Recenzja Konkursowa | Taipei XL

Taipei AtariKolejny upojny dzień w redakcji Retro Na Gazie przyniósł następną recenzję konkursową. Niezawodny atarowiec Sikor podesłał tym razem recenzję gry logicznej Taipei XL opartej na popularnej, stareńkiej, chińskiej grze Madżong, w którą Chińczycy zagrywali się od czasów dynastii Qing czyli od XVII wieku. Ta bardzo ciekawa i rozbudowana wariacja domina, w którą mogą pojedynkować się nawet 4 osoby stała się popularna na całym świecie i doczekała wielu różnych zasad rozgrywki. Nie pytajcie mnie o jej zasady, gdyż nigdy fanem Madżonga nie byłem. A z jakiego powodu? Moja kochana mamuśka, którą serdecznie pozdrawiam, obrzydziła mi tę grę, kiedy zajmowała godzinami mojego wysłużonego PeCeta w drugiej połowie lat 90-tych. Wiecie, ja chciałem sobie pograć w Wolfensteina, Dooma czy Tyriana, wpadam po szkole, a tu Madżong! I Krystyna zajmuje kompa do 19:00! Łeee, a ja chciałem posyłać piekielne zastępy demonów do piachu… Musicie wiedzieć, że moja rodzicielka już po zakupie Małej Ataryny wkręciła się w granie w różne logiczne gierki. Jej ulubionymi tytułami na Atari był oczywiście nieśmiertelny Boulder Dash, którego pierwszą cześć przechodziła wszerz i wzdłuż, a także Warsaw Tetris. Na Commodore 64 najwięcej grała chyba w grę polegającą na układaniu spadających korowych żetonów czyli  fajowego Klaxa. Na Amidze katowała kolejne wcielenia Tetrisa oraz ukończyła świetne Dyna Blaster i Dimo’s Quest. Nie wymieniłem wszystkich jej podbojów growych, gdyż niektórych po prostu nie pamiętam, ale myślę, że jak na mamuśkę to całkiem dobrze? Ha, wręcz rewelacyjnie. Może w komentarzach napiszecie w jakie świetne tytuły grali wasze rodzice, kiedy zakupili wam 8-bitowe, czy 16-bitowe sprzęty w waszej młodości? Dosyć tego wstępu zapraszam do przeczytania konkursowej recenzji Sikora! (Borsuk)


TAIPEI XL

R & E SOFTWARE (1988 / 89)

GRA LOGICZNA / MADŻONG

RECENZJA DOTYCZY: ATARI XL/XE

Okładka Taipei XL zrobiona po najmniejszej linii oporu…

Stary Chińczyk mawiał Nie myśl dwa razy, ale przewiduj. Stary Chińczyk mawiał: mleko jest zdrowe, ale piwo smaczniejsze. Stary Chińczyk mawiał: mądry nie jest ten, który działa szybko, tylko ten, który żyje długo… Potem zmarł… Ale z mądrości starego Chińczyka pozostała gra, stara gra… Podobno jest to bardzo stara chińska gra, ale kto wie… Plotki mówią, że gra powstała gdzie indziej, ale jak mawiał stary Chińczyk: nie ten wygrywa, kto szybko dwie kości zrywa, a ten, który przy tym nie obrywa – możemy się cieszyć na naszym Atari ze starego tytułu, który ponoć jest starszy od naszego chińczyka… Dokładniej rzecz ujmując – jest to nic innego niż adaptacja Madżonga (Mahjong).

Dzisiaj przedstawię Wam grę typowo logiczną stworzoną w trybie wysokiej rozdzielczości – hires – czyli dwa kolory, rozdzielczość 320 x 192 pikseli.  Grę zaprogramował w 1988 roku Martin Lange, a wprowadzone w 1989 roku poprawki (wersja 1.1) usprawniły nieco naszą rozgrywkę. Poprawiono głównie prędkość wyświetlania grafiki. Właśnie ta nowsza wersja zostanie tu pokrótce przedstawiona. Sama plansza tytułowa średnio zachęca do rozgrywki, więc nie ma co jej pokazywać czytelnikom… Po uruchomieniu programu pojawia nam się jednak całkiem przyjemna plansza wypełniona trójwymiarowymi żetonami. Na pierwszy rzut oka widzimy, że jedne są ustawione na drugich. Każdy żeton ma miłe dla oka graficzne odzwierciedlenie, stylizowane na oryginalną wersję gry Madżong.

Madżong jak w mordę strzelił…

Omówmy pokrótce to, co widzimy na ekranie:

– planszę podzielono na trzy niezależne pola: górną belkę z tekstem (opcje), pole gry z żetonami i dolną belkę informacyjną. Górną belkę omówię nieco później.

– pole gry wskazuje nam żetony gry w trybie graficznym

– na dole mamy typowe dla gry informacje

  • Tiles – wskazuje ilość pozostałych żetonów
  • Take – ile żetonów możemy sparować
  • Time – pozostały czas gry, o ile ustawimy sobie limit czasu

Gdy z grubsza wiemy o co chodzi – omówmy rozgrywkę. Gra polega na sparowaniu kolejnych żetonów (wyborze dwu) i pozbyciu się z planszy ich wszystkich. Wybieramy żetony o takich samych znakach, z wyjątkiem ośmiu żetonów specjalnych: 4 pory roku oraz 4 rośliny (mum, plum, orchi, bamb).  Żetony muszą być „wolne”, czyli nie mogą być przyblokowane przez inne. Wyboru dokonujemy za pomocą joysticka, po wyborze podświetla nam się żeton (mały trójkącik w górnym prawym rogu), aby go sparować z innym na planszy. Rezygnacja z wyboru – ponownie klikamy na żeton. Każdy żeton (z wyjątkiem specjalnych) powtarza się cztery razy! (dwie pary). Aby uruchomić samą grę należy skorzystać z opcji dostępnych na górnej belce, przyszedł czas, aby je omówić bliżej:

GAME – czyli główne opcje gry, możemy tu wybrać odpowiednio:

  • NEW GAME – czyli nowa gra
  • TIME – odpowiednio: 15, 10, 5 minut – limit czasu gry
  • NO LIMIT – gra relaksacyjna, czas stoi w miejscu, jak mawiał stary Chińczyk: szczęśliwi czasu nie liczą, tylko zęby im z wiekiem wypadają…
  • SAME GAME – powtórzenie tej samej rozgrywki
  • AUTOPLAY – Atari to potęga i potrafi grać sam ze sobą, tą opcję można potraktować jako samouczek 😉.

HINT – czyli system podpowiedzi, program podpowiada nam pary żetonów – maksymalnie dwie pary z wszystkich dostępnych.

HELP – pozwala wrócić się do ośmiu żetonów wstecz.

Taipei XL – informacja o grze.

Opcje gry.

Tylko człowiek z miękkim sercem, twardą dupą i tęgim umysłem może ukończyć tę grę – jak mantrę odtwarzam sobie jedną z sentencji starego Chińczyka. Gra nie należy do szybkich, ale uczy planowania. Mimo prostych zasad potrafi wciągnąć. A więc do dzieła: New Game, ustawiamy limit czasu i liczymy odciski na… No dobra, na koniec kilka uwag technicznych za i przeciw…

Za:

– dobra i wyraźna grafika,

– różnorodność żetonów,

– możliwość ustawienia limitu czasu,

– pomocnik,

– możliwość cofnięcia kilku nieprzemyślanych ruchów,

– jasne i wyraźne zasady,

– autogracz, który jest doskonałym przewodnikiem dla początkujących.

Przeciw:

– powolność rozgrywki (dłuższa chwila na usunięcie żetonu),

– tasowanie żetonów w taki sposób, że zdarzają się (często) zestawy nie do ułożenia,

– jest lepsza (i starsza) w pełni komercyjna wersja tej gry (jak mawiał stary Chińczyk: gdy zabawa w Taipei XL spowoduje u ciebie odciski w dolnej części ciała, stek wyzwisk zacznie się uwalniać po nieukończonych pojedynkach, a mimo wszystko nadal próbujesz – nie omieszkaj włączyć gry Shanghai od Activision, a mile zostaniesz zaskoczony – coś jeszcze mamrotał, ale nie usłyszałem do końca…

Podsumujmy:

Kiedyś: mało grałem w tą wersję, gdyż za czasów magnetofonu i Turbo 2000 trafiłem na Shanghai (pocięty przez piratów, a jakże), a Taipei XL zdobyłem najpierw w niegrywalnej wersji 1.0, gdzie powolność rysowania żetonów dobijała gracza…

Teraz: mimo, że gorsza od Shanghai jest godna polecenia, szczególnie, że dzięki opcji autogry pozwala się wstępnie nauczyć jej zasad.

Retrometr

Jak mawiał stary Chińczyk: pamiętaj, aby retrometr ustawić na pomarańczowe światełko, gdyż jest to gra godna uwagi, niedoskonała, a jednak piękna w swej prostocie. Jak już opanujesz zasady zagraj w Shanghai i opisz go na RnG, ewentualnie poproś jakiegoś znamienitego gracza aby w niego zagrał i raczył nas swoim opisem.

Autor: Paweł „Sikor” Sikorski

RECENZJA NADESŁANA NA:

KONKURS NA NAJLEPSZĄ RECENZJĘ GRY LOGICZNEJ,

TERMIN NADSYŁANIA PRAC UPŁYNĄŁ 1 GRUDNIA 2018

Inne artykuły:

Słońce | Final Mission Gry były kiedyś lepsze, gry były dłuższe, gry były bardziej gry, a pizza rosła na drzewach. To są prawdy z dawnych lat. Dużo starych gier miało jeszcz...
Akta retronagazie.eu | Szybcy się wściekli Konkursowe akta nadjechały z impetem, choć nieco spóźnione (korki były). Część z Was pewnie pamięta mini konkurs z okazji 2 urodzin RnG, dotyczył ymy...
RetroKieszeń #9 | Resident Evil Gaiden Przy okazji jednej z pierwszych odsłon RetroKieszeni przybliżyłem Wam tytuł udowadniający, że przy odrobinie samozaparcia i dobrego rozplanowania możl...