Recenzja | Enduro (Atari 2600) + Prehistoria Wyścigów

Sikor znowu wychyla się ze swojej dziupli i poleca nam kolejną wyśmienitą grę na Atari 2600! I do tego wyścigową? Normalnie nigdy nie spodziewałem się, że na skromne Atari VCS wyszły jakieś grywalne wyścigi?! I do tego wlepia medal? A to ci niespodzianka! Dodatkowo nasz dinozaur i archeolog gier video badający najstarsze growe wykopaliska przypomni wam w skrócie – prehistorię gier wyścigowych. Możliwe, że nawet nie macie pojęcia, jak wyglądały pierwsze prawdziwe racery. Zapraszam na kolejny odcinek cyklu naszego korespondenta z atarowskiego muzeum gier wszelakich. Dzisiaj rozgrzejemy opony do czerwoności w Enduro! (Borsuk)


RAJD ENDURO

czyli MISTRZ KIEROWNICY UCIEKA!

– 30 ostro wprawo, redukcja, hamowanie, 90 lewo, łuk – głos pilota szybko prowadził mnie przez bezdroża. Od lat biorę udział w różnego rodzaju rajdach, jestem jednym z najlepszych. Ale nawet mistrzowie mają chwilę załamania… Aby potem mieć momenty powrotu w chwale lub zniknąć w odmętach czasu… Przyszła właśnie taka chwila. Nie wiem czemu, ale tradycyjne zawody przestały mnie już cieszyć. I nie chodzi tu o pieniądze, te są całkiem niezłe… Ale zaczęło mi brakować tego czegoś. Adrenaliny! To właśnie wtedy dostałem tę propozycję: – Nie bądź tchórz, zmierz się z samym sobą. Zmierz się z innymi twardzielami. Weź udział w wyścigu wytrzymałościowym! Dasz radę przejechać cały kraj? Nie bądź leszcz, walcz jak lew! – niby puste słowa, ale… Wiedziałem dobrze, czym to pachnie. Ten rajd jest nielegalny…

Datsun 280ZX Turbo to autentyczna pierwsza nagroda za przejście minimum pięciu etapów Enduro, ufundowana przez Activision! Drugą był Datsun S00SX Hatchback. Na bogato! Zdjęcie pochodzi z: Bring A Trailer

Z drugiej strony właściwie niczym nie ryzykuję. Mój czas w tradycyjnych rajdach dobiegł końca. Zbyt słaby poziom rywali, niewystarczające wyzwania. A i najważniejsze – samochód zaczął się powoli sypać… Oprócz niezłej kasy do wygrania w Enduro był także nowiutki Datsun 280ZX, w dodatku nieco podrasowany… Pieniądze nie śmierdzą, a i bryka przednia – pomyślałem – zgłoszę się… A jakie zasady tego rajdu? Proste jak drut! – Musisz tylko wytrzymać minimum pięć dni, przy czym pierwszego dnia musisz wyprzedzić nie mniej niż dwustu przeciwników, kolejne dni to minimum trzystu zawodników – uśmiałem się, gdy o tym pomyślałem. Pestka! Ustalonego dnia przybyłem na linię startową pewny swego, a tu patrzę…  – Noż kurwa, długi Franek i krótki Zenek, co te typy tu robią? A do kompletu Krwawy John (ileż to on wypadków spowodował, kto tego palanta tu przyjął?), koślawy Earl i nawet kulawa Mary… Sami znajomi… To się kurna wpakowałem, a miało być tak łatwo…

Usłyszałem głos spikera, który mówił coś o zasadach, a właściwie o ich braku. Nie za bardzo się wsłuchiwałem, rozglądając się za moimi „znajomkami”. Kilku już wypatrzyłem, oni mnie także… Jakby z zabójstwem w oczach… Spiker coś bełkotał, że „jak co roku, wszyscy nie możemy doczekać się syren rozpoczynających wyścig!” Nie za bardzo wiedziałem o czym ględzi, zarejestrowałem tylko słowo „syren”. Jakich do cholery syren? Nagle zrozumiałem! Rajd wystartował z setkami policjantów na ogonie! Obława na naszą nielegalne wyścigi! Niektórzy nie zdążyli nawet odpalić swoich krążowników szos. Dodając gazu zobaczyłem tylko kątem oka jak zezowaty Ivan uderza w policyjną brykę! Nie spodziewałem się takich atrakcji już na starcie… Nie chodzi tu o sport, chodzi o przetrwanie! Dla wielu kierowców Enduro skończyło się zanim tak naprawdę wystartowaliśmy… Ale ja nie dam za wygraną! Ten Datsun musi być mój! Poczułem to! Rzecz, która napędzała sens mojego istnienia! Poczułem ponownie adrenalinę!


PREHISTORIA RACERÓW W PIGUŁCE

Pierwszy racer w historii elektronicznej rozrywki. Gran Trak 10 od Atari (1974). Z lotu ptaka.

Zanim przejdziemy do tytułowej recenzji – odrobina historii.  Prawie od początku gier video (jak nazywano automaty arcade) przewijał się w nich motyw wyścigów. Jak to mawiają: kobiety, samochody i szmal (w dowolnej konfiguracji) zawsze interesowały facetów. Jedną z pierwszych prawdziwych ściganek był Gran Trak 10 wydany już w 1974 roku przez Atari. Więcej o grze możecie poczytać tutaj.  a złaknieni większą ilością wiedzy mogą dodatkowo zajrzeć w to miejsce. Prosta czarno-biała gra arcade, w której ścigamy się po torze. Jak na swoje czasy gra prezentowała się niesamowicie – wypasiony automat ze sportową kierownicą, skrzynią biegów i dwoma pedałami. Piękna sprawa rozgrzewająca emocje!

Night Driver (1976) – Automat Arcade firmy Atari to kamień milowy gatunku.

Za kolejny kamień milowy uważa się automat Night Driver. To znowu czarno-biała gra z naklejoną na szybkę naklejką przedstawiającą nasz pojazd. Przez długi okres czasu, ta wydana w 1976 roku gra była uważana za pierwszą grę w tematyce rajdów z widokiem z perspektywy pierwszej osoby, jednak po latach okazało się że pierwsza gra z takim widokiem powstała całkiem niedaleko nas, gdyż w… RFN (obecne Niemcy, ówcześnie Niemcy Zachodnie) i była nią gra o wdzięcznej nazwie Nürburgring powstała w 1975 roku. Wielu uważa, że Nocny Kierowca od Atari jest jej skopiowanym klonem, ja osobiście myślę, że jednak są one nieco inaczej zbudowane i mogły powstać niezależnie. Co nie zmienia faktu, że grafika i rozgrywka są zbliżone. Niewątpliwie twórca gry dla Atari mógł się nią inspirować, zresztą popatrzcie na zdjęcie poniżej i sami oceńcie. A co oznacza to wielce skomplikowane słowo w języku naszych zachodnich sąsiadów? Jest to po prostu nazwa toru wyścigowego w Niemczech.

Nürburgring automat + gameplay. Źródło: The Golden Age Arcade Historian

A potem nastała ciemność… Czyli właściwie nie powstało nic przełomowego w konstrukcji aż do roku 1982, kiedy to Namco wydało swój hit na automaty czyli znane i lubiane Pole Position sprzedając natychmiast licencję na dystrybucję w USA dla Atari. Ze smaczków można dodać, ze twórcą gry był niejaki Tōru Iwatani, znany także z tego, że stworzył postać Puk-Mana, przemianowanego niemal natychmiast na PAC-MANa, gdyż w USA wymawiano jego imię w sposób z deka ujmując wulgarny. Była to jedna z gier, która wyznaczyła przyszłość gier samochodowych, zresztą do dzisiaj dająca radość i bardzo grywalna. Wydawało się, że długo nikt nic więcej nie wymyśli. Podkreślę dwa słowa wydawało się… A zmiany miały nadciągnąć z dość nieoczekiwanego kierunku, a mianowicie z firmy Activision i produkcji na konsolę Atari Video Computer System (w skrócie VCS), czyli dobrze wam już znaną, poniekąd dzięki moim opisom gier – pierwszą przebojową domową maszynkę do grania czyli Atari 2600. Czas na opis…

Pole Position (Namco 1982). Automaty Arcade. Pierwszy wielki sukces pośród gier wyścigowych!


ENDURO

ACTIVISION (1983)

WYŚCIGI

ATARI 2600

TAKŻE: ZX SPECTRUM

Enduro – okładka gry w wydaniu na Atari 2600.

Według znanych pogłosek Activision chciało stworzyć grę bazującą na Pole Position, widząc ogromne zainteresowanie graczy tym tytułem w salonach gier. Pracę nad nią powierzono Larremy Millerowi, mającemu między innymi doktorat z fizyki. Czemu to było takie ważne według mnie? Otóż Larry zastosował pewne sztuczki, które pozwoliły na przeniesienie pewnych praw fizycznych na nasz samochód, a jednocześnie ścisły umysł pozwolił mu na takie napisanie algorytmu, aby wszystko weszło do pamięci tej małej konsolki. Podczas pisania gry (najprawdopodobniej) nieco zmieniła się cała koncepcja – celem gry stało się wyprzedzenie pewnej liczby samochodów (dwieście w pierwszym etapie i po trzysta w kolejnych) w określonym cyklu wyścigu. W instrukcji i opisach znalezionych w internecie znajdziecie informacje, że chodzi o dzień, ale jest to według mnie uproszczenie. Według wszelkich źródeł jest to najprawdopodobniej pierwsza gra video ze zmiennymi porami dnia i warunkami pogodowymi. Wyobrażacie to sobie – taka zmiana i to na konsoli mającej 128 bajtów pamięci RAM?

Wieczorna mgła nas nie rozpieszcza…

Oprócz normalnej trasy mamy: przejazd wieczorem, w nocy (widzimy tylko światła pojazdów przed nami), podczas mgły oraz w śnieżycę. W każdych warunkach pogodowych widok naszej trasy się zmienia, a w śnieżycę samochód traci nawet część swojej przyczepności! Fizyka wielką nauką jest, szczególnie u fachowca. Muszę przyznać, że jak na rok powstania gry – te czynniki wpływające na sterowność musiały na graczu robić piorunujące wrażenie – w końcu naprawdę odczuwamy, że jeździmy samochodem. Naprawdę fajnie, że pogoda nie powoduje tylko zmiany wyglądu ekranu rozgrywki, jest to totalna zmiana sterowania! Skoro już o sterowaniu mowa, przyjrzyjmy się naszej grze. Ekran mamy podzielony na trzy zasadnicze pola: horyzont u samej góry (na przykład z górami, jak na załączonym niżej zdjęciu), nasza trasa z pojazdem i samochodami do wyprzedzenia oraz panel informacyjny z ilością przejechanych kilometrów (mil w krajach anglosaskich). A także numer aktualnego etapu oraz liczbę pojazdów do wyprzedzenia. Zbliżający się koniec etapu jest sygnalizowany dźwiękiem – wtedy trzeba się naprawdę spieszyć!

A ja pędzę i pędzę…

Sama gra jest rozrywką tylko dla jednej osoby. Uruchamiamy ją przełącznikiem RESET, właściwie inne przełączniki na nic nie wpływają. Sterowanie jest proste do bólu: fire to pedał gazu, lewo-prawo to kierownica, joy do siebie to hamulec. Jedna uwaga: gra jest bardzo szybka i może zadziwić fizyką niejednego gracza, szczególnie takiego, który uważa 2600 za wyjątkowo słaby i nie warty uwagi sprzęt. Polecam wypróbować, choćby w emulatorach online.

Podsumowując: gra jest naprawdę warta uwagi. Zasadniczo jest to protoplasta (pod względem fizyki i pewnych zachowań) wielu późniejszych hitów. Z instrukcją Enduro możemy się zapoznać jak zwykle na Atarimanii, a ja jeszcze napiszę, że gra została nominowana w nagrodach Arkie Awards w 1984 roku w kategorii Najlepszej Sportowej Gry Video oraz została uznana z jeden z najładniejszych graficznie tytułów wydanych na konsolę Atari 2600. I naprawdę nie opowiadam wam bajek o tych świetnych Datsunach jako nagrodach! Activision mocno promowało swoje pierwsze wyścigi. Zaś dla ludzi, dla których wiedza jest największą z możliwych nagród, lub po prostu dla pragnących dowiedzieć się czegoś więcej o tworzeniu fizyki i budowaniu drogi w grach wyścigowych – znalazłem taką ciekawą lekturę.

Zima w grze wyścigowej? Przed Enduro tego nie uświadczyliście.

Tak! Dokonałem tego! Mimo mojej pewności siebie i mistrzowskich umiejętności – wyścig Enduro nie okazał się tak banalny, jak sądziłem. Rozbiłem mój samochód na ostatniej prostej, na szczęście jakimś cudem dotoczyłem się do linii mety… Pierwszy! Złoty Datsun już na mnie czekał. Piękne cacko z turbodoładowanym silnikiem! Czułem, że to nie jest moje ostatnie słowo…

Kiedyś: kilka razy grałem, ale nie czułem przyjemności. Zawsze wolałem kultowe Road Race na Atari XL/XE, które ta gra mi nieco przypominała, ale… Po prostu wychowałem się na Atari 65XE i tam możliwości gier były zdecydowanie większe, więc nie zdołałem się za młodu wkręcić w Enduro. Brakowało mi też instrukcji, więc początkowo jako młodemu chłopakowi – gra wydawała się nieco bez sensu. Niby fajne wyścigi, niby coś się dzieje – ale wskaźniki na desce rozdzielczej były dla mnie trochę nieczytelne. Czegoś przybywało, czegoś ubywało…

Obecnie: jestem już nieco dojrzalszym graczem, potrafię docenić to, co kiedyś wydawało mi się jakby niedopełnione. Gra się naprawdę znakomicie, obecnie mogę docenić także tę grę przez pryzmat możliwości sprzętu, na który się ukazała. Co za młodu mi się nie udawało. Największą jednak zaletą jest innowacyjność tego tytułu. Po prostu, gdyby nie Enduro – nie mielibyście dzisiaj zmiennych pór dnia, ani warunków pogodowych w swoich wypasionych racerach na Plejstejszyny czy inne nowe konsole… Doceńcie Enduro, ja doceniam!

Retrometr

Za innowacyjność – wskazanie może być tylko jedno – gra na medal!

Autor: Paweł „Sikor” Sikorski


PS.1 Wszystkie screeny i grafiki oprócz automatowych pochodzą z serwisu Atarimania, kopalni materiałów dotyczących wszelakich sprzętów Atari. Automaty i ich ekrany – pochodzą głównie z International Arcade Museum.