Recenzja | Lumines: Puzzle Fusion (PSP, Switch, PS4, Xone, PC, multi)

recenzja Lumines

Wszyscy dobrze znają nieśmiertelną grę jaką jest Tetris, oryginalnie stworzony przez Pana Aleksieja Pażytnowa za czasów Związku Radzieckiego. Od tamtych czasów podejrzewam że nie ma miesiąca by jakiś tetris lub jego wariacja na jakiś sprzęt do grania nie miał premiery (wliczając w to toster i lodówkę). Raz na jakiś czas zdarzy się jednak objawienie, wyjdzie tetrisopodobny szpil, który zawładnie umysłami graczy po raz kolejny w sposób podobny do oryginału.

geneza rytmicznych klocków

Za Lumines nie stoi byle kto, nie zrodziła się ta gra w pustce, zrodziła się w umyśle niejakiego Tetsuya Mizuguchi. Kim ów zacz w ogóle jest? Był przez wiele lat związany z Segą, to on stoi m.in. za Sega Rally, choć najbardziej zaangażowany był w Space Channel 5, czy REZ na Dreamcasta, szczególnie ten ostatni będzie dla nas dziś nawiązaniem do Lumines. W 2003 roku, gdy Sega szła już totalnie po bandzie z restrukturyzacją i cięciem kosztów ekipę Mizuguchiego przydzielono do Sonic Team. Nasz dzisiejszy bohater nie miał zamiaru klepać do końca życia średniaków z niebieskim jeżem toteż opuścił Segę i założył wspólnie z Shuji Utsumi (były pracownik Sony) Q Entertainment. Zbiegło się to wszystko w czasie ze startem nowej platformy Sony, czyli przenośnej konsolki PSP, na którą Lumines było tytułem startowym. Tetsuya widział w PSP „interaktywnego walkmana”, możliwość odtworzenia na nim muzyki w lepszej jakości niż dotychczasowych handheldach mu się spodobała.

To teraz łączymy kropki Panie i Panowie, wsadzamy do jednej foremki Tetris, REZ oraz przenośne granie, szybka formułka „babko babko udaj sięjebudub! Mamy Lumines! Koniec recenzji, rozchodzimy się klikając w zakładki na przeglądarce ;). No dobra, napiszę coś więcej.

combo weszło jak złoto!

W Lumines zasady są proste na tyle, że instrukcja dołączona do gry ich w ogóle nie tłumaczy, choć jak to w grach logiczno-zręcznościowych bywa, dioboł tkwi w szczegółach. W odróżnieniu od Tetrisa mamy zawsze pozornie jedną figurę, jest to blok 2×2, może mieć tylko dwa kolory pojedynczych kratek i chodzi o to by co najmniej 2×2 bloczek tego samego koloru zrobić. Banał nie? Wielkie mi coś, ktoś uprościł tetrisa by był jeszcze prostszy… jak już mówiłem dioboł tkwi w szczegółach. Twoja figura to zawsze kwadrat zbudowany z 4 bloków o dwóch lub jednym kolorze, możesz jedynie zmieniać kolejność tych składowych kostek w bloku. Musisz tak nimi żonglować by ułożyć minimum 2×2 tego samego koloru, wtedy taka kostka zniknie, ale dopiero gdy „rakietka” którą widzicie na screenach przez nią przeleci. Właściwie to owa „rakietka” daje tutaj najwięcej możliwości do masterowania, bo zanim ona doleci do twojego pola 2×2 możesz dokładać tego samego koloru starając się powiększać obszar jaki może zostać zaliczony zwiększając punktację. Trzeba być jednak szybkim, bo rakietka żwawo leci.

zmiennokształtne klocki na fazie

Grając w podstawowym trybie co jakiś czas awansujesz i zmienisz skórkę, można to traktować jako przejście na wyższy level. Twoje ułożone klocki pozostają na swoim miejscu, ale zmieniają się kolory, tło, muzyka, odgłosy, a czasem również prędkość „rakietki”. Niektóre skiny są neutralne, zmiana otoczenia niespecjalnie wpływa na to jak grasz, czasem etapy zmieniają się na skoczne, bardzo rytmiczna muzyka + pojawiające się napisy piosenki na ekranie zamazujące ekran pobudzają i wprowadzają fajny nastrój. Niektóre skórki jednak wyprowadzały mnie ze skupienia, zauważyłem że jak kwadraty zmieniają się w kulki i dodatkowo zmieniają się ich kolory to ciężko mi się początkowo odnaleźć, a każda sekunda się liczy!  Zmiana tempa rakietki też odbija się na grze, najgorzej jest gdy ona nagle mocno zwalnia. Skoro leci wolno to nie znikają zaznaczone pola, a gdy dochodzisz do tego motywu masz już trochę w tobołku nasrane, więc automatycznie szybko budujesz mur który rychło nie zniknie i możesz się zawalić, bo kolejne pięterka powstają jak grzyby po deszczu.

bardzo rytmiczny skin w którym napisy piosenki wskakują na ekran, uwielbiam tą planszę

Mimo wszystko widać że zasady choć proste, dają dużo pola do popisu, hasło easy to learn, hard to master jest tu jak najbardziej adekwatne. Chodzi przede wszystkim o miodność! Gra wciąga, chcesz kolejnej partyjki i kolejnej! Mała przerwa? Czekasz w jakiejś kolejce? Jedziesz busem? Jesteś na nudnej rodzinnej imprezie? Odpalasz i zasysasz, klocki lecą, skiny się zmieniają, a ty chcesz pobić swój rekord i wytrzymać jak najdłużej. Kombinujesz, ścigasz się z „rakietką”, starasz się nie zdezorientować planszom jakie ci nie pasują, jedna kolejka druga… a licznik leci. Pod koniec jedna partyjka to nawet 40 minut u mnie trwała, dochodziłem do bodajże 12 skórki, a jest ich ponad 20! Nie wiem co za kozaki tam dochodzą.

bij rekordy, będziesz wielki!

Prócz podstawowego trybu mamy versus z algorytmem lub żywym przeciwnikiem, czy tryb puzzle gdzie musisz z klocków ułożyć określona figurę. Fajne są te tryby, ale ja głównie skupiałem się na podstawowym, gdyż jest dla pojedynczego gracza najbardziej grywalny i można w nim bić rekordy. Apropo rekordów, zachęcam do odwiedzin Hi-Score Alley, mój wynik w Lumines to póki co 69178.

dodatkowe tryby są ciekawe, ale bardziej na multi niż singla

W tym okresie śledziłem na bieżąco prasę „grową” (głównie PSX Extreme) i zaglądałem w internety i pamiętam że była niezła szajba na Lumines. Tytuł startowy, który dostarczył masę rozrywki, choć technicznie niczego nie odkrył. Jest tu ten idealny mix grywalności, prostoty zasad, możliwości podbijania rekordów i stylistyka która jest jednorazowa. Myślę że za mało skupiłem się na aspekcie muzycznym tej gry w tym opisie, bo gra ona olbrzymią rolę, ale to musicie sami pograć by poczuć i tego doznać. Lekkim nadużyciem byłoby nazwanie Lumines grą rytmiczną, ale w rzeczy samej jest tutaj olbrzymi nacisk na to jak wszystko brzmi i w jaki nastrój wprowadza. Utwór otwierający grę w pierwszej planszy pt. SHININ to coś cudownego! Dacie wiarę że Lumines stworzyło zaledwie sześć ludzi? Dla mnie gra cudowna do której będę wracał, medal i basta!

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: PSP/2021

3 słowa do gracza: prosta gra, która nagradza starania gracza, utrzymana jest w artystycznej formie i nie puszcza łatwo ze swych objęć!


Ciekawostki:

» kultowy symbol Lumines stanowi tło pierwszego motywu jakim jest pewna misterna konstrukcja. Jest to projektor Zeiss II z Planetarium w Osaka Science Museum

kultowa pierwsza plansza i niecodzienny pomysł na tło

» choć gra zgarniała masę nagród i była bardzo popularna jej sprzedaż wywindował w kosmos (ponoć 5900% na samym Amazonie w 24h!) znaleziony w 2007 roku bug na płytce, dzięki któremu hackerzy byli w stanie spiracić PSP. Wszystko zostało z czasem załatane przez Sony, ale drugie życie gierki z pewnością jej nie zaszkodziło ;)

» Lumines doczekało się masy portów i wariacji na platformy wszelakie, które dodawały różne tryby. Wspomnieć należy chyba najbardziej o Lumines Remastered, który ukazał się na PC, Switch, PS4 i XOne oraz o Lumines Mobile, choć było ich znacznie więcej.

» Q Entertainment specjalizowało się w Lumines po niewątpliwym sukcesie tytułu. Stworzyli jednak jeszcze inne gry logiczno-rytmiczne jak seria Meteos, Every Extend Extra i Child of Eden.

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox