Wyzwanie Retro Bingo na RnG: 3 edycja (update #5)

Retro Bingo 3

To ostatnie takie cząstkowe podsumowanie, kolejne przyniesie już finał, dlatego zapraszamy do bingobrania!

Jesteśmy na ostatniej prostej, większość już myśli jak ubić calaka, ale i walczy z czasem. Walczy do tego stopnia, że wyjątkowo ciężko było zebrać to podsumowanie co zapewne widzicie po okrojonym składzie, wszyscy się spotkamy w grudniu ;). Pamiętajcie że po 15 grudnia sumujemy nasze zmaganie bingo, zachęcam do tego każdego, nawet jak do tej pory nic nie pisał, w końcu bingo jest zbudowane tak, że w każdej chwili można dołączyć i popatrzeć na to co się ogrywało przez ostatnie pół roku. A potem co? Pewnie od stycznia ruszymy z 4 edycją bingo, jakby ktoś miał ciekawy pomysł na kafel to piszcie w komentarzu.


Wyzwanie Retro Bingo 3

ZASADY

  • zaczynamy grę od 15 czerwca 2020, zakończymy 15 grudnia 2020 (gry zaliczone wcześniej odpadają, napoczęte przed 15.06, a skończone po mogą być)
  • jedno pole = jedna gra, jedną grę liczysz raz. Wyjątek stanowią pola A5, C1, E2, E3 i E5, tutaj można wykorzystać gry użyte również do innych pól
  • trzeba mieć 5 pól w jednym rzędzie (pion, poziom, ukos) by uzyskać bingo
  • w przypadku zakreślenia już jednego pola, podobnie jak w krzyżówce zostaje ono „pełne” i możesz je wykorzystać przy robieniu innego bingo
  • twoje ostateczne ułożenie bingo zatwierdzasz wraz z końcem zabawy, do tej pory możesz dowolnie kombinować z umieszczaniem skończonych przez ciebie gier
  • w razie ogrywania kompilacji gier w której znajduje się więcej niż jeden szpil (np. Contra Anniversary Collection), każdy traktowany jest jako osobna gra
  • uczestnictwo kompletnie „for fun”, nie będziemy nikomu zaglądać do łóżka i żądać udowodnienia skończonych gier, sami też bierzemy w grze udział
  • mimo iż to strona retro, to nie ma nic złego w tym że przechodzisz jakąś nowość i ją dasz do bingo jeśli spełnia kryteria pola
  • w przypadku pola „BINGO CHALLANGE” możesz się posiłkować nie tylko tym co aktualnie zostało ograne przez bingowiczów, ale i w przeszłości. Podsumowanie pierwszej edycji znajduje się tutaj i tutaj, a drugiej tu
  • gdyby zasady wymagały doprecyzowania to rezerwujemy sobie prawo do ich modyfikacji

repip

Tym razem trochę lepiej mi poszło niż miesiąc temu (choć bez szału), jestem już na 99,99% pewien że calaka dobiję i mam na to strategię, jestem dobrej myśli.

Do tej pory wpadło: A1 – W MORDE MU – Soul Calibur II; A2 – KOŚCIAN – chińczyk; A4 – CORONA-19 – Shox; A5 – MOCARZ – Shox w HiScore Alley; B1 – MELOMAN – SSX3; B2 – TUBA GRA!; B3 – BINGO CHALLANGE – Chrome T-Rex; C1 – UBIJ GADA! – Lizardman w SCII; C3 – KOMENTATOR; C5 – BACK TO THE 90’s – WipEout;  D1 – BINGO W KIESZENI – Ape Escape P; D2– LICENCJA NA GRANIE – Def Jam Vendetta;  D3 – NIGHT RIDER – Freekstyle; D4 – MASZYNISTA – Jack 5 z Tekken Dark Resurrection; D5 – ZNAK JAKOŚCI – THPS; E2 – LIKE A NERD BOSS –  lachony z Def Jam Vendetta; E3 – PILOT CZASU – Sturmwind; E4 – HEAVEN or HELL – XG3; E5 – KULT PLASTIKU –  PlayStation 2

A3 – 60 lat SEGA – wpadłem z wizytą duszpasterską do pieczary Ślepego a tam główna atrakcja wieczoru, w końcu mogłem pograć na SEGA Saturn! W życiu nie obcowałem z tym sprzętem toteż namawiać mnie specjalnie nie trzeba było, na pierwszy ogień poszło co-op granie w Dynamite Deka (graliśmy w wersję japońską, u nas znacie to jako Die Hard). Ostro walczyliśmy, akcja z gościem w kiblu mnie rozwaliła, po ostatnim bossie bratobójcza walka o względy dupencji i najazd na metropolię z helikopterem, piękna walka i jej zwieńczenie!

dynamite deka

walka o dupencję wygrana! Ślepy przegrał 3:2 ;)

B5 – CDN – zapodałem sobie kontynuację NBA Street, a konkretnie tą z podtytułem vol 2. Kontynuacja idealna, dosłownie każdy element został poprawiony + dodano wiele udanych nowości, klimat street ballu z nutą lat 70 i 80 daje radę. Legendy NBA + „aktualne” składy NBA + fikcyjny świat ulicznych wannabe NBA, ten mix się udał i co ciekawe rewelacyjnie do siebie pasuje!

NBA Street vol 2 recenzja

NBA Street vol 2, kontynuacja idealna

C4 – OJRO DEJ WIEDŹMINOWI – skończyłem wielce uradowany WipEout PurE na PSP. Sony Studio Loverpool za nie odpowiedzialne odwaliło kawał dobrej roboty! Liverpool w 2005 roku wciąż był miejscem gdzie nie słyszano o bzdurach typu Brexit, Covid, ACTA, RODO i inne tego typu gówna, była to Unia i ludziom dobrze było, hej hoo wiedźminowi funta dej!

wipeout pure psp

WipEout PurE to pokaz możliwości konsolki Sony, a jednocześnie rewelacyjny future racer


Borsuk

Jak tam Bingo? Panie, jakie Bingo? Ja tam kurna nie mam czasu, zarobiony jestem, jakieś filmy Gramy na Gazie, wpisy tworzone po dwa dziennie, magle o wojnie Atari kontra Commodore (trzy bite dniówki edycji tekstu, bo się swołocz rozkrzyczała w trakcie maglowania tematu). Po prostu nie ma kiedy grać w te gierki…

Green Beret recenzja

W co grałem? Teraz cisnę głównie w arkadówki z mojej młodości pojedynkując się z WojTem. Stan naszej rywalizacji to na chwilę obecną: 4:1 dla mnie :-)! Borsuk jest lepszy w: Green Beret, Kung Fu Master, Circus Charlie oraz Commando, WojT pozamiatał mną w Rygarze. Świetnie się gra w te szpile, naprawdę czuję się jakbym znowu miał naście latek lub jeszcze mniej! Piękna sprawa. Aha, WojCie – dorzucamy do zawodów żeby nudno nie było: Time Pilot (trzeba pobić Cera), Scramble (bez problemu zapętlamy), Flying Shark (trudno jest w dalszych etapach) oraz Raiden (uwielbiam i łatwiej niż we Flying Sharku!), Varth (do zrobienia na 1CC jak zamontujesz osłony z przodu samolotu) i dla Larka: Pooyan, Phoenix, Gorf, gdyż on kocha te szpile. Także Larku trenuj w nie ostro pograsz z nami w GnG Live, a ja proponuję WojCie, żebyś jeszcze pocisnął Shinobiego oraz R-Type, gdyż jesteś wymiataczem w tych tytułach! Oprócz zażartej walki z moim kolegą z redakcji to  w samotności próbuję przejść Black Tiger na 1CC oraz pobić Rekord Świata w Moon Patrol na PS4. Tutaj pobiłem swój wynik, ale tylko o trzy tysiaki i teraz wynosi on 252 000, co daje mi 3 MIEJSCE NA ŚWIECIE na konsoli PS4. Cieszy mnie, że moje wyczyny zachęciły kilku Polaków do patrolowania Księżyca i na liście debeściaków pojawili się także: schizzmatyk (mój największy rywal!), rileft i bodajże Jacek Filarski. Polska zdobywa Księżyc!

Moon Patrol legendy salonów

Wzięło mnie także na taktyczną karciankę rpg, w której drużyną zwiedzamy kosmiczne wraki, czyli Deep Sky Derelicts Definitive Edition (PS4, Xone, PC)  i powiadam wam, że ZACNY TO SZPIL! Nie pamiętam kiedy siedziałem nad jakąś grą do 4, czy 5 rano! Wciąga jak bagno! To taki jakby Darkest Dungeon, tylko w klimatach science fiction i zamiast zdolności specjalnych postaci to w walce główne znaczenie mają karty (każdy zakładany ekwipunek dodaje kilka kart do talii). Troszkę za bardzo przykoksowałem moich zbieraczy kosmicznego złomu i na siódmym wraku – koszą wszystkich wrogów jak rolnik żniwa! A musicie wiedzieć, że to fest trudna gra, tak czytałem i zresztą na początku taka była… Może napiszę do niej recenzję połączoną z poradnikiem? Jak pojawią się jeszcze jacyś uber bossowie do zabicia to może Deep Sky Derelicts otrze się o MEDAL, a jak nie spotkam takowych i przejdę do końca bez wysiłku – to „tylko” zielone światło. Kapitalny klimat, świetna komiksowa grafika, przyjemna muzyka, zajebisty system walki, rozbudowany ekwipunek i super karcianka w jednym. Czadzik! A wady? Trochę mało aktywności dodatkowych: w naszej bazie wypadowej wykupiłem wszystko i nie ma tam już co zrobić, teraz tylko sprzedaje zdobyczny złom i kasy mam opór. No i rozwaliłem system, 10 poziom doświadczenia całej drużyny na 7 wraku to trochę zbyt szybko. Darkest Dungeon pozostaje więc najlepszą grą tego typu, przynajmniej do czasów kontynuacji zarówno swojej, jak i Deep Sky Derelicts. Polecam jednak bardzo tego szpila! Trailer poniżej!

Kosmiczne wraki, drużyna złomiarzy, potwory i UFO-ki, tony ekwipunku, taktyczna walka, rozwój postaci oraz questy plus karcianka w jednym. Brać Deep Sky Derelicts i grać!

CIĄGLE POZOSTAŁY DO TRAFIENIA…

A2 – KOŚCIAN. Porzucamy kośćmi w Brzdęka z chrześniakiem Szymonem. Fajna planszówa, polecam!

A3 – 60 LAT SEGI. Myślę, że wartałoby zrecenzować Comix Zone na naszej witrynie i przejść po latach, gdyż zacny to szpil. Tutaj będę też celował w przejście jakiejś gry SEGI w Gramy na Gazie.

D1 – BINGO W KIESZENI. Hmm, pewnie coś na PSP, albo Game Boya Advance’a. Nie zdecydowałem jeszcze. Chyba, że uznacie Vectrexa za przenośną konsolę ;-). Już wiem, mam przeca Konami Collection, czy jakoś na GBA i sobie pyknę w nim Green Beret buhahahaha!

D2 – LICENCJA NA GRANIE. Tu może wy coś polecicie? Najlepiej dobry szpil na podstawie jakiegoś filmu, tylko w klimatach horrorowych albo fantasy? W sumie tu też mogę pocisnąć coś wg filmowej licencji w Gramy na Gazie. Może z Larkiem wrócimy do ALIENS na automaty arcade? Ode mnie tyle, see you nara boys and girls!

No cóż, powyższe skopiowałem z poprzedniego miesiąca, może w listopadzie pocisnę coś z tego…


WojT

Heh, no to się tu cuda dzieją. Jak widzę, co koledzy sobie tutaj poczynają, to mi gooopio. Bo nie mogę się pochwalić zbyt wielkimi (dobrze powiedziane, zbyt wielkimi, nawet chyba małymi nie) osiągnięciami. Wszyscy jadą tu z tym koksem, rozgramiają kafle, a ja? No cóż, kolejny raz się będę wymawiał brakiem czasu. Coś czuję, że calaka w tej wersji bingo nie będzie. Po prostu te kafle takie repip powybierał specjalnie, żeby mi nie dać szansy się wykazać. Nie mam jak dopasować z kolekcji tego, w co mam w wolnej chwili możliwość pograć. A jeszcze mnie Borsuk wyzwał w jakieś arcadówki, co nie jest takie złe – bo jak mam 10-15 minut w ciągu dnia, to sobie odpalę i trenuję w Kung Fu Master czy Green Beret. Chociaż tyle :) Do tego jeszcze repip zabronił używać jednej gry do kilku kafli (poza niektórymi wyjątkami), więc słabo to widzę. Spróbujmy jednak coś tu wepchnąć, żeby nie było, że nic nie da się dodać do mojej biednej jeszcze kolekcji.

D2 – Licencja na granie – Jako, że łupiemy z Borsukiem w te gierki arcadowe, to trzeba spróbować coś dopasować. No i da się :) Gra na licencji… ano… Kung Fu Master to gra, która powstała na podstawie filmu z Jackie Chanem –  Interes na kółkach, z 1984 roku (czyli tego samego, co gra). O ile filmu nie widziałem, więc się nie wypowiem, czy jest to rzeczywiście film, na którym się gra mogła wzorować, o tyle zaczerpnąłem wiedzy w internetach, i tak tam właśnie jest napisane: „Wheels on Meals spawned the Spartan X franchise. In 1984, it was adapted into the early beat’em up video game Spartan X (released as Kung-Fu Master internationally).”. Nie wiem jak Wy, ale ja im wierzę :) 

Jackie Chan jako żywo przypomina Thomasa. A w trailerze nawet mówią, że „Sylvia is hot…” – także kompletnie nic nie naciągane! To jest prekursor Kung Fu Master!

A5 – Mocarz – Tu robimy małą podmiankę. I wstawiam jedyną grę, w którą póki co z Borsukiem wygrywam w naszym mini-turnieju-potyczce. Proszę zatem przyjąć do wiadomości, że mimo iż nie ukończyłem Rygara, to jednak dobry wynik w nim osiągnąłem – a jak pisze Borsuk, nie jest to łatwa gra i wyzwanie jest naprawdę trudne. Ale jakby nie było – to ponad 2mln punktów jest. Proszę sobie zerknąć i zaliczyć ten krzyżyk…

Oj nie jest to łatwa gra, trzeba długo masterować, by osiągnąć dobry wynik – a pewnie jeszcze dłużej, by ją przejść. Może kiedyś się pokuszę na dokończenie.

E4 – Heaven or Hell – Dlatego robiłem podmiankę w A5, by móc tutaj wsadzić sobie ukończenie gry Wormhole, którą podałem w update 3 do bingo, jako właśnie Mocarza. O ile tamten wynik był dobry, i miałem się pokusić jeszcze o speedruna, to jednak speedruna nie zrobiłem a i Rygarowe wyniki podobają mi się bardziej. Wormhole ukończyłem (uratowałem naukowca) i bawiłem się przednio – choć bez speedruna. Kiedyś opiszę, obiecuję :) (kolejka długa, ale się zepnę).

B4 – I’ll be back – W Bingo 2 zaliczyłem Toki’ego w wersji na Amidze i PC. Ograłem je wtedy wzdłuż i wszerz i obie wersje przeszedłem na jednym kredycie. Popełniłem po tych zabawach recenzję, w której opisywałem, że nie podołałem wersji arcadowej. To znaczy, założeniem moim było wtedy, żeby ją przejść też na jednym kredycie. Natomiast w przypadku tej krateczki, stwierdziłem, że nie będę sobie stawiał tak wysoko poprzeczki i po prostu wrócę do tej gry, żeby ją ukończyć. Nie było to trudne wyzwanie, bo przecież miałem wytrenowaną – i potrzebowałem dwa razy tylko kontynuować, aby ostatecznie ją przejść. Filmik nie został nagrany, choć w recenzji go zapowiadałem, bo nie będę szkalował swojego kanału filmem z przejścia gry na kontynuacji :) Kiedyś uzupełnię jednak ten brak.

E5 – Kult plastiku – Możecie się domyślać, po co robiłem B4… ano właśnie, by zaliczyć kulciaka. Skoro możemy potraktować arcade jako platformę (a raczej możemy), to aż się prosiło, by wykorzystać te arcadowe rozgrywki do tego kafelka. I o ile wśród gier, które gramy z Borsukiem, tylko 2 mam ukończone (Green Beret i Kung Fu Master), to trzecią zaliczam przy pomocy Toki’ego. Co daje mi prawo do tego kafelka :) (w przyszłym bingo postaram się tak nie naginać/naciągać)

Źle to nie wygląda, ale cudów też nie ma. 

Patrząc na moją tabelę, to w sumie nie jest tak źle. I jest szansa na jedną, dwie, a może i trzy linie. Calak z tego nie będzie, chyba, że faktycznie się zawezmę i w jeden dzień ukończę kilka tytułów. Ale to by musiał zdarzyć się cud. Cóż, nie zawsze można skończyć, ale zawsze trzeba próbować. Zobaczymy co przyniesie ostatni miesiąc.


KSH

Powitać pozytywnie nagazowanych retrosów! Październik i kawałek listopada okazał się dla mnie nawet przychylny. Miały wpaść cztery kafelki a wyszło pięć. Pracy coraz więcej, a grania coraz mniej. Tak to wygląda, ale jak widać – dla chcącego nic trudnego. A wyglądało to mniej więcej tak:

A1 – W MORDĘ MU – Udało się. W końcu było porządne klepanie w Super Smash Bros Brawl!  Nintendo od czasów Gacka do konsoli Wii nie miało zbyt dużo bijatyk w porównaniu do Ps2/3 czy Xboxów, za to Smashe nadrabiały ten brak. Nie każdemu podoba się ten niestandardowy system bijatyki: walka do czterech osób jednocześnie, postacie trochę wyrwane z kontekstu, plansze dynamicznie zmieniające się, ogrom przedmiotów na polu bitwy czy wreszcie dziwne zasady. Zamiast paska życia są naliczane procenty za każdy oklep. Im więcej % tym większa szansa na wywalenie przeciwnika poza planszę. Głównym zadaniem jest przetrwać na ringu. Im więcej zepchniętych graczy tym większa szansa na wygraną. Trzeba uważać, bowiem łatwo samemu wypaść na niektórych ringach. Wybór bohaterów w Brawl jest dość duży i ciekawy zarazem. Mamy klasyczny skład z N64 oraz całkiem nowych. Tego wieczoru grałem ulubionym Linkiem z Zeldy, Ike i Marthem z Fire Emblem, Luigim, Ice Climbers, Foxem, oraz Niebieskim Jeżem (Soniciem), który moim zdaniem po prostu wymiata. Do tego każda postać ma swój unikatowy cios po zbiciu kolorowej tarczy. Ogółem to co się dzieje w przeciągu paru minut na ekranie można określić jako: czysty niepohamowany błyskowy rozpierdol, który czasem wygląda nawet epicko. W mordę mu, a raczej im.

C2 – POKA POKA – Taa… poka, tylko co? Właściwie co jest do pokazania u KSH? TV Samsunga razem z głośnikami Microlab mam już ładnych parę lat i czuć w tym w pewien sposób stagnację. Wiem, że teraz jest moda na kolorowe dyskotekowe światełka LED, pochyłe monitory 60 calowe i inne cuda na kiju – do mnie to wszystko nie przemawia. Wolę minimalizm i delikatny nastrój. Na ekranie widać granie w Co-opie w Champions of Norrath. Klimat musi być.

klikamy by powiększyć ;)

C4 – OJRO DEJ WIEDŹMINOWI – miałem wielką rozkminę, w którą grę zagrać a raczej przejść z EU. Pograłem trochę w Wiedźmińskie Opowieści, ale zrozumiałem że do grudnia nie mam szans by ją skończyć. Zdecydowałem, że skoro przeszedłem tak długą grę jak Xenoblade Chronicles muszę nieco popracować nad balansem czasowym. Wtedy była długa gra, teraz będzie krótka, choć nie sądziłem że aż tak krótka. Ostatecznie wybrałem grę belgijskiego studia Tale of Tales noszącą ponurą nazwę: The Graveyard. Do gry zaprosiłem swoją narzeczoną, ponieważ oboje lubimy takie posępne i nietypowe klimaty. Gra ta jest awangardowym projektem skupiającym się przede wszystkim na przekazaniu graczowi pewnego przesłania. Wpasowała się idealnie w jesienny nastrój. Jesteśmy na zwykłym cmentarzu, a bohaterką gry jest uwaga… staruszka. Staruszka?! Pierwsze skojarzenia, jak w Robalach puszczaliśmy staruszkę na innego robala. Nie, to nie ta gra. Tym razem mamy poważne zadanie – eksploracja cmentarza. Wszystko w porządku, dopóki nie orientujemy się, że jako takiej eksploracji nie ma. Możemy się poruszać praktycznie tylko do przodu. Do grafiki nie można się przyczepić. Jak na grę minimalistyczną jest dość starannie zrobiona, a dodatkowego uroku dodaje monochromatyczna szata. Chciałbym wam zdradzić jak wyglądają dwa odmienne zakończenia tej gry, jednak się wstrzymam. Jeśli nie macie ochoty w to zagrać, to obejrzycie na Youtube, choć sam nie popieram oglądania. Lepiej zagrać. Czy grę mogę polecić? I tak i nie. Z jednej strony przesłanie jest naprawdę dobre, ale mnie nie zszokowało zbyt mocno, ponieważ siedzę w podobnej tematyce i jakby przemijanie jest ze mną od zawsze. Gdybym miał sam stworzyć taką grę pozwoliłbym jednak graczowi na nieco więcej eksploracji i szukania jakiś ciekawych smaczków. Wtedy byłaby na bank lepsza. Jednak dla tych co są nazbyt wrażliwi na pewno dotrze do nich ten typ gry. Ojro dałem staruszce. Wiedźmin poczeka

the-graveyard pc

D4 – MASZYNISTA – Zaczynam odliczanie… trzy… dwa… jeden… zero? F-zero! I ruszyły najszybsze pojazdy wyścigowe w galaktyce! Futurystyczna ścigałka była jedną z najlepszych dostępnych na konsoli SNES. Stworzona została nawet wcześniej niż pierwsze Mario Kart i jako jedna z wielu gier na Super Nintendo wykorzystywała tzw. Mode 7 bazujący na innowacyjnym skalowaniu i obracaniu grafik tła. Ów mod był również wyeksploatowany przy Demon’s Crest, w którego ogrywałem podczas tego Bingo. Wracając do F-Zero naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Wcześniej miałem okazję zagrać chwilę w F-zero GX, ale to nie jest to samo. Zaletą gry jest płynna jak rzeka animacja i ciekawy koncept na wyścig. W przeciwieństwie do Mario Kart nie zbieramy power-upów na trasie, tylko zyskujemy pewnego rodzaju boost co jedno okrążenie, które możemy wykorzystać w dowolnym momencie podczas wyścigu. Ciekawy również okazał się poziom wytrzymałości ścigacza; jest na podobnej zasadzie jak podczas pewnych konkurencji w Burnoutach (jedziesz dopóki się całkiem nie rozwalisz). Na szczęście na niemal każdej trasie można „uleczyć” pojazd wjeżdżając nim w specjalne pole energetyczne. Takie pole znajduje się najczęściej na samym początku kosmicznych szos. Rozwalenie ścigacza oznacza dyskwalifikację z wyścigu. W jednym etapie miałem dosyć, gdyż była taka jedna mordercza mamucia skocznia na zimowej planecie. Myślałem wtedy, że oci… osiwieję! Polecam każdemu kto lubi stare futurystyczne wyścigi pokroju Rollcage czy Star Wars Racer. Cud miód i orzeszki. Warto!

E5 – KULT PLASTIKU – szczerze myślałem, że trzema pierwszymi grami będą gry z Segi Megadrive, a tu miła niespodzianka: zaliczone trzy gry na Super Nintendo Entertainment System. W skład listy wchodzą: Mega Man X, Demon’s Crest oraz F-Zero. Każda z nich jest na swój sposób dobra i szczerze powiedziawszy gdybym miał taką możliwość: wszystkie trafiłyby u mnie na półkę. Jestem zadowolony z grania w każdą. Oprócz powyższych gier na SNESA w tym okresie grałem, ale nie dokończyłem jeszcze: Final Fight 2, King of the Dragons, Wild Guns oraz Secret of Mana. Następną konsolą z trzema grami doszło Wii. Kolejno: Xenoblade Chronicles, Samurai Warriors 3 oraz Super Smash Bros Brawl. Trochę się jednak grało jak na to teraz patrzę

relacja REWIND 2020 Cieszyn

choć to nie kolekcja KSH, to pewnie połasiłby się o takie sztosiki na SNES ;)


Gomlin

Hejka Bingowcy! To już chyba przedostatnie podsumowanie Bingo i chyba nigdy nie byłem tak blisko (albo byłem, ale się nie będę przechwalał) uzyskania calaka! Największym wyzwaniem jest dla mnie uzyskanie jakiegoś rekordu – pozostała mi teraz na to część listopada i grudnia. Nie jestem zbyt dobrym wymiataczem, więc słabo widzę ten kafelek… No i na koniec zostawię sobie komenty ^^ A co teraz? 

A2: Ostatnio spędziłem trochę czasu z rodziną. Jak za starych dobrych czasów wyjąłem zakurzonego chinola i zagraliśmy kilka partyjek. Stary ze mnie koń, ale jaki sentymentalny. Niestety nic innego kościanego w domu chyba nie posiadam – choć grałem też w oczko (tylko zamiast kart użyłem kości) i też wyszło spoko :D  

B2: Przyznam szczerze, że jak sięgam pamięcią to Destruction Derby wydawało mi się gierką na wiele godzin. Tak samo dwójeczka, która pyknęła zanim się obejrzałem. Oczywiście największa młócka jest na arenie i teraz już wiem, co mnie kiedyś tyle czasu trzymało nawet przy demku. Ta rozwałka po prostu ma w sobie to coś i można sobie zawsze odpalić na partyjkę 

B4: Kiedyś rozpocząłem grać w Dragon Ball Origins na DS.’a, ale porzuciłem przygodę ze względu mojego złego nawyku (zaczynam > nie kończę > zaczynam coś innego). Jak się okazało, wcale nie miałem tak dużo do skończenia. Śmiało mogę stwierdzić, że to jedna z lepszych gierek na podstawie uniwersum DB!  

E3: Contra – bo gdzie mogłem z taką łatwością i satysfakcją rozgromić hordę wrogów? A do tego kosmitów? Przy okazji kolejne przejście starego klasyka, jak w mordę strzelił sprawiło mi wiele frajdy.  

E5: Po upewnieniu się czy aby czasem nie łamie regulaminu BingoGracza – postanowiłem przycebulić i zapakować do pola zaliczone gierki z PSX: THPS2 + Legacy of Kain: Soul Reaver + Destruction Derby 2 

Na dziś to wszystko! Zostały mi 4 pola, z czego 3to pryszcz (w teorii). Myślę, że trochę pójdę na lamusiaka i opykam coś na easy , gierka z UE to formalność, tak samo jak komenty na RnG. Tylko jeszcze ten rekord….kocia jego mać! Pozdrawiam! 


Przypominam że to nie jest impreza zamknięta i liczymy również na Wasze typy w komentarzach! Jak zwykle uruchomiłem po prawej stronie banner „Retro Bingo” którym na skróty dostaniecie się do najnowszego podsumowania (na mobilkach trzeba posmyrać na sam dół)

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox