Recenzja | Old Tower i Alter Ego (Commodore 64)

RetroSouls dla czytelników RnG nie powinno już stanowić tajemnicy, co chwila informujemy lub recenzujemy ich kolejną grę, ale pierwszy raz będzie to tekst nie o ZX Spectrum, nie o Sega Mega Drive, a o Commodore 64.

Jak się okazuje ten mega płodny twórca nie tylko tworzy super gry logiczno-zręcznościowe, ale i na wiele platform, w tym roku zaatakował również dopasioną wersją Old Towers na androida. Ja dzięki Bobr Games tym razem mogłem odpalić moje C64, na które nabrałem ochoty po publikacji tekstu o Bruce Lee III przez Wojta, widać napędzamy się tutaj nawzajem, ale do rzeczy.


OLD TOWER (2020)

Ten tytuł to właściwie mój pierwszy kontakt z twórczością Denisa Gracheva. W listopadzie 2018 roku zagrywałem się w jego wersję ZX Spectrum, zaraziłem tym Wojta, a w głosowaniu na Gali RnG otrzymał 3 miejsce spośród gier retro roku 2018. W 2019 roku zagrywałem się w rozbudowany port na Mega Drive, a teraz dzięki Bobrom w 2020 roku mogę zagrać w wersję na moje ukochane Commodore 64. Zacznijmy od trailera:

Jako że to już moja trzecia recenzja tego tytułu (ale sobie nabijam licznik! ;), a wersja C64 to w zasadzie to samo co ZX, pozwólcie że zasady wyjaśnię cytując sam siebie:

Nasz bohater ma jedną cechę która definiuje cały gameplay, bowiem musicie wiedzieć, że biały ludek nie potrafi ot tak po prostu chodzić, on leci aż nie zatrzyma się na jakiejś ścianie. Dając np. ruch w prawo szybko przemieścimy się aż do następnej przeszkody po prawej stronie. Ruszamy się w pionie i poziomie nie bacząc na grawitacje, ludek leci równo od strzała z miernikiem laserowym, przydałby się na budowie.

Ludek nie patrzy na to co znajduje się na jego torze lotu, więc bez krępacji wpakuje się na przeszkody jeśli źle wymierzymy czas i miejsce. Walnie czołem o kolce, wpadnie na krwiożercze nietoperze, czy przysmaży go działko strzelające płomieniami, to my musimy za niego myśleć jeszcze zanim wykonamy ruch. […] Musimy tak pokierować ludkiem, by udało mu się wyzbierać wszystkie świecidełka w komnacie, dopiero wtedy otworzy się przejście do kolejnego pomieszczenia.

No, zasady zbyt skomplikowane nie są, sama gra jest natychmiastowa, przechodzi się ją w 15 minut, dłużej będę pisał ten tekst niż grał. a to dlatego że nie wiem dlaczego na C64 wprowadzono mocne ułatwienia. Sama gra to to samo co na ZX Spectrum, z tym zastrzeżeniem że mamy nielimitowaną liczbę żyć. Na Speccy było ich 5, więc pod koniec robiła się nerwówka i można było wszystko powtarzać od początku gdy się nam noga podwinęła. Gra długa i trudna nie jest, więc ta „nerwówka” była na plus. Na C64 tego nie ma, przez co zbyt szybko zaliczamy całość.

Gala RnG 2018 retro gry

oryginał na ZX Spectrum nagrodziliśmy trzecim miejscem na Gali RnG w konkursie na retro grę roku 2018

Mam też wrażenie że grafika na ZX jest wyraźniejsza, barwy również mi bardziej pasowały. Z kolei muzyka jaką raz jeszcze skleił Oleg Nikitin tym razem na SIDa buja jak zawsze dobrze. Mimo iż jest to najsłabsza wersja Old Tower w jaką grałem nadal gra się z przyjemnością. Gra zachęca do ponownego odpalenia, złapałem się na tym, że włączyłem grę by posłuchać muzyki  i … już byłem w połowie gry bo złapałem za joya by pograć. Szkoda że tak krótko, ale to może dlatego że ja tego szpila dobrze znam i nie nalezy się zbytnio moim gadaniem przejmować. Dlatego zaraz pogadamy o takim w którego wcześniej nie grałem…

Retrometr


ALTER EGO (2013)

Mamy tu do czynienia z tytułem dość starym bo wersja Speccy (i z tego co jestem w stanie sprawdzić PC) wyszła w 2011 roku, a na C64 2 lata później. Jest to ciekawe doświadczenie jak ktoś interesuje się grami Denisa Gracheva. Mimo iż nie ma tu scrolla, algorytmy zachowań wrogów są symboliczne i nie ma muzyki (widać jeszcze nie poznał Olega Nikitina, z którym tworzy doskonały tandem) to jest tu to co w jego grach lubię – prosty, ale pomysłowy szpil logiczno-zręcznościowy.

tacy sami, a algorytm między nami!

Sterujemy białym chłopkiem, któremu towarzyszy jego alter ego, duch który robi dokładnie to co ty, tylko w odwrotnym kierunku. W każdej planszy masz ściśle określoną liczbę zamiany miejsc pomiędzy sobą a duszkiem. Naciskasz fire i pyk, już jesteś na miejscu ducha. Na tym patencie oparta jest cała gra, musisz mijając przeciwników i zapadnie tak kierować postacią by zebrać wszystkie „znajdźki” na planszy. Niektóre musisz dźwignąć ty, a niektóre twój fantom, dlatego czasem trzeba będzie kombinować, tym bardziej że liczba zamian postaci jest wykalkulowana i nie ma miejsca na zbędne ruchy.

4 zmiany miejsc, nie możemy nawet skakać a wszystkie świecidełka pozbiera jedynie „pełny” chłopek

Tutaj trzeba napisać, że w odróżnieniu od opisywanego wyżej OT, w Alter Ego mamy pięć żyć, przez co gra na dłużej starcza bo nie jest łatwo ją ogolić za pierwszym podejściem. Pod koniec kilka plansz jest tak perfidnie zbudowanych, że już pierwszy wykonany ruch decyduje o tym czy przejdziesz czy nie, a że jest 5 żyć na całość to raczej nie dotrwasz. Przeszedłem tego szpila w godzinę, może trochę więcej bo musiałem kilka razy podejść, tego brakuje takiemu Old Tower na C64, którego przejeżdżasz walcem. Bez takiego drobiazgu jakim jest lekka nerwówka w końcowych etapach gry traci ona na smaku i dobrze, że w AE z tego nie zrezygnowano.

W tym roku otrzymamy Alter Ego w dopasionej wersji na Mega Drive i z pewnością ją ogram. 16 bitowiec Segi i 8 bitowy ZX Spectrum to naturalne środowisko RetroSouls i to tam tworzy się najlepsze wersje ich gier. Szkoda, że Commodore 64 nie do końca może się delektować ich genialnymi, choć małymi gierkami, które może i nie starczają na długo, ale zajmują czas w sposób bardzo przyjemny i zachęcają do ponownych odwiedzin. No cóż, grunt że coś jednak na C64 wyszło spod palców utalentowanego Rosjanina, a dzięki bobrom możecie nawet nacieszyć oko ładnym wydaniem w kolekcji.

Retrometr


BOBR Games

Dzisiejszy wpis powstał przy udziale Bobr Games, polskiego wydawcy, który ogarnia dla graczy z całego świata edycje nowych gier na C64 w wersji „kadridżowej”. Gdy zaproponowano wysłanie nam jednego egzemplarza do „wypróbowania” nie mogłem sobie odmówić. Jak widzicie poniżej na fotkach RGCD i Protovision mają groźnego konkurenta. Małe i zgrabne pudełko to standard w jakim wydają bobry, z początku nieco dziwne mi się wydawało, ale jak się okazuje rewelacyjnie się takie kompaktowe rozwiązanie sprawuje. Te które mam do Sam’s Journey jest nieco za duże jak na mój gust, a te ładne plastikowe „książki” od RGCD mają słabe zatrzaski i brak zaczepów dla instrukcji. Oferta bobrów wydaje się być „w punkt”.

porównanie edycji cartowych od największych tego typu wydawców na C64, od lewej: RGCD, Bobr Games, Protovision

Wygody grania z carta chyba nie muszę opisywać, dodatki do wydań są ok, choć ja osobiście nie jestem fanem dodawania tylu świecidełek i bibelotów do gier (stąd fajnie, że są symboliczne). Z tego co można zobaczyć u bobrów na facebooku, stronie www i twitterze plany wydawnicze na przyszłość są wyraźne i otrzymamy kolejne gry na C64 w tej formie. Prócz uzupełniania bieżących wydań Bobr games można wypatrywać również nowości na horyzoncie w moim zdaniem dobrej cenie porównując do wspomnianych wyżej „konkurencyjnych” wydawców.

RetroSouls Collection, czyli gra z pudełkiem, instrukcja, moneta i pocztówka

Cóż mogę napisać na koniec? Nic tylko pogratulować i życzyć satysfakcji, popularności i owocnej współpracy z twórcami! Jeszcze raz dziękuję za nasz egzemplarz, a was zachęcam do przejrzenia tego co oferują bobry (koniecznie sprawdźcie na jakim carcie została wydana gra SYNTHIA IN CYBER CRYPT!). To nie tylko gratka dla kolekcjonerów i miłośników poczciwej „komody”, ale i wsparcie ciekawej, rodzimej inicjatywy.

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox