Recenzja Konkursowa | Droid (Commodore)

Droid commodore 64Nasz konkurs recenzencki zbliża się powoli ku końcowi i najwidoczniej ten fakt podziałał motywująco na jednego z naszych nowych czytelników – LukegaX, który zaatakował naszą skrzynkę mailową uzbrojonym po zęby Droid’em prosto z fabryki robotów Commodore! Ledwo umknąłem z życiem przed tym bezdusznym robotem, który z pomocą potężnego minigun’a wyposażonego dodatkowo w laserowy celownik – zapragnął rozstrzelać naszą przestraszoną redakcję.

Ucierpiała tylko ponętna sekretarka i teraz wszyscy masujemy jej plecy, nogi, pośladki i piersi… Widocznie recenzent uznał, że zbyt dużo na naszych łamach było ostatnio wpisów dotyczących konkurencyjnego Atari i postanowił nas ukarać! A na poważnie, to cieszę się bardzo, że miłośnicy popularnej Komody – komputera posiadającego najprawdopodobniej największą bibliotekę gier w historii elektronicznej rozrywki (ponad 25 000 wpisów w gamebase!) są także aktywni w naszym konkursie. Szkoda jedynie, że nie otrzymaliśmy do tej pory żadnej recenzji na Spectrum albo Amstrada, ale pewnie wynika to z faktu, że nie piszemy o tych komputerach, gdyż w młodości ich nie posiadaliśmy. Z przyjemnością przeczytałbym także recenzję jakiegoś hitu na te poczciwe maszynki. Czy ktoś to słyszy?

Dodam jeszcze, że autor bardzo mnie zaskoczył, gdyż nie dość, że wziął na warsztat polską produkcję (lubię to!), osadzoną w klimatach science fiction (bardzo to lubię!) to jeszcze zupełnie mi nieznaną (uwielbiam czytać o 8-bitowych grach, których mój mózg nie kojarzy). Po rozebraniu Droid’a na części pierwsze okazało się, że należy on do gatunku shooter’ów, które bardzo rzadko recenzujemy –  celowniczków zwanych także strzelaninami na szynach. A to dobre! Pamiętacie takie niezapomniane starsze przeboje jak Operation Wolf (1987), Cabal (1988) czy z nowszych produkcji Virtua Cop (1994)? Ja bardzo dobrze pamiętam… Zobaczmy więc jak Polacy zmierzyli się z tym dzisiaj zapomnianym, jednakże swego czasu bardzo popularnym gatunkiem gier. Zapraszam do lektury. Aha i jak się później okazało, to do naszych zgredów nie strzelał tytułowy robot tylko jakiś jego ochroniarz – normalnie jaja! (Borsuk)


DROID

MIRAGE SOFTWARE (1993)

STRZELANINA / CELOWNICZEK (RAIL SHOOTER)

RECENZJA DOTYCZY: COMMODORE 64

W latach 90-tych Polacy wydali dość sporą ilość gier na komputery Commodore 64 oraz Atari 8-bit, które można sklasyfikować jako gry dobre i warte ogrania, takie które można nazwać średniakami oraz produkcji słabych, na które szkoda czasu – tak więc czy Droid zalicza się do tej pierwszej kategorii, a może do drugiej? O tym dowiecie się w dalszej części recenzji. Najpierw trochę historii. Grę została stworzona w 1993 przez Mirage Software, która w przeciwieństwie do świetnego L.K Avalon tworzyła gry w większości średnie. Firma ta ma na koncie takie tytuły jak  Franko –  The Crazy Revenge, Doman – Grzechy Ardana, Jurajski Sen, Janosik, Mortyr 2 – For Ever, oraz Sniper Path of Vengance (które pomimo że recenzje na temat tej gry są przeważnie negatywne to jest całkiem dobra – wystarczy tylko wpisać kod na nieskończoną staminę by bohater mógł swobodnie się poruszać, a poczujecie się jakbyście (prawie) grali w Soldier of Fortune).

Menu tytułowe gry

Wracając do recenzji – fabuła gry wygląda następująco: Planeta Xeviou – która jest bogata w surowce naturalne została opanowana przez kosmicznych bandziorów i rzezimieszków. Najwyższa Rada Międzygalaktyczna wysłała robota wysokiej generacji by mógł unieszkodliwić centralny komputer i przywrócił pokój na tej planecie. Jednakże jedyny robot który byłby zdolny do wykonania skomplikowanych operacji na centralnym komputerze jest zupełnie bezbronny, tak więc wcielamy się w osobistego ochroniarza, który osłania tytułowego Droida przed wrogimi bandziorami. Po uruchomieniu gry przywita nas dość proste menu tytułowe wraz z chwytliwym motywem muzycznym, w którym można wybrać z którego portu joysticka będziemy korzystać, a także wpisać hasło na dany poziom.

W grze zwiedzimy mury zamków…

Gra należy do gatunku tak zwanych celowniczków – zapomnianego już dziś gatunku gier video który królował w swoim czasie na automatach arcade oraz na PC na przełomie wieków. Nie mamy w nich możliwości bezpośrednio poruszania się bohaterem, jedynie co możemy – to poruszać celownikiem na ekranie (do najlepszych gier tego gatunku należą takie klasyki jak: seria Kurka Wodna, seria Virtua Cop, seria House of Dead oraz Shanghai Dragon).

Powierzchnię planety Xeviou za dnia…

Naszym zadaniem jest – jak wcześniej zostało wspomniane – ochrona tytułowego Droida, podróżującego po z góry zaprogramowanej ścieżce przed atakiem zabójczych robotów, które za wszelką cenę chcą zniszczyć naszego sprzymierzeńca. Czeka nas łącznie 25 etapów wypełnionych akcją, podzielone na 5 światów po 5 poziomów każdy. Nasza postać wyposażona jest w specjalny karabin z ograniczoną amunicją, tak więc podczas grania należy celnie i szybko eliminować zastępy wroga. Sama mechanika gry jest dość podobna do etapów bonusowych na strzelnicy z filmowego przeboju na NES’a – RoboCop 2, więc jeżeli ktoś grał w tego klasyka poczuje się jak w domu.

A także i w nocy

Oprawa graficzna wypada dość nierówno – postacie są dość szczegółowo odwzorowane, zaś tło w niektórych poziomach jest bogate w szczegóły (poziom pierwszy oraz etapy zamkowe), a w niektórych ubogie. Z kolei co do oprawy muzycznej – za dużo jej uświadczycie, gdyż poza jednym, dobrym głównym motywem muzycznym, usłyszymy tylko dźwięki strzałów z naszej strony oraz przeciwnika. Największym minusem tej gry jest obecność błędu uniemożliwiającego dalszą rozgrywkę – otóż w na początku czwartego świata, gra się po prostu zawiesza! Przynajmniej ten błąd występuje w posiadanej prze ze mnie wersji kartridżowej, na szczęście gra posiada system haseł i wystarczy wpisać kod na czwarty poziom by móc ją dokończyć.

Sekretne hasło umożliwiające dalszą rozgrywkę

Gra nie należy do stosunkowo długich – całą rozgrywkę da się ukończyć w mniej niż 20 minut, ponadto przeciwnicy pojawiają się za każdym razem w tym samym miejscu, więc za drugim podejściem do gry będzie wiadomo gdzie celować, przez co jest to tylko strzelanina do jednokrotnego przejścia. Podsumowując – odpowiadając na pytanie ze wstępu – Droid’a można zaliczyć do pierwszej kategorii, dobrych tytułów i jeżeli nie miałeś styczności z nim wcześniej – to pomimo wad warto dać mu szansę. Rozgrywka jest emocjonująca, nie jest zbyt długa i nie nudzi, więc idealnie nadaje się jako krótki przerywnik pomiędzy większymi i bardziej wymagającymi tytułami. W 10 stopniowej skali zasługuje na ocenę 7, zaś w retrometrze na:

DROID

(COMMODORE 64)

Retrometr

Do najlepszych nie należy, ale i tak warto ograć.


Gra poza standardowym wydaniem kasetowym została wydana na kartridżu „Zestaw 27” przez firmę Atrax. Jest to składanka takich gier jak: Kolony, Bombmania, Acid Runner oraz opisywany w tej recenzji Droid.

Autor: LukegaX

RECENZJA NADESŁANA NA:

KONKURS NA NAJLEPSZĄ RECENZJĘ DOWOLNEJ GRY

NA 8-BITOWE MIKROKOMPUTERY

Inne artykuły:

Recenzja Konkursowa | Street Rod (Commodore) Jest rok 1992... okres Świąt Bożego Narodzenia. Dokładnie 1.30 w nocy, a ja wracam z pasterki (razem z