Magiel | Czy to jeszcze retro, czy już emulator?

Magiel

Witam po raz kolejny. Po ostatnich ekscesach Borsuka zastanawiam się, czy na potrzeby magla nie wynajmować jakiejś altany na ogródkach, bo mi kanapę zapasukdził… ale my nie o tym. Jak to na gazie rozmawiamy o wszystkim i niczym kolejny raz, teraz jak na starych ramoli przystało pomarudzimy na temat: Czy to jeszcze retro, czy już emulator?

Ostatnio już o tym lekko wspomnieliśmy przy dyskusji Retrogranie – rozrywka nie dla każdego? Chodzi o to, że dziś wielu (jeżeli nie większość) retrograczy się w ten, czy inny sposób wspomaga sprzętowo. Rozróżnić możemy 2 typy takiego wspomagania – osprzęt do oryginalnego stuffu i zupełnie nowe maszynki. Najpierw zapodamy kawałek, niby stary, a nowy:

Ozar Midrashim Remix by DJ Hector

RepipRepip: I tu powstaje pytanie. Czy jak do Twojej Komody/Amisi/Ataryny/Segi/Nintendo/Gumiaka za pomocą karty SD wpakujesz 100 gier to to nadal można nazwać retrograniem? Niby grasz na oryginalnym sprzęcie, tylko tyle, że na sterydach. Jest jeszcze druga strona barykady o której wspomniałem, zupełna odwrotność pierwszego sposobu. Specjalne sprzęty dla graczy zastępujące stary hardwewe w ogóle. Taki Retron 5 obskoczy carty i pady z SMD/SMS/NES/SNES/Famicona i kilku GrajChłopców, podbije rozdziałke do HD za pomocą filtrów i pozwoli na zapis stanu gry w dowolnym momencie. Jest wspomniany przez Borsuka wcześniej Retrode – to nic innego jak przejściówka cart-PC, wsadzasz oryginalny cart i pada do retrode i grasz na PC przez emulatory na oryginalmym nośniku zamiast roma. Do tego są przenośniaki, zarówno te licencjonowane (np. nadchodzący ZX Spectrum Vega Plus, czy handheld Segi) jak i nie (np. JXD). Tu już w ogóle pomieszanie z poplątaniem, ani hardwere, ani nośnik nie jest oryginalny, ale sama gra jak najbardziej jest taka jak ją stworzono, a może i nawet lepsza.retro konsole przenośneKtoś może zapytać: Po co się w ogóle męczyć, odpal od razu człowieku emulator na PC/Smartfonie z wszystkimi grami i filtrami, savy w każdym momencie, a nawet jakieś spolszczenia fanowskie + frytki do tego. Czy nie jesteśmy trochę hipokrytami inwestując w takie cudeńka? Ponawiam zatem pytanie po tym wstępie: Czy to jeszcze retro, czy już emulator?

MrokuMroku: Jak już wspominałem – starych sprzętów nie czczę, więc powtórzę jedynie, że wolę nowe wcielenia starych konsol. Takie wynalazki jak Retron 5, czy Retrode są wygodne, więc czemu z nich nie korzystać? Mój pokój nie jest specjalnie duży, a miejsca pod TV jest jeszcze mniej. Do tego kłębowisko kabli zawsze działa na mnie jak płachta na byka (pokoju w stylu AVGN nie chciałbym nigdy w życiu). Możliwość odpalenia gier od SNES-a, NES-a, GB, GBC, GBA i Mega Drive w jednym? Count me in. Karty micro SD mi nie straszne i generalnie w tej kwestii nie jestem fundamentalistą. Save w każdym momencie? Tutaj już mam spore zastrzeżenia, bo jak sięgasz po stare gry, to grasz w nie na starych zasadach (nawet jeżeli były maksymalnie niesprawiedliwe i powodowały nadciśnienie). Co do emulatorów na PC i na Smartfonach… nie dla mnie taka zabawa. Niezbyt to wygodne i nie czuję dobrego klimatu.

Daaku avatarDaaku: W moim przypadku trudno, szanowny Nacz.OSie, o jednoznaczną odpowiedź. Dla mnie wspomniane przez Ciebie karty SD dla oryginalnych konsol są swego rodzaju złotym środkiem pomiędzy „zamiennikami” typu Retron 5, a czystej krwi emulacją na pececie czy telefonie. Raz na jakiś czas dopada mnie faza na poznanie jakiejś zapomnianej gry z tego, czy innego starego sprzętu, w wyniku czego w ruch często idzie emulator i podłaczany do laptopa pad. I o ile gra z różnego rodzaju usprawnieniami graficznymi, ułatwiaczami w postaci slotów na zapisy i sterowania Twoim ulubionym kontrolerem to niezaprzeczalne zalety, to nie da się ukryć, że wciąż jest to tylko rozwiązanie pośrednie – pod płaszczykiem przyzwyczajenia i wygody ogrywany w ten sposób tytuł poznajesz w środowisku zupełnie dla niego obcym. Jasne, emulator NESa obsłuży dzisiaj kilkuletni smartfon na Androidzie, ale jeżeli miałeś -dzieścia lat temu styczność z Pegazusem, z jego kanciastymi padami, żółtymi kasetkami i przyjemną pikselozą na telewizyjnym kineskopie, ta sama gra widoczna na przekątnej kilku cali, do tego przesłaniana Twoimi własnymi paluchami przez wzgląd na konieczność sterowania dotykowego traci bardzo wiele ze swojego uroku… Dlatego choć sam nie korzystam z dedykowanych przystawek-kart SD, to nie wykluczam zainteresowania się nimi w przyszłości – bo dzięki nim gracz wciąż zachowuje bliskość ze swoją konsolą, jej padem i telewizorem. A że przy okazji nie musi już szafować kartridżami? magiel carty pegasusCzarny IvoCzarny Ivo: Wydaję mi się że granie na kartach SD to cały czas retro tylko, że bez akcentu kolekcjonerskiego. No bo jak ktoś gra tylko na emulatorach w stare gierki, to mu nie odmówię bycia retro graczem. Mogę mu jedynie zarzucić „desakralizacyjną” postawę :).

Wszystko zależy jaki kto ma do tego stosunek. Ja np. zaczynałem swoją przygodę z retro od emulatorów właśnie. Ciorałem, ciorałem, aż dotarło do mnie, że przecież na allegro nie sprzedają wyłącznie ziemniaków w pudełkach Nokii, nie samymi oszustami internet żyje i chciałbym posiadać fizyczne nośniki tych wspaniałych gier. Ktoś może słuchać muzyki tylko z mp3, czy Youtube’a ale mimo to kupować płyty, bo jak się coś bardzo lubi chce się mieć jakąś fizyczną cząstkę obiektu uwielbienia. Z drugiej strony obecnie ludzie, którzy chcą po prostu pograć w ulubione tytuły „jak należy” muszą się na aukcjach zmagać z ludźmi, którzy po prostu chcą kolejny eksponat na półce i stąd wzrost absurdalny cen. Wtedy może ktoś chcieć sięgnąć po Everdrive’y i inne takie. To chyba takie szukanie złotego środka między pasją do grania na ulubionym sprzęcie, a dobrymi relacjami ze swoim portfelem. Ja sam gram ostatnio na Everdrive’ie na Famicomie u kolegi. Klimat ten sam, ale nie wiem czy sam bym kupił takie cacko, bo mimo że moje retro zakupy stają się coraz bardziej sporadyczne i akcydentalne to jednak się jeszcze zdarzają. Zakup tego urządzenia zabiłby tę potrzebę całkowicie, bo „po co skoro już wszystko mam„, a w przypadku moich konsolowych 8 i 16 bitów to dla mnie jednak bardzo ważne, żeby mieć te kolorowe pudelka, choć zawalają miejsce. Z kolei jakbym reaktywował w końcu Amigę to na bank bym inwestował w SD, bo by mnie szlag trafił jakbym miał teraz pier…lić się z dyskietkami.

Więc podsumowując moją wypowiedź, powtórzę raz jeszcze. Wszystko zależy od podejścia, od stopnia „oddania się” grom. Można być retro graczem, ale niekoniecznie kolekcjonerem (z różnych powodów). Jeszcze dla przykładu przytoczę, że od niedawna zbieram komiksy. Wszystko jedno w sumie jakie wydanie, żeby były w dobrym stanie i mógł je sobie poczytać, ale nawet mi przez myśl nie przechodzi czytanie PDFów w internecie.

