Nora | Ostatni Pilot Na Ziemi

Nora RetroBorsukaAleż dzisiaj tłumy Was przyszły moi kochani RetroGracze! Normalnie całe sześc osób, nie wiem Nora pomieści taką ciżbę… Ale skoro już jesteście to opowiem Wam dzisiaj o Ostatnim Pilocie na Ziemi i jego śmiertelnie niebezpiecznej, ostatniej misji… Pamiętacie jeszcze takie przebojowe 8-bitowe hiciory jak Panther, The Extirpator! czy Stealth? Jeżeli nie – to najwyższa pora nadrobić zaległości! A jeżeli tytuły te wydają Wam się znajome to tym bardziej zapraszam do lektury, którą umilą Wam tacy kompozytorzy-geniusze jak: David Whittaker, Rob Hubbard czy Jan Sebastian Bach… Mało?!  To dorzucam ilustracje Chris’a Foss’a – arcymistrza w przedstawianiu piękna kosmicznych fregat! A co do Ostatniego Pilota Na Ziemi – sprawa jest dzisiaj naprawdę poważna, los całego gatunku ludzkiego spoczywa na jego barkach… a raczej na jego niesamowitych umiejętnościach pilotażu! Zapraszam do lektury!


PANTHER

MASTERTRONIC 1987

AUTORZY: CHUCK PEAVEY / DAVID WHITTAKER

strzelanina (izometryczna)

(Atari, Commodore)

norapantera

David Whittaker – Panther Main Theme

OPIS: Do końca życia będzie pamiętał Dzień Ataku. Akurat testował w przestrzeni kosmicznej przechwycony i zmodernizowany pojazd Obcych – i jego ewentualną przydatność w walce z najeźdźcami, kiedy zaatakowali. Pokojowe zamiary… Jasne, taaa… Wszyscy tak mówili. „- Przybyliśmy w pokoju aby poznać Waszą rasę i nawiązać międzygalaktyczną współpracę! Jako dowód naszego przyjacielskiego nastawienia przekazujemy Wam cudowne artefakty naszego gatunku…” Po chuju… Artefakty okazały się bronią masowej zagłady nieznaną naszym naukowcom. Niektórzy z nich, oczywiście, mieli co do tego podejrzenia, ale ludzkość dawno zatraciła instynkty obronne… „- Kochajmy Przybyszów! Obcy jednym z Nas! Zaproś Obcych do domu i pokaż ziemskie życie!” – głosiły billboardy. Wcześniejsze konflikty nic nas do cholery nie nauczyły… Na szczęście Generał Funky Koval miał na ten temat inne zdanie. Zorganizował tajną bazę wojskową, w której umieścił potajemnie najlepszych naukowców oraz żołnierzy mających alienofobiczne przekonania… Znał Generała od dziecka, można powiedzieć, że Koval był jego mentorem. Bez zająknięcia przystał na jego propozycje dowodzenia Nieustraszonymi Pilotami Galaktyki… Kiedy przechwycili pierwszy patrolowy spodek Obcych – musieli ukryć to przed opinią publiczną. Lincz medialny byłby pewny. Mimo różnic technologicznych szybko przystosowali statek do zdolności manualnych człowieka. Pantera – bo tak go nazwał, (na wspomnienie po tych zwinnych i pięknych drapieżnikach, które wyginęły w połowie 21 wieku) – była jego statkiem, zaś on – najlepszy z debeściaków – jej pilotem. Razem tworzyli szalenie niebezpieczną kombinację…

