Recenzje | Another World Remaster, Flashback Remaster, Shadow of the Beast Remake (PS4, PC, Xone, Multi)

Dzisiejszy przegląd gier niezależnych powinien was szczególnie zaciekawić, gdyż zaprezentuję w nim remaki, remastery, po prostu nowe wersje wielkich hitów z naszej młodości! Mówią wam coś tytuły takie jak: Cień Bestii, Another Wolrd, czy Flashback? Jak nie, jak tak, przeca to klasyka 16-bitowego grania! Zapraszam w takim razie do lektury trzech mini recenzji odświeżonych wersji tych zasłużonych gier i zaznaczam, że oceniałem je dosyć krytycznie. Wiecie, rozumiecie trzeźwym okien, bez nostalgicznego uniesienia. Zapraszam wiec do lektury!


ANOTHER WORLD

20th ANNIVERSARY EDITION

DOTEMU / THE DIGITAL LONGUE (PS4 – 2014).

TAKŻE NA: PC, PS3, XONE, WiiU, SWITCH i inne

ACTION – ADVENTURE

Strona tytułowa. / Kultowe intro i Ferrari w akcji! / Zaczynamy eksperyment. / Witamy w Innym Świecie.

Na pierwszy ogień idzie legendarna produkcja Delphine Software, która na początku lat 90-tych podbiła serca wszelkich amigowców i posiadaczy Dużego Atari (oraz konsolowców zagranicą), a kilka lat temu doczekała się (na swoje 20 lecie) odświeżonej wersji na najnowsze systemy. Jako, że do Innego Świata posiadam ogromny sentyment nie mogłem nie sprawdzić tej edycji na Playstation 4. I jak się prezentuje? Całkiem dobrze, ale zacznijmy od początku. W 1991 roku naukowiec Lester otworzył portal do innego wymiaru, a raczej do nieznanego mu świata, gdzie wplatał się w niezłą intrygę! Ścigały go bestie i obca rasa, chciały zabić wielkie pijawki, skakał po półkach skalnych, pływał pod wodą, strzelał z energetycznej spluwy i spotkał prawdziwego przyjaciela na śmierć i życie, który niejednokrotnie ratował go z opresji. Wszystko to zaprezentowano w pięknej wektorowej grafice i z filmowym zacięciem (oraz często w takowych ujęciach), za całością stał geniusz zwany Eric Chachi, a gra okazała się wielkim sukcesem i na stałe zagościła w sercach graczy wychowanych na 16-bitowych komputerach. Za nową wersje tego kultu wzięła się firma DotEmu, która zasłynęła dotychczas wieloma udanymi reinkarnacjami starych przebojów, vide: R-Type I i II na iOS, czy Raiden Legacy na Androida, albo prześwietne Streets of Rage 4. Oryginał wszyscy znają, zobaczmy więc czego nowego doświadczymy w tej wersji?

W niewoli! Wraz z nieznajomym. / Na pierwszym planie przemykają żołnierze Obcych. Szykuj Lester spluwę! / Nasz przyjaciel otworzy nam właz. / A na koniec trochę wektorowych tyłków i cycków!

Przygodę Lestera możemy przejść zarówno w wersji ropzikselizowanej bardzo wiernej protoplaście, jak i w zremasterowanej grafice (rozdzielczość HD, wygładzenie obiektów, ładniejsze tła), która zachowuje ducha oryginału w 100 procentach. I to się ceni. Podobnie ma się sprawa z muzyką i efektami dźwiękowymi, które przearanżowano z serduchem i do naszych uszu docierają po prostu znane i lubiane nuty z Another World. Fajnie też, że możemy włączyć sobie oryginalny soundtrack z 16-bitowej wersji konsolowej, ale szkoda, że nie ma go w dodatkach do osobnego odsłuchania. Wędrówkę po Innym Świecie można odbyć na trzech poziomach trudności: normal, difficult i hardcore. Wszystko na razie brzmi jak remaster naszych marzeń, tylko szkoda, że skoro to edycja na 20-lecie to nie załączono do niej jakichś grafik koncepcyjnych, posterów przedstawiających reklamy z pism branżowych z lat 90-tych, czy ogólnie jakiejś galerii związanej z oryginalną grą. Właśnie, a czy ta genialna swego czasu przygoda broni się po latach? I tak i nie. Dla fanów oryginału – jak najbardziej, to ciągle świetne przeżycie, jednak nostalgia jest tu znacznym czynnikiem wpływającym na miodność, z drugiej strony znajomość pierwowzoru spowoduje, że przejdziemy ten tytuł dosyć szybko, gdyż w około 2,5 godziny i to za pierwszym podejściem. Dla nie mających sentymentu do Another World już tak różowo nie będzie, zatną się oni pewnie w wielu miejscach (żyrandol, czołg, niektóre sekcje strzelane), a i sterowanie będzie ich pewnikiem denerwować, można było przecież zdecydowanie lepiej przypisać przyciski (przeca na padzie mamy ich dużo!) do umiejętności bohatera. Podsumowując – wychowani na Another World w latach 90-tych – będą wniebowzięci i dadzą zielone światło w retrometrze, zieloni w temacie pewnie się odbiją od gry, zaś ja przy pomocy rozumu a nie serca – wystawiam grze żółte światełko oznaczające ocenę dobrą… Chociaż biłem się tu mocno z własnymi nostalgicznym wspomnieniami by nie dać wyższej noty… Polecam.

Przejście całego Another World Remaster w trakcie jednej transmisji live na kanale: Retro Borsuk.

Retrometr

PODOBNE GRY: FLASHBACK, BLACKTHORNE, HEART OF DARKNESS


FLASHBACK

25th ANNIVERSARY EDITION

MICROIDS / ANUMAN INTERACTIVE (PS4 – 2014).

TAKŻE NA: PC, XONE, SWITCH

PLATFORMER / ACTION – ADVENTURE

Kolejne kultowe intro z młodości! Ucieczka na skuterze. / Co ja robię w tej dżungli? / Science Prince of Fiction Persia! / Niektóre walki są wymagające!

W to mi graj! Kolejny wielki amigowy hit doczekał się odświeżonej wersji na nowe systemy, a stoi za nią reaktywowane niedawno Microids – zrobili też remake Tokiego! Pamiętacie Flashbacka? Któż by nie pamiętał! Wielka (4 dyskietki) gra action adventure umiejscowiona w przyszłości, w której to wcielamy się w postać niejakiego Conrada B. Harta, cierpiącego na amnezję agenta, który dopiero co uciekł swoim oprawcom na powietrznym skuterze i rozbił się w dżungli. Fabuła zaczyna się trzęsieniem ziemi niczym u Hitchcocka, a później jest tylko lepiej! Powoli odnajduje on swoje wspomnienia i dowiaduje się o wielkim spisku – potajemnej inwazji zmiennokształtnych kosmitów na Ziemię! Tylko Conrad może temu zapobiec! Scenariusz łączy w sobie najlepsze cechy takich filmowych dzieł jak Pamięć Absolutna, Uciekinier, czy Oni Żyją i jak na grę akcji przedstawioną w 2D jest najzwyczajniej w świecie wybitny! Gra oryginalnie ukazała się na Amidze w 1992 roku, by później zostać przeportowana także na wiele innych systemów: między innymi na Segę Megadrive, Atari Jaguara, czy Super Nintendo i to właśnie na tej ostatniej wersji – oparty jest omawiany przeze mnie remaster. Flashback został świetnie przyjęty przez graczy i recenzentów, głównie za: kapitalny sztafaż science fiction, wyborną animację postaci, trudne elementy platformowe, fabułę, no kuźwa za całokształt! Sam zachwycałem się nim niesamowicie i przeszedłem w młodości z wypiekami na twarzy! Jak sprawuje się po latach?

Zawartość Edycji Limitowanej. Ktoś ma?

Najlepszy etap gry, czyli drugi – w scenerii miejskiej – uświadomił mi jak wybitna i wyprzedzająca swoje czasy była to produkcja! Zwiedzamy dostępne nam dzielnice miasta, jeździmy metrem i wykonujemy nawet poboczne misje, by zarobić pieniądze na udział w telewizyjnym show, dzięki któremu… a zagrajcie to zobaczycie. O czym to ja miałem, acha, w tym etapie pojawia się coś na wzór questów – eskorta naukowca, wyłączenie reaktora atomowego, czy zabicie wszystkich wrogów w danej lokacji.  Kurdebele, normalnie action rpg + platformer + run and gun i uczestnictwo w naprawdę dłuuugiej przygodzie jak na standardy 16-bitowych gier action – adventure (mi zeszło z tym remasterem ponad 8 godzin!). Dobrze, wiemy już, że to co w oryginale było świetne, także tutaj jest takowe, ale co nie wytrzymało próby czasu? Niestety dwie rzeczy, przez które muszę obniżyć ocenę końcową, ale po kolei… Elementy platformowe zawarte w grze są trudne i satysfakcjonujące, grafika przyjemna, wstawki przerywnikowe mają klimat, a scenariusz jest pierwsza klasa, zresztą o nim już wspominałem wielokrotnie. Zdechłą myszą śmierdzi niestety walka, na której spędzimy tutaj naprawdę dużo czasu. Na początku jeszcze tego nie zauważamy, bo jest w miarę realistyczna i świetnie animowana, ale kiedy trafimy do telewizyjnej wieży i ilość starć wzrośnie – to okazuje się, że polega ona głównie na turlaniu i strzelaniu w miejsce, z którego przed chwilą zrobiliśmy fikołka, bo przecież tam pozostał zaskoczony przeciwnik… Wydaje mi się także, że detekcja kolizji ciosów wręcz została w tej edycji lekko spierniczona (nie są zbytnio skuteczne) i przez to rzadziej ich używamy w porównaniu z oryginałem, przez większość pojedynków ostrzeliwujemy wroga z kucek i kiedy się do nas zbliża, turlamy się za jego plecy. I tak w kółko, i do usrania, a naprawdę potrafi to irytować, gdy walczymy z Obcymi w ostatnim etapie gry! Nie dość, że są oni bardziej odporni to jeszcze często mamy tam mało miejsca na nasze manewry… Powtarzalność wrogów też jest dosyć znaczna, ale na to przymykam oko, gdyż przeca to produkcja o rodowodzie 16-bitowym. Zdecydowanie, albo nawet kategorycznie zmieniłbym także sterowanie w tej grze i lepiej dostosował je do większej ilości przycisków na dzisiejszych padach.

Mapa metra w drugim etapie. / – Poproszę lornetę i galaretę! / Wieża Śmierci – telewizyjny show. / Policjanci na jetpackach potrafią wkurzyć!

Powiem tak, mnie te dwie wady bardzo doskwierały i przez to pod koniec gry prześwietna przygoda Conrada trochę mnie zmęczyła – stąd oceniam ją „tylko” na żółte światło w retrometrze, pomimo iż jestem wielkim fanem tej gry. Jeżeli jednak wam to nie doskwiera – spokojnie możecie zwiększyć notę na zieloną, a nawet dać medal. Na koniec zobaczmy jeszcze jakie dodatki oferuje nowa wersja Flashbacka? To niby wersja Director’s Cut z dwoma dodatkowymi cutscenkami, jednak ja w oryginał grałem tak dawno, że ich nie wychwyciłem. Oczywiście możemy zagrać zarówno w rozpikselizowaną wersję ze ze SNES’a lub remaster z odświeżoną grafiką w Full HD. Ja grałem w wersję „nowoczesną” i jest ona bardzo, ale to bardzo wierna oryginałowi, po prostu Flashback idealnie dopasowany do nowych sprzętów, bez udziwnień jak poprzednim nieudanym remaku tego szpila z 2013 roku. Przearanżowano nieznacznie także dźwięk, a cały soundtrack możemy przesłuchać w szafie grającej, zaś wszystkie cutscenki obejrzeć ponownie w opcjonalnym odtwarzaczu. Dodano też opcje rewind (cofanie czasu) w trakcie rozgrywki, którą na wyższych poziomach trudności mamy zablokowaną, a także znajdźki w postaci różnych grafik koncepcyjnych, które później możemy przejrzeć w galerii. Są one jednak mocno przeciętne, ale w sumie fajnie, że takie rzeczy tu dodano, przecież narzekałem powyżej, iż w Another World czegoś takiego zabrakło. Dobra zakończymy te Przebłyski Wspomnień i popatrzmy jak przechodziłem remaster tego hiciora!

Przejście całego Flashback Remaster w trakcie jednej transmisji live na kanale: Retro Borsuk.

Retrometr

PODOBNE GRY: ANOTHER WORLD, BLACKTHORNE, PRINCE OF PERSIA


SHADOW OF THE BEAST

REMAKE

SONY INTERACTIVE ENERAINMENT (PS4 – 2016)

PLATFORMER / ACTION – ADVENTURE / BEAT’EM UP

Jejciu, ależ ta gra jest piękna i klimatyczna! Początek wygląda znajomo. / Pierwsza większa jatka z wrogami! / Bestyja kontra szkielet! / Krajobrazy urzekają!

W przypadku nowej wersji Cienia Bestii mamy do czynienia z remakiem idealnym! Czyli że co, że wyszła z tego niby prześwietna gra? Niekoniecznie fajna, ale idealnie oddająca zarówno wady, jak i zalety kultowego oryginału. Co do mojej opinii na temat amigowego Shadow of the Beast polecam przeczytać recenzję całej trylogii, gdzie biało na czarnym przedstawiam plusy i minusy tej pamiętnej produkcji. Przełomowej wówczas (1989 rok!) głównie pod względem oprawy audio i video, zaś słabej pod względem grywalności. Uwaga oryginalna Bestyja jest zawarta także w tym remaku (możemy ją odblokować wraz z postępami w grze) i za to należą się twórcom brawa. Wróćmy jednak do nowszej wersji gry, gdyż ona nas dzisiaj bardziej interesuje. Pierwszy etap zwiastuje nam naprawdę wspaniałą i przepiękną  przygodę, zarówno pod względem grafiki, widzianych krajobrazów, a także ogólnego klimatu wylewającego się z ekranu. Normalnie i genialnie – gra po uruchomieniu powoduje po prostu pieprzony opad szczęki! Cudownie narysowana trawa, a także drzewa na pierwszym planie, przepiękne widoki w oddali nawiązujące do stylistyki Psygnosis, dobrze zaprojektowana postać naszego czarciego herosa – straszny jest on i dostojny zarazem, a do tego wszystkiego urzekająco pląsa nam muzyka Iana Livingstone’a. Heh, po rzuceniu okiem na rozgrywkę zakochałem się w tej grze, to zdecydowanie najładniejsza produkcja 2,5D w jaką grałem na PS4 obok Planet Alpha.

Klimat i artyzm, tego SOTB odmówić nie można. Wejście do piaskowej fortecy! / Ten boss tylko wyglądał groźnie, padł jak pet! / Zorze dusz w zaświatach. / Ostatni boss to latana strzelanina TPP.

Niestety niektóre modele przeciwników (rycerze) śmierdzą tanizną, zaś sama walka pomimo, że dosyć wierna pierwowzorowi trochę rozczarowuje: jeden sztych załatwia przeciwnika, ewentualnie pomagamy sobie rzutami, przechwytami, unikami, czy ogłuszaniem przeciwników. Na szczęście krwiste wykończenia wrogów i kombosy ratują sytuację plus całkiem zaskakujące zakończenie pierwszego etapu (historyjka z dzieckiem) pozytywnie nastraja do dalszej wędrówki, z drugiej strony końcowy leśny boss (wilkołak niby) to tylko groźnie wyglądająca popierdółka. Jednak ciągle jest fajnie! W drugim etapie okazuje się, że są tu nawet średniej jakości elementy platformowe (wspinaczka po ścianach obecna), pojawiają się teleporty i drugi plan, po którym możemy chodzić, a sama akcja podobnie jak w protoplaście dzieje się pod ziemią. No i wszystko gra, przeciwników jest więcej, jucha się leje ostro, zaś potyczka z latającą królowa insektów robiącą tutaj za „zmianowego” jest całkiem przyjemna. No to kurka Felek skąd ocena na końcu recenzji? Ano stąd, że później teleportów już nie spotkamy, że każda nowa mechanika w tej grze występuje tylko w danym etapie (na przykład pomysłowe prowadzenie pszczół, czy os do gniazd), bitwy z wrogami są strasznie powtarzalne, a gdy je opanujemy trochę męczące, bossowie nie stanowią dużego wyzwania, grę przechodzimy z marszu i na dodatek kończy się ona w momencie, kiedy się dopiero rozkręca… Poziomy są jednocześnie przepiękne, a z drugiej strony kiepsko zaprojektowane, krótkie, nie dające zbytniej satysfakcji z eksploracji.

Pierwsza część longplayu Shadow of the Beast w trakcie transmisji live na kanale: Retro Borsuk.

Oczywiście na zakończenie przygody Bestii podobnie jak na Amidze dostajemy etap strzelany / latany, tylko z widokiem zza pleców i nie powiem – jest on efektowny, a może raczej efekciarski, ale niezbyt grywalny. Autorzy dużo wysiłku włożyli w wygląd wszystkich ekranów menu, mapy, ekwipunku – są one zrobione z niesamowitym pietyzmem i naprawdę przykuwają oko. Ogólnie musze przyznać i to bez bicia, że autorzy nowego Cienia Bestyji odrobili wzorowo pracę domową i na pewno grali wcześniej w amigową wersję, gdyż wiele z krajobrazów i etapów to po prostu ulepszone i zachwycające nas panoramy wzorowane na 16-bitowych odpowiednikach. Co z tego skoro sama gra to najbardziej zmarnowany potencjał w historii gier video jaki widziały moje gały! Czy naprawdę za wszelką cenę trzeba było kopiować oryginał, tworząc krótką i rozczarowującą pod względem grywalności grę? Przecież ten Shadow of the Beast mógł naprawdę zarządzić i stać się wielkim hitem, który rzuciłby cień nawet na legendarnego poprzednika, którego sława i tak jest mocno przesadzona. Gdyby autorom chciało się wydłużyć tego szpila, przemyśleć projekt plansz, wykorzystać częściej spotykane w trakcie przygody mechaniki – mielibyśmy pieprzony przebój! A tak to znowu Bestyjkę zapamiętamy głównie za walory graficzne, muzyczne i artystyczne. Sorry Sony, ale należy wam się karny ku…ksaniec! Dawno po skończeniu gry tak się nie zdenerwowałem… To co przeszło w latach 90-tych – czyli produkt będący tak naprawdę tylko pokazem możliwości Amigi, nie przejdzie w przypadku PS4 i XXI wieku… Za oprawę i klimat należy się zielone światło w retrometrze, za grywalność – czerwone, gdyż to przeciętniak i basta! Uśredniając wychodzi mi więc żółte światełko, ale z zastrzeżeniem, iż to tytuł bardziej do oglądania niźli grania… Jeżeli jednak lubicie oryginalną Bestię oraz znajdziecie ten remake w promocji w cenie paczki fajek, to skuście się – przynajmniej nasycicie oczy i uszy…

Druga część longplayu Shadow of the Beast w trakcie transmisji live na kanale: Retro Borsuk.

Retrometr

PODOBNE GRY: ORYGINALNA TRYLOGIA SOTB, WRATH OF DEMON


Moim skromnym zdaniem indyki (gry niezależne) to błogosławieństwo dla takich starych pryków jak ja, wychowanych na 8, czy 16-bitowych komputerach i konsolach! Dzięki indie games ciągle możemy zagrać w fajowe: shmupy, beatem’upy, run and guny, platformery 2D, metroidvanie 2D, gry w stylistyce pixelart, a nawet remaki i remastery starych hitów! Powiem szczerze, że gdyby nie indory to chyba nie grałbym już na najnowszych systemach, a tak to wiele z takich niepozornych gier jest jakby spełnieniem marzeń z młodości. Na naszej witrynie recenzje gier niezależnych znajdziecie w Indyczej Fermie.

A na deser macie przejście oryginalnego SOTB z Amigi (z trainerem). Tę wersję też odblokujecie w tym nowym remaku. No i fajnie! Kanał: Retro Borsuk.

O RetroBorsuk 208 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.