RetroBorsukRetroBorsuk: Właśnie Ivo poruszył ważny temat – jakość oryginalnych nośników. Kasety i dyskietki są zajebiste, ale krótkotrwałe i po kilkunastu latach nadają się do ozdabiania ścian niż użytku… Karty SD to dla mnie standard (co nie umniejsza mojej kolekcji) – pozwalają bezstresowo zastąpić wysłużony magnetofon, czy stacje dysków (8 i 16 bitowe kompy) oraz poznać mega cenne i cholernie trudne do zdobycia rarytasy (cartridgowe konsole). W czasach kiedy wydałem już na retro budżet małego państwa oraz kiedy miejsce w mieszkaniu kończy się w tempie zastraszającym KARTY SD są dla mnie zbawieniem. I tak – jest to najprawdziwsze RETRO – gramy przecież na Atarynie, Komodzie, Megadrajwie, czy Snesie – tylko nośnik mamy nowocześniejszy….spectrum, magiel

Co do NEORETRO sprzętów, czyli starych maszyn w nowych wcieleniach – jestem jak najbardziej na tak i to jest przyszłość naszej branży. Kiedyś w końcu skończą się oryginalne złoża starego hardwaru i będziemy musieli radzić sobie z nowoczesnymi zamiennikami. Dobrze, że wychodzą! Niektóre z tych nowości mają też całkiem fajny design i możliwości – to dlaczego nie skorzystać? Oczywiście sam preferuję posiadanie najpierw oryginalnego sprzętu, a dopiero jego nowych klonów.

Co do emulatorów – także nie potępiam, ale rzadko używam. Pomocne są w sytuacjach, kiedy gra ma zbyt duże wymagania w stosunku do naszego sprzętu. Na przykład mam Atari 800XL, a „Duszpasterz Jan Rzygoń” wymaga 128KB i dupa nie pograłbym, ale od czego mam emulator ataryny na PSP? Własnie, emulatory umożliwiają zabieranie całych retrokolekcji ze sobą! W moim PSP-ku siedzi Atari, Komoda, ZX Spectrum, Snes, Megadrive, PC-Engine wraz z romsetami i co? Zajebiście! Odpoczywając po kąpieli w morzu mogę razem z HERO przemierzać kolejny raz podziemne jaskinie.

RepipRepip: Ja muszę powiedzieć, że jakoś nie daje rady odpalić gry na emulatorze, nie moja bajka, nie jestem póki co w stanie również zainteresować się sprzętem typu nowe produkty pod retro jak np. Retrode. Ale z drugiej strony na 8 i 16 bitach grać z dyskietek i kaset? Też mi się to nie widzi, tym bardziej, że mi kasety już pewnie pozdychały. Wspomaganie sprzętu jest moją opcją, lubię oryginalny sprzęt i widoku mojej Komody mi nic nie zastąpi, wciskam magiczny klawisz Return, nie jestem pewien który port joysticka obsługuje dana gra – smaki dzieciństwa, ale lekkostrawne, takie lubię. Z resztą bardzo wiele gier 8 i 16 bit wydanych dzisiaj można legalnie pobrać i odpalić właśnie za pomocą wspomagaczy. Na konsolach 8 i 16 bit też jest ten problem, że padają bateryjki podtrzymujące savy. Owszem, można bateryjkę wymienić, ale nie każdy o tym wie (tym, że padają jak i tego, że można je wymienić) i możesz kupić grę, ale nie masz opcji sav – kastrat i psikus.

Jestem jednak świadom tego, że za 20 lat nie będzie już tak kolorowo, kiedyś eldorado się skończy, sprzęt choć wytrzymalszy niż dzisiejszy ma jednak swoje granice. I wtedy sięgnę po te wszystkie licencjonowane lub nie cuda w formie przenośnej… eeeej! Mówiłem nie wymiotować do pufy! Ostatni raz siedzimy u mnie! Koniec posiadówy!

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox