NZBBK | Recenzja Leander

leanderminiWalka z Zapomnieniem przybiera na sile! Borsuczy Rycerz przy pomocy Valdyna (Lionheart) budzi do życia Herkulesa (Gods), który mitycznym wysiłkiem pokonuje równie mitologicznego psychola Karkosa. Wydaje się, że chwilowe zagrożenie zostało przezwyciężone, lecz nagle oddziały Ukochanej Pani Amigi zostały znienacka zaatakowane, a raczej zarżnięte przez japońskich skrytobójców! Jakże pięknych skrytobójców! Prześliczne dziewoje z krągłymi piersiami… Wróć! Poprzebieranych wymuskanych chłoptasi ze skośnymi oczkami udających kobiety! Czy nasi bohaterowie wyjdą cało z opresji? Kto przeciwstawi się nowemu zagrożeniu? Zapraszam do lektury, zaś poprzednie odcinki przygód borsuczej drużyny wariatów znajdziecie tutaj: #1 – LIONHEART, #2 – GODS

WIECZNA TĘSKNOTAleander6

Porwanie Lucanny (Chris Achilleos – „Dragonspell” 1986)

Przez zapomniane morze
Woła mnie głos anioła.
Gdzieś, gdzie zderzają się ze sobą góry
tam znajdę swoje nowe życie.

Nosiłem to brzemię tak długo, dla Ciebie
że nic oprócz smutku nie czuję.
Pozwoliłem sobie wierzyć,
że nic nie zrani głębiej niż prawda.

Wiatr nigdy już nie wiał jak tysiąc lat temu
Wszystko co znałem zostawiło mnie samemu sobie..
Nigdy nie odczuwałem padającego deszczu jako palących płomieni
Wszystko co widzę jest odbiciem wiecznego czekania…

Słyszę twój cichy płacz
Zagubiony w deszczowej nocy
Żadnego powodu by żyć
Jeden powód by umrzeć.

Jestem Tym, który upadł… na drogę Cienia.
(a droga wydaje się nie mieć końca)
Jestem Tym, który utonął w rzece łez.

Ensiferum – Eternal Wait (2009)

PROLOG

–  Borsuczy Rycerzu! Boski Herkulesie! Kapitanie Valdynie! Mord! Pułapka! Zasadzka!

– Łap oddech zwiadowco! Spokojnie. A teraz migiem opowiadaj!

– Japońscy zabójcy! Chłopy za dziwki przebrane! W zamtuzie! Wojaki nasze poszły na rżnięcie… a tu ich zarżnęli!

– Że jak? Co ty mi tu fanzolisz za kocopoły wąsaczu?

– Żadne bzdury Borsuku! Prawdę powiadam! Takiej rzezi w całym swoim życiu nie widziałem! Na Amigę, Borsuku! Cały oddział wycięli!

– Jasna cholera! Jak?

– Tradycyjnie, po ostatniej bitwie zapragnęliśmy odpocząć w pobliskim zamtuzie… Wiesz jak jest… Jechaliśmy szlakiem do Burdla Trój-piersiastych Elfek i patrzymy a tu jakiś namiot cyrkowy stoi. Wieeeelki jak trzy polany bitewne… Już sam szyld zachęcał „Azjatyckie Panny! Małe cycki, prężne piczki!”. Prawda?

– Sam bym skorzystał Borsuku!

– Hehehe, Valdynie, zachęcające, nie powiem… Zresztą ty byś zdołał nawet kaktusa wychędożyć! Ale dajmy żołnierzowi dokończyć…

– Wiesz Szefie jak jest… Chłopaki rozochocone szturmem namiot cyrkowy wzięły! A w środku same dziwy!

– Nie dziwota. Burdel przeca…

– Piękne długowłose Azjatki. Fakt, zgodnie z reklamą, płaskie jak deski – ale reszta! Borsuku, Valdynie i Herkulesie takich piękności jak żyje nie widziałem! Piękne buzie niczym u dziewiczych nimf, piękne włosy w niesamowitych kolorach! Niebieskie, zielone, czerwone! Piękne usta, jasne dłonie, czyste myśli… I chodź tu do mnie… Poczuj się swobodnie… Przy mnie bądź…

– Zwiadowco! Ogarnij się! Bez wioskowych szlagierów mi tutaj… Do sedna…

– Tak jest! Przepraszam, ale kiedy przypomniałem sobie te piękności… Tfu! Tfu! Zboki pierdolone! Patrzę, a tu wszyscy powybierali sobie skośnookie dziweczki i szybko do pokojów zaciągają. Ja też jedną taką niebieskofiołkową wybrałem na pieszczoty, ale najpierw zapalić chciałem… Wyszła za mną ze zamtuza i się przymila. Buziaczki daje, to ja ją cap za tą prężna piczkę i… Tfu! Tfu! Zboki pierdolone…

– I co? I co?

– Jajco! A raczej kutas! Fujarkę miała! To chłopy były! Przebrane za baby! I od razu ukrytym w rękawie nożem chciała mnie ogolić! Zgłupiałem przez chwilkę i trzask – niewiastę z kolanka w jaja! Zadziałało… I wtedy usłyszałem jęki naszych wojaków zarzynanych w zamtuzie! Skóra do tej pory mi cierpnie, kiedy sobie o tym przypomnę… Zajrzałem na chwilę do środka… Rzeż niewiniątek Borsuku. Tylko ja uciekłem…

– Myślisz, że to skrytobójcy Zapomnienia, Borsuku?

– Bishoneny Herkulesie, bishoneny pierniczone! Skurczysyny urwały się z japońskich gier… Zapomnienie – podstępna zdziro! Jak znam życie to wycinają w pień wszystkich niepodobnych do siebie… wojów głównie…

– Może moja żona Ilenka się tutaj wykaże Borsuku?

– Valdynie… Jak Cię lubię i szanuję to Twoja baba bardziej do chłopa jest podobna niż do kobity. Gdzie ona do bishonenów… I ten zarost… Wezmą ją za barbarzyńcę buhehehe!

– Borsuk! Masz wpierdol!

– Bez obrazy Valdi, mimo fajnych cycków twej lwicy, nie wyślę jej na pewną śmierć.

– Szefie, a my nie mamy jakiegoś bishonena u siebie? Żeby zinfiltrował te szemrane towarzystwo?

– Niech pomyślę chwilę… Nie pamiętam żadnego… Rukwa jego mać!

– Borsuczy Rycerzu, a ten młodzian o pięknym licu, co na smoka polował? Pamiętasz biesiadę 30 lat temu, jak Valdyn mało co mu komina nie przeczyścił?

– Herkuś! Geniuszu Ty mój! LEANDER! Zapomniałem o tym szczawiku! Pamiętasz jakżeśmy się śmiali z niego, że prawiczek? Ale on kochał tylko swoją Księżniczkę Lucannę i żadnej innej tknąć nie chciał. Niestety bidulkę porwał Pradawny Zmiennokształtny Czaro-Smok – Thanatos, kiedy na własny ślub jechała… Biedny Leander wyruszył na poszukiwania i słuch po nim zaginął…  Wołać mi tu bardów na najwyższą wieżę! Trąby i trolle zaprząc do dęcia! Budzimy gnojka, gdziekolwiek jest! To nasza ostatnia nadzieja!

– Folklorystyczny Zespół Pieśni i Tańca oraz Różańca! Na rozkaz!

– Grać głąby bez szkoły muzycznej, a nie gadać. Zagrajcie coś pięknego w sam raz dla wojownika młodego w tęsknocie za ukochaną pogrążonego… A Wy moi bohaterowie siadajcie do stołu… Spokojnie… Poczekamy…

 *******

LEANDER

PSYGNOSIS / TRAVELLER’S TALES (1991)

AMIGA (3 DYSKI) / AMIGA CD32 (SKŁADANKA)

ATARI ST / MDRV (jako „The Legend of Galahad”)

PLATFORMER / AKCJA – PRZYGODA

Witam serdecznie wszystkich retronerdów oraz retronerdki po ponad miesięcznej przerwie spowodowanej wakacyjnym wypoczynkiem! Odpoczęliście choć trochę na kanikułach? Mam nadzieje, że chociaż w połowie tak dobrze jak ja. Pamiętacie jeszcze poprzedni odcinek i moje wspominki na temat Bitmapowych Braci i Team 17 – dwóch największych tuzów amigowego grania? Dzisiaj uzupełniamy tercet debeściaków o kolejnego i chyba najbardziej zasłużonego dla przyjaciółki (i nie tylko – patrz Wipeout na Plejstejszyn) wydawcę – angielskie Psygnosis! Trylogia Shadow of the Beast coś Wam mówi? Lemmingi albo Benefactor? Wiedziałem, że tak! Co powodowało, że gry Psygnosis były wyjątkowe? Artystyczne zacięcie najwyższego lotu – szczególnie biorąc pod uwagę oprawę graficzną jak i muzyczną – zawsze była to najwyższa półka! lender1

Charakterystyczna oprawa ich gier przywodziła od razu skojarzenia z dziełami takich mistrzów ilustracji fantastycznych jak Rodney Matthews czy Chris Achilleos, którego pracę możecie podziwiać wyżej. Niestety jednak liverpoolskiemu studiu zdarzało się pójść ostro po bandzie i przepiękna oprawa graficzna nieraz nijak nie przekładała się na miodność wydawanych przez nich tytułów – czy to przez przehardkorowy poziom trudności (vide Bestia 1) czy przez przerost oprawy nad grywalnością (Ork lub Obitus). Na szczęście w przypadku debiutu Traveller’s Tales (późniejszych twórców wszystkich gier z serii Lego) o takiej dysproporcji nie może być mowy! Do charakterystycznej urzekającej oprawy developer dorzucił trochę „pseudomangi” (wygląd bohatera oraz udzielających mu porad pomiędzy poziomami syren), dołożył kapitalną animację Leandera oraz przepiękną muzykę skomponowaną przez Tima Wright’a i Matthew Simonds’a i otrzymaliśmy niesamowicie nastrojową i urokliwą, platformową wyprawę po serce ukochanej.

HERO I LEANDER

Księżniczka Lycanna i młody Kapitan Straży Przybocznej – Leander to tragiczni bohaterowie dzisiejszej opowieści – wyraźnie wzorowanej na antycznym poemacie miłosnym Hero i Leander napisanym przez najstarszego greckiego poetę Muzajosa w okolicach 5 wieku naszej ery. Kapłankę Hero zastąpiono inną dziewoją, dołożono wrednego sprawcę całego zamieszania Zmiennokształtnego Czaro-Smoka Thanatosa, który ośmielił się porwać ukochaną naszego protagonisty, zmieniono antyczną Grecję na królestwo fantasy i voila fabuła gotowa! Wcale tego nie potępiam, jak się wzorować to na klasykach! Rzekłbym nawet, że na najprawdziwszym Retro Klasyku w tym wypadku! Skoro już w przybliżeniu wiecie, o co w tym wszystkim kaman – zobaczmy czy Borsuczy Rycerz zdążył już przebudzić naszego pogrążonego w wiecznej tęsknocie bohatera…

*******

– Cichać bardy! Kroki na dziedzińcu słyszę, czy mi się zdaje? Valdyn, Herkuś?

– W hełmie gówno słyszę… Zdejmę lepiej… A Ty Valdyn?

– Ja mam włosy w uszach… Jak na lwa przystało oczywiście… Cisza…

– Szybko, debile, migiem na podwórze! Witaj Leanderze! Muzyka Cię przywiodła?

– Muzyka… Lucanna… Thanatos…

– Milczący jesteś młody wojowniku. Rozumiem. Najpierw ukochana, później przyjaciele?

– W rzeczy samej. Tylko tym razem liczę na Ciebie Borsuku. Usycham z tęsknoty za nią…

– Oczywiście, że Ci pomogę druhu! Ubijemy Thanatosa, uratujemy Lucannę, a później weźmiesz się za babochłopy?!

– W rzeczy samej. Ruszamy. Mam dosyć czekania…

– Valdyn, Herkules! Czekajcie aż nie wrócimy! I pod żadnym pozorem Valdyn nie zbliżaj się do tego burdelu! Wiem, że byś zdołał nawet bishonena wychędożyć! Herkuś pilnuj go! A jakby mu coś do łba strzeliło to ubierz hełm i wal mu z dyńki!

– Mam pozwolenie?! Już zakładam!

– Ja? Przelecieć bishonena? Borsuk nie przesadzaj. Chociaż z drugiej strony… Ałaaaaa! Gdzie z tym pustogłowiem Herk! Auuuuć! Ja pinkole…

 NA RATUNEK PRZEZ BESTIE

I wyruszyli! Leander uzbrojony początkowo tylko w swój przyboczny miecz gwardzisty, sam pewnie nie miałby najmniejszych szans w tych zapełnionych pułapkami i niebezpiecznymi kreaturami światach (każdy świat = siedem poziomów zakończonych bossem), lecz bez obaw! Pomaga mu przecież Borsuk swoim arcade stickiem, a ten kudłacz ma już na rozkładzie niejedną platformówkę czy inną wojowniczą przygodę! A także wspomniane przeze mnie wcześniej syreny, które przed każdym poziomem służą radą i należy ich słuchać! Dzięki ich podpowiedziom, nasz bohater będzie mógł odnaleźć poukrywane Przedmioty Mocy niezbędne do zabicia końcowego arcyłotra jak i do otwarcia teleportu do kolejnego poziomu. A jakie miejscówki przygotowali nam autorzy i czy jest na czym zawiesić oko? Jak najbardziej – w czasie swojej wędrówki przemierzymy zarówno tereny urbanistyczne pokroju wiosek, miasteczek rybackich, świątyń, zamków (w tym Mechaniczny Zamek Pułapek) jak i dzikie ostępy: lasy, jaskinie, najróżniejsze podziemia zalewane wodą, czy nawet majestatyczne lecz śmiertelnie niebezpieczne wodospady…leander2

Dobrze, ale z jakim rodzajem gry mamy tutaj do czynienia i czy rozgrywka potrafi dać rozrywkę? Leander to w gruncie rzeczy platformer połączony z prostym szlachtowaniem potworów. Platformer przez duże P, gdyż największy nacisk w grze został właśnie położony na umiejętność wykonywania precyzyjnych skoków. Czy to nad najeżonymi kolcami wilczymi dołami, bezkresnymi przepaściami,  lewitującymi windami, kładkami na łańcuchach, czy zwyczajnie – po występach skalnych. Najpierw graczu jeden z drugim – nauczcie się skakać, później chwytajcie za broń białą. Przypomnicie sobie moje słowa w ostatnim – trzecim świecie, gdzie czekają Was platformy nie dłuższe niż rozmiar buta naszego herosa… Sterowanie Leanderem jest bardzo precyzyjne, do tego pomocna jest możliwość kierunkowania bohatera w czasie skoku. Najbardziej jednak rzucającym się w oczy elementem, oprócz pięknej oprawy graficznej jest tutaj znak firmowy Amigi – czyli ultra płynny scrolling! Przez to elementy skakane to czysta przyjemność. Fakt, że nieraz autorzy przeginają z ilością różnych pułapek (tradycyjne dla gatunku wyrastające z ziemi kolce, wielgachne zębate bele na łańcuchach, znikające kładki itp. itd.) ale poziom trudności nie jest zachwiany. Po tygodniowym treningu będziecie w stanie przejść grę na jednym kredycie – także dzięki dość bogato rozmieszczonym dodatkowym życiom. Chyba, że wybierzecie ostatni poziom trudności – wtedy współczuję…leander3

Skoro już napomknąłem o szlachtowaniu – ciekawi Was jak zostało ono zrealizowane i czy jest w co wsadzać miecz oprócz pochwy? Może zacznę od mięsa armatniego, tfu, wróć – od mięsa do nabicia na nasz rożen! Atakującą nas faunę, florę oraz sługusów Thanatosa możemy podzielić na trzy rodzaje. LĄDOWE: rożnej klasy halabardnicy, wściekłe psy, węże, rosiczki, ogniste salamandry, wielkie pająki, szkielety-magowie, ślimakosmoki… LATAJĄCE: nietoperze, różnorodne ptaszyska, latające piranie, ogromne osopodobne insekty, koniki powietrzne. Najgorszym jednak zagrożeniem są bestyje o rozmiarach XL w tym: rożnego rodzaju gatunki pradawnych smoków (kościste, albinosy, szare), wielkie rzekozaury (że co!? – Nacz. Os. Rep.), które musimy omijać, czy wszelcy bossowie: Wężowy Król, Królowa Pająków co urwała się z Alien’a, Kamienny Golem i uwaga – Olbrzymia Szponiasta Wydra (powaga!). No i oczywiście nasz główny mistrz ceremonii sam Thanatos w dwóch swoich formach…

SZYBKI SZERMIERZ

Walka nie jest skomplikowana (a szkoda) i zależy w głównej mierze od posiadanego przez młodziana oręża. Miecza używamy naciskając fire i tyle… Czym szybciej naciskamy tym, szybciej Leander macha mieczykiem, zostawiając tylko smugę na ekranie. Szybki skurczybyk jest! Jednakże podstawowy miecz zadaje wrogom tylko jeden punkt obrażeń – co na stwory zamieszkujące pierwszy świat w zupełności wystarcza – na kolejne – nie bardzo… Za rozrzucone na etapach kosztowności, możemy zakupić jednak dużo lepsze narzędzia mordu pokroju:

DŁUGI MIECZ – zadaje 2 punkty obrażeń. Zasięg bez mian. Około metr w skali gry.

SZTYLET – zadaje dodatkowo 1 punkt obrażeń, wyrzucany w czasie ataku w kierunku ukośnym od miecza. Maksymalnie można zakupić dwa sztylety. Zasięg zwiększony o metr w skali gry.

OSTRZE MOCY – w zależności od długości trzymania przycisku ataku wystrzeliwuje powiększające się pole mocy – i w zależności od jego wielkości, zadaje zróżnicowane obrażenia. Od 2 do 4 punktów obrażeń. Pole mocy /przy maksymalnym naładowaniu/ potrafi przelecieć cały ekran – zmniejszając się wraz z odległością. Polecam.

OSTRZE BURZY – po naładowaniu ataku, nasz wojownik zamienia się w nawałnicę ostrzy – siekając wrogów zarówno przed sobą jak i za plecami. Zwiększa szybkość Leandera oraz jego skoczność. Każde uderzenie zadaje 2 punkty obrażeń. Długość działania, zależna od stopnia naładowania ataku.leander4

LWIE OSTRZE – ulubiona zabawka wszelkich rzeźników! Pokrzywione jak nóżki prostytutki emerytki! Przez to zabójcze jak diabli – 5 punktów obrażeń. Polecam w juch! Do tego po naładowaniu uwalniamy zaklętego w broni Lwiego Ducha, który zadaje przeciwnikom zwielokrotnione rany.

BROŃ SAMOBÓJCZA – nie wiem co pili twórcy, ze taką broń wymyślili, ale ja tego kosztować nie będę. Broń, która po naładowaniu zadaje aż 20 punktów obrażeń wszystkim wrogom na ekranie. Powoduje niestety śmierć bohatera… Mając jedno życie nie powalczysz tą bronią… Przydatne chyba tylko na potwory XL…

BOMBY RUNICZNE – nakierowywane pociski służące do walki z eterycznym wcieleniem Thanatosa, które to atakuje nas w momencie zebrania przez naszego kochasia ikonki CZASZKI, która nieraz wypada z wrogów. Porada? Nie zbierajcie tych czaszek… a jak już bardzo chcecie – zróbcie sobie zapas bomb około 10 sztuk….

Dobra, ale skoro mowa o wszelkiego rodzaju sztućcach to należałoby także wspomnieć talerzach! To znaczy o zbrojach, które także możemy zakupić w pobliskich sklepach. Każdy kontakt naszego protagonisty z wrogiem, czy pułapką powoduje zniszczenie posiadanej warstwy pancerza. Najmocniejsza jest warstwa czarna poprzez złotą, białą, niebieską, zieloną dochodzimy do najsłabszej – różowej. Każde obrażenie zadane Leanderowi, kiedy biega w „damskiej bieliźnie” oznacza zgon. Aha i zapomniałem Wam powiedzieć, że smoki potrafią nas zabić jednym uderzeniem z dyńki, niezależnie od koloru posiadanej zbroi… Powodzenia…

 U KRESU WĘDRÓWKI

Ogarniam wzrokiem całość wpisu i widzę, że pora kończyć bo Naczelny będzie płakał, że nikt tego nie przeczyta (bo nie czyta! ;) – Nacz. Os. Rep.)! Może napomknę jeszcze troszkę o wadach niniejszej produkcji, bo życie byłoby zbyt piękne jakby takowych nie było… Oczywiście ktoś wymyślił sobie, że w czasie schylania nie możemy atakować! (podobnie jak w recenzowanym ostatnio przeze mnie Gods). Najbardziej jednak nietrafionym pomysłem jest zdecydowanie system ładowania mocy broni, a w szczególności pomysł z samobójczym orężem. Do tego walka mogłaby być bardziej urozmaicona i wymagająca, szczególnie w przypadku bossów, którzy do najtrudniejszych nie należą… Także brak możliwości jednoczesnego włączenia odgłosów dźwiękowych i muzyki znajduję jako wadę – w grze mamy tylko możliwość przełączania się pomiędzy nimi…leander5

Drodzy Retrogracze nie zrażajcie się jednak tymi błahostkami! Otrzymujecie przecież kawał świetnego fantasy platformera, którego największym atutem jest cudowny klimat i urzekający nastrój wylewający się zarówno z ekranu jak i głośników naszego telewizora. Pod względem artystycznego designu przedstawionego świata, oprawy graficznej oraz muzycznej mamy tutaj czołówkę przyjaciółkowego grania! Na szczęście Psygnosis nie spieprzyło poziomu trudności jak drzewiej to się zdarzało, zaś developer dołożył bezstresowe sterowanie oraz płynniutki scrolling ekranu w tej urokliwej historii. Na tyle urokliwej, że polecam zasiąść po latach do Leandera i dać się porwać tej miłosnej balladzie o wędrówce młodego, samotnego wojownika w poszukiwaniu swojej miłości…

M JAK MIŁOŚĆ?

– Coś długo nie wraca ten Twój Leander, Borsuku…

– Valdynie, przecież byłeś na zwiadach… Widzę po guzach… Hełm Herkulesa do płatnerza musiałem oddać… Widziałeś ilu jest tych bishonenów?! Trochę mu z nimi zejdzie…

– Zobacz Valdi! Czapeczka jak nowa! Chcesz z dyńki?

– Spadaj mięśniaku pieprzony!

– Cisza opoje! Wypatrujcie lepiej naszego przystojniaka.

– Borsuk jakaś dupencja na horyzoncie! Piękne czarne włosy rozwiane wiatrem widzę, buźka też niczego sobie! Zaraz, zaraz… Eee to chłop jest… Leander! Szefie cały i zdrowy, bez zadrapania nawet!

– Wreszcie! A już zaczynałem się martwić… Młody! I jak? Załatwione? Babochłopy skośnookie załatwione?

– W rzeczy samej! Możecie wojów wysłać, aby truchła pozbierali. W namiocie ze czterdziestu. W lesie trzy tuziny. Nad Łabędzim Jeziorem kilkudziesięciu… A i herszt z bandą swoją jeszcze, co się ukrywał w Grocie Kastratów. Dante jakiś… Łowca Demonów. Tu jego czerwony płaszcz z wyszytymi emblematami DMC.

– Pełna profeska młodzian! DMC? Dziwki Mogą Ciągnąć teraz jak piach gryzą! Zaskoczonym, Leanderze, że tak łatwo poszło.

– Infiltracja, konspiracja Borsuku! Niemowę udawałem, bo japońskiego ni w ząb. Babochłopów dwa rodzaje były. Wielce zręczni w sztukach walki wojownicy, z potężnym arsenałem zarówno broni palnej jak i białej. To brygada Dantego. Żadnych szans bym nie miał w otwartej walce. Ale kolację im przepyszną przygotowałem z zębem jadowym Thanatosa w środku. Niedobitkom w nocy cichaczem gardła poderżnąłem!

– A Ci drudzy?

– Pryszcz na tyłku. Druga ekipa to się z japońskich rpgów urwała. Walczą w grupach, ale czekają na rozkazy dowódcy. Obrona, atak, leczenie i takie tam… Jak tych widziałem to wbijałem jak w dym. Zanim im komendy powydawał to ja im ciach, ciach i ciach! Hello! Walka w czasie rzeczywistym skubańce! A oni zdziwieni…

– Powiem Ci Borsuku, że zaczynam lubić tego młodego!

– Ja także! Kawał zimnokrwistego drania!

– No młody! Skoro mięśniak i sierściuch tak Cię polubili to witaj w klubie! Przy okazji – Twoją ukochaną Lucynkę umieściłem w komnatach gościnnych obok Chomiczej Żony i Ileny. Czeka tam na Ciebie. Idź, odpręż się, służki Ci zagrają coś spokojnego. Zasłużyłeś. Zbyt długo czekałeś….

– W rzeczy samej, Borsuku, w rzeczy samej…

Longplay z gry. Polecam posłuchać muzykę z pierwszego świata!

Retrometr

W NASTĘPNYM ODCINKU

– NIESPODZIANKA –


STEROWANIE:

PRAWO, LEWO – marsz młodzianem, GÓRA – skok, (W CZASIE SKOKU) PRAWO, LEWO – kierunkowanie lotu naszego herosa, DÓŁ – kucnięcie / wejście do sklepu, jaskini, FIRE – atak mieczem (także w czasie skoku), PRZYTRZYMANIE FIRE – ładowanie ataku specjalnego broni, DÓŁ + PRZYTRZYMANIE FIRE – ładowanie broni samobójczej. M – przełączanie pomiędzy muzyką lub efektami dźwiękowymi, F10 – pauza, ESC – wyjście z gry.

PS1. KODY: ZXSP – drugi świat, LVFT – trzeci świat.

PS2. Zespól ENSIFERUM z utworem Eternal Wait, zgodził się u mnie wystąpić za darmo, gdyż i tak nikt ich nie słucha…

PS3. W grze możemy znaleźć ukryty świat zamieszkały przez… Lemmingi! Nie pytajcie mnie jak tam się dostać…

PS4. W Polsce była swego czasu popularna źle zcrackowana wersja – w planszy 1-3 jedna z platform była opuszczona i niestety uniemożliwiało to dalszy postęp w grze. Gra sprawdzała czy na dysku są bad sectory w odpowiednim miejscu, ich brak = opuszczenie platformy…

PS5. Wersja na Segę Megadrive posiada jednocześnie efekty dźwiękowe oraz muzykę (gorszą niż pierwowzór) i na tym kończy się jej przewaga. Grafika jest dużo bardziej ziarnista i trochę pocięta, zaś przesuw ekranu mniej płynny, ale mimo tego Galahad to także kawał dobrej gry.

PS6. Rzekozaury to wodne gady pokroju Mozazaurów (i nawet podobne) – polecam lekcję archeologii i biologii ;-)

Inne artykuły:

Recenzja | Skullmonkeys Czy grałeś kiedyś, Drogi Czytelniku, w grę tak dobrą, że trudno o dobór słów należycie opisujących geniusz tytułu? W produkcję tak świetną, po przejśc...
Recenzja | Crash Bandicoot 2: Cortex Strikes Back To ptak! To samolot! Nie! To Jamraj Kraksa z jetpackiem na plecach!! Co tu dużo mówić, czego bym nie napisał nie będzie to tutaj odkrywcze. No bo jak...
Recenzja | Zapper: One Wicked Cricket Najnowsze badania Tadżyckich naukowców donoszą, że żaby to już przeżytek, nadeszła pora na świerszcze.  Blitz Games wprowadziło serię Frogger w nowe s...
O RetroBorsuk 60 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.