Komoda Wiecznie Żywa | Nixy, Fold’em 2, Jump Out (Commodore 64)

Komoda wiecznie żywaTrochę czasu upłynęło od kiedy ostatnio tutaj coś pisałem. Wszystko to spowodowane jest innymi obowiązkami, które powodują, że moje życie to jedna wielka karuzela. Na hobby praktycznie brak czasu. Jedynie w krótkich przerwach można obejrzeć borsuczą TV. Dobrze, że chłop się na to potrwał, bo dzięki niemu mam(y) możliwość zobaczyć co tam na różnych platformach się ogrywa i pojawia.

Podoba mi się seria przeglądu nowości na Commodore, na której na jeden odcinek nawet się wprosiłem. Dzięki temu cyklowi mogę w pigułce zobaczyć produkcje, które pojawiają się na mój ulubiony komputer. Ostatnio również Borsuk opisał tutaj kilka gier w formie recenzji-pchełek i pomyślałem, że taką formę też mógłbym sklecić, by jakoś portal wesprzeć. No więc jestem z tekstem ;) na dzisiaj trzy tytuły na Commodore.

Nixy the Glade Sprite

Wydawca: Psytronik

Platforma: Commodore 64 (2021)

Z tą grą zetknąłem się u Borsuka, gdy odwiedziłem go podczas odcinka prezentującego nowości na Commodore 64. Wcześniej nawet nie wiedziałem o jej istnieniu. Jako fan wszelkiego typu gier platformowych, patrzyłem jak Borsuk przemierza kolejne ekrany i eksploruje, co przygotowali autorzy gry. Oczy mi się rozświetliły, bo od razu tytuł przypadł mi do gustu. Postanowiłem, że, w jakiejś wolnej chwili się z nim zapoznam. Chwila ta w końcu nadeszła i w moim emulatorze pojawił się obraz z tym tytułem. I powiem Wam, że od razu mi się spodobało. Bardzo fajna muzyczka i bardzo ładna grafika – przypominająca nieco tą z ZX Spectrum – ale też nie ma się czemu dziwić, bo ta gra najpierw wyszła na tą platformę. Jeśli by się przyjrzeć, to można by się nawet dopatrzeć graficznego podobieństwa do Dizzyego. Jeśli o mnie chodzi to ładnie wyglądają kolory i ładnie wypikselowane są ekrany. Zatem graficznie i muzycznie jest smacznie.
Spectrumowa grafika bardzo dodaje uroku grze. O kamień, który leży na gałęzi nad głową Nixy, cała awantura…
Jeśli chodzi zaś o gameplay, to również nie można grze niczego zarzucić. Dość powiedzieć, że gra wciągnęła mnie na tyle, że nie oderwałem się od niej i skończyłem ją za jednym posiedzeniem. Jednak nie za pierwszym razem. Podejmowałem chyba trzy lub cztery próby. Dopiero za czwartym razem jak już pojąłem o co chodzi w grze i byłem bardziej uważny, to zrealizowałem cel. Celem tym jest oczyszczenie kamienia Gaia, który jest sercem Polany i daje życie roślinom. Kamień został zanieczyszczony i zatruwa rośliny a jedynie lud Grzybowców może pomóc w tym, by go uratować. Najpierw zatem trzeba odnaleźć kamień, następnie przenieść go w miejsce, gdzie będzie można go oczyścić przy świetle księżyca. By to jednak się udało, konieczne jest zebranie dziesięciu kwiatków księżycowych, które od momentu umieszczenia kamienia w miejscu oczyszczania są aktywne i radośnie rozkwitają kiedy się do nich zbliżymy.
Do zebrania jest 10 kwiatków, trzeba przemierzać podziemia wzdłuż i wszerz, by je odnaleźć…
Czeka nas wyprawa przez wiele lokalizacji i poszukiwanie roślinek a jednocześnie unikanie wszystkiego, co chce nam w tym przeszkodzić. Czyhają na nas różne roślinki, stwory, kolce czy dziury z wodą. Niby przeciwników mało, ale trzeba się pilnować, by nie wpaść na nich przez nieuwagę, bo czasem o to łatwo. Do dyspozycji mamy kilka serduszek, które odwzorowują ile błędów możemy popełnić. Podczas eksploracji natrafimy na wiszące na drzewach serca, które uzupełniają naszą witalność, gdyby już została nadszarpnięta. Po zebraniu wszystkich kwiatów udajemy się z nimi do pozostawionego kamienia gdzie następuje jego oczyszczenie i można go zanieść tam, skąd na początku go zabraliśmy. Czy zadanie jest trudne? To się okaże jeśli zagracie. Dla mnie na pewno była to frajda i spokojnie mogę tą grę polecić. Tym bardziej, że nie jest długa i nie trzeba jej masterować długimi godzinami. Ja chętnie jeszcze raz wykonam misję z Nixy. Na teraz zostawiam zielone światełko.
Retrometr

Fold’em 2

Wydawca: Laxity

Platforma: Commodore 64 (2020)

Kolejny tytuł zobaczyłem również na jednym z lajwow Borsuka. Jak już wspomniałem, chłop robi dobra robotę, bo dzięki jego programowi dostajemy w skondensowanej postaci zestawienie tytułów, na które wcześniej mogliśmy się nie natknąć. Tak było w moim przypadku z tym tytułem. Od dziecka lubię gry logiczne, a kiedy jeszcze bije z nich prostota (mimo że pozorna), to zaczynają mnie bardziej interesować. Kiedy zatem zobaczyłem jak Borsuk zmaga się z białymi kwadracikami, to ponownie zaświeciły mi się oczy i już parę dni później uruchamiałem grę na moim emulatorze. O grafice i muzyce nie ma tu co za dużo pisać. Do dyspozycji mamy proste dźwięki, które towarzyszą czarno białej grafice. Ale w grach tego typu chodzi przecież przede wszystkim o pomysł, a ten mi się spodobał.
Grafika prosta, ale nie dajcie się zwieść, bo wysiłek dla szarych komórek zapewniony.
Naszym celem jest przejście z punktu startowego do końcowego, przy jednoczesnym wyczyszczeniu ścieżki składającej się z białych kwadracików. Niby proste, ale po zejściu z jednego znika on, więc trzeba sobie drogę odpowiednio zaplanować, aby nie zrobić sobie kuku i nie zaczynać od nowa. Niektóre kwadracik są szare a to oznacza, że można na nie stanąć dwa razy. Na niektórych jest strzałka, która oznacza, z której strony należy na niego wejść. W niektórych poziomach pojawiają się numerowane kratki – te są połączonymi ze sobą teleportami – wejście na jeden powoduje że pojawiamy się na drugiej.
Im dalej, tym trudniej, czasem trzeba kilka razy „w głowie” przejść etap, by później nie stracić życia przy rzeczywistej próbie.
Proste łatwe i przyjemne a do pokonania mamy sto poziomów. Mamy dostępne trzy próby, jeśli się pomylimy, a do tego jeszcze ścigamy się z czasem, więc nie można za długo się zastanawiać, jak rozwiązać etap. Gra wciąga, przynajmniej mnie wciągnęła na tyle, że przy jednym posiedzeniu ją pokonałem (rozgrywka trwała prawie dwie godziny). Autorzy udostępnili system kodów, dzięki któremu możemy kontynuować rozgrywkę od ostatniego etapu i nie musimy za każdym razem rozpoczynać od nowa. Mimo prostoty, daję spokojnie zielone światło.
Retrometr

Jump Out

Vector 5 Games

Platforma: Commodore 64 (2021)

Następna gra jest bardzo podobna do poprzedniej. We wszystkim. Ponownie widziałem ją u Borsuka. Jest grą logiczną. Jest na Commodore 64. I do tego zasady są podobne. Nasz bohater ma za zadanie dostać się z miejsca startu na metę po ścieżce zrobionej z kwadratów, które po zejściu z niech znikają – o ile nie są to kwadraty stałe. Przy okazji zbieramy również dodatkowe kosztowności rozmieszczone na niektórych polach.
Również prosta grafika, ale to nie przeszkadza w dobrej zabawie…
Poza dodatkowymi punktami, które za nie otrzymujemy, nie mają one jednak znaczenia – bez ich zebrania etap również da się ukończyć. Jedna różnica widoczna jest gołym okiem – graficznie, ta gra, zrobiona jest dużo lepiej. Czy jednak lepsza grafika oznacza automatycznie, że gra jest lepsza? Niekoniecznie. Nie wiem czy to dlatego, że grałem w nią po Fold’em 2, czy może dlatego, że zagadki rzeczywiście są łatwiejsze, ale ten tytuł wydał mi się znacząco prostszy. Nie utknąłem przy żadnym etapie i przeszedłem wszystkie z marszu.
… która jednak trwa zdecydowanie za krótko, więc warto się delektować :)
Rozgrywka nie trwała zbyt długo, bo tutaj poziomów jest zaledwie 30. Ledwo się człowiek rozkręci a już widzi ekran z gratulacjami. Nie potrzebne były w tym przypadku kody do kolejnych poziomów, bo nie utknąłem na tyle, by stracić któreś z trzech dostępnych żyć i musieć zaczynać od nowa. Nie jest to gra zła. Daje odrobinę (mniej obeznanym z tym gatunkiem pewnie więcej) frajdy. Ale dla mnie wystarcza tej frajdy tylko na żółte światło.
Retrometr
Gier w borsukowych przeglądach starczyłoby na kilka albo kilkanaście takich tekstów. Więc jak tylko w ramach bingo rozgrywek (albo przy innej okazji) coś mi znowu wpadnie w oko, to nie omieszkam tego opisać.
Informatyk z krwi i kości, z komputerami ma styczność od dziecka - najpierw z automatami arcade a potem już z prawilnymi komputerami. Od początku zafascynowany grami następnie przesiadł się na programowanie i tak już przez długi czas zostało aż przestał również programować :). Teraz gracz okazjonalny, głównie retro gry oraz nowe na retro sprzęty. Ulubione gatunki: platformery, shmupy, przygodowe, logiczne, salonówki. Posiadane platformy: Commodore 64, Amiga 1200, Atari 65xe oraz emulacja z adapterem joysticka pod USB (po zminimalizowaniu kolekcji, część gier ogrywa na różnych emulatorach, bo łatwiej nagrywa się wideo) Chciałby mieć w domu automat arcade...