Recenzja | Mafia

mafia recenzjaAmerykańska mafia. Niesamowity kawałek kultury Stanów Zjednoczonych, który do czasów Josepha Valachiego pozostawał całkowicie tajny i tylko kilkaset osób w kraju, w większości przypadków bezpośrednio z nią związanych, wiedziało o istnieniu organizacji. Mało tego – dopiero w 1963 roku, gdy Joe został pierwszym w historii „świadkiem koronnym” opinia publiczna po raz pierwszy usłyszała słowo mafia i otrzymała bezpośrednie potwierdzenie jej istnienia. Cóż zatem działo się przez poprzednie sześćdziesiąt lat? Historia pisała się kolejnymi zeznaniami skruszonych mafiosi, którzy – w odróżnieniu od maksym rodziną kierujących – nad honor i rodzinę cenili sobie swoje własne życie i to, gdzie spędzą jego resztę… wszak nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie ich czas. Mafia nigdy nie zapomina, mafii nie da się samemu opuścić. Rodziny się podobno nie wybiera… Wielu myślało, że udało im się odciąć od swoich braci krwi, gdy obejmowano ich rządowym programem ochrony świadków. Ale to tylko złudzenie…

Wiele jest możliwości, aby zgłębiać swoją wiedzę o tej niezwykłej, jednej z najstarszych organizacji w historii współczesnej cywilizacji. Zapisano dziesiątki tysięcy stron powieści i literatury faktu o dwóch, niby kontrastujących, ale jakże bliskich sobie w przypadku Cosa Nostry wartościach – życia i śmierci członków rodzin przestępczych. Wiele z nich wpisało się już na stałe do ścisłej czołówki najlepszych powieści literatury, takich jak „Ojciec Chrzestny” Maria Puzo, czy też „Wiseguys” Nicolasa Pileggiego. Wiele z nich zekranizowano i podbito tymi obrazami serca widzów na całym świecie, tworząc niemal natychmiastowe klasyki. Francis Ford Coppola i Martin Scorsese robili filmy tak dobre, że prawdziwi gangsterzy z ówczesnych epok cytowali filmowe kwestie i starali się upodobnić swoje organizacje na wzór tych produkcji. Wraz z postępem technologicznym nastał zatem czas na przeniesienie tych historii na ekran telewizora, czy też komputera w formie interaktywnych gier wideo. Jest na czym się wzorować, jest ogromne pole do popisu. Czy opisywanej w niniejszym artykule grze udało się „odbyć ślubowanie” i stać się „jednym z nas”? Przekonajmy się!

logo

Mafia: City of Lost Heaven to gra akcji z elementami otwartego świata. W niniejszej produkcji poznamy losy niejakiego Tommy’ego Angelo, który od zwykłego, prostego taksówkarza, zupełnie przypadkowo wstąpi w szeregi jednej z najsilniejszych organizacji przestępczych w mieście. Historia opowiedziana została w iście filmowym stylu. Wydarzenia przedstawione w Mafii zaprezentowano nam w formie retrospekcji, opowiadanych przez samego Angelo agentowi nowopowstałego FBI, które właśnie w walce z gangsterami upatrzyło sobie główny cel istnienia. Tommy w pewnym momencie stwierdził, że sprawy zabrnęły już tak daleko, że nie uda mu się wyjść z tego z życiem i postanowił sypać w zamian za azyl w oddalonej części kraju i uniknięcie odpowiedzialności karnej za popełnione zbrodnie w swoim poprzednim życiu. Początek jest naprawdę kapitalny – od razu zauważyć można rewelacyjnie wyreżyserowane na silniku gry przerywniki filmowe. Tommy z zabójczą precyzją maluje obraz amerykańskiej cosa nostry, nie szczędząc słuchaczowi pikantnych i brutalnych szczegółów z nią związanych. Przez chwilę poczułem się jak w dobrym filmie reżyserii Coppoli, Leone albo Scorsese. Rozsiadłem się wygodnie i zacząłem przesiąkać sycylijską atmosferą.mafia2

Kontrolę nad naszym protagonistą przejmujemy w momencie, gdy ten robi sobie przerwę na papierosa podczas nocnej zmiany na taksówce. Noc jak każda inna, niewiele osób potrzebuje podwózki w pogrążonym we śnie mieście. Cisza śpiącej metropolii przerwana zostaje przez odgłosy zasadzki zastawionej przez członków rodziny Morello na kilku chłopaków z rodziny Salieri. Tommy zostaje siłą przymuszony do bycia „kierowcą” uciekających gangsterów i, z lufą przystawioną do skroni, musi odbyć ostatni kurs tej nocy, przy akompaniamencie nie swingu, a świstu kul z automatycznego Thompsona. Tutaj właśnie zaczyna się właściwa rozgrywka – uciekamy przez nocne miasto, prowadząc taksówkę z gangsterami w szoferce. Od razu w oczy rzuca się rewelacyjna panorama wielkiego miasta, wzorowanego na Chicago lat trzydziestych. Nad głową, między wielkimi molochami miejskiego slumsu wije się niczym wąż nić miejskiej kolejki. Na ulicach stoją stragany, po szosach wolno toczą się piękne, amerykańskie automobile. Taksówka prowadzi się topornie, ospale reaguje na obroty kierownicą, silnik też nie należy do tych najbardziej responsywnych na pedał gazu. Na pierwszą chwilę może to denerwować, ale świetnie oddaje to właściwości jezdne przedwojennych krążowników szos, które niekiedy ważyły kilka ton i mając ogromne, wielkolitrażowe silniki nie oferowały zbyt wiele mocy. W końcu udaje nam się zgubić ogon i bezpiecznie dowieźć żołnierzy Salieri do ich baru, opatrzonego tym właśnie nazwiskiem. „Pan Salieri jest bardzo wdzięczny za okazaną pomoc. Mów, jak będziesz potrzebował roboty, chłopcze”.

‘I’ve decided to give you a shot, Tommy. I like new faces. We’re one big family here.’

mafia1Jak to mawiał, grany przez Raya Liottę Henry Hill w Chłopcach z Ferajny – „Praca jest dla frajerów. My po prostu braliśmy to, co chcieliśmy” – tak i Tommy w końcu przystaje na propozycję i idzie na spotkanie z Donem Salieri. Nie trzeba było wiele czasu, aby Angelo został wciągnięty w szeregi rodziny Salieri, początkowo jako zwyczajny „cwaniak” i chłopiec na posyłki. Wypełniając kolejne zadania, zlecane nam czy to przez Dona Salieri, czy przez jego chłopaków, będziemy jeździć, demolować, śledzić i ostrzeliwać wrogich gangsterów. Gra prezentuje bardzo liniowy system rozgrywki, ale będąc okraszoną kapitalnymi przerywnikami filmowymi zupełnie nie traci w odbiorze tym posunięciem. Klimat amerykańskiej mafii wprost wylewa się z ekranu, a ty próbujesz wiaderkiem swojego umysłu nieudolnie nazbierać jak najwięcej z tego, co leje się na podłogę pokoju. Począwszy od świetnych, nagranych przez Amerykanów włoskiego pochodzenia kwestii postaci, przez charakterystykę zadań i kreskę fabularną, na rewelacyjnych przerywnikach filmowych kończąc, gra ani na chwilę nie zwalnia tempa i nie traci tej niespotykanej jak dotąd spójności fabularnej, mimo że jest to gra oparta na tzw. flashbackach, a sama warstwa historyczna rozciągnięta jest na przestrzeni kilku lat. Należą się za to gromkie owacje na stojąco, wszak niebywale trudno jest osiągnąć taki efekt!

Miasto, będące kanwą wydarzeń i swoistą piaskownicą, oddaną nam do dyspozycji jest sporych rozmiarów metropolią, podzieloną na trzy dystrykty. Przypomina to trochę architekturę geograficzną Nowego Jorku, z bardzo bogatym, wzorowanym na Manhattanie obszarze w samym centrum, otoczonym zewsząd wodą, ubogimi dzielnicami, przypominającymi Małe Włochy, gdzie rodziła się, kreowana przez Wąsatych Piotrków Cosa Nostra, industrialne zagłębia siły roboczej prężnie rozwijającej się Ameryki i wzgórza na przedmieściach, gdzie życie wiedzie śmietanka i elita miejskiej klasy wyższej plus. Ulice wyglądają ciekawie i dzięki umiejętnemu projektowi bardzo dobrze odwzorowują nowoczesne aglomeracje lat 30. XX wieku. Organizując sobie przejażdżki po tych miastach niemal czułem ten specyficzny, ciężki zapach industrialnych dzielnic, mijając włoskie restauracje miałem wrażenie, że z ekranu snuje się w moją stronę zapach Spaghetti i włoskiej pizzy, a gdy jakiś zajęty swoimi sprawami przechodzień wtargnął mi na jezdnię, miałem ochotę zwyzywać go po włosku, jak przystało na prawdziwego sicilano. Pod względem kreowania wizerunku i wrażenia przedwojennej Ameryki produkcji tej nie można niczego zarzucić. Jest to znakomity obraz tego mocarstwa, który został zrobiony na pięć z plusem. mafia6Gra cechuje się bardzo ciekawym poziomem realizmu, który tylko dodaje pikanterii całemu projektowi. Miasto posiada system sygnalizacji świetlnej, samochody mają zaprogramowane podstawowe zasady ruchu drogowego, skręcające automobile poznać możemy po włączonych kierunkowskazach. Stojąc na światłach, przytrzymując klawisz odpowiedzialny za skręt, Angelo sam załącza kierunkowskaz w prawidłowym kierunku. Jest to drobnostka, ale robi ogromną różnicę i po prostu znacznie ułatwia przyswojenie sobie świata gry i pogłębia immersję gracza ze światem przedstawionym. Miasto okupowane jest również przez ogniwa policyjne, które to patrolują ulice pieszo i w jednostkach zmotoryzowanych. Poruszając się samochodem należy przestrzegać ograniczenia prędkości. Jeżeli zostaniemy zauważeni, pędząc z nadmierną prędkością, zostanie podjęty za nami pościg. Możemy próbować uciec, a możemy również zatrzymać się i przyjąć mandat od stróżów prawa. Czasami warto jest podjąć ucieczkę, a czasami lepiej jest zapłacić. Jeżeli nie uda nam się w porę nawiać, policja zamiast wlepienia mandatu będzie chciała nas zatrzymać. Jeżeli jesteśmy w trakcie wykonywania jakiejś misji, to zakończy się ona niepowodzeniem. Warto zatem szybko skalkulować swoje szanse i odpowiednio zareagować. A najlepiej to przyciskać tylko wtedy, gdy gliniarzy nie ma w zasięgu wzroku. Tutaj należy wspomnieć o jednym, poważnym błędzie w grze – policja w patrolach samochodowych jest niesłychanie inteligentna – wielokrotnie przydarzyło mi się, że znikając radiowozowi z pola widzenia i wykonując kilka losowych skrętów w boczne uliczki byłem idealnie odnajdowany przez radiowóz będący trzy, czy cztery ulice z tyłu. Było to irytujące, mało realistyczne i kilka razy sprawiło, że musiałem powtarzać misję od nowa.

Do naszej dyspozycji oddano bardzo pokaźny repertuar maszyn, którymi będziemy wozić naszych pobratymców, którymi przyjdzie nam ścigać ludzi, naznaczonych pocałunkiem śmierci, a nawet przyjdzie nam brać udział w wyścigu Grand Prix (!). Pojazdów jest cała masa. Różnią się one nie tylko wyglądem, ale i właściwościami jezdnymi. Mamy do dyspozycji wielkie, ospałe ciężarówki, mniejsze, bardziej gibkie auta osobowe, na wielkich, luksusowych krążownikach szos kończąc. Aut jest na tyle dużo, że podczas eksploracji miasta trudno natrafić na dwa takie same pojazdy. Tommy nie potrafi się włamywać do tego typu samochodów – dostęp do kolejnych maszyn odblokowywany jest poprzez rozmowy z mechanikiem Salierich, jąkałą Ralphem, który przed każdą misją pokazuje nam, jak łatwo otworzyć jeden z nowych „nabytków” rodziny. Wówczas, wiedząc już, jak otworzyć auto, mamy możliwość sprzątnąć taki wehikuł z ulicy. Podobna historia jest z dostępnym arsenałem broni palnych. Jest kilka sztuk krótkiej broni, wśród których znajdziemy legendarnego Colta 1911 i rewolwer kalibru .38, dłuższej broni z luparą (dwururką ze spiłowaną lufą) i dużą strzelbą, a nawet broni automatycznej i snajperskiej z nieodzownym już symbolem mafii, czyli amerykańskim Thompsonem, zwanym potocznie „tommygunem” i karabinem snajperskim, którym przyjdzie nam się posłużyć w jednym z zadań. Vincenzo, przyjaciel rodziny, stacjonuje nad barem w kamienicy obok i sprosta naszym wymaganiom pod dowolne zlecenie.mafia3

Kontynuując wątek z poprzedniego akapitu odnośnie zadań – tych jest cała masa. Gra podzielona została na misje, pomiędzy którymi zobaczymy ekrany ładowania. Opisywana produkcja nie jest nieliniowa – zadań nie otrzymuje się po wejściu w obszar markera zleceniodawcy, a sama warstwa fabularna nie jest wielotorowa, jak ma to miejsce w przypadku konkurencyjnego Grand Theft Auto III. Gra od samego początku do samych napisów końcowych narzuca nam określony porządek wykonywanych zadań, czasami tylko pozwalając nam opcjonalnie wykonać poboczne misje, za które zazwyczaj nagrodą jest jakiś bonusowy pojazd, który można wykorzystać przed kolejną misją, zgarniając go z garażu za barem rodziny. Rozwiązanie to ma pewną zaletę – pozwala na rewelacyjnie głęboki poziom koncentracji fabularnej i jednocześnie daje spore pole do popisu w kwestii różnorodności zadań. A ta jest niesłychana! Poza standardowymi dla mafii zamachami na zlecenie, weźmiemy udział w spektakularnych, filmowych pościgach, będziemy zabezpieczać kupno alkoholu, na który w czasach prohibicji jest niesamowity popyt, przyjdzie nam robić za szofera ważnych, mafijnych osobistości, a z drugiej strony wskoczymy też do bolidu Formuły Pierwszej, aby w iście kaskaderskim stylu wygrać Grand Prix, uprzednio uszkadzając auto najważniejszego rywala. Żadna z misji nie dała po sobie odczuć, że już gdzieś to robiłem. Przy każdym zadaniu dawano mi do dyspozycji inne zabawki i inne możliwości. Rewelka!

Graficznie nie ma sensu zbytnio rozpisywać się nad niniejszą produkcją – to trzeba po prostu zobaczyć. Modele postaci są zrobione z należytą pieczołowitością, uzbrojone w świetnie działającą mimikę twarzy i całkiem dobry mo-cap pozwalają uzyskać jeszcze bardziej filmowy efekt podczas przerywników. Automobile również nie pozostawiają żadnych złudzeń – jest to kawał dobrej roboty, który dodatkowo posiada bardzo rozbudowany system zniszczeń, z tłukącymi się szybami, reflektorami i wgniatającymi się elementami karoserii. Budynki oklejone zostały całkiem szczegółowymi teksturami, a szyldy okolicznych sklepów i zakładów również bez problemu można odczytać. Miasta zamieszkiwane są przez liczną ludność, która posiada wiele, poruszających się po miejskich ulicach samochodów. Wszystko to rokuje bardzo dobrze na odbiór całkowity produkcji. Od strony dźwiękowej nie jest wcale gorzej – podczas jazdy przygrywają jazzowe i swingowe ballady z lat 30., umilając niejednokrotnie długie podróże. O dialogach wspomniałem już wcześniej, ale wspomnę ponownie – są niesamowicie dobrze zagrane. Postaci mówią z odpowiednim, nowojorskim akcentem, który wpisał się już na stałe w stereotyp włoskiego gangstera amerykańskiego pochodzenia. Słucha się tego naprawdę przyjemnie i po prostu robi to wrażenie.mafia5Jedną z niewielu wad tej produkcji (dla niektórych może będzie to zaletą) jest… wyśrubowany poziom trudności etapów strzelanych. Posłana w naszą stronę z lupary chmura odłamków potrafi urwać nam ponad połowę dostępnej energii. Apteczek jest jak na lekarstwo, a i często amunicja do naszej ulubionej broni, która pozwoli nam w miarę sprawnie uporać się z falami wrogów, szybko się kończy. Stawia to nas niejednokrotnie w naprawdę podbramkowej sytuacji. Nie uważam siebie za słabego gracza pod względem strzelanek, ale tutaj jest to naprawdę sieczka. Wielokrotnie ginąłem w bardzo bestialski sposób, przyciśnięty przewagą liczebną konkurencyjnych gangsterów. Same jednak strzelaniny to po prostu to, co misie lubią najbardziej – klimat chicagowskich porachunków mafijnych oddano tutaj w stu procentach. Aż miło patrzeć na przyodzianych w czarne prochowce i kapelusze zbirów z tommygunami, którzy rozpylają zawzięcie w stronę naszego bohatera. Ostatnia misja pod względem poziomu trudności to jest jakiś absolutny hardkor. Nie wiem, jak to zostało zrobione, ale gdy czujesz już, że zaraz to się skończy, to okazuje się, że to dopiero połowa, a za kolejnymi drzwiami jest dwa razy więcej cyngli z jeszcze mocniejszymi giwerami. Fuggedaboutit!

I messed up. So did Paulie and Sam. We wanted a better life, but in the end we were a lot worse off than most other people. You know, I think it’s important to keep a balance in things. Yeah, balance, that’s the right word. Because the guy who wants too much risks losing absolutely everything. Of course, the guy who wants too little from life might not get anything at all.

Mafia: City of Lost Heaven to zdecydowanie jedna z najlepszych gier tematycznych w historii. Czerpiąca garściami z najlepszych produkcji filmowych i dzieł literatury w tym zakresie, z niesamowitą precyzją i oddaniem obrazuje realia życia gangstera i tragedię, związaną z wyborami, których mafiosi musi się podjąć. Niesamowita przemiana zwyczajnego, pospolitego obywatela w bezwzględnego gangstera, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel urasta na jedną z najlepiej wyreżyserowanych i opowiedzianych historii w branży gier, ale i branży ukierunkowanej na mafię w ogóle. Zdecydowanie polecam każdemu, kto tak, jak ja chłonie jak gąbka wszystko, co związane z amerykańską mafią ale i wszystkim, którzy po prostu chcą zagrać w dobrą grę z ciekawą historią. You have to play it! Capiche?

Recenzja powstała na podstawie wersji gry na komputery osobiste.

Retrometr

Order uśmiechu zdecydowanie należy się za jedną z najlepszych gier fabularnych w historii, a także jedną z najlepiej odzwierciedlających realia amerykańskiej Cosa Nostry wśród istniejących produkcji.

O Makaveli 11 artykułów
Redaktor. Ulubione gatunki: Wszystko poza strategiami. Wyjadacz serii Gran Turismo. Lubi przyciąć od czasu do czasu w jakiegoś crapa, którego kupiło 5 osób, z czego trzy od razu wywaliło na śmietnik. Posiadane platformy: PS, PS2, PS3, PS4, DC, GCN, Wii