Akta retronagazie.eu | Płaskie koksy, czyli podróż z 2D do 3D

Dziś zawitamy na wirtualną pakerhalę i podpatrzymy jak najlepsi zawodnicy płaskiego świata 2D postanowili wejść na salony trzeciego wymiaru.

Podczas konkursu z okazji 2 lat RnG pytaliśmy o propozycje akt i wygrał temat Szybcy się wściekli, jednocześnie padła buńczuczna deklaracja, że zrealizowane zostaną również inne wyróżnione tematy. No to idziemy dalej z kolejnym etapem i mamy propozycję Jany, który opisał go tak: „Serie, które z dwóch wymiarów przeszły w 3D. Które gry wyszły na tym marnie, a którym się udało”. No to zasiedliśmy we wspólnym gronie i wybraliśmy grzebiąc w naszych aktach kilka ciekawych propozycji. Niewątpliwie okres w którym mogliśmy obserwować prawdziwy exodus przypadł na lata świetności PSX’a i przeskoku na lepsze karty grafiki na PC, to te dwa czynniki popchnęły do przodu branżę zmieniając ją nieodwracalnie. Dzisiejsi bohaterowie różnie się w tym nowym świecie odnajdywali, część wyszła na tym dobrze, część nie, zapraszam do środka.

 

Tradycyjnie po prezentacji graficznej cieszącej oko proponujemy również wgłębienie się w temat konkretnej gry, która Was zainteresowała, propozycje na dziś:

Kurde dużo tego już mamy w naszych aktach, nie poprzestajemy jednak na tym! Gomlin, odświeżaj skrzynkę bo w te zimowe wieczory specjalny gołąb pocztowy w szaliku pędzi do Ciebie!

Inne artykuły:

Recenzja | Luigi’s Mansion Nintendowskie przygody rodzinnej firmy włoskich hydraulików osiągnęły już status definiujących kierunek obrany przez całą branżę w przyszłości. Popula...
Recenzja | Planescape Torment Lata 90-te to był istny renesans komputerowych gier RPG. Fallout 1 i 2, obie części Wrót Baldura oraz Opowieści z Krainy Lodowego Wichru. Jednak wśród...
Recenzja | Treasure Planet Disney w swoim fachu przez dziesiątki lat nie miał sobie równych. O dziwo świecił jasno nawet w szambie jakim były na ogół gry na licencji. Planeta Sk...
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox

9 Komentarze

  1. Pitfall II – Lost Caverns na 8-bit Atari to bardzo udana gra. Szkoda, że nie ma jej obecnie na nowych konsolach (w nowej wersji). Choć z drugiej strony mamy np. Tomb Raider i Uncharted, gry które w zasadzie wywodzą się z takiego pradziadka Pitfalla :)

    • Jungle Hunt, Pitfall, Montezuma, Rick Dangerous – było trochę tych “Indiana Jonesów” na 8 bitach. Choć twórcy oryginalnego Tomb Raidera to właśnie twórcy Rick Dangerous, więc te korzenie nadal gdzieś owocują do dziś w jakiś pokrętnych konfiguracjach.

  2. Świetne zestawienie. Nie łatwo autorom gier było przestawić się z utartych schematów gier 2D na raczkujący świat 3D.
    Od siebie dodałbym jeszcze o serii Donkey Kong która była popularna na SNES’a i przeniesiono ją w trzeci wymiar w odsłonie Donkey Kong 64. Niestety podobnie jak z Raymanem, twórcy nie mieli chyba pomysłu i kolejne odsłony to pseudo 3D bazujące na swoich pierwowzorach z SNES’a. Swoją drogą bardzo udane sequele.
    Wspomniałbym także o seri The Legend of Zelda, której pierwszą odsłonę w pełnym 3D uważam nadal za najlepszą z całej serii.

    A tak przy okazji to super, że piszecie takie dobre teksty ;)

  3. Jeśli chodzi o Castlevanię w 3D to wiele złego zrobiło samo konami które „żałowało” pieniędzy i ludzi (większość poszło na MGS). Castlevania na N64 tragiczna wg mnie nie była, owszem miała trochę minusów np; sterowanie, niektóre lokacje, ale plusów też nie brakowało np; niektóre lokacje/świetna muzyka/”horrorowa atmosfera”. Szkoda też Castlevanii Resurrection która przynajmniej na screenach świetnie się prezentowała. Również muzyka z „dema” bardzo fajna jest (można w sieci bez większych problemów znaleźć). Z pewnością design poziomów byłby zdecydowanie lepszy niż w Castlevaniach na PS2 (nudne i prawie ciągle te same korytarze + „puste areny). W sumie nawet Castlevania z N64 była lepsza jeśli chodzi o lokacje (design). Lords of Shadow jest za bardzo „filmowe”. Zgadzam się z porównaniem do „Władcy Pierścieni”. 1/3 lokacji nie pasowała do serii. Mnóstwo troli/goblinów i ta „nijaka” filmowa muzyka , która owszem pod względem „technicznym” jest super, ale kompletnie niczym się nie „wyróżnia z tłumu”. Jednym uchem wchodzi, drugim zaś wychodzi.

    • Z jednej strony LoS porównuje się do Władcy Pierścieni, natomiast ja podczas gry miałem nieodparte skojarzenia z serią God of War, tyle że spłyconą (a to już jest wyczyn!) i do tego z tragicznie ustalonym tempem. Po krótkim wprowadzeniu za długo siedzi się w tych przeklętych lykańskich ruinach, za to zaraz po ich zaliczeniu wpadają nam w ręce 2-3 artefakty jeden po drugim. Sam umordowałem się do jakiejś połowy gry zanim odpuściłem, a LoS 2 nawet kijem nie tknę.Lament of Innocence to dla mnie wciąż cud-miód.

  4. Bardzo ciekawy temat poruszyliście w aktach. Opisy to oczywiście najwyższy poziom jazdy godny RnG :)
    Można rzec, ze tylko Ci najsilniejsi przetrwali przejście z 2D na 3D, chociaż trochę ubolewam nad serią Fallout, która jak to napisaliście „wpadło w złe towarzystwo” i szkoda, że tak się potoczyło, bo gdyby nie to Fallout nadal mógłby być świetną serią RPG, a tak to przeszedł w strzelankę z elementami RPG. Jednak za to dobrze wyszło Raymanowi przejście w 3D, bo jeśli kolejne odsłony po pierwszym Raymanie miały by być nadal w 2D i tak samo trudne jak pierwsza, to na bank ludzie by ostro psioczyli i na tym by mogła skończyć się przygoda sympatycznego Raymana.
    Jeszcze można powiedzieć, że zgadzam się co do serii Castlevania. Wersje 2D miały świetny klimat horroru oraz wapmirów. Niestety odsłony 3D już jakoś to utraciły, a zwłaszcza Lords of Shadow, które o dziwo lubię, bo jest dobrą grą i bardzo ciekawym slasherem, ale niestety jako Castlevania to wypada słabo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*