Recenzja | Hydro Thunder (DC, PSX, N64, Arcade)

Hydro Thunder recenzja

Turbo! Turbo! Turbo! Wincyj turbo! Skandują ludzie pod moim blokiem, no to dziś wciśniemy do dechy turbo!

Choć nigdy nie byłem entuzjastą przesiadywania w budach arcade po to by mieć swój wynik na liście najlepszych w salonie (jestem odwrotnością Wojta i Borsuka), to od zawsze kręcą mnie porty tych gier na konsole lub gry utrzymane w ich klimacie. I od razu doprecyzuję – tych późniejszych gier, z drugiej połowy lat 90’tych, a tytuł konsoli „arcade perfect” z tego okresu do dziś dzierży tylko jeden sprzęt, jest nim Dreamcast. Na makaronie zakosztowałem Crazy Taxi, czy Snow Surfers które mi pasują do tych wytycznych: gry szybkie, skillowe, mało poważne, ale bardzo grywalne! Kolejnym etapem w mojej podróży po arkejdowym dorobku makarona Segi jest Hydro Thunder.

plaża, palmy i wulkany, zaczyna się pięknie

Midway zapoczątkowało egzystencję tego tytułu w salonach arcade w 1999 roku, tam z tego co widziałem zawitały dwie kabiny, stojąca i ta bardziej wypasiona – z siedziskiem. Wstrząsy, głośniki w zagłówku i przepustnica obok kierownicy musiały i pewnie nadal muszą zwiększać znacznie immersję i ogólny czynnik „ogień z dupy” (termin naukowy). Mam nadzieję że gdy już zawitam do Kraków Arcade Museum to będzie już ta buda do ogrania bo obok Sega Rally 1 i 2, Crazy Taxi i Top Skater chyba najbardziej jej chciałbym się przyjrzeć i pograć (a z tej listy chwilowo tylko HT tam nie ma). Ciekawą prezentację video tego cuda znajdziecie tutaj. Niedługo po debiucie na salonach z pomocą Eurocom Hydro Thunder zawitało na maszynce Segi i od razu zostało uznane za „arcade perfect” i ta wersja właśnie jest tą którą ogrywam. Po DC wyszły jeszcze wersje na PSX i N64, co oczywiste były gorsze graficznie: PSX charakteryzuje się swoimi ostrymi jak brzytwa krawędziami, N64 z kolei ma ten swój znak rozpoznawczy jakim jest blur, ale możliwości tych konsol są jakie są, był już rok 2000 a one chyliły się ku końcowi i o arcade perfect nie ma mowy. Każda z nich jednak ma coś u siebie co ją wyróżnia, PSX ma tryb kariery, a N64 możliwość zagrania w 4 graczy. Potem wyszły kolejne porty, ale o nich już w ciekawostkach bo wyszły długo po premierze i są w gruncie rzeczy przeniesieniem wersji z DC, więc nie chce się na nich skupiać tylko przejdę do relacji.

Achtung, achtung Herman. Drei, zwei, eins, nul, feuer! Torpedo los!

Dobra, lecimy z tym co nas czeka gdy już odpalimy tego szpila nie ważne na jakim sprzęcie (a jak macie tą budę arcade to pamiętajcie by mnie zaprosić!). Co tu dużo gadać, tyle pisze o tym arcade że pewnie już wiecie mniej więcej czego się spodziewać – szybkich partyjek, wymagającego ćwiczeń systemu i non stop akcji! Mamy tutaj wyścigi łodzi motorowych z turbo doładowaniem, które ani przez chwilę nie mają zamiaru hamować. Każdy z tych pojazdów wygląda jakby miał ciąć fale z prędkością ponaddźwiękową, niesamowity, drapieżny i efektowny design zachęca do wypróbowania każdej z nich. Z początku masz 3 do wyboru, potem kolejne 3 i znów 3, ale chwilunia! Gra to arcade pełną gębą więc wyrzuć za okno niepotrzebną fabułę, turnieje i kij wie co jeszcze, masz szybko do wyboru 3 wyścigi oznaczone jako „easy” (w wersji arcade nieco różni się rozstawienie wyścigów). Easy to właściwie tylko rozgrzewka, masz 3 wyścigi i w każdym musisz być przynajmniej na 3 miejscu (startuje was 16) by odblokować zestaw medium. Na medium dostajesz zestaw kolejnych 3 tras + 3 motorówki i musisz być przynajmniej na 2 miejscu by odblokować hard. Na hard nie ma już żartów, trzeba być na 1 miejscu co oznacza poznanie wszystkich skrótów i opanowanie systemu totalnie, po zdobyciu wszędzie 1 miejsca zaczynasz zabawę w bonusowe plansze (łącznie 4).

plansz może i nie ma jakoś szczególnie dużo, ale wystarczają, a hard aż się pali do roboty!

Tak więc wydaje się że nie ma tutaj dużo „gry w grze” tym bardziej że każdy wyścig trwa ok. 2 minuty, ale opanowanie wszystkiego zajmuje trochę czasu, chętnie też sobie pykasz w poprzednie rejsy. Uwierz mi jest co robić i nie ważne że wydaje się że mało tutaj jest zawartości, ja spędziłem w grze 6 godzin i bawiłem się znakomicie, a nie odblokowałem 100%. Trasy są najeżone wszelakimi skrótami, a część z nich wymaga dodatkowego wskoczenia gdzieś by otrzymać Boost. Musisz wiedzieć, że prócz rywalizacji na zakrętach itp. musisz korzystać ze skrótów i turbo doładowań, boost jest porozstawiany na trasie (krótszy niebieski, dłuższy czerwony), często ukryty lub ruszający się więc nie trudno go przeoczyć, a wtedy możesz jedynie pomarzyć o 1 miejscu. Byś nie musiał drogi czytelniku tak jak ja studiować instrukcji i kombinować samemu zostawiam garść porad.


PRO TIP

  • przed startem podczas odliczania zamiennie używaj hamulca i gazu (na DC L + R), gdy spiker powie 3 musisz przytrzymać L i puszczasz tuż przed 2, wtedy gaz i puszczasz przed 1, wtedy hamulec i jak ma się już rozlec GO! to dajesz w opór gaz i jeśli dobrze wyczujesz tą kombinacje to wystartujesz z boostem i „otwartym” silnikiem,
  • część skrótów i boostów jest niemożliwa do odblokowania bez skoku. By skoczyć musisz przede wszystkim mieć coś z boostu w silniku, nie może on być „zamknięty”, więc nie wyczerpuj go bez sensu do końca jak ludzie na youtube. Gdy zbliżasz się do skoku i masz wduszony gaz (R), naciśnij również hamulec (L), potrzymaj go tak 1 lub 2 sekundy po czym szybko wciśnij turbo (A) puszczając hamulec. Wymaga to chwili treningu, ale jest to konieczne do przejścia gry i cieszenia się nią w pełni,
  • sprawdzaj wodospady, zdecydowana większość z nich kryje w sobie skrót lub boost,
  • pamiętaj że nie musisz brać najlepszych łodzi by wygrać na Hard, jeśli lepiej steruje ci się łodzią z medium to nią startuj, motorówki z hard są trudne do opanowania przez co niekoniecznie lepsze

Luz i nutka szaleństwa na ekranie to to co mi się podoba w takich produkcjach, pozwala to też na odjechane akcje, których próżno szukać z „poważnym” sztafażem symulatorów. I tak oto będzie nam się wpierdzielać pomiędzy stawkę łódź turystyczna pełna gawiedzi (jak ona tak szybko zapyla to nie wiem), pobłądzimy gdzieś po Greckich ruinach wśród posągów herosów, zwiedzimy zalany Nowy York, przeciskamy się po wąskich kanałach Wenecji wjeżdżając przy okazji do jakiejś katedry a nad głową będą nam biły dzwony. Czasem jest tyle akcji że czułem się jak w filmie gdy zaczęły wyć syreny, latać helikoptery i nawoływano nas przez megafon, oczywiście nikt przed łodziami policji się tutaj nie zatrzymuje tylko bierze je taranem z boosta! W arktycznej planszy żelazny punkt tamtych czasów – mijające nas orki! Nie wiem co oni wtedy z tymi orkami mieli, ale ja ten motyw zawsze lubię (Sonic Adventure i Wave Race: Blue Storm również meldują uwolnienie orki!). Co chwila jakieś efekty świetlne, ładna tafla wody z refleksami i odbiciami, słońce nie żałuje flar nam rzucanych, no istna orgia efektów specjalnych. Co się w tamtych czasach dało wsadzić do gry to tutaj wsadzono. Jak w menu najeżdżasz na plansze z poziomem Hard to napis zaczyna się palić! A jak wybierasz łodzie z zestawu Hard to spiker nie omieszka ciebie poinformować że jesteś chyba walnięty że je wybierasz! Gdy masz boosta to każda z łodzi ma animację w której się nieco zmienia i staje się bardziej drapieżna na ogół odsłaniając silnik (o to mi chodziło z tym „otwartym silnikiem” w pro tip). Szał pał w negliżu na pełnym booście! Lubie takie akcje, normalnie jak już pisałem ogień z dupy!

Fale, flary, atrakcje i komary, nie żałowano środków na grafikę

W bonusowych planszach jednak polecieli twórcy nieco zbyt grubo, w opuszczonych egipskich świątyniach wskakujemy w gardło gigantycznego węża, posągi się przewracają, jednooki potwór ze swym kilometrowym cielskiem strzela laserami, nagle jesteśmy w jakimś kosmicznym przytułku starożytnych bogów, no ja pierdzielę tu to nawet ja uznałem że to o krok za daleko, na szczęście to bonusowe plansze dla chętnych, więc nie traktuję ich jako główne danie.

Ważne jest przestrzeganie przepisów B-H-P, zwłaszcza na kolei!

Dobra, czas coś ponarzekać bo za dobrze jest moi mili! Jest moment w którym „arcade perfect” jest zbyt „arcade perfect”. Nierzadko podnoszę tą kwestię, ale jest ona moim zdaniem drażliwa niczym brak przestrzegania zasad BHP, chodzi o to, że w tej grze nie ma opcji retry/restart podczas wyścigu. Pewnie w salonie z automatem ma to sens i usprawiedliwienie bo wiąże się z płatnością, ale na konsoli? Mogliby tą opcją dostosować grę do domowej rozgrywki i mocno polepszyć płynność gry. W grze wygląda to tak, że jak skończysz wyścig (a pamiętaj że pojedyncze wyścigi to wszystko co jest w tej grze) to odpala się zaraz cały łańcuch ekranów i loadingów przez który musisz się przekopać by odpalić ponownie jakikolwiek wyścig. Że czepiam się? Policzyłem je! Po wyściugu zawsze szykuj się na te combo ekranowe: zajęte miejsce – wprowadzenie nicka do tabelki – tablica wyników – ekran tytułowy – ekran menu – ekran wyboru trasy – ekran wyboru łodzi – znów możemy zagrać. A pomiędzy niektórymi ekranami jest jakiś loading który może zabrać kilka sekund, wyścig trwa ok. 2 minut, więc wyobraź sobie ile czasu spędzasz w menusach, a podałem wam najkrótszą ścieżkę ekranów, nie brałem pod uwagę np. zapisu stanu gry, który wszystko przedłuża (nie ma autosave).

po palmach ani śladu, zdewastowany N.Y. i jego zalane ulice

Będąc w temacie BHP skontrolujemy poziom hałasu w kabinie, a ten niestety wymyka się normom. Głównym dźwiękiem jaki do mnie dochodził to ryk silników i turbin + odgłosy otoczenia, muzyka jakaś jest ale została totalnie zagłuszona i zdominowana przez nasze metalowe monstra na wodzie. Można sobie jednak to w opcjach regulować ściszając dźwięki i dając więcej pary w muzykę, ale ja nie chciałem tego zmieniać, odgłosy naszych pojazdów zdecydowanie robią klimat! Jedynie czego niestety nie dało się wyciszyć to wycia syren różnych łodzi straży przybrzeżnej, walą po uszach niemiłosiernie a wyciszając je wyciszymy naszą łódź więc musiałem pójść na ten zgniły kompromis. Tym samym chyba oblałem szkolenie BHP, szczególnie że grałem po 22.00 na Dreamcaście co nie mogło ujść uwadze zaalarmowanym domownikom (nie podzielają mojej sympatii do DC, szczególnie po 22.00).

Komary rypią. Przejdźmy do środka

Skoro weszliśmy już do środka i kończymy ten dziki rejs należy się słowo podsumowania. Hydro Thunder ma swój określony charakter i trzeba się na niego nastawić bo to dość wyspecjalizowana gra. Nacisk jest kładziony na efektowne przejazdy w równie efektownych sceneriach, wszystko dzieje się szybko i wymagany jest od nas upór w szlifowaniu umiejętności i obeznaniu się z trasą. Nie jest to jednak gra z jakimś nie wiadomo jak wysokim poziomem trudności, easy to właściwie spacer, medium stawia pierwszy opór, ale to hard dopiero wymaga od nas perfekcji. Spędziłem w grze ok. 6h, nie mam pojęcia ile z tego to latanie po menusach, ale pewnie więcej niż bym sobie tego życzył, bawiłem się jednak znakomicie. Jedynie co to dała mi popalić trasa w Wenecji gdzie może nawet 2 godziny siedziałem by zdobyć tam 1 miejsce, ale ja też jakiegoś wielkiego skilla nie mam więc u was może być inaczej. Zdecydowanie polecam.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Dreamcast/2019

3 słowa do gracza: Wąsko wyspecjalizowany, ale cholernie grywalny tytuł z masą efektownego ścigania w niecodziennych sceneriach


Ciekawostki:

» po zdobyciu 1 miejsca na wszystkich trasach poziomu Hard odblokujesz bonusowe plansze. Jest ich łącznie 4, najpierw odblokuje się jedna, po zdobyciu na niej 1 miejsca odblokuje się kolejna itd. Za zajęcie 1 miejsca w każdej z tras otrzymasz też dodatkowy pojazd, w tym takie zakręcone jak poduszkowiec, czy Titanic

» w tym czasie Midway wypuszczało dużo tego typu gier, m.in. Arctic Thunder, 4 Wheel Thunder, czy Offroad Thunder, ale jakoś żadna nie przykuła mojej uwagi tak jak Hydro

» w 2001 roku pojawił się port na PC, z kolei wersja Hydro Thunder z Dreamcasta została później przeportowana na PS2, GC i Xboxa i wypuszczona w ramach składanki Midway Arcade Treasures 3 w 2005 roku

» w 2010 roku pod batutą Xbox Game Studios na Xbox Live Arcade (X360) wyszła druga część zatytułowana Hydro Thunder Hurricane i z tego co widzę wygląda świetnie. Nie wiem jednak czy dziś da się to legalnie zakupić, ot uroki cyfrowej dystrybucji

*cytaty pochodzą z filmu Hydrozagadka Andrzeja Kondratiuka, ale to pewnie wszyscy doskonale wiecie
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox