Recenzja | Cool Boarders 3 (PSX)

Niestrudzenie brniemy dalej po wirtualnym stoku z ery PSX’a, kolejny wpis o serii Cool Boarders przed Wami!

Już wcześniej opisywałem wam Cool Boarders 2, a następnie konsekwencją tego wpisu była KONSOLidacja Pionierzy snowboardu na konsolach – historia UEP Systems. W tym wpisie naświetliłem sytuację marki, która po 2 części została wykupiona przez Sony, powierzona 989 Studios, a stworzona praktycznie od nowa przez świeżutkie studio Idol Minds. Tak więc w 3 części odchodzimy od Japońskiego stylu arcade i zawitaliśmy w USofA gdzie nawet woda w kranie ma mnóstwo kalorii i ma o sobie wysokie mniemanie.

Musicie przyznać, jak na PSX’a jest ładnie

To podstawowa różnica względem poprzednika, seria stała się bardziej „poważna”, wiadomo że to PSX i gra video więc o symulacji jako takiej nie ma mowy, ale zrobiło się bardziej rzeczywiście, wszystko ma ręce i nogi i stara się imitować prawdziwy świat snowboarderów. Kilka lat później mając mocniejszy sprzęt i możliwości powstanie seria Amped, która tą formułę udoskonali, ale wracajmy do drugiej połowy 1998 roku. Koniec z dzikim zjazdem odbijając się od bandy do bandy, teraz mamy mnóstwo trybów znanych z realnej dyscypliny i odwiedzimy znane miejscówki. Pojedynczych trybów nie będę opisywać bo wszystkie łączą się w daniu głównym, które zainteresuje dzisiejszego gracza najbardziej i to tutaj możemy „przejść” grę, mowa o Tournament. Turnieje odbędą się na pięciu górach (Powder Hill, Devil’s Butt, Mt. Koji, Alps, Everest (+dodatkowy US Open)) i każdy z nich podzielony jest na dyscypliny w których zdobywamy punkty w generalce, przyjrzyjmy się im:

  • Boarder X – podzielony jest na dwie fazy – półfinał i finał (zaczyna 4 śmiałków i 2 pierwszych idzie dalej do finału gdzie znowu w 4 gramy o wygraną). Jest to po prostu zjazd z punktu A do B urozmaicony o chorągiewki. Musisz jechać zgodnie z chorągiewkami i mijać je lewą lub prawą stroną, a za każdą wtopę masz 1 sekundę kary. Polecane deski: FreeRide lub Alpine
  • Slope Style – znów zjazd, ale tym razem po torze najeżonym hopkami, rurami i skoczniami pozwalającymi na czesanie tricków. Wykorzystując to musisz mieszcząc się w czasie zjechać i nabić jak najwięcej punktów znajdując sobie odpowiednią dla ciebie trasę. Polecane deski: FreeRide
  • Half Pipe – mówi samo za siebie, wrzucają nas w jakiś olbrzymi half-pipe i robimy tricków ile wlezie. Polecane deski: Freestyle
  • Big Air – chwila zjazdu by się rozpędzić i wyskakujesz z olbrzymiej skoczni/przepaści, masz jeden skok na to by nabić jak najwięcej punktów, ale za to jaki skok! Polecane deski: FreeRide lub Freestyle
  • Slalom – podzielony jest na dwie fazy – półfinał i finał, na tym etapie zostaje już tylko 4 z 8 graczy, więc rywalizujesz z najlepszymi o punkty decydujące o generalce. Startujesz tutaj 1vs1 z oponentem, każdy z was ma wytyczony szlak chorągiewkami które działają jak w Boarder X tylko tym razem są ciaśniej poukładane i każdy z graczy ma własny tor, a nie jeden dla wszystkich. Polecane deski: FreeRide lub Alpine
  • Downhill – wolna amerykanka i ukoronowanie turnieju. 4 graczy którzy uzyskali najwięcej punktów zjeżdża po dzikich odstępach szczytu bez ograniczeń, nie ma chorągiewek, nie liczy się punktacja z ewolucji, możesz bić przeciwników do woli i zbaczać z trasy, masz być po prostu pierwszy! Polecane deski: Alpine!

Wszystkie te dobrocie są do zaliczenia w każdym z turniejów (wyjątkiem jest US Open gdzie jest tylko Boarder X, Halfpipe i Slalom) i wszystkie mimo tego iż są na tej samej górze będą na innej trasie. Jak widzicie dopisałem od razu jaką deskę najlepiej zabrać z sobą na stok, gdyż wpływają znacząco na to jak nam będzie w danej konkurencji szło, jest to powiązane z prędkością i sterownością w przypadku zjazdu, ale i z systemem tricków w przypadku etapów na punkty. System ewolucji jest dość zjadliwy i dziś i można się nim pobawić w odróżnieniu od Cool Boarders 2 o czym jeszcze dziś pofandzolę w odrębnym akapicie. Możemy wykonywać grindy, flipy i graby jak to miało miejsce później w serii THPS, kręcimy się w okół własnej osi zwiększając punkty, ale i nabijamy sobie combo łącząc tricki co daje extra wyniki. Same flipy niewiele dają jeśli chodzi o nasz score, ale nie zajmują dużo czasu w powietrzu, w odróżnieniu od wolnych ale lepiej ocenianych grabów.

muldy, małe skocznie, ale i dobry system – tricki są w końcu dobrze przemyślane

Pro tip: Warto zatem jeśli jest możliwość zacząć od graba, a potem dobić szybko ze 2 lub 3 flipy dzięki czemu dostaniemy dużo punktów za combo (dodać należy, że 2 zupełnie inne flipy, robienie w jednym combo 2 takich samych tricków sprawia że ten drugi nie jest punktowany). Najważniejsze jest tutaj dobre wybicie, a te w CB3 jest w dużej mierze zależne od deski. Naciskając X nasza postać kuca i szykuje się do skoku, w rogu ekranu widzimy jak się nam wskaźnik zapełnia, jeśli przytrzymamy tak chwilę i będziemy na „zielonym” polu to skoczymy wyżej. Trzeba wyczuć kiedy najlepiej zacząć kucać by nie przedobrzyć, jak za długo trzymamy to nici z dobrego skoku, lepsze ewolucje wymagają małego planowania na kilka metrów przed muldą/skocznią. Tutaj wchodzi rola deski, te z zestawu Freestyle mają większy margines błędu i łatwiej wyskoczyć, a z deską Alpine trudno cokolwiek w tej materii zrobić, Alpine jest jednak dużo szybsza, więc trzeba żonglować nimi w zależności od potrzeb.

Jest jeden event którego próżno szukać w turniejach i odblokuje się w pojedynczym przejeździe, jest to Avalanche. Wydaje mi się że to taki eksperyment, który w założeniu był fajny, ale średnio wyszedł w praktyce. Otóż tutaj zrzuca się nas z helikoptera i musimy uciec przed lawiną! Brzmi super. Lawina jest jednak przedstawiona w formie kulek śnieżnych, które chyba pochodzą od armii bałwanów-gigantów. Możemy tylko kilka razy dostać taką kulą w łeb bo potem game over i na nowo ruszamy, a chodzi po prostu o to by dojechać całym do końca. Jak już raz dostaniemy to na ogół szybko dostajemy kolejny raz bo te kule jakoś magnetycznie przyciąga leżący snowboardzista. Mimo wszystko jest to tylko taki bajer/dodatek więc jako taki jest ok. Uciekanie na desce przed lawiną stało się motywem przewodnim w 1080 Avalanche na Nintendo GameCube i to tam zrealizowano to perfekcyjnie, chyba do dziś nikt tego nie zrobił lepiej, no ale branża od czegoś musiała zacząć, CB3 trochę przetarło szlak.

Avalanche – eksperyment średnio udany

Jak już pisałem i to chyba z grubsza widać zrobiło się bardziej realnie na stokach w tej odsłonie, dorzucono również masę sponsorów. Seria była dość popularna, Sony widać grosza na marketing nie szczędziło, a niejedna firma była chętna wystąpić na wirtualnym stoku. I tak oto czas mierzy nam Swatch, na dupie mamy Levi’s, decha z Burtona, a w przerwie chłopaki pewnie przygryzają batonika od Nestle – banerów jest w bród, ale mi to nie przeszkadza, w końcu profesjonalne zawody w większości sportów są właśnie nimi oblepione. Jak się mają do tego jeszcze projekty tras i ogólne wrażenia z audio/video? No cóż jak na PSX’a to ja zbytnio narzekać nie mogę, gra działa płynnie, trasy są urozmaicone choć nie są z kosmosu tylko starają się być realne. Czasem losowo przejazd może się odbyć w szarudze i widoczność jest mocno ograniczona, Alpy są rozgrywane nocą i mamy sztuczne naświetlenie, Everest ma taki trochę klimat prześmiewczy bo to najbardziej odklejona miejscówka, na linii startu jest mały obóz Himalaistów, no znajdziemy fajne akcenty. Szybko wczytywały się i zapisywały savy z/do memorki co mnie nieco zdziwiło bo oczekiwałem większych opóźnień.

Co jest dla mnie na minus to muzyka, gitarowe wstawki są spoko przez pierwsze 20 minut, potem ich monotonia i brak polotu sprawia że mamy je w dupie i nie zwracamy na to uwagi. To i tak nic przy odgłosach postaci, nie wiem w jakich warunkach oni to nagrywali, ale było grubo. Na stoku można się obkładać piąchami (2x pod rząd w baniak i postać się wywraca), przy każdym ciosie snowboardzista wydaje z siebie taki dźwięk… jakby rzygał.

bywa tak tłoczno że musimy się rozbijać piąchami – aż do porzygu! 

Mam też jeden mankament – nie ma opcji restart/retry w trakcie turnieju, jak coś zawalisz to musisz wyjść do menu głównego i skorzystać w opcji load (w practice można, tylko nie w turnieju). Ja jak już kiedyś pisałem jestem wrogiem takiego rozwiązania w grach arcade w których żyłuje się wyniki i podbija punktację, zabija to płynność gry, wiadomo że w takich grach nierzadko podchodzi się kilkadziesiąt razy do jednej planszy. Tutaj już chyba na zawsze wzorem pozostanie TrackMania Wii.


Cool Boarders 2 vs Cool Boarders 3

Jako że sam gatunek jest dziś zapomniany i coraz mniej ludzi rusza z deską na polygonowy stok może ktoś nie wiedzieć/nie pamiętać, ale do dziś trwa walka po tym jak Idol Minds zrobiła kolejnego CB w zupełnie innym stylu niż UEP. Fani serii dzielą się w zależności od obozu na frakcję UEP lub Idol Minds, do dziś pod filmikami na yt, forach zgredów i nawet na chatach widziałem przepychanki pod tym kątem, więc to nie tylko bajanie starego dziada z RnG tylko coś co żyje do dziś, choć w swej zapomnianej niszy.

Ja przeszedłem obie te części w okresie sierpień-wrzesień i postanowiłem się pokusić o analizę różnic pomiędzy CB2 i CB3, więc dwóch najbardziej symbolicznych części. Ogólna atmosfera i gameplay jest w obu zupełnie inny, 2 część to krzykliwe, nieco kiczowate menusy, napisy końcowe, okładka i cholernie szybka nastawiona na przejazd z punktu A do B rozgrywka. W 3 części już po okładce widać zmiany, menu jest bardzo stonowane, nie ma krzykliwego kiczu, zaczyna się „profesjonalizm”. Jednocześnie wyszło to na dobre pod względem gameplayu, jest on zdecydowanie bardziej różnorodny, bardziej rozbudowany, oferuje więcej zawartości i przemodelowano system tricków. System z CB2 był bardzo prymitywny, wadliwy i mało grywalny, w CB3 już zaczyna sprawiać radość, jest bardziej intuicyjny i pozwala na więcej kombinacji. Wciaż nie jest idealnie, ale jest już dobrze.

cool boarders 2 vs cool boarders 3

UEP było malutkim zespołem wychowanym w stylu arcade i to czuć, CB2 ma klimat który potęguje OST. W wersji PAL przygrywa fajny i różnorodny drum & bass, ale to dziki komentator robi robotę. Wrzeszczy na nas non stop i rzuca hasłami jak z jakiejś kiczowatej komedii, w samej czołówce atakuje nas wykrzykiwane hasło Coooooool Boarders! Jest klimat, w CB3 na takie frywolne okrzyki już nie ma miejsca, nie ma komentatora, a samo audio jest generalnie dużo słabsze. Zupełnie inaczej ma się grafika, w CB2 to fuszerka, krawędzie tekstur nie zazębiają się z sobą i widzimy czarne pasy na całym krajobrazie, widzisz gołym okiem klocki z jakich zbudowano tor. W CB3 z kolei jest full pro, nie widać łączeń i jak na PSX’a jest ładnie.

Który CB dla mnie jest lepszy? Mimo pozytywnego odbioru „garażowego” i dzikiego stylu CB2 wolę CB3, po prostu ma więcej do zaoferowania i jest lepiej wykonany. CB3 ma też dzisiaj mniejszą barierę wejścia i archaizmów, które jak się wielokrotnie przekonałem dziś sprawiają, że CB2 jest dla większości graczy niegrywalny.


Jak się spisało Idol Minds w swym debiucie? Jest bardzo solidnie jeśli chodzi o techniczną część, zróżnicowane dyscypliny dają radę, a system tricków w końcu jest grywalny. Nie zabrakło też zawartości na płycie, spokojnie można grać długie godziny i się nie nudzić, ja spędziłem tutaj ok 7h. Jednocześnie audio to rzadkie kupsko, a stonowana stylistyka udająca prawdziwy świat i pozbawiona odjechanych ewolucji i tras może niektórych zniechęcić. Ponoć w 4 części poprawiono mankamenty i jest jeszcze lepiej, no cóż, w swoim czasie wrócimy do tematu.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: PlayStation (PSX)/2019

3 słowa do gracza: solidnie wykonany i urozmaicony klasyk, którego nie strach odpalić


Ciekawostki:

» niestety/stety marketingowcy kontynuowali poprzednie wytyczne dotyczące spotów w TV, nadal jest czerstwo, ale ma to jakiś swój urok

» Co dziwne mimo oddania przez UEP praw do Cool Boarders, to UEP było współwydawcą/wabikiem/kijwieczym dla Cool Boarders 3 w Japonii! Ich logo widnieje na okładce z tamtego regionu, mam też ulotkę, którą częściowo mi przetłumaczył Flab (Dzięki!). Na tej reklamie mamy coś w stylu: powrót legendy, najlepsza gra snowboardowa powraca! I zapowiadają specjalną prezentację podczas Tokio Game Show, zauważcie że pojawia się też logo UEP na niej i przy okazji reklamują swoją grę na PSX’a Rising ZAN.

cool boarders 3 Japan

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox