Recenzja | LEGO: Lord of the Rings

legolotrminiGdyby ktoś 15 lat temu powiedział, że planuje zrobić grę opartą o trylogię Władcy Pierścieni w świecie klocków LEGO zostałby najprawdopodobniej zabity śmiechem. Gdy w 2005 roku Traveller’s Tales wydało Lego Star Wars: The Video Game wszystko się zmieniło…

Gra dziś opisywana została wydana w 2012 roku, więc jak na standardy tej strony jest to świeżynka prosto z pieca. Została jednak również wydana na Nintendo Wii, a że ja właśnie na tej konsoli ją ograłem to ląduje na RnG. Jestem wielkim miłośnikiem Śródziemia, platformerów i klocków LEGO, więc tytuł wydawał się być dla mnie wręcz stworzony. Z tych klocków się nigdy nie wyrasta, podobnie jak z magicznych książek pełnych przygód, koniecznie dodajmy do tego pełną licencję filmową bo dzieło Petera Jacksona wyznacza całokształt tego jak wygląda stylistycznie wszystko. Zaliczymy wędrówkę od krótkiej retrospekcji z czasów pierwszej bitwy pod Górą Przeznaczenia, by następnie iść śladami hobbitów od Shire do Mordoru. Mamy zatem w jednej grze całą trylogię.

„My decydujemy tylko o tym jak wykorzystać czas, który nam dano”

W grze trzymamy się podziału na etap fabularny i mapę świata. Po Śródziemu możemy hasać sobie do woli, gdy dojdziemy do momentu w którym rozpoczyna się kolejna część fabuły odpala się nam etap. Mamy do dyspozycji zawsze kilka postaci, tych które nam w filmie w danym momencie towarzyszą. Początkowo idziemy hobbitową ferajną, potem formuje się nam Drużyna Pierścienia, by podzielić się w końcu na dwa obozy. Niemal każda postać ma inne umiejętności, Legolas posiada łuk, więc ustrzeli to i owo i dodatkowo wykaże się nieprzeciętną zwinnością, Sam jako ogrodnik sadzi roślinki, które wyrastają na platformy do skakania oraz łopatą odkopie nam znalezisko i tak dalej. Możliwości jest multum, ale do tego dojdziemy w swoim czasie.legolotr1i

Gra jest kwalifikowana jak platformer i w sumie można ją tak nazwać z tym zastrzeżeniem, że nie ma tu zbyt wielu momentów w których skaczemy. Gra polega w dużej mierze na wykorzystywaniu kombinacji unikalnych zdolności postaci, zbieractwie oraz eksploracji. To bardzo duży mix gatunkowy, tu jakaś minigierka, tu jakiś QTE, tu lekkie łączenie przedmiotów, nawet etapy „spieprzaj na oślep mając kamerę do tyłu” charakterystyczne dla Crash Bandicoota z czasów szaraka się załapały. Poziomy są bardzo pomysłowe i nie powinny nikogo zawieść, cały czas coś się dzieje na ekranie. Jest sporo bossów i każdy z nich jest ciekawie zrobiony. Szefowie wielosegmentowością przyćmiewają wielu graczy z wyższej półki, którzy weszli do kanonu gatunku. Jak zwykle w tej grze bywa będą wymagać współpracy kilku postaci i mieszać w sobie kilka różnych elementów gry. Przykładowo walka z trollem w Morii odbywa się tak, że najpierw elfem wskakujesz na półkę skalną i zachęcasz, by przywalił łańcuchem w specjalne miejsce gdzie się zaklinuje, następnie wskakujesz na łańcuch i szyjesz w trolla, potem hobbitem musisz wskoczyć mu na kark i walisz go po łbie, tak ogłuszonego jegomościa wykańczasz strzałą. A to tylko jedna z wielu kombinacji i wcale nie największa jaka na Ciebie czyha, tych ciekawszych nie podaję, by nie psuć zabawy.legolotr2iWszystko wykonane jest w konwencji LEGO, czyli z przymrużeniem oka. Nie ma tu powagi i przemocy, ale są niezłe jaja i puszczanie oka do fanów. Rozwaliło mnie jak w Bree pod rozbrykanym kucykiem Nazguli zwabili nie do pokoju lecz damskiego kibla, czy świnia racząca się przy barze podczas urodzin Bilba na wiosce, a na każdym kroku twórcy przygotowali podobne podśmichujki. Taka konwencja ma nie tylko być narzędziem do wprowadzenia humoru oraz udobruchanie włodarzy klocków, którzy zapewne nie chcą być kojarzeni z przemocą, jest też inny powód. Gra jest przeznaczona do grania we wspólnym gronie za sprawą co-op’a  z kumplem, współmałżonkiem, czy pociechą, słowem – dla wszystkich. Co-op na wspólnej kanapie to często w dobie online wymarła rzecz, tutaj jednak się tą tradycję hołduje nadal i doprowadza ją do perfekcji. Wspólne granie w tą pozycję jest wręcz wskazane bo często żonglerka postaciami przychodzi łatwiej i sprawniej, a i do zbieractwa drugi gracz się przyda. Kompan może się dosiąść w dowolnym momencie gry, więc jak nie ma ochoty na granie to możesz lecieć solo. Nie ma jednak żadnego problemu w tym by grać samemu od początku do końca, gra jest tak zbudowana, że jej to właściwie obojętne ile ludzi gra, to Ty decydujesz.

LEGO: LotR jest tytułem mało poważnym, dla wszystkich, oparty na zabawkach dla dzieci, więc wydawałoby się powinien być też krótki i mało wymagający – błąd. Te gry są olbrzymie! Ilość zadań do wykonania, etapów, znajdziek, ekwipunku, postaci, możliwości, kilometrów świata do przemierzenia – to wszystko początkowo przytłacza nawet doświadczonego gracza. Rozpisywać szczegółowo się nie będę, bo od tego wydaje mi się lepsza będzie grafika, którą już pewnie sobie przynajmniej wstępnie okiem omiotłeś czytelniku.

LEGO Władca Pierścieni recenzja

Chciałbym tylko powiedzieć w ramach uzupełnienia, że tryb story czyli podstawę przechodziłem ok 15 godzin i miałem na liczniku nieco ponad 30%, więc tylko wierzchołek góry lodowej. Po przejściu story możesz już zwiedzać ten świat dowolnymi postaciami jakie rekrutujesz (na potrzeby trybu story otrzymujesz na mapie świata i przy pierwszym podejściu do etapu tylko postacie, które fabularnie akurat są dostępne) i otwierają się drzwi do wielu możliwości. Na mapie świata jest rozsianych mnóstwo klocków, część ukrytych, część do wygrania w mini-gierce, część dadzą ci postacie za dostarczenie im przedmiotu który znajdziesz w etapie. Są jeszcze mithrilowe artefakty dające te wszystkie umiejętności o których mowa na grafice. Nie są jednak łatwo dostępne i dopiero z czasem do nich dojdziesz. Po pierwsze musisz znaleźć do nich ukryty projekt, potem idziesz do kowala w Bree i za określoną liczbę klocków wykuje ci taką broń. Postać natomiast rekrutujesz odszukując ją w Śródziemiu (spokojnie, podobnie jak klocki są zaznaczeni na mapie) i płacąc klockami za ich usługi (nie ma nic za darmo cholera).

Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą

Nie bez powodu użyłem wcześniej słowa „zwiedzać”, bo jest na czym oko zawiesić i gdzie się poszwendać. Niby gra o klockach, niby na Wii, a ja wspinając się na szczyt wieży w Minas Tirith, czy przemierzając Rivendell westchnąłem z podziwu. Dostałem namiastkę małego przewodnika turystycznego po Śródziemiu. Do tego gra pochowanymi mithrilowymi klockami zachęca do wspięcia się na każdą wieżę, zajrzenia w każdą jamę, przekroczenia każdego wzgórza, czasami piałem z zachwytu błąkając się po mapie. Na serio dla fanów Tolkiena jest tutaj malutkie eldorado. Jest nawet system dnia/nocy dzięki czemu niektórych istot nie spotkasz za dnia. Pod osłoną mroku wychodzą przeklęci wojownicy lub kilka orków rozbije obozowisko. Gra jest naszpikowana smakołykami dla fanów, co więcej są też odniesienia do książek (np. możesz zwerbować Toma Bombadila), więc nie trzymano się tylko i wyłącznie filmu. Na pochwałę zasługuje też samo menu, będąc na początku w etapach Drużyny Pierścienia w tle Gandalf jedzie bryczką do Bilba i zatrzymuje się pod jego drzwiami, a w tym czasie Merry i Pippin kradną mu fajerwerki. Będąc w czasie Dwóch Wież obserwujesz „produkcję” Uruk-Hai w Isengardzie, przy Powrocie Króla orkowie „wylewają się” z Minas Morgul – no przecudowne! Dodatkowo trzeba wspomnieć kolejny raz o pełnej filmowej licencji, a co za tym idzie przepięknej ścieżki dźwiękowej skomponowanej przez mistrza Howarda Shore. Miałem ciary na plecach przemierzając Rohan w towarzystwie jego kompozycji, miło też spędziłem czas w sielankowym Shire. To istna orgia dla zmysłu nawet takiego muzycznego impotenta, któremu słoń nadepnął na ucho jak ja. Postacie również wygłaszają swoje oryginalne kwestie z filmu, jak czerpać z licencji to na całego.

Grałem na Wii więc muszę powiedzieć, że te wszystkie ładne widoczki mają swoją cenę. Nie wiem jak na PS3/X360, ale zakładam, że tam aż takiego problemu nie ma bo Wii jednak odstaje od nich mocą bebechów. Konsolka Nintendo się poci, grzmoci, sapie i człapie na każdym kroku, niczym krasnolud. Generowanie plansz sprawia jej olbrzymie kłopoty, ona wręcz wychodzi z siebie. Dwa razy nawet zawiesiła się na amen i trzeba było wyciągać wtyczkę z prądu bo nic innego nie zadziałało. Wczytywanie poziomów trwa długo, każdy etap, czy podróż po otwartym świecie wczytuje się nawet minutę. Mimo wszystko jak się już wczyta to chodzi płynnie, więc wilk syty i owca cała. Co natomiast nie wynika już z słabszego sprzętu i co występuje też na tych mocniejszych konsolach to drobne bugi. Nie ma tego wiele i raczej wpadną na nie ludzie zbierający wszystko i włażący jak ja w każdy kąt, a nie ci, którzy skończą na trybie story. Głównie chodzi mi o to, że tu i ówdzie się postać zaklinuje, albo będą jakieś problemy z detekcją kolizji, wczytaniem akcji. Wracając do Wii. Wiilota wykorzystano w raczej standardowy sposób, podczas telekinezy czarodzieja i celowania z łuku sterujesz naszym wynalazkiem i dodatkowo świst strzały dochodzi z wbudowanego głośnika, tylko tyle i aż tyle. Nie ma elementu mówiącego „to zrobiliśmy specjalnie dla Wii, nigdzie indziej tego nie ma”, ale i nie pokpiono sprawy całkowicie.legolotr3i

Jeśli już tak jesteśmy przy lekkim narzekaniu i praniu brudów to kilka słów o jednej rzeczy. Kończymy story na nieco ponad 30%, zbieramy co się da na mapie świata i mamy coś koło 60% i co dalej? Ano trzeba przechodzić kolejny raz wszystkie etapy z trybu story, tylko tym razem w free play mając do dyspozycji wszystkie postacie i umiejętności. Drugi raz gra się fajnie bo jednak jest co odkryć, są całe małe etapki poukrywane niczym matrioszki wewnątrz etapów, które niby już znasz (orczy jarmark za murami Helmowego Jaru mnie rozbroił). Tylko szkopuł w tym, że masz 18 leveli i za każdym razem do zebrania 10 ukrytych skrzynek, 1 ukrytą recepturę i 3 ukryte przedmioty. Nie raz kończyłem etap i brakowało mi np. jednego przedmiotu. Sorry, ale trzeci raz już mi się nie chciało przechodzić tego samego, backtracking do potęgi entej to lekka przesada. Sam uzyskałem ok 95% bo jak już napisałem, na spożycie 3 raz tego samego nie miałem ochoty (choć i tak w grze spędziłem ok. 32 godzin i bez tego!). Jest to dość nowa gra, ma jednak te staroszkolne elementy w sobie jak co-op, czy mega zawartość dodatkową, która często dziś jest do dokupienia w formie DLC. Z nowych czasów czerpie jednak instrukcja do gry, nie znalazłem w niej absolutnie nic, jest bardzo oszczędna w słowa i grafiki, stąd też moja grafika przy recenzji, znajdziesz tam info jakiego w książeczce próżno szukać.

Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu

Każda wędrówka musi mieć swój koniec, tak więc i ja w końcu odstawiłem na półkę krążek z LEGO: Lord of the Rings. Gry z tej serii mają olbrzymie rzesze fanów, ale i jak to bywa przeciwników. Ludzie narzekają głównie na to, że „to cały czas to samo i pełno tego, odgrzany kotlet i odcięty kupon”. Jestem innego zdania, te gry ewoluują cały czas, drobnymi krokami, ale jednak idą do przodu, do tego gracze zachowują się jakby im kazano grać we wszystko. Nie wyobrażam sobie bym ja wyciskał ostatnie soki z LEGO: Star Wars, dlaczego? Czy gra jest zła? Absolutnie nie, ale ja nie lubię Gwiezdnych Wojen, więc się tym nawet nie męczę. LEGO to przede wszystkim licencja, która Ciebie interesuje. Wszystkie te gry są świetne, wszystkie są bardzo rozbudowane, wszystkie mają co-op’a, ale to Ty decydujesz który świat Ciebie kręci. Jak zapewne dało się odczuć, ja jestem niepoprawnym miłośnikiem świata wykreowanego przez Pana Tolkiena i byłem zachwycony. Więc Ty też weź swoje ulubione klocki i buduj! Gwarantuję, że się nie zawiedziesz, nie ważne na czym grasz.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Nintendo Wii/2016

3 słowa do gracza: Bardzo przyjemny i rozbudowany tytuł z pełną licencją, idealny dla fanów uniwersum


Ciekawostki:

» w centrum Bree na płotku siedzi wcinając marchewkę Peter Jackson – reżyser trylogii

» w Edoras jeden z mieszkańców zleci ci zadanie (odnalezienie bandażu) bo… „I took an arrow in the knee” co jest oczywistym podśmichujkiem z Skyrima

» po skończeniu trybu story odwiedź jamę pod wodospadem w Rivendell, jest tam ukryty poziom. Gdy już będziesz w Rivendell, wejdź do jednego z domów by zobaczyć wszystkie budowle jakie zbudowałeś z pozbieranych mini kitów.

» w Bag’s End w domu Bilba po skończeniu story jest Character Creator

» do preorderów dodawano LEGOfigurkę Elronda


Do posłuchania w trakcie lektury:

Lord of the Rings OST – Concerning Hobbits

Lord of the Rings OST – The Ride of the Rohirrim

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, RPG, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox