W co grał repip w 2020 roku

Kolejny rok za pasem, wypada kolejny raz go podsumować i tak już od lat skazani jesteście na moje coraz większe 3 grosze dot. growego roku 20XX.

Ten rok był właściwie rokiem allegro smart (i o dziwo nie jest to wpis sponsorowany!), cholerstwo zachęcało mnie do kupowania gier. No bo giereczka za 15 zeta + przesyłka to średni interes, dodaj kolejną lub nawet dwie i za 40 masz bez przesyłki, kurde wpadłem w ten wir! Cebulowe love u mnie jest silne, potwierdzi Wam to Borsuk i Ślepy;). Pierwszy pakiet składał się z Alpine Racer 3 (PS2), Quantum Redshift (Xbox) i NBA Street (PS2) i już w styczniu ogoliłem całość! Po intensywnym graniu w grudniu 2019 zapał niczym konar nie opadł i wciąż płonie! I tak będzie przez cały 2020 rok, rok którego większość ludzi chciałaby zapomnieć, choć w styczniu nic tego nie zwiastowało.

Śniegu w sumie nie widziałem w tym sezonie, odnotowałem go na więcej niż kilka godzin dopiero dokładnie 22 marca… na jeden dzień, po czym zniknął. Z pomocą przyszła giereczka Namco z początku panowania czarnulki. Alpine Racer 3 to próba przeniesienia typowo salonowego, z dedykowaną budą szpila pod strzechy konsolowców. Wyszło dość ciekawie o ile kupisz konwencję wyścigów w których nie da się hamować, masz ograniczone ścieżki i nastawiasz się na sam zjazd bez większego kombinowania po śnieżnym stoku z finałem w jakiejś alpejskiej wiosce. Mi się spodobało, ja takie giereczki łykam bez popity ;).  Poziomy Easy i Medium wpadły niemal od razu, na Hard było trudniej, choć głównie w bonusowej rundzie która mi kompletnie do tej gry nie pasuje. Trasa futurystyczna z laserami, prądem, iskrami… to ma być Alpejski klimat!? Takie rzeczy tylko w wykonaniu Japończyków!

Alpine racer 3

Japończycy szusują po Alpach bez zahamowań… dosłownie

Drugim w kolejce był Quantum Redshift i tutaj potelepało mną konkretnie. Nigdy nie byłem fanem future racerów, jakoś po prostu nie miałem okazji w nie grać. Za sprawą ekipy z Curly Monsters, którzy stali za pierwotnymi WipEoutami, a teraz na Xboxie doładowani dolcami Microsoftu pokazali pazur! Cholernie mi się podobała ta futurystyczna ścigałka, zarówno prędkość, budowa tras, system wymiany ognia, OST no po prostu wszystko! Minęło chwilę nim ja, stary herbatnik się w tych zawrotnych szybkościach odnalazłem, ale jak już zaiskrzyło to nabrałem olbrzymiego apetytu na ten gatunek, przez co jeszcze miałem do future racerów wrócić.

Quantum Redshift (Xbox)

powód dla którego na starość polubiłem future racery

Nie minął styczeń a ja wróciłem sentymentalnie do NBA, kiedyś oglądałem nocne transmisje, czytał Magic Basketball, a potem nagle się skończyło. Od 20 lat nie wiem co w trawie piszczy więc ucieszyłem się gdy zobaczyłem że w NBA Street od EA Sports BiG składy są z 2001 roku, tu wciąż grało mnóstwo ludków których znałem. Gdy widziałem te podobne do siebie ryje i oglądałem stare loga drużyn aż przypomniałem sobie koniec lat 90 gdy do 3 w nocy czatowałem by zobaczyć na żywo mecze NBA, a wśród niech debiut Kobiego… gdy zaliczałem swój comeback na asfaltowych boiskach dowiedziałem się że zginął Kobe Bryant, znany pewnie wielu graczom, nie tylko tym śledzącym NBA. Oczywiście w moim 3 osobowym składzie znalazło się miejsce na Kobiego i razem rozwaliliśmy wszystkich cwaniaczków na dzielni, choć tyle mogłem zrobić ;/.

nba Street recenzja

w USA nawet w kosza grają w śniegu, u nas trzeba jechać w Tatry ;)

Przyszedł luty, wpadła kolejna przesyłka z smarta, tym razem obliczenia pozwoliły na 4 gry, masakra jak ten dill na mnie zadziałał. Do koszyka wskoczyło mi Wipeout Fusion i XGIII Eextreme G Racing, Quantum nakręcił mnie na future racery! By dobić do 40 zeta doszedł pierwszy SSX i Wallace i Gromit, ale granie zacząłem od zaległości z półki.  Spartan Total Warrior na Xboxie to rzeźnia totalna gdzie na jednej misji rozcina się kilkaset wrogów! Sprawił że pozamiatałem i zmasakrowałem kilku wybitnych bossów, w tej grze są oni po prostu fenomenalni! Hydra i minotaur wpadają z miejsca do mojego hall of fame bosiorów. Fabuła i dialogi są jakie są, wystarczą by mieć pretekst do kolejnej akcji zbrojnej, a to one są główną atrakcją tej gry. Spektakularne walki z mitologicznymi stworzeniami, olbrzymie i dynamiczne bitwy z setkami jednostek, prosty, ale nie prostacki system walki, przemyślane bronie i płynna animacja sprawiają że chce się grać i polecać tego szpila co niniejszym czynię! NA PLASTERKI!

Recenzja | Spartan: Total Warrior

Kupą jakich w grach mało wycinamy hordy rzymian, Obelix płakał ze szczęścia

22.02.2020 w Siemianowickim Młodzieżowym Domu Kultury Jordan jak co kwartał odbył się SCAP. Odbywa się od wielu lat, ale mnie tym razem w te strony ściągnęła wizja grania we 4 osoby w co-opie w Micro Mages na NES. W składzie Borsuk, Larek i Wojt + ja uporaliśmy się dość szybko z trybem normal, może 40 minut nie więcej. Potem solo przechodziłem na hard, ale na przedostatnim bossie odpadłem, skubaniec na jednego gracza wymaga jakiejś konkretnej strategii, na wypracowanie której na SCAP nie miałem już czasu. W MM grałem z przerwami jakieś 4 godziny wypełniając magami cały czas na SACP ;). Potwierdzam słuszność wyboru kapituły na Gali RnG, dla której Mikro Magowie zostali retro grą roku 2019 i to w pełni zasłużenie! Z okazji urodzin RnG przeszliśmy hard we czterech na żywo w programie.

Micro Mages w co-op 4 graczy, komisyjnie sprawdzono wybór uczestników Gali RnG 2019

W końcówce lutego wciąż śnieg nie padał i straciłem nadzieję że go zobaczę, ale mniejsza z tym, od czego mam gry? SSX jak już wspomniałem przyjechał w pace z smarta więc ochoczo zabrałem się za jego ogrywanie. To była już trzecia gra w ciągu 3 miesięcy od EA Sports BiG jaką ogrywałem więc w głowie wykiełkował mi pewien pomysł. Mamy w 2020 roku 20 lat od premiery PS2, mamy też i 20 lat od założenia EA Sports BiG, postanowiłem zatem „coś przedsięwziąć”. Nie wiem na ile mi się ta sztuka uda, ale będę chronologicznie przechodził i opisywał gry EA BiG na łamach RnG. Zbroję się w kolejne tytuły, a kolejne dojdą, jeszcze nie skończyłem, misja przejdzie na rok 2021, możesz sprawdzić jak mi poszło, drzwi zostawiam ci tutaj.

ssx ps2 recenzja

SSX – jak ja się śliniłem do tych screenów w czasopismach z 2000 roku…

Kolejny miesiąc, kolejny smart, w marcu dotarły do mnie wydane na Xboxa SSX Tricky i NBA Street V3, to tak w ramach zbrojeń do postanowienia, ale co za dużo to i świnia nie zeżre, więc odpaliłem coś zupełnie innego. W bijatyki gram od święta, wtedy głównie w serię Soul Calibur ze znajomymi na singlu bijatyki to średnio mi wchodzą, bo umówmy się, nie dla fabuły się w nie gra. Do Dead or Alive 3 podszedłem z świeżym umysłem szukając jakiejś odskoczni od serii o przeklętym ostrzu. Wsadzając płytkę z DoA3 do mego X’a krzyknąłem „zaskocz mnie„, a Tomonobu Itagaki odpowiedział „patrz i płacz niewierny kurwiu!„. Nie oczekiwałem w sumie po tej grze niczego wielkiego, a zaiskrzyło miedzy nami od razu. Zamurowało mnie gdy grałem w produkt Team Ninja. Zaraz po fenomenalnym intro wskakuje menu z najazdami kamery na areny, a potem odpali się pokaz mocy z muzyką Aerosmith… oj Tomonobu ty to masz styl! Dead or Alive 3 pozostaje zatem w moich zbiorach i okazjonalnie będzie odpalane by obijać wirtualne cycki z kumplami. Ślepy już wpada na sparingi.

Aerosmith + cycki + mordoklepka = Dead or Alive 3

Obijać wspólnie to mogliśmy jednak nie cycki w DoA3, a zbijać bąki we własnych czterech ścianach. Co ja będę pisać, korona, kwarantanna narodowa, epidemia, choroby współistniejące, odpowiedzialność społeczna, zalecenia, codzienny wykaz zakażeń i zgonów w poszczególnych krajach… wiecie rozumiecie, ja też siedziałem w domu pracując zdalnie + jeden dzień w tygodniu dyżur w robocie. Choć w domu siedziałem czasem 24h to grać zbytnio nie było jak, przy dwójce dzieci to sobie szpilać można i tak tylko po 21.00 ;). Na RnG zrobiłem porządki od grudnia 2019, w rodzinnych fotografiach nawet od 2018, projektowałem nowe wzory na RnG koszulki, torby, szmatki do okularów… no miałem czas by wszystko nadrobić. Nie omieszkałem również pograć, a wpadł w czytnik czarnuli WipEout Fusion. Po rewelacyjnym Quantum Redshift tutaj był jęk zawodu. Do panteonu moich gier życia nie wejdzie, głównie z powodu masy bugów i złej optymalizacji ale mimo to grało się spoko. Średniak, który po otrzymaniu paczki patchów byłby lepszy, no ale mówimy o grze z PS2, więc nie ma co na łatki liczyć, trzeba zacisnąć zęby i liczyć na to że kolejny wyścig obejdzie się bez nich…

wipeout fusion PS2

na screenach gra wygląda obłędnie, w ruchu bywa różnie

Jeszcze w marcu przełamałem w końcu dominację PS2 i Xboxa bo w sumie tylko i wyłącznie na tych 2 konsolach w tym roku grałem. Konsole Nintendo nie mogły na to dłużej patrzeć i przeszły do ofensywy za sprawą Kirby’s Adventure Wii. Kiedyś przechodziłem ten tytuł ze znajomymi przy flaszce w składzie ja, brat i Ślepy, teraz miałem problem bo ogrywałem Kirbasa w trakcie narodowej kwarantanny, kiedy to nie można się gromadzić w liczbie większej niż 2 (a grać można we 4!), więc drugi raz grałem solo. Gra wciąga jak i sam bohater, pozwala na zabawę różnymi strojami, które dają multum możliwości i radochy. Rok temu przechodziłem część z NES, dziś z Wii i obie mi się podobają, pewnie jeszcze wrócę do gier z różową kulką zagłady.

Kirby's Adventure Wii recenzja

z flaszką czy bez, wciągać dobrze jest!

Miesiąc kwiecień to tradycyjnie smart na portalu aukcyjnym i zakup WipEout na PSX, chyba future racery mi weszły mocno. Mimo to grałem w coś zupełnie innego, nieco cisnąłem w tym czasie nasze Retro Bingo i na potrzeby pól, ale i własnej satysfakcji wpadło Dup-Li-Cut na Atari XE/XL, Yazzie na ZX Spectrum oraz Mega Drive – wszystkie świetne gierki, choć na max 25 minut. Do tego w końcu po latach wróciłem  do Speed Freaks na PSX. Bardzo fajny klon Mario Karta który miał pecha bo prace nad grą się o 2 lata przeciągnęły, a jak już wyszedł to wpadł na premierę Crash Team Racing. No nie mieli szczęścia chłopaki, ale sama gra była całkiem przyjemna, grafika super, system broni przemyślany, trasy ładne choć nieco mało różnorodne. Niestety jako że to klon Mario Karta to single player jest traktowany po macoszemu i bardzo szybko pęka. A multiplayer? Nie wiem, kwarantanna była…

speed freaks recenzja PSX

nu pagadi Jamraj?

Finiszując z w/w bingo brakowało mi pola „Necros”, gdzie chodziło o zaliczenie gry nieumarłym bohaterem. Kombinowałem długo aż wpadłem na pomysł przejścia Voodoo Vince na Xboxa. Mam mieszane odczucia co do platformerów ekskluzywnych na tej konsoli (Borsuk ich nazywa „platformowymi żulami”), z jednej strony była ich słuszna ilość, a z drugiej jakieś takie dziwaki to były, a ich gry niekoniecznie zachwycały, ToeJam III śnił mi się po nocach, a Blinx niewiele lepiej wypadł. Vince mnie jednak pozytywnie zaskoczył, gameplay jak w klasyku gatunku, Nowo Orleańska stylistyka podlana Burtonowym sosem chwyciła mnie od razu. Co tu dużo pisać grało mi się świetnie i gdyby nie okropnie nudny i nieciekawy ostatni poziom zachwalałbym tą kukiełkę jako „hidden gem”. Phil Spencer ponoć też jest tego zdania ;).

voodoo vince recenzja xbox

Phil nie wiedział co robi nie dając hajsu na 2 część VV ;)

Maj rozpocząłem od smarta bo jakby inaczej! Wpadły dobrocie na Xboxa – NFS:U oraz NBA Inside 2004, ale mimo to w giereczki owe nie zagrałem, nabrałem ochoty na kontynuowanie questa „ograj EA BiG„. Przeszedłem zatem SSX Tricky na Xboxie bawiąc sie jak zawsze przy tej serii znakomicie. Nieco mnie zaskoczył fakt, ze Tricky to taki pierwszy SSX na sterydach, trasy mimo iż poddane liftingowi to były wciąż te które znałem z jedynki, doszły na szczęście 2 zupełnie nowe. Mimo takiego recyklingu w gameplayu zaszło kilka ciekawych zmian na plus a grywalność to nadal miód na mą duszę wiec wkręciłem się na maxa.

SSX Tricky recenzja ps2 xbox gc

Psymon pierwszy raz wita się z graczami, od tej pory wariata wybieram zawsze!

Potem to już w górki, luzowanie kolejnych covidowych obostrzeń mimo pieprzenia o zamknięciu woj. Śląskiego z powodu testów których gdzie indziej się nie robi, co szybko zweryfikowały wesela itp. Tak więc w końcu można było łeb wyciągnąć za drzwi a i nawet jakiś łeb wpuścić do domu. Znacie tą kultową scenę z Kiepskich pt. gorzała za mną chodzi(szkoda że Boczkowi się zmarło w 2020;/)? Bo mnie od lutego nieco przesuszyło efektem czego była konsumpcja połączona z graniem na multi w Dead or Alive 3, do tego mieliśmy 5 lat istnienia RnG i z tej okazji na żywo przechodzimy w co-opie Micro Mages na NES. W końcu życie zawitało! A no i bingo się skończyło, wbiłem calaka:

bingo 2 repip

mój pierwszy calak wpadł dopiero w drugiej edycji

Na dobitkę w deszczowe dni w których mimo pozwoleń wyjść z chaty nie sposób odpaliłem WRC II Extreme. Jako miłośnik Colina 2.0 i rajdów ogólnie musiałem w końcu spróbować licencjonowanego produktu. Generalnie gra na wypasie, czuć licencję na każdym kroku, trasy są urozmaicone warunkami pogodowymi (5 trasa w UK rządzi!) do tego przejazdy nocne, zniszczenia samochodu, ustawienia itp. itd. Problem jest tu jednak z bugiem, który nawet przy drobnym kontakcie z bandą potrafi zaklinować lub obrócić samochód. Mimo spędzenia tu 10 godzin jestem w sumie zły na twórców że tego buga nie wyeliminowali bo przez niego część rajdów omijałem z daleka i grałem sobie na custom rally.

WRC II Extreme PlayStation 2 recenzja

achhh te magnetyczne murki

Czerwiec to nowe otwarcie na PSP, po wieeeelu latach postanowiłem odpalić kieszonsolkę Sony, otwieram karton, wyciągam i coś mi nie pasuje bo wypadła klapka. Okazało się że wybuchła mi bateria i dupa zbita, szybkie poszukiwania i ulga, na necie pełno zamienników. Zamawiam, przychodzi, wsadzam i jeb, nie działa, jak się okazuje te buble z Chin na ogół nie działają ;/. Szybka reklamacja, a w międzyczasie granie przenośne „po kablu” w Ape Escape P. Gra niezła, choć jej głównym problemem jest samo PSP, to gra tworzona z myślą o DualShocku na PSX’a, brak analoga sprawia że nie zawsze gra się dobrze, im dalej w las tym gorzej. Przyszedł drugi zamiennik, wysłałem od razu z prośbą o zwrot kasy, masakra, te zamienniki nie działają… Ape Escape dokończyłem już w lipcu „po kablu”.

Ape Escape PSP

Ape Escape P, jak można zrobić port gry bazującej na 2 analogach na konsolę z pół analogiem?

Hola hola, a zakupy? No cóż to były kolejne smarciarskie zakupy, wpadły sztosiki od EA Sports BiG: Freekstyle i FIFA Street, oba na PS2. Za tego pierwszego zabrałem się w lipcu na poważnie, w końcu dawno nic od BiG nie przechodziłem ;). Jak łatwo się domyślić jest to klon SSX i Sled Storma, efektowne zjazdy i podjazdy, masa fajerwerków, kosmicznych akrobacji, adrenalina i ostra muza. Nie wszystko jednak tutaj zgrało, nie wszystko zostało należycie przemyślane i przetestowane, jedna ze słabszych gier w tym roku, która lekko zawiodła, albo mi się dupa rozbestwiła.

Freekstyle PS2 GC recenzja EA BiG

Freekstyle, czyli jak spieprzyć coś czego się nie dało spieprzyć

Po tym wszystkim odpaliłem na chwilę Dreamcasta i przepaliłem złe doświadczenia na szybko przechodząc THPS i strzelając w Sturmwindzie, jeden wieczór z DC idealnie działa jako odtrutka! Potem zmiana konsolki pod TV, na poważnie zabieram się za serię WipEout, a zacząć należy od pierwszego z pierwszych na PSX’ie. Miałem małe obawy o słynny efekt „gry w 3D brzydko się starzeją”, nie ma w tej grze też za wiele zawartości, ale ale! Gra od razu wciągnęła jak bagno, odnalazłem się w niej szybko i 6h spędziłem przechodząc jedynie 6 tras. Niemniej super się grało i nie bać się tych gierek z pierwszego okresu 3D, potrafią nadal dać kopa, a ten OST… genialny po dziś dzień!

Później wróciłem do EA BiG, jako że nadszedł czas na Shox: Rally Reinvented. Choć raczej bez echa przeszła ta produkcja na premierę, to w sieci każdy kto grał zachwala. Mnie namawiał szczególnie Gralingrad wspierany przez Yohokaru na twitterze. Cóż mogę rzec, ta gra jest genialna! Mocny kop w sadło i to bez ceregieli. Ostra jazda, nietuzinkowe pomysły (Shoxzone!), zniszczenia samochodu, hazardowe zdobywanie wozów i rywalizacja z Gralingradem w HiScore Alley na czasy! Jest petarda mówię Wam i jeśli jeszcze o tej grze nie słyszeliście to nadrabiajcie moją recenzję, a potem grajcie.

Recenzja | Shox: Rally Reinvented (PlayStation 2)

Shox to istny szok, jak to wygląda! A jak się świetnie gra!

Nadal trwałem w uścisku adrenaliny i hiperprędkości. Dopadłem w swe łapy XG3: Extreme G Racing, czyli nieco już zapomnianego future racera od byłych pracowników Psygnosis. Spodziewałem się dobrego szpila, ale to co otrzymałem przerosło moje oczekiwania. Oszałamiające prędkości, ostra grafa, płynny gameplay, możliwość nastawienia się na ściganie z olaniem walki no i ta muza! Kop w jaja jaki serwuje ten tytuł podczas odpalenia pierwszy raz Atradaitoshi długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Jedno z najlepszych growych doznań w tym roku.

XG3: Extreme G Racing

XG3, bariera dźwięku przebita!

Pory roku się zmieniają a u mnie nadal EA Sports Big, ale tym razem w dziwnym wydaniu. Dla mnie dziwnym bo o wrestlingu nie wiem niemal nic, więc pierwsze chwile z Def Jam Vendetta były męką. Nie do końca kumałem o co tu chodzi, dlaczego dostaję baty albo z jakiego powodu koleś od 10 minut z zero HP nadal lata po ringu po czym wstaje i mnie leje. Jak już jarzeniówka z opóźnieniem mi się zapaliła było dużo lepiej. Przy dźwiękach DMXa i Method Mena łamałem kończyny raperom, wyrywałem włosy sexy dupencją i zdobyłem szacun na dzielni. Wrestlingi nie są dla mnie, ale był to ciekawy eksperyment.

Def Jam Vendetta recenzja

Red i Meth klepią tyłki

Potem Wojt opublikował swój tekst o Bruce Lee III na C64 i jakoś tak przypomniałem sobie o mojej kochanej komodzie. Miałem zaległą przesyłkę od Bobr Games ze składanką Retro Souls to i była wyśmienita okazja by pograć. Old Tower i Alter Ego to gry raczej krótkie wiec w dwa wieczory obie pękły, ale ważne że była okazja znów obcować z Commodore 64, te chwile są dla mnie bezcenne, za co dziękuję wydawcy który podesłała nam egzemplarz „prasowy”.

Old Tower Alter Ego Commodore 64 bobr games

Bobr games wkracza na rynek

Co tam dalej było… aha kolejne lockdowny, kolejne obostrzenia i gówno to dało, ale jebać to. W domu ponownie odpaliłem PSP, konsolka długo u mnie czekała na swoje 5 minut, ale już chyba między nami jest ok. Może nawet bardziej niż ok bo WipEout Pure mnie pozamiatał i naraził na krzywy kręgosłup. Długie sesje na PSP są chyba nie do końca zdrowe, ale tak się wkręciłem że kolejne godziny szły w niebyt w tempie ekspresowym. Odświeżona formuła dostosowana do grania przenośnego daje radę, a kawałek Onyx od CoLD SToRAGE wskakuje na moją setlistę obok genialnych Messij, Landmass i Xpander z poprzednich części.

wipeout pure psp

jak na PSP papa zerwana z dachu!

NBA Street vol 2, oto kolejny tytuł z listy ogranych. Klimat street ballu z nutą lat 70 i 80 daje radę. Legendy NBA + „aktualne” składy NBA + fikcyjny świat ulicznych wannabe NBA, ten mix się udał i co ciekawe rewelacyjnie do siebie pasuje! Nie ma elementu którego by nie poprawiono i rozbudowano względem jedynki, mój team „Krupniok Silesia” zwojował tryb be a legend. Fajnie że prócz meczów i turniejów dodano zadania w których mecz można wygrać, ale tylko na specjalnych zasadach. Grało się przyjemnie, EA BiG nie zawodzi!

NBA Street vol 2 recenzja

street ball w najlepszym wydaniu

W tym okresie powoli kończyło się kolejne bingo w naszych szeregach, miałem do zaliczenia m.in. pole z zaliczeniem gry, którą wcześniej porzuciliśmy. W moim przypadku padło na The Hobbit na Xboxa, którego porzuciłem w zeszłym roku w połowie gry i od tej pory sobie leżał i czekał na swoją kolej. Jak się okazało druga partia gry jest dużo lepsza od pierwszej i z przyjemnością dobiłem do końca, mimo wszystko ten mix Zeldy i Raymana nie jest najwyższych lotów.

The Hobbit game recenzja

z Hobbitem od Sierry miałem zaiste „tam i z powrotem” 

Potem nadal miałem ochotę na Xboxa i platformery, za namową Gomlina odpaliłem Conkera odświeżonego na maszynie niebieskich. Nietuzinkowy to tytuł, w którego będę jeszcze grał, ale w nowym roku. Po kilku godzinach miałem nieodparte ciśnienie na zupełnie innego szpila.

Wzywało EA BiG i ich największe dzieło, wzywała mnie góra z SSX3! Stałem się członkiem tej społeczności, zwiedzałem zakamarki góry i brałem udział we wszystkim co się da, zarywałem kolejne nocki, zombie mode w robocie cały czas, niczym dzieciak przepadłem w wirtualnym świecie! Wyłączając z powodu ostatnich odruchów zdrowego rozsądku konsolę o 2 w nocy by o 6 się budzić do roboty miałem żal w sercu, bo przecież najchętniej grałbym do rana. Kilka razy się prawie zesrałem bo nie mogłem się oderwać od pada. Czułem się niczym pielgrzym docierający do celu, do świątyni usytuowanej na pradawnej górze. Jak dla mnie gra idealna.

SSX3, niemożliwe nie istnieje!

Na tym zakończyłem 3 edycję Bingo, gdzie znów udało się dobić do calaka. Obecnie na celowniku 4 edycja!

calak bingo 3 repip

kolejne bingo, kolejny calak, jedziemy z koksem w 4 edycji!

Tak stałem i stałem przed moją kolekcją i zastanawiałem się na co mam ochotę. Chciałem dokończyć przygodę w Tak 2, który leży rozgrzebany, ale… wróciłem na wirtualny stok za sprawą Amped 2 na Xboxa. Po przejściu jedynki i graniu w dwójkę stwierdzam, że ja tej serii nienawidzę, ale jednocześnie ją kocham. Spędzam tu dziesiątki godzin zachwycając się widokami i masterując bardzo wymagający system tricków, jednocześnie czuję bezsens i frustrację z powodu ultra poziomu trudności i chorej polityki twórców, wg. której musisz wymasterować tytuł by go przejść. Z jednej strony możesz dowolnie grać na stoku robiąc zadania, z drugiej musisz zaliczać wszystko – mam dysonans poznawczy jak cholera! Gra wpada na 2021 rok bo nie zdążyłem jej przejść w starym, choć na liczniku było 10h to daleko wciąż do końca.


Podsumowanie podsumowania by podsumować podsumowanie

Jeżeli chodzi o gry, to rok 2020 jak najbardziej był udany. Nie wiem czy się chwalić czy żalić, ale padł rekord życiowy jeżeli chodzi o ukończone giereczki. Te wszystkie lockdowny i prace zdalne sprawiły że zamiast gdzieś „wybyć” z domu to grałem po nocach, a i tak nabawiłem się przeciwciał ;). W tym roku o dziwo nie dominowały platformery, ustąpiły miejsca grą sportowym i wpadły też ochoczo future racery w które nigdy nie grałem. Trudno się dziwić, prawie wszystkie platformery 3D jakie wyszły już ograłem… Apropo zestawień rok do roku, znów postanowiłem zaprzeczyć tezie, że „w stare gry nie gram bo je już dawno ograłem po co 2x to samo przechodzić„. Z mojego wykazu wynika, że 28 z 30 gier było dla mnie nowe!

Ograne szpile w roku pańskim 2020:

1. PS2 – Alpine Racer 3 – Styczeń – ok. 4,5h – wyścigi/sporty-extreme
2. Xbox – Quantum Redshift – Styczeń – ok. 5h – wyścigi/future-racer
3. PS2 – NBA Street – Styczeń – ok. 7h – sportowa
4. Xbox – Spartan: Total Warrior – Luty – ok. 7h – masowy slasher
5. NES – Micro Mages – Luty – ok. 40 minut – platformer 2D
6. PS2 – SSX – Luty – ok. 6h – wyścigi/sporty-extreme
7. Xbox – Dead or Alive 3 – Marzec – ok. 5h – bijatyka
8. PS2 – WipEout Fusion – Marzec – ok. 8h – wyścigi/future-racer
9. Wii – Kirby’s Adventure Wii – Marzec – ok. 7h – platformer 2D
10. ZX Spectrum – Yazzie – Kwiecień – ok. 20 minut – logiczno-zręcznościowa
11. PSX – Speed Freaks – Kwiecień – ok. 4h – wyścigi/cart racer
12. Atari XE/XL – Dup-Li-Cut – Kwiecień – ok. 15 minut – tekstówka
13. Sega Mega Drive – Yazzie – Kwiecień – ok. 25 minut – logiczno-zręcznościowa
14. Xbox – Voodoo Vince – Kwiecień – ok. 8h – platformer 3D
15. Xbox – SSX Tricky – Maj – ok. 6h – wyścigi/sporty-extreme
16. PS2 – WRC II Extreme – Maj – ok 10h – rajdy
17. PSP – Ape Escape P – Lipiec – ok 10h – platformer 3D
18. PS2 –  Freekstyle – Lipiec – ok. 10h – wyścigi/sporty-extreme
19. Dreamcast – Tony Hawk’s Skateboarding – Lipiec – ok 40 min – sporty-extreme
20. PSX – WipEout – Sierpień – ok. 6h – wyścigi/future-racer
21. PS2 – Shox – Sierpień – ok. 8h – wyścigi/arcade rally
22. PS2 – XG3: Extreme G Racing – wrzesień  – ok. 10h – wyścigi/future-racer
23. PS2 – Def Jam Vendetta – wrzesień  – ok. 6h – bijatyka/wrestling
24. C64 – Old Tower – październik – ok. 15 min. – logiczno-zręcznościowa
25. C64 – Alter Ego – październik – ok.1h – logiczno-zręcznościowa
26. PSP – WipEout PurE – październik – ok. 10h – wyścigi/future-racer
27. Xbox – NBA Street vol. 2 – listopad – ok. 10h – sportowa
28. Saturn – Dynamite Deka – listopad – ok. 1h – beat’em up
29. Xbox – The Hobbit – listopad – ok. 10h –  platformer 3D
30. PS2 – SSX 3 – grudzień – ok. 18h – wyścigi/sporty-extreme

coraz trudniej zebrać to do kupy w jednym kadrze, a brakuje cyfrówek i RetroSouls na C64, które aktualnie jest w borsuczej norze

Małe podsumowanko, czyli aneks do ukończonych gier:

  • najdłużej grałem: SSX3
  • najwięcej gier przelazłem na: PlayStation 2 (10 gier)
  • najmniej grałem na: GameCube. Aż żal że nie było czasu na konsolki Nintendo w tym roku (na Wii tylko jedna gra skończona), no ale przyszły rok może to zmienić
  • największe rozczarowanie: WipEout Fusion (bugi, dropy), Freekstyle (kolizje, trasy), Amped 2 (wciąż schemat progresu…), Ape Escape P (brak analoga), WRC II (bugi, kolizje)
  • największe pozytywne zaskoczenie: Shox, Quantum Redshift, Dead or Alive 3, XG3, WipEout, WipEout Pure, NBA Street vol 2
  • gry na medal: Micro Mages, Shox, XG3, WipEout Pure, NBA Street vol 2, SSX3
  • Platformery vs reszta świata: 2020: 5/25 (2016: 7/7; 2017: 8/4; 2018: 6/11; 2019:8/21)
  • skończone gry w 2019 które ograłem już dawniej vs „nowe”, które ograłem pierwszy raz: 2020: 3/27 (2016: 3/11; 2017: 2/10; 2018: 2/11; 2019: 4/25)

Co by tu na koniec… znaków aż nadto nabiłem, 4k słów samo się nie pisze, choć nikt tego nie przeczyta w całości. Co planuję na 2021? Chciałbym skończyć dorobek EA BiG, przejść jeszcze kilka gier snowboardowych i future racerów, ale też wrócić do konsol Nintendo bo Playe i Xbox hulały w tym roku aż za mocno! Może w końcu przejdę The Last Story na Wii? Cholernie mnie ciekawi ten ostatni zew geniuszy klasycznego świata jrpg, a zabieram się za to już rok. Może w końcu skończę Blinxa (ostatni boss), Tak 2 (1/3 gry) i Conkera (1/4 gry)? Rozgrzebane platformery 3D mi stygną, kto by pomyślał… O tym że planuję kupić N64 nawet nie pisze, bo ile lat można to pisać i tego nie robić ;). No i z Ślepym chętnie ogram kilka gierek na co-opie, w tym roku kilka razy się w jego game roomie upoiliśmy gierkami arcade (Dyna Gear!) i na Saturnie (Dynamite Deka i Wipeout).

A jak wyglądał wasz growy rok 2020?

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox