Gramy Na Gazie | Montezuma’s Revenge i Montezuma Again! – Video (recenzje, rozgrywka, ciekawostki)

Witamy w kolejnym odcinku Gramy Na Gazie! Tym razem Larek i Borsuk zaprezentują wam prawdziwie kultową grę. Czy ktoś nie słyszał o Montezuma’s Revenge? Tak myślałem! Znają wszyscy, nawet pani z warzywniaka na dole za młodu grała w tą jedną z najlepszych zręcznościowo – przygodowych gier komnatowych. A słyszeliście może o Montezuma Again? Uuu, nikt się nie zgłasza oprócz mojego towarzysza Larka? No, nie ładnie… To wydana całkiem niedawno nieoficjalna kontynuacja, zawierająca kilkadziesiąt nowych i arcytrudnych komnat. Uwielbiam wyzwania i trudne, lecz uczciwe szpile! Skoro podobnie jak ja – kochacie Zemstę Montezumy, zaś o kolejnym wcieleniu tej gry nie słyszeliście – zapraszamy do oglądania i czytania!


PANAMA JOE vs INDIANA JONES

czyli POJEDYNEK TETRYKÓW

Soundtrack do recenzji: nucicie sobie motyw przewodni z Indiana Jones. Wiecie, rozumiecie, Acta 2!

Montezumas revenge, Preliminary Monty

Siedział akurat na kanapie, popijał kolejne piwo i zajadał się ostatnim kawałkiem pizzy oglądając wieczorne wiadomości, kiedy nagły reportaż z Chile poraził go niczym piorun! Wspomnienia jego zapomnianych przygód wróciły w oka mgnieniu do jego lekko podchmielonej łepetyny. Tak, kiedyś był bohaterem, poszukiwaczem przygód, awanturnikiem znanym wszystkim małolatom. I nie tylko małolatom! Wszystkie meksykańskie i indiańskie laski nosiły tatuaże przedstawiające serce przebite strzałą i jego inicjały – Pi Dżej. Teraz o Panamie Joe, najbardziej zapomnianym podróżniku na Ziemi pamiętała tylko garstka retro graczy… Dzieciaki zamiast zagrywać się w dalsze części jego przygód i patrzeć na jego plakat nad łóżkiem wolą jakichś przebierańców z Marvela, którym nawet podstarzały Indiana Jones nie może podskoczyć… A tu nagle bum! Jedudu! Co za nowina w Wiadomościach! – Nowa piramida Azteków odkryta w Chile! Zbudowana przez nieznanego wcześniej Montezumę Osiemnastego o pseudonimie Pepe. Wszystkie poprzednie grobowce Indian z Południowej Ameryki spenetrował swego czasu zapomniany podróżnik Panama Joe – nawija całkiem urodziwa reporterka. – Tylko on miał umiejętności i wiedzę, dzięki której mógł stawić czoła śmiertelnym pułapkom ukrytym w ich czeluściach! Ale czy zapomniany Panama Joe jeszcze żyje? Kto, jeśli nie on, zbada tajemnicę tej najnowszej piramidy? – Chyba to dobry moment, aby powrócić w chwale?! – zastanowił się przez chwilę…

Indiana Jones był inspiracją dla twórców Montezuma’s Revenge. Plakat z Poszukiwaczy Zaginionej Arki. Źródło: Original Film Art.

Kurcze, tylko lata już nie te, brzuszysko urosło znacznie, zaś jego forma nadaje się bardziej do trumny niźli do skakania po gzymsach i linach. – Ale skoro Indiana kręci piątą cześć swoich przygód w wieku siedemdziesięciu lat, to może wartałoby spróbować? – zastanowił się i chwycił za telefon. – Cześć Indy, co tam u ciebie? – Siema Panama, moje zapomniane alter ego! U mnie wszystko w porządku, jestem w połowie zdjęć do najnowszej części moich przygód! Trenuję ostro z kaskaderami i osobistym trenerem od fitnessu, czuję się jakbym znowu miał trzydzieści lat! – Taa. Chyba do setki stetryczały dziadu! Dzieciaki już nie chcą na ciebie patrzeć! Spielberg durny tyle lat zwlekał z kontynuacjami twoich losów, zbyt długo, dublować cię muszą! Indiana Jones i choroba prostaty! Tak się będzie zwał kolejny twój film! – Zawrzyj ryj rozpikselizowana historio! Ja przynajmniej wystąpiłem w kilku niezapomnianych przebojach, a ty? W ilu? W jednym hicie i jednym kicie! Kultem jesteś tylko dla retro nerdów, co na Atari ino grają! – Łooo, żesz ty! – Co?! Prawda boli zapomniany grubasie? Buhahaha! – Sam zawrzyj ryj, widziałeś wiadomości?! – Wiadomości, jakie? – Odkryto niezbadaną aztecką piramidę! To moja szansa, żeby znowu być na czołówkach gazet! Powrócić w glorii… – Twoja?! Chyba kpisz Panama! To ja, Indiana Jones jestem przecież najlepszym archeologiem wszech czasów! Zaraz dzwonię do Stevena…

Panamie Joe marzył się taki plakat filmowy… Okładka reedycji Montezuma’s Revenge.

Pozostało mu tylko czekać aż jego plan wypali…  Tydzień, dwa, cały miesiąc oglądania wieczornych newsów oraz przeszukiwania internetu, a tu nic szczególnego się nie wydarzyło… Zaczynał nawet powątpiewać czy ego jego rywala było na tyle rozbuchane by podjął się tego wyzwania… Nagle jest! Jebudu i trach! – Przepraszamy za nagłą przerwę w programie i łączymy się z Chile, skąd nadeszła tragiczna wiadomość! Niestrudzony, niezapomniany poszukiwacz przygód i podróżnik w jednej osobie – Indiana Jones nie żyje! Zginął tragicznie w trakcie przemierzania tajemniczej piramidy Montezumy Osiemnastego Pepe. Na miejscu opłakują go nieliczni fani oraz ekipa filmowa Stevena Spielberga wraz z reżyserem. Chcieli na taśmie filmowej uwiecznić kolejny moment chwały bohaterskiego doktora Jonesa. Reżyser i producent w jednej osobie zastanawia się nad sensem kontynuowania filmowej sagi przygód tego wielkiego archeologa… Panama Joe z uśmiechem na ustach popatrzył na zegarek, pociągnął łyk piwa, odliczył piętnaście sekund… Jakby na coś czekał. Kiedy zadzwonił telefon, wiedział co usłyszy. – Panama?! Cześć tu Steve. Tak, Spielberg. Wiesz, mamy problem… Indy nie żyje! Aha widziałeś w TV? Słuchaj stary… Sorki, że zawsze wolałem jego od ciebie. Był bardziej medialny. Tak, przystojniejszy też trochę. Ale do rzeczy. Tak zapytam z ciekawości, jak twoja tężyzna fizyczna? Trzymasz się jakoś? A to dobrze! A słuchaj… Dasz radę po tylu latach przemierzyć jeszcze jedną piramidę? Tak, dokładnie! Tą samą, którą próbował Indy. No, nie wyszło mu, szkoda… Wiesz, nagrałbym to na żywo! Zrobilibyśmy taki live dokument połączony ze wstępem fabularnym. Wiesz, takie nowe show, dzieciaki to uwielbiają! Prawdziwe niebezpieczeństwo i zero ściemy! Po takim wyczynie wrócilibyśmy oboje na pierwsze strony internetów, gazet i nawet do kin! Jaki czek ci wypisać? Zwariowałeś?! Tyle zer? Dobra, dobra, zgadzam się, tylko nie odkładaj słuchawki! Pytasz się jak to nazwiemy? Eee, niech no pomyślę… Indiana… Dobra, dobra, nie wkurzaj się, żartowałem! Panama Joe i Zemsta Montezumy! Pasuje? Cieszę się! Co? Przysłać po ciebie samolot i osobistego trenera fitnessu? Dobra, to dodaj sobie mój numer do kontaktów. Jutro punkt 12:00 prywatny odrzutowiec przyleci po ciebie. Tylko się nie spóźnij!

Dobrze, że Panama Joe miał swój notatnik z młodości! Dla nostalgicznego klimatu – mapa MWK1 (jednego z założycieli retro witryny ContraBanda.eu) – przedstawiająca Montezuma’s Revenge od Utopia Soft. Towar sprzed minimum 20 lat – lubię to!


ZZA KULIS

Ruszamy na wyprawę!

GRA WSZECH CZASÓW! Montezuma’s Revenge (znane gdzieniegdzie jako Preliminary Monty) to zdecydowanie numer jeden na mojej liście najlepszych gier w jakie grałem w swoim długim żywocie. Obejmującej między innymi takie tuzy elektronicznej rozrywki jak: River Raid, H.E.R.O., Wiedźmin 3, Metroid Prime czy Super Mario Bros. Niech fakt, iż w moim prywatnym rankingu wygrywa z tak wielkimi przebojami zaświadczy o jakości tego arcydzieła! Jednocześnie jest to bardzo zasłużona dla branży gier video produkcja – jedna z pierwszych przygodowych gier akcji (action-adventure) w historii, która wytyczyła standardy rozgrywki w tym gatunku (i nie tylko tym) na lata. Prosty ekwipunek, zbieranie różnokolorowych kluczy do wielobarwnych drzwi, skakanie po platformach, przedmioty pomocne w „walce” z zamieszkującymi piramidę drapieżnikami, potrzeba wysilania szarych komórek by uzyskać progres do następnych etapów. Jak na 1983 rok (oficjalne wydanie w 84) gra porażała różnorodnością, grafiką i grywalnością! Żeby nie było, iż przesadzam – to także jedna z ulubionych gier mojego towarzysza wszelkich rozpikselizowanych przygód czyli profesora Larka!

TRZY GRY W JEDNYM FILMIE? No, prawie, ale i tak zaszaleliśmy. W kolejnym odcinku naszego edukacyjno rozrywkowego filmidła pokażemy wam aż trzy wcielenia tej gry. Po pierwsze – wersję prototypową zwaną Montezuma’s Revenge, która jakimś cudem wyciekła przed oficjalną premierą. Po drugie – prawdziwe komercyjne Montezuma’s Revenge „nazwane” przez pirackich hackerów Preliminary Monty i pod takim tytułem rozpowszechnione pośród polskiej atarowskiej braci w latach 80-tych zeszłego stulecia. W tym przypadku Larek zgłosił się na ochotnika i spróbuje pokonać kilka piramid zawartych w tej przygodzie. I po trzecie, ja czyli Borsuk spróbuję przejść hardkorowe pod względem poziomu trudności Montezuma’s Again! Przez to wszystko…

Montezumas revenge, Preliminary Monty

REKORD METRAŻU! Pobiliśmy rekord w długości trwania odcinka Gramy na Gazie! Uwaga, uwaga, pod względem metrażu moglibyśmy z powodzeniem zastąpić którąś część Trylogii Władcy Pierścieni w wersji reżyserskiej i Peter Jackson by się nie pokapował. Czyli drodzy retro gracze – aby obejrzeć cały odcinek za jednym zamachem – musice wziąć sobie wolny wieczór! Najlepiej wysłać żonę i dzieci do mamusi, albo się z nią ostro pokłócić. Chociaż kochająca połowica powinna rozumieć wasze hobby i nie sprawiać problemów w trakcie seansu… Jest po prostu gruuuuubo i na bogato!

BŁĄD W GRZE CZY PUŁAPKA? Chłopaki nie klnijcie na nas pod koniec filmu. Nie nasza wina! Grając w najnowsze wcielenie bohaterskiego Panamy Joe – natrafiliśmy na błąd w grze, który uniemożliwił nam jej ukończenie. Możliwe, że jest to perfidna do bólu pułapka przygotowana przez autora, ale trochę szkoda, że po prostu zły wybór drogi powoduje, iż tego tytułu nie udało nam się skończyć na wizji… Trochę? Kurrrrczaczek! Wypadek przy pracy zdarzył się o godzinie 23:00 w nocy i dodatkowo pod koniec naszego ośmiogodzinnego nagrywania… Szczerze, nie chciało nam się już zaczynać Montezuma Again od początku i poświęcać kolejną porcję nerwów na dojście do tego momentu. Miesiąc wcześniej ukończyłem tę grę bez problemu, a tutaj kiedy szedłem na pewniaka pojawił się taki zonk… Na pocieszenie powiem wam, że skarbiec w Montezuma’s Again wygląda identycznie jak w oryginale, a w samym naszym filmie zawarliśmy dla was tyle informacji i ciekawostek, że i tak nie będziecie żałować!

