Recenzja | TrackMania Wii

Gotowy na wyścigi arcade z klimatem rodem z reklam Hot Wheels? Jeżeli nie to najprawdopodobniej nie ma już dla ciebie ratunku… a może jednak? Wskakuj na tor, przejedziemy się!

TrackMania to seria kojarzona głównie z PCtami gdzie jest jej matecznik i główne grono odbiorców, na konsolce Nintendo dokonał się jednak pierwszy raz wyłom od tej reguły i zaraz po wersji na DS’a otrzymaliśmy tą ścigałkę na Wii za sprawą Firebrand Games (główna seria jest tworzona przez Nadeo). Bardzo możliwe że graliście już w inne części tej serii więc wiecie czego się spodziewać, ale pozwólcie że naświetlę sytuację innym, którzy podobnie jak ja wyleźli dopiero z piwnicy na świat i nie grali w TM wcześniej.

W 30 sekund dookoła świata

Głównym słowem opisującym tą grę jest jedno z moich ulubionych jeśli chodzi o gry, te słówko to arcade. To słowo implikuje od razu szereg wytycznych jeżeli chodzi o rdzeń rozgrywki, ma być szybko, efektownie i mega grywalnie, choć niekoniecznie poważnie – takie rzeczy lubię! Od razu polubiłem te wyścigi gdy kiedyś zaprezentował mi je mój kumpel Ślepy u siebie w chawirze, musiałem zatem i ja z czasem nabyć swój egzemplarz. A TrackMania daje się pokochać już po pierwszych 20 sekundach na torze, jakże to? Tak szybko!? Ano tak, wyścigi trwają tutaj w całości od 20 sekund do 1 minuty, tylko tyle, a może aż tyle? Proponuję najpierw zobaczyć sobie intro/trailer z gry, które świetnie pokazuje co się tutaj dzieje:

To co mi się w tej grze podoba to jej radość i styl bycia. Mamy tutaj zestaw czasówek, ścigasz się z duszkami a więc nie dochodzi do bezpośredniej walki na torze, ale mimo to walczysz o każdy ułamek sekundy, bo cała sekunda to tutaj niemal wieczność. Wskakujesz na tor, szybkie odliczanie i już sruuu przez większość czasu masz wduszony gaz do dechy, hamulce niespecjalnie się sprawdzają, jak już musisz zwolnić to lepiej lekko zdjąć nogę z gazu niż hamować bo tracisz za dużo cennego czasu. Jest też jedna opcja o której od razu muszę napisać – restart wyścigu odbywa się za pomocą naciśnięcia jednego przycisku i następuje w ciągu sekundy! To daje większą chęć podbijania wyniku, już po pierwszym zakręcie nie raz zrestartujesz by mieć lepszy czas. Ta genialna opcja powinna być w każdej szanującej się grze arcade w której liczy się podbijanie wyników! Wave Race: Blue Storm, Cool Boarders 2, HydroThunder i inne pod tym względem dostają jeszcze większego karnego kutasa!

różne autka to różne style, jedne lepsze drugie gorsze, jest nawet namiastka Burnouta

Trasy są może i krótkie, ale jest ich dużo i są zróżnicowane. Mamy całe zestawy w trybie wyścigu: 30 tras w Practice, 30 w Easy, 30 Medium, 30 Hard i 6 w Expert, czyli łącznie 126 wyścigów, a po zaliczeniu Expert wyskoczył mi kolejny zestaw 30 bonusowych plansz! Szaleństwo! No i należy pamiętać, że każdy zestaw 30 tras składa się z nazwijmy to „podzestawu” gdzie masz 5 plansz w 6ciu zupełnie innych terenach. Pierwszym jest Stadium, gdzie ścigamy się formułą po szalonym stadionie pełnym ostrych zakrętów i pętli. Drugi to Island, który przypomina mi serię Burnout. Samochodem stylizowanym na Lambo czy inną Ferrarkę lecimy ostro po asfalcie często zamaszyście driftując i wyskakując w pełnym pędzie z rampy na rampę. Trzeci w kolejce to Desert, tu dostajemy starego rupiecia, który może i nie jest za szybki, ale bardzo dobrze skręca. Jego trasy to czysta kaskaderka, kaszlakiem wyskakujemy z ramp, mijamy rumowiska i staramy się na zakręcie nie przewrócić na bok ;). Snow to kolejna porcja wrażeń, gdzie otrzymujemy Jeepa, który przypomina stylem jazdy nieco tego rupiecia z Desert, ale jest od niego wolniejszy i stabilniejszy. Nim gra się bardzo precyzyjnie, właściwie lekkie otarcie się o ścianę na wąskim zakręcie może kosztować zwycięstwo. Rally to jak się domyślacie rajdy, ale w TrackManii takie zawody jak rallycross czy WRC by nie przeszły więc je nieco ubarwili. Prócz ścigania się na asfalcie i szutrze mamy mnóstwo wyskoczni, niby wszędzie one są, ale w tym zestawie są dość precyzyjne, dużo łatwiej wyskoczyć poza tor i co za tym idzie pożegnać się z wyścigiem, nie ułatwia nam tego bardzo narwany styl jazdy tego samochodzika. Ostatni to Coast, ale szczerze mówiąc on mi się w ogóle nie podobał. W założeniu śmigamy furą bez dachu z wiatrem we włosach po wąskich i słonecznych uliczkach wybrzeża i fajnie ale… ta fura się bardzo wolno zbiera i wchodzi bardzo opornie w zakręty, słabo tutaj z frajdą z gry.

Plac zabaw dla dużych dzieciaków

Trasy są też świetne i wykorzystują potencjał drzemiący w tej formule. Niby w 30 sekund wyścigu niewiele można zrobić, a jednak się udało. Szybki start, drifft w hangarze pomiędzy samolotami, jazda pod górkę i wyskok nad przepaścią, walisz o asfalt autem i już gnasz na trasę w powietrzu, która w pewnym momencie idzie wręcz pionowo i tylko w pełnym pędzie się na niej utrzymasz, na koniec pętla z jazdą do góry nogami w pakiecie i skok do mety – jest zawodowo! Dłuższe trasy jeszcze bardziej najeżone przeszkodami też są w trybie puzzle gdzie masz checkpointy i chodzi o to by w jak najniższej liczbie powtórzeń przejechać do mety. Jakby tego było mało na premierę można było grać online no i jest edytor tras które można było udostępniać. Edytor tras w TrackManiach jest zawsze chlubą z tego co widziałem, a na Wii dodatkowo wykorzystuje wiilota, ale ja szczerze mówiąc zlewam takie edytory w każdej grze zawsze ciepłym moczem, więc nie dowiecie się ode mnie niczego ciekawego na ich temat.

karkołomna kaskaderka to chleb powszedni

Grafika jak na Wii jest przyzwoita, nie przypominam sobie bym zbierał szczenę z ziemi ale wszystko fajnie trzyma się kupy. Przede wszystkim ważne jest to że wszystko śmiga płynnie bez zająknięcia i bez zbędnych wczytywań, a po naciśnięciu jednego przycisku zaczynasz wyścig na nowo. Jedynym mankamentem jest zestaw Coast, gdzie odnotowałem wyraźne spadki animacji, nie dość że model jazdy w nich jest słaby to jeszcze to na dokładkę… Strona audio to w sumie jedynie solidna robota. Melodyjki przypominają jakieś dżingle z wiadomości czy innej pogody, spełniają swoją rolę jako tło i tyle w sumie, brak ikry.

Jak tu wszystko podsumować? Ta gra jest fenomenalna! Mimo swojej prostoty i ograniczeń wyciska z tej formuły maxa i jest natychmiastowa. Grasz w nią 5 minut, czy 5 godzin a ona dalej tak samo bawi. Aż przypomniało mi się jak w latach 90tych na zagranicznych kanałach oglądałem reklamy Hot Wheels i marzyłem by takie ustrojstwa mieć. Dziś nadal podobne spoty latają na kanałach z bajkami jakie moja córka ogląda… muszę sprawić jej prezent… oczywiście by ona się bawiła ;). Aż mi się przypomniały 2 pierwsze klasy w podstawówce, kiedy to na przerwach graliśmy w „melę”. Od butów wyżłobione w górce przed szkołą były korytarze po których spuszczaliśmy nasze resoraki, kto dalej zajechał ten wygrał. Był to też mój pierwszy kontakt z hazardem, bo można było grać „o coś”, tym czymś był twój resorak jeśli przegrałeś pojedynek 1vs1. Do dziś pamiętam jak wygrałem czarnego tira bez przyczepy i jednej z tylnych osi, wyglądał obskurnie, ale to był Matchbox a nie głupi „made in china” i jeździł bajerancko! Z nim mogłem startować w kolejnych wyścigach, a potem… nagle się to wszystko skończyło, nie wiem czemu, potem nagle nikt już nie grał, albo dyrektor zakazał? Kto to dziś pamięta… muszę zajrzeć do piwnicy i mojego kartonu z resorakami, powinien tam jeszcze być… My precious!

TrackMania Wii

stary kaszlak, ale ma moc!

Też macie takie wspominki? Jeśli nie to zagrajcie w TrackManię a sobie przypomnicie! Muszę z całą stanowczością wszem i wobec orzec, że TM to najlepsze wyścigi na tą konsolę! Wykastrowane porty gier z PS3/X360, (moim zdaniem) wtórny MarioKart Wii, czy czarny koń Excite Truck nie są może jakimiś wielkimi konkurentami to trzeba przyznać, ale TM broni się sam i nie musi się wybijać na tle średniaków. Medalu nie przyznaję bo jednak czegoś mi tu brakuje do pełnego szczęścia, a i wersje z PC pewnie dają „więcej i ładniej”. Mimo to jeśli masz Wii, lubisz carcade, czy chciałbyś wrócić do dziecięcych wspomnień z resorakami w tle to zapraszam do tego świata pełnego pętli, ramp, ostrych zakrętów i jazdy bez trzymanki.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Nintendo Wii/2019

3 słowa do gracza: bardzo prosta w założeniach gierka, która wciąga i urzeka właśnie tą prostotą dobraną idealnie pod miłośników carcade


Ciekawostki:

» TrackMania na Wii często jest uznawana za konsolowy odpowiednik PCtowego TrackMania United, który ma te same zestawy (Desert, Rally, Snow, Bay, Coast, Island, Stadium) prócz jednego… Bay. W tym zestawie gracze śmigają nad zatoką z widokiem na wielką metropolię po dokach, co ponoć było zbyt dużym obciążeniem technicznym dla Wii. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej jak miałoby to klatkować mocniej niż Coast to lepiej że tego nie ma.

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox