Magiel | Retroburdel – ogarnianie kolekcji w domu

retromagiel, minicyklNo, po urlopach już wszyscy? Pora kończyć lenistwo i do roboty! Otwierajcie flaszke! Nowy magiel to nowy temat, dziś bardzo lekki i raczej bezkonfliktowy, ale jednak czyhający na każdego, kto postanowi kolekcjonować gry i sprzęt. Retroburdel – ogarnianie kolekcji w domu, ciekawi mnie jak to wygląda u Was. Wcześniej dyskutowaliśmy nt. Retrokolekcje sport dla bogatych dziwnych, czy kombinujacych, ale teraz omówimy problem z zupełnie innej strony.
RepipRepip: Największy problem zaraz po znalezieniu miejsca w mieszkaniu to chyba kable. Czy jesteście zwolennikami chaosu i kable mieszają się w szufladzie tworząc gigantyczną lukrecję, czy staracie się nad tym zapanować? Masa sprzętu prowadzi do sytuacji w której może ci się odechcieć grać bo z powodu Twojego burdelu na podłączenie jednej rzeczy potrzebujesz 15 minut spędzonych na poszukiwaniach. Chciałbym też się dowiedzieć jak eksponujecie swoje kolekcje, no bo sorry, ale jak kolekcjonujesz, to chyba chcesz z dumą się napawać widokiem piętrzących się grzbietów na półce. Układacie to jakoś tematycznie, czy jeb jeb tam gdzie akurat była luka i spokój.

I na koniec, czy macie jakieś magiczne porady na ogarnięcie tego wszystkiego, czy po prostu walnąć do kartonu i schować, bo siara i żona się krzywo patrzy.

Keczup avatarKeczup: Dz-dzień dopry, czy zagubiony w czasoprzestrzeni może coś od siebie dodać Smile Ok, temat zwiewny, więc jedziem bez zbędnego pierdololo. No to chlup. Z natury jestem takim małym bałaganiarzem, który uaktywnia się kiedy zbyt długo wokół utrzymuje się porządek. Z początku dany sprzęt jest ładnie poukładany, kiedy trzeba podłączyć inny, robię podmiankę i wszystko pięknie lśni równiutko ułożone. Ale przychodzi taki dzień, kiedy nie chce mi się wszystkiego pedantycznie układać przez co robi się mały bajzel. I tak teraz łypie okiem na szafkę i widzę jak peesdwójka zagracona jest jakimiś gazetami, pad gdzie indziej, kable również poszły na spacer w zwidzie alkoholowym, zaś na półce leżą krążki z SingStara, który odpalany był jakiś tydzień temu. Oczywiście za niedługo to ogarnę, ale koło i tak się zamknie, hehe. Także raczej nie przywiązuje uwagi jako tako do ekspozycji sprzętu, bo wiem jak to się skończy. Poza tym czy ja jestem jakieś muzeum?

wsteczna kompatybilność ps2 psx

Kable to chyba największa zmora będąca jednym z powodów dla którego nie lubię zbierać sprzętu i przez co jestem zwolennikiem wstecznej kompatybilności. No, bo gdy mam się srać z podłączaniem przewodów, tam coś odłączyć; o tu jest jakaś wtyczka, ale od czego ona kuźwa jest, a na koniec i tak coś nie działczy, choćby brak dźwięku, to strzela mnie lekka kurwica. Z kablami poradziłem sobie tak, że ukryłem je w szafce przez co niewidoczne są dla gołego oka. Ale, hola, hola Paanie otwórz drzwiczki, a ujrzysz czorny gąszcz przewodów, w którym zalęgły się nietoperze. Postanowiłem sobie je kiedyś podpisać dla lepszego rozeznania, no właśnie, ale póki co na postanowieniu się skończyło.

Czarny IvoCzarny Ivo: Ja początkowo kiedy kolekcję stanowił tylko Pegasus i parę gierek, wszystko mieściło się w jednym pudełku po butach. Później zaczęło się upychanie w szafce w miejsce starych niepotrzebnych studyjnych podręczników. Potem było tego coraz więcej i więcej i do łask wróciły pudła. Obecnie większość konsol mam albo na wierzchu przy telewizorze, a te których mniej używam w szufladach i szafkach. Gry kartridżowe upchane są w pudłach, podobnie jak wszelkie kable i pady. Wszystkie sznury są zwinięte i spięte gumką żeby się nie wiły wokół siebie. Generalnie jestem w stanie je wszystkie odróżnić, ale przyznam, że czasem odechciewa mi się grać jak myślę, o tym jak mam szukać wszystkich elementów kompletu.

Z kolei gry na płytach są lepiej wyeksponowane, gdyż przesiadują raczej na półkach na widoku. Chyba dlatego, że tak łatwiej i lepiej je składować. W sumie nie mam pomysłu jakby można zaprezentować gry na kartridżach. Są raczej małe, a te pegasusowe ciężko byłoby rozpoznać bo nie mają żadnych napisów na bokach. W ogóle teraz za bardzo nie mam możliwości na zrobienie pokoju gier choć w sumie to mam nawet za mało sprzętu żeby takowy zrobić. Cieszy mnie tylko bardzo, że udało mi się zorganizować specjalny kącik pod stare 8-16bity, dzie mogę grać na klasycznym CRT-ku.

czarny Ivo cv gracza

W przyszłości strasznie bym chciał mieć chociaż mały pokój który przerobiłbym na wehikuł czasu nastawiony na lata 90te. Wszystkie konsole i gry z tego okresu, plakaty, VHS, a nawet zabawki, które mi jeszcze zostały z lat dzieciństwa.

Macie jakiś dobry pomysł na ekspozycję kartridzy?

MrokuMroku: Dla mnie problem braku miejsca, upychania czegokolwiek po kątach, czy wreszcie plątaniny kabli – nie istnieje. Od czasu kiedy pozbyłem się około dwudziestu tytułów na Playstation 2, które zalegały mi w szafce i nie służyły żadnemu celowi, staram się na bieżąco pozbywać zarówno gier jak i konsol (ze szczególnym naciskiem na stacjonarne). Gdyby było to możliwe, to najchętniej bym wyeliminował konieczność posiadania jakichkolwiek kabli (niestety jest to pieśń przyszłości). Nie jestem kolekcjonerem, nie wystawiam gier na półkach oświetlonych LED-ami (ponoć to popularne jest) i nie zapraszam znajomych, żeby je oglądali. Sentymentalne podróże do przeszłości załatwiam jedynie drogą cyfrową. Ulubione gry trzymam w sercu i głowie, nie na półkach Smile

Keczup avatarKeczup: Kartridże? Mam dwa (plus trzeci na C64) – Secret Command i Ottifants na Master System. Jebnąłem je w kąt pośród różnych rupieci. I chyba żyją, czyli dobra metoda hehe. Znaczy się nie sprawdzałem dokładnie, bo sprzętu już nie mam, ale służę radą. Obecne grzbiety pudełek trzymam na półce i szczerze powiedziawszy nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem jak je ułożyć. Był burdel. Teraz mam nawyk, że układam je według gatunków. Czyli survivalki stanowią jeden rząd (pierwszy, bo inaczej się palę w piekle), potem powiedzmy platformówki, magiczne gry (BG&E) i tak dalej. Nie układam według alfabetu, bo u mnie według gatunków jest prościej.

avatar makaveliMakaveli: Moje pedantyczne skłonności nie pozwalają mi na artystyczny nieład na stanowisku „pracy”, czy też na półkach. Gry lubię mieć posortowane systemami. Alfabetycznie nie sortuję, bo aż takim geek’em nie jestem. Wszelkie kontrolery do gier w mojej opinii powinny siedzieć co najmniej w szufladach – ten, kto wycierał z kurzu np. DualShocki albo kontrolery do GameCube ten wie, jaki to ból.

Zastawy aż tak dużo nie mam, aby mieć jakieś niesamowite historie odnośnie prób utrzymania wszystkiego w należytym porządku. Stoi to wszystko, wyeksponowane na półce, od czasu do czasu się przetrze z kurzu, czasami się jakiś krążek w czytniku zakręci. Z tym, to jak ze starymi motocyklami – od czasu do czasu trzeba w garażu przepalić gary!

Czy jest jakiś sens w układaniu tego? Dopóki nie ma się dwóch tysięcy ośmiuset dwudziestu dwóch gier, to kwestia sporna. Jedni lubią trzymać wszystko na stertach, inni z kolei lubią mieć wszystko jak od linijki. Ja się zaliczam do tych drugich. Im więcej stuffu, tym lepiej trzymać to wszystko w jakimś zorganizowanym porządku – łatwiej się szuka, lepiej to wygląda, stan przedmiotów się nie pogarsza – same plusy!

bo ten, kto ma porządek w głowie, to i na półce też ma… czy jakoś tak.

Co do sposobu eksponowania kartridży, to koledzy po fachu z (bardzo profesjonalnego i bogatego merytorycznie, swoją drogą) kanału My Life in Gaming po zrobieniu rozpoznania w sieci wpadli na chyba najciekawszy pomysł przechowywania kasetek z grami – chodzi mianowicie o witrynki do… lakierów do paznokci. Nie pytajcie, jak oni na to wpadli – nie wiem, ale wygląda to zajebiście!

Okazuje się, że jest wiele wariantów rozmiarowych takich witrynek i można sobie bez problemu dobrać coś dla siebie. Na kanale mają cały filmik o tym, w jaki sposób doszli do tego produktu i jak to się faktycznie sprawuje.

Moja kolekcja nie jest jakaś ogromna, mieści się na jednej półce, ale niedługo zmieniam lokalizację i zrobię to jakoś inaczej, bardziej z mózgiem. Póki co czekają te rzeczy na lepsze czasy, które miejmy nadzieję, że niebawem nadejdą!

RepipRepip: Ja podzielam raczej zdanie Maka u siebie. Nie jestem na tyle szalony by gry układać wg. jakiegoś klucza (alfabet, gatunek, gry skończone/nie), ale wszystkie są poukładane wg. systemu, tego się trzymam. Dodatkowo mam całkowicie wyeliminowany problem z podłączeniem konsol którym się z Wami podzielę. W każdej chwili w każdą konsolę mogę pograć i nie mam problemu z kablami, co więcej nie mam stosu sprzętu pod TV. Zrobiłem dwie jak to nazwałem „anakondy”, trytytkami spiąłem wszystkie kable konsola-TV i konsola-zasilanie. Każdą końcówkę z każdej strony oznaczyłem sprzętowo, mają swoje logo i kolorek. Zabieg zrobienia czegoś takiego trwa może z godzinę, a ile daje to ułatwień! Wygląda to tak:kable

Całą swoją kolekcję konsol, która liczy już ponad 100 gier i kilka sprzętów mieszczę świetnie wyeksponowaną na dosłownie 2 półkach. Na tyle gry, na przedzie (przodzie?) konsole, jak chcę pograć to biorę konsolę i podpinam po prostu. Powoli kończę z zbieractwem, na fotce można zobaczyć jak to wygląda teraz, wiele się nie zmieni bo dojdzie kilkanaście gier. Planuję jeszcze dodać jedną półkę, żeby DC wspólnie z ZX Spectrumem sobie stał osobno. Jak widać nie zbieram kartonów po sprzęcie, nie zbieram niepotrzebnych kontrolerów i gadżetów, limitek etc. Może jeszcze jakoś poogarniam pady żeby przynajmniej jeden był przy konsoli bo teraz są w osobnej szufladce. Aha apropo kurzu o którym Mak wspomniał – moja kolekcja jest za szybą Wink

gameroom

Problem pojawił się przy Amidze 500 i Commodore 64, zajmują dużo powierzchni w poziomie i cholera nie wymyśliłem jeszcze jak je dobrze gdzieś zmieścić, by były jednocześnie i fajnie wyeksponowane i zabezpieczone przed niszczycielskim żywiołem jakim jest dziecko. Żyję jak przeciętny Kowalski i salon jest dla całej rodziny, a nie tylko dla mnie, więc planuję przestrzeń na swoje hobby rozważnie (tym bardziej, że to nie jedyne hobby). Wydaje mi się, że udaje mi się to pogodzić.

PS. Ivo niestety nie wiem jak te Twoje carty fajnie wyeksponować, przychodzi mi do głowy jedynie pomysł z starymi regałami na kasety i żeby zamiast kaset dać carty, wymiary chyba podobne.

Daaku avatarDaaku: Jeszcze kiedyś, kiedy i konsol, i gier na nie miałem niewiele, przytoczony przez Repipa problem składowania sprzętu dosłownie nie istniał – jedna aktualna konsola na biureczku przy telewizorze, na półce skromny zbiór pudełek z grami na nią, stary Pegazus gdzieś w piwnicy i tak się świat beztrosko kręcił. Problemy zaczęły się, kiedy człowiek skończył szkołę, poszedł do pracy, zaczął zarabiać, a do tego odkrył Allegro – i się, cholera, zaczęło. Wysłużony PSX ustąpił miejsca PS2, na aukcjach szło znaleźć za grosze masę ciekawych gier, zaczęła się miłość do sprzętów przenośnych (DS w wersji Lite, gry na GBA przez niego obsługiwane, własny Game Boy Color z naręczem różnokolorowych Pokemonów), a do tego pady, kabelki i akcesoria… Ku mojej uciesze kolekcja puchła w oczach, a obszerny tzw. „shelf space” pokoju zaczął wypełniać się czarnymi pudełkami, niebieskimi płytkami i szarymi kartridżami. Kolejne gry, niczym wprawieni stratedzy, zagarniali dla siebie kolejne połacie półek, zmuszając filmy DVD (które swego czasu kupowaliśmy i oglądaliśmy z bratem jak dzicy) do eksmisji na szpule płytowe albo wręcz na śmietnik. To były dobre, beztroskie czasy.

Przenosimy się w przyszłość o 10 lat, w czasie których zachłanny Daak otworzył się na kolejne koncerny produkujące konsole, kolejne sprzęty przenośne i kolejne tytuły. Efekt takiej ekspansji okazał się w pewnym momencie dramatyczny – pod telewizorem PlayStation 3, Xbox 360 i Wii, utworzona zawczasu „handheldowa skrytka” pęka w szwach od gier na GBA, DSa i PSP, a nawet zakupiony stojak na 30 pudełek okazuje się tylko połowicznym rozwiązaniem, mieszcząc tytuły „do przyszłego zaliczenia” na PS2 i Game Cube’a (bo w końcu Wii wstecznie kompatybilne jest). Organizowane raz na ruski rok „wyprzedaże” mające na celu pozbycie się tej mniej prominentnej części złomu przestają wystarczać jako środek kontroli przestrzeni użytkowej, trzeba więc przedsięwziąć nowe kroki – zaniedbywane konsole lądują w karton i do szafy, a sumienie, choć gryzie, musi ustąpić miejsca rozsądkowi, jeżeli idzie o przetrzymywanie ulubionych gier.

WonderSwan test

Dzień dzisiejszy. Daak ma pod telewizorem tylko dwie konsole stacjonarne naraz, stara się grać wyłącznie na jednej przenośnej (oczywiście z fazami zamiany na inną, aby się nie znudzić), a wszystkie gry, które już zaliczył lub do których nie planuje wracać, idą do skupu albo na wymianę. Stojak na 30 pudełek odetchnął z ulgą, kolekcje na PS3 i X360 są stale przetrzebiane i zajmują teraz tylko jedną półkę, a miejsce zaoszczędzone na grach z PSP poszło na skromny rządek niebieskich miniaturek na PS Vitę. Ba, po remanencie znalazła się nawet w biurku oddzielna szuflada na przenośne sprzęty retro – Game Boy Color, Game Boy Micro, WonderSwan Color i Game Gear zgodnie dzielą przestrzeń życiową.

Podsumowując – na początku taki pierdolnik ma swój urok, ale z czasem, kiedy nasza kolekcja puchnie ponad umiar, trzeba odstawić na bok dawne sympatie i wyruszyć na krucjatę przeciwko burdelowi w pokoju. Bez ofiar się co prawda nie obędzie, ale też cieszę się, że w przeciwieństwie do naszych Nacz.OSów sprawuję już kontrolę nad dużo mniejszą liczbą pudełek z grami i konsolami. Bo jednak co za dużo, to niezdrowo.

Czarny IvoCzarny Ivo: O kurna Makaveli! Nie wierze!! Właśnie o czymś takim myślałem! Właśnie chciałem takie plastikowe schodki i zastanawiałem się jak to skonstruować. Mam trochę pleksi w domu i chciałem ciąć i sklejać a tu już coś takiego istnieje!! To jednak prawda, że w różnych częściach świata ludzie wpadają na podobne pomysły!! No kurna świetna rzecz, właśnie patrze że ciałem się stało to o czym myślałem Very Happy

czarny Ivo cv gracza
Pomysł Repipa z meblami na kasety magnetofonowy też niezły bo wiem, że pasują idealnie. Kolega kiedyś kupił dużo paczkę kartridży i sprzedawca przesłał mu je w gratisie w kasetce na kasety właśnie i bardzo im tam wygodnie.

RepipRepip: Eeee chwila, coś spod pudeł z grami i starych kartonów się wyłania, to chyba portal do Nory!

Nora RetroBorsuka Umilacze

RetroBorsukRetroBorsuk: Nie ogarniam tego burdelu i chuj!  A tym bardziej mam o tym pisać? Nigdy w życiu Smile (no i tym akcentem kończymy bo widzę, że już czas do domu u niektórych – Nacz.Os.Rep.)

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox