Recenzja | Luigi’s Mansion (GameCube)

Luigi's Manshion recenzjaLucjan zawsze żył w cieniu swego brata. Nie mógł ot tak po prostu czegoś zrobić samemu, zawsze musiał być „tym drugim” nie mógł zatem uwierzyć, że w końcu coś sam wygrał. Cała posiadłość trafiła w jego spracowane ręce… cała tylko dla niego… coś tu nie gra.

Oczywiście Marian i tu musiał pchać swe dupsko, postanowił przybyć przed Lucjanem, ale nie wyszło mu to na dobre. Jak się szybko zorientował posiadłość nie jest sielanką z ulotki, to koszmarny stary dwór, który jest nawiedzony! Duchy tego miejsca porwały Mariana i zapragnęły dobrać się również do rzyci Lucka, już prawie było tak daleko gdyby nie tajemniczy Profesor E. Gadd. Ruszył zielonemu bratu na ratunek ze swym majestatycznym wynalazkiem… odkurzaczem! Odkurzacz powiecie… też mi pogromca duchów z lumpexu, oj nie! Ten autorski wynalazek profesora to Poltergust 3000. To cudeńko wciąga duchy lepiej niż fachowcy z filmu Ghostbusters, trzeba najpierw odpalić latarkę, oślepić gada… tzn. ducha i wciągasz! Lucjan był zatem już wyposażony w odpowiedni sprzęt do eksterminacji tej ektoplazmy walającej się po domu. Nadal srał po gaciach, ale teraz w końcu miał okazję wyjść z cienia, nie zmarnuje jej, zastąpi Mariana i nawet może łaskawie uratuje mu dupę. Teraz nadszedł czas Lucjana!

welcome to your manshion…

Także ten… no… wypadałoby wejść do tej rezydencji, ponieważ sam Profesor jak się okazuje mieszka w szopie obok, a sama budowla pojawiła się tutaj niedawno, w dodatku zasiliły ją wszystkie duchy jakie Profesorek przez całe życie łapał i przeistaczał w obrazy… Drżącą dłonią Luigi ponownie wszedł do opanowanego przez zjawy domu i rozejrzał się po holu. Przede wszystkim potrzebna jest latarka, jest to jedyne źródło światła w tych pomieszczeniach. Dopiero po złapaniu wszystkich duchów pokój znów jest oświetlony, dopóki jakieś duchy w nim się znajdują pozostaje ciemny. Jeszcze raz szybkie szkolenie z zakresu łapania zjaw. Są one na ogół niewidzialne, dopiero będąc przy Lucjanie się pojawiają, a czasem go unikają. Najlepiej jest wyłączyć latarkę na B i poczekać aż duch się pokaże i zbliży, wtedy odpalamy światło z latarki puszczając B i go paraliżujemy na kilka sekund. W tym czasie trzeba działać i zacząć ssać! Pod prawym triggerem załączymy pompę i chwycimy spektralnego cwaniaka niczym rybę na haczyk. Ale haczyk w mordzie to dopiero połowa sukcesu, teraz trzeba rybę wyłowić z wody. Musimy dwoma analogami, szarym i żółtym (C) jednocześnie odbić w przeciwległym kierunku do kierunku lotu ducha. W tym momencie zacznie spadać jego licznik życia, gdy dojdzie do zera duch zostanie złapany. Tak ci się tylko wydaje [Boo]

Luigi's Manshion recenzja

Nie jest to też takie łatwe, w pomieszczeniu może być kilku cwaniaczków, którzy nam będą przeszkadzali. Złapany na haczyk gagatek może się wyrwać, a nawet rzucać nam kłody pod nogi, przez co musimy ich łapanie często brać na raty. Teraz gdy sobie podstawy wyjaśniliśmy, sklasyfikujmy rodzaje duchów, bez tej wiedzy nie przetrwamy zbyt długo:

wystrój wnętrz – drobne tałatajstwo typu duchy myszy, czy nietoperzy. Najczęściej występują w korytarzach i można je śmiało wciągnąć bez latarki

mięso armatnie – cała gama ektoplazmy o kolorach i umiejętnościach wszelakich, która zasila pomieszczenia inne od tych „portretowych”, pokonujemy ich w standardowy sposób latarka + ssanie. Mamy tu zwykłych jednostrzałowców, są też tacy którzy nas ściskają „na misia”, tacy których trzeba potraktować żywiołem itp. samodzielnie nigdy nie są zagrożeniem, ale w grupie potrafią narobić rabanu

duchy żywiołów – małe, powolne i raczej niegroźne żywiołaki ognia, lodu i wody. Znajdziesz ich w piecach, lodówkach, czy wannach, a po ich wciągnięciu otrzymasz możliwość użycia ich żywiołu pod lewym triggerem. Są potrzebni zarówno do eksterminacji zjaw jak i do zagadek. Odkurzacz jako miotacz ognia? Czemu nie!

duchy z portretów – sól tej rezydencji, pierwotne zjawy złapane przez lata przez Profesorka. Każdy z nich jest inny, każdy wymaga nowego podejścia, ponieważ nie da się ich ot tak po prostu oślepić i wciągnąć. Najpierw musimy odsłonić ich serce, a wymaga to poznania osobowości ducha w czym pomoże nam wycelowany w nich Game Boy Horror (uruchamiamy go pod X), który da nam symboliczną podpowiedź

Boo – gdy już złapiemy duchy w pomieszczeniu zostanie on oświetlony i teoretycznie jesteś tam bezpieczny. Teoretycznie. Boo chowają się tylko w oświetlonych pokojach, musimy ich namierzyć za pomocą Game Boy Horror jakiego użyczył nam Profesor. GBH zacznie piszczeć gdy zbliżymy się do miejsca w którym chowa się Boo. Należy wtedy odkurzaczem ich stamtąd wywabić po czym standardowo w pokoju złapać z pomocą combo latarka + ssanie sam jesteś ssanie baranie [Boo]

bossowie – ukoronowanie pewnego etapu czyszczenia rezydencji, nie ma tutaj jakiejś jednej kategorii ponieważ szefowie potrafią się znacznie różnić od reszty. Pamiętaj, że należy ich najpierw ogłuszyć! Najpierw wciągasz przedmiot odkurzaczem, musisz potem go wypluć niczym pocisk, następnie słynne combo latarka + ssanie

Luigi's Manshion recenzja

Skoro powyższe podstawy duchołapstwa mamy za sobą możemy zacząć przechodzić na wyższy poziom spektralnej świadomości. Zacznijmy od rozwinięcia tematu duszków żywiołów. Możemy mieć na raz tylko jednego w odkurzaczu, nie jest też nieskończonym źródłem żywiołu, masz wskaźnik który pokazuje ile jeszcze paliwa mamy do wykorzystania. Jak już wspomniano nie tylko specjalne duchy będziemy nimi rozbrajać, ale przede wszystkim zabierzemy się dzięki nim za zagadki, nie chcę jednak ciskać spoilerami. tja, spoilery, on po prostu grał z solucją mięczak [Boo]

You can eraise the files but not the fear

Największym jednak atutem Rezydencji Lucjana są duchy portretowe. Każdy z nich odgrywa swą scenę z życia bez końca, radując się tym, co sprawiało mu największą radość za życia. Czasem aż żal przerywać ten nieskończony cykl, pojawia się dziwne uczucie robienia czegoś niewłaściwego. Zakochana para będzie tańczyć po sali balowej nad naszymi głowami kręcąc się z gracją. W sali bilardowej koleś będzie rozgrywał swoją partyjkę, gdzie indziej zagłębiony w lekturze szlachcic będzie w wygodnym krześle przy blasku kominka sobie po prostu dumał. Twoim zadaniem jest jednak odkryć ich słabość, która jest powiązana z ich nieskończoną sceną. Musisz wedrzeć się barbarzyńsko w ten cykl i im go przerwać, co zwróci ich uwagę na ciebie i odkryje ich serce. Wtedy dopiero możesz podejść do czynności standardowych i wciągnąć ich powtórnie do maszyn Profesora.

Luigi's Manshion recenzja

Cała ta posiadłość jak i duchy są misternym kolarzem komedii i groteski. Z jednej strony mamy ducha przypominającego scenę z Monty Pythona. Pamiętacie Sens Życia i scenę z grubasem? Niemal żywcem wyjętą scenę będziemy mieli i tutaj, pałaszujący żarło jegomość nie będzie zwracał na nas uwagi, a duchowi kelnerzy będą mu dostarczać cały czas szamę. Kiedy odkryje przed nami serce? Oczywiście wtedy, gdy wciągniemy jego żarcie, wtedy wpadnie w prawdziwą furię. Z drugiej strony czasem będzie schiz niczym u Kubricka i jego Lśnieniu, jestem pewny, że bliźniaczki miały wpływ na twórców, w ogóle duchy dzieci są czymś co mnie przeraża, ale Lucjan i tu musi dać radę.

Są też nawiązania do Star Wars (King Boo z obrazem Mario jako Jabba z zastygłym Hanem Solo), ale i do gier z czego najbardziej oczywistą jest Resident Evil. Już sama idea posiadłości i hol za frontowymi drzwiami narzuca tutaj skojarzenia, są też charakterystyczne dla Capcomu z tego okresu loadingi/przejścia między pomieszczeniami. Często była w nich ciemność i otwierające się drzwi, budowało to pewne napięcie przed odkryciem nieznanego. Tutaj nieco podobnie, mamy najazd kamery na klamkę i drżącą rękę Lucjana klamkujacego lub otwierającego zamek kluczem (po otwarciu drzwi już na legalu płynnie przemieszczamy się po pomieszczeniach bez animacji i loadingów). Jedynie Nintendo raczy wiedzieć jak w takiej opowieści nie mówiąc praktycznie nic mówi aż tak wiele. Każdego ducha chce się złapać, choć nie jest to obowiązkowe bo część z nich nie jest wymaganych, ale ja tam miałem wszystkich w baku mego odkurzacza, byli zbyt ciekawi bym sobie ich darował.

Luigi's Manshion recenzja

Kolejnym wartym rozszerzenia oponentem są duszki Boo znane z uniwersum Mariana. Jak już się rzekło pojawiają się one jedynie w oświetlonych pomieszczeniach i musimy je wywabić. Łącznie Lucjan może (nie musi) złapać ich 50, gonitwa za tymi skubańcami była na tyle fajna, że wspólnie z zielonym bratem Maria złapaliśmy ich wszystkich. Z resztą tak się rozochociliśmy paradując po posiadłości, że wciągnęliśmy wszystko co się dało łącznie z pyłkiem na blacie w stołowym. Z Boo jest nieco zabawy z różnych względów, również dlatego, że mają różne parametry, mogą mieć jedynie 30HP, a mogą mieć też ponad 100HP (czego nie mają nawet „portretowi”). Nie są też oni przywiązani do pomieszczenia bo nie odgrywają żadnej swojej sceny życia, to po prostu ordynarne huncwoty, którym tylko psoty w głowach. Jeśli ich w porę nie złapiesz to po prostu przejdą przez ścianę, musisz ich wtedy tam szukać, pod warunkiem że pomieszczenie jest oświetlone. Czasem gonisz tą niesforną zgraję po całym piętrze! repip z Luckiem gonili się też na golasa po chacie, mamy fotki [Boo]

more files mean more fear

Może dosyć na chwilę o zjawach, przejdźmy do elementów o których nie pisałem do tej pory, a które robią kapitalną robotę. Gra światła i cieni, projekty pokojów, grafika, muzyka, sztuczki słowne… może nie wszystko naraz. Światła i cienie – tutaj GameCube pokazuje pazur, należy wspomnieć że Luigi’s Mansion był tytułem startowym na tą konsolę, a więc Lucjan miał pokazać prasie, fanom i przygodnym graczom, że GrajKostka wchodzi na rynek z przytupem i ma wiele do zaoferowania w przyszłości. Taki horror nawet jeśli jest nim tylko z przymrużeniem oka (a nawet dwóch) musi wytwarzać aurę niepokoju do czego niezbędna będzie gra cieni. Tutaj jest to mistrzowsko zrobione, pomieszczenia na ogół są ciemne, a jedynym źródłem światła jest latarka Lucka. Jest to bardzo klimatyczne, dodatkowo czasem trzaśnie piorun nie tylko ogłuszając grzmotem, ale i zalewając blaskiem pomieszczenie, jednocześnie pokazując wydłużone cienie. Fajny jest też motyw z Luigim, gdy paraduje po oświetlonych (czyli bezpiecznych) pokojach – nuci sobie pod nosem dziarsko melodyjkę i idzie jak po swoje.

Luigi's Manshion recenzja

Same pokoje są też fajnie udekorowane, współgrają tematycznie z osobowością ducha. Wychodzi tutaj jeszcze jeden element pokazowy – fizyka przedmiotów i kurz. Mamy interakcję za pomocą Poltergust 3000 z wystrojem, wciągniemy obrus, firanę, czy ubrania z szafy. Autentycznie czujemy opór materiału w naszej rurze i ciągniemy aż nie będzie zassany do środka, często jesteśmy wręcz zachęcani do bawienia się tym elementem. Posiadłość jest też zapuszczona toteż chodząc z włączonym odkurzaczem będziemy nabierać kurz, który jest niemal wszędzie. Pod A wchodzimy też w interakcję otwierając szuflady, trzęsąc meblami itp. Nie bez znaczenia jest też ogólna konstrukcja całego domu, a zatem i całej gry. Ta rezydencja to kostka Rubika – każdy element ma swoje ściśle przemyślane miejsce. Od piwnicy po dach każdy metr kwadratowy jest zagospodarowany. Zagospodarowano nawet napisy w menu o czym poczytacie w ciekawostkach. Następnym razem wpadniemy do Nory, pewien sierściuch dał nam zlecenie [Boo]

You’ll be back and we’ll be waiting

Geniusz Nintendo nie zna granic, uwielbiam ich gry za to jakie są, niby proste, ale mega pomysłowe, niby nienachalne, a wciągają jak bagno. Lucjan nie jest wyjątkiem, atrakcji jest tu od groma, każdy pokój tej rezydencji to odrębny patent, coś zupełnie nowego. Duchy zaskakują pomysłowością i osobowością. Właściwie prócz New Ghostbusters II na NES nie jestem w stanie sobie przypomnieć ciekawszej gry w realiach filmowych Pogromców Duchów, bo przecież w Luigim też sporo z nich znajdziemy.

Razem z Lucjanem spędziłem w tej chacie ok 8 godzin, ludzie twierdzą że gra jest krótka, chyba nie łapali wszystkich duchów i po łebkach przeszli przez pokoje co moim zdaniem jest nieodpowiednie i bez sensu. Tutaj każdy portretowy duch jest na tyle ciekawy by go złapać, a niesforne Boo dodają kolorytu. Gra nie biorąc pod uwagę kombinowania nie jest aż tak trudna, dopiero na ostatnim bossie zobaczyłem ekran Game Over. Przyznać się muszę, że z kilku pomieszczeń ledwo uszedłem z życiem w tym raz pokonałem ducha z 1HP które mi zostało, często też uzupełniałem życie bo znalazłem 3 miejsca w których schowany jest zapas 50HP. Sama gra jest trudna do sklasyfikowana, jest zbyt lekka na survival-horror, zbyt mocno nastawiona na zagadki na action-adventure i zbyt zręcznościowa by pokusić się o nazwanie jej point n click w nowym wydaniu. Nie jest to jednak istotne do jakiej szuflady ten tytuł wsadzicie, on i tak niczym duch przenika przez ściany i wchodzi mocno w Wasz umysł robiąc piorunujące wrażenie. Jak dla mnie must have dla każdego posiadacza kostki w którym nie widzę wad.

Luigi's Manshion recenzja


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: GameCube/2018

3 słowa do gracza: Wymarzony tytuł startowy, który urzeka pomysłowością, ocieka klimatem i wciąga grywalnością, a Luigi to dupa [Boo tu był]


Ciekawostki:

» podobno w becie gry był wbudowany licznik, który odmierzał czas. I tutaj pojawiają się spekulacje: gra miała mieć ograniczenie, Lucek musiał uratować Maria w 24 godziny bo inaczej ten by przepadł, znaleziono pliki z mocno „zadżumionym” Luigim, który miałby tak wyglądać, gdyby misja ratunkowa się nie udała

» od Super Smash Bros. Brawl na Wii jest dostępna w Smash’ach plansza Luigi’s Mansion, czyli naparzamy się w/na/obok/wszędzie chaty Lucka

» ciekawe są gry słowne w grze na poziomie menu:

  • gdy chcesz wczytać grę pod spodem zobaczysz komunikat: welcome to your manshion by po chwili zniknęła literka y (welcome to our manshion)
  • gdy będziesz chciał skopiować pliki pod komunikatem pojawi się tekst more files mean more fear
  • gdy będziesz chciał skasować pliki pod komunikatem będzie napis You can eraise the files, po chwili zmieni się w but not the fear
  • gdy będziesz chciał wyjść z gry pod komunikatem będzie napis You’ll be back, po chwili zmieni się w and we’ll be waiting

» w 2018 roku wyszedł port na 3DS, po screenach widać że graficznie nieco odstaje i niestety gra cieni też na tym cierpi, prócz tego Gomlin donosi, że poprzez sterowanie żyroskopem w trudniejszych momentach wkrada się brak precyzji. Na plus należy zaznaczyć, że wersja 3DS ma możliwość gry w co-opie. Na 3DS wyszła również kontynuacja Luigi’s Mansion: Dark Moon, a w planach jest trzecia część na Switcha

» Posiadłość Lucka była pierwotnie robiona z myślą o N64, ale technicznie nie było to możliwe i z czasem przerzucono projekt na GameCube

» jest taka teoria, że jak przyjdziesz do nawiedzonego pokoju z telefonami na strychu i odbierzesz telefon w momencie uderzenia piorunu zobaczysz cień wisielca Luigiego. Zdecydowanie jeden z mocniejszych momentów, tym bardziej że sklepienie na strychu w tym dokładnie miejscu przypomina nieco szubienicę…

Luigi's Manshion recenzja

» w Super Mario Sunshine znajdziemy odniesienie do Luigi’s Mansion. W nawiedzonym hotelu jeden z pracowników będzie się zastanawiał, dlaczego ktoś tych duchów po prostu nie wciągnie odkurzaczem. Sama rewolucyjna sikawka Mario, czyli F.L.U.D.D jest też dziełem Profesor E. Gadda. Nawiązania do tego tytułu były też w kilku innych grach jak np. Mario Kart DD na GC gdzie jest specjalna trasa Lucjana, a na niej jedna z jego chatek


Do posłuchania w trakcie lektury:

Luigi’s Mansion OST – Mansion (Dark Hallways)

* do tekstu wdarło się kilku Boo i narobiło bałaganu, ciekawe czy ich odnajdziecie
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox