Recenzja | Victor Vran (PS4, Xone, Switch, PC)

Viktor Vran, Viktor Vran, zimny to drań! Odkręcił właśnie kran, wampirzej krwi nalewa dzban, polej też trunku nam!

– Na złamany pazur gargulca! Kronikarzu! Skąd żeś wytrzasnął tych daremnych bardów?! – Viktorze, przecież mówiłeś, żebym szukał najtańszych śpiewaków w całej Zagoravii? Za wikt i opierunek to myślisz, że kogo miałem wynająć? Sławnego Jaskra?! – No, jego to by rady nie dało, zresztą zajęty chłopina opiewaniem historii najsławniejszego wiedźmina Geralta, a mnie to przecież mało kto jeszcze zna… – Pełna racja drogi Vranie, jeszcze to słowo klucz! Rzekłbym nawet trochę kolokwialnie, że ciebie to znam tylko ja i dupa blada! Co nie zmienia faktu, że zręczny z ciebie pogromca demonicznego ścierwa. Myślę, że tylko kwestią czasu jest kiedy zdobędziesz zasłużoną sławę nawet poza granicami Zagoravii. W całym ludzkim królestwie! Wielmoża, szlachta, a nawet szynkarze będą z uśmiechem na ustach rzucać pełne sakwy za twe profesjonalne usługi. – Dokładnie! I najtańsze w całej okolicy! Nie zapomnij o tym kronikarzu. Zresztą wynająłem cię w celu rozreklamowania mojej osoby oraz moich, jak sam rzekłeś, dosyć nadprzyrodzonych umiejętności. Łyka wampirzej krwi skrybo? Napełniłem dzbaneczek z tych trucheł wampirycznych rycerzy, których ledwo ubiłem. Zapewnia regenerację. – Smacznego życzę, ale podziękuję! Prawdę rzeczesz Viktorze, sławą przewyższa cię wielu łowców bestyji, wspomniany Geralt, czy pochodzący z kraju kwitnącej wiśni Dante, ale kto będzie chciał zaoszczędzić trochę grosiwa i  mieć uciechę z dobrej jatki – wynajmie cię bez mrugnięcia okiem! Zresztą bardy chyba wymyśliły kolejny slogan reklamowy, posłuchaj…


VICTOR VRAN

HEAMIMONT GAMES (2015 – 2018)

PS4 / XONE / PC / SWITCH

ACTION RPG / HACK’N SLASH

Bardzo przyjemny ekran tytułowy będziecie oglądać wielokrotnie w trakcie gry.

*****

Tanio i w promocji,

zatrudnij Victora Vrana!

Będziesz bawić się z nim nawet i do rana!

Hejże ha, hejże hola! Z Viktorem na potwora!

*****

– Skrybo, oni na trzeźwo te rymy składają, czy o co tu chodzi? Na odwłok pająka, uszy mi więdną! – Wiesz, jak dla mnie to oni cały czas wyglądają na podchmielonych. Studenckie trubadury to we łbach mają ino wióry… Dobra, my tu gadu gadu, ale opowiedz mi Viktorze twoją historię. Co cię przygnało w te strony? – Co mnie przygnało? Pomoc przyjacielowi w potrzebie. Od dłuższego czasu piekielne zastępy atakują Zagoravię z każdej możliwej strony. Gargulce, nieumarli, pająki i inne gadziny! Stada, co ja gadam, hordy demonicznego ścierwa, które wypełzło nie wiadomo skąd! Mój kumpel po fachu niejaki Adrian wyruszył tutaj z pomocą, no i oczywiście zachęcony łatwym zarobkiem. Przepadł bez wieści. – Muszę ci przerwać drogi Vranie, ale może jednak nie będziesz spoilerował za bardzo w swoich wypowiedziach? – Że co robił skrybo?! – No zdradzał ważnych szczegółów historii… – Przeca to sam początek tej sztampowej do bólu opowiastki. Możesz notować! Jeśli mam być z tobą szczery kronikarzu, to raczej tą przygodą w pieśniach bym się nie chwalił. Co innego czynami, których tu dokonałem, pojedynkami, walkami jak najbardziej. Ale sama historia? To sztampa sztampy, kalka kalki, pretekst do wyrzynania kreatur tylko…

Wstęp do gry i wszelkie przerywniki to proste animacje narysowane ciekawą kreską.

– To chociaż w skrócie napomknij Viktorze? – W skrócie powiadasz? Szło to tak: demoniczne legiony najechały Zagoravię, kumpel przepadł bez wieści to wyruszyłem w ślad za nim. Pomyślałem: uratuję biedaka i zarobię także. – Właśnie, a ty Viktorze to skąd żeś się urwał? – Wiesz, dawno temu chciałem ratować swoje królestwo przed zgubą i chyba sprzedałem duszę diabłu. Nieznajomy starzec obdarzył mnie demonicznymi mocami, dzięki którym udało się ocalić mój lud. Pewnikiem wtedy rzucił też na mnie klątwę, wszystko w moim otoczeniu zaczęło popadać w ruinę, zarówno moje życie osobiste, jak i dobrobyt mieszkańców mych ziem. Cóż było począć, wyruszyłem samotnie szukać odpowiedzi w walce z demonami… – No co ty gadasz Viktorze?! Demoniczne moce posiadasz?! – Posiadam, ale później ci o nich opowiem. Może wróćmy do mojej historii? – Dobra, bo jak tak będę skakał w notatkach to czytelnik nic nie skuma! – Co? – No, nie będzie czaił bazy! – Słowa znasz jakieś cudaczne kronikarzu, nie znam ich znaczenia, ale nie muszę. Grunt, żeby ci co czytać będą o moich czynach wszystko zrozumieli. Dobra, o czym to ja mówiłem? – O szukaniu możliwości zdjęcia twej klątwy? – Aha, fakt, no i tak trafiłem do Zamku Zagore w Zagoravii chylącej się ku upadkowi, gdzie wynajęła mnie ponętna królowa! Bym powstrzymał demony! – Piękna sztunia powiadasz? Jakieś love story się tu szykuje Viktorze? Bardy do dzieła!

*****

Naj, naj, najpiękniejszą byłaś tam!

Naj, naj, najwspanialej całowałaś.

Gorący piach, słońce w twarz,

a wiatr do tańca grał!

Oo-oo-oooo, oo-oo-oooo!

*****

Zamek Zagore to nasza baza wypadowa. Tu spotkamy najróżniejszych handlarzy i NPC-ów. Stąd możemy także szybko podróżować po mapie.

– Co to rukwa skrybo za wycie było?! – Zmrok powoli zapada, strzyga jakaś czy inne cholerstwo?! – Nie! O bardach mówię! – Aaaa, to chyba ichnie inspiracje młodzieżową nutą… – To niech się nie inspirują więcej bo mi klientów odstraszą. Żadnego love story nie było! Po prostu zarobek, biznes, praca – zwał jak zwał. Królowa nie powiem niczego sobie, wszystko miała na miejscu, a nawet więcej, lecz okazało się później… – Cicho sza! Viktorze, więcej nie zdradzajmy! Niech ci, którzy zapłacą za twe towarzystwo usłyszą resztę tej dosyć kiepskiej historyjki. Zostaw sobie drogi łowco jakiegoś asa w rękawie, bo fabuła tutaj widzę godna poematów nie jest. A może bohaterowie tej opowieści jacyś wyjątkowi? – Daj spokój kronikarzu! Tam nie było z kim nawet sensownie i z werwą pogadać! Kocopoły same w kółko powtarzają, bez ikry dialogi, bez polotu. – Jak w urzędzie pracy się pewnie poczułeś? – W twoich stronach są takie urzędy? U nas nazywamy to gildiami. Skrybo, poczułem się jakby oni wszyscy za karę uczestniczyli w tej koszmarnej szopce. Emocji tu za grosz… – W sumie najazd demonów to dla nich kara! – Masz trochę racji, ale wiesz, dopiero ciebie musiałem wynająć, żeby się trochę rozmową rozerwać. Chociaż była tam jedna łowczyni demonów… – Kobitka polująca na czorty?! Normalnie jakaś kamikadze z niej! To z nią może miałeś romansidło? Bardy?!

*****

Kamikadze – tak mówili,

kamikadze – nie było mocnych!

Bez litości! Zabiłaś moje ja!

O o! Moje ja!

*****

Irenka to jedna z ciekawszych postaci. Reszta to kukły. Zaś wszyscy oprócz Viktora Vrana powinni zmienić krawca…

– Coś ty się tak uwziął na te pieprzone romanse? – Viktorze, nic tak nie ubarwia opowieści jak love story! – Jak nic jak krew wąpierzy lepiej ubarwia?! – No i tu mnie masz! Pełna zgoda, wampiry sprawdzają się zawsze i wszędzie! Jednak upieram się stanowczo przy tym, że gdyby połączyć romans z krwiopijacami mielibyśmy hitową historię. – Dosyć! Jeszcze raz wspomnisz o miłostkach to ci kosą łeb upitolę przy samej dupie! Przez moją klątwę wszystkie kobity ode mnie odchodzą… – Dobra nie nerwuj się drogi przyjacielu, bez baby źle, a z nią jeszcze gorzej, czy jakoś to szło. A właśnie skoro już chwalisz się orężem, to może zareklamujesz swoje umiejętności w walce? Słyszałem i widziałem na własne oczy, że nie jesteś miękką fają robiony i wrogom się nie kłaniasz! Dlaczego jakiś przyszły pracodawca miałby wybrać ciebie, a nie na przykład zuchów co z Diablo walczyli? – Trzy słowa skrybo! Uniwersalność, różnorodność arsenału, którym potrafię się posługiwać oraz widowiskowość jatki! – Ooo, brzmi nieźle, zaciekawiłeś mnie i przyszłych czytelników! Słucham. – Po pierwsze nie specjalizuję się w bitce tylko jednym rodzajem oręża. Świetnie radzę sobie z wszelką bronią: nie ważne czy to broń biała, dystansowe, wybuchowa, czy jakieś magiczne tomiszcze. – Nie gadaj?! – No poważnie! Lata treningu kronikarzu! Potrafię posługiwać się każdym znaleźnym sprzętem, z wyjątkiem arsenału wysokopoziomowego, ale do jego obsługi potrzebne mi tylko zdobycie brakującego doświadczenia. Nie tak jak te leszcze co z Diabłem walczyli, czy inni pomniejsi awanturnicy, którzy jakieś drzewka rozwoju posiadają albo klasy postaci. Kiedy trzeba tnę potworności kosą, później rozbijam im głowy wielkim młotem, by następnie strzelać do nich ze strzelby, czy rzucać czarodziejskie fireballe prosto w ryj! – Grubo! Z ciebie szermierz, strzelec i czarodziej w jednym?! Viktorze jestem pod wrażeniem. – Mało tego, jednocześnie wymiatam dwoma narzędziami zagłady, z których każde ma po trzy rodzaje ataków. Przełączam się pomiędzy nimi, kiedy dusza zapragnie. – Spryciula! Jednego zombiaka dźgasz rapierem w serce, a stado innych kosisz strzałem z obrzyna i znowu rapierem na plasterki?! I nie musisz sięgać do plecaka? – Dokładnie skrybo, tylko że rapier ino do dźgania służy! – Ojtam, ojtam. Ty jesteś spec, nie ja. Cholewcia Viktorku, czyżbym znowu słyszał jakieś wycie? Nasze chędożone bardy coś cichutko siedzą, chyba kolacyjkę jedzą… – Na próchnicę Drakuli! Kryj się skrybo! To zasadzka!

Tańczący z nieumarłymi!

Wylała się szkieletów horda!

Obita będzie Vrana morda!

Kościejów rój! Kościejów rój!

Wpadłeś chłopie po szyję w gnój.

Viktor Vran! Viktor Vran!

Wyciąga kosy i rusza w tan!

Rachu-ciachu, rachu-ciachu.

Kopa szkieletów posłana do piachu?!

Za nimi gargulce ruszają w bój!

Oj, bój się Viktorze! Bój się, bój!

Nagle bum, później bam!

Zostało z nich kilka mokrych plam…

Viktor Vran! Viktor Vran!

*****

Walka elektrycznymi karabinami godna jest prawdziwych strzelanin!

– Ja ciebie nie pierniczę! Viktorze co to było? – To? Taki mój maleńki, podręczny moździerz. Legendarna armata, nazwałem ją Rozrywka! – Pokaż, pokaż! Cacuszko! Powiem szczerze, że nie widziałem nigdy tak kunsztownej spluwy! Trafiają ci się często podobne arcydzieła? – Nie, głównie to znajduję masę bezużytecznego złomu, pospolite zabawki, rzadkie okazy jak sama nazwa wskazuje rzadziej, a legendarne to już tylko od święta… A szkoda, gdyż naprawdę mają posłuch pośród bestyjek. Wiesz skrybo, wywołują negatywne efekty typu krwawienie, ogłuszenie czy nawet zatrucie, zadają największe obrażenia i często mają unikatowe ataki specjalne. – Fajnie! Dasz potrzymać Rozrywkę? – Chyba kpisz! Jeszcze mi życie miłe! – Samolub! Viktorze, to może przygotuję dla czytelników twoich kronik wykaz twego arsenału? Przyda się w celach reklamowych! – A jeśli tak to poproszę dziejopisarzu. – No to nawijaj, ja notuję. – Różniste miecze, przebijające rapiery, ostre jak brzytwa kosy, ogromne młoty, strzelby zwykłe jak i wybuchowe, moździerze i granatniki… – Grubo! Fachura z ciebie! Koniec wyliczanki? – Skrybo, nie przerywaj! Jeszcze magiczne księgi, no i zapomniałbym – karabiny energetyczne i wszelkie ich odmiany. – To widzę, że w pracy się nie nudzisz? – Kocham swój zawód! – Jak tak patrzyłem na twoje wyczyny to tyś bohater najprawdziwszy! Mógłbyś nawet w shmupach, czy strzelankach na dwie gały występować z tymi zdolnościami! – Że co?! Proszę mi tu skrybo nie ubliżać…

Victor Vran ma zawsze pod ręką wiele ciekawych zabawek!

– Chodzi mi o fakt, że to robi robotę! I nudzić się z tobą nie można, a do tego bardzo różnorodnie walczysz! – Mało tego kronikarzu, pamiętasz jak wspomniałem o demonicznych mocach? – No, kojarzę.. – W trakcie walki poprzez moje ataki i kombinacje ciosów napełniam pasek mocy i kiedy wypełnię go do odpowiedniego poziomu, to mogę używać demonicznych zdolności. Dwóch jednocześnie! Znajduję je niczym artefakty i podobnie do oręża mają one różne statystyki i stopień rzadkości.  – Rozpierdol nimi czynisz?! – A jakże! Bumerangiem rzucę, czy meteorytem, albo czas spowolnię, diamentowy pancerz przywdzieję, zamienię się w mroczną chmurę wysysająca życie z wrogów, a jak będzie potrzeba to otoczę się krwawą aurą i zregeneruję swoje siły. – Ja pierdziu! Viktor! To ty fest potrafisz chłopie! – Wymieniłem tylko te najprzydatniejsze z moich diabelskich zdolności. A pamiętaj jeszcze o przedmiotach ekwipunku, które także parami mam przypięte do pasa. W każdej chwili mogę ich użyć i nie zawaham się tego zrobić! – Ale Viktorze to pewnikiem tylko eliksiry, uzupełnienie życia ino, regeneracja albo zwiększenie obrażeń. – Nie tylko marudo! Bomby też mam! Lodowe, ogniste, oślepiające, a nawet wywołujące choróbska. – I tych wszystkich fajerwerków w walce możesz też używać?! – Jasne! Dwie bronie naraz, każda po trzy ataki, dwie moce jednocześnie i dwa przedmioty ekwipunku. Grubo, co nie? – Dla wrogów chyba za grubo! – Wiesz, muszę ci powiedzieć, że na początku tego wszystkiego nie ogarniałem, ale kiedy stałem się bardziej doświadczonym łowcą to już ogarniam! – I rozumiem, że w każdej chwili możesz sobie to wszystko dowolnie skonfigurować by tworzyć zabójcze kombinacje? – Jak najbardziej, całkowita uniwersalność to podstawa w moim fachu! A jak dołożę do tego karty…

*****

 Kto gra w karty

ten ma łeb obdarty!

Talię źle dobierze

to go śmierć zabierze!

*****

Po prawej cała talia Kart Przeznaczenia, pod Vranem aktywne karty.

– Pozwól mi skrybo skrócić nasze męki i zabić tych nędznych wierszokletów! Bardy chędożone chcecie się trochę rozerwać? – Wyluzuj Viktorze, przynajmniej rozładowują troszku atmosferę! Wspominałeś coś o kartach? Rzucasz nimi w potwory, czy o co tu chodzi? – Ta rzucam w upiory i znikają! – Poważnie? – Jaja sobie robię debilu! W trakcie mojej wędrówki kompletuję talię Kart Przeznaczenia. – Ooo, brzmi ciekawie! Nawijaj. – Różne, różniste znajduję. Różnią się działaniem, mocą i stopniem rzadkości. Wiesz przeważnie narzucają na mnie pozytywne efekty, zaś na wrogów negatywne. Dodają pożyteczne bonusy do moich ataków, przyspieszają poruszanie, wydłużają działanie demonicznych mocy. Ogólnie fajna sprawa. Je także mogę łączyć w różnorodne kombinacje. – Ciekawe Viktorze. I tak dowolnie sobie tasujesz całą talię i wszystkie wykorzystujesz? – Niestety nie, mam ograniczoną ilość zakładek na karty, które mogą być aktywne jednocześnie. Dodatkowo moc wszystkich nie może przekroczyć górnego limitu Punktów Przeznaczenia narzuconego przez mój aktualny poziom doświadczenia. – Zakładki czyli sloty, hmm, ciekawe! Powiem ci, że podoba mi się ten motyw ze zbieractwem kart, które wpływają na twoje zdolności przetrwania. – Mi także skrybo, nieraz ratowały mój tyłek…

Plecak ekwipunku oraz handlowanie są naprawdę wygodne w obsłudze. Nawet na konsolach.

– Ciekawym bardzo drogi Vranie, jak ty to wszystko mieścisz w tym swoim plecaku? Normalnie wypakowałeś go fantami niczym jakiś wędrowny handlarz. Nie gubisz się w tych wszystkich klamotach? Jak tym zarządzasz, pewnie masz tam kolego niezły burdel?! – Zamtuz w plecaku? Chyba dla krasnali albo liliputów… – Nie, nie, nie! Hahaha, źle mnie zrozumiałeś, bałagan znaczy się. – Aaa, zdziwiłbyś się, wszystko uporządkowane jak u przekupy na targu! Zerknij… – Nie wierzę! Pokaż, pokaż. No, pięknie. Tyś widzę pedant na sto dwie fajerki! W porządkach oraz walce dokładny i precyzyjny jesteś do bólu. Mogę pootwierać te boczne kieszenie? – Jasne, tylko niczego nie skubnij! – No piękne cacko! Powiem ci szczerze, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony interfejsem jaki tu zastosowano. To chyba jakiś magiczny tornister, gdyż nawet dualshockiem wygodnie go obsługiwać. Przemyślane ustrojstwo. – Dual skrybo czym? – Viktorze nie ważne. Taki potężny oręż z moich rodzinnych stron, pozwalający zwykłym ludziom zamieniać się w wojowników, żołnierzy, czarodziejów… – Kurdelebele wszystkim chętnym? Tak z marszu bez treningu? – No bez, w samych gaciach, po obiedzie, w nocy… – Potężne narzędzie zagłady! W takim razie u was każdy może być łowcą demonów? – Każdy? Niestety tylko w marzeniach drogi Vranie, tylko w marzeniach…

Przy anielskich statuach możemy leczyć rany i uzupełniać wskaźnik mocy.

– Dobra skrybo, my tu gadu gadu a za chwilę zmierzcha. Proponuję abyśmy tu nad urwiskiem obóz rozbili. – Śpiącyś Viktorze? – Wiesz dobrze, że ja nie muszę odpoczywać, ale ty widzę słaniasz się na nogach. Bardy też już ledwo zipią. Rozbijcie namiot, ja upoluję cosik smakowitego do przekąszenia. – Czekaj łowco, bo zgubię wątek. Skoro już napomknąłeś o zdobywaniu doświadczenia w trakcie tej przygody, to może powiedz: czy dzięki temu uczysz się jakichś nowych umiejętności, sztuczek? Rozumiem, że ciągle doskonalisz swoje zabójcze rzemiosło? – Wiesz kiedy zaczynałem wyprawę to musiałem się trochę doszkolić. Żółtodziób był ze mnie. Potrafiłem posługiwać się tylko jedną bronią, jedną magiczną mocą, jednym przedmiotem ekwipunku. Jednak uwielbiam mieć obie ręce pełne roboty i pojętny jestem, to już na początku tej wyprawy nadrobiłem te zaległości. Jednakże… – Tak, coś cię zasępiło? – W sumie jak się nad tym zastanowiłem to uświadomiłem sobie, że tylko rozwijam swoją tężyznę fizyczną, która pozwala mi znieść więcej obrażeń oraz skuteczność swoich ciosów. – Lepiej kosisz potwory? – Tak kronikarzu, zadaję im większe obrażenia. Aha no i tak jak wspomniałem, umiejętniej posługuję się Kartami Przeznaczenia. – Nie wydaje ci się to trochę nudne Vikotrze? Trochę jakbyś się nie rozwijał… – Szczerze, to nieraz ogarnia mnie rutyna i znużenie, ale jak sobie pomyślę, że całą młodość poświęciłem na szkolenie w walce tak różnorodnym arsenałem, to nie będę narzekał…

Awans na następny poziom Viktora nie jest rozbudowany. Zaleta to czy wada? Hmm.

– W sumie masz rację, trudno w dzisiejszych czasach o czarownika, snajpera i rycerza w jednym. – Dokładnie! Aha, wiesz nieraz w nagrodę za wytrwałość i awans na wyższy poziom wtajemniczenia – dostaję jakieś skrzynki skarbów, magiczne artefakty, lepsze uzbrojenie czy nawet nowe stroje. – Taaa, może sukienkę na bal wampirów?! – Nie śmiej się skrybo, góralska kurta czy mundur kawalerzysty bywają naprawdę pomocne!  – Na przykład? –  Uniformy różnią się głównie poziomem pancerza, ale przede wszystkim wpływają na szybkość napełniania paska mocy. – Tego do używania demonicznych zdolności, który uzupełniasz poprzez walkę? – Dokładnie tego dziejopisarzu. Niektóre ubiory powodują, że ładuję moc na zupełnie innych warunkach, zdarzają się także takie stroje, które potrafią magazynować ją na dłużej. – Zachować na później? – W rzeczy samej. Mogę sobie wtedy chwilkę odpocząć od walki, a i tak rozniosę na strzępy napotkanych niemilców meteorytem! – Viktorze, dużo tych wdzianek znajdujesz w trakcie wyprawy? – No i tu jest pies pogrzebany, a raczej strzyga. Bodajże tylko sześć, ale znacząco wpływają na taktykę walki… – Wiesz druhu, fajnie mi się z tobą gaworzy, ale naprawdę zaczyna mi burczeć w brzuchu… – Rozpal ognisko kronikarzu, niech odstrasza nieumarłych, bardy niech postawią namioty i uważajcie na siebie. Zaraz wracam z kolacją… – Pieczoną przepiórkę poproszę albo bażanta?! Słyszałeś Vranie?! Hellloooł?! Ooo i już znikł w kniejach… Dobra bardy zaśpiewajcie coś o jakiejś pysznej biesiadzie, tak dla otuchy…

Strojów w podstawowej edycji gry Viktor nie znajduje dużo… Na szczęście chociaż krawiec podołał!

*****

Na kolację będzie pomidorowa!

Zrobiona z rosołu z wczoraj.

Wielki gar stoi na ogniu, no zobacz,

trzeba zjeść, co się będzie marnować!

*****

– Pyszna ta zupka Vikotrze! Gulaszowa z gotowanymi wiewiórkami? – Pajęcza na odwłokach! – Tfu, chędożona twoja mać! Otruć mnie chcesz? – Jedz skrybo nie marudź, pożywna strawa. Z tych niejadowitych osobników przyrządzona. A wielkie te skubańce w tym lesie biegają, normalnie niczym cielaki i to takie dobrze karmione. – No nie opowiadaj?! Pająki wielkości krowy? – I jeszcze większe! Gatunków tego ścierwa zalęgło się w Zagoravii od zatrzęsienia. Te najdrobniejsze są tylko trochę większe od ptaszników czy tarantuli i mało szkodliwe. O wiele gorsze są te ogniste, wybuchają gdy je ubijesz. Mniam, mniam. Albo matrony, naprawdę spasione osobniki wielkości stodoły, ale najgorsze ze wszystkich są demoniczne pająki. Całe to tałatajstwo ze świata mroku pochodzi… – A wcześniej w tych lasach normalna zwierzyna była? – Była skrybo. Równowaga została zachwiana, zwykłych zwierząt tu nie uświadczysz. Same diabelstwa, potworności, kreatury i inne bestyje. – Na przykład jakie Vikotrze? – Nieumarłych się włóczą tu całe stada, jakby wszyscy zmarli nagle z grobów powstali… Szkielety, zombiaki, jakieś ożywione truchła ogrów wywijające młotami, wskrzeszeni czarownicy rzucający ognistymi kulami, a nawet zwłoki żołnierzy prujące z muszkietów… – Czyli ciągle masz ręce pełne roboty? Jaki diabelski zwierzyniec jeszcze panoszy się w tych stronach? – Esencje potrafią mi zajść za skórę… – Eee, eee, eee co? – Taki upierdliwy gatunek żywiołaków. Podobne do wielkich robali zbudowanych nieraz ze skały, innym razem z błyskawic czy ognia, albo nieokreślonej bliżej magii. Trafiają się nawet osobniki chorobotwórcze, albo rozpadające się na mniejsze części, które wciąż potrafią atakować. – Fakt, brzmi irytująco, nie chciałbym ich spotkać.

Różnorodne esencje to upierdliwi przeciwnicy…

– Pomniejsze gargulce, które ubiłem wcześniej moździerzem, już widziałeś wielokrotnie w akcji, prawda kronikarzu? – Zgadza się drogi Vranie, nie wyglądają groźnie. – Tak, ale tylko te kurduplowate. Gargulce można jeszcze spotkać w bardziej drapieżnych odmianach: lodowych, ognistych. Najbardziej zajadli z nich są Strażnicy oraz Mroczni Rycerze, którzy przybyli tu prosto z jądra ciemności. Wierz mi, z tymi ostatnimi nawet ja nie lubię się mierzyć… – A duchy tu w Zagoravii straszą? Może wywołamy kilka buhehehe? Pamiętam jak zmarła moja babka i wtedy… – Nie igraj z upiorami przyjacielu! Nigdy! Przenigdy! Przywołasz przez pomyłkę jakiegoś Zapomnianego Króla czy Drapieżną Duszę to może jeszcze zdołasz ujść z życiem, ale co będzie jeśli przywołasz Żniwiarza? – Tego mrocznego? Śmiertkę z kosą? No co ty gadasz?! – Chcesz się przekonać? Tylko nie proś wtedy żebym ratował twój zadek! – Dobra, dobra. Przestań! Przerażasz mnie Viktorze Vranie! Z twoich opowieści wynika, że obfity i straszliwy bestiariusz nawiedził Zagoravię! – Nie przesadzajmy. To tylko kilka gatunków demonicznego ścierwa, jednakże w obrębie swojej rasy występują dosyć zróżnicowane osobniki. Różniące się wyglądem, rozmiarami, odpornością oraz atakami specjalnymi.

Upiory w różnych odmianach potrafią rzucać obszarowe klątwy.

– Jednak nie powiedziałem ci skrybo o najgorszych potworach, które czyhają na nasze życie w mroku nocy… – O wąpierzach? Spotkaliśmy przecież kilku dzisiaj… – Wampiryczni rycerze, których wtedy zaciukałem, to tylko jedna z kast tej szlachty krwiopijców. Lokująca się gdzieś po środku pod względem zagrożenia dla ludzkiego życia. Spotkanie z akolitami czy hrabiami także nie popsułoby mi nastroju, to nie są wymagający przeciwnicy, ale… – Ale? Są jakieś wąpierze, które spędzają ci sen z powiek? Łowco, zaczynam się bać! – Taa, niestety trafiają się takie gnidy! Wampiryczni niewolnicy o wielkiej sile czyli olbrzymie thralle, oj tych twardzieli naprawdę nie lubię. Szczególnie gdy wpadną w morderczy szał! Jednak najgorszy z tej rodzinki krwiożerców jest Król Wampirów, potrafiący władać magią i przywołujący pomniejszych pobratymców… – Dziś w nocy spiję twą słodką krew Viktorze Vranie! – Co rzeczesz skrybo? – Zatopię kły w twej pachnącej życiodajnym płynem szyi. Karmazynowa rosa ugasi moje odwieczne pragnienie… – Nie byłbym tego taki pewien czarci pomiocie… – Ratunku! Wstrzymaj się Viktorze! Nie zabijaj mnie, to nie ja przemawiam! Ktoś wszedł mi do głowy i… Łowco, daremny twój los i twych towarzyszy… ja Król Wampirów przyszedłem ucztować! – Nikt cię tu nie zapraszał okrutniku. Spokojnie kronikarzu, tylko cię ogłuszę, a naszego nocnego gościa przywitam z wszelkimi honorami…

Nocny Atak Wąpierza!

Skryba padł jak pet!

Viktor Vran walnął go w łeb.

Z lasu wyszedł mroku król,

szczerzy długie kły ten ciul.

Pobratymców wielu ma!

Zbliża się do ogniska.

Zgon. Bliski jest zgon. Viktora zgon!

Trochę jednak jest zdziwiony

Viktor stoi niewzruszony?!

Książkę jakąś sobie czyta?!

Jego krew będzie dziś pita!

Zgon. Bliski jest zgon. Viktora zgon!

– Łowco! Trochę jestem zawiedziony!

Wierzysz w stare zabobony?!

Myślisz Biblia cię ochroni?

Zbliżył się do jego skroni!

Zgon. Bliski jest zgon. Viktora zgon!

Vran przerzucił kilka stron.

Mina zrzedła wampirowi,

gdy się przyjrzał tytułowi…

Nekronomikon! Nekronomikon!

Najlepsza na wampiry broń!

Durny jak trep, ten wampirzy łeb,

w pułapkę łowcy z uśmiechem wszedł.

Nekronomikon! Bliski jest wampira zgon!

Piękne fajerwerki, wampir już bez ręki!

Drugi już bez nogi, trzeci zaś bez głowy!

Kolejnych dwunastu wyrwanych jak chwasty.

Victor Vran! Idzie spać, Viktor Vran!

Tylko nie budź go, chyba żeś dzban…

*****

Magiczne Księgi we wprawnych rękach to zabójcza broń!

– Wstawaj skrybo, wstawaj! Już świta! – Rany boskie! Viktorze! Nie strasz ludzi. Normalnie staaaary, miałem najstraszniejszy z koszmarów! Śniło mi się, że zaatakowało nas w nocy stado wąpierzy! – Drogi druhu, muszę cię zmartwić, to nie był… – Materdyjo! Skąd tu do cholery tyle zwłok?! – To nasi nocni goście. – Wąpierze? – Taa, a raczej to co z nich zostało. – Sam dałeś im radę? – Nie pierwszyzna, kronikarzu, nie pierwszyzna! – Kurcze tak patrzę na twoje wyczyny drogi Vranie i zastanawia mnie jedno. Skoro tak wprawnie kroisz te wszelkie potwory, to czy przygoda w Zagoravii nie wydaje ci się zbyt łatwa? Oczywiście jak na kogoś z twoimi umiejętnościami? – Wiesz, na początku też tak myślałem. Kiedy wędrowałem przez pierwsze krainy podejrzewałem, że będzie to tylko nudny spacerek i możliwe, że tak byłoby w istocie. Jednakże wraz ze zdobywaniem doświadczenia odkryłem zaklęcia wpływające na moją wyprawę. – Zaklęcia? Viktorze nie rozumiem. – Wiesz, ja nazwałbym je trochę inaczej, to potężna magia, coś w rodzaju wielkich klątw. Mogę je aktywować oraz wyłączyć w każdej chwili i znacząco zwiększają one wyzwanie stawiane przede mną. – Czyli? – Na przykład po ich włączeniu wszelkie potwory posiadają mocniejszy pancerz i zdolność regeneracji, albo poruszają się i atakują zdecydowanie szybciej. Mogą też zdawać o połowę więcej obrażeń, a nawet okaleczać mnie w trakcie pojedynków. – Brzmi nieciekawie… – Niektóre z tych klątw powodują ciągłą utratę mojego zdrowia i wtedy naprawdę muszę posiadać spory zapas mikstur! Jest nawet klątwa zamieniająca niektóre stwory w mistrzów, czempionów. – Czempionów? – Wiesz skrybo, takich trudnych do zabicia skurczysynów, którzy dodatkowo potrafią używać demonicznych mocy. – I nie mów, że korzystasz z tych klątw? Aktywujesz te modyfikatory Viktorze? Po co się tak męczyć… – Jasne, że używam! Nie dość, że walka wtedy jest bardziej wymagająca, to zdobywam w jej trakcie zdecydowanie więcej doświadczenia. Częściej znajduje także różne fanty. – O, to jednak się opłaca! A możesz od razu rozpocząć przygodę na jakimś arcytrudnym stopniu trudności? – Jasne, a nawet spróbować przejść ją beż żadnego wskrzeszenia! – Poważnie, Viktorze jest taka opcja? – Tak, ale musiałbym być chyba masochistą… – Wiem, wiem, a tak to jesteś tylko sadystą! Bez obrazy. Takim dobrodusznym sadystą znęcającym się nad piekielnymi pomiotami. – Ha ha ha, dokładnie skrybo, każdy ma jakiegoś bzika…

Grając z włączonymi modyfikatorami częściej trafimy na lepsze łupy.

*****

Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,

a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa!

Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,

upuszczanie krwi potworom – to jest hobby Viktora!

*****

– Cholewcia Viktorze, że też te paskudne wampiry nie zjadły tych naszych bardów nieudaczników! – Buhehehe, nie przesadzaj! Akurat z tymi wersetami to trafili w sedno. Zaczynam ich lubić. Podejdź no tu dziejopisarzu do urwiska, rozciąga się tu wspaniały widok na całą Zagoravię. Chciałem ci pokazać piękno tej niegościnnej krainy. Tylko nie spadnij! – Chwilunia. Już jestem. Ranysiu, Viktorze! Przepięknie jest! Normalnie, aż zapiera dech w piersiach i do tego bardzo zróżnicowane terytoria. – Nieprawdaż? Znużenie krajobrazami w trakcie tej podróży nam nie grozi! – Tak patrzę i oczom nie wierzę drogi łowco. Jakaś wielka kopalnia, gdzieniegdzie głębokie jaskinie z ukrytymi w nich kurhanami, ooo i nawet lodowa pieczara! A to co za wielkie ogromne pomarańczowe połacie terenu? – To rolnicza strefa tej krainy, pola dyniowe w dzielnicy biedoty, tuż obok największego cmentarza pełnego nawiedzonych grobowców, mauzoleów, krypt… – Blisko cmentarza powiadasz? Hmm, dużo naturalnego nawozu, widzę, że władczyni Zagoravii ma łeb na karku. A te kolorowe łąki z tajemniczymi budowlami tuż za majestatycznym zamkiem Zagore? – To Królewskie Ogrody kronikarzu, teraz trochę zniszczone, nawiedzone przez plagę pająków. Dalej za nimi znajdziesz serce tej krainy czyli wielkie miasto, pełne ładnie zaprojektowanych budynków, mostów, ulic i skwerów. – A tam na samym krańcu horyzontu? Jakieś dziwne obłoki pary się tam unoszą? – Dzielnica parowa, unikaj tego miejsca po zmroku! Najbardziej rozwinięty technologicznie obszar Zagoravii, jednak opanowany przez wąpierze, które gnieżdżą się tam w swoich wielkich rezydencjach i laboratoriach.

Mapa całej Zagoravii. Kilkadziesiąt lokacji – jest co zwiedzać!

– Nie w kij dmuchał ta panorama drogi Vranie, czeka cię naprawdę dłuuuga wyprawa! W sumie każdy szanujący się miłośnik klimatów fantasy połączonych z horrorem powinien być bardzo usatysfakcjonowany ze zwiedzania tych miejsc. – Jak najbardziej skrybo! Powiem ci po cichu, że w trakcie wędrówki niejednokrotnie łapałem się na tym, iż zamiast walczyć kontemplowałem piękno niektórych lokacji i ich architekturę. – Dokładnie drogi Vranie, może stwórca tego świata nie przedstawił Zagoravii w sposób realistycznie szczegółowy, albo wybitnie artystyczny, lecz odmówić jej uroku nie sposób. – Zgadzam się dziejopisarzu! Piękne soczyste kolorki, przyjemne dla oka ozdobniki, charakterystyczne dla danej dzielnicy elementy scenografii, wielopoziomowe miejscówki z elementami platformowymi. – Właśnie, jak już jesteśmy przy tych platformach, to powiedz mi do cholery, jak Viktorze dostajesz się w te niby niedostępne miejsca? – Skaczę i odbijam się od ścian! – Że co? Jesteś nie tylko zabójcą, ale i pieprzonym akrobatą? – No, trzeba sobie jakoś radzić w życiu, zresztą nie jest to trudne przy mojej zręczności. Bardzo lubię te chwile, gdy muszę kombinować jak dostać się na wyższe kondygnacje jakiegoś budynku czy świątyni. Często wtedy znajduję tam najrzadsze skarby! – No co ty gadasz? Dużo musisz tych wygibasów wyczyniać? – Na szczęście to tylko dodatek do jatki, ale nie powiem, całkiem miły… – Zauważyłem także pogromco wampirów, że każda z twoich potyczek, nawet z legionami stworów przebiega bardzo płynnie, bez żadnych zacięć, to się chwali! Atakuje cię nieraz po kilkadziesiąt ścierw, a twój śmiertelny taniec nawet na chwilę nie zwolni, nawet się nie zająknie! – Dziękuje za te komplementy kronikarzu, lata praktyki!

Action rpg z elementami platformowymi?! Skąpymi, ale jednak!

– Vranie, powiedz mi jeszcze jedno, bo mnie to nurtuje. Czy ty się aby się nie nudzisz od tego ciągłego wyrzynania monstrów? – Durny skrybo! Kocham swoją pracę. Zapomniałeś? – Fakt, ale czy jest tu jeszcze coś ciekawego do roboty oprócz walki? – No znajdzie się parę atrakcji, ale wielowątkowych questów rodem z przygód Geralta to się nie spodziewaj. – Na przykład? – W każdej lokacji mogę wykonywać wyzwania dodatkowe, jakby zadania poboczne. Niektóre polegają na poszukiwaniu sekretnych skrzyń, inne na warunkowym zabijaniu kreatur. – Warunkowym? – Kronikarzu, na przykład muszę zabić kilkadziesiąt przeciwników za pomocą specyficznego oręża, albo w określonym czasie, lub z włączonymi kilkoma klątwami. Najgorsze jednak są te wyzwania, w trakcie których muszę sobie poradzić z hordami nieprzyjaciół bez zadraśnięcia! – Bez nawet malutkiej rany?! – Taaa, niemilcy nie mogą wykonać nawet sztycha! – Ja ciebie nie pierniczę! Trudno? – A jak myślisz skrybo? Jak cholera! – Za te wyzwania dostajesz jakieś fanty? – Oczywiście: złoto, przedmioty, magiczną broń oraz dużo doświadczenia. – No, ale to ciągle tylko naparzanie! – Na worek mosznowy ogra! Naparzanie, sranie! Mogę też zapolować na najbardziej zajadłych czempionów, za którymi rozesłano listy gończe. – Jak jakiś szeryf, łowca nagród? – W rzeczy samej marudo! – Ale to ciągle tylko walka Viktorze… – No temu to nie dogodzisz! Mapę skarbów nieraz znajdę i mogę spróbować odszukać ukryte kosztowności. – O to mi się podoba, a na ryby możesz chodzić? – Na ryby, a po co? – Dla relaksu i prowiantu na przykład? – Relaksu? Ja się relaksuje w trakcie walki debilu, prowiant to znajduję pośród ciał zabitych wrogów. Magiczne mikstury mi wystarczają. – Twardyś chłop Viktorze! A może na grzyby chadzasz? – Na grzyby? Kronikarzu w Zagoravii prędzej znajdziesz pajęcze jaja niźli jakiegoś zafajdanego grzyba…

Mapa wszystkich sekretów w jednej z kopalni.

– Kurdelebele, wiedziałem na co się piszę wyruszając z tobą Viktorze, ale przydałoby się w Zagoravii trochę więcej urozmaiceń, dodatkowych aktywności. Nie tylko ciągła rozpierducha. – No cóż skrybo, najwidoczniej taki mamy tutaj klimat. Akcja, akcja, akcja! – A w chwili odpoczynku Viktorze? – Jeszcze więcej akcji! – Buhehehe, dobre! W sumie to lubię patrzeć jak kasujesz potwory. Podoba mi się to. – Jakbyś chciał kronikarzu dodatkowych atrakcji to zapraszam do Przerażającej Otchłani albo Kotła Chaosu. – Ooo brzmi ciekawie, a co to za miejsca? – Otchłań to nieustanny test umiejętności bojowych dla najlepszych łowców, walczysz na arenach z falami nieprzyjaciół i tylko od ciebie zależy jak długo wytrzymasz. Jeżeli jesteś wytrwały zdobędziesz w nagrodę przedmioty i doświadczenie. – A ten kociołek chaosu, ma coś wspólnego z gotowaniem? – Tak, to konkurs na najlepsze danie z pająków! – Poważnie? – Nie, jaja sobie robię. Kocioł, nie kociołek skrybo! To takie dziwne miejsce, jakaś pradawna budowla, w której mieszkają legiony demonicznego ścierwa. Zero wytchnienia i śmierć zagląda ci w oczy już na wejściu… – Brzmi grubo! – Grubiej niż grubo! Na szczęście te lokacje nie są obowiązkowe i można je odwiedzać wielokrotnie. – Viktorze, przecież tu do każdego obszaru można powracać… – A fakt! Dobrze, że mi przypomniałeś. Muszę trochę poćwiczyć przed pojedynkiem z Królową Roju! – Z kim? – Z wielkim bossem, który zagnieździł się w grocie, w Królewskich Ogrodach. Pajęczyca Sheloba to przy niej pająk krzyżak! – Taka wielka cholernica?! – Wielka jak willa, jadowita jak żmija i chroniona przez setki innych pająków. – Zaczynam się bać Viktorze! Dasz radę? – Jak nie jak tak! Najpierw przypakuję trochę na cmentarzu i śmigamy później do jej legowiska! A może jeszcze wszedłbym do Gabinetu Osobliwości? – Cyrk do was przyjechał Viktorze? – A jakże! Upiorny ale zawsze. Dodatkowo jest tam arena do pojedynków z innymi łowcami demonów. – Poważnie? Znalazłeś tam godnego siebie rywala? – Jeśli mam być szczery to byłem tam wielokrotnie, ale nie spotkałem żadnego chętnego, który podniósłby rękawice…

Bossowie! Szefowie! Bossowie!

I wyruszył Vran na największe potwory!

Coby w ich domach narobić obory.

Bossowie! Szefowie! Bossowie!

Mocno go bili po wątrobie!

Mordra Królowa Roju, pająków matka.

Ta walka to była jajeczna jatka!

Rachnos Gospodarz – jej starszy brat.

Wskakiwał na sufit ten wredny dziad.

Licz Vail miał być ponoć nieśmiertelny,

lecz bez swych uzdrowień był całkiem mizerny…

Niespodziewanie Apokalipsa nadeszła upiorna!

Potyczka z nią na zamku była wręcz wyborna.

Wa-Lee Notariusz, demonów doradca.

Chińczyk jakiś? Nie wiem. I tak dostał klapsa.

Największy z wampirów, na koniec – Lord Gabriel.

W końcu i jemu Viktor przebił gardziel!

Gdzieś po drodze był Adrian, ale to nie ważne…

Ważne są tylko czyny, te bardzo odważne!

Bossowie! Szefowie! Bossowie!

Mocno bili Vrana po wątrobie!

Pojedynki z nimi to prawdziwa klasa.

Wymagają pomyślunku i twardego juchasa,

Odpowiedniej taktyki i koncentracji.

Nie podchodźcie do nich po nocnej libacji!

Na najłatwiejszym poziomie z nimi nie walczcie,

nie przynosi to frajdy, bardom zaufajcie.

Włączcie sobie klątwy i będzie wyzwanie,

wtedy miodność walki skoczy niesłychanie!

*****

Wielki upiór Apokalipsa to jeden z najefektowniejszych bossów.

– Czyżby nasza wspólna podroż zbliżała się do końca Viktorze? – Tak skrybo, nie słyszysz muzyki? – Rzeczywiście. Fajna epicka nuta. Znaczy się, że wygrałeś? Uratowałeś Zagoravię? – Nie bądź taki skromny towarzyszu, wygraliśmy wspólnie. – Dziękuje, dziękuje, lecz ja byłem tylko kulą u twej nogi przyjacielu. Musiałeś mnie chronić i tych skomlących bardów. A co do muzyki przygrywającej nam ciągle w tle to… – Chyba nie do końca ci się podobała? – Nie zrozum mnie źle łowco, szczerze to dopiero gdy wsłuchałem się w ścieżkę dźwiękową to ją doceniłem. Nie jest może jakaś rewelacyjna, ale zawiera zarówno groźne, tajemnicze brzmienia oraz takie porywające do walki! O te są najlepsze! Dobra instrumentalna muza, którą jednak szybko zapominamy… – Rozumiem cię w zupełności skrybo, sam nie potrafię nic z niej zanucić… – Dokładnie. Słuchałem jej w trakcie naszej podróży przez blisko czterdzieści godzin i nawet nie zagwiżdżę motywu przewodniego. – A ogólnie jakie masz wrażenia z tej naszej wspólnej eskapady przez Zagoravię? Myślisz, że moje przygody, a przede wszystkim umiejętności są godne polecenia? – Jak najbardziej Viktorze! Szczególnie to jak kroisz potwory na plasterki jest godne pochwały! Walka przy twoim boku, tfu co ja gadam! – Zagalopowałeś się… – Dokładnie, wybacz! Obserwowanie jak walczysz z hordami wrogów to był miód na moje serce. Możliwe, że byłem bardzo spragniony tego rodzaju rozrywki, gdyż zbyt długo włóczyłem się po rozpikselizowanych światach. – Jakich światach skrybo? – Nie ważne drogi Vranie, żeby nie być gołosłownym wrzucę do swoich kronik krótki film z naszych wspólnych wojaży, który nagrałem podręczną kamerą, żeby potencjalni klienci twoich usług dali się przekonać. – Świetny pomysł kompanie, chociaż nie do końca rozumiem co masz na myśli…

Victor Vran – oficjalny trailer wersji na konsole. Edycji podstawowej.

– A co z twoją klątwą Viktorze? Znalazłeś odpowiedzi, których szukałeś? – Poniekąd tak kronikarzu, jednak moja wyprawa nie dobiegła jeszcze końca… – Nie masz dosyć tej ciągłej walki? – Na laskę demona! Zapomniałeś skrybo, że kocham swoją robotę? – Fakt, przepraszam. – Może zechcesz mi towarzyszyć w samobójczej wyprawie do Pęknietych Światów albo pomożesz mi uwolnić Lemmy’ego i resztę moich kumpli z Motorhead? – Stary dobry Lemmy i jego rockowa kapela to twoi przyjaciele? Nie wierzę! – To uwierz skrybo, przyjaźnimy się od lat! Przygrywałem im nieraz na kosie w trakcie koncertów, a także robiłem za ochroniarza gdy gościli w moich stronach. – Gruuuubo, Viktorze! – To co dziejopisarzu? Gotowyś wyruszyć ze mną na kolejną krwawą jazdę bez trzymanki? – Chętnie, ale najpierw muszę chwilę odsapnąć. – Dygasz tchórzu?! – Skądże! Jaaaa?! Nigdy w życiu Viktorze! Po prostu na chwilę obecną nasyciłem się całkowicie taką rozrywką – Czyli co, tutaj się rozstajemy? – Tak hehehe, jednak nie wątpię, że jeszcze się hehehe spotkamy Viktorze! – Z czego rżysz głupku? – Wyobraziłem sobie jak Motorhead koncertuje wspólnie z naszymi bardami! Chcesz ich zatrzymać łowco, czy mam ich zwolnić? – Te łachudry idą ze mną! Najśmieszniejsze jest to, że ich czerstwe teksty zaczynają mi się podobać… – To do zobaczenia Viktorze Vranie. – Trzymam cię za słowo skrybo! Będę na ciebie czekał i wspólnie wyruszymy ratować Motorhead! Jedyne co może nas tam spotkać to…

*****

Śmierć lub chwała, śmierć lub chwała!

Marsz wieczysty w zgiełku i nawale.

Śmierć lub chwała, śmierć lub chwała!

Jedyny ocalały to dla mnie otucha żadna…

*****

VICTOR VRAN

(PS4 / XONE / SWITCH / PC)

EDYCJA PODSTAWOWA

Retrometr

Niby nic nowego, ale jakże satysfakcjonującego.

Świetna rzeźnia kapitalnym arsenałem!

Miłośnicy action rpg powinni się bawić przednio.

RETRO PRZODKOWIE: DIABLO, DARKSTONE, NOX


Victor Vran recenzjaNiektóre etapy naprawdę przedstawiono klimatycznie.

PS1. Recenzja dotyczy podstawowej wersji gry Victor Vran ogrywanej przeze mnie na PS4. Istnieją jeszcze dwa DLC: Fractured Worlds oraz Motorhead: Through the Ages, które wraz z podstawką można znaleźć także w pudełkowej wersji gry z podtytułem Overkill Edition.

PS2. Gra posiada świetny tryb kooperacji zarówno offline jak i online. Spróbowałem przez chwilę tego drugiego w wydaniu dla trzech graczy i było zacnie.

PS3. Victor Vran w angielskiej wersji językowej jest dubbingowany przez tego samego aktora, który użycza głosu angielskiemu Geraltowi. Ten jegomość nazywa się Doug Cockle  i zrobił dobrą robotę.

PS4. Screeny i grafiki pochodzą głównie z Victor Vran Wiki oraz Steama.

PS5. Nie wiem skąd te bardy kastraty czerpały inspiracje do tekstów swych paściarskich pieśni, ale wyczuwam, że musiały kiedyś usłyszeć polską rozrywkową nutę, a nawet Motorhead.

O RetroBorsuk 99 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.