Recenzja | MediEvil

medimini„Rzecz dotyczyć będzie historii królestwa Gallowmere, a dokładnie epizodu zwanego Pierwszym oddechem nieumarłych. Wtedy to wcześniej wygnany przez króla za uprawianie nekromancji i czarnej magii czarnoksiężnik Zarok powrócił z banicji. Nie przyszedł jednak błagać o przebaczenie, na czele demonicznej armii, pełny żądzy władzy i zemsty najechał spokojne Gallowmere. Król Peregrin wysłał do walki swoje wojsko, a na jej czele stanął dzielny Sir Daniel Fortesque, by jednak należycie przedstawić ów okres w dziejach należy wrócić do roku pańskiego 1286 i wcześniej wspomnianego dowódcy o którym ówcześni pisali tak:

Sir Daniel Fortesque jako najdzielniejszy z mężów często bywa na bankietach wydawanych przez jego Wielmożność. Jego opowieści o ubitych smokach i pokonanych wojach nie mają końca. Cóż to są za historyje! Doprawdy męstwo Sir Daniela nie ma sobie równych za co i wspaniałomyślny Król mianował go dowódcą Królewskich Oddziałów. Nawet najstarsi szlachcice nie pamiętają ci u nas wojny, ale gdy nadejdzie mogą być spokojni – Sir Fortesque nas uratuje”

Królewski Stolnik, 1285 

„… but then, history books are often known to lie”

Dzielny Sir Daniel Fortesque… jak dowodzą dzisiejsze badania postać co najmniej dwuznaczna. Sam jako autor owego tekstu pochodzę z rodu Fortesque, choć nie z linii z Gallowmere. W rodowych kronikach różnie się wypowiadano nt. linii z Gallowmere, dziś po setkach lat znamy jednak prawdziwą historię tej konkretnej postaci. Daniel był wielkim krasomówcą, a do tego odnajdywał się w dworskich bankietach i zauroczył sobą króla Peregrina i jego najbliższych. Gallowmere nie znało wojny, mianowanie złotoustego bywalca uroczystych kolacji dowódcą królewskich żołdaków miało charakter czysto honorowy. W 1286 roku jednak Zarok zajął Krainę Dyń i ruszył w stronę Zaczarowanego Lasu, by splugawić tą świętą ziemię. Tam rozegrała się wielka bitwa w której pokonano siły czarnoksiężnika i uwięziono cieniste demony pod uświęconą ziemią lasu. Oficjalna wieść niesie, że to Sir Dan zgładził niegodziwca i sam poległ od odniesionych ran. Prawda była jednak brutalna, bohater poległ już przy pierwszej szarży ugodzony strzałą w oko. Król jednak nie mógł wyjść na człowieka naiwnego, którego można omamić historyjkami, więc brnął w tą historię dalej przypisując zasługi Sir Danowi i gotując mu pochówek z honorami godnymi bohatera.

MediEvil recenzja PSX

W 1386 roku dawni bohaterowie byli już tylko historią, ale jeden osobnik nadal żył i planował dokończyć swe plany. Zarok kolejny raz wkroczył do śpiącego Gallowmere, kontrolując umysły mieszkańców i wskrzeszając nieumarłych do swej nowej armii. Wskrzesił jednak kogoś, kto miał coś do udowodnienia, choć jeszcze sobie z tego nie zdawał sprawy. Zachowały się zeznania światków  fali czarnej magii, która się tej nocy przetoczyła przez te ziemie:

„Bylimy w karczmie tej nocy Panie… wie Pan, spożywaliśmy to i owo bo zmęczeni bylimy. Nagle wszędzie słyszelimy szalone wrzaski i śmiechy. Wszyscy wybiegli tylko ja zostałem bo za ladą miałem coś do dokończenia. Coś mnie strzegło tej nocy mówie Panu. Ludziska postradali zmysły, łapali za siekiery i widły i latali po rynku. Chciałem uciec, ale widziałem zielony blask i pełno umrzyków wyłażących zza bramy cmentarnej. Wróciłem do karczmy, ale karczmarza nie było, zamknąłem się w piwniczce i tyle pamiętam…”

Oliver Barrel, 1386

The dead are to be honoured; not kept as the play things of alchemists!

Jak już się rzekło wskrzeszony został bohater z przypadku, który spoczywał sobie spokojnie w swej krypcie, był to nikt inny jak Sir Daniel Fortesque. Wiedziony przez instynkt i gargulcze łby szybko zacisnął swe skostniałe palce na rękojeści miecza i zaczął torować sobie drogę w pościgu za Zarokiem przez zastępy truposzów w rozległym cmentarzysku. Miał całemu światu coś do udowodnienia, lub po prostu nie miał nic lepszego do zrobienia… Faktem jest, że poruszał się dość żwawo jak na stuletniego szkieleta w pełnej zbroi, ale zachowały się wspominki o tym, że poruszał się również niezgrabnie. Często wiodła go bardziej intuicja niż umiejętności, po stylu walki również można było poznać, że nie był prawdziwym wojownikiem w poprzednim życiu. Często przyjmował razy i bił na oślep mieczem, był jednak nieumarłym, więc uchodziło mu to na sucho. Pozbawiony jednego oka, zapewne również wzrok miał ograniczony, zapiski średniowiecznych nekromantów dokładnie opisują jak widzi nieumarły. Wokół obiektów po których się poruszał widział jeno czarną przestrzeń i często widział jedynie kilkanaście metrów przed siebie. Natomiast kolory zieleni i jaskrawych obiektów były widoczne i groteskowe.

MediEvil recenzja PSX

Należy również scharakteryzować pokrótce Gallowmere tamtych czasów. Była to kraina pełna magii i tajemniczych zakątków. Wciąż wiedźmy skrycie odprawiały swe rytuały, pod powierzchnią czyhały uwięzione demony, nie brakowało nawiedzonych ruin i legendarnych stworów. Na obrzeżach miasta był tajemniczy ogród pełen zagadek, za którymi stał gmach dla obłąkanych. Rolnicy uprawiali dynię z której ten region do dziś słynie. Przemarsz Zaroka plugawiącego magią wszystko w około wywlókł z cienia wszystkie niegodziwe istoty i przemienił to co dobre w złe. O wpływie na umarłych i żywych już wspomniano, dodać należy, że w zbożu odnotowano buszowanie bliżej nie określonej zarazy napadającej na każdego, kto odważył się tam wkroczyć. Dynie opuściły ziemię i kroczyły za swym nowym Panem, strachy na wróble stały się postrachem ludzi. Zakład dla obłąkanych został przejęty przez pensjonariuszy, szubienice atakowały wisielcami, a po niebie znów kursowali podniebni upiorni piraci. Wszystko to spotkał na swej drodze wskrzeszony bohater z przypadku, który pamiętał zupełnie inne obyczaje.

By udowodnić przed bohaterami swą wartość musiał w każdej lokacji napełnić duszami pobitych kielich. Tylko zdobywając wszystkie mógł wkupić się w ich łaski i otrzymać magiczny oręż, jakże potrzebny w tych czasach. Różne rodzaje mieczy, kusz, tarcz, młot, sztylety, czy pioruny były jego jedynymi sprzymierzeńcami. W zwartej masie wrogów, czekali również na niego słudzy czarnoksiężnika o potężniejszej mocy, wymagający nie tylko siły, ale i sprytu. Demon uwięziony w witrażu składający się z szkła i olbrzymi dyni potwór, czy wilczy bracia to tylko część potężnych sił, które Sir Dan zgładził na swej drodze. Odniósł wiele ran nie tylko w pojedynkach, ale i przez swą niezdarność spadając z krawędzi i urwisk. Gleba była na szczęście w tych czasach wciąż bardzo żyzna i można było spotkać na swej drodze wyziewy z szczelin nazywane potocznie fontannami życia, gdzie każdy mógł się zregenerować poprzez inhalację. Przygoda ta jednak nie tylko samą walką stała, na co zachowały się liczne dowody:

„Wiedziałem, że Zarok będzie chciał mnie dopaść i że wie jaki artefakt posiadam, nic mu to nie dało! By zamaskować ślady pozbyłem się krucyfiksu w kościele, który odsłaniał magiczne przejście. Mówiłem już o tym jak nie wyjawiłem mu ani słowa na przesłuchaniu? Aha tak… Dzielny bohater Gallowmere jednak wpadł na to, zdobył formę odlewniczą, szlachetny kruszec i w kuźni odlał kolejny krucyfiks, który odsłonił tajemne przejście. Czy wspominałem już, że ja […]”

Burmistrz, 1387

„…only a true hero is worthy of a place in the Hall of Heroes”

Doprawdy urokliwy musiał to być zakątek ziemi, wciąż żywe baśnie kontrastowały z groteskowymi zastępami nieumarłych. Na dworach jeszcze długo pobrzmiewały utwory pełne smętnych, groźnych, ale na swój sposób magicznych i tajemniczych motywów. Do dziś zachowały się utwory Andrewa Barnabasa i Paula Arnolda w których głębi można się zaszyć i dać się pochłonąć mistyce jaka towarzyszyła tej epoce. W tej muzyce miesza się pompatyczność z kameralnością, ma się wrażenie że upiór z opery gra na zamglonym cmentarzysku utwory Vivaldiego. A w środku tego wszystkiego on – Sir Daniel Fortesque, postać dwuznaczna, niezgrabna, ale charyzmatyczna, która udowodniła swą wartość po stu latach. Cóż, lepiej późno niż wcale jak to mówią. A jak dziś doskonale wiemy, nie był to ostatni epizod w jego życiu pozagrobowym, ale o tym w kolejnej rozprawie.”

Sir William Fortesque, Londyn 1955

MediEvil recenzja PSXPo zapoznaniu się przez Was z tekstem „Pierwszy oddech nieumarłych. Rozprawa o dziejach Sir Daniela Fortesque” autorstwa Sir Willama Fortesque nie zostaje mi już wiele do dodania. Kto uwielbia dorobek Tima Burtona, brytyjski humor, europejskie baśnie i legendy, a do tego choć raz wsłuchał się w OST z MediEvila po prostu musi sięgnąć po ten tytuł. Niech was drobne niedoróbki i koślawy chód Sir Dana nie zniechęcą, bo pod tymi drobnostkami kryje się coś wielkiego, coś czego już nie znajdziesz nigdzie indziej.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Playstation (PSX)/2015

3 słowa do gracza: Nieco niezgrabny system sterowania nie jest w stanie przysłonić tego klimatu europejskich baśni, mnogości pomysłów i Burtonowskiego stylu. Gra jedyna w swoim rodzaju


Ciekawostki: 

» Sir Daniel Fortesque jest grywalną postacią w Everybody’s Golf 2 i PlayStation All-Stars Battle Royale. Nawiązania do MediEvila można również znaleźć w grach Wipeout Pure oraz Ghosthunter

» Zdobywając wszystkie kielichy odblokujemy dodatkową scenkę po zakończeniu gry

» Gra była robiona od 1995 roku przez Millennium Interactive (m.in. James Pond) pod roboczym tytułem Dead Man Dan. Po wykupieniu przez Sony, MI przemianowano na SCE Cambridge Studio. Przed wykupem planowano wydanie tytułu również na Saturna i PC

» Twórcy nie ukrywali, że gamplay był inspirowany Capcomowym Ghosts’n Goblins, a stylistyka Burtonowskim  The Nightmare Before Christmas

» Pierwotnie planowano do gry dorzucić poziom w którym bohaterem byłby robak mieszkający w czaszce Dana

» Ilość ludzi tworzących MediEvila była dość mała, łącznie na różnych etapach przewinęło się kilkanaście osób. Pamiątkowe zdjęcie można znaleźć tutaj.  

» Kilka pierwszych poziomów odtworzono w dzisiejszych szatach za pomocą edytora z Skyrima. Przeprowadziliśmy wywiad z twórcą, który można przeczytać tutaj.


Do posłuchania w trakcie lektury:

Medievil OST – Return to the Graveyard

Medievil OST – The Hilltop Mausoleum

Inne artykuły:

Recenzja Konkursowa | Sydney Hunter and The Sacred... Commodre 64 to mój pierwszy komputer, który wykorzystywałem głównie do gier, a w późniejszym okresie już do „poważniejszych” zadań. Zapewne jak każdy,...
Recenzja | Mobil 1 British Rally Championship (PC,... Uwaga, Lewy nawrót jeden, 200 przez wodę, lewy 3 do ciasnego nawrotu w prawo, uwaga kłody!  Te słowa pewnie są znane nie jednemu, kto ogrywał serię C...
Gramy Na Gazie | Bruce Lee – Video (recenzja... Ciosem z wyskoku i fangą z piąchy witamy się z wami w kolejnym odcinku Gramy Na Gazie! Dlaczego tak znienacka, brutalnie i prosto w ryj? Jak to dlacze...
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox