Recenzja | Mega Man 7 (SNES)

Mega Man 7 SNESWydawać by się mogło, że to dziś zalewani jesteśmy tasiemcami. Wydawcy chętnie doją znane marki, a przecież kiedyś to było tak dobrze i inaczej. Mega Man jest pierwszorzędną antytezą takiego stwierdzenia, bo na przestrzeni kilku lat (różne datowania zależnie od regionu) na samego NESa wyszło aż sześć części. A pomimo, że na nowej konsoli Nintendo – SNESie, zadomowiła się nowa odnoga – seria X, to dla kontynuatora klasyki również znalazło się miejsce.

Mega Man 7 ukazał się na świecie w 1995 r. , a historia w nim przedstawiona jest dalszym rozwinięciem opowieści z gry poprzedniej. Choć może słowo „opowieść” to trochę za dużo powiedziane. Jak za każdym razem zły Dr Wily chce zapanować nad światem, a nasz dzielny „niebieski” stara się go powstrzymać. Fakt, że mocniejszy sprzęt dał nowe możliwości i na wzór Mega Mana X, mamy tu planszę wprowadzającą, a także sporo niepomijalnych i w sumie zbędnych dialogów. Mamy powrót Proto Mana, który służy dobrą radą, a oprócz tego zostaje wprowadzona nowa postać – Bass i jego wierny pies Treble (jego sprite to totalne kopiuj/wklej psa Sigmy – bossa z Xa). Sprawia on wrażenie postaci przyjaznej, ale może to tylko podstęp?! Przekonajcie się sami! Chociaż to nie takie ważne, bo mimo tych starań, jak pisałem, fabuła jest tu drugorzędna i przede wszystkim chodzi o rozgrywkę. Jak ona się przedstawia? Zachowała ducha oryginału czy może odwróciła formułę do góry nogami?

Recenzja | Mega Man 7 (SNES)

O żadnych rewolucjach nie może być tu mowy. Mamy tu do czynienia z wysłużoną, może trochę skostniałą formułą. Na początku jak zwykle mamy do wyboru jednego z robot masterów, którego chcemy ubić najpierw. Klasycznie było ich zawsze ośmiu, a tu na początek dali tylko czterech. Poszli na łatwiznę! Oszukali mnie!! Już słyszę ten płacz tysiąca niecierpliwych dzieci. Spokojnie. Po pokonaniu pierwszego tercetu, odblokowuje się kolejny. Przyznam, że nie rozumiem tego zabiegu. Miało to wywołać jakiś efekt zaskoczenia? Chyba ciekawiej było by gdyby dali tradycyjnych ośmiu rywali, a potem podkręcili atmosferę o kilku bonusowych oponentów jak to z grubsza miało miejsce choćby w Mega Manie 3. No ale dobra. Po pokonaniu wszystkich robotów, odwiedzamy zamek Wilego. Trzy plansze, boss rush i finał z doktorkiem.

Kreacja samych plansz to trochę taki przekrój wszystkiego co już w serii widzieliśmy. Są (chyba już obowiązkowo) pojawiające się i znikające bloki, platformy jeżdżące po linie – zrzucające nas gdy natrafią na przerwę, śmiercionośne lasery przed którymi trzeba uciekać poprzez wąskie korytarze i sporo więcej znanych przeszkód. Aż ciężko mi zrozumieć czy to lenistwo czy zabieg celowy mający wywołać nostalgię. Dla mnie osobiście to było zdecydowanie przeżycie nostalgiczne. Takie jakby zwieńczenie/podsumowanie dotychczasowego dorobku. No ale ja tak to widzę, bo grałem w to wiele lat po premierze. Mogę tylko gdybać jaki odbiór mógł być w 1995r.

Recenzja | Mega Man 7 (SNES)

No, ale nie znaczy to, że w ogóle nie ma nowości. W planszy Cloudmana mamy na przykład bardzo fajny myk z niewidzialnymi podłogami, a w planszy Springmana ??? odbijające sprężyny i trampoliny. Są one o tyle ciekawe, że nie tylko umożliwiają nam wybicie się wyżej, ale też wystają ze ścian i nie raz trzeba będzie nabrać dzięki nim pędu, aby móc dostać się na kolejne platformy. Mam tylko wrażenie, że nie wyciśnięto z dostępnych przeszkadzajek wszystkich soków. W Mega Manie zwykle jest tak, że najpierw zapoznajemy się z jakąś mechaniką w zupełnie bezpiecznych warunkach, a później jest coraz ciężej i ciężej, aż zostajemy doprowadzeni do extremum. Tutaj zatrzymujemy się mniej więcej w połowie drogi. Generalnie jak na standardy serii (zaznaczam!) Siódemka to raczej prosta gra. Stosunkowo rzadko ginąłem w planszach. Raczej bossowie stawiali większy opór, ale z właściwą bronią (bo po pokonaniu bossa w każdym Mega Manie przejmuje się jego moc) i oni szybko padali. Zaledwie dwie plansze z pierwszych ośmiu dały mi trochę w kość. Dopiero w zamku Wilego zrobiło się trudno. Myślę, że spowodowane jest to większym nastawieniem na eksplorację. Podobnie jak w części szóstej jest tu dużo precjozów do odnalezienia. Mamy tu np. dwa dodatkowe pieski (pierwszy jest dany na start), specjalną zbroję, która umożliwia nam krótkie szybowanie i walenie z piąchy oraz ptaszki . Jak na Mega mężczyznę przystało może on mieć nie jednego, nie dwa, ani nawet nie trzy ale aż cztery(!) ptaszki jednocześnie. Wyciągają nas one z przepaści, gdy powinie nam się noga. Najlepszym jednak udogodnieniem jest wspomniana już zbroja. Serio, niby coś opcjonalnego, ale są miejsca, których przejścia sobie nie wyobrażam bez niej. Są też inne sekrety, ale to tajemnica;-)

I w końcu największe novum – sklep. Otóż oprócz zdrowia i doładowania energii na swojej drodze znajdziemy też śruby. Jest to waluta, za którą, w przerwie między planszami, możemy kupować sobie różne pomoce tj. dodatkowe życia, E-tanki uzupełniające nam cały pasek życia w dowolnym momencie, W-tanki uzupełniające energię zebranych mocy i parę innych rzeczy. Tak więc kolejne ułatwienia ;-) A trzeba pamiętać, że tradycyjnie dostępne są też hasła „zapisujące” nasz stan. Na wielki plus zasługuje fakt, że nawet jak planszy nie ukończymy, a zdobędziemy jakiś sekret, to zostanie on uwzględniony w passwordzie.

Recenzja | Mega Man 7 (SNES)

Grafika stoi moim zdaniem na bardzo wysokim poziomie. Świat „niebieskiego” znany z 8 bitów został pięknie przeniesiony w nowe środowisko. Wszyscy znani przeciwnicy zostali ładnie odtworzeni zachowując swój komiksowy urok, a i nowi wyglądają super. Sam Mega Man wygląda na pięknie „zrimejkowanego”. Jego sprite jest stosunkowo większy od tego znanego z NESa przez co trochę ucierpiała jego zręczność. Mam wrażenie, że przez inne proporcje względem otoczenia i przy jednoczesnej próbie odtworzenia fizyki z poprzednich odsłon jest on trochę bardziej ociężały niż zwykle. Do tego niegdyś mógł on trzymać się krawędzi platformy zaledwie jednym pikselem swojej stopy. Teraz od rozrostu platfusa najwyraźniej jego palce już nie są takie mocne i trzeba na nowo wyłapać ten moment. Jak dla mnie nie steruje się nim źle, ale potrzebne są nowe przyzwyczajenia. Nie zliczę ile razy przy skokach na styk „pomagałem” Megusiowi osiągnąć cel machając padem do góry.

Plansze są naprawdę bardzo fajnie zrobione. Mamy oczywiście banały – tematyka zimowa/tematyka ognista ale są też dwie, które wyjątkowo przypadły mi do gustu. Park Jurajski gdzie chodzimy sobie po ogrodzonej dżungli, na drugim planie latają pterodaktyle, a my tłuczemy się z wielkimi gadami. Oczywiście nie brakuje tego największego o przyrostku Rex. Druga moja ulubiona to odtworzenie Ghouls n Ghost w świecie Mega Mana. Najpierw otacza nas zupełna ciemność. Zza chmur wyłania się księżyc w pełni rzucający światło na ponurą krainę. I się zaczyna! Jak to w przygodach Sir Arthura spod ziemi wyłażą w losowych miejscach zombie… roboty! A dalej też jest fajnie bo są i dynie i różni rycerze. Dla mnie naprawdę bajerek.

Recenzja | Mega Man 7 (SNES)

Muzyka jak to w serii jest bardzo dobra. Może nic co bym sobie nucił pod prysznicem albo do golenia, ale spełnia swoją rolę i jest przyjemnie. Muzyka z planszy zimowej trochę wybija się ponad inne, a i w jednym miejscu mamy remix z przeszłości (chyba z części drugiej o ile się nie mylę). Wszelkie wybuchy i inne dźwięki też bez zastrzeżeń.

Mega Man 7 to bardzo przyzwoita produkcja. Mi się on podobał szczególnie, bo ładnych parę lat nie grałem już w żadną klasyczną część, a ta stanowi przyzwoity przekrój dorobku serii plus parę nowości. Sterowanie może wymagać nieco przyzwyczajenia, zwłaszcza dla miłośników skoczności znanej z Mario. Jednak ja zawsze ceniłem sobie w serii silniejszy akcent postawiony na precyzję ponad frywolne rozbrykanie hydraulika. Wszystkich sceptyków gorąco zachęcam, aby dali niebieskiemu szansę chociażby dla całkiem niskiego progu wejścia.

 

Retrometr

O Czarny Ivo 35 artykułów
Redaktor. Ulubione gatunki: platformówki, przygodówki (akcji), hack n’ slash, mordobicia i wszystko co dobre, czyli nie sportówki. Posiadane platformy: Pegasus, NES, SNES, Nintendo 64, GameCube, Switch, Sega Mega Drive, PSX, PS2, PS3, PS4, 3DS i Amiga 500.