Recenzja + Video | Missiles Over Xerion (Amiga)

Witamy w drugim odcinku amigowej Gry Wstępnej! Pociski najeźdźców z kosmosu zbliżają się do Xeriona! Ostateczna bitwa o losy tego miasta, jak i całej planety spoczywa w twoich rękach generale! Zapytasz pewnie gdzie twoja armia? Otóż nigdzie… Pozostało tylko działo… Największa armata w całej galaktyce! Po dosyć ciepłym przyjęciu naszego nowego minicyklu, w którym pokazujemy i recenzujemy mniej znane amigowe gry – atakujemy ponownie! No, patrząc na rozgrywkę ogrywanej dzisiaj przez nas produkcji – raczej będziemy się w niej głównie bronić, ale o tym później… Muszę przyznać, że mój kolega Marecheck, współgospodarz tego wpisu – bardzo zaskoczył mnie tytułem gry, którą postanowił ogrywać w swoim najnowszym filmiku. Na szczęście lubię być zaskakiwany! Kiedy zakomunikował mi, że będzie ogrywał Missiles Over Xerion pomyślałem sobie najpierw – skąd on wytrzasnął tytuł, o którym nigdy nie słyszałem… Nazwa od razu skojarzyła mi się z Missile Command, wielkim klasyku z automatów arcade. Okazało się, że trafiłem w sedno! Pociski Nad Xerionem to przecież nic innego tylko unowocześniona wariacja na temat tego stareńkiego klasyka z automatów arcade. Oczywiście z pewnymi całkiem udanymi zmianami pod względem rozgrywki, kilkoma nowatorskimi pomysłami i paroma nietrafionymi założeniami – żeby nie było zbyt różowo. Jednakże, zdziwiłem się bardzo, że ktoś próbował odświeżyć tego wielkiego klasyka (co jest dosyć rzadkie) i tchnął w niego sporo świeżości…


MISSILES OVER XERION

KINGSOFT / CYCLETECH (1994)

STRZELANINA / KLON MISSILE COMMAND

ROZGRYWKA DOTYCZY: AMIGA

Okładka gry wygląda niczym z książek wydawanych przez ISKRY w latach 80-tych.

Tym kimś była zupełnie nieznana mi niemiecka firma Cycletech – twórcy gry, dla których była to bodajże pierwsza i ostatnia zarazem produkcja. Została ona wydana dosyć późno, gdyż w 1994 roku na poczciwe, klasyczne Amigi ECS/OCS, czyli głównie podstawowe modele A500 i A600, kiedy na biurkach wielu graczy stały już bardziej kolorowe Amigi 1200. Możliwe, że dlatego umknęła mojej pamięci… Pomimo mojego wysiłku, o autorach tej strzelanki nie znalazłem żadnych wzmianek, jednakże o samym wydawcy czyli Kingsoft – mogę już co nieco powiedzieć. Nazwę dobrali sobie świetną, gdyż ich soft był iście królewskiego sortu! Nie no, żartuje – chałturnicy jakich mało, znani głównie z wypuszczania na rynek niemiecki programów i gier o jakości shareware. Chlubnymi wyjątkami w ich twórczości pozostają jedynie takie tytuły, jak fajna logiczna gra, w której sterujemy ruchem pociągów – czyli Locomotion, oraz dosyć popularny nawet w naszym kraju – klon Boulder Dasha zatytułowany Emerald Mine. A reszta ich wiekopomnych dzieł? Moja dobra rada – jeżeli zobaczycie na czołówce jakiegoś nieznanego wam amigowego tytułu – nazwę Kingsoft, po prostu zresetujcie swoją Przyjaciółkę i oszczędźcie sobie w ten sposób troszkę czasu i nerwów. Na szczęście Missiles Over Xerion to chyba najlepsza, a zarazem najdroższa pod względem budżetu gra, którą kiedykolwiek wydali! Opłaciło się? Nie, to był gwóźdź do ich trumny…

Cycletech? Nie znam. Ale scifi lubię. Wchodzę w to!

JĄDROWYM ŁADUJ!

Dowódco czy wiecie już o co tu chodzi? Znacie swojego wroga? Jak informują nas napisy wprowadzające do gry, akcja tej rozpierduchy dzieje się gdzieś w odległej galaktyce i naszych snach zarazem… O już mi się podoba! Przerażający kosmici zaatakowali błękitną planetę Xeron, wybili większość jej mieszkańców i tylko 2 000 niedobitków ukryło się w legendarnej stolicy, złotym mieście Xerion. Nie byłoby w niej nic szczególnego, ot miasto przyszłości, nowoczesna architektura science fiction w stylistyce bodajże XXII wieku, poza jednym wyjątkiem. Jest nim – największe działo w całej galaktyce, za pomocą którego będziemy niszczyć flotyllę nieprzyjaciela! No – taką deskę ratunku to ja rozumiem! Wstęp do gry jest znacznie dłuższy, poznajemy w nim nawet genezę całego zamieszania i jeżeli ktoś lubi takie klimaty może się wkręcić. Choć gwarancji na to nie dam, równie dobrze może was uśpić… Całość utrzymana w stylistyce gwiezdnowojennej, czyli wielkie napisy pędzące w głąb ekranu w rytm świetnej muzyki. No, ze świetnością ścieżki dźwiękowej to niestety grubo przesadziłem i jest ona najzwyczajniej w świecie – kiepska. Takie trochę melancholijne pitolenie stylizowane na nutę z przyszłości. Amigę stać na wiele więcej – wiec odsłuchacie, zapomnicie i nigdy nie zanucicie…

Cudo xerońskiej architektury – stolica / twierdza / działo Xerion!

Jak już wspomniałem wcześniej Pociski Nad Xerionem – to rzadko spotykany, komercyjny klon Missile Command i widać to kiedy uruchomimy rozgrywkę. Do wyboru mamy trzy stopnie trudności, które różnią się głównie zajadłością atakujących nas eskadr przeciwnika oraz ich szybkostrzelnością. Akcja rozgrywa się na statycznej planszy, bez żadnego scrollingu, gdzie na dole ekranu zbudowano sporych rozmiarów miasto. Naprawdę widać, że to stolica, bo wielgachna prawie na całą szerokość płaskowyżu i pełna najwymyślniejszych budowli, wieżowców, magazynów. A przede wszystkim dział obronnych, ze szczególnym zaznaczeniem centralnej armaty wypluwającej z siebie pociski dosyć szybkimi seriami, jednakże o najmniejszej mocy. To będzie generale wasza broń podstawowa i głównie jej celownikiem operujecie za pomocą myszki dowodzenia. Za artylerię wspierającą robią inne wyrzutnie najróżniejszych rakiet i amunicji – na przykład torpedy z ciężkiego metalu, które potrafią wyrządzić spore szkody i wbić się głębiej w pancerz przeciwników. Nie zapominajcie także o  miotaczach bomb hydrogenowych, czy innych katiuszach energetycznych, rozdzierających wroga na atomy – i tutaj z pomocą przyjdą wam klawisze funkcyjne na klawiaturze. Nimi, dowódco obsługujecie dodatkowe wyrzutnie. Pomocna też będzie instrukcja obsługi gry, ale tylko dla tych co znają język niemiecki, ja znam wyłącznie ich liebe dich, wiec sobie nie poczytałem… Pamiętacie swój główny cel towarzyszu generale? Tak jest ochrona miasta, a w szczególności trzeba…

Czerń i niebieski to zdecydowanie najbardziej ulubione kolory grafików w tej produkcji. 

BRONIĆ BARIERY!

