NZBBK | Recenzja Lionheart

lionheartminiSerdecznie Zapraszam wszystkich retrograczy (a w szczególności amigowców) do mojego nowego minicyklu „NieZapomniani Bohaterowie Bitmapowych Krain”, w którym poprzeplatam recenzję swoich ulubionych amigowych hitów z grafomańską (i może zabawną) historią Borsuczego Rycerza – walczącego z wszechogarniającym graczy Zapomnieniem o największych „przyjaciółkowych” Bohaterach! Mam nadzieję, że przy lekturze tych wypocin, będziecie się chociaż w połowie tak dobrze bawić, jak ja przy ich pisaniu! Zapraszam!

*******

„Powiadali, że wyszedł wprost z fal Morza Północnego i że zrodził go ich lodowaty, wściekły bezmiar, a powiła zapłodniona przez morze topielica.

Powiadali, że wyszedł z Pustkowi Trwogi, gdzie powstał jako płód czyichś nieczystych myśli, inny niż pozostałe Cienie. Inny bo we wszystkim podobny do człowieka.

Mówili, że był synem Hinda, boga wojów, spłodzonym ze śmiertelną kobietą podczas jednej z wędrówek boga po świecie pod postacią włóczęgi.

Mówili, że zrodził go piorun, który zabił stojącą na wydmach Sikranę Słony Wiatr, córkę wielkiego żeglarza Stiginga Krzyczącego Topora.

Stała samotnie na klifie podczas burzy, wypatrując na horyzoncie żagli statku swojego ukochanego. Martwa powiła płomienie i wojownika.

Mówili, że pojawił się wprost z nocy, jadąc na wielkim jak smok koniu, z jastrzębiem siedzącym na ramieniu i wilkiem biegnącym obok.

Mówili rożne bzdury.

Było całkiem inaczej.

Prawda jest taka, że wypluły go gwiazdy.”

– Jarosław Grzędowicz – „Pan Lodowego Ogrodu” Rozdział I – „Nocny Wędrowiec”DEATHDEALERBOR

Frank Frazetta – Death Dealer (1973)

 PROLOG

Witam serdecznie Drogi Graczu!  A co tu robi prawdziwa, bądź zmyślona legenda na temat Vuko Drakkainena – głównego bohatera jednej z najlepszych polskich powieści sf/fantasy ostatnich lat? Co tu robi dzieło Franka Frazetty? Oprócz niewątpliwych funkcji ozdobnych – przypominają Borsukowi i Tobie zarazem o prawdziwych bohaterach, za którymi się bardzo stęskniłem i żywię malutką nadzieję, że Ty także… Pozwól jednak, że na początku ponownie powitam Cię w mojej jakże skromnej i pięknej jednocześnie, przytulnej i przerażającej zarazem Norze! Jako, że we wcześniejszym odcinku obiecałem Wam bliższe zapoznanie się z kuszącymi kształtami najlepszej przyjaciółki graczy z lat 90 – czyli Amigi – tak też czynię! Dodatkowo pragnę zauważyć, że Amiga jak na retroprzyjaciółkę, wcale się tak bardzo nie zestarzała. Kibić smukła i wcięta, piersi jędrne jak u dzierlatki, na twarzy trochę zmarszczek, ale któż nie lubi pięknych i dojrzałych kobiet! Gadane także ma jak cholera i do tego na dwa głośniki! Tak Panie i Panowie Amiga dostarczyła nam swego czasu nowatorskiego stereo i niezliczonej ilości przepięknych melodii. Co ja tu się będę rozpisywał, dla mnie – najlepszy sprzęt do grania dostępny wtedy w Polsce i gdyby nie mała pojemność nośników – pewnie kasowałaby późniejszą konkurencję 16-bitowych konsol – gdzie gry wydawane były na cartridgach. Teraz wysłużona Amiga 500 leży na szafie, zaś jej miejsce zajęła u mnie – szybsza w podejściu i bardziej bezpośrednia AmigaCD32, która dzięki „scenowym” kolekcjom składanek gier umożliwia mi powrót do tamtych pamiętnych chwil z borsuczej młodości! Z młodości kiedy byłem jeszcze Borsuczym Rycerzem„- Borsuku, co ty znowu majaczysz? Miałeś przecież nie pić!”…

Nie piję cholernicy! Ale dłużej także nie będę milczał! Czas wreszcie oddzielić chłopców od mężczyzn i przedstawić prawdziwą historię. Czas wreszcie pokazać niedowiarkom i przypomnieć kłamliwym językom, kto rządził i dzielił, kto po prostu panował na polskiej ziemi (a także w innych ościennych i zamorskich krajach) w burzliwych latach 90-tych ubiegłego stulecia! Przypomnieć kto był kierwa plejstejszynem swoich czasów! Giermku Snesie i Megadrajwie – siedzieć tam do cholery cicho w szufladzie – bo was przez rok następny nie podłącze! Nadeszła chwila, kiedy ja ostatni z zakonu Borsuczych Rycerzy, na nowo zbiorę swoją drużynę wojowników i wspólnie wyruszymy na naszą ostatnią wyprawę. Ostateczną przygodę, najdłuższą i najbardziej niebezpieczną z naszych wspólnych podróży! Pełną śmiertelnych wrogów, pułapek  i przeciwności losu wędrówkę przez Zapomnienie. Celem przywrócenia dobrego imienia i blasku chwały Naszej Królowej Niezapomnianych Krain – Amidze! Pamiętacie te wspaniałe, kolorowe krajobrazy ciągnące się parallaxą po horyzont? Najpłynniejszy scrolling jaki widziało ludzkie oko w dwuwymiarowych światach?! Słyszycie jeszcze gdzieś w głowie te chwytliwe i nieprzemijające melodie, które śpiewała nam Przyjaciółka, aby ukoić rany odniesione w wyniszczających bitwach? Jeśli tak, to możliwe, że jeszcze nie jest za późno! Ja jako Borsuczy Rycerz pamiętam je bardzo dobrze, lecz Ty Drogi Graczu zatracając się w realistycznych trójwymiarowych bryłach nowych światów zdaje się, że już zapomniałeś… Lecz jeśli jednak gdzieś tam w głębi duszy skrywasz jeszcze te najmilsze chwile z przeszłości – proszę pomóż mi! Przywołaj za pomocą czaru „PLAY” bardów wojowników z tamtego okresu i może razem wspólnie obudzimy uśpionych gdzieś na strychach i w piwnicach, na zakurzonych półkach, czy w zatrzaśniętych szufladach, na dyskietkach i porysowanych płytach TYCH, z którymi razem przeżywaliśmy NAJWSPANIALSZE PRZYGODY naszego dzieciństwa!

– Powstańcie wojownicy naszej młodości, dryfujący gdzieś na krawędzi zakamarków wspomnień. Wlejcie jeszcze raz nostalgiczny, młodzieńczy żar w nasze zwiotczałe serca! Jak za dawnych, starych czasów, do ostatniej kropli krwi, do ostatniego włosa mojej wyleniałej sierści! Jeszcze chociaż ten jeden, jedyny raz – W Imię Naszej Ukochanej Pani Amigi –  POWSTAŃCIE I WALCZCIE:

NIEZAPOMNIANI BOHATEROWIE BITMAPOWYCH KRAIN!

To działa, bardy kastraty! Działa! Grajcie dalej! Chyba coś widzę we mgle? Czyżbyśmy kogoś zbudzili? Jakiś kosmaty kształt?

– Taaa, pewnie Borsuczy Rycerzu, twoja Chomicza Żona cię szuka. Zginąłeś bez śladu. Myśli, że znowu gdzieś chlejesz! Buhaahahaha!

– Ale śmieszne… Byście sobie fryzjera zafundowali lepiej, wstyd mi z wami wyjść na miasto nawet…. Grać nie gadać!

– Czekaj Borsuku, Mgła Zapomnienia chyba się rozrzedza… Kurwaaaa! WILKOŁAAAAK! Zespół zwijamy gitary i …spierdalaaamy!

– SROŁAK nie wilkołak! Debile i tchórze pieprzone! Ale jedno wam przyznam – gracie   lepiej niż wyglądacie! Martwego byście ożywili swoim pitoleniem. Czekajta! Znam go… Pamiętam… Przez lata nie widziany przyjaciel… Toż to VALDYN LWIE SERCE! Ostatni z wojowniczego i mężnego rodu ludzi-lwów! Witaj Valdynie! Kopę lat drogi przyjacielu!

– Witaj Borsuku! Jakże się cieszę, że cię widzę! Po tylu latach w otchłani niepamięci… Wszyscy gracze o mnie zapomnieli, sam ledwie pamiętam kim jestem… Zapominam powoli nawet Ilenę…

– Ilenę – twoją lwiczkę?! Co z nią? Znowu porwana? Ponownie zaklęta w kamień?

– Niestety… Zapomnienie zamknęło mnie w powtarzającym się cyklu jednej przygody. Nikt nie napisał dalszego ciągu… Próbuje ją ratować, ale ciągle ginę bez końca, odradzam się i umieram ponownie… A jeśli nawet nadlwiczym wysiłkiem uda mi się do niej dotrzeć to i tak nie mogę zdjąć z niej tej cholernej klątwy! Stoi skamieniała, a moje łzy lecą jej na koszule z napisem…

– Ogarnij się VALDI! Zapomniałeś o talizmanie! Tylko pradawny Talizman Uczuć ukryty w Świątyni Czaszek ma moc, aby przywrócić Twoją ukochaną do życia!

– Talizman, ach tak Borsuku! Zapomniałem…

– Wskakuj na smoka, ino żwawo – lecimy po niego!

– Borsuku cykl! Cykl się powtarza… Podniebny Okręt kolejny raz porwał moje smoczysko… Musimy ponownie wyruszyć przez Urocze Bagna! Pamiętasz chociaż drogę Borsuku?

– Urocze Bagna – cóż za zdradliwe uroczyska! Hah śmierdzi tam prawie jak u mnie w kiblu! Pamiętam Valdynie mój przyjacielu, znam nawet sekrety tego miejsca….

LIONHEART

THALION 1993

AMIGA 1MB (4 DYSKI) / AMIGA CD32 – SKŁADANKA

 PLATFORMER / AKCJA – PRZYGODA

Heroic Fantasy… któż z Was Drodzy Retromaniacy za młodu nie chciał przezywać przygód na miarę Conana, Thorgala, czy innych bohaterów naszej młodości? Znajdą się w ogóle tacy wśród graczy starszego kalibru? Adrenalina rozdmuchana za pomocą Conanów: Barbarzyńcy i Niszczyciela, Willowa, czy He-Mana emitowanego na drugim programie TVP koło godziny 18 – powodowała, że każdy z małolatów chciał wywijać mieczem, odbijać ukochane i ciąć potwory – cytując klasyków – „NA PLASTERKI!” Domowe czasy 8-bitowe już po części nam to umożliwiły, za pomocą wielu odcinków Barbarianów, Satan’a czy słabego portu Black Dragon / Black Tiger i innych podobnych bohaterskich gier, ale to dopiero Amiga za pomocą swojej niesamowitej grafiki 2D przeniosła nas naprawdę w światy czarowników, smoków, potworów i pięknych niewiast do rozdziewiczenia… Ale do rzeczy bo widzę, że mi się opowieść rozjeżdża! lionheart1

Naprawdę wiele świetnych tytułów z gatunku przygoda-akcja z elementami platformowymi dostarczyła nam nasza Przyjaciółka – o czym się w tym minicyklu jeszcze przekonacie! Teraz przedstawiam Wam tutaj szczytowe osiągniecie gatunku z końcowego żywota naszej Ukochanej Pani. Lionheart wydany przez Thalion w 1993 roku na 4 dyskietkach (jak na grę akcji – było to duuużo), i wykonany przez najzdolniejszych amigowych artystów, a między innymi wśród nich – bóg grafiki 2D z charakterystyczną kreską – Henk Nieborg znany z Ambermoon’a, Flink’a, czy Lomax’a na PSX, muzyczny sztukmistrz – Mattias Steinwachs – łączący w swoich melodiach orkiestrę symfoniczną z heavy metalem po prostu pozamiatał ówczesną konkurencję! Pięknych gier na Amigę było mnóstwo (vide Shadow of The Beast) – ale twórcom z Lionheart’em udało się praktycznie wszystko, czego zapragnęli.  Przepiękna oprawa graficzna z mistrzowskim efektem parallaxy wywoływała zapytanie – czy to na pewno nie Amiga 1200 i jej sławne kości graficzne AGA? Odsłuchując zaś ścieżki  dźwiękowej gracz wpadał w zdumienie – zatrudnili skurczysyny orkiestrę? Do tego szeroki zakres ruchów naszego protagonisty Valdyna, długie intro, DWA ZAKOŃCZENIA, wielgachni bossowie i hardkorowe elementy platformowe! Autorzy nie popełnili jednak błędu przywołanej przeze mnie wcześniej Bestii – Lwie Serce jest grą trudną, ale uczciwą! Jeżeli nauczysz się w nią grać, to możesz nawet tak jak ja – stary borsuk – skończyć ją na „jednym kredycie” – ale oczywiste, że wymaga to na początku żmudnego treningu.

WITAJ PRZYGODO! 

Motywację Valdyna i cel jego wędrówki już zdążyliście poznać. Co zaś wyróżnia tego bohatera od wielu innych konkurencyjnych gier? Szeroki wachlarz ruchów zarówno eksploracyjnych jak i niszczycielskich oraz bardzo dobra animacja postaci! Nasz człowiek-lew majestatycznie biega po polach i lasach (na szczęście na dwóch nóżkach i się w Simbę nie bawi…) i oczywiście jak na platformera przystało – skacze (bardzo ważne jest tutaj ukształtowanie terenu – biegnąc z górki rozpędza się do większych prędkości, zaś na stromiznę wbiega zdecydowanie wolniej i dużo elementów platformowych wykorzystuje pomysłowo ten fakt). W czasie skoku – na szczęście – możemy nim sterować i zawrócić troszkę w locie – co biorąc pod uwagę trudność niektórych ewolucji mocno pomaga. lionheart2

Dodajcie do tego wspinaczkę i zjeżdżanie po linach z jednoczesnym machaniem mieczem, chwilowe pionowe próby utrzymywania równowagi niczym linoskoczek i możliwość oddania z tej pozycji dodatkowego skoku i macie w głowie zarys całości. Tylko, że zapomnieliście o walce – nasz chłopina udowadnia nam także tutaj, że nie wypadł sroce spod ogona tylko prawie z bijatyki! Poniżej przedstawię sterowanie Valdynem – i należy pamiętać o bardzo istotnym fakcie: w czasie walki – nie dusimy batona jak w innych grach na tzw. pałę – tylko trzymając przycisk – wychylamy gałę zadając odpowiedni cios. Porada z gatunku ważnych, rzekłbym życiowych, więc powtórzę – najpierw wciskamy klawisz ataku i dopiero wychylamy kierunek.

SIŁA PERSWAZJI

JOY – PRAWO, LEWO – poruszanie Valdynem, GÓRA – SKOK (lewo, prawo sterowanie w locie). WALKA (FIRE) i: GÓRA – zamaszysty szlag ostrzem w górę, W KIERUNKU BIEGU – podstawowy atak mieczem, W PRZECIWNYM KIERUNKU – najsilniejszy obrotowy upierdalacz za plecy, SKOSY DOLNE – podcinka nogą z możliwością naprzemiennych lewokopów i prawokopów. I BARDZO WAŻNE – w czasie skoku FIRE i DÓŁ: lotniczy penetrujący rozpruwacz pozwalający na odbicie się od przeciwnika i kontynuowanie skoku. UWAGA: jeden rodzaj kładek na łańcuchu – wymaga rozbujania – czyli rytmicznego wychylania joya w kierunku ruchu platformy z trzymanym jednocześnie wciśniętym przyciskiem ataku. Upierdliwe jak pchły na jajach… a nawet bardziej, gdyż w czasie „bujania” zdarzyło mi się nawet raz wykręcić gałkę z arcade sticka!

ARCHITEKTURA I JEJ MIESZKAŃCY

Autorzy starali się jak mogli, aby wędrówka naszego herosa nie była usłana różami. Świetnie animowanych i różnorodnych przeciwników jest tutaj multum. Skaczące futrzaki, dzikołaki, wielkie jaskiniowe pająki i ich potomstwo, plujące kwiaty, trójnogie robaloidy strzelające osami i gniazda tychże, chowające się w kokonach jaszczury, po których językach możemy chodzić (!) – i to wszystko w pierwszym świecie…

lionheart3

Dalej natrafimy na katów z toporami, zabójców z dwoma ostrzami, wszelkiego rodzaju plujące plugastwa i działka, duchy, latające kamienne posągi, skrzydlate bazyliszkowe stwory, wampiropodobne istoty, a nawet miny! Do ciemnej strony mocy należy jeszcze dorzucić bossów –  pokroju olbrzymiej bagiennej muchy, kościanego smoka, wielkiego błędnego ognia, skrzydlatego demona, czy kamiennego posągu oraz ostatniego złego, zwanego przeze mnie Rzygającym Królem (nawet nie chcę wiedzieć coś ty żarł przed pisaniem tego wpisu i chodzi mi tu o całokształt – Nacz.Os.Rep). Dziwne jest rozmieszczenie bossów – niektóre światy ze względu na hardkorowy poziom trudności elementów skakanych nie kończą się „generałem”, zaś u kresu naszej wędrówki musimy pokonać ich aż trzech… ale bossowie w Lionhearcie to jednak nie najtrudniejsza przeprawa. Bardzo dobrze przemyślane i zarazem trudne elementy platformowe plus przeszkadzajki to główny atut gry. Liście stanowiące podłoże, kręcące się wokół osi albo wymagające zatrzymania uderzeniem, żuki poruszające się po lianach, języki wrogów, kolczaste sowy, znikające kładki, platformy na łańcuchach! I to wszystko nieraz nad śmiertelną dla wojownika wodą bądź lawą, która potrafi także zalewać niektóre etapy i z obowiązkowymi bujającymi się kolczastymi kulami, wystrzeliwującymi ognikami lawy, czy toczącymi się głazami w tle… Nikt nie mówił, że będzie łatwo… Kapitalne wrażenie robią skoki po sękach wielkich, naprawdę wielkich bagiennych sekwoi. Miód i hardkor jednocześnie!lionheart4

Na szczęście twórcy trochę się zlitowali nad Valdynem i umieścili w jego przygodzie wiele sekretnych miejsc z cennymi znajdźkami. To także kolejny z plusów produkcji. Większość jest bardzo pomysłowo ukryta i trzeba troszkę pogłówkować, aby się do nich dostać. Bohater odwiedzając te miejsca może natrafić na najcenniejsze – dodatkowe życia, a także eliksiry odnawiające energię (startowo mamy 4 serduszka zdrowia) oraz symbole miecza, które zwiększają moc naszego oręża. W większości poziomów nasz człowiek-lew, może także zbierać rozsiane w scenografii klejnoty – i jeżeli ich liczba dobije do setki – dostaje dodatkowe serduszko energii. Bardzo wspomagający element, bez którego w końcówce przygody zbyt często oglądalibyśmy śmierć Valdyna. Jednak najważniejszym ze skarbów do zebrania jest tutaj przywołany przeze mnie wcześniej Talizman Uczuć – KONIECZNY do ożywienia naszej ukochanej u kresu podróży i jeżeli go pominiemy, będziemy zmuszeni oglądać mniej satysfakcjonujące zakończenie. Żeby nie było za łatwo – to cały poziom z tym przedmiotem – czyli Świątynia Czaszek jest jednocześnie sekretem do odkrycia!

WŁADCA BESTII

Nasza wędrówka nie byłaby przecież NIESAMOWITĄ PODRÓŻĄ bez plansz przerywnikowych, które za młodu naprawdę wryły się w mój malutki borsuczy móżdżek. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem etap, którym bohater dosiadając dinozaura walczy z przeciwnikami i ściga powietrzny statek, na który później się wspina, skacze po masztach i eliminuje czyhających na jego życie zabójców to zaniemówiłem! Kopara na ziemi i jednocześnie jeden z trudniejszych momentów w całej grze. Jeszcze jakieś atrakcje? Proszę bardzo – lot na smoku jako etap strzelankowy! Smoczysko na szczęście samo pruje ogniem, my tylko kierunkujemy jego ogniste pociski, ale za to możemy dalej machać mieczem i nawet skakać na jego grzbiecie! Jeżeli Drogi Graczu mało Ci atrakcji to czeka na Ciebie jeszcze cała wieża, zalewana przez wodę i tylko od szybkości Twojej wspinaczki zależy czy przeżyjesz…

Mógłbym długo jeszcze zachwycać się tą jedną z najwspanialszych bohaterskich platformówek na Amigę… Tylko po co? Jeżeli Drogi Graczu dotarłeś aż do tego rozdziału mojego bajdurzenia to pewnie już dobrze wiesz, że powrót do „przyjaciółkowych” gier dobrze rozpocząć od tego świetnego excusive’a! Najpiękniejszego graficznie, a zarazem nie zapominającego o grywalności. Trudnego jak cholera, ale uczciwego dla gracza i przemyślanego pod względem designu poziomów. Zachwycającego animacyjnie i symfonicznego muzycznie! Dosłownie POTWORNIE najeżonego niebezpieczeństwami, ale niezmiernie satysfakcjonującego po ukończeniu. Po prostu NIEZAPOMNIANEGO…

I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE?

Witaj Valdynie, witaj Ileno! Cholera babo, z tymi wąsami to żeś się chyba z Eurowizji urwała?! Poborsuczyłaś chociaż trochę ze swoim królem zwierząt?

– Świnia z ciebie, nie borsuk!

– Wstrzymaj małżonkę Valdi, bo złość piękności szkodzi… Choć tu widzę, że raczej niewiele zaszkodzi… ale w boju się może niewiasta przydać, toż to kawał kobity!

– Borsuku, jakże Ci jestem wdzięczny za pomoc w wyprawie! Co ty żresz cholero, żeś pamiętał to wszystko po latach? (też się pytałem – Nacz. Os. Rep)

– Larwy, pędraki i Chomika z rana! A na poważnie przyjacielu – to kto by zapomniał TAKĄ PRZYGODĘ? Urocze Bagna, Jaskinie Grozy, Zapomniane Miasto, Wulkaniczny Kocioł, Świątynia Czaszek, Podniebny Okręt, Smoczy Horyzont, czy Wieża Utopców. Na koniec zaś Zamek Rzygającego Króla! Takie widoki ze wszystkich Bohaterów Niezapomnianych Krain to tylko u ciebie! Wspaniale po latach odwiedzić te miejsca, mój Kapitanie!

– Kapitanie?

– Wojska Rzygacza przeca twoje teraz są jak go ubiliśmy? Zapomniałeś o co walczymy? O przywrócenie należnego miejsca Naszej Pani Amidze w pamięci graczy! Oddziały Zapomnienia wzbierają na sile! Ponoć mają nowego i bezwzględnego przywódcę – mitologicznego skurwiela KARKOSA!

– Ten łysy mięśniak z ostrzami na łańcuchach, co potwory niczym karkówkę kroi? Słyszałem Borsuku, że nawet Zeusa przerobił na mielone..

– Ty nie marudź ino trenuj! Zastałeś się jak tetryk na wiecu Radia Maryja! Gdybym ci nie pomagał w wyprawie to byś Ilenki dziś nie poszturchał… Bardy zagrać złotogrzywemu coś, co pamięta! Motyw przewodni najlepiej. Jutro z samego rana wyruszamy do mitologicznej Grecji!

– Na te zadupia? A po kiego chuja?

– Dokładnie, Valdynie! Dokładnie! Po kawał chuja, co też się bogom nie kłaniał…..

 

RetrometrW NASTĘPNYM ODCINKU:

—- GODS —-

PS.1 – Grupa Manowar z piosenką „Heart of Steel” zgodziła się wystąpić w moim blogu za friko! Oczywiście, był jeden warunek – jeżeli pozdrowię znanego mi ich imiennika! Tak też czynię Manowarze zwany Mieczykiem i Pozdrawiam z Borsuczej Nory!

 PS.2 – Product placement został w tym blogu sowicie opłacony! Pan Jarosław Grzędowicz przysłał mi taczkę kaszanki oraz wannę ogórków kiszonych w zalewie! Zaś Franio Frazetta zgodził się narysować akty ze mną i z Chomem! Trzymta się chłopy!

PS.3 – Nie dajmy się zapomnieć!

PS.4 – po zrobieniu listy gier wszechczasów – aktualizuję ocenę Lionheart’a. Lepszego platformera bitewnego na mikrokomputery 16 bitowe ze świecą szukać. Pod względem artyzmu graficznego i muzycznego – także wybitny.

O RetroBorsuk 105 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.