Recenzja | Dead or Alive 3 (Xbox)

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

Dziś będzie trochę o mocy, o bimbałach i o klepaniu maski większym niż w dziupli mechanika Mietka!

Już na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że mimo iż jestem wielkim miłośnikiem kobiecych piersi i pierwszego Xboxa to nie jestem jakimś wielkim fanem maniakalnego grania „w bitki”. Będzie to zatem recenzja z punktu gracza-pasjonata, który od czasu do czasu lubi sobie zapodać jakąś mordoklepkę by obić komuś ryja, a że gram wtedy głównie w serię Soul Calibur to do Dead or Alive 3 podszedłem z świeżym umysłem szukając jakiejś odskoczni od serii o przeklętym ostrzu. Wsadzając płytkę z DoA3 do mego X’a krzyknąłem „zaskocz mnie„, a Tomonobu Itagaki odpowiedział „patrz i płacz niewierny kurwiu!„.


Tomonobu Itagaki

Tomonobu Itagaki, kim ten jegomość w ogóle jest? Otóż jest to na tyle ciekawa postać, że warto o nim chwilę pogaworzyć. Do Tecmo dołączył w 1992 roku, ale nie od razu robił bijatyki, właściwie to doszło do tego całkiem przypadkiem. W czasie gdy firma nie stała najlepiej na nogach, w salonach trwał szał na Virtua Fighter i włodarze powierzyli Itagakiemu robienie takiego szpila… tylko lepszego ;). W wywiadzie powiedział, że był to taki przypadek, że gdyby wtedy królowało Gran Turismo to kazaliby mu zrobić grę wyścigową (jakby on tam zamontował cycki!?). Sam w sobie jest znany głównie ze swego ekscentrycznego stylu bycia i ubioru, widząc jego fotę nie sposób pomylić go z kim innym, to taki japoński rockmen wymachujący kataną zamiast gitary! Co należy mu przyznać, to to że w czasie gdy planowano DoA3 nie przyjmował kompromisów i poszukiwał wiecznie najlepszych technologii. Nigdy też nie ukrywał że ciągnie go do hazardu, albo wygrywasz albo przegrywasz, potrafi postawić wszystko na jedną kartę (ponoć dlatego nosi zawsze słoneczne okulary, by przeciwnik nie widział jego zamiarów). W typowym dla siebie stylu twierdził że Xbox jest pięć razy lepszy od PS2 w związku z czym nie będzie tworzyć gier na tę platformę. Zrezygnował też z wersji DoA3 na automaty arcade, które chyliły się ku końcowi i spowolniłyby proces tworzenia gry (wtedy brak flagowej bitki w wersji automatowej było odważnym posunięciem).

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

Tomonobu Itagaki rockman, ronin i mamograf

Inna sprawa to to, że Itagaki pobalował trochę przed premierą X’a z ekipą Microsoftu. Podobno podczas jednej z Tokijskich eskapad spod szyldu „wino i karaoke” zwierzył się z planu wskrzeszenia serii Ninja Gaiden. Dla ludzi MS żądnych wypasionych exów dla swej konsoli był po prostu człowiekiem wartym każdej kasy i pewnie wiele na tym skorzystał osobiście, a nie tylko jako pracownik Tecmo. Taki już był, nigdy tego nie krył, ale i dzięki temu nasza branża była ciekawa w tych czasach. Prócz dobrych gier, ekscentrycznego wyglądu i ciętego języka jest też znany z pociągu do kobiet. „Fizyka cycków” w serii DoA to początek, potem stworzono Dead or Alive Xtreme Beach Volleyball i każdy kto widział choć jeden screen tej gry wie o co chodzi ;). Znanym epizodem z jego życia jest też pozew o molestowanie w miejscu pracy, czy burzliwa rozłąka z Tecmo po czym z miernym skutkiem poszedł „na swoje”. Bez takich ludzi świat byłby nudny.


 

I’m going to party like it’s 2099

Kontrakty podpisane, wino wypite, pora dostarczyć owego wypasionego exa na premierę jako tytuł startowy! Co tu dużo mówić, jego Team Ninja zameldował się na linii startowej ze swym Dead or Alive 3 w listopadzie 2001 roku w US of A bezwstydnie pokazując jaka moc drzemie w tej ogromnej bryle krzemu i plastiku! Tak samo ja w 2020 roku otrzymałem jasny znak od mistrza Tomonobu, po tym jak odpaliłem swego kloca powitała mnie animacja, która robi wrażenie do dziś, potem menu w którym prezentowane są rewelacyjne areny i rooster postaci które nie przypominają zoo po mutagenie (brak zwierząt, robotów, kukieł i co tam jeszcze za dziwolągów dodano do bijatyk by zwiększyć ilość fighterów). Oj tak, pierwsze wrażenie było pozytywne, jak poszło dalej?

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

nie raz i nie dwa przecierałem oczy ze zdumienia, to jest gra z 2001 roku!?

Pisząc każdą recenzję najpierw robię jej szkielet, piszę pojedyncze zdania i wrażenia świeżo po przejściu gry by potem je rozbudować i przekształcić w tekst właściwy. Pozwólcie że tym razem przytoczę w całości jeden z takich „myślników”:

  • grafika o ja pierdole, cycki, plansze że o ja pierdole, rozbudowane, interaktywne, zajebiste! Sama pokazówka niszczy!

zaraz po fenomenalnym intro wskakuje menu z najazdami kamery na areny, a potem odpali się pokaz mocy z muzyką Aerosmith… oj Tomonobu ty to masz styl!

No właśnie, zamurowało mnie gdy grałem w produkt Team Ninja. Gra jest przecudowna i śmiem twierdzić że to ten sam poziom „o w mordę!” co premiera pierwszego Soul Calibura, śmiem iść dalej w tych rozważaniach i powiedzieć, że Tekken Tag Tournament był w tej materii jakimś półśrodkiem. Piękne intro to jedno, ale postacie są również świetnie animowane, nie chodzi mi tu tylko o słynną fizykę cycków, ale i o elementy ubioru, animację ruchu, no kurna super to wygląda! A areny… ohhh te to są dopiero w pytę!

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

plansza w leśnym parku nad strumieniem, moja ulubiona

Czego bym o tych arenach nie napisał chyba nie jestem w stanie oddać podziwu jaki mam dla ich twórców. Tekkeny i Soule przyzwyczaiły mnie że klepiemy mordy generalnie na „ubitej ziemi” tj. w gruncie rzeczy na ringu naokoło którego w tle się coś dzieje bez większego wpływu na grę, czasem poza tym ringiem jest ściana, czy przepaść, ale generalnie jest to wąsko wytyczona powierzchnia, która jest stała wszędzie, zmienia się tylko tło. Tutaj te bariery i schematy nie istnieją, fani serii pewnie zaraz krzykną, że tak już wcześniej tu było, ale dla mnie DoA3 to pierwsza styczność z tematem. Przykładowo masz planszę ze screena powyżej w lesie, zaczynasz na środku ścieżki, zaraz wskakujesz pomiędzy drzewa, po chwili rąbniesz w jakieś skały, jeśli akcja potoczy się w przeciwnym kierunku skończycie naparzając się w strumieniu. A to przykład względnie „płaskiej” areny, co powiesz na walkę na samotnej skale, przywalisz gościowi dzwona tak że wleci w przepaść, po czym skaczesz za nim by kilkadziesiąt metrów niżej dokończyć sprawy na innej półce. Naparzasz się w jakimś wieżowcu, wybijecie szyby i skończycie na ruchliwej ulicy… ale równie dobrze możecie wlecieć przez szybę od strony wewnętrznej budynku i wylądujecie w piwnicy w jakimś laboratorium gdzie ściany są pod prądem!

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

przeciwnik wyleciał za burtę? I tak nie ujdzie! Wyskakujemy za nim!

Ci goście nie żartują, nawalanka trwa cały czas nieistotnie gdzie wylądują, brodząc w śniegu po kolana w lesie, balansując na dachu pagody, życie to walka! Szkoda że pokpiono warstwę fabularną, jako miłośnik serii Soul oczekiwałem ciut więcej. Mistrz Tomonobu nawet na kiblu się temu nie przyjrzał, właściwie gdyby ktoś nie przeczytał charakterystyki (ok. 5 zdań na łeb) każdej postaci zawartej w instrukcji to z Story mode nie dowie się nic (co dziwne, nie silili się mocno na fabułę, ale każda postać ma podaną grupę krwi…). Intro do DoA2 jest dużo ciekawsze pod tym względem niż wszystko w 3 części, szkoda. Dosłownie 2 suche zdania wypowiedziane przed dwoma walkami + końcowy filmik, który jest zawsze technicznie i nierzadko artystycznie piękny, ale wątpliwy pod względem treści. Choć znów trzeba zaznaczyć, że erotyka jest tutaj bez ogródek serwowana i jak kilka endingów leciało w czasie gdy żona patrzyła to z politowaniem patrzyła na moje hobby.

System walki? No cóż, zaznaczyłem już na wstępie że jestem laikiem w temacie, więc wybaczcie, ale nie będę analizował juggli i innych tego typu spraw, choć pewnie jest o czym pisać. Mi jako facetowi co chciał obić mordy system się podobał, był dość intuicyjny i przede wszystkim widowiskowy. Każdy zawodnik ma swój styl walki, jako że za grą stoi Team Ninja to i nindżów i kunoichi jest tutaj najwięcej (Ryu z Ninja Gaiden również jest obecny!). Ninjutsu to jednak nie jedyny styl walki, mamy amerykańskich zapaśników, ruskich zakapiorów niczym kałach prostych w obsłudze i skutecznych, nieprzewidywalnego pijanego mistrza, karatekę, naśladowcę Brucea Lee itd. Jest różnorodnie i to tak jak wspomniałem wcześniej bez implikowania do roostera jakiś cyrkowców, kosmitów i innej gadziny. Co dla mnie było czymś czym odróżniłbym ten tytuł od innych w sferze systemu to nacisk na robienie przechwytów. Możemy w dość prosty sposób (w teorii, w praktyce trzeba trochę poćwiczyć) przechwycić cios przeciwnika i sprowadzić go do parteru.

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

tag battle – wymagające, ale jakże efektowne i rajcowne!

Z dostępnych trybów prócz story mamy standard, czyli survival (walka jedna za drugą aż do utraty sił), team battle (wybierasz drużynę fighterów i naparzasz się po kolei z drugą drużyną), time attack (przechodzisz arcade na czas), teatr do odtwarzania filmików, czy sparing do ćwiczeń. Ciekawym dla mnie trybem jest też Tag battle w którym wybieramy dwóch wojowników, których możemy płynnie zmieniać pomiędzy sobą. Daje to szereg możliwości dla wprawnych graczy, mnie nieco przytłoczył, ale i tak sporo pograłem bawiąc się tymi możliwościami. Poszczególne duety mają wspólne chwyty, zamiast przewrócić i obić mordę samemu, płynnie wyskakuje drugi do pary i razem w efektowny sposób spuszczacie bęcki oponentowi. Jak już mówiłem, wprawni gracze wyczyniają tutaj cuda rozpoczynając serię ataków jedną postacią, a kończąc drugą, dla mnie to wciąż trochę za duży poziom wtajemniczenia. Warto wspomnieć że Tag nie ogranicza się tylko do dedykowanego sobie trybu, np. w survival też możesz sobie włączyć opcję walki w parach.

ładne laski, szybkie pięści i rock n roll!

Jeżeli chodzi o OST to jak można się było po rockmenie z Tokio domyślić nie brak ostrych brzmień i klimatycznej muzy podgrzewającej do walki. Wykupiono również licencję na kilka kawałków Aerosmith które lecą w demo (Nine Lives) na początku gry jaki i przy napisach końcowych (Home Tonight). Ciekawe jest to że w grze znalazł się również ich Amazing, ale nie ma żadnego zastosowania, w opcjach można go posłuchać na liście do wyboru wśród wszystkich utworów i tyle, bo nigdzie indziej nie występuje. Po co on jest zatem? Podejrzewam, że podobał się Tomonobu Itagakiemu i kazał go po prostu umieścić i już ;). Co mi się nie podoba, ale pewnie będę w tym osamotniony, to to że głosy postaci są w języku japońskim i co za tym idzie podłożone przez Japończyków. Nie chcę wywoływać niepotrzebnej dyskusji, ale o ile taki głos pasuje do postaci azjatyckich, tak gdy rosyjski zakapior gada jakby był wkurzonym przedszkolakiem, który nie chce iść na nocnik to jest to po prostu śmieszne.

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

solo na gołe klaty? Część zawodniczek mogłaby poważnie uszkodzić nawet doborowych zakapiorów w tej materii

Bitki to oczywiście nie tylko singiel, a może przede wszystkim nie singiel, grając solo nieźle się bawiłem, ale po ok. 5 godzinach przeszedłem wszystkimi story i pobawiłem się innymi trybami. Pro graczem nie mam zamiaru być, więc na ćwiczenia postaci i chwytów nie miałem ochoty, zatem pozostaje kanapowe mordolejstwo! Kumpel Ślepy już zaopatrzył się w Xboxa i DoA3 potwierdzając zacność tego szpila, więc seria Soul Calibur w moim domowym zaciszu będzie miała poważnego konkurenta jeśli chodzi o nocne szarpanie przy flaszce i padzie. Efektowny i przyjazny normikom system przy oparach drinów stanowi dobre combo godne Brad Wonga, adepta stylu zui quan. Co ciekawe dzieło Team Ninja ma również opcję zagrania w tag team w 4 graczy! Xbox na szczęście jest standardowo wyposażony w 4 wejścia na pady więc z pewnością przy pierwszej lepszej okazji wypróbujemy jak się to sprawdza, niestety w chwili obecnej nie miałem takiej sposobności, ale z pewnością do tematu wrócę.

Multiplayer update: pierwsze godziny 1vs1 z żywym przeciwnikiem za mną. Nadal nie jestem jakoś specjalnie dobry w te klocki, ale średnio z Ślepym 1 na 3 pojedynki wygrywam! Multi okazał się rewelacyjny i jest tutaj masa grywalności przez co seria Soul Calibur idzie na chwilę w odstawkę. W multi jeszcze mocniej idzie odczuć różnice w stylach walki poszczególnych postaci, a przez przechwyty emocji jest co nie miara! Nie ma to jak być już na ostatniego hita, przeciwnik wyprowadza ostateczny cios który już leci ci na twarz, a ty w tym momencie robisz przechwyt i wyprowadzasz kontrę po czym jeszcze wygrywasz – ale satysfakcja! Nawet udaje się już nam czasem zrobić kontrę do kontry, ależ ten system daje możliwości! Areny również robią robotę w multi. W tych bardziej otwartych i złożonych każdy chce zobaczyć co jest poziom niżej więc uderza tak by posłać tam przeciwnika. W tych małych z kolei ściany na ogół dają dodatkowe obrażenia, więc jak ktoś przyprze do muru przeciwnika to czuje krew i już do końca nie chce puścić!

Dead or Alive 3 pozostaje zatem w moich zbiorach i okazjonalnie będzie odpalane by obijać wirtualne cycki z kumplami. Nie oczekiwałem w sumie po tej grze niczego wielkiego, a zaiskrzyło między nami od razu do tego stopnia, że obok Luigi’s Mansion na GameCube, Sega Rally 2 na Dreamcast i SSX na PlayStation 2 uzupełnia moją listę ulubionych tytułów startowych tamtej generacji. Oszałamiająca grafika, ostra muza, imponujące areny, ciekawy rooster i dobry system dla początkujących jak i oblatanych adeptów wirtualnej sztuki wymiany ciosów. Tyle podsumowania, wracam do Nine Lives…

I feel just like I’m fallin’ in love
There’s a new cool
Some kind of verbooty
That fits me like a velvet glove
And it’s cool
Shu bop a doo ba

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Xbox /2020

3 słowa do gracza: świetny pod względem a/v tytuł startowy dla graczy o każdym stopniu zaawansowania w dziedzinie mordolejstwa


Ciekawostki:

» jak wszystkie konsole w tamtym czasie Xbox miał „nierównomierną” premierę, Japończycy wypuszczali swoje sprzęty najpierw u siebie, a potem dopiero było USA i czasem przypomnieli sobie też o Europie. Microsoft też poszedł tym tropem i najpierw uderzył w rynek amerykański, a dopiero potem po kilku miesiącach przybył głosząc dobrą nowinę w Japonii i Europie. Dlaczego o tym piszę? DoA3 jako tytuł startowy w USA był nieco okrojony, lub jak kto woli te kilka miesięcy zwłoki na naszych rynkach pozwoliły dodać więcej zawartości. Dostaliśmy więcej strojów, ciosów, balans postaci i inną pokazówkę. By jankesi nie czuli się pokrzywdzeni Official Xbox Magazine dodawał co miesiąc na swej płycie stroje do wgrania samemu by każdy się załapał (ciosów to jednak im nie zmieniło)

» skoro wspomnieliśmy o premierze Xboxa w USA, to jednym z eventów promujących konsolę było wystąpienie Billa Gatesa i The Rocka, oboje Panowie nie omieszkali również pozować przy produkcie Team Ninja

Dead or Alive 3 Xbox recenzja

Bill Gates i The Rock promują Xboxa i DoA 3, ciekawe czy w ogóle w to zagrali…

» do odblokowania jest pirdyliard słitaśnych ciuszków dla naszych fajterów (głównie dla lasek), nie zawracałem sobie nimi głowy, ale warto wiedzieć, że do odblokowania jest jedna postać. Ein był grywalny w DoA2, w trzeciej części od początku jest jako Hayate, ale można jego postać z 2 części odblokować w zmyślny sposób. Najpierw skończ wszystkimi story, potem jako Hayate odpal survival i po jego ukończeniu gdy będziesz mógł wpisać swój nick wpisz „EIN”. Od teraz Ein będzie do wyboru wszędzie prócz story, dodatkowo odblokuje się okienko „random” przy wyborze postaci

» DoA3 to jeden z najlepiej sprzedających się tytułów w grotece Xboxa z wynikiem 1.3 mln sztuk (wg Wikipedii), VGChartz podaje, że 2.04 mln sztuk wysłanych zostało do obrotu. Była to też pierwsza gra third-party, która weszła do serii „Platinium”

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox