Recenzja | Kirby’s Adventure Wii

Kirby's Adventure Wii recenzja

Różowa kulka wciągająca żywcem wrogów i trawiąca ich w trzewiach w celu rychłego wydalenia, brzmi jak horror klasy Y, a tu niespodzianka, napis Nintendo!

Kulek od HAL Laboratory wychodzi na sprzęty Big N nieprzerwanie od 1992 kiedy to zadebiutował na GrajChłopcu w Kirby’s Dream Land. Od tamtej pory właściwie zawsze jego poziom trudności był kierowany do młodszego odbiorcy, jego przeciwieństwem jest seria Donkey Kong Country gdzie z kolei mamy wyżyłowany stopień wyzwania. Nie inaczej było na Wii, gdzie szukający chrztu bojowego gracze znaleźli fenomenalnego Donkey Kong Country Returns, zaś ci chcący po prostu popykać w świetnego platformera 2D również z dziećmi otrzymali Kirby’s Adventure Wii. Czy zatem Kirbas w tej odsłonie nie nadaje się dla starszych graczy i jest jakimś słitaśnym materiałem dla sraluchów? Zdecydowanie nie i zaraz przejdę do konkretnych argumentów, zatem klapnij sobie na tyłek i słuchaj.

Wciągaj Kirbas wciągaj! Będziesz wielki!

Jak widać na screenach i zapewne większość i bez mojego gadania wie, Kirby to platformer 2D, który hołduje starej szkole i leci na sprawdzonych patentach jedynie doskonaląc swą formułę a nie wymyślając koła na nowo. Dalej wciągając powietrze będzie lewitować, a wciągając wroga może go wypluć jak pocisk. Na Wii zapewne kojarzyć możecie również włóczkową odmianę wciągacza o tytule Kirby’s Epic Yarn, ale był robiony przez inne studio (Good-Feel, do dziś robiące włóczkowe gry, ale teraz z serii Yoshi), Adventure Wii to tytuł starej sprawdzonej ekipy która z różowym kulkiem jest od początku toteż kto raz grał w tą serię odnajdzie się od razu i tutaj. Fabuły streszczać nie będę, nie dlatego by nie sypać spoilerami (choć jeden zwrot akcji pod koniec jest), ale dlatego że tego typu grach jest pisana na kolanie i jest nieistotna dla gracza kompletnie, nawet jako zapychacz się nie sprawdza. Dość powiedzieć że dostaniemy do dyspozycji 7 tematycznych światów podzielonych na kilka etapów każdy + bossior na końcu świata. Przejdźmy do szczegółów.

Kirby's Adventure Wii recenzja

ciągła zmiana umiejętności i wykorzystywanie ich atrybutów to motor napędowy gry

Kulek znany jest ze swego niezwykłego układu trawiennego, od odsłony na NESa posiadł umiejętność wciągania oponentów i wysysania ich umiejętności niczym Mega Man. W 1993 roku mógł w ten sposób posiąść 25 wcieleń dające mu po jednym dodatkowym atrybucie. Teraz jednak nie tylko zmiana wyglądu to jedna cecha, teraz to właściwie dodatkowa postać z kilkoma atakami które można użyć. Taki Kirbas elektryczny może strzelić w górę i dół wiązką, ale równie dobrze może wytworzyć pole siłowe wokół siebie. Z kolei wodny kirbas prócz strzałów na różne sposoby może się ślizgać po powierzchni, śnieżny kirbas na lodzie wręcz frunie, a ninja kirby jak w Ninja Gaidenie czepia się ścian, macha mieczem i rzuca w niemilców. Także jest tego sporo, a to tylko „podstawowe” chwyty jakie ma kulek, mocnego kopa w żyły dostaje gdy łyknie specjalnie oświetlonego wroga, który działa na niego mocniej niż piguły na uczestników imprezy techno.

Kirby's Adventure Wii recenzja

Kirbas na specjalnych pigułach może mieć specjalne stroje, wtedy jest MOC-SIŁA-MASA!

Mega skill po wciągnięciu specjalnie podświetlonego przeciwnika od razu rzuca się w oczy bo po prostu ma olbrzymi zasięg rażenia. W tej formie ogień to już puszczanie płonącego smoka który przetnie cały ekran w pół, miecz będzie miał rozmiary wieżowca i 3/4 ekranu przetnie, błazen pozwoli wielką kulą energii sterować bo całym ekranie niszcząc wszystko, śnieżny kirbas zmienia się w wielką kulę śnieżną i tratuje wszystko na swej drodze, a z ogromnym młotem na 1/2 ekranu nasz kulek wgniecie w ziemię całe elementy etapu. No właśnie, te ultra stroje to nie tylko niszczenie przeciwników, to przede wszystkim interakcja z otoczeniem. Możesz ich tylko kilka razy użyć bo potem zanikają, więc trzeba je precyzyjnie stosować np. przepalając wielkie liny smokiem, przecinając góry mieczem i wgniatając platformy młotem. W ten sposób odblokujesz dodatkowe podetapy, subbossów i znajdźki.

Kirby's Adventure Wii recenzja

latanie, wciąganie, umiejętności, mega stroje… mało? Dorzucamy przedmioty!

Prócz umiejętności są też przedmioty, np. znajdując świecę oświetlisz ciemne korytarze, a łażąc z armatką rozwalasz wszystko nad i przed tobą. Itemy są jak mega stroje, zużywają się i nie da się ich magazynować w żaden sposób. Wspomniałem też o bossach, seria moim zdaniem zawsze mocno nimi stała, z jednej strony to klasyka z wykańczaniem oponenta na pół ekranu, z drugiej każdy się zawsze mocno różni i jest pomysłowy, nierzadko stawiając też pewne wyzwanie. W kwestii kłopotów szczególnie ostatni, wieloetapowy cwaniak się wyróżnia, walka jest dość długa i potrafi zaskoczyć, choć poziom wspomnianego DKCR to oczywiście nie jest. Mimo to bossiorów w tej grze bardzo lubię, jest też wielu subbosów rozsianych gdzieś wewnątrz etapów, tych po pokonaniu możemy wciągnąć, przerzuć i wypluć, co dodatkowo wzmaga współczynnik poniżenia przeciwnika hłehłe. Dla chętnych jest też bossrush w dodatkowych trybach po przejściu gry.

W Dream Landzie prohibicja nie obowiązuje

Flaszka na 4 to niby mało, ale tutaj nabiera nowego wymiaru gdy zaprosisz nawet trzech znajomych do wspólnego wciągania. Do gry można dołączyć w każdej chwili, można też w dowolnym momencie wyskoczyć, każdy jednak musi mieć swojego wiilota, gramy mając do w poziomie jak klasycznego pada, więc nie musimy mieć „gruchy” sam wiilot jest potrzebny. Jak się to sprawdza? Rewelka!  Kiedyś przechodziłem ten tytuł ze znajomymi przy flaszce w składzie ja, brat i Ślepy, teraz miałem problem bo ogrywałem Kirbasa w trakcie narodowej kwarantanny, kiedy to nie można się gromadzić w liczbie większej niż 2 (a grać można we 4!), więc drugi raz grałem solo. Wracamy jednak do multi, każdy gracz może sobie wybrać postać, prócz kulka dostępny jest Meta Knight, Król Dedede i Waddle Dee, oni nie potrafią jednak zmieniać swych postaci, ale mają swoje własne chwyty. Komu to przeszkadza może być kirbasem, nic nie szkodzi! Może was być nawet 4 różnokolorowych kulków, a wtedy robi się ostra zadyma. Granie w kilku graczy zupełnie zmienia grę, szczególnie gdy lecą flaszki i włącza się tryb robienia sobie na złość ;). Jakkolwiek by to nie brzmiało możecie siebie na wzajem wciągać i pluć sobą! Równie dobrze można grać z dzieciakiem i czerpać z gry w kolejny sposób przyjemność odkrywając ją na nowo. Jak ktoś szuka wyzwań to i tutaj je znajdzie. Po przejściu gry odblokuje się poziom expert i uwierzcie mi tam już czuć że jest trudniej, szczególnie przy bossach i znajdźkach.

Kirby's Adventure Wii recenzja

radosne wciąganie w 4 graczy na jednej kanapie, sprawdza się cudownie

Grafika choć jest cukierkowa to i piękna zarazem. Dream Land to piękna kraina będąca świetną reinkarnacją klasyków z 8 i 16 bit w nowych realiach, tak powinny gry w 2D wyglądać. To spełniony sen dzieciaka sprzed 30 lat. Poziomy są dość rozbudowane i długie, to nie 2 minutowe pierdy, są w nich różne odnogi, mini bossowie. Jako że każdy świat jest tematyczny to występują tam również specjalne warunki pogodowe, w śnieżnym się poślizgamy, w wodnym popływamy, ale później mocniej się urozmaica. W chmurach będzie wiał wiatr i nas znosił, w mechanicznym będzie masa ruchomych platform i zapadni, w ognistym co rusz coś będzie nas chciało pogonić, pojawiają się tu i ówdzie micro czasówki i pomieszczenia „logiczne” jeśli chcemy znaleźć wszystkie przedmioty. Mimo wszystko jest to cały czas gratka bardziej dla fanów klasyki, nie ma aż tak oryginalnych pomysłów jak np. ucieczka przed szarańczą w wielokrotnie wspominanym DKCR, nie ma też zmyślnego użycia właściwości ruchowych wiilota, te są jedynie symboliczne.

Kirby's Adventure Wii recenzja

grafika i projekt poziomów to spełniony sen dzieciaka sprzed 30 lat

Strona muzyczna jest idealnie dopasowana do gry, sprawia wrażenie miksu kina przygodowego z animacją dla dzieciaków co jest świetne. Nie będziesz tego słuchać poza samą grą, ale w niej pasuje cudownie i współgra z wszystkim co zobaczysz na ekranie. Usłyszysz też nuty idące za tą żarłoczną gumą balonową przez całe lata. Nie ma tu podłożonych głosów, ale dialogi są szczątkowe, więc i tak nie zdążysz tego mankamentu zauważyć.

przerzuty, wypluty, ale szczęśliwy

Europejski tytuł tej odsłony na Wii jest bardzo adekwatny, w zeszłym roku ogrywałem Kirby’s Adventure na NES i przyznałem medal. Tutaj właściwie dostajemy tą samą grę pod względem założeń, tylko ładniejszą z minimalnie większym wachlarzem umiejętności. Szukających zupełnie nowych rozwiązań Kirbas raczej nie zadowoli, no chyba że zagrasz w fenomenalnym multiplayerze, szukając wyzwania również nie masz czego szukać, chyba że przejdziesz grę i odpalisz tryb expert. A jednak gra wciąga jak i sam bohater, pozwala na zabawę różnymi strojami, ma przeolbrzymią ilość dodatkowych minigierek, które jedynie powierzchownie sprawdziłem. Przeszedłem już dwukrotnie tego szpila, raz z kumplami przy flaszce, raz solo i za kazdym razem byłem zadowolony. Przejście gry zajęło mi ok 7h, ale weźcie pod uwagę że bawiłem się paroma minigierkami i sprawdziłem trochę tryb expert, samo przejście na pałę pewnie zamknie się w 6 godzinach.

i na koniec trailer na zachętę

Na singla gra w mojej ocenie haczy o żółte światełko, na multi z kolei ociera się o medal, zatem sprawiedliwe wydaje się zielone, którego zapalenie zleciłem mości gazparkowi. To że po latach do Kirbiego wróciłem ponownie również niech będzie rekomendacją. Osobiście stawiam tą odsłonę wyżej niż włóczkową do której mnie nie ciągnie ponownie i która wydawała mi się pod koniec nieco nudna (no i co-op jest tylko na 2 graczy).

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Nintendo Wii/2020

3 słowa do gracza: świetny platformer 2D w klasycznym stylu, który dostaje kopa w co-opie nawet dla 4 graczy


Ciekawostki:

» jako że pierwsza część wydana na GameBoya była monochromatyczna to Kirby był tam po prostu biały (nawet na kolorowej okładce). Masahiro Sakurai, czyli główny twórca kulka od zawsze planował jednak by był on różowy i też podczas prac na NESie to podkreślił co ponoć spotkało się ze zdziwieniem ekipy, która tego koloru nie brała pod uwagę. Druga część na GB (Kirby’s Dream Land 2, 1995) ma już różowego Kirbasa na okładce, choć w samej grze oczywiście pozostał biały ze względu na specyfikację GrajChłopca. Kirbas do dziś pozostaje różową kulką zagłady.

» ta część Kirbasa tworzyła się w bólach niemal 11 lat. Prace nad nią ruszyły w 2000 roku niedługo po premierze Kirby 64: The Crystal Shards na N64. Koncepcja na grę przez ten czas ulegała zmianom, to się pojawiała w planie wydawniczym, to znikała. W 2005 roku na E3 zaprezentowano nawet trailer z Kirbasa, który miał być wydany na GameCube, co nie nastąpiło, potem przeniesiono projekt na Wii, ale tam również długo spekulowano czy w ogóle wyjdzie. Dopiero w 2011 roku już pod koniec żywota Wii otrzymaliśmy na stacjonarkach pełnoprawnego Kirby od HAL Laboratory. Rok wcześniej wyszedł co prawda Kirby’s Epic Yarn, ale był robiony przez inne studio (Good-Feel, dziś robiące włóczkowe Yoshi)

trailer z 2005 roku z wersji na GC, która została porzucona, a spora jej część przekształciła się w to co dostaliśmy na Wii

» nazwa Kirby’s Adventure Wii obowiązuje tylko w regionie PAL, w USA i okolicach gra nosi tytuł Kirby’s Return to Dream Land

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox