Mega Recenzja | Montezuma’s Revenge / Preliminary Monty

Montezumas revenge, Preliminary MontyWitam serdecznie wszystkich miłośników 8-bitowych wędrówek po piramidach! Dzisiaj wracamy po dłuższej przerwie do chyba najlepszej gry w jaką grałem w swoim długim, oczywiście jak na borsuka, growym życiu! A raczej do dwóch gier: Montezuma’s Revenge oraz Preliminary Monty! Recenzję tych nieśmiertelnych hitów już u nas znajdziecie, więc pewnie zapytacie o co w tym wszystkim chodzi? Poniższa recenzja/opis – to był mój debiut na pewnym portalu internetowym i powrót do retrogamingu po latach przerwy. Przy jej pisaniu narodził się zarówno RetroBorsuk jak i pomysł na ponowny zakup Ataryny, Komody oraz Przyjaciółki.  Niektóre zdania z poniższego tekstu znajdziecie w paru innych moich wpisach – wstępnie miał on przecież nigdy tu nie zagościć… Jednakże to właśnie po tych wypocinach Naczelny skaperował mnie do tego świńskiego Retro Na Gazie i razem stwierdziliśmy, że szkoda by było, aby przepadły gdzieś w czeluściach internetu. Zatem przedstawiam (co poniektórym) ten tekst ponownie, tym razem z drobnymi poprawkami wyrzucającymi z niego rzeczy już nieaktualne. Przed państwem protoplasta gatunku action-adventure, kapitalny platformer komnatowy, oprócz zręczności wymagający zarówno pomyślunku jak i kombinowania – nieśmiertelny i absolutny przebój czyli Montezuma’s Revenge / Preliminary Monty! A w głównej roli kto? Jak to kto?! Panama Joe, wzorowany na innym z herosów ówczesnej popkultury – Indianie Jonesie! Zapraszam do lektury!


PIERWSZE SPOTKANIE Z PANAMĄ!

Montezumas revenge, Preliminary Monty

Zacznijmy od początku, od momentu kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się wspólnie z naszym poszukiwaczem skarbów! Wspólnie, gdyż w większym gronie – organizatorem całego zamieszania był mój serdeczny kolega z podstawówki, nie wiedzieć czemu ochrzczony jakże piękną ksywą Trollu – czyli Piotrek , którego gorąco pozdrawiam! I Trollu z pierwszej ławki, mówi na przerwie „– Tata przywiózł mi komputer z zza granicy! Atari! Przyjdźcie dzisiaj po obiedzie to pogramy. – A masz coś z salonów? – Mam Gyrussa!” I tak właśnie po obiedzie ekipa trzech czy czterech młodych zapaleńców, przyjaciół z klasy i podwórka, wylądowała wraz ze mną u niego – wtedy pierwszy raz zobaczyłem na oczy Atari. Pamiętny, powiadam Wam, był to dzień! Połowa lat 80-tych to były czasy kiedy kupno konsoli w Polsce graniczyło z cudem, ale nielicznym wybrańcom udawało się przemycić zza granicy komputer! Kogoś ojciec przywiózł Spectrum, kogoś Commodore, zaś inny Atari. Kiedy już ograliśmy Gyrussa, Arkanoida i Quest for Tires wtedy na ekran wskoczył Panama Joe (wtedy jeszcze zwany Pedro) i zarządził! Tak mocno zarządził, że zaczęło się moje męczenie buły u rodziców o kupno własnej Ataryny. Okazało się, że w Pewexie (ówczesne luksusowe sklepy z zagranicznymi dobrami, które można było kupić za dolary bądź bony dolarowe) sprzedają mój wymarzony sprzęcik. W Baltonach po pewnym czasie ofensywę przeprowadziło C64 i tak zaczęła się pierwsza wojna fanbojów w historii naszego kraju – ataryniarze vs. kommodziarze! Zresztą patrząc nieraz na komentarze na naszym portalu – co dla niektórych ta wojna trwa nadal…

Męczenie i gnębienie bliskich było na tyle skuteczne, że około 1986 roku czerwone pudełko z Atari 130XE wraz z magnetofonem oraz 14 calowym Sony Trinitronem (mam go do dziś i działa) wylądowało na Mikołaja u mnie w pokoju. Ten dzień pamiętam jakby był wczoraj – mój pierwszy własny komputer! Dla 10 latka podłączenie całego sprzętu, dostrojenie telewizora aby odbierał Atari i opanowanie instrukcji wczytywania gier z magnetofonu to był nie lada hardkor. Doszedłem do tego po kilku godzinach i po południu cieszyłem się jak dziecko grając w marną polska podróbę Arkanoida – Arkanoid II z pionowym ustawieniem paletki. Mimo, że gra była „taka sobie” to i tak wtedy wydawała mi się świetna i katowałem ją przez kilka następnych godzin. Wraz z Atari otrzymałem zabójczą ilość dziewięciu gier na dwóch kasetach – system turbo wtedy jeszcze nie istniał i na jednej stronie kasety mieściły się dwie bądź trzy gry, a wczytywały się nieraz do pół godziny… Niestety wśród tych gier nie było Montezumy, ale od czego kolega Piotrek – pożyczył mi magiczną kasetę (ponad 200 jednostek obrotowych na liczniku magnetofonu!) oraz program do kopiowania i w ten sposób Panama Joe zagościł u mnie w domu! Ktoś powie piracko! Nielegalny imigrant z Meksyku! Wręcz przeciwnie – w czasach PRL-u nie było ustawy o prawie autorskim w stosunku do oprogramowania komputerowego i kasety z grami można było nabyć w supermarketach, składnicach harcerskich, i wielu różnych miejscach, a później do woli samemu kopiować. Ja w końcu zaś mogłem wraz z naszym bohaterskim podróżnikiem przemierzać azteckie piramidy, ale jakie było moje zdziwienie gdy dowiedziałem się, że obok Montezumy jest jeszcze bliźniacza gra Preliminary Monty – dużo mniejsza przyjemnościowo – 16 kilobajtów tylko i ponoć z minimalnie gorszą grafiką. Trzeba było samemu to sprawdzić – i tutaj przechodzimy do głównego dania czyli:

PANAMA W DWÓCH OSOBACH – CZYLI O CO CHODZI?

Czym ja się tutaj zachwycam i dlaczego zamiast o jednej grze piszę o dwóch?

Montezumas revenge, Preliminary Monty

Montezuma’s Revenge została zaprojektowana i zaprogramowana przez Roba Jaeger’a (Utopia Soft) w 1983 roku według pomysłu, który podsunął mu jego przyjaciel Mark Sunshine. Przedstawia ona historię poszukiwacza przygód, który wyrusza do Meksyku celem zdobycia skarbów skrywanych w azteckich piramidach – co więcej porywa się na skarb ostatniego i najokrutniejszego z władców Azteków – Montezumy II! Po wejściu do piramidy okazuje się, że dotarcie do skarbca nie jest takie proste, co więcej, w jednym przypadku wręcz całkowicie niemożliwe! W Zemście Montezumy (gra słów – będąca także synonimem biegunki u turystów w Ameryce Południowej) biedny bohater nigdy nie zdobędzie sławy i bogactwa – jak okazało się po latach jest to niedokończona wersja gry, nad którą Jaeger pracował na swoim 48KB Atari. Wydawca gry – Parker Bros po ujrzeniu jej w akcji zakupił prawa do niekompletnego tytułu, obciął zbędne według niego rzeczy nie mieszczące się na 16KB cartridgu, dodał dodatkowe zestawy komnat tworząc z nich całe poziomy i w ten sposób wydał na rynku. Popularna zaś w Polsce wersja gry – Preliminary Monty 16K* – to piracka edycja tegoż tytułu. A skąd w takim razie znamy oryginalną, niekompletną wersję z zabójczym posągiem na końcu? Ano, jak w życiu, „wyciekła” przed premierą… (Zresztą historii i legend z tym związanych jest już tyle, że sam się w nich gubię i jeżeli ktoś zna najprawdziwszą genezę pączkowania Montezumy w dwa tytuły – to proszę o jej przytoczenie w komentarzach.)

Nieświadomi całej historii gracze zagrywając się bez opamiętania dochodzili do wielkiego, broniącego wejścia do skarbca posągu Montezumy II, który tupał ze złości w podłogę celem zabicia naszego protagonisty – można tutaj było uniknąć śmierci podskakując w odpowiednim momencie, ale w żaden sposób nie dało się skarbca otworzyć! I nie słuchajcie „miejskich legend”, że ktoś tam widział jak kolega znajomego poradził sobie z kamiennym olbrzymem i widział końcówkę. Są to „opowieści drzewa sandałowego”, na które ja sam za młodu naciąłem się parokrotnie. Co więcej w prasie growej z tamtego okresu można było spotkać kombinacje ruchów – jak otworzyć skarbiec Montezumy – takie tajne kody – dwa razy podskok, skok w lewo, skok w prawo, hopka na pasek ekwipunku/żyć i skarbiec stanie przed nami otworem… Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, kiedy jako mały chłopak w końcu po wieeeeelu próbach dotarłem do końcówki, otworzyłem gazetę z kodami (nie pamiętam jej nazwy – pewnie Top Secret, albo jakiś dodatek growy do Bajtka „Tylko o Atari”), wielokrotnie zrobiłem tak, jak było w niej napisane i co? I jajco jak rzekłby klasyk….. Popularna u nas piracka wersja 16 kilobajtowej Montezumy – czyli Preliminary Monty było w pełni grywalnym produktem. Nie obyło się bez cięć w oprawie ale w zamian zamiast jednej piramidy gracze dostali aż dziewięć!

Montezumas revenge, Preliminary Monty

AHOJ PRZYGODO!

Korzystając z majówki 2014 roku, pozwoliłem sobie znowu wyruszyć na przygodę wraz z jej głównym bohaterem ogrywając Montezuma’s Revenge (w mniejszym stopniu) i „calakując” Preliminary Monty. Niestety nie posiadałem wtedy ośmiobitowego Atari w żadnej postaci, musiałem więc zadowolić się emulatorem Atari800PSP na konsolę Sony PSP. Jeżeli ktoś szuka konsoli do przenośnego grania retro – polecam to maleństwo. Jeżeli chcesz mieć w ręku przenośne Atari, C64, Spectrum i wieeeeeele innych retro sprzętów oraz automatów to jeden z najlepszych wyborów. Ale wróćmy do naszego wielkiego przeboju…

Montezuma/Preliminary to według dzisiejszych standardów przygodowa gra akcji 2D z naciskiem na elementy platformowe, a po staremu platformówka – komnatówka. Akcję gry wraz z naszym herosem widzimy z boku zaś jeden ekran gry to aktualna komnata, w której się znajdujemy. Jeżeli z komnaty prowadzą drogi wyjściowe przechodzimy do następnego ekranu – komnaty. Jeżeli ktoś na samo określenie gatunku jako „komnatówka” dostaje spazmów, gdyż gatunek ten był najbardziej popularny w polskich grach na Atari w latach 90 (nieudolne lub przeciętne próby skopiowania hitów pokroju Draconus czy Blinky’s Scary School – z nielicznymi sukcesami jak chociażby Miecze Valdgira I i II) mam dla niego dobrą wiadomość – w omawianej grze nie ma miejsca na nudę! Po wejściu do piramidy okazuje się, że na Panamę czekają nie lada niebezpieczeństwa, zaś on sam na początku jest wyposażony tylko w plecak i umiejętność skakania. Montezuma/Preliminary to w 80% zręcznościowy platformer, postacią poruszamy się za pomocą joysticka zaś przyciskiem fire skaczemy. Oczywiście możemy wspinać się na liny czy drabiny aby dostać się do miejsc normalnie dla nas niedostępnych. Trzeba jednak pamiętać, że Panama nie jest supermanem i niestety upadek z większej wysokości kończy się jego śmiercią – co dodatkowo utrudnia elementy platformowe. Każdy ekran gry to osobny pokój z którego możemy dostać się do sąsiednich pomieszczeń piramidy. Wystarczy rzucić okiem na ekran gry aby zasady zabawy załapać w mig! Jako, że piramidy składają się tutaj nieraz z kilkudziesięciu komnat potrzebna jest także umiejętność orientacji w terenie oraz mapowania piramidy w głowie w trakcie rozgrywki. Rozgrywkę zaczynamy zawsze na szczycie piramidy, a celem gracza jest osiągnięcie komnaty skarbca położonego w samych podziemiach – wierzcie mi niekiedy jest to długa droga! Pomocna w przetrwaniu będzie tutaj także umiejętność planowania gdyż eksplorację piramidy utrudniają nam drzwi – w trzech kolorach – białym, czerwonym i niebieskim. Każde z tych drzwi otworzymy kluczami odpowiedniego koloru, które zdobędziemy w czasie wędrówki, lecz miejsce w plecaku naszego protagonisty jest ograniczone, stąd nieraz staniemy przed decyzjami, które klucze zebrać? Które drzwi otworzyć? Zła decyzja i Panama spędzi resztę życia uwięziony w piramidzie … To jeszcze nie koniec atrakcji…

WYSTRÓJ PIRAMIDY

Aztekowie nie byliby sobą, nie uprzykrzając życia śmiałkowi chcącemu spenetrować ich dziedzictwo, stąd nasz awanturnik nie ma łatwego życia i w czasie swojej wędrówki trafia nie tylko na zwykłe platformy i korytarze do przemierzania. Co jeszcze spotka gracz na swojej drodze:

  • DRABINY – na drabiny możemy się wspinać, ale nie możemy na nie wskakiwać ani z nich zeskakiwać,

  • LINY – po linie także się wspinamy, lecz możemy w każdej chwili z niej zeskoczyć, wskoczyć na nią w połowie i co ważne skok z dużej wysokości na linę nie kończy się śmiercią!,

  • RURY – skacząc na rurę Panama zabawia się w strażaka i ześlizguje na dół bez naszej kontroli – aż do kontaktu z podłożem,

  • TAŚMOCIĄGI – przyśpieszające ruch bohatera lub go spowalniające, dodatkowo utrudniające rozgrywkę,

  • ZNIKAJĄCE KŁADKI – platformy, które po pewnym czasie znikają i pojawiają się w tym samym miejscu, przeważnie rozpięte nad przepaściami lub ogniem, co by nie było zbyt łatwo…,

  • DRZWI – BIAŁE, CZERWONE i NIEBIESKIE – najczęściej w kluczowych komnatach piramidy – bez klucza nie przejdziesz,

  • ZNIKAJĄCE ŁAŃCUCHY – śmiertelne pułapki rozwieszone w korytarzu, każdy kontakt z łańcuchem powoduje zgon,

  • OGIEŃ – kontakt z ogniem jak to w platformówkach i grach przeważnie bywa – jest dla Panamy zabójczy – zamienia go w obłoczek pary.

    CO TRUJE DUPĘ PANAMIE?

Okazuje się, że wielka piramida jest zamieszkana przez nieprzyjazne zwierzęta, a także inne paskudztwa, z którymi kontakt – przeważnie – kończy się śmiercią prowadzonej przez nas postaci:

  • WĘŻE – stojące nieruchomo i łatwe do przeskoczenia,

  • CZASZKI – opętane czaszki azteckich wojowników występujące w paru wariantach – toczące się, podskakujące lub poruszające się w grupie – przeważnie łatwe do przeskoczenia lub wyminięcia,

  • PAJĄKI – najbardziej upierdliwe z przeszkadzajek – potrafią wchodzić na drabiny i przez to często zmieniać kierunek ruchu,

  • NIETOPERZ – występujący tylko w Montezuma’s Revenge – przylatujący jeżeli zbyt długo zagościmy w jednej komnacie porywający śmiałka kilka poziomów w górę piramidy,

Montezumas revenge, Preliminary Monty

EKWIPUNEK i ARTEFAKTY

Należy pamiętać, że plecak naszego wędrowca jest ograniczony do 5 przedmiotów jakie można zebrać, jeżeli osiągniemy maksymalny limit obciążenia, Panama nie zbierze żadnego dodatkowego artefaktu bez wcześniejszego zużycia poprzedniego! Dotyczy to także diamentów – czyli jeżeli chcemy punktować w grze poprzez zbieranie drogocennych klejnotów musimy zostawić co najmniej jedno wolne miejsce w plecaku! Niezliczoną ilość razy gracz staje przed dylematem co zebrać? Jakie klucze zostawić na później, aby nie przeładować plecaka niepotrzebnym badziewiem i ograniczyć sobie w ten sposób możliwość punktowania poprzez kolekcjonowanie diamentów. W grze występują następujące znajdźki / artefakty:

  • KLUCZE – analogicznie do drzwi w trzech kolorach i otwierające wrota odpowiedniego koloru,

  • MIECZ – broń biała jednorazowego użytku – posiadając miecz możemy zabić czaszkę lub pająka, po kontakcie z wrogiem miecz znika z ekwipunku zaś przeciwnik z ekranu – UWAGA: miecz nie działa na węże!

  • TALIZMAN – nazywany „młotkiem” przez większość graczy – ze względu na podobieństwo z wyglądu :-) – czasowa ochrona przed czaszkami, wężami i pająkami – UWAGA: nie działa na łańcuchy!

  • POCHODNIA – jeden z najcenniejszych dla gracza przedmiotów – przeważnie najniższe poziomy piramidy pogrążone są w „nieprzeniknionych ciemnościach”, które rozświetli tylko światło pochodni. W zaciemnionych komnatach widzimy tylko wszelkich wrogów, znikające kładki, łańcuchy, ogień oraz znajdźki. Nie widzimy żadnych zwykłych platform, drabin, rur, lin ani nawet drzwi, co naprawdę ogranicza możliwości poruszania się bohatera. Aby przejść taką komnatę bez pochodni trzeba zapamiętać: jej wygląd w wersji oświetlonej oraz rozmieszczenie wszystkich ważnych jej elementów. Łatwiej jednak posiadać pochodnię w ekwipunku – wtedy do końca poziomu rozświetla ona mroczne obszary. Zużywa się dopiero po ukończeniu levelu-piramidy i zajmuje jedno miejsce w ekwipunku. UWAGA – przeważnie występują po dwie pochodnie na piramidę – zebranie drugiej pochodni jest nieopłacalne i oprócz korzyści punktowej – nic nam nie daje, a zajmuje cenne miejsce w plecaku…

  • DIAMENTY – każdy DIAMENT to 1000 punktów zaś w skarbcu czekają na wytrwałego podróżnika ich dziesiątki! Zbieranie diamentów jest wskazane gdyż:

PUNKTOWANIE POWODUJE KLONOWANIE!

Na starcie gry Panama dysponuje 5 życiami, które na ekranie przedstawione są w formie kapeluszy, co może i wydaje się wystarczającą ilością na przejście pierwszej piramidy, ale przed nami długa droga i dobrze jest punktować, gdyż wraz z postępami w grze, co każde 10 000 punktów dostajemy dodatkowe życie, z których maksymalnie 10 może być widoczne na ekranie. Nie jestem pewien czy powyżej tej granicy dostajemy kolejne, gdyż nigdy nie miałem więcej wcieleń w zapasie. W późniejszych etapach gry dodatki są przyznawane co 20 000 pkt., 30 000 pkt., itd. A za co otrzymamy punkty?

KLUCZ – 50 pkt.

MIECZ – 50 pkt.

„MŁOTEK” – 100 pkt.

OTWARCIE DRZWI – 300 pkt.

DIAMENT – 1000 pkt.

ZABICIE CZASZKI – 2000 pkt.

ZABICIE PAJĄKA – 3000 pkt.

POCHODNIA – 3000 pkt.

Montezumas revenge, Preliminary Monty

KRAWIEC Z PANAMY CZYLI WYKONANIE

Biorąc pod uwagę rok powstania 1983 oraz jak wtedy wyglądały ówczesne gry to Montezuma/Preliminary jest prawdziwym majstersztykiem. Grafika jest czytelna, bez problemu odróżniamy pająka od węża, a do tego posiadająca zróżnicowaną i soczystą kolorystykę (emulator Atari800PSP powoduje minimalne wypranie z kolorów w stosunku do rzeczywistego sprzętu). Panama Joe posiada kilka animacji śmierci – normalny zgon po wpadnięciu na przeszkadzajkę – czyli zniknięcie z rozbiciem bohatera na atomy, poprzez ulotnienie się w obłoku pary po kontakcie z ogniem, aż do skręcenia karku po upadku z dużej wysokości i przebierania nogami w agonalnych drgawkach. Ale najważniejszą cechą wyróżniającą opisywaną grę jest świetna płynność i szybkość działania oraz bardzo dobra detekcja kolizji. Patrząc na wiele domowych gier mikrokomputerowych z okresu przed 1983 rokiem, monochromatycznych, ze zwalniającą płynnością czy przenikającymi się kolorami – to Montezuma/Preliminary są tu chlubnym wyjątkiem i gry zasuwają aż miło! Dzięki temu skakanie Panamą jest najzwyczajniej w świecie przyjemne. Zaryzykuje stwierdzenie, że grywalność jest typowa konsolowa, wręcz gra Roba Jaeger’a jest tym dla Atari i Komody czym dla NES’a było Super Mario Bros. Wprawne oko zauważy także różnice między samą Montezumą a Preliminary. Wiadomo w 16 KB – coś musiało zostać obcięte bądź zmienione:

(DOTYCZY ATARI XL/XE)

  • Montezuma’s Revenge posiada stronę tytułową całkiem udaną, w czasie której przygrywa nam miła dla ucha muzyczka – Preliminary Monty posiada zaś w tym miejscu ekran startowy bez żadnej muzyki ani napisów, w obu wersjach w czasie zbierania przedmiotów słyszymy odgłos dźwiękowy a’la muzyczka LaCucaracha!,

  • Montezuma’s Revenge – posiada demo na początku przedstawiające kawałek rozgrywki,

  • W Montezumie postać zasuwa w sombrero, w Preliminary w kapeluszu,

  • w Montezumie występuje więcej elementów otoczenia, jak azteckie słoje z niewiadomą zawartością, które stanowią graficzne upiększenie komnat,

  • w Preliminary nie występuje nietoperz – obecny w Montezumie i uprzykrzający życie bohaterowi,

  • w Montezumie słychać w tle odgłosy jakby syreny alarmowej – czyżby Montezumie II włączył się antywłamaniowy alarm?

    CHUCHERKO 16 KILO A CHŁOP JAK DĄB!

Niby dużo rzeczy jest wyciętych ale najważniejsza wartość dodana to zwiększenie ilości piramid z jednej do dziewięciu. Biorąc pod uwagę, że każda piramida to kilkadziesiąt komnat – daje nam to masę grania jak na 8-bitowe czasy i standardy! Wszystkich wariantów komnat w grze i tak jest około 30+, do tego wymieszanie ich w różnych piramidach pozwoliło osiągnąć efekt różnorodności labiryntów po których podróżujemy. Jestem pełen uznania dla twórców jak oni zmieścili to w 16KBode mnie panowie szacunek. Może pierwsza piramida nie jest najrozleglejsza – kilkadziesiąt ekranów, ale przechodząc ją po latach odkryłem miejsca w których wcześniej nigdy nie byłem! A to już o czymś świadczy. Piramidy 1 – 5 są zupełnie inne pod względem rozmieszczenia komnat i naprawdę musimy je wyryć na blachę (albo najkrótszą drogę do skarbca w każdej z nich). Największe trudności sprawią graczom grobowce nr 3, 4 i 5 gdyż są naprawdę rozległe – piąty to bodajże 9×12 ekranów! Powiem szczerze, że do piątego poziomu skupiałem się na eksploracji i zbieraniu wszystkiego – co powodowało, że w jednym spędzałem do 1,5 godziny czasu grania! Niejednokrotnie zdarzyło się, że poprzez złą gospodarkę kluczami nie byłem w stanie dojść do skarbca. Od etapu nr 5 w górę mamy do czynienia z jednym wariantem piramidy, tylko ze zmienionym umiejscowieniem ścian, które minimalnie mogą zmienić trasę naszej wędrówki. Także w levelach 5 do 9 najważniejszą nowością jest fakt, iż aby dotrzeć do pochodni, trzeba przebyć kilka komnat w ciemnościach – czyli mieć wyryte na blachę komnaty i rozpoznawać je po widocznych elementach. W piramidach nr 6, 7 i 8 mroczny obszar pokrywa coraz większą liczbę komnat i przez co poziom trudności znacząco wzrasta. Piramida nr 9 oprócz miejsca startowego pokryta jest cała w ciemnościach i nie znajdziemy w niej już pochodni! Wydawało mi się to hardkorowym pomysłem, ale po znalezieniu optymalnej drogi w piramidzie 6 i stosowaniu jej w kolejnych okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Straciłem może ze 3 życia w ostatnim poziomie gry. Ale przy zabawie w eksplorację w końcowych etapach – to z ręką na sercu – jest naprawdę ciężko.Montezumas revenge, Preliminary Monty

Gra ma naprawdę dobrze wyważony poziom trudności, polecam eksplorować całość piramidy aż do piątej, w celu nabicia większej ilości żyć, by mieć ich zapas na ostatnie trzy meksykańskie piwnice. Polecam także robić savy (tylko emulator) co piramidę, aby mieć wybór poziomów dopóki nie zapamiętamy rozłożenia komnat. Zadanie, które po paru godzinach zabawy z Preliminary wydawało mi się niemożliwe – teraz po kilkudniowym intensywnym treningu okazuje się dosyć proste. Grę kończę za jednym podejściem, gdzie największy kryzys przychodzi podczas eksploracji piramidy piątej, a od szóstej zasuwam już do skarbca najkrótszą drogą. Sam skarbiec zobrazowany jest przez komnaty pełne lin i diamentów, gdzie w ograniczonym czasie zbieramy jak najwięcej świecidełek skacząc po linach i między ekranami. Nabijamy punkty, dostajemy dodatkowe życia i przenosimy się na szczyt następnej piramidy. Po ukończeniu dziewiątego grobowca gra zapętla ostatni poziom i tak w kółko (częsty zabieg w grach 8-bitowych). Wynik, który udało mi się uzyskać po zakończeniu ostatniego dziewiątego poziomu to 551 000 punktów – ale bez problemu można go poprawić. Podsumowując jak na sprzęt 8 bitowy i tylko 16KB objętości programu jest tu masa zawartości! Szacunek dla Roba Jaegera, Marka Sunshine jak i każdego kto maczał palce w stworzeniu tej ponadczasowej gry.

KOLEJNE WCIELENIA PANAMY

Nie byłbym dociekliwym borsuczyskiem gdybym nie sprawdził także wersji wydanych na inne mikrokomputery.

Montezumas revenge, Preliminary Monty

Na Commodore 64/128 – mamy pełnoprawną edycję Montezuma’s Revenge w wydaniu Parker Bros – czyli to co piraci na atari wydali pod tytułem Preliminary Monty. Gra posiada niektóre graficzne ozdobniki znane z utopijnego, atarowskiego oryginału (azteckie słoje), minimalnie brzydszą stronę tytułową, troszkę odmienną paletę kolorów oraz inaczej brzmiące efekty dźwiękowe – ale dalej jest to ta sama świetna gra z podziałem na levele-piramidy! Gumowe ZX Spectrum dostało najpierw średniej jakości edycję zatytułowaną po głównym bohaterze – po prostu Panama Joe, ale niestety ta wersja to tylko namiastka jego prawdziwej przygody – mimo zachowania wyglądu komnat zbliżonego do oryginału mamy postać żywcem przeniesioną z Jet Set Willy czy Manic Miner’a i przez to zupełnie inną – powolną mechanikę skoków, zmniejszoną szybkość rozgrywki i ubogą animację obiektów. Chociaż, jeżeli ktoś wychował się na tej wersji to pewnie z przyjemnością do niej wróci, ale moim zdaniem daleko jej do oryginału.

Montezumas revenge, Preliminary Monty

Zresztą posiadacze Spektrusia mają swoje flagowe pozycje pokroju Knight Lore, którego zawsze im zazdrościłem (na atarynie wyszedł dopiero w 2008 roku dzięki uprzejmości programistycznego magika z naszej rodzimej sceny – niejakiego xxl’a). Wróćmy jednak do Montezumy/Preliminary – dopiero w 2009 roku, Rosjanin Andriej Żigłow własnym sumptem dostarczył długo oczekiwaną, wierną i świetną konwersję mojego ulubionego przeboju – pod nazwą, a jakże – Preliminary Monty. Dodatkowo różne porty Montezumy/Preliminary zaszczyciły swoją obecnością takie systemy jak: Apple II, Segę Master System, iOS’a i Colecovision – ale jak na razie brakło mi czasu na sprawdzenie ich w akcji.

Montezumas revenge, Preliminary Monty

SEQUEL

W roku 1998 na PC został wydany oficjalny sequel przygód Panamy Joe pod tytułem Montezuma’s Return – była to platformówka / action adventure z widokiem FPP w stylu wydanego na Playstation 1 – Jumping Jack Flash’a. Dodatkowymi ruchami jakimi obdarowano naszego poszukiwacza przygód w sequelu było uderzenie pięścią oraz kopnięcie z wyskoku – ale nie martwcie się, gra nie zmieniła się przez to w bijatykę, walka schodziła tutaj na dalszy plan, królowały elementy platformowe i eksploracja – zaś czaszki dalej toczyły się i skakały po grobowcu Montezumy II jak w pierwowzorze. Moim zdaniem gra była całkiem udana, lecz do prequela nie miała startu, takie naciągane 7/10 – i obok świetnych Screamer Rally i Forsaken’a była jednym z powodów dla, których zakupiłem nawet akcelerator graficzny 3DFX do mojego komputera…Montezumas revenge, Preliminary Monty

PRAWDZIWY SKARB!

Cóż mogę dodać na podsumowanie dla tych, którzy dotarli do końca wpisu? Tym co znają rekomendować nie trzeba. Z drugiej strony, czy jest tu ktokolwiek, kto nigdy nie słyszał o tej grze-legendzie? Pewnie wśród młodszych czytelników naszej strony – trafią się tacy osobnicy, więc zadam im jedno pytanie lub nawet dwa… Czy nigdy nie chcieliście zostać awanturnikami, poszukiwaczami przygód niczym Indiana Jones czy Panama Joe właśnie? Ja chciałem! Czy nigdy nie marzyliście o znalezieniu najprawdziwszego skarbu?! Ja marzyłem! Nie zwlekajcie więc moi mili – największa z największych 8-bitowych przygód stoi przed wami otworem! A najwartościowszym skarbem jaki odkryjecie w jej czasie – będzie ona sama – „Montezuma’s Revenge!”

MONTEZUMA’S REVENGE / PRELIMINARY MONTY

(ATARI I COMMODORE)

Protoplasta gatunków, wielki, zróżnicowany, z masą zawartości.

Prawdziwie piękny i grywalny, najcenniejszy 8-bitowy skarb!

Retrometr


PS.1 * – źródło: obszerny wywiad z autorem gry na stronie atari.online.pl – którą polecam każdemu miłośnikowi 8 bitowego Atari oraz informacje od użytkownika tej strony niejakiego mac’a. Jeżeli ta wersja pączkowania Montezumy w dwie gry także jest błędna – to proszę o sprostowanie w komentarzach…

PS.2 – mapa piramidy z Montezuma’s Revenge – pochodzi z najlepszej strony z atarowskimi mapami mapy.atari8.info.

PS.3 – recenzja / opis dotyczą wersji na atari i commodore. W edycje na spectrum pograłem tylko chwilkę, celem rozpoznawczym…

Inne artykuły:

NZBBK | Recenzja Leander Walka z Zapomnieniem przybiera na sile! Borsuczy Rycerz przy pomocy Valdyna (Lionheart) budzi do życia Herkulesa (Gods), który mitycznym wysiłkiem pok...
Gramy Na Gazie | Panther – Video (recenzja, ... Larek i Borsuk znowu wyruszają stawić czoła najeźdźcom z kosmosu w kolejnym odcinku Gramy na Gazie! Sytuacja w jakiej się znaleźli jest zdecydowanie b...
Recenzja | Haven: Call of the King Ile to już razy pisaliśmy o grach, które popadły w zapomnienie, ambitnych twórcach pożartych przez większe ryby i brutalnych wynikach finansowych grze...
O RetroBorsuk 68 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.