Recenzja | Gluf – Tesla Frog (ZX Spectrum)

Kolejny raz RetroSouls ruszyli z rycerzami tęczy w gumiakach na podbój ZX Spectruma, a więc kolejny raz zasiadamy przed ekranem i rozprawiamy o nowych bojach w świecie speccy.

Podczas Gali RnG 2018 Old Tower był nominowany do najlepszych retro gier wg naszej centrali. Wyszedł z tego głosowania dość dobrze, bo z 3 miejscem w tabelce wspólnie z amigowym Worthy. Ten logiczno-zręcznościowy szpil który wyszedł w listopadzie 2018 zachwycał pomysłowością, płynnością wykonania i przede wszystkim grywalnością. Zdziwiłem się lekko, gdy już w styczniu Denis Grachev oznajmił że oto właśnie nastąpiła premiera jego nowego tytułu – Gluf Tesla Frog.

2 miesiące po Old Tower wchodzi nowy gracz na scenę, poznajcie Glufa

Podobnie jak w przypadku Old Tower (i właściwie wszystkich innych wydanych wcześniej przez RetroSouls gier) możemy pograć online przez przeglądarkę. Ja jestem zachwycony takim obrotem spraw bo mój speccy nie jest w chwili obecnej sprawny, z resztą nawet bym nie pograł, bo Gluf w odróżnieniu od OT jest grą wymagającą min. ZX Spectrum 128kb. Tak więc od razu pierwsze co zrobiłem to odpaliłem przeglądarkowego Glufa z myślą o sprawdzeniu nowej mechaniki i jak się okazało ponownie jak w przypadku gier tego studia skubaniec nie puścił mnie aż nie skończyłem już przy pierwszym posiedzeniu – grywalność i jakość wykonania są tutaj chlubną normą.

Zacznijmy jednak od początku, może od zasad gry. Mamy tu grę logiczno-zręcznościową z naciskiem na to drugie, akcja dzieje się szybko, to nie mózgołamacz na modłę szachów. Kierujemy żabą w okularach, która ma za zadanie naładować wszystkie nieaktywne pola na planszy. Jak ładujemy? Podchodzimy naszym podopiecznym do akumulatora i ładujemy energię (wystarczającą na max 10 pól). Jak to mawiał klasyk „z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie kłamał”. Po naładowaniu musimy po prostu wbiec na nieaktywne pole i ono się już automatycznie samo „zapali”. W ten sposób umiejętnie unikając przeszkód i ładując baterię będziemy musieli na każdej planszy aktywować wszystkie kafle. Brzmi prosto i tak jest, ale nie jest to wada, pomysł sprawdza się w praniu doskonale.

dmuchane żaby już były, pora na naładowane

Mamy prostszą mechanikę w porównaniu do Old Tower, ale mamy za to dużo ciekawszych przeciwników. Jest sporo niemilców i każdy z nich ma zupełnie inny wachlarz zachowań. Naprawdę algorytmy tu użyte robią wrażenie, niektórzy nas ścigają, inni sobie po prostu chodzą, a jeszcze inni latają po całej planszy. Część z nich nie jest przypisana do określonej platformy, oni zapieprzają po całej planszy korzystając z wind, spadów itp. jest nawet duszek który potrafi zniknąć i pojawić się gdzieś indziej. Nie da się nad oponentami całkowicie panować i trzeba ich szybko unikać, lub czasem zagonić do jakiejś pułapki. W związku z tym mamy nieograniczoną liczbę żyć, nieograniczony jest też czas gry, ale każdy kontakt z przeciwnikiem kończy się rozpoczęciem planszy na nowo. Jest bardzo szybko i natychmiastowo, śmierdzi dobrymi starymi gierkami arcade na kilometr, to lubię!

Mam też wrażenie że levele są większe, ponownie mamy płynny scrolling w pionie, ponownie colour clash jest niemal niewidoczny, ponownie barwy są użyte z rozmysłem sprawiając, że całość jest bardzo intuicyjna i przejrzysta. Jest nawet jeden taki bajer, który zarobił u mnie mocnego plusa. Otóż jak wspomniałem przeciwnicy często nas potrafią zaskoczyć, by wyjść temu naprzeciw Denis zaimplementował pewną ciekawą rzecz, gdy damy górę lub dół ekran „wychyla się” w dół lub górę pokazując nam co się tam dzieje jednocześnie nie zmuszając nas do pójścia tam postacią. Oczywiście jak to na speccy jest też ładny ekran tytułowy, który jest do zobaczenia na screenie wyżej (żaba Tesli z monoklem? Czemu nie!). Muzyka? Stworzone 2 kawałki przez Olega Nitkitina co kilka plansz się naprzemiennie zmieniają i wpadają w ucho (dźwięki gry również występują). Pierwszy motyw kojarzę (Loituma), drugiego nie, ale pewnie też jest to jakaś interpretacja znanej melodyjki.

do takiego poziomu możemy „wychylić” ekran w górę – fajny bajer

Koniec końców jak wspomniałem na wstępie zaraz jak odpaliłem tego szpila to go skończyłem za jednym zamachem grając aż skończę. Spora grywalność, mocne wykonanie i ciekawy pomysł. Mamy 25 poziomów, które mi zajęły ok. 1:10h za pierwszym podejściem (w jednej planszy w której latały „pszczoły” jak szalone spędziłem sporo czasu bo chyba za bardzo leciałem „na luja”). Denis Grachev jest już moim speccy guru i czekam na to co pokaże jako następne na ZX’a, choć dopiero co stworzył kontynuację Old Tower na Segę Mega Drive (Old Towers), ten tytuł właśnie przeszedłem, więc niedługo też recenzja. Miejmy nadzieję że nie zapomni o bojownikach tęczy w gumiakach, choć na maszynce Segi też cuda potrafi czynić. Ja na koniec mocno polecam Glufa, odpalcie sobie w przeglądarce i poskaczcie bo nie kosztuje to dużo czasu, a zabawa jest przednia.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: ZX Spectrum (wersja online) /2019

3 słowa do gracza: prosty, przejrzysty, szybki i grywalny szpil dla każdego


Ciekawostki:

» jak już wspomniano w tekście pliki z grą są do pobrania za free na stornie RetroSouls, a bezpośredni link do wersji online znajdziecie tutaj

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox