Recenzja | Treasure Planet

Treasure Planet ps2Disney w swoim fachu przez dziesiątki lat nie miał sobie równych. O dziwo świecił jasno nawet w szambie jakim były na ogół gry na licencji. Planeta Skarbów z 2002 roku to chyba jedna z ostatnich wydanych w tym stylu bajek pełnometrażowych dla młodszych i dorosłych, która miała w sobie magię starych produkcji (a przynajmniej ja mam takie wrażenie). Wyszło oczywiście kilka gier na licencji, dziś leci na serwer ta wydana na PS2. Jak poszła „egranizacja” tym razem?

Look at you! Glowing like a solar fire. You’re something special

Piratem być to super sprawa, wieczne przygody, hulanka i wolność. Tak przynajmniej za dzieciaka się to widzi, na starość widzisz syfilis po hulance, szubienice po przygodzie i więzienie po wolności, ehhh ta dorosłość. A może by tak wprowadzić to jeszcze w kosmos? Podniebni piraci si-fi z szczyptą steampunku. Żagle będące ogniwami przerabiającymi energię słoneczną w paliwo do galaktycznych podróży. Załogi złożone z wszelakich kosmitów, cyborgów i kij wie czego jeszcze. A w tym wszystkim młody chłopak wychowany na legendzie o pirackim kapitanie łupiącym statki i znikającym gdzieś na swoją planetę pełną złupionych kosztowności… Planetę Skarbów. Nie dość, że ta historia jest autentyczna to jeszcze młody Jim Hawkins odkrył mapę do tej planety, hej przygodo!

Treasure Planet ps2

Treasure Planet jaki zawitał na czarnulę to mówiąc bez ogródek klon pierwszego Jaka i Daxtera, a przynajmniej ja nie mogłem się pozbyć takiego wrażenia. Mamy platformera 3D z planszą w której są konkretne zadania do wykonania. Zawsze jest ich 5 z czego 2 są te same (zadania typowo „znajdźkowe”). W odróżnieniu jednak od J&D nie mamy otwartego świata tylko staroszkolne wybieranie planszy, same plansze są też znacznie mniejsze i mniej ciekawe. Mimo to gra się fajnie, twórcy postarali się uatrakcyjnić granie poprzez dodanie power’upów dzięki którym będziemy rozwiązywać proste łamigłówki. Dostaniemy zatem możliwość przez kilkanaście sekund być postacią która będzie miała sporo siły potrzebnej do rzucania obiektami i rozwalania drzwi, dostaniemy „łapkę” do przekręcenia wajchy, jetpack do wysokiego skoku, skrzydła do szybowania, czy buty szybkości dzięki którym nawet lawa nie zdąży nas sfajczyć. Dodaj czasem do tego minigierkę i sporo starego dobrego skakania połączonego z zbieractwem i mamy bardzo fajnego szpila! Brakuje nieco bossów (sztuk 2) i pierwsze lokacje nie zachwycają zaprojektowaniem oraz designem, ale potem gra się rozkręca i już wszystko jest takie jak powinno.

All that talk of greatness, light coming off my sails… What a joke

Poziomy platformowe o których mówiłem stanowią na moje kieprawe oko 60% gry, cała reszta to poziomy z hmm nazwijmy to… no… deska windsurfingowa w której żagiel jest ogniwem przerabiającym energię słoneczną na paliwo, dzięki czemu nieźle zapieprzamy (błagam, niech ktoś to opatentuje i wprowadzi w życie!) służy do etapów… nazwijmy je „deskowych”. Są dosyć efektowne, deska rozwija niezłe prędkości, a do tego może robić tricki, grindy, skakać i uderzać żaglem – taki prawie Tony Hawk. Prawie bo szkopuł w tym, że są strasznie schematyczne, prawie cały czas robimy w nich to samo, a jest ich dużo. Zmianie ulega właściwie głównie sceneria, niby niczego tu nie brakuje, ale jakoś w połowie gry wiało tam nudą. Dobrze, że w grze idziesz dalej za określoną ilość zrobionych zadań, więc nadrabiając ilością z platformowych możesz lżej podejść do „deskowych” i nie musisz ich maksować. Potencjał był, ale przesadzono z ilością, w wcześniej przytoczonym Jaku też były etapy z pojazdem, ale było ich mniej i były ciekawsze. Tu zabrakło większej różnorodności lub po prostu można było zrobić tych etapów mniej.

Treasure Planet ps2

Przechodząc do technicznych aspektów to można powiedzieć że jest bardzo dobrze. Etapy nie są może olbrzymie ale znów nie są takie małe, a wszystko chodzi płynnie. Szczególnie to należy docenić w levelach, gdzie się śmiga szybko na desce i w koło coś się wali i przemieszcza. Muza jest filmowa, a przerywniki to również oczywiście głównie urywki filmu. Z licencji oczywiście skorzystano, ale nie pełnymi garściami o czym za chwilę. Lekko niewygodna czasami jest kamera. Niby jest ok, ale jej kąt położenia sprawia, że czasami nie widzisz przepaści pomiędzy platformami, którą masz metr przed sobą. Kilka lub kilkanaście razy przez to zdarzyło mi się zginąć. Prócz tego z sterowaniem nie ma zgrzytów, można zacząć grać bez konieczności przyzwyczajenia się do jakiegoś elementu.

Oh, shut up, Arrow. You know I don’t mean a word of it

Największy zarzut wobec tej gry jest właściwie jeden i to moim zdaniem poważny – nie do końca jest wierna licencji. Przed zagraniem zobaczyłem sobie pełnometrażową animację i jest to cudowne dzieło, pełne fajnego designu, pomysłu i humoru. Poczułem się momentami jak dzieciak oglądający pierwszy raz te wszystkie bajeczne produkcje Disney’a. Gra natomiast humoru nie ma za grosz, miejscówki w pierwszej części są mdłe i co najgorsze chłopaki popieprzyli chronologię. Występują tu postacie w momentach w których ich nie było, mają inne role, są też poziomy których w ogóle nie było. Postacie są jakieś takie wyprane z osobowości, tak właściwie to mógłby tam być Bolek i Lolek i nie robiłoby to większej różnicy. Gdyby ktoś nie widział filmu to podejrzewam, że nie wiedziałby w ogóle o co tam chodzi. No sorry, ale grając w grę na licencji chciałbym poczuć jej klimat, a tutaj jest z tym słabo i nawet jeśli gra sama w sobie jest dobra to to mi cholernie przeszkadzało w odbiorze.

Treasure Planet ps2

Słowem podsumowania – choć gra technicznie jest dobrze wykonana to brakuje jej klimatu. Nie ma w sobie magii licencji na której jest oparta i do tego ma kilka drobnych niedoróbek. Jak na mój gust trochę za dużo jest poziomów z deską, które są albo ubogą wersją Tony Hawków, albo ubogim wyścigiem solo. Jednocześnie jest to dobry platformer bardzo podobny do pierwszego Jaka i Daxtera, więc jeśli gra od ND ci się podobała i nie interesuje Ciebie zbytnio połączenie z filmem to atakuj śmiało. Gra z całą pewnością jest warta tych tylko kilkunastu złociszy za ile można ją kupić. Cała reszta graczy niech idzie obejrzeć kolejny raz Planetę Skarbów, bo warto.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: PlayStation 2/2017

3 słowa do gracza: Świetny dla fanów Jaka i Daxtera pierwszego, ale nie ma ducha swej licencji.


Ciekawostki:

» na tej licencji powstało wiele gier o tym samym tytule (PSX, GBA, PC), żadna z nich jednak nie jest taka sama. Są to kompletnie inne gry

» film „making of” można zobaczyć tutaj

» Planeta Skarbów jest wariacją powieści Roberta Louisa Stevensona pt. Wyspa Skarbów, która swoją drogą była wielokrotnie ekranizowana w swej pierwotnej „pirackiej” formie

» ponoć trwały już pierwsze prace nad kontynuacją, ale szekle w Departamencie Excela się nie zgodziły i projekt anulowano

Inne artykuły:

Recenzja | Rayman 2: The Great Escape Był taki czas kiedy wszyscy poszli za trendem i postanowili nie być już płascy. Z 2D na 3D przeskoczył Marian z Linkiem, kształtów również postanowił ...
RetroTopka | Najlepsze gry piłkarskie na Mikrokomp... Gorączka EURO 2016 w pełni, a nasze Orły po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, w pięknym stylu zdobyły 7 punktów w grupie nie tracąc bramki, a późn...
Recenzja | Crash Bandicoot 3: Warped W 2014 roku Naughty Dog obchodziło swoje 30ste urodziny. Z tej okazji postanowiłem na chwilę odpalić grę Psiaków, którą najlepiej wspominam i płytka z...
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox

3 Comments

  1. Niezaprzeczalnym faktem jest, że bajka miała swój klimat i magię „tych” Disney’owskich filmów. Mi osobiście się wydaje, że ostatnią produkcją posiadającą jeszcze tą magię był „Mój Brat Niedźwiedź” – bynajmniej ona dla mnie też miała to coś. Nawet mam taką tradycję z kuzynem (9 lat), że gdy do mnie wpada latem to zawsze oglądamy tą bajkę (tradycja trwa już 4 lata) a on wciąż chce to ze mną oglądać. Trochę jakbym widział w nim siebie samego – dzieciaka, który nie jest zepsuty przez fejsy i całe internetowe badziewie… Lata za piłką, gra w klasyki (raymany, kangurki kao, crocki, crashe itp – ma psxa, ps2 i new3ds) Jestem z niego dumny, heh.

    Dobra wracając do samej gry – nie grałem. Kiedyś widziałem jakiś gameplay na yt ale to chyba była właśnie psx-owa wersja, a skoro te gry się tak różnią to dalej nic nie wiem o tej z ps2 ;)
    Jeżeli faktycznie można ją zestawić z Jak&Daxter, to dla mnie gra automatycznie staje się tytułem wartym uwagi. Niestety branża niejednokrotnie nam pokazała, że gry na licencji nie posiadają zwykle magii filmu i trzeba się do tego przyzwyczaić. Jednak, kiedy sama gra mimo to nie jest spieprzona to trzeba to uznać jako sukces. Jeżeli na wiele rzeczy przymknie się oko, a sama gra jest grywalna to myślę, że śmiało można w nią zainwestować.
    Wydaje mi się jednak, że żadna gra nie przeskoczy miodności i magii jaką posiadała gra Hercules na PSX-a. Fakt faktem, przez lata nie wróciłem do tytułu (pomijając już fakt, że go po prostu nie posiadam…) ale pamięć mi mówi, że nie grałem chyba w lepszy licencjonowany twór.
    Dzięki Repip za tą reckę, bo chociaż sama gra nie powala na kolana to sam mam chyba ochotę wejść do świata młodości i obejrzeć sobie wspomnianą produkcję ;)

    • Tego niedźwiedzia kiedyś oglądałem, ale pamiętam go jako smutny, a takich nie lubię. Wolę kino wesołe, przygodowe itp. a taka jest Planeta Skarbów

      Co do gry sama w sobie jest fajna i jak ktoś lubił J&D to śmiało niech odpala, szkoda że nie ma w sobie tego polotu z animacji.

    • Tak „Mój Brat Niedźwiedź” to ostatnia animacja Disneya w starym stylu i szkoda, że już odeszli całkowicie od animacji w takim właśnie stylu.

      Ja się przyznam bez bicia, że ani nie grałem w ten tytuł, ani nie oglądałem Planety Skarbów. Ale animację już sobie ogarniam do oglądania, więc może w weekend wezmę się za nią jeśli tylko nie wypadnie mi co innego.

      Recka bardzo fajna, produkcję z chęcią sam sprawdzę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*