Akta retronagazie.eu | Kooperacyjna demolka

Dawno, dawno temu za siedmioma blokowiskami i siedmioma garażami gracze na tapczanie razem siedzieli dupami i zajmowali się wspólnie grami.

Co-op był jedną z najbardziej pożądanych opcji w dawnych latach. Nie ma to jak razem z kumplami zabijać helikoptery, bić płaskich kosmitów i strzelać z laserowych maszynówek. Tak, tylko twardcy wojownicy tapczana mogli to robić. Pady i joye na same wspomnienie o tych czasach się łamią i powraca im ból w stykach. Regulujemy głowice, dmuchamy w carta, sprawdzamy czy jest miejsce na memorce i ruszamy w przeszłość. Przedstawiamy Wam parszywą trzynastkę i polecamy ich, gdyby jakiś stary wojownik pada zawitał w Wasze progi w poszukiwaniu okruchów dawnej chwały.

Na dziś tyle jeśli chodzi o wyciąganie brudów z naszych przepastnych akt. Dla rozwścieczonej tłuszczy, (której zapewne przewodzi Jana) chcącej sprawiedliwości i zadośćuczynienia mam szybki komunikat – kapral Czarny Ivo szykuje odrębny wpis poświęcony tylko i wyłącznie TMNT!

W ramach uzupełnienia mamy dla Was kilka sprawdzonych chwytów:

Zamykamy wrota i zapraszamy na kolejną wizytę w parzysty czwartek o pełni księżyca.

Inne artykuły:

Recenzja | Mega Man X Długie blond włosy, biało-czerwony kombinezon i miecz świetlny w ręku - tak miał wyglądać nowy Mega Man. Ktoś z Capcomu uderzył w stół i powiedział "N...
Wywiad z KorinOo | MediEvil: Hero of Gallowmere Dziś chciałbym Was zaprosić do przeczytania pierwszego wywiadu na łamach naszego serwisu. Rzecz dotyczy magicznej gry jaką był MediEvil na szaraka. Sa...
Recenzja | Echo Night Zmęczone słońce powoli zachodziło już za horyzont, a jego ciepły, czerwono-pomarańczowy blask mieszał się z chłodnym błękitem nieboskłonu. Na dziobie ...
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox

14 Comments

  1. Jak zwykle świetne i zróżnicowane zestawienie, z całej listy tylko w Lego i Kirbiego nie grałem, a tak to reszta ograna. Cieszy obecność takich gier jak Future Cop i Obscure, które odeszły trochę w zapomnienie, a posiadają wiele miodu.
    Domyślam się że sami mieliście dylemat jakie gry umieścić, a które odrzucić, ja jednak na samą myśl o kanapowym retro graniu mam przed oczami takie gry jak:
    Snake Rattle’n Roll (nes,smd)
    Wszystkie chodzone Turtlesy na nesa, snesa i smd z naciskiem na 2 na nesa
    Monster in my Pocket (nes)
    Goof Troop (snes)
    Street of Rage 1-3 (smd)
    Punisher – daleka od wersji arcade, ale i tak świetna (smd)
    Crash Bash (psx)
    Gekido (psx)
    Cannon Spike (dc)
    Zombie Revange (dc)
    Spikeout (xbox)
    Urban Reign (ps2)
    Mortal Kombat: Shaolin Monks (ps2,xbox,gc)

    Wesołych.

    • Jeśli Ivo się nie rozmyśli to przygotuje coś fajnego dla fanów TMNT, w szkicach zobaczyłem, ze coś kleci, ale u Iva nigdy nie wiadomo co szkicem pozostanie już do końca żywotności serwera, a co będzie opublikowane ;]

      Crash Bash będzie miał swoje 5 minut jak będziemy opisywać party games, tam na bank się pojawi.

      Monster in my Pocket – jak mogłem o tym zapomnieć! Grałem w to dużo z innymi wojownikami tapczana.

  2. Mnie się kojarzy jeden piątkowy wieczór za bajtla kiedy to ogrywałem z kolegą na jednej klawiaturze gry z salonu Final Fight, Violent Storm czy Cadillacs & Dinosaurs.

  3. Fighting Force nieśmiertelny, oczywiście mam tutaj na myśli część pierwszą, ponieważ to co twórcy gry (ekipa z Core, tak? Dobrze pamiętam?) zaserwowali nam, graczom w sequel’u woła o pomstę do nieba. Już pali licho futurystyczny klimat, ale skupienia się na elementach strzelankowych, a co za tym idzie, zrobienia z tego jakże zacnego beat’em up’a „bylejakiego” bez własnej tożsamości shooter’a TPP wybaczyć po prostu nie można. Gdzie tu duch pierwowzoru!? Wstyd.

    Wielkie brawa rep za pamięć o Swiv oraz Future Cop. Świetne produkcje, zwłaszcza ten pierwszy w wersji na Amige, aczkolwiek rozpierducha mechem również dawała radę (dawać remake, jako indyk idealny). To czego mi tutaj zabrakło, w sensie w zestawieniu to tytułów na Dreamcast’a (automaty świadomie odpuszczam). Gdzie, wspomniane już choćby przez Jana Cannon Spike, a także Zombie Revange? Dynamite Cop „na dwóch” też było całkiem przyjemne. Ale niech będzie… jak to mówią, wszystkiego mieć nie można;)

    Prawie zapomniałem – TimeSplitters 2!

    • Osobiście wolałem TimeSplitters 3 – humor pierwsza klasa, niezły choć nie tak, ale dobry był DarkWatch i MoH: Rising Sun, swego czasu nawet jak był crap a miał co-op to braliśmy w ciemno ;). Koniec końców wygrał jednak Ratchet, on pozamiatał totalnie.

      W SWIV grałem i gram do dziś głównie w wersję z C64. Mam do niej największy sentyment.

      Fighting Force z kolei opisał Ivo, ja się załapałem niestety właśnie na drugą część i średnio mi weszła, nigdy nie skończyłem. Choć pamiętam jak w PE zjebano jedynkę, chyba tylko Kali jej bronił, ale on wiadomo jak oceniał – gra dobra 9+, gra zła 9- heeheh stare czasy szmaty.

      • W Future Perfect niestety nie udało mi się jeszcze zagrać. Kiedyś polowałem na wersję na Gamecube’a, ale jakoś tak wyszło, że nie wyszło i zawsze trafiało się coś innego. Tutaj Sands of Time tam FlatOut’y na Xbox’a, a kiedy indziej jeszcze coś innego. Bywa;) O Rising Sun napisano już tyle, że nie ma co się powtarzać – „przejścione” bo Medal of Honor w nazwie i nic więcej, ale kuźwa, że tam coop jest?! Nie wiem, normalnie nie wiem jak mi to umknęło… W sumie troszkę szkoda…

        Ja zdecydowanie bardziej upodobałem sobie edycje na Amisie. Masa wspaniałych, niezapomnianych chwil: ubaw z bratem, kuzynem, a nawet z sąsiadką z którą teraz, po latach hmm… niewidzenia się, że tak to ujmę, pracujemy wspólnie w jednej firmie. Nic dziołcha się nie zmieniła;) Ale tak jak sam Rep piszesz, sentyment robi swoje, a w dodatku niejednokrotnie zaburza nam klarowny osąd danego tematu.

        Pzdr!

        • tak w tym MoHu jest co op, pamiętam akcję z słoniem, gdzie jeden szył z przodu a drugi snajpem na dupie słonia siedział ;]. Gra ogólnie jakoś tak… się urywała w połowie, nawet nie wiedzieliśmy że już koniec.

  4. Błagam, nie rób mi tego… Powrót do kanapowców jest tak dużym sentymentem, że aż łezka się w oku kręci jak odpalam coś singlowego – multi na obecnych generacjach praktycznie nie używam bo to nie jest to samo co krzyknąć na kumpla „no weź go naparzaj tą gazrurką bo mnie zabije” podczas grania w Fighting Force.
    Zabrałeś mi „Ś-kę” Ty luju!
    Piękne czasy, piękne wspomnienia, mimo że często wracam do retro to najczęściej są to singlowe powroty niestety.
    Ale bardzo dobrze wspominam FF, Contre, Załogę Cipa i Dejla. Jest tu parę gier co tylko kojarzę ogólnie ale są i takie w które nie grałem – a widać, że przegapiłem dobrą coopową zabawę. Można tylko pluć sobie w twarz za omijanie dobrych gierek ;)
    Na szczęście pegazus aż kipiał grami kanapowymi, więc swoje się jednak przegrało a i psx i ps2 nie gardziły kanapowym graniem ;)
    Co do tekstu to albo mi się wzrok poprawił albo ktoś wziął sobie moją radę do serca – bo jednak tekst nie wydaje się być nacipilony małym druczkiem . A czyta się w miarę ok ;)

    • Tak, co akta pracuję nieco nad typografią, małymi kroczkami wypracuje dobre ustawienia. Z nimi jest taki problem, że trzeba znaleźć dobre rozwiązanie dla stacjonarnych i mobilnych sprzętów, a tekst jest obrazkiem, więc poziom trudności skacze w góre ;]

  5. Super, że przypomnieliście kilka świetnych gier na multi.
    Ostatnio ograłem całą część 2 żółwi na NES w coopieracji… ah nadal daje tyle radości co kiedyś. A trudne jak diabli ;)
    Drużyna RR też dała mi w dawnych latach wiele godzin wspólnej gry. Bardzo dobry tytuł.
    Zupełnie zapomniałem o Future Cop, w którego grałem na PC. Jeju zagrałbym w to jeszcze raz :)

    • Oj, do Future Cop sam chętnie bym wrócił, ale po latach będzie ciężko odkurzyć sprzęt i znaleźć partnera z wolnym czasem. Uwielbiałem odpalać Precinct Assault i słuchać sobie tutorialowego briefingu – świetny głos narratora nakręcał do akcji. A podczas samej gry jeżące włosy na głowie docinki polującego na ciebie Sky Captaina:
      https://youtu.be/akup9CMW5ec

      Aż się łezka w oku kręci…

  6. Kamień milowy kanapowego co opa za czasów NESa/ pegazusa nie znalazł się w zestawieniu? Łojacieszkurwapierdole
    Battle City!!!! Obrona orzełka setki godzin, budowa nowych map następna seta. Mój numer jeden.
    Wszystkie gry od mistrzów TECHNOS a było tego sporo. Hokej, koszykowa, olimpiada, piłka nożna, wrestling, siatkowka, nadupczana uliczna. Mega grywalność plus zajebisty humor. I jo to sicko przeżył som kruca fix.

  7. Ja pierdziele, jaka nostalgia się we mnie obudziła jak czytałem te akta. Aż przypomniał się mój pierwszy co-op z bratem w Contre, a że on był starszy ode mnie, to zazwyczaj zgarniał najlepsze bronie dla siebie, a ja dostawałem te gorsze heh. Nie mniej dobrze się grało :) Może nie przeszliśmy Contry w co-opie (najdalej doszliśmy do 5 planszy gdzie zatrzymywał nas pamiętny pojazd, którego trzeba było rozwalić strzelając na wprost niego, ale my byliśmy za głupi, żeby na to wpaść :P). Później z bratem też w co-opie młóciliśmy w Battletoads & Double Dragon i tego również nie skończyliśmy, a zatrzymywaliśmy się na 3 planszy, jednak zabawa była przednia ;P W Jackal, Slikworm i Chip & Dale również graliśmy na dwóch. Podobało mi się, ze jak brat mnie wkurzył, to mogłem jak Chip lub Dale go podnieść i rzucić ;P Za to Silkworm to idealna gra dla co-opa i szczerze w singlu grało mi się o wiele ciężej niż w co-opie :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*