„- Schowaj się po Ciemnej Stronie Księżyca i włącz kamuflaż! Atakują! Artefakty to…” usłyszał tylko ostatnie słowa generała, kiedy nastała jasność… Najpierw wybuchły największe miasta Unii Latynoskiej Obu Ameryk, sekundę później zauważył dziwną poświatę na najbardziej zaludnionych terenach Rosjo-Chin. Kiedy ginęła Europa serce stanęło mu w gardle… Berlin, Londyn, Paryż, Warszawa… Stolica jego kraju, w którym nie był już od dziesięcioleci… „- Żegnaj Przyjacielu Generale, żegnajcie Najbliżsi, żegnaj Ludzkości!” – pomyślał i przez chwilę bił się z samobójczymi myślami, kiedy patrolowce Kosmitów wreszcie go namierzyły. Pozdrowili go tylko w swoim gardłowym języku i przesłali nowe wytyczne do ataku… „- Nie rozpoznali mnie!” – kołatało mu w czaszce, zaś w sercu zakiełkowała żądza natychmiastowej zemsty, którą jednak szybko udało mu się powstrzymać. „- Sam przeciw wszystkim? Niewykonalne!”- pomyślał i skierował Panterę w kierunku współrzędnych przesłanych przez Obcych. „- Skoro chcą zniszczyć ten obszar, może są tam jacyś ludzie?”foss1

PLUSY: Panther – jedna z moich ulubionych izometrycznych strzelanin, które swego czasu były dosyć popularne, a teraz już całkowicie wymarły niczym ludzkość w recenzowanej przeze mnie dzisiaj grze. Pamiętacie tytuły pokroju Blue Maxa, Zaxxona na 8 bitów czy chociażby Desert Strike i pobratymców na 16 bitowe potwory, a nawet Plejstejszyny? Właśnie z takim rodzajem gry mamy tutaj do czynienia –  izometrycznym shmup’em, ale ze scrollingiem tylko w jedną stronę i możliwością lądowania. Największym z plusów rzeczonej pozycji jest zdecydowanie post-apokaliptyczny klimat wylewający się z ekranu, mimo prostoty i umowności grafiki. Puste, a jakżeby inaczej, Pustkowia, kiedyś zaludnione przez ludzi teraz odstraszają pomarańczowym kolorem jałowej, spalonej ziemi, gdzieniegdzie przeoranej rafineriami i bazami Kosmitów. Opuszczone i zrujnowane miasta z kadłubkami wieżowców niegdyś rysujących chmury, teraz zabezpieczone artylerią przeciwlotniczą, której musimy unikać lecąc na jak najniższej wysokości. Patrole Obcych, które – jakżeby inaczej – musimy spopielić za pomocą swojego działka plazmowego, oraz najważniejsze – poukrywane bunkry z ocalałymi! Wszystko to naprawdę buduje ponury nastrój osamotnienia i podkreśla niedawną zagładę ludzkości. Bardzo wygodnie zostało rozwiązane sterowanie, gracz nie ma problemów ze zmianą wysokości lotu, lądowaniem czy nawet wysyłaniem wrogich talerzy do zmywarki, eee, tzn. piachu… No i oczywiście, nie należy zapominać o Davidzie Whittakerze i jego przebojowym muzycznym motywie przewodnim, który umila nam rozgrywkę. Oj, wpada on w ucho, wpada jak cholera! Polecam odsłuchać z umieszczonych przeze mnie player’ków zarówno w wersji na atari jak i commodore! Izometryczna grafika mimo prostoty nie powoduje odruchu wymiotnego, zaś sama deska rozdzielcza naszej bryki przyciąga oko.

pilot2

Panther Main Theme na C64

MINUSY: Pojazdów Obcych i zarówno wszelakich wrogów czy przeszkadzajek, mogłoby być tutaj stanowczo więcej. Latające Talerze różnią się tylko kolorem i agresywnością zachowania. Szkoda. Gra nie należy także do najdłuższych i po parodniowym treningu powinniście ją bez problemu ukończyć. A raczej zapętlić, gdyż podobnie jak  wielu innych 8-bitowych grach, po całkowitym sukcesie – Pantera wraca nas do początku zwiększając tylko poziom trudności.

STEROWANIE: (Uwaga – oś pionowa jest tutaj odwrócona jak w samolotach!) DÓŁ – zwiększenie wysokości lotu oraz szybkości Pantery, GÓRA – obniżenie pojazdu i wytracenie prędkości. LEWO, PRAWO – sterowanie spodkiem. FIRE – strzał. Uwaga – można się rozbić o przeszkody terenowe! W przypadku komunikatu: FLY UNDER RADAR – lecieć nosem przy ziemi!

KIEDYŚ: Jako młody szczyl, zakochałem się bez pamięci w tym kociaku! Klimat apokalipsy – dla mnie bomba, tematyka sf – lubię to! Izometryczna grafika – w to mi graj! Główny motyw muzyczny? Nucę do dziś w czasie golenia… Nie będę owijał w bawełnę – jeden z moich 8-bitowych faworytów, niestety nigdy przeze mnie nie ukończony! Kiepski byłem wtedy i tyle…

TERAZ: Może to sentyment, a może Panterka to dalej niebezpieczny drapieżnik wyzwalający u grającego nagły przypływ adrenaliny i potrafiący zauroczyć jak prawie 30 lat temu? Pewnie to pierwsze, ale nie zmienia to faktu, że jak dorwałem się do gry, to nie odpuściłem, aż nie stłukłem wszystkich latających talerzy! Jakby była crapem to pewnie bym nie sprostał! Zachęcam chociaż sprawdzić i przekonać się, jak autorzy za pomocą prostych środków cudownie przedstawili krajobraz po zagładzie ludzkości…

Retrometr


THE EXTIRPATOR!

FIREBIRD 1988

AUTORZY: GARY RIMMER / CAL LEWIN / ROB HUBBARD

strzelanina (horyzontalna)

(Atari)pilot3

Rob Hubbard – The Extirpator! Main Theme

OPIS: Nie wszystko jeszcze stracone! Uratował blisko setkę ocalałych, w większości jednak ludność cywilną, w tym tuzin mechaników, inżynierów i kilku naukowców. Nawet do kurwy nędzy jednego włoskiego hydraulika! Niestety żołnierzy, kosmicznych marines czy chociażby pilotów – mogących stawić opór najeźdźcy – okrągłe zero! Na razie umieścił ich wszystkich w wybudowanym w połowie 20 wieku schronie wojskowym – Krypcie 13 – jego najtajniejszej z tajnych kryjówek. Tylko on znał jej lokalizację. Widział w oddali największe ludzkie miasta, otoczone ochronnymi barierami, niczym przezroczystymi bąblami, w których kłębiły się tłumy prawdopodobnie zindoktrynowanych i pracujących w pocie czoła ludzi. Jeżeli jeszcze jest w nich cząstka człowieczeństwa… Nigdy nie miał okazji przyjrzeć się im z bliska, gdyż do wnętrza miast można było się dostać tylko przez świetnie strzeżone porty lotnicze. „- Wyląduje i co? Zastałem Jolkę? Samobójstwo!”. Szczególnie, gdy porządku w miastach pilnowali LIWKIDATORZY – wielkie, opancerzone niczym pancerniki, latające metalowe fortece, z zamontowanymi ogromnymi działami protonowymi. Parę razy miał nieprzyjemność widzieć je w akcji. Ostatnim razem, gdy wytropiły największą do tej pory ludzką kolonię… Spóźnił się. Nie zostały nawet szkielety…

„- Zauważyłeś, Poruczniku, że Likwidatorzy to jedyne pojazdy Obcych mogące przelatywać bez problemu przez miejskie pola siłowe?” – te słowa naukowca Gordon’a, którego uratował zeszłej jesieni, do tej pory nie dawały mu spokoju… „- Byłem w mieście, Poruczniku, widziałem ich podziemne bazy dowództwa, które wybudowali w samych centrach. Połączone w jedną olbrzymią sieć neuronową z Wielkimi Monolitami Wiedzy. Dostaniesz się do takiego centrum i wiesz wszystko Poruczniku! Wszystko o naszych oprawcach!” Mówili, że Gordon był szalony, zresztą jak zdołałby uciec z miasta? Sam też tak myślał i nawet zdarzało mu się, że wyżywał się na nim po pijaku wyzywając od kłamców, oszustów i bajkopisarzy…

I kiedy znowu stracił panowanie nad sobą w czasie jednej z największych pijatyk, postanowił go przeprosić. Głupio mu było, że wyżywa się na chorym człowieku. To co zobaczył jednak w jego laboratorium przeszło jego największe oczekiwania. „- Widzisz to działo anty-grawitacyjne Poruczniku? Mój największy wynalazek!” I Gordon z szaleństwem w oczach objaśnił mu szczegóły jego zaiste szalonego planu! „- Poruczniku, Wsiadamy razem do Pantery i lecisz samobójczo na Likwidatora! Do pewnego momentu nie otworzy ognia – dopiero po paru ostrzeżeniach! Przecież siedzisz w ich statku! Wtedy pamiętaj brawura, odwaga, ryzyko – piloci Obcych tego nie znają, o nie! Oni działają jak roboty! Jak najwięcej manewruj i zalecimy gnoja od tyłu! Wtedy ja za pomocą mojego działka anty-grawitacyjnego wyciągam z niego malutkie akumulatory jądrowe i voila – Likwidator nasz! Oddajesz mi Panterkę, wsiadasz do skurkowańca i wpierdalasz się z buciorami, a raczej wielkimi działami do miasta Poruczniku i robisz im z dupy jesień średniowiecza! Wpadasz do ich dowództwa, kopiujesz dane i wracasz do mnie! Oczywiście jak przeżyjesz…” W sumie to nawet dla niego nie brzmiało jak plan. Prędzej jak przepis na samobójstwo! Już miał go wyśmiać, kiedy jego wzrok powędrował na ściany pełne dyplomów, osiągnięć i zdjęć z okresu przed zagładą. I wtedy powiedział: „- Zgadzam się na wszystko Doktorze Gordon Freeman!”foss2

PLUSY: Niewątpliwym plusem jest już gatunek gry – dobrych shmupów na atarynie nie było za wiele – szczególnie horyzontalnych – Zybex, Drop Zone, Laser Gates i … No właśnie… Kolejnym słyszalnym od razu, wielkim pozytywem rzeczonej produkcji jest sam Rob Hubbard! Tradycyjnie muzyczny motyw przewodni w jego aranżacji pieści z rozkoszą nasze małżowiny uszne! Chyba jeszcze bardziej wgryza się w łepetynę niż tytułowy kawałek z Pantery! Polecam przesłuchać. W oczy rzuca się także porządna oprawa graficzna – Likwidator to pokaźnych rozmiarów sprite, majestatycznie rozprawiający się z różnorodnymi jednostkami wroga: od małych kul energii plazmowej, meteorytów, wszelkich jednostek latających przez większe okręty Obcych – także ładnie zaprezentowanych i zajmujących nieraz dużą cześć ekranu. Dodajcie do tego przykuwający uwagę i zmienny co poziom efekt parralaxy w dole ekranu i wiecie, że graficy nie próżnowali.

MINUSY: Co z tego, że shmup, jak przeciętny do bólu? Likwidator jest tak wielki, że aż mało zwrotny – co kończy się niechcianymi i częstymi zderzeniami z przeszkadzajkami. Co z tego, że wrogowie są różnorodni, skoro w 90% zachowują się podobnie? Każda z większych jednostek wroga ma nawet identyczny tor lotu, zmienia się tylko jej wygląd i uzbrojenie… Zamiast bossa – mur z cegieł do rozbicia na końcu poziomu? Aha… Różne bronie? Zapomnij… Panowie szanujmy się!

STEROWANIE: JOY – lot Likwidatorem. FIRE – strzał. (Strzelanie powoduje wyczerpywanie magazynku, po opróżnieniu amunicji musimy chwilkę poczekać na naładowanie pocisków.)

KIEDYŚ: Oj biedne było małe atari, jeżeli chodzi o jakość i różnorodność shmup’ów – chyba najbiedniejsze z „minikomputerów” tamtego okresu. Zdarzały się oczywiście perełki pokroju wspomnianego wcześniej Zybex’a, ale przeważnie twórcy raczyli nas potworkami pokroju wolnego jak muł Trans Mutter’a czy Sea Dragon’a (do którego i tak mam sentyment). Z zazdrością patrzyłem wtedy na kapitalne commodorowskie strzelaniny (Uridium, Katakis, Salamander) i zagrywałem się swego czasu namiętnie w Extirpatora! Na bezrybiu i rak ryba…

TERAZ: Powrót po latach dla dzieła Firebird nie był zbytnio udany. Jeden rodzaj broni, jednolite zachowanie Obcych, a do tego Likwidator okazuje się ciężki i niezwrotny…  Głównie dla graczy, którzy wychowali się na tym tytule i mają do niego sentyment. Grywalny na kilkanaście minut i przeciętnie przeciętny…

Retrometr


STEALTH

BRODERBUND SOFTWARE 1984 / 1985

AUTORZY: TRACY LAGRONE / RICHARD E. SANSOM

strzelanina (pseudo 3D)

(Atari, Commodore)pilot4

Jan Sebastian Bach – Stealth Main Theme ;-)

OPIS: Wszystko pamiętał jakby przez mgłę… Kiedy zasiadł za sterami metalowej bestii, niesamowity i nagły przypływ adrenaliny z impetem wbił go w fotel wyostrzając zmysły i skracając czas reakcji. Kokpit sterowniczy odbiegał od ziemskich standardów jednakże tygodniowy trening na symulatorze przygotowanym przez Freeman’a nie poszedł na marne… Prowadzenie Likwidatora bardzo przypominało rosyjskiego Behemota, którego miał przyjemność oblatywać z Koval’em w czasie Kryzysu Energetycznego w Rosjo-Chinach w 2048. Przelatując przez barierę, jeszcze nie wzbudził podejrzeń, dopiero kiedy z uśmiechem na ustach zamienił transportową fregatę Obcych w pokaz fajerwerków ryknęła syrena alarmowa…

Zapach spalenizny, wszędobylskie wybuchy i ciche, gardłowe jęki konających Obcych. I gniew! Gniew całej ludzkości narastający w nim przez lata, teraz wreszcie znalazł ujście w wielkich działach Likwidatora, rozgrzanych do czerwoności od nieustanego ostrzału. Tańczył. Ale cóż to był za taniec! Niczym kostucha z kosą w swoim tangu śmierci zostawiał za sobą tylko skwierczące wraki wrogich pojazdów. Taranował, przebijał, palił, i rozgniatał wszystko na swojej drodze. Wszyscy ludzie w mieście okazali się zindoktrynowanymi, bezrozumnymi niewolnikami, widocznie Gordonowi udało się zbiec w najbardziej odpowiednim momencie… Skrócił ich cierpienia naciskając spust miotacza ognia i przeklął pod nosem… Centrum Dowodzenia broniły wielkie mechy z zamontowanymi  minigunami oraz wyrzutniami rakiet naprowadzających. Broniły… Nawet nie pamięta, kiedy zmienił ich stan skupienia przyczepionym u podwozia laserem górniczym. „- Kopiuj dane i wypierdalaj stamtąd natychmiast!” – usłyszał Gordona w słuchawce… Po 10 minutach jego Likwidator, stał już przed Doktorem. A raczej to co z niego zostało…

„- Widzisz te zaciemnione tereny z symbolami czarnych prostokątów?” – zapytał Gordon, pokazując mroczne obszary na mapie, którą udało mu się wykraść z Miasta Obcych. „- To strefa oddziaływania Wielkich Monolitów Wiedzy. Tędy Kosmici przekazują swoje rozkazy z planety macierzystej. Tak naprawdę, to jeszcze ich nie spotkaliśmy. Wszyscy Obcy, których widziałeś do tej pory, to zindoktrynowani mieszkańcy podbitych przez nich światów. Niewolnicy, sługusy, bez własnej jaźni. Otrzymują rozkazy od Głosu, który dociera do nich poprzez rozsiane na powierzchni wielkie, czarne bryły. Głos przekazuje im także energię życiową jak i chęć działania. Praktycznie sieć neuronowa Poruczniku! Wystarczy uciszyć Głos niszcząc jego źródło – łączący się z planetą macierzystą największy z przekaźników Obcych – Czarną Wieżę i znowu jesteśmy gatunkiem dominującym na planecie!” Skurczybyk z tego Gordona, miał plan na każdą okazję! „- Tylko przydałby się nam jakiś nowy statek Poruczniku! Pantera za wolna, a Likwidator to prędzej na złom się nadaje, niż na następną akcję w terenie… Czekaj, zobaczmy co Obcy trzymają w swoich hangarach. O! Proszę! Zmodernizowane myśliwce F88HX Stealth i to tylko parę kilometrów od naszej siedziby! Taką limuzyną wbijesz się tam poruczniku niczym na bal maturalny! Jeszcze tylko zamontujemy głowicę jądrową na rakietę i … Oczywiście komitet powitalny będzie na Ciebie czekał, ale przecież jesteś najlepszym pilotem na Ziemi?” – uśmiechnął się Gordon i zmarkotniał. „- Musisz tylko o czymś wiedzieć, synu. Czarna Wieża zbudowana jest z czarnej materii, kiedy potraktujesz ją atomem – implozja wchłonie wszystko w promieniu 30 kilometrów. Rozumiesz? Poruczniku? Kurwa mać, to bilet tylko w jedną stronę!”
foss3

PLUSY: Ładny, efektowny i efekciarski przedstawiciel praktycznie nieobecnego wcześniej na 8-bitowcach gatunku – strzelanin pseudo 3D lub jak kto woli – strzelanin na szynach. Do tego kolorowy, szybki i płynny. Rozgrywka jakby żywcem zaczerpnięta z River Raid ale dostosowana do nowego, trójwymiarowego środowiska. Dużym i pięknie narysowanym samolotem F88HX Stealth lecimy wgłąb ekranu niszcząc: czołgi, bunkry, samoloty szpiegowskie, myśliwce, wieże radarowe (oddane w prostym 3d) – wszystko na swojej drodze! No prawie wszystko, gdyż podobnie jak w nieśmiertelnym Rzecznym Rajdzie – w Stealth musimy uzupełniać paliwo pojazdu przelatując nad pozytywnymi źródłami energii (żółte placki), unikając energii negatywnej (czerwone koła), a także wykazać się kunsztem pilotażu omijając przeszkody terenowe w postaci skał, czy wulkanów. Podsumowując Stealth jest przyjemne: dla oka (kolorowo) i dla ucha (krótki wycinek utworu Bacha jako motyw przewodni), dla ręki (odpowiedni poziom trudności) i dla głowy (potrafi sprawić radochę!).

MINUSY: Powtarzalność i monotonia przy dłuższych posiedzeniach. Levele różnią się tylko kolorem podłoża, nieba, większą częstotliwością wrogów i przeszkadzajek oraz odpornością umiejscowionych na końcu poziomu Czarnych Wież. Monolit na pierwszym poziomie wytrzyma tylko jedno trafienie – Czarna Wieża z ostatniego, piątego poziomu potrzebuje ich analogicznie pięć. Celem uniknięcia nudy – dawkować w pół godzinnych dawkach!

STEROWANIE: GÓRA – przyśpieszanie lotu, DÓŁ – wytracanie pędu (przydatne przed tankowaniem). PRAWO, LEWO – sterowanie myśliwcem. FIRE – strzał (każdy strzał zużywa 10 jednostek energii).

pilot6

KIEDYŚ: Trójwymiarowa strzelanina w stylu Space Harriera w 1984 roku na 8-bitowce? Biorę w ciemno! Włączam, patrzę jak wygląda? Kopara na ziemi! Ależ to ładne i kolorowe wtedy było. Byłem dumny z mojego Atari! Do tego ten klimat tajemnicy – jakieś Czarne Wieże? Hmm, nie powiem, kręciło to małolata, oj kręciło…

TERAZ: Do tej pory robi wrażenie, a jeżeli popatrzymy na rok produkcji tym bardziej należy docenić kunszt i wysiłek twórców. Autorzy wprowadzając widok 3D nie zapomnieli o grywalności i najważniejsze – płynności rozgrywki! Przy odpowiednim dawkowaniu – nie nudzi. Nie jest to killer na miarę największych tuzów gatunku, ale mimo to często włączam Stealth chociaż na chwilkę, tylko dla jednej, czy dwóch partii i w takim natężeniu sprawdza się idealnie. Bardzo dobra gra. Retrometr


EPILOG

Leciał już na oparach paliwa, a silnik jego myśliwca co chwilę buchał zdradliwymi płomieniami domagającymi się awaryjnego lądowania. Lądowania, na które oczywiście nie mógł sobie pozwolić. Z każdej strony nadciągały oddziały wroga, na które monumentalny cień rzucała ogromna Czarna Wieża – ostatni i największy z Monolitów Wiedzy Obcych. Wyłączył wszelkie osłony i uzbrojenie celem uzyskania dodatkowych, jakże niezbędnych mu teraz jednostek energii. Kilka sekund oczekiwania… Przekierowanie źródeł zasilania wyłącznie na silnik i głowicę jądrową rozciągnęło się w jego głowie do nieskończoności….

Wyglądało jakby się poddał. Wrogowie podjeżdżali coraz bliżej, a on bez ruchu siedział i wpatrywał się w pulpit konsolety, czekając na… komunikat o gotowości silników! Nagłym ruchem docisnął wolant sterowniczy do oporu, włączając jednocześnie dopalacz protonowy i przeciął płaskowyż niczym rój meteorytów przecina nieboskłon. W przeciągu kilku sekund Czarna Wieża znalazła się w zasięgu jego rakiet. Pozwolił przez chwilę powrócić wspomnieniom o rodzinie, których wcześniej sam się wyparł, aby ulżyć swoim cierpieniom. Zginęli, jak większość, w Dniu Ataku… Spokojnie załadował głowicę jądrowa do wyrzutni… Oczyma wyobraźni zobaczył implodującą Czarną Wieżę oraz Doktora Gordona i setki ocalałych wiwatujących na jego cześć… Był ich ostatnią nadzieją… On – Ostatni Pilot Na Ziemi… Odczekał dwa oddechy i nacisnął spust…foss4


PS1. Pierwszy polski superbohater i komiksowy twardziel z jajami – Funky Koval (stworzony przez Panów – Parowskiego, Rodka i Polcha w latach 80-tych poprzedniego stulecia), zgodził się zagrać cameo. Gordon Freeman nawet dostał rolę drugoplanową!

PS2. – Utwór Jana Sebastiana Bacha przygrywający nam do Stealth to: Harpsichord Concerto No.1 in D minor, BWV 1052 – III. Allegro. Niestety jest on króciutki w grze, więc do odsłuchania dałem oryginał.

PS3. – Ilustracje Chrisa Fossa mają inne nazwy – pozmieniałem je dopasowując do historyjki.

PS.4 – To jednorazowy wybryk – w następnym odcinku 8-bitowe Hity wrócą do normalności (mi się podobało – Nacz. Os. Rep)!

PS.5 – Aktualizacja – PANTHER doczekało się osobnego wpisu, aktualizacji recenzji oraz filmu w Gramy Na Gazie. Zapraszam do seansu oraz lektury!

Gramy Na Gazie | Panther – Video (recenzja, przejście gry, ciekawostki)

O RetroBorsuk 206 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.