Całe miasto otacza ogromna błękitna bariera energetyczna, której musicie bronić za wszelką cenę. To ona przyjmuje na siebie pierwsze ataki wroga i chroni wasze miasto przed zniszczeniem. Energię miasta macie zobrazowaną na górze ekranu i dopiero kiedy spadnie ona do niskiego poziomu – bariera zostaje wyłączona. Wtedy pociski wroga uszkodzą wasze struktury obronne czy wyrzutnie, które na szczęście można później zreperować. A musicie wiedzieć, że wróg atakuje zajadle! Głównie wylatując z góry ekranu w najróżniejszych formacjach bojowych. Szybkie gwiezdne myśliwce, różnorodne latające talerze, jakieś dziwne pojazdy – podobne z wyglądu do struktury atomu, czy nawet małe statki szpiegowskie. O, te ostatnie cholerniki są najgroźniejsze – potrafią wylądować na waszej niebieskiej tarczy i cichaczem ją wyłączyć. Zdejmujcie najpierw tych małych paskudników! Oczywiście wszystkie statki strzelają do nas różnistą amunicją, zrzucają bomby i inny złom, który na szczęście także możemy zestrzelić. Uwijać więc trzeba się jak w ukropie, nie zdejmować palca ze spustu i pomagać mocniejszą artylerią.

Generale nie popadajcie jednak w samozachwyt nad swoimi umiejętnościami… Trzeba pochwalić autorów gry za wprowadzenie do rozgrywki gargantuicznych bossów, którzy próbują obrócić w perzynę naszą metropolię na końcu każdego etapu. Dodają oni sporo kolorytu do rozgrywki i mocno podnoszą adrenalinę grającego. Dodatkowo są całkiem ciekawie zaprojektowani. Ogromny gwiezdny frachtowiec przypominający nietoperza z metalu – atakuje nas już w pierwszym poziomie. Jeżeli uda nam się przetrwać i zezłomować drania, to na końcu drugiej planszy spróbuje go pomścić kolosalne UFO. Oczkiem puszczanym do miłośników klasyki jest trzeci z bossów, wzorowany na atarowskim Centipede – wielka stonoga czy gąsienica, albo jakiś czerw z kosmicznej dziury… Wielki obrońco naszej planety – najbardziej emocjonujące starcie czeka was na końcu tej gwiezdnej jatki – pojedynek z olbrzymim statkiem matką naszych prześladowców. Jego rozmiary potrafią zrobić wrażenie, gdyż wypełnia on swoją konstrukcją cały widoczny nieboskłon…

Myśliwiec nietoperz to pierwszy z wrednych bossów.

WZMACNIAJ TWIERDZĘ I GRAJ?!

Kluczem do sukcesu w grze jest rozbudowa (ulepszanie) naszego bastionu pomiędzy misjami, kiedy możemy dokupić ulepszenia miejskich struktur zarówno defensywnych jak i ofensywnych. Tutaj naprawdę autorzy się postarali i wprowadza to trochę elementu taktycznego do tej w sumie bardzo prostej w założeniach gry. Możemy między innymi: zwiększyć odporność bariery ochronnej, albo przyspieszyć jej regenerację, szybkostrzelność naszego działa, powiększyć jego magazynek i prędkość przeładowania. Dokupić amunicję do dodatkowych wyrzutni oraz skromnie niektóre z nich upgradować, a nawet naprawić uszkodzoną przez wybuchy architekturę. Powiem wam, że właśnie dzięki temu pomysłowi oraz oczywiście dzięki fajnym bossom – autorzy wprowadzili trochę świeżości do skostniałej mechaniki znanej z Missile Command i poprzez te dwa fakty – można przy tym tytule spędzić kilka miłych chwil. Co nie znaczy, że dzięki temu dostarczyli nam hit. Oj, co to to nie!

Rozbudowa metropolii oraz sklep to największe plusy gry.

Największymi wadami Missile Over Xerion jest bez wątpienia mała dynamika akcji i brak efektowności starć. Przecież naparzamy się tutaj w dalekiej przyszłości, to gdzie podziały się jakieś lasery, efekciarskie wybuchy, bardzo szybko latające myśliwce? Gdzie podziała się dynamika, przecież to strzelanina? Naloty jednostek kosmitów są dosyć statyczne, podobne do siebie, zaś my ze swojego działka wypluwamy z siebie setki pocisków i bardziej przypomina to plucie pestkami niźli wielką bitwę z przyszłości… Gdzie się podziały kolory? Wszystkie pojazdy Obcych są w jednolitych barwach, głównie metalicznych albo ciemno niebieskich, zaś mroczne niebo, po którym latają – powoduje, że wszystko zlewa się ze sobą i w żaden sposób nie można powiedzieć, że jest atrakcyjne wizualnie. Brzydkie także nie, ale czuć tutaj niewykorzystany potencjał, szczególnie jeżeli spojrzymy na ciekawie zaprojektowanych bossów. A kto wymyślił, żeby wszystkie plansze były praktycznie identyczne i rozgrywały się w nocy? Horyzont walki w każdym etapie to po prostu rozgwieżdżone niebo, zróżnicowane tylko jakąś planetą, mgławicą, czy dalekim gwiazdozbiorem. Na pierwszy rzut oka różnice pomiędzy poziomami są tylko kosmetyczne i powodują wielkie znużenie. Nie dało się zrobić chociażby pór dnia, albo zaprezentować naszej miejskiej twierdzy na tle zróżnicowanego krajobrazu? O muzyce już pisałem, przy niej prędzej więdną uszy, niż urywa tyłek… Efekty dźwiękowe – są jak najbardziej obecne, ze szczególnym wyróżnieniem: fajnego odgłosu pikowania samolotów i kiepskich dźwięków jakichkolwiek wystrzałów. A najlepszy jest fakt, towarzyszu generale, że jak już się wciągniecie w ratowanie swojego miasta i planety, jak już zaczniecie czerpać radość z niszczenia flotylli wroga – pojawiają się napisy końcowe. Tak dowódco – godzina zabawy, kończycie flaszkę i do domu! Dobrze żeście się spisali i dyrygowali defensywą Xeriona! A was moi drodzy – zapraszam na rozgrywkę z Missile Over Xerion w wykonaniu naszego zaprzyjaźnionego Amigowca, który specjalnie dla was wykopał tę zapomnianą grę w przepastnej przyjaciółkowej grotece!

To takie brzydale najechały naszą planetę? 

PLUSY:

Mimo wszystko, zadowalająca oprawa graficzna.

Ciekawie rozwiązana rozbudowa budynków miasta.

Możliwość zakupu zróżnicowanych rodzajów broni oraz wsparcia.

Wprowadzająca w grę fabuła nie powoduje zgrzytania zębami.

Bossowie potrafią być efektowni i przede wszystkim wielcy!

Strzelanie do kosmitów to zawsze fajna zabawa.

MINUSY:

Beznadziejna muzyka i jej brak podczas rozgrywki.

A po przegranej to nawet dźwiękowy powrót do 8 bitów.

Plansze tak różnorodne, że prawie identyczne.

Monotonna wymiana ognia i brak efektowności starć.

Kolorystyka.

Krótkość gry (hmm, może to i plus…)

VIDEO – ROZGRYWKA

Marecheck Retroman – Rozgrywka MISSILES OVER XERION – Amiga.

Retrometr

Duży potencjał i wnosi sporo świeżości do klasycznej mechaniki Missile Command.

I co z tego, że krótka, jak i tak monotonna? Bossa można zdjąć z przyjemnością.


PS1. Okładki i screeny pochodzą głównie z Moby Games oraz Lemon Amiga.

PS2. Wcześniejsze filmy Marechcka prezentujące także mniej znane amigowe gry znajdziecie na jego KANALE.

PS3. Plusy i minusy do gry pochodzą zarówno od Marechcka, jak i i Borsuka.

PS4. Zachęcam do opinii i komentarzy na temat filmu jak i wpisu, zarówno tutaj jak i na kanale autora filmów. Może macie jakieś porady dla naszego nowego kolegi, które pozytywnie przyczyną się do rozwoju jego cyklu video? A na koniec…

O RetroBorsuk 96 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.