Gramy na Gazie | Flob (recenzja + video)

flob gramynagazie atariFlob robi „hop” i już świat staje na głowie! Co tu się wyprawia? Dlaczego Montek nagle chodzi po suficie i co tam robi sofa z przyklejonym do niej Larkiem? On mi macha? Zadowolony? Co on tam krzyczy? Aha, wszystko ponoć w porządku i tak miało być w tym odcinku Gramy na GazieA co to za galareta skacze po pokoju, fuuuuuj, jakaś oślizgła taka? To pewnikiem jakiś kosmita, Blob Zabójca go chyba zwali i pewnikiem chce mnie zeżreć! Ratuuuunku! Chociaż z drugiej strony wygląda niczym jakiś żelek… Hmm, ładnie pachnie i jest miły w dotyku! Mam go posmakować? Eee, chyba nie, lepiej nie ryzykować! To on odwrócił mieszkanie do góry nogami! Kurka Felek, patrzę przez okno i co widzę? Ten mały skurkowaniec postawił na głowie cały świat! Dosłownie! A co on tutaj w ogóle robi? – Jak to co? – krzyczy w odpowiedzi profesorek Larek z sufitu, który kiedyś był podłogą. – Jest zarówno gościem naszego programu, jak i bohaterem najnowszej gry na Małe Atari. No i jednocześnie najmłodszym dzieckiem swojego tatusia zwanego Bocianu – atarowskiego programisty! Acha, niezły jazz…


TWÓRCY

Strona tytułowa gry i creditsy.

BOCIANU: O Wojtku Bociańskim autorze i pomysłodawcy nowatorskiej gry Flob pisaliśmy już wielokrotnie, a nawet mogliście przeczytać z nim WYWIAD na naszych łamach. Co więcej – mogliście także posłuchać jak Bocianu gra na gitarze w swoim zespole Brothers in ATRs! Może nie będę się tutaj powtarzał (wy lepiej przeczytajcie rzeczony wywiad) i tylko na szybko wypunktuję dotychczasową twórczość tego ananasa na Atari XL/XE. W przypadku Floba – Wojtek odpowiada za: pomysł, kod, grafikę, efekty dźwiękowe, oraz projekt okładki. Wow, wiedziałem, że to człowiek orkiestra, ale że aż taka zdolna bestyja z niego to nie myślałem… Poniżej lista wszystkich gier naszego sobotniego gościa, a ja jeszcze zaznaczę, iż wszystkie dotychczasowe produkcje Bocianu znajdziecie także na jego stronie w TYM MIEJSCU.

Starsza twórczość Bocianu. Od lewej: Turbo Snail, 5 Dots, Zilch, Vox Regis, Mister Hoppe i najlepsza z dotychczasowych gier – Pac-Mad.

TURBO SNAIL – pacmanopodobna gra, w której sterujemy ślimakiem, chyba pierwsza produkcja autora na Atari.

5 DOTS – prosta gra logiczna polegająca na układaniu kropek w rzędy.

K JAK – wprawka programistyczna, w której kajakiem płyniemy rzeką, jest potencjał!

ZILCH – bardzo dobra gra w kościanego pokera, intuicyjna, ładna i przejrzysta.

VOX REGIS – humorystyczna gra decyzyjna, w której zarządzamy królestwem za pomocą swoich „doradców”.

PAC MAD – najlepsza wariacja na temat Pac-Mana na Atari, scrollowane plansze, dynamiczna rozgrywka, recenzja TUTAJ.

MISTER HOPPE – ładniutka jednoprzyciskówka, w której bohaterem skaczemy przez przeszkody, recenzja TUTAJ.

JASKINIA CITY QUEST – jajcarska gra tekstowa z fajowym humorem! Polecam.

Nowsze dzieła Bocianu: Dirt Track Speedway, Fujinet Weather, ChessNet, Stary Dom, Pop’n Drop oraz nieukończony (a szkoda!) Kompleks K 12.

JUST PONG! – bardzo wierna adaptacja Ponga ze stareńkich automatów arcade.

DIRT TRACK SPEEDWAY – prosty symulator wyścigów żużlowych dla 4 graczy.

FUJINET WEATHER – online’owy klient serwisu pogodowego openweathermap.org dla Małego Atari.

CHESSNET – szachy online, pierwsza gra sieciowa w historii Atari XL/XE.

STARY DOM – prosta, turowa gra o ucieczce z domu pełnego krwiożerczych potworów. Nowa wersja sławnej gry Wojtka Zientary z Bajtka.

POP’ N DROP – logiczna gra o układaniu kolorowych kulek (trzy w rzędzie). Bardzo przyjemna, chociaż prace nad nią chyba jeszcze trwają.

KOMPLEKS K12 – wybitnie prezentująca się gra graficzno – tekstowa w dystopijnym świecie. Niestety prace nad nią zostały chwilowo wstrzymane.

Bocianu oprócz powyższych tytułów jest także twórcą wielu programów narzędziowych, czy demonstracyjnych na Małe Atari.

Piękne kartridże z Flobem! Elektroniką zajął się wydawca – Mq.

LISU aka Piotr Lis to nadworny minstrel Bocianu, który swoimi dźwiękami i muzyczkami ubarwia większość jego gier. Stworzył on oczywiście ścieżkę dźwiękową do Floba, ale już wcześniej panowie współpracowali między innymi przy takich grach jak: Pac Mad, K Jak, Kompleks K12, Jaskinia City Quest, czy Zilch. Jest on także aktywnym członkiem atarowskiej demo sceny, a także gra na instrumentach klawiszowych w zespole Brothers in ATRs. W tworzeniu muzyki do Floba pomagali także inni znani magicy atarowskiej retro sceny: AceMan, Miker, PG, Zoltar X.

MQ – człowiek, który zaprojektował elektronikę kartridża z grą i jest jednocześnie jej wydawcą. Tworzy obecnie świetnie zapowiadającą się platformówkę na Małe Atari zwaną Dude Story (Historia Kolesia). Wyglądem przypomina ona troszkę Bubba’n Stix znane z  Amigi i wyposażona jest w naprawdę urokliwą oprawę graficzną. Polecamy sprawdzić wersję demonstracyjną, którą znajdziecie bodajże na Atari Online.

Przy grze pomagało jeszcze wiele innych osób, na przykład: zbyti – kierownik beta testów i speedrunner gry :-), fei – tłumaczenie gry na język angielski, zaś testerami oprócz zbytiego byli: Mq, dely, WojT, kris3D, koala, no i chyba Montek, albo Borsuk… Jeżeli kogoś pominąłem to przepraszam.


FLOB

TRISTESSE GAME STUDIO (2021) – ATARI XL/XE

platformowa / komnatowa / action adventure

Okładka gry jest naprawdę chwytliwa i pomysłowa!

– Witaj Flobie, ty zdolna poczwaro, skąd żeś się wziął? I skąd masz te niesamowite moce? Odwracanie świata do góry nogami to nie w kij dmuchał! – Normalnie i genialnie – historia moich narodzin mogłaby być podstawą do dobrego filmu! Takiego mocnego science fiction, a w sumie to można by z niej zrobić nawet jakiś paradokument w stylu Trudnych Spraw! Taki z lekką domieszką horroru… Otóż narodziłem się ze szlamu, który wymyślił pewien zwariowany, wręcz popierniczony naukowiec – Sven Torff! Z wyglądu paskudny jegomość, jakby skrzyżowanie Hitlera z Jurkiem Urbanem, ale wiedzę to on ma ogromną i głowę na karku także! Mówię ci redaktorzyno, tęgi z niego łeb! Ów szlam, z którego się narodziłem to moje paliwo, pożywienie, zwał jak zwał – musze go wpierniczać by przeżyć, inaczej kopnę w kalendarz i tyle mnie widzieli.. Jednakże to właśnie dzięki temu wspaniałemu nektarowi, dzięki jego cudownym właściwościom – posiadam moc odwracania świata do góry nogami! – Dosłownie Flobie? Nie wierzę, pokaż! – A proszę cię bardzo. Jebudu! – Jasny gwint! Zbastuj żelku pieprzony! Stół mi właśnie spadł na łepetynę i mało nóg nie połamałem! Przestań proszę, chciałbym dożyć do końca tego wywiadu… – Proszę cię bardzo, odwracanka – nawracanka, jebudu!

Bardzo ładnie narysowane intro gry tłumaczy historię narodzin Floba…

– Ufff. A Ty jak sobie radzisz z tymi odwracankami Flobie, nie masz żadnych kontuzji? – Jaaa? Ja jestem bardzo gibki i sprężysty, niestety nie jestem nieśmiertelny, pękam na ostrych przedmiotach, energetycznych wyładowaniach, czy gdy dotknę podłoża wysmarowanego trucizną profesora Torffa. – Trucizną powiadasz? – Taaaak! Kiedy mój świrnięty ojczulek zorientował się jakie posiadam niesamowite moce – postanowił mnie zgładzić! Zamknął mnie w laboratorium i posmarował trującą mazią całą jego okolicę… Dodatkowo skubaniec ukrył przepis na formułę szlamu oraz wszystkie pozostałe fiolki, żebym umarł z głodu i nigdy więcej nie odwracał świata! A ja przecież tak bardzo go kochałem…  – Profesorka, czy szlam? – Obydwu! Wiesz, przecież Torff to mój tatko, jednakże po tym co mi zrobił… – Pałasz żądzą zemsty?! – Z przykrością muszę stwierdzić, że tak! Wyruszyłem więc tropem rozlanych kropel, bo niezdara profesorek troszku upuścił mojego życiodajnego nektaru w pobliskich okolicznościach przyrody… Pochwalę ci się, że kilka fiolek ze szlamem już odnalazłem! – A co zrobisz, gdy znajdziesz je wszystkie? Co zrobisz z tatuśkiem? – Jak to co? Ukocham go! Chociaż z drugiej strony zemsta może być pyszna… W sumie to dzięki odwracaniu rzeczywistości mógłbym… Mógłbym zapanować nad całym światem! – Eee, przerażasz mnie Flobie!!! – Nie peniaj redaktorzyno, jak już stanę się władcą tej pipidówy zwanej Ziemią to ty będziesz szefem mojej telewizji…

Etap pierwszy – Ucieczka z Laboratorium. Pięknie jest, nieprawdaż? 

Niesamowitą fabułę gry Flob przedstawiłem wam pobieżnie w powyższym, zasłyszanym gdzieś wywiadzie, a zapoznać się z nią możecie także w bardzo fajnie narysowanym intrze do gry, zaś trzymającą w napięciu końcówkę przygody naszego gluta zobaczycie także w outrze. Nawet nie wiecie jak bardzo podoba mi się fakt, że nowe atarowskie (i w ogóle 8-bitowe) gry posiadają takie umilacze jak właśnie intro i outro. W latach 80-tych była to rzadkość, a teraz staje się to powoli standardem przy bardziej rozbudowanych produkcjach. Brawa więc dla Bocianu! A o co chodzi w samej grze, z jakim gatunkiem mamy tu do czynienia? Flob to bardzo nowatorska (jak na standardy mikrokomputerów) gra platformowa, w której skaczemy… Eee, nie, nie skaczemy, nasz heros nie posiada przecież umiejętności skoku! On potrafi tylko i aż – odwracać świat wokół jego poziomej osi! Zasuwamy więc różowym budyniem po platformach, kładkach, chodnikach i jeżeli chcemy dostać się w niedostępne dla nas miejsce – to naciskamy przycisk fire i bęc! Plansza odwraca się do góry butami, podłoga staje się sufitem, sufit podłogą, a my sterujemy w tym momencie Flobem w powietrzu i lądujemy gdzie chcemy, oczywiście uważając na przeszkody terenowe! Musimy nieraz mocno pokombinować, jak dostać się w niektóre miejsca i zagadki środowiskowe to tutaj chleb powszedni, zaś ich rozwiązywanie podbija mocno grywalność. Muszę przyznać, że elementy platformowe są w tym szpilu dosyć wymagające, szczególnie gdy chcemy pozbierać wszystkie kulki szlamu obecne na planszy lub dostać się do sekretnych miejsc. Mamy nieograniczoną ilość odwróceń świata i możemy je wykonywać natychmiastowo – jedną po drugiej i dzięki temu prawie lewitować w powietrzu, jednakże wymaga to naprawdę dużej wprawy! Sam fakt umieszczenia w grze na 8-bitowy system – tak niesamowitej zdolności jak przewracanie planszy jest ogromną zaletą i daje wiele radości graczowi. Kolejne brawa dla autora za świetny pomysł na rozgrywkę! Z czymś takim spotykałem się do tej pory tylko w różnych niezależnych grach na nowsze systemy, czy w superprodukcjach pokroju Ratchet i Clank (zdolności Clanka w Into the Nexus).

Etap drugi – Kanały! Tutaj zaczyna się wyzwanie. Ponoć nawet hydraulik Marian nie podołał…

Wróćmy do mechanik w grze. Flob jest też komnatówką, w której nasz bohater przemierza pomieszczenia, rozwiązując po drodze proste zagadki rodem z gier action adventure. Tu musi przełączyć jakąś wajchę, żeby odblokować drzwi, czy znaleźć elektroniczną kartę do otwarcia bariery; tam musi zakręcić zawór, by z rury nie wylewała się trująca dla nas maź; a gdzieś indziej musi wcisnąć przyciski na jakimś pulpicie, albo odciąć kable na słupach wysokiego napięcia, czy zgasić ogień gaśnicą. Nie martwcie się, nie jest to powolna i żmudna gra komnatowa w stylu polskich „hitów” na Atari z lat 90-tych. Nasz uroczy żelek nie posiada ekwipunku, a przedmiot zostaje użyty od razu po jego znalezieniu, zaś jego działanie (na przykład otwarcie kraty w innym miejscu planszy) – jest nam od razu komunikowane na ekranie. Dzięki temu od razu wiemy, jaki mechanizm właśnie uruchomiliśmy i gdzie należy teraz podążać. Fajowy patent i tak to powinno wyglądać w większości produkcji przygodowo zręcznościowych! Celem gry jest zebranie kluczowego przedmiotu na danym etapie (przepis na szlam lub fiolka z tymże) i powrót do komnaty startowej, jednakże nie zdobędziemy go bez rozwiązania po drodze kilku pomniejszych zagadek. No i fajnie! Podsumowując – Flob to dynamiczna gra komnatowa z mocnym naciskiem na elementy platformowe i z delikatnym na główkowanie.

Wszystkie sześć poziomów, które zwiedzi nasz różowy smark.

Na szczęście najnowsza gra Bocianu nie jest gargantuiczną komnatówką z dupną mapą, tylko rozgrywka została w niej podzielona na sześć ciekawie zaprojektowanych etapów. W grze przemierzymy ponad 140 komnat, co daje nam w rezultacie około 20 (i więcej) ekranów rozgrywki na każdy poziom. Bardzo podoba mi się takie skonstruowanie świata gry, gdyż nie musimy rysować w zeszycie ogromnej mapy, tylko możemy na bieżąco w głowie zapamiętywać rozmieszczenie komnat i kombinować jak to wszystko ugryźć w mniejszej skali. W trakcie przygody najpierw będziemy uciekać z laboratorium profesora Dorffa (znajdziemy tam nawet urocze planetarium!), później prześlizgniemy się przez obrzydliwe kanały, następnie poćwiczymy parkour w podmiejskiej dzielnicy (moja ulubiona plansza), by później utaplać się w bardzo niebezpiecznych bagnach. Końcowych fiolek poszukamy w klimatycznych kopalniach srebra, by na koniec powrócić do laboratorium, które zostało już mocno zdewastowane naszymi poprzednimi wybrykami, a także nadgryzione zębem czasu… Naprawdę fajnie jest odwiedzić widziane wcześniej miejscówki w nowych okolicznościach i stoczyć pojedynek z szalonym naukowcem tam, gdzie to wszystko się zaczęło… Na końcu przygody zastanowicie się jednak – kto w tej grze naprawdę jest szalony, hę? Kto tu do cholery jest prawdziwym zagrożeniem dla świata?! Hmm…

Trzeci level – mieścina! Oj, tu jest trudno, ale chyba najbardziej lubię te urbanistyczne pejzaże…

Wszystkie etapy są bardzo odmienne pod względem klimatu, wystroju i wyglądu komnat oraz zostały pięknie narysowane przez Bocianu, jednakże najbardziej podoba mi się ich budowa! Wielokrotnie będziemy musieli sporo się nakombinować (szarymi komórkami), czy napracować (zręcznością dłoni trzymającej dżoja) by je pokonać. Backtracking jest tu obecny, ale nie upierdliwy, zaś szczególnie należy pochwalić autora za pomysłowe miejsca, wymagające od gracza większej ekwilibrystyki w odwracaniu świata. Poziom trudności w grze jest według mnie dobrze dobrany, niektórzy z testerów wręcz speedrunowali grę (nie ja!), jednakże znajdziemy tutaj wyzwania, które mogą przerosnąć niedzielnych graczy. Jak już wspominałem wcześniej – szczególnie będziemy musieli się spocić – jeżeli zapragniemy odwiedzić sekretne pomieszczenia – występują takowe po dwa na każdy level. Tam już nie ma zmiłuj, niektóre tajemne komnaty są przeznaczone tylko dla hardkorowców! No, ale kto mówił, że wszyscy mają zebrać każdą kropelkę szlamu… W każdym etapie mamy ściśle powiązane z nim przeszkadzajki (chociaż niektóre się powtarzają wszędzie – na przykład krople) oraz zagadki – co powoduje, że z każdym naszym kolejnym krokiem odkrywamy coś nowego i znużenie nam nie grozi. Wielkie słowa pochwały należą się także autorowi za umieszczenie w grze tak wielu easter eggów! W trakcie naszej wędrówki spotkamy znanego atarowcom (tu trochę upierdliwego) kota z Alley Cat, znanego wszystkim hydraulika, czy odkryjemy tajemne miejsca spotkań bohaterów Gwiezdnych Wojen! Ale jaja… To jeszcze nie wszystko – co powiecie na ślady obecności najbardziej kultowej trójki herosów polskiego komiksu? I nie mówię tutaj o Larku, Borsuku i Montym… Kolejne oklaski dla Bocianu i nie jest to lizanie po jajach, po prostu „umisz” w te klocki chłopie! Dobrze znane na retro scenie poczucie humoru Wojtka Bociańskiego odcisnęło się znacząco na Flobie i pasuje tu idealnie.

What the fuck? Achievements on 8 bit system? Tak! I ekrany podsumowujące ukończony etap.

W poprzednim akapicie zapomniałem napisać, że po przejściu każdego etapu / świata – odblokowujemy następny, zaś nasz postęp jest na bieżąco zapisywany na kartridżu i kiedy powrócimy do gry na następny dzień – nie musimy użerać się z poprzednimi planszami. Chociaż słowo użerać wcale nie pasuje do Floba, gdyż ja z przyjemnością pokonywałem wielokrotnie niektóre etapy, próbując je wymasterować. Na kartridżu zapisywane są także nasze osiągnięcia, czyli modne pośród nowożytnych graczy achievmenty. Że co?! W grze na Atarynę pojawiły się trofea aka „acziki”?! Jak nie, jak tak i to w oszołamiającej ilości 82 sztuk! Z każdym z nich związane są określone wyzwania, na przykład: przejdź etap w danym czasie, zbierz wszystkie krople szlamu, odkryj wszystkie sekrety itp., itd. Super sprawa z tymi osiągnięciami, mówię wam bez kitu – znacząco wpływają na replayability. Chociaż nawet bez nich Flob to naprawdę długa gra jak na standardy 8-bitowe.

Czwarty poziom – bagna. Nie przepadam za nimi, błoto, komary, śmierdzi uryną zwierzyny…

Wspomniałem przez chwilkę, że plansze we Flobieprzepięknie narysowane i jest to prawda, to jeszcze dodam, że kreska zastosowana w grze przypomina mi troszkę dzieła Tadeusza Baranowskiego. Pamiętacie jego kultowe w latach 80-tych komiksy? Antresolka Profesorka Nerwosolka, czy Podróż Smokiem Diplodokiem, albo inne hitowe zeszyty z OrientMenem. Wiem, że Bocianu będzie tu skromny i powie, że grubo przesadzam, ale popatrzcie tylko na te cudne screenshoty, zerknijcie na nie migiem! Prawda, że coś w tym jest? Oprócz walorów artystycznych flobowa grafika w sposób bardzo udany łączy stylistykę znaną z atarowskich klasycznych gier (tych z lat 80-tych) z nowoczesnością. Cholera, nie wiem do końca jak to wyrazić i w sumie trudno to jednoznacznie określić, ale takie właśnie miałem uczucie podziwiając ten tytuł. A niektóre komnaty to wręcz majstersztyki! Planetarium, groźne i dostojne słupy wysokiego napięcia, urzekający fabryczny krajobraz, strzeliste dźwigi, zwyczajne budki telefoniczne, pranie rozwieszone na sznurku, drzewa wyrwane prosto z horroru, zimne i sterylne pomieszczenia laboratoriów, a tuż obok pokoje mieszkalne niczym w Henry’s House… Cholewcia – klimat jest tu gruuuby i jest na czym zawiesić oko!  Kolorystyka także została tutaj świetnie dobrana, a wszystkie barwy są naprawdę dobrze nasycone (ja przynajmniej to lubię, nie wiem jak wy), zaś komnaty umaszczono różnorodnie i bardzo się cieszę, że autor nie poszedł tropem Avalonów, ASF-ów i innych pionierów polskiego gamedevu i nie stworzył plansz w odcieniach jednego koloru, z naciskiem na zieleń i brąz… Oczywiście pośród tak wielkiej ilości ekranów trafią się także brzydziej narysowane (chyba bagna najmniej mnie urzekły), zaś pośród ładnych przeszkadzajek (pająki, szczury, grzyby), trafią się także te mniej urokliwe – paskudne gołębie i ich kupsztale. A może to tylko moje uprzedzenie do tych cholernych dacho-obsrywaczy… Podsumowując – Flob to jedna z najładniejszych i najbardziej barwnych komnatówek w historii Atari XL/XE!

Poziom piąty – kopalnie. Nasi tu byli!

Grę wyposażono we wszelkie niezbędne dżingle i efekty dźwiękowe (spadające krople, odgłosy naszej śmierci, dźwięki poruszania się niektórych wrogów) oraz muzyczki przygrywające nam zarówno w etapach (różne światy mają odmienne soundtracki), jak i w menusach oraz w prologu i epilogu gry. Zresztą co ja tu będę wam pitolił – popatrzcie tylko na ksywy muzyków tworzących te aranżacje – same tuzy atarowskiej sceny – będący synonimem jakości! Dodatkowo w finalnej wersji Floba, doszła także możliwość zmiany muzyczki w trakcie rozgrywki (vide sterowanie opisane na dole recenzji), czyli na brak fajnej nuty nie powinniście tutaj narzekać, oj nie! Właśnie, zapomniałbym o najważniejszym – jak rozwiązano sterowanie w tak oryginalnej grze? Ano perfekcyjnie panie i panowie, po prostu debeściarsko! Nasz heroiczny żelek z próbówki jest bardzo sterowny i reaguje nawet na minimalne wychylenia dżoja (lub naciśnięcie przycisku klawiatury), a także porusza się żwawo i szybko spada w dół po obróceniu świata. Potrzeba zręczności by wyminąć bardziej upierdliwe przeszkody, a nieraz nawet i spokoju (przy próbach lewitacji), czy planowania działań w trudniejszych komnatach. Detekcja kolizji działa w większości przypadków bardzo dobrze i jest uczciwa, chociaż niektóre z bardziej hardkorowych plansz wywołają pewnie u mniej zdolnych manualnie graczy białą gorączkę…

Flob – ostatnie starcie! Co tu się wyprawia?! Profesorek ukrył się dobrze…

Czy ten świetny i bardzo oryginalny szpil posiada jakieś minusy? Pewnikiem dla chcących je znaleźć takowe istnieją. Może wygląd niektórych komnat (ale przecież rekompensuje je piękno innych)? Może dla mniej zręcznych atarowców poziom trudności? Jednakże grę wyposażono w możliwość aktywowania trenera, znaczy się cheata, żeby troszkę bardziej wytrenować wygibasy Floba. W trakcie testowania gry znalazłem parę miejsc, w których nasz glut potrafił się zablokować na amen, ale Bocianu od razu naprawiał daną miejscówkę i w przypadku ostatecznej wersji wszystko powinno być tu dopięte na ostatni guzik. Podsumowując powiem tak – kapitalnie, że powstała kolejna superprodukcja na Małe Atari, i to nie byle jaka! Gra pod wieloma względami bardzo oryginalna i nowatorska w świecie 8-bitowych piskeli (np. pomysł na rozgrywkę, achievementy), na dodatek cudnie wyglądająca, fachowo brzmiąca i wielce grywalna. Fantastyczne połączenie komnatowego platformera z grą action-adventure, z lekką nutą logicznego puzzlera. Dodajcie do tego zmianę „grawitacji”, a raczej odwracanie świata i macie kolejnego kandydata do nagrody gry roku 2021 na Atari XL/XE. Nie zalewam, jak pomyślę jeszcze o intrze, outrze i dopieszczeniu całości – to bez wątpienia jedna z najlepszych gier w historii tego komputerka. Cholewcia, ależ w tym roku obrodziło na Atarynie! The Last Squadron, Flob i czający się za winklem Książę Persji. Którą z tych świetnych gier wybrać? Wszystkie trzy drodzy retro gracze, wszystkie trzy!

Jedna z najlepszych i najbardziej oryginalnych gier w historii Małego Atari!

Retrometr


Gramy na Gazie slider

PREMIERA W GRAMY NA GAZIE!

SOBOTA 17 LIPIEC GODZ. 12:00

FLOB (2021) WERSJA KARTRIDŻOWA + SPOTKANIE Z AUTOREM GRY (BOCIANU) I WYDAWCĄ (MQ).


LONGPLAY LIVE W BORSUK RETRO GRY TV!

Borsuk przechodzi Floba w trakcie jednego LIVE zbierając wszystek szlam oraz wszelkie sekrety! Trudno było, super gra! Medal jak w mordę strzelił.


STEROWANIE

JOY lub KURSORY – sterowanie glutem. FIRE lub SHIFT – jebudu, czyli wywrócenie świata do góry nogami! ESC – jednokrotne wduszenie – rozpoczęcie planszy od nowa, dwukrotne – wyjście z gry. OPTION – wyłączenie muzyki, SELECT – zmiana ścieżki dźwiękowej.

PS1. Prawie każdą grafikę i screen we wpisie można powiększyć poprzez kliknięcie.

PS2. Szykuje się wybitny rok dla Atari: The Last Squadron, Prince of Persia, Flob…

PS3. Grę można zakupić w wersji kartridżowej w big boxie TUTAJ, czyli na stronie Bocianu. Można tam też ściągnąć wersję cyfrową gry – obraz kartridża.

O RetroBorsuk 208 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.