Magiel | Mini Retro Sprzęty

retromagielWitamy! Kolejny raz postanowiłem rozesłać wici po gazowej centrali by zebrać mniejszych i większych członków na naradę. Pora przedyskutować te całe miniretro!

Od kiedy piszemy sobie na naszym portalu Retro Rozmaitości trudno o miesiąc w którym nie byłoby jakiegoś objawienia odnośnie mini retro sprzęcików. Były one obecne już wcześniej, takie niby C64, Atari 2600 czy nawet Mega Drive szło kupić już lata temu. Były to jednak na ogół sprzęty, które mimo czasem pełnej licencji najłatwiej wrzucić do wora „chińskie podróby”. Zostawiały wiele do życzenia jeśli chodzi o jakość wykonania i emulacji. Jednym z kilku puntów zapalnych nowego trendu było pojawienie się TheC64 Mini i Nintendo Classic Mini: Nintendo Entertainment System, czyli jak kto woli po prostu NESmini. Od tej pory grube ryby wyczuły szmalec, choć zauważyły że trzeba trochę solidniej do roboty się przyłożyć by ludzie dali się oskubać „na nostalgię”.

No i worek się rozpruł, dostaliśmy zminiaturyzowanego PSX’a, ZX Spectruma, NEOGEO, SNESa, a na horyzoncie już Mega Drive, nowy wielki C64, coś przycichł Atari VCS, gdzieś przebąkiwali o PC-DOS, nieco dziwaczny ale w sumie idealny do gamepubu jest też Capcom Home Arcade. Gdy pisaliśmy tego magla doszedł do tej listy jeszcze TurboGrafx-16/PC Engine.

No dobra tyle tytułem wstępu, chciałbym dowiedzieć się od was co sądzicie o tym całym mini retro? Macie w domu? Graliście? Bojkotujecie? Herezje? A może czekacie na ogłoszenie jakiegoś innego mini sprzętu którego jeszcze nie ma?

Czarny IvoCzarny Ivo: U mnie sprawa ma się trochę dziwnie i lekko ewoluowała w pewnym momencie. Na początku uznałem, że mi to zupełnie niepotrzebne bo na 8 i 16 bity (mówię tu o NES i SNES mini) mam już wszystko co chciałem… albo bardziej precyzyjnie wszystko na co było mnie stać ;P. Tym bardziej, że małe ilości gier były wgrywane na te maszynki.

Później jak już wszystko zostało ładnie złamane i okazało się, że można tam wgrywać tyle ROMów ile tabor pomieści moja paranoiczna część mózgu uznała, że to dobra rzecz. Nie będę się musiał martwić czy kartridże przetrzymają próbę czasu, czy kineskopowiec się nie wypali ani o inne techniczne pierdoły. Mimo wszystko jednak nie kupiłem żadnej z nich do tej pory, bo kurde jakoś żal mi kasy na kolejne pudełko, które będzie się tylko kurzyło no bo… wciąż mam pełną szufladę sprzętu, który działa i chyba nie potrafię działać perspektywicznie.

sega mega drive mini

Mega Drive Mini zapowiada się solidnie, premiera już 19 września

Jakoś po wakacjach chyba wychodzi Sega Mega Drive mini. Już snułem plany, że jak cena będzie dobra to ten sprzęt na pewno kupię. Akurat tę konsolę kupiłem za późno i zdążyłem zaopatrzyć się w zaledwie kilka najpotrzebniejszych tytułów. Jednak później entuzjazm opadł, bo przecież będę miał to samo jak kupię sobie składankę gier na SMD na Nintendo Switch, więc jaki sens?

Myślę, że wraz z rozwojem technologii te pierwsze, najprostsze gierki zawsze będą gdzieś jakoś dostępne czy to na kolejnych reedycjach, remejkach, składankach (ostatnio wypuszczona Contra i Castlevania) czy w ramach jakiegoś abonamentu. O gry się więc tak nie martwię, a kolekcja po latach może być nawet martwym, ale pięknym eksponatem cieszącym oko.

Co innego z kolei mini konsolki imitujące stare maszyny arcade. Takie cudeńko rozważam zakupić choćby z uwagi na walory dekoracyjne pokoju gier :). Choć tu barierą chyba są wyższe ceny takich zabawek i chyba wolałbym zainwestować w chociaż takiego Vectrexa – zajebisty retro sprzęcik. W skrócie moje stanowisko bym określił, że popieram te maszynki, ale jednak zlewam ;)

RepipRepip: Ja mam podobnie jak Ivo. W pierwszej kolejności pomyślałem „pierdoła dla kolekcjonerów” i zlewałem temat totalnie, ale ostatnio zaczynam się łamać. Gram teraz za pomocą usługi Nintendo Switch Online w gierki z NES’a i sprawdza się ten patent rewelacyjnie, mały ekran przenośny konsolki + opcje save są wyborne. No ale jest tam póki co tylko NES, chciałbym bardzo by i GameBoy oraz SNES się tam znalazł, bo w SNES mini bardzo fajne tytuły dają i mogliby je też wsadzić online do Switcha!

Łamię się przy nadchodzącym Mega Drive bo lista jest również zacna i kto wie, czy to nie będzie moja pierwsza mini konsolka w domu. Dwa pady w zestawie również mnie intrygują. PS Classic? Przemilczę, choć słyszałem że jak się homebrew do niego wgra to ma nawet sens, ale mnie to średnio bawi taka zabawa. Podoba mi się że linia C64 mini już od razu pozwala wgrywać własne gry do środka, dzięki czemu najwięksi wydawcy tacy jak RGCD czy Psytronik mogą już też z myślą o tych sprzętach kierować się przy produkcji nowych gier (wspomniał o tym w naszym wywiadzie autor Yoomp!64 – Zbych). To pozwala na to by grać w nowości (często darmowe) w legalny sposób na tym sprzęcie. Dlatego trochę mnie martwi brak tego w Mega Drive Mini, jeżeli boją się piractwa (i tak do max tygodnia to złamią, wiec po co te szarady?) to mogliby się dogadać z kilkoma najlepszymi autorami nowości na SMD i pewnie za minimalne pieniądze dorzucić 10 gier od nich pokazując nieśmiertelność tego sprzętu. Na bank dałoby to mocno do pieca marketingowcom, a gry takie jak Old Towers , Tanglewood, czy nadchodzący The Curse of Illmoore Bay żadnej ujmy na honorze by nie stanowiły.

c64mini Sam

twórcy gier na C64 biorą pod uwagę również wersję mini

Czy na coś czekam? Tak, czekam na N64mini, którego póki co nie zapowiedziano i na Saturn mini, którego pewnie nigdy nie będzie, ale ja będę czekał ;). Gdybym był właścicielem gamepubu to na milion % zakupiłbym też Capcom Home Arcade, ale pubu nie posiadam.

Koniec końców widzę sens w tych sprzętach, ale muszą być solidnie wykonane, mieć dobre parametry (tak SONY, wypuściliście gówno i mam nadzieję ze się na tym przejechaliście) i najlepiej by jak linia C64 pozwalały wgrać nowe gry i/lub kopie gier już przez nas posiadanych na półce. A że piraci wgrają tam tony romów? I tak wgrają…

avatar wojtWojt: U mnie z tymi mini konsolkami to jest tak trochę dziwnie. Bo ja nigdy konsolowy nie byłem, zawsze tylko miałem komputery i na nich pracowałem i grałem. Jak miałem styczność z konsolami, to albo u kolegi albo gdzieś w jakimś miejscu publicznym, gdzie takie sprzęty były wystawione.

Kiedy po wielu latach powróciłem do używania tych starych maszynek – kiedy retro jeszcze nie było retro (tak, były takie czasy, że byli to tylko użytkownicy zapaleni tego sprzętu a nie ten cały hype) – to myślałem sobie, jakby tu zminimalizować swoją kolekcję. Na fali nostalgii zacząłem bowiem kolekcjonować różne sprzęty, i oprócz komputerów mojego dzieciństwa nakupiłem mnóstwo konsol, których wcześniej nigdy nie miałem (z różnych powodów – ale przede wszystkim powodów materialnych). Kolekcja zaczęła się powiększać i miejsca zaczęło brakować – i po jakimś czasie spakowałem wszystko i sprzedałem. Potem zaczęły pojawiać się mini konsolki… no i mnie nie wzięło. Bo miałem już doświadczenia z dużymi konsolami i wiedziałem, że nie mam dużo na nie czasu i że… wszystko mogę w sumie zaemulować na komputerze, Raspberry czy PSP.

Dopóki to była jedna czy dwie konsole mini, to jeszcze miałem do tego stosunek ambiwalentny, ale w momencie kiedy zaczęły się pojawiać konsole od każdego producenta, to już poczułem, że jest to standardowy skok na kasę :). O ile w przypadku niektórych konsol, które mają bardzo fajną kolekcję gier, to jeszcze jest to akceptowalne – płacimy za kilkadziesiąt tytułów, więc nie może to być tania rzecz, o tyle w przypadku innych po prostu zestaw gier jest słaby i chyba nie warty swojej ceny.

NESmini, nawet Wojt na nim grał!

Z drugiej strony patrząc – są kolekcjonerzy albo nostalgicy, którzy lubią mieć pod telewizorem konsolkę swojego ulubionego producenta. Dla takich, wydaje mi się, te zabawki są fajne. Mamy przecież ładną obudowę, mamy kontroler (ten w NES ma trochę za krótki kabel – ale tu niestety ograniczenia techniczne są problemem) i mamy gry, które dobrze pamiętamy. Cena? To kwestia wtórna – dla jednych dużo, dla innych nie ma problemu i wydają bo lubią swoje hobby.

Miałem styczność z jedną konsolką – NESem właśnie – i była porządnie zrobiona i miała dobry zestaw gier. Można łatwo zhackować i mieć więcej – ale… czy tak powinniśmy robić, skoro płacimy za „oryginał” i chcemy być „oryginalni”? Łamanie prawa to jest przecież…

Ja bym sugerował każdemu producentowi taką opcję:
1) Zachowanie kształtu oryginalnego (ale w miniaturze)
2) Kontroler o oryginalnym kształcie (i rozmiarze), ALE bezprzewodowy!
3) Dobry zestaw gier na początek ORAZ możliwość rozbudowania zestawu przez sklep, bądź USB

To byłby dobry kompromis dla wszystkich, wtedy mógłbym sobie kupić SNESa albo MegaDrive – podłączone na stałe do TV + bezprzewodowy pad i okazjonalne granie, to by mi się podobało.

Podsumowując ten akapit – jestem ZA, ale na razie nie dla mnie. Miałem styczność z NES i C64 i chciałbym czegoś więcej. Na razie wystarcza mi oryginalny C64 i Amiga oraz emulacja. Ale może jak spełnią moje wymagania to coś kupię ;)

MrokuMroku: Na mnie zwyczajnie działa magia tego zminiaturyzowanego sprzętu. SNES-a Mini brałem praktycznie na premierę i bawię się z nim o niebo lepiej trzymając klasycznego pada w garści niż ogrywając te tytuły np. poprzez Virutal Console na którejś z nowych konsol N. Mega Drive Mini też już zamówiłem, bo chcę na niej ograć kilka tytułów (m.in. ponownie Castlevania: Bloodlines, które w sumie już mam w kolekcji wydanej nie tak dawno przez Konami, ale cholera… czemu nie). Z drugiej strony nie łykam każdego tego typu sprzętu, bo część firm się teraz wycwaniła i próbuje wcisnąć klientom robione na kolanie wersje, żerując na sentymencie vide PSX Mini

SNESmini (tu wersja USA), kolejny szlagier Nintendo. Kiedy N64mini?

RetroBorsukBorsuk: W dupie mam mini! A raczej przyjąłbym chętnie rozmiar mojego tyłka lub brzucha w wersji minii, a nie XL jak jest teraz… A na poważnie to wcale mnie te sprzęty pomniejszone nie grzeją, gdyż:

PRIMO: Mam większość tych konsol w szufladach i podłączone do mojego „nowego” Soniacza Trinitrona CRT 29 cali – po prostu wyglądają piknie i żaden LCD nawet nie pierdnie. I to jest TRU RETRO STAJL!

SECUNDO: Mam Maszynę Czasu (czyli Raspberry Pi zabudowane w Sticka) z wyjściem HDMI i tam mam wszystkie te mini maszynki i nawet wincyj. Biere pod pachę, jade na zlot i mam 10 tysi gier….

TERTIO: Takie Super Retro Trio to wciąga te minisy wszystkie nosem. NES, SNES i Megadrive w jednym, z trzema wejściami na kartridże, z wejściami na wszystkie kontrolery z tych konsol, z wyjściem HDMI, z przełączaniem urządzeń i gier w locie. Po co mi MINISY jak własnych kartridży tam nie wsadzę? Hmm?Nora RetroBorsuka

Wszystkie te Minisy to takie trochę wyciskanie kasy na nostalgii od zwykłych graczy. Retro twardziele mają te sprzęty w oryginale, lub dawno znaleźli lepsze zamienniki. Kto lubi niech się bawi, nikomu nie zabraniam, ja olewam. W jednym przypadku mógłbym zmienić zdanie, gdyby wyszła AMIGA MINI (najlepiej AGA) z pełnoprawną klawiaturą, wyjściem hdmi, wejściem na karty sd, pin9 i myszkę i żeby czytała obrazy dyskietek adf niczym zwykłe dyskietki. Wtedy bym pomyślał. Podsumowując: na maxa mam wyjebane na mini!

avatar larekLarek: To i ja dodam, jeśli można, swoje trzy grosze. Na razie żadna z mini-konsolek mnie nie rajcuje. Może dlatego, że – podobnie jak WojT – nie jestem konsolowcem. Dawniej nigdy nie miałem konsoli do gier (chyba że za konsolę możemy uznać „ruskie jajeczka”) i nie czułem potrzeby jej posiadania skoro miałem komputer. Konsole wydawały mi się czymś gorszym od komputerów, bo jak na tym programować? Moje Atari umożliwiało mi tworzenie gier, co było podstawową sprawą dla mnie. Konsole umożliwiały jedynie konsumpcję (o ile można to tak nazwać), co dla człowieka próbującego swoich sił w programowaniu było niewystarczające. Moje spojrzenie na konsole z biegiem czasu oczywiście się zmieniło.

Obecnie trochę inaczej na nie patrzę, choć nadal uważam, że nie dla mnie one zostały stworzone. Doceniam w konsolach to, że były projektowane z myślą o grach, więc najczęściej dawały znacznie większe możliwości twórcom gier niż komputery powstałe w tym samym okresie. Mowa oczywiście o retro konsolach, bo w dzisiejszych czasach jest już z tym inaczej.

gramyngazie top wyścigi na atari

Larek ma sowje „mini” i więcej do szczęścia nie potrzeba

Wracając do sedna sprawy – nie widzę w mini-konsolkach nic ciekawego. Szczególnie, że są zamkniętymi systemami i nie dają możliwości uruchamiania gier z oryginalnych nośników, które posiadamy. Nie do końca rozumiem, dlaczego żadna z tych mini-konsol nie ma takiej możliwości. Co projektantom tych urządzeń nie pozwoliło dołożyć do nich złącza kartridża (bo chyba tylko o takich nośnikach mówimy w przypadku retro konsol)?
Nie wiem jak bym zareagował na pojawienie się np. mini-Atari XL… Czym takie coś by mnie mogło skusić? Wygląda na to, że niczym. Obraz na TV x-cali przez HDMI? W zasadzie już to mam. Bezprzewodowy kontroler do gier? Już mam. Błyskawiczne uruchamianie gier? Te kilka-kilkanaście sekund, które oferują mi nowoczesne urządzenia do wczytywania gier w zupełności mnie zadowalają. Sam już nie wiem… O, jest coś, co by mnie zainteresowało! Pełnowymiarowa replika Atari XL/XE z nowoczesna płytą elektroniki wewnątrz. Jeśli z zewnątrz byłby to w pełni funkcjonalny komputer, ze wszystkimi złączami, jakie posiada oryginalny sprzęt, a w środku nowy układ z wyjściem obrazu przez HDMI, możliwością włączenia różnego rodzaju rozszerzeń, łączeniem się przez BT z bezprzewodowymi kontrolerami/dżojstikami – to tak, takie urządzenie bym kupił. I zdaję sobie sprawę z tego, że to w środku, to już nie byłoby „prawdziwe” Atari, tylko jakiś emulator. W takim przypadku ten jednej mały minusik bym jakoś przeżył.

Wiadomo, że oryginalne układy z pewnością w końcu kiedyś padną na dobre. I choć jestem na taką ewentualność przygotowany, bo mam kilkanaście płyt głównych, z których w każdej chwili mogę przeszczepić potrzebny narząd, to jednak taka całkowicie nowa płyta z elektroniką jest czymś wartym zastanowienia.

Podsumowując: wykastrowane konsolki i komputerki mini – stanowczo nie, pełnowymiarowy i w pełni funkcyjny sprzęt oparty już na nowej technologii – zdecydowanie tak.

PS. Pisząc te słowa nie widziałem jeszcze wypowiedzi Borsuka, a wychodzi, że mamy do tego całkiem zbliżone poglądy.

avatar wojtWojt: Hola, hola… ale się Borsuk przejechał po konsolkach :).  Ja stanę jednak w ich obronie tutaj. Fajnie się mówi komuś kto ma całe szafy wypchane konsolami i cartami do nich. Ale nie wszyscy tak mają, a nostalgia ich też bierze. Co mają wtedy zrobić? Kupić na jakimś portalu oryginalną konsolę i poszukać kilku gier? To zajmie czas i będzie drogie. Emulować na PC? To wymaga jakichś umiejętności i nie jest wygodne – bo przecież chciałoby się podłączyć sprzęt do TV i grać na kanapie. Dla takich niedzielnych graczy, którzy chcieliby sobie przypomnieć Mariana akuratnie minikonsolka nadaje się super. Podłączasz do TV, pad w dłoń (niestety jak pisałem wcześniej problemem jest brak bezprzewodowego kontrolera) i można w sekundę grać.

Larek pisał tutaj, że szybkość ładowania dają mu nowoczesne urządzenia, które posiada podpięte do swojego sprzętu – tak, ale dotyczy to tylko komputera i również wymaga inwestycji finansowych (taki na przykład mój UK1541 – czyli emulator stacji dysków do C64 kosztuje teraz ok 400 zł, a Ultimate jeszcze więcej) – no i wymaga samego komputera, do którego to podłączymy. No i daje dostęp do tytułów z komputera, a jednak niektórzy właśnie wyrośli na konsolach (jak widać Larku są jeszcze na tym świecie tacy ludzie ;).

Ultimate-64-Elite, zupełnie odmienny wymiar „mini”

Borsuk wspomina tutaj o Maszynie Czasu, która zastępuje mu wszystkie konsolki w postaci emulacji. No powiedzmy, że jest to jakiś kompromis, ale… znowu dochodzimy do tego, że jest to nielegalne (bo jednak trzeba ściągać romy, które ładujemy do maszyny). Dwa – jest to emulacja, więc czasem pojawiają się problemy z niektórymi grami (umówmy się, nie jest ich tak dużo żeby było to problemem w przypadku emulacji konsol, choć takie N64 nie będzie nigdy dobrze emulowane, a Dreamcast ma tylko kilka dobrze obsługiwanych gier…). Do tego dochodzi jeszcze problem z konfiguracją niektórych kontrolerów – o ile w przypadku prostych konsol to nie jest problem o tyle w przypadku MAME jest już jazda i każdą grę trzeba czasem osobno konfigurować a niektóre kontrolery robią całkowite problemy z konfiguracją – trzeba zatem podłączyć klawiaturę i wchodzić w opcje, a to jest czasochłonne i często niełatwe, aby osiągnąć.

Larku projekt o jakim marzysz – takie Atari zbudowane na nowej płycie i nowych podzespołach – akurat w przypadku C64 jest realizowany w postaci Ultimate 64 przez Gideona (tego samego, który zrobił cart Ultimate). Projekt ciut się opóźnia, ale podejrzewam że niedługo Ci co się zapisali na preorder otrzymają swoje sprzęty. Realizuje wszystko co wymieniłeś, wszystkie możliwości starego sprzętu wraz z nowoczesnymi usprawnieniami (odczyt plików z kart SD, WiFi, HDMI, dodatkowa pamięć) a to wszystko można wsadzić do oryginalnej obudowy Commodorka.

Jak widać w świecie retro dzieje się tyle, że dla każdego coś się znajdzie, zatem i dla fanów konsol, którzy nie mogą/nie chcą kupować dużych konsol jest coś czym mogą powspominać stare czasy – mini konsole. Niech sobie żyją swoim życiem, niech producenci dodają do nich tylko bezprzewodowe kontrolery to od razu sobie taką kupię – na przykład MegaDrive.

RetroBorsukBorsuk: Wcale się nie przejechałem tylko oceniłem z mojej perspektywy, przecież nie będę oceniał z czyjejś? No, ale dobra wykażę trochę empatii. Oczywiście, że dla retro laików takie mini konsolki to fajna sprawa i mogą w ten sposób cofnąć się do młodości, jednak czasem patrząc na cenę tych retro sprzęcików – to firmy nas po prostu kroją. Wrzucone 20 gier i brak czytnika/wejścia na oryginalne nośniki – to mnie najbardziej wkurza. Wystarczyłby czytnik CD w PSMini czy wejście na cartridge w Snes Mini / NES mini i już byłoby super! Czy to aż taki koszt byłby dla producenta? Popatrzcie na Super Retro Trio ma trzy wejścia na kartridże i 6 wejść na pady i kosztuje 59 euro…

Super Retro Trio i zachodzi pytanie, dlaczego nie ma wejscia na carty w mini konsolkach?

Nielegalność romów do emulatorów zaś to temat rzeka i ile ludzi tyle poglądów. Kiedyś było coś takiego jak abandonware, a wiele firm swoje gry z 8-bitów czy 16-bitów czyniło freewarowymi. Teraz powrót mody na Retro i nagle wszystko nielegalne… Zresztą mi to koło pałki zwisa, bo z Maszyny Czasu korzystam tylko na zlotach, gdy nie mogę wziąć wszystkiego do bagażnika. W domu gram w większości przypadkach na oryginałach i bardzo często wspieram Retro Scenę kupując fizyczne wydania (Amiga, C64, Atari).

Podsumowując Mini Konsole byłyby fajne gdyby była możliwość wsadzenia weń oryginalnego nośnika, albo posiadały wbudowany większy wybór gier. Zaznaczam, dla retro laików pewnikiem są fajne, dla mnie to popierdółki. Takie retro na pół gwizdka…

Repip

Repip: No i kolejny magiel nagrany. Jak widać zdanie o miniretro jest u nas mocno podzielone, od zwolenników po przeciwników przez ludzi będących gdzieś pośrodku lub w ogóle dryfujących obok tej sprawy totalnie. Zamykam drzwi i do następnego, nara!

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox