Recenzja | Little Big Planet (PSP)

Crash był? Był. Jak i Daxter byli? Byli. Pora na kolejną ikonę PlayStation na RnG.

PlayStation oficjalnie nie miało maskotki swoich sprzętów, Polygonmen na szczęście umarł nim się objawił. Niejeden przykleił by do PSX’a Crash Bandicoota, ale to nigdy nie była marka Sony. Na PS3 jednak powstał bohater który mógł to zmienić, ktoś mężny, twardy, czarujący, elokwentny… ktoś składający się ze szmat. Popularny Szmaciak, szerzej znany jako Sackboy wszedł przebojem na salony w 2008 roku. Dziecko Media Molecule miało szalenie pozytywny feedback, dość oryginalny design i stawiało na kreatywność graczy w sieci. Taki impuls należy wykorzystać, całe sztaby korpoludków czekają pół życia na taką okazję, tryby machin marketingowców mieliły szmatę ile wlezie, nic dziwnego że postanowiono ją poszerzyć w ramach rodziny PlayStation, a dokładnie o PSP.

Rok po premierze oryginału odszczep LBP ląduje na PSP, zupełnie nowe przygody stworzone przez Sony Studio Cambridge, studio które wcześniej stworzyło np. serię MediEvil. Darzę wielką estymą przygody  Sir Dana, podobnie jak grę Primal z PS2, tak więc chętnie zaznajomiłem się z kolejnym dziełem Sony Studio Cambridge, nie było to niestety super doznanie na miarę przytoczonych IP.

platformer 2D z niecodzienną fizyką 

Czym jest LittleBIGPlanet? To w wielkim skrócie platformer 2D nastawiony na budowę własnych plansz przez społeczność. Twórcy dają podstawową kampanię dla jednego gracza i edytor, dzięki któremu zbudujesz i podzielisz się poziomami z innymi na PSN. Ja szczerze mówiąc zawsze lałem ciepłym sikiem na wszelakie edytory, więc średnio mnie na PS3 one bawiły gdy graliśmy z kumplem ściągając i tracąc czas na nierzadko wątpliwej jakości levele (oczywiście w tym zalewie syfu były i genialne konstrukcje). Dziś na PSP serwery nie działają (od 30 lipca 2016 roku), ja nic nie edytuję, więc skupimy się na kampanii single player (bo niestety w odróżnieniu od oryginału nie ma co-opa).

Jesteśmy szmacianą lalką, która popindala po charakterystycznym świecie posklejanym i pozszywanym przez hipsterów z ich znoszonych ubrań. Całość hula na bardzo fajnym silniku fizyki, dzięki któremu autentycznie wdziera się pewna „cecha” szmacianej kukiełki rzucanej po planszy niczym zabawka dyndająca na dźwigniach, spadająca z wysoka bez konsekwencji itp. To jest cały koncept za gameplayem, rozwiązywać drobne zagadki logiczne, poskakać po platformach i pobawić się fizyką szmaciaka.

Prince of Persia Szmaciak Edyszyn

Opisu fabuły wam daruję, ale chciałbym zwrócić uwagę na lokalizację, mamy w pełni polską wersję, łącznie z podłożonymi głosami i trudno mi się tutaj czegoś doczepić (no może jednej rzeczy, dam w ciekawostkach :P). Humor wybija się w sposób pozytywny na tle reszty, autentycznie śmiałem się pod nosem kilka razy, szczególnie w świecie skąpego Szejka, który buduje własny park rozrywki.  Jego park nie jest wciąż ukończony, a pora na odbiór budowlańców i wypada pokazać wszystkim, że park jest bezpieczny, w tym momencie wkraczamy my jako darmowy tester. Oczywiście parkowi daleko do miana bezpiecznego, ale szmaciak na szczęście jest z mocnej waty i da sobie radę. W zamian za testy otrzymamy od Szejka karnet na darmowe wejścia, oczywiście z zaznaczeniem że nie obowiązuje w weekendy i święta, a promocje nie łączą się ;). Jest kilka pozytywnych akcentów, przy których nawet stary koń się uśmieje.

Gierka jest po prostu dobra, fani marki będą raczej zadowoleni, a reszta? Niekoniecznie, kilka zagadek logicznych i wyzwań zręcznościowych było dość angażujących, ale generalnie LBP to samograj, który przechodzi się w locie. Po ok 4 godzinach przygoda się kończy, na odkrywanie sekretów nie miałem chęci, na edytor tym bardziej, a serwery jak już wiecie nie chodzą obecnie. Podejrzewam że na premierę za sprawą dodatkowego materiału z sieci mogłaby moja ocena nieco wzrosnąć, dziś to raczej gra dla waszego dziecka w czym pomoże świetna lokalizacja.

Sony Studio Cambridge – co poszło nie tak?

W tym wszystkim szkoda mi Sony Studio Cambridge, studio które dało PlayStation świetne i oryginalne IP, ale nie miało szczęścia do ich sprzedaży. Stać ich było na więcej na PSP i PS3 niż im pozwolono, a właściwie nie pozwolono bo trudno tu mówić o jakichkolwiek grach na miarę ich możliwości. Opisywany tu szmaciak jest chyba najciekawszy, bo druga gra to jakieś TV Superstars z wykorzystaniem PS Move, następnie przemianowano ich na Guerrilla Cambridge i niedługo potem zamknięto. Smutne jak szmaciak w deszczu.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: PlayStation Portable (PSP) / 2021

3 słowa do gracza: znajdzie się kilka pozytywów za tą grą, ale generalnie brak czegoś więcej niż tylko planu minimum dla fanów


Ciekawostki:

» mówiłem o świetnej lokalizacji, wkradł się jednak jeden śmieszny błąd na odwrocie okładki. Otóż wg. Sony Polska powinniśmy wymienić swoje działa, w końcu czasy są niepewne, a wy swoje działa już wymieniliście? ;) W kolejnej odsłonie na PSP, czyli ModNation Racers już to poprawiono ;)

wymień swoje działa!

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64 i wszystko co wyzwala adrenalinę! Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, DC, Xbox