Recenzja | Batman: Return of the Joker

batjokminiPierwszy Batman, spod dłuta Sunsoftu, był jedną z moich najulubieńszych gier dzieciństwa na poczciwego Pegasusa. Z resztą, do dziś utrzymuje się w ścisłej dziesiątce pozycji na NESa. Oczywistym było, że jak dowiedziałem się o istnieniu kolejnej części, stworzonej przez tę samą firmę, koniecznie musiałem ją sprawdzić.

Na początek bardzo krótko o fabule. Tak na dobrą sprawę wystarczającym jej streszczeniem jest podtytuł – „Powrót Jokera„. Jak rozumiem, od ostatniej części, okazało się że nasz „dowcipniś” całkiem nieźle znosi upadki z kościelnej wieży. Otrzepał kurz z ubrania i po krótkiej rekonwalescencji powrócił do Gotham, aby uprzykrzać życie Człowiekowi Nietoperzowi. Bzdurny banał z tyłka, ale tyle właśnie potrzeba platformówce.batjoker3Zmiany w stosunku do pierwowzoru widać na pierwszy rzut oka. Znacząco zmieniła się oprawa i to jak najbardziej na plus. Postać batmana jest duża, bardzo szczegółowo wykonana i tym razem przybrała zimne, niebiesko – smutne barwy. Wcześniej zarzucano, że fioletowe odcienie nie przystoją mrocznemu rycerzowi. Podobnie rzecz się ma z „duszkami” naszych przeciwników. Ich wykonanie jest również wykonane z pietyzmem i jeśli dobrze kojarzę to w każdej planszy spotkamy się z zupełnie innym zestawem oponentów. W tym aspekcie naprawdę należą się brawa za różnorodność. Otoczenie również nie odbiega od wysokich standardów wykonania i świetnie harmonizuje się w ten sposób z biegającymi po nim postaciami. Nie ma mowy żeby jakaś platforma albo ściana była tylko jednokolorową plamą. Tu zawsze są jakieś ładnie cieniowane cegiełki, jakieś żelazne belki, czy usypane kanciaste kamienie. Tym bardziej należy to docenić, gdyż każda plansza zabiera nas do zupełnie innego środowiska. Zaczynamy od średniowiecznego zamku z posępnymi gargulcami na szczycie murów obronnych, by następnie biegać po dachach miasta zmagając się z uciążliwym sterowcem, a to wszystko w obrębie jednego poziomu. Nie zabraknie też obowiązkowego poziomu zimowego, gdzie bacznie trzeba przyjrzeć się ilości belek na pokrytym śniegiem moście. Oprócz tego różne laboratoria, kopalnie, kanały, czy poligon wojskowy, na którym przyjdzie nam ścigać się z pokaźnym czołgiem. Nawet tła nigdy nie są monochromatyczne. Zawsze będą chociażby jakieś gwiazdy na niebie, czy chmury z przebijającym się przez nie czerwonym słońcem. Zatem od strony wizualnej w żadnym wypadku nie można nic zarzucić i stoi ona na bardzo wysokim poziomie. Niestety nie jest już tak kolorowo w przypadku audio. Sunsoft to wg mnie był absolutny gigant jeśli chodzi o muzykę w grach. Pod tym względem stał w absolutnej czołówce obok Capcomu i Konami. Niestety w tej produkcji tego nie udowadnia. Utwory są co najwyżej poprawne i nie męczą. Jedynie przy starciach z bossami nadają odpowiedniego dynamizmu sytuacji. A co do innych efektów dźwiękowych, to nawet wystrzały z karabinu Batmana nabierają zbyt wysokich, drażniących tonów. Ekhm… że co proszę? Karabinu Batmana?? BATMAN nie używa broni palnej… a no właśnie.Batman: Return of the JokerTo jest pierwszy poważny problem z tą gierką. Ma się wrażenie, że planowano aby traktowała o przygodach jakiegoś komandosa w bandanie, ale dla lepszej sprzedaży trochę ją przeretuszowano na przygody o Gacku. Nasz protagonista, który zwykł walczyć pięściami, czasem tylko wspomagając się jakimś bumerangiem, czy zasłoną dymną, przerzucił się na miotacze różnego kalibru. Mamy bazowy, który wypuszcza proste serie pocisków, a oprócz tego niczym w Contrze, możemy zebrać atrakcyjniejsze pukaweczki np. rozpryskowe, samonaprowadzające, czy pojedyncze mocne rakiety. Hmmm… może to i fajne z jednej strony, ale jakby nie było, zdecydowanie łechta nieposzlakowaną opinię naszego bohatera. Natomiast jego akrobatyczne zdolności znane z części pierwszej zostały zredukowane do mało przydatnego wślizgu.

Kolejnym poważnym zgrzytem jest poziom trudności. Nie jest on może jakoś super wyśrubowany. Tym bardziej zważywszy na fakt, że kontynuacji mamy nieskończenie wiele, a ponadto do dyspozycji krótki (składający się z 4 znaków) kod do każdej planszy, ale cholernie nieuczciwy i denerwujący. Trzeba znać na pamięć niemalże każdy centymetr planszy, by być przygotowanym na nadchodzący atak, a czasem i to nie pomaga. Zupełnie jakby niektóre momenty były tak zaprogramowane, że po prostu trzeba dostać bęcki. Nie raz odsłaniając kolejny fragment krajobrazu automatycznie nadziewamy się na pocisk przeciwnika, który chętnie idzie w parze z bezczelną przepaścią. Nawet nie wiem czy to mój upór, czy mimo wszystko jakiś magnetyzm tej produkcji, że chciało mi się brnąć w tym szaleństwie do końca. Tym bardziej biorąc pod uwagę, że architektura poziomów nie jest jakaś ciekawa, czy zmyślna. Zwykle idziemy przed siebie potykając się co jakiś czas o przepaść. Sporadycznie nasze stopy napotkają jakiś taśmociąg czy ściągający nas w dół potok wody. Odskocznią od tradycyjnego biegania od lewej do prawej są etapy gdzie nietoperek zakłada na plecy jetpacka i szybuje w przestworzach. Jest to JAKAŚ odmiana, ale przede wszystkim odetchniemy sobie wtedy po prostu od ciągłego spadania w przepaść. Nie spodziewałbym się, że wzbudzi to w kimś wielki entuzjazm. Bzdurność platformowych zmagań rekompensują  całkiem zmyślni bossowie. Oczywiście nie mają nic wspólnego (oprócz Jokera) z uniwersum Batmana, ale są wymagający i wymagają zawsze odpowiedniej strategi z niemalże zerowym marginesem błędu. Walcząc z nimi nasze życie wyrażone jest numerycznie i zawsze doładowane jest do poziomu 80.000.  Dobry patent, bo nawet jak zlamimy brnąc przez planszę mamy ten sam start w starciu z szefem.batjoker

Batman: Return of the Joker to, dochodzę do wniosku, gra kontrowersyjna w odbiorze. Z jednej strony ma naprawdę dobrą, przyciągającą grafikę i mimo, że poziom trudności męczy, to chce się w nią grać. Z drugiej strony zaś nie można zapomnieć o zbesztaniu dobrej opinii gacka dając mu w łapy broń palną. Choć oczywiście, przymykając na to oko, można się wkręcić w niezłą akcję albo w ogóle olać sprawę, jeśli postać Batmana jest Wam obojętna. Niestety znaczyłoby to, że jesteście puści w środku ;-). Ogółem rzecz biorąc produkcja jest warta sprawdzenia. Może się wam spodobać, a jest też równie duża szansa, że kopniecie ją w dupę.

 

Retrometr

O Czarny Ivo 36 artykułów
Redaktor. Ulubione gatunki: platformówki, przygodówki (akcji), hack n’ slash, mordobicia i wszystko co dobre, czyli nie sportówki. Posiadane platformy: Pegasus, NES, SNES, Nintendo 64, GameCube, Switch, Sega Mega Drive, PSX, PS2, PS3, PS4, 3DS i Amiga 500.