Publicystyka | Bo ja po prostu pograć se chcę

gdzie inni chrust na zimę zbierają

nieskończone wskaźniki parametrów ustawiają

dla dropu biją wroga w japę po raz tysięczny 

przekraczając w dzień limit grania miesięczny

ja w szybkie gracza życie idę

hołubiąc combosy, prosty gameplay i adrenalinę

Hmmm jeszcze nie zacząłem porządnie pisać, wymyśliłem sobie tytuł, rymowankę i w sumie mam wątpliwości czy ktoś to przeczyta :P. O czym to dziś będziemy smęcić wesoło popierdując do brzdęków wydobywających się z youtuba? A no rzecz będzie o grach (eureka!). Będzie o grach bez fabuły, będzie o grach często posiadających nierozbudowany system, będzie o grach dla wielu „pustych” w formie i treści, będzie o grach w które gra się dla grania. Tak, bo się o nich zapomina, o grach w które się po prostu gra.

Miałem niejeden epizod w CV gracza, przegadałem i przepisałem setki godzin i dziesiątki tysięcy znaków z innymi giercownikami o naszym hobby. Zauważyłem, że część ludzi poszukuje w grach na siłę li tylko i wyłącznie czegoś „głębszego”. Czy to rozbudowana fabuła, zawijasty system rozwoju postaci, czy sandboxowy świat w którym ludzie się zatracają. Potrafią zwiedzić w 200 godzin fikcyjny świat nie znając własnego miasta, przyswoić książkę z zasadami systemu nie potrafiąc załatwić sprawy w urzędzie, czy rozwodzić się nt. interakcji postaci niszowego jrpg nie potrafiąc pogadać z innym człowiekiem. I dla takich graczy i gier jest miejsce, ale mnie jakoś od dawna to nie jara, i mam ochotę krzyczeć w takiej sytuacji „jebać to! ja chcę grać!„.

Od dłuższego czasu gry z fabułą do których podchodzę i skończyć nie mogę mnie męczą. Musisz poświęcać sporo czasu by pchać akcję do przodu, ale mija kolejna godzina, a historia wcale nie wydaje się dobra, a gameplay zaczyna zjadać własny ogon. Na siłę wypełnia się luki pomiędzy kolejnymi dialogami by wydłużyć rozgrywkę, o tzw. grindzie i craftingu nawet nie wspominając. Nowożytne gry mają też obsesję na punkcie „elementów rpg” stosuje się to wszystko wszędzie, nawet w takiej grze jak Wipeout 2048 (Omega wersja) gdzie to za cholerę nie jest potrzebne! Odpalasz wyścig arcade, chcesz się ścigać, ale kurna nie! Wybierz jeden z 489 pojazdów do tej trasy i pamiętaj by ten pojazd dodatkowo wyposażyć w jeden z 234 dostępnych dodatków! Siedź w menu jak ten matoł godzinami zamiast grać, a najlepiej powtarzaj wyścig 30 razy by przyfarmić golda… ło ludzie co jest grane? Rozumiem jak takie coś w rpg czy innej metroidvanii wyskoczy, ale w arcade wyścigach!? Ja chciałem po prostu wybrać pojazd i pojeździć… W najnowszych Mortalach miałem wrażenie że więcej tam QTE niż grania, a jak widziałem live Borsuka o Darkwood to prawie padłem z nudów (crafting, survival gdzie zbierasz grzybki i chrust po lesie). Będąc przy Borsuczej norze: złapałem raz pada z najnowszego Xboxa, który na przecudownym TV zajmującym 3/4 ściany pozwolił mi zagrać w nową Forzę Horizon. Widoczki przepiękne, mucha nie siada. Gram i co? Chcę się ścigać tymi wszystkimi cudownymi furami, ale zamiast tego jadę po mapie szukając eventu, gdy już go znalazłem okazało się że najpierw trzeba czerstwego dialogu wysłuchać a potem… mam wraka VW garbusa zawieźć gdzieś lawetą! Ludzie ja odpadam, mam rodzinę, pracę, inne hobby, nie mam czasu jeździć lawetą po mapie w grze wyścigowej!

kiedyś rpg to był rpg, dziś „elementy rpg” i crafting są wszędzie

No właśnie, stary jestem i zrzędzę, ale w gruncie rzeczy wciąż lubię grać. Jednak nie mam czasu, chęci, siły i cierpliwości na sandboxy, gry online czy jakiekolwiek „elementy” RPG. Nie chcę też poświęcać 3 godzin na wstęp by się przekonać czy fabuła mnie wciągnie. Dlatego też od dłuższego czasu lubię, gdy gra jest prosta, może i nawet prostacka, pusta, szpanerska, odtwórcza… jeden grzyb! Grunt by była natychmiastowa i dawała dużo frajdy! Wkładasz czytnik, wduszasz start i jazda z koksem! Pora pokazać kto jest lujem na dzielni! 

Dlatego tak w ostatnim czasie faworyzuję EA Sports BiG i serię WipEout stawiając im ołtarzyk na RnG, dlatego mimo dużej nostalgii do jRPG z PSX’a i PS2 w nie nie gram, dlatego mimo wielu słów krytyki pod adresem Nintendo wciąż szanuję to co robią, nawet jeśli czasem wydają się zacofani i dziwni. Hasło easy to learn hard to master moim zdaniem zespolone jest z DNA naszego hobby, tego nie da się wykreślić. To sztuka sama w sobie stworzyć coś prostego, coś z czym poradzi sobie dziecko, ale jednocześnie będzie wymagać nawet od dorosłego wielkiej uwagi i determinacji. Tu w światku retro jest moim zdaniem nieco łatwiej o zrozumienie tych dywagacji, w końcu to 8 i 16 bit szpile nastawione na hi score brylują na salonach dzięki tej formule. Wojt twierdzi, że nie tyka gier w „tszyde” bo są skomplikowane, ale jednocześnie poświęca parę(naście?) godzin na masterowanie Rygara i Shinobi. O to mi właśnie chodzi. Gdy dorosły człek nie ma czasu się nawet po dupsku podrapać docenia się takie gry bardziej.

łatwe i przyjemne giercowanie w stylu „plug n play”

Czy to ewolucje w Tony Hawku, czy masterowanie trasy w Burnout, czy wykonanie po raz setny wsadu w NBA Street jestem podjarany i napompowany adrenaliną! To nic że nie ma fabuły, że moja postać nie będzie wiele więcej potrafiła niż potrafi już na starcie. Niczego mądrego się z tych gier nie dowiem, nie wyjdę na inteligenta analizując profil psychologiczny Psymona z SSX 3, a tym bardziej nie zaimponuję nikomu mówiąc że przeszedłem w Lumines do 12 motywu, ale! Uwielbiam ten moment gdy wciąga mnie taka gra w sam środek akcji, gdy wykonuję po raz 1021 ten sam trick, ale tym razem wyszło wszystko idealnie! Zgrał się timing, w tle zagrał mój ulubiony kawałek, na ekranie wybuchła ferajna barw, a ja niczym w transie powtarzam kolejne combo rżnąc wszystkie dotychczasowe wyniki w hiscore! Bo ja po prostu se pograć chcę drodzy Państwo! Ja w tym momencie jestem mistrzem wszechświata i okolic!

Gdyby nie mój całkowity brak skilla w tej materii, pewnie ciupałbym też w gry typu DOOM, Serious Sam, Painkiller, Quake czy inny Bulletstorm. Podobają mi się, czysty skill i niezrównana sieka na ekranie. Niestety po oglądaniu jak Borsuk na live przechodzi DOOM Eternal stwierdziłem, że tam nawet poziom normal jest dla mnie nieosiągalny. Może coś na easy zacznę i się na spokojnie wkręcę.

Nie odnajduję tego czynnika w grach z budowaniem akcji i narracji. Są ładne, czasem mają świetną fabułę i postacie, ale frustruje mnie sama myśl, że taki „moment” przeżyjesz może 2 razy w ciągu gry, tam gdzie go zaplanowali uprzednio twórcy i tyle (takie kozaki jak It Takes Two są oczywiście wyjątkiem, tu się non stop coś dzieje). Zrobisz to samo co tysiące innych graczy w tym samym momencie, nie zaskoczysz sam siebie. Nie będziesz celebrował własnej zajebistości gdy na ostatniej prostej wyprzedzisz przeciwnika uprzednio wchodząc idealnie w zakręt z turbo które szykowałeś na tą okazję, gdy połączysz ewolucję na planszy w tylko tobie znany sposób. Nie bo w 4 rozdziale po pokonaniu bossa xyz przewidziano dialog z postacią która ma niewiele do powiedzenia, taki scenariusz, co pan zrobisz jak nic nie zrobisz. No chyba że odnajdziesz 451 piór z kupra gołębia poukrywanych na mapie świata to dostaniesz ładną zbroję i cutscenkę…

kwintesencja tego o co mi chodzi, ostry wyścig od początku do końca z mega twistem przed samą metą!

Tak jak i większość gier w jakie gram tak i ten wpis nie jest nacechowany mądrościami życiowymi, nie ma walorów edukacyjnych i z pewnością mógł być rozbudowany o wątki psychoanalizy bo czemu nie. Freud by się ucieszył i przy okazji stwierdził że to przez wyimaginowane stosunki seksualne z okresu dojrzewania. Mam jednak nadzieję że będzie wypełnieniem małej luki w Twoim grafiku, spowoduje że się trochę uśmiejesz i kto wie, może odpalisz jakiegoś niezobowiązującego szpila przed snem. Chciałbym zaznaczyć raz jeszcze że nie mam nic do gier wszelakich, dla każdego się coś znajdzie, sam grałem w RPG i strategie. Mimo to życie dorosłe wyleczyło mnie z wielu z nich, a jednocześnie sprawiło że doceniłem inne. Dobra, mam na zegarku 23:55, idę spać by do roboty wstać, dobranoc!

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64 i wszystko co wyzwala adrenalinę! Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, DC, Xbox