Kapitalna zapowiedź Montezuma’s Revenge w ówczesnej prasie.

ALE TO JUŻ BYŁO?! Oczywiście, że było i powróciło, bo o świetnych grach można pisać w nieskończoność! Majstersztyk zwany Montezuma’s Revenge został już przez nas dobitnie prześwietlony wszerz i wzdłuż w tej MEGARECENZJI. Znajdziecie tam dokładny opis gry ze wszystkimi występującymi w niej przedmiotami, przeszkodami i bestiami. Poczytacie o konwersjach tego przeboju na inne systemy oraz dowiecie się o oficjalnym, trójwymiarowym sequelu zwanym Montezuma’s Return. Dla klimatu oraz docenienia klasy omawianej dzisiaj gry – zacytuję tylko parę najważniejszych informacji z tego mega wpisu dla naszych najnowszych czytelników. Dodatkowo jeden z naszych korespondentów, niejaki Bob8bit także opisał Montezuma’s Revenge oraz jej kontynuację czyli Montezuma’s Return. Ten wpis znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam najpierw do wspominek…


MONTEZUMA’S REVENGE!

(PRELIMINARY MONTY)

UTOPIA SOFTWARE (1983) / PARKER BROTHERS (1984)

TWÓRCA: ROB JEAGER, POMYSŁ: MARK SUNSHINE

ACTION-ADVENTURE / PLATFORMER / KOMNATÓWKA

NAJLEPSZE WERSJE: ATARI XL/XE, COMMODORE 64, ATARI 5200, COLECOVISION

TAKŻE: APPLE II, ZX SPECTRUM, ATARI 2600, PC-DOS, SEGA MASTER SYSTEM

Bardzo klimatyczna okładka gry!

Montezuma’s Revenge została zaprojektowana i zaprogramowana przez Roba Jaeger’a (Utopia Software) w 1983 roku według pomysłu, który podsunął mu jego przyjaciel Mark Sunshine. Przedstawia ona historię poszukiwacza przygód, który wyrusza do Meksyku celem zdobycia skarbów skrywanych w azteckich piramidach – co więcej porywa się na skarb ostatniego i najokrutniejszego z władców Azteków – Montezumy Drugiego! Po wejściu do piramidy okazuje się, że dotarcie do skarbca nie jest takie proste, co więcej, w jednym przypadku wręcz całkowicie niemożliwe! W Zemście Montezumy (gra słów – będąca także synonimem biegunki u turystów w Ameryce Południowej) biedny bohater nigdy nie zdobędzie sławy i bogactwa. Jak okazało się po latach – jest to niedokończona wersja gry, nad którą Jaeger pracował na swoim 48KB Atari. Wydawca gry – Parker Bros po ujrzeniu jej w akcji zakupił prawa do niekompletnego tytułu, obciął zbędne według niego rzeczy nie mieszczące się na 16KB kartridżu, dodał dodatkowe zestawy komnat tworząc z nich całe poziomy i w ten sposób wydał na rynku. Popularna zaś w Polsce wersja gry – Preliminary Monty 16K – to piracka edycja tegoż tytułu. A skąd w takim razie znamy oryginalną, niekompletną wersję z zabójczym posągiem na końcu? Ano, jak w życiu, „wyciekła” przed premierą…

Nieświadomi całej historii gracze zagrywając się bez opamiętania dochodzili do wielkiego, broniącego wejścia do skarbca posągu Montezumy Drugiego, który tupał ze złości w podłogę celem zabicia naszego protagonisty – można tutaj było uniknąć śmierci podskakując w odpowiednim momencie, ale w żaden sposób nie dało się skarbca otworzyć! I nie słuchajcie „miejskich legend”, że ktoś tam widział jak kolega znajomego poradził sobie z kamiennym olbrzymem i widział końcówkę. Są to „opowieści drzewa sandałowego”, na które ja sam za młodu naciąłem się parokrotnie. Co więcej w prasie growej z tamtego okresu można było spotkać kombinacje ruchów – jak otworzyć skarbiec Montezumy – takie tajne kody – dwa razy podskok, skok w lewo, skok w prawo, hopka na pasek ekwipunku/żyć i skarbiec stanie przed nami otworem… Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, kiedy jako mały chłopak w końcu po wieeeeelu próbach dotarłem do posągu, otworzyłem gazetę z kodami (nie pamiętam jej nazwy – pewnie Top Secret, albo jakiś dodatek growy do Bajtka „Tylko o Atari”), wielokrotnie zrobiłem tak, jak było w niej napisane i co? I jajco jak rzekłby klasyk….. Popularna u nas piracka wersja 16 kilobajtowej Montezumy – czyli Preliminary Monty było w pełni grywalnym produktem. Nie obyło się bez cięć w oprawie ale w zamian zamiast jednej piramidy gracze dostali aż dziewięć!

Montezumas revenge, Preliminary Monty

Montezuma/Preliminary to według dzisiejszych standardów: przygodowa gra akcji 2D z naciskiem na elementy platformowe, a po staremu platformówka – komnatówka. Akcję gry wraz z naszym herosem widzimy z boku zaś jeden ekran gry to aktualna komnata, w której się znajdujemy. Jeżeli z komnaty prowadzą drogi wyjściowe przechodzimy do następnego ekranu – komnaty. Jeżeli ktoś na samo określenie gatunku jako „komnatówka” dostaje spazmów, gdyż gatunek ten był najbardziej popularny w polskich grach na Atari w latach 90 (nieudolne lub przeciętne próby skopiowania hitów pokroju Draconus czy Blinky’s Scary School – z nielicznymi sukcesami jak chociażby Miecze Valdgira I i II) mam dla niego dobrą wiadomość – w omawianej grze nie ma miejsca na nudę! Po wejściu do piramidy okazuje się, że na Panamę czekają nie lada niebezpieczeństwa, zaś on sam na początku jest wyposażony tylko w plecak i umiejętność skakania. Montezuma/Preliminary to w 80% zręcznościowy platformer, postacią poruszamy się za pomocą joysticka zaś przyciskiem fire skaczemy. Oczywiście możemy wspinać się na liny czy drabiny aby dostać się do miejsc normalnie dla nas niedostępnych. Trzeba jednak pamiętać, że Panama nie jest supermanem i niestety upadek z większej wysokości kończy się jego śmiercią – co dodatkowo utrudnia elementy platformowe. Każdy ekran gry to osobny pokój z którego możemy dostać się do sąsiednich pomieszczeń piramidy. Wystarczy rzucić okiem na ekran gry aby zasady zabawy załapać w mig! Jako, że piramidy składają się tutaj nieraz z kilkudziesięciu komnat potrzebna jest także umiejętność orientacji w terenie oraz mapowania piramidy w głowie w trakcie rozgrywki. Rozgrywkę zaczynamy zawsze na szczycie piramidy, a celem gracza jest osiągnięcie komnaty skarbca położonego w samych podziemiach – wierzcie mi niekiedy jest to długa droga! Pomocna w przetrwaniu będzie tutaj także umiejętność planowania gdyż eksplorację piramidy utrudniają nam drzwi – w trzech kolorach – białym, czerwonym i niebieskim. Każde z tych drzwi otworzymy kluczami odpowiedniego koloru, które zdobędziemy w czasie wędrówki, lecz miejsce w plecaku naszego protagonisty jest ograniczone, stąd nieraz staniemy przed decyzjami, które klucze zebrać? Które drzwi otworzyć? Zła decyzja i Panama spędzi resztę życia uwięziony w piramidzie …

Montezumas revenge, Preliminary Monty

TU PRZECZYTACIE CAŁĄ MEGARECENZJĘ MONTEZUMA’S REVENGE!

LAREK: Dobrze pamiętam pierwsze chwile z Montezumą / Preliminary! Było to w czasie szkolnych praktyk i wiedząc, że nic nie będzie do roboty kolega przyniósł z domu Atari z małym 14 calowym telewizorkiem. Pamiętam te emocje, jak przechodził kolejne komnaty i wszyscy krzyczeli: – Uważaj! – gdy przeskakiwał turlające się czaszki, – Teraz! – gdy przemykał pod znikającymi łańcuchami… Pamiętam śmiertelną ciszę, gdy przygotowywał się do skoku na linę, a pozycję przed skokiem trzeba było dość precyzyjnie ustawić, noga Panamy Joe musiała lekko wystawać za podest… Później, gdy miałem już swój komputer, zagrywałem się w Preliminary Monty, aż w końcu udało mi się przejść ostatni poziom (umownie ostatni, bo gra się zapętla). Obecnie już taki dobry nie jestem, a i czasu raczej tyle nie mam, więc w pełni satysfakcjonuje mnie dojście do pierwszego skarbca. Najważniejsze jednak, że na Atari jest dostępna jedna z najlepszych gier wszech czasów!

BORSUK: Tym co znają rekomendować nie trzeba. Z drugiej strony, czy jest tu ktokolwiek, kto nigdy nie słyszał o tej grze-legendzie? Pewnie wśród młodszych czytelników naszej strony – trafią się tacy osobnicy, więc zadam im jedno pytanie lub nawet dwa… Czy nigdy nie chcieliście zostać awanturnikami, poszukiwaczami przygód niczym Indiana Jones czy Panama Joe właśnie? Ja chciałem! Czy nigdy nie marzyliście o znalezieniu najprawdziwszego skarbu?! Ja marzyłem! Nie zwlekajcie więc moi mili – największa z największych 8-bitowych przygód stoi przed wami otworem! A najwartościowszym skarbem jaki odkryjecie w jej czasie – będzie ona sama – Montezuma’s Revenge!

Retronizacja 2018 relacja

W Montezuma’s Revenge ludziska do tej pory grają na zlotach.

MONTEZUMA’S REVENGE / PRELIMINARY MONTY

(ATARI XL/XE, COMMODORE 64, ATARI 5200 i inne)

Retrometr


MONTEZUMA AGAIN!

JOSÉ TOMÁS „PEPE” PARGA (2018)

ACTION-ADVENTURE / PLATFORMER / KOMNATÓWKA

ATARI XL/XE

Kurka wodna, ile tutaj łańcuchów!

Równe 35 lat trzeba było czekać na kontynuację Montezuma’s Revenge w wydaniu na nasze kochane 8-bitowe Atari. Wiem, wiem, jest to nieoficjalny sequel, a raczej hack Preliminary Monty, którego autorem jest niejaki Pepe prosto z Chile. No, ale skoro oficjalnej kontynuacji na Małe Atari nigdy się nie doczekamy – to przecież nie będziemy narzekać? Przynajmniej ja, jako wielki miłośnik pierwowzoru – nie mam zamiaru, ale mój kompan czyli reżyser Larek – jak najbardziej, trochę marudził na nowe przygody Panamy Joe, bohatera ewidentnie wzorowanego na Indianie Jonesie. Trzeba przyznać, że w tej części nasz biedny poszukiwacz skarbów będzie musiał się nagimnastykować bardziej niż Harrison Ford we wszystkich swoich filmach razem wziętych! Ilość zabójczych pułapek, śmiertelnych pokoi, pomysłowych izb tortur, niemożliwych do przebycia ścieżek zdrowia – po prostu wystarczyłaby Spielbergowi na pięćdziesiąt następnych filmów o przygodach najsławniejszego filmowego archeologa… Uszami wyobraźni słyszę przekleństwa Larka, kiedy umiera raz za razem. Buhahaha!

Ta komnata wydaje się łatwa. Jedna z bardziej klasycznych.

Zobaczmy co do zaoferowania ma ta nostalgiczna produkcja i jakie wnosi zmiany do kultowego oryginału? Trzon rozgrywki oraz cała mechanika pozostała wierna pierwowzorowi. Czyli zasuwamy naszym bohaterem po piramidzie, zbieramy klucze, otwieramy drzwi, skaczemy po platformach i linach oraz unikamy wszelkich przeszkadzajek. Zresztą, każdy to zna. Zupełną nowością jest tutaj wielka i bardzo trudna do spenetrowania piramida składająca się z 72 komnat, z których 90% zbudowano od nowa. Robi wrażenie! Trzeba jeszcze raz podkreślić, że nowe pomieszczenia są niemiłosiernie trudne i chyba w tym grobowcu pochowany jest jakiś Montezuma o skłonnościach sadomasochistycznych! Spotkałem się z opiniami wielu Atarowców, że gra oraz zawarte w niej plansze zostały mocno przekombinowane pod względem projektu i przez to tytuł nie jest zbytnio grywalny. – Drogi Larku – co ty na to? Panie Pedro z Chile, zrobiłeś większości graczom wieczną mogiłę! To nie jest żadna piramida, tylko jedno wielkie madejowe łoże… Ileż razy ja już tu zginąłem? Dajcie spokój, przez liczbę przekleństw w eterze żona wygoniła mnie spać do Borsuka! A nie mówiłem? Buhahaha, śpisz w nogach!

Autor miał naprawdę fajne pomysły na większość plansz.

A jakie jest moje zdanie? Trzeba przyznać, że to wyprawa dla prawdziwych, urodzonych poszukiwaczy przygód i hardkorowych graczy jednocześnie! Takich co w DNA mają mają wyryte drukowanymi ODWAGA! No i odziedziczyli jakimś cudem geny kota, czy jakiegoś lamparta – przydadzą do niektórych skoków… W paru przypadkach wydawało mi się, iż niektórych pokoi nie da się po prostu przemierzyć. Jest bardzo, bardzo trudno – ale naprawdę pomysłowo! Będziecie skakać po maleńkich występach skalnych nad lawą, znikających platformach rozwieszonych nad przepaściami, czy kombinować jak przeżyć w planszy wypełnionej w całości zabójczymi łańcuchami. Jednak momentem w którym straciłem wiarę w ukończenie tej gry jest ścieżka zdrowia prowadząca do pochodni, rozświetlającej ciemności nad skarbcem… Oj, pojawiło mi się wtedy trochę więcej siwych włosów na głowie… Larek to zamykał oczy ze strachu jak skakałem po znikających kładkach nad bezdenną przepaścią… Tytuł ten jest jak najbardziej do ukończenia, a przynajmniej da się zaliczyć pierwszą wariację tej zdradzieckiej piramidy, po której rozgrywka po prostu zapętla się. Co prawda nie byłoby to możliwe bez 200 (tak dobrze czytacie – dwustu) istnień, w które zaopatrzył naszego protagonistę autor… To obrazuje skalę trudności wyzwania!

Hehehe. Witajcie na ścieżce zdrowia! Rayman byłby dumny z Panamy…

Żeby nie było, że nie ostrzegałem – to nie jest gra dla mięczaków… Jej poziom trudności jest zarówno jej wielką wadą jak i o dziwo – ogromną zaletą! Dla nowicjuszy i mniej wprawnych graczy będzie to pozycja absolutnie nie do przejścia. Starzy wyjadacze, którzy na pierwowzorze zjedli zęby i bardziej zręczne małpoludy powinni jednak znaleźć tu dużo radochy. Najważniejszym atutem tej nowej reinkarnacji nieśmiertelnego przeboju jest przede wszystkim fakt, że tak wiernie opiera się na pierwowzorze. Napotkamy tu wszystkie dobrze znane elementy scenografii znane z klasycznej piramidy: platformy, drzwi, liny, drabiny, taśmociągi, znikające kładki i gorący ogień zmieniający nas w obłok pary… W niespotykanym wcześniej natężeniu i zaskakujących kombinacjach! Spotkamy w trakcie wędrówki wszystkie śmiertelne przeszkadzajki i drapieżniki: widmowe łańcuchy, upiorne czaszki, jadowite węże czy ogromne pająki. Niejednokrotnie rozmieszczone w niespodziewanych miejscach! Ekwipunek, który znajdziemy – także powoduje, że poczujemy się w tym diabelskim grobowcu dosłownie jak w domu i przemierzając jego korytarze – będziemy planować w głowie kolejność eksploracji następnych komnat. W pewnym momencie czeka nas nawet skok wiary godny przygód zabójców z Assassin’s Creed… Wielką zaletą Montezuma’s Again jest sama mechanika oryginalnej gry, szybkość poruszania postaci i jej duża responsywność na wychylenia dżojstika, świetna detekcja kolizji, wielobarwna i soczysta kolorystyka. I oczywiście kolosalna, wręcz konsolowa grywalność. Szkoda jednak, że nie mamy tutaj żadnej nowości w gameplayu, no ale z drugiej strony – to tylko hack… Szczerze to bardzo podobała mi się ta nowa aztecka awantura z Panamą Joe w roli głównej! Tak bardzo, że gotów byłem dać jej zielone światło w retrometrze po pierwszym przejściu…

Ja ciebie! A tu Rayman padłby jak pet!

Jednakże pewien poważny mankament pod koniec rozgrywki, uwidoczniony w filmie na samym końcu wpisu – spowodował, że obniżyłem końcową ocenę. Naprawdę to nie fair, kiedy wybierając błędną drogę pod koniec gry, lądujemy w sytuacji bez wyjścia. Z której po prostu nie możemy się cofnąć i zostajemy uwięzieni w piramidzie. W momencie kiedy już przebrnęliśmy przez tak wiele… W pewnej komnacie z trzema wyjściami, kiedy wybierzemy nieodpowiednią drogę i nie posiadamy odpowiedniego zestawu kluczy – po prostu już nie zawrócimy. Oczywiście możecie powiedzieć, że źle rozplanowałem zarządzanie swoimi zasobami w plecaku, jednak nie do końca. Jesteśmy przecież po raz pierwszy w tym rejonie piramidy i po prostu z ciekawości możemy wybrać zgubną drogę, prawda? Prawda. Drabina do góry pozwoli nam znaleźć potrzebny zestaw kluczy, jednakże schody w lewo – spowodują, że nie ma zmiłuj, nie ma powrotu. Nasz bohater po każdym zgonie pojawia się w miejscu, w którym wszedł do danej komnaty, a z tych parszywych schodów – nie da się po prostu zejść! Więc kiedy nie możemy otworzyć drzwi znajdujących się w następnej planszy – pozostaje wyłączenie gry. Przecież nie byłoby problemem dla twórcy przemodelowanie tych stopni, aby służyły one w obie strony. Całkiem możliwe, że jest to celowe zagranie autora – najperfidniejsza z pułapek, z których przecież słynęły przed laty takie produkcje. Jednak w wypadku tak bardzo hardkorowego poziomu trudności zawartego w Montezuma Again, uwierzcie mi – naprawdę nie mamy ochoty zaczynać całej wyprawy pod początku… Miesiąc wcześniej, kiedy grałem w tę grę po raz pierwszy, wybrałem prawidłową drogę i nawet nie przypuszczałem, że grając ponownie może spotkać mnie taka niespodzianka… Podsumowując, drodzy gracze – nie idźcie drogą Borsuka! Ani życiową, ani tą w filmie! Buhehehe, bo będziecie mieć 40 lat i w durne gierki będziecie grać… A na poważnie – Montezuma Again to naprawdę dobry szpil, ale tylko dla prawdziwych weteranów Montezuma’s Revenge.

MONTEZUMA AGAIN!

(ATARI XL/XE)

Retrometr

LAREK: Daj pan spokój! Panie to jakieś tortury, a nie przygody! Przechodzę tutaj ze trzy komnaty na krzyż. W pierwszej straciłem szesnaście żyć… I do tego ten błąd…

BORSUK: Ojtam, ojtam! Twardziele dadzą radę! Wymyślając takie pułapki to autor musiał znać mechanikę oryginału jak własną kieszeń! Brawo. A to co? Zaklinowałem się? Hmm. Tu się nie da wrócić? Mówisz, że to bug? A może taka perfidna pułapka?! Eee, mam zacząć od nowa? Nie chce mi się. Dobry tytuł, ale skończyłem go miesiąc temu i chyba wystarczy…


Gramy na Gazie slider

ArSoft CORPORATION i Retro Na Gazie prezentują:

Gramy Na Gazie – MONTEZUMA’S REVENGE! (1983 – 84) + MONTEZUMA AGAIN! (2018) – ATARI XL/XE


PS1. Screeny i okładki pochodzą głównie z Atarimanii oraz MobyGames oraz z oficjalnej strony Montezuma’s Again, gdzie możecie ściągnąć pełną wersję tej gry.

PS2. Mapy do Montezuma’s Revenge aka Preliminary Monty i do wielu innych atarowskich gier znajdziecie na najlepszej stronie z wszelkimi mapami czyli mapy.Atari8.info 

O RetroBorsuk 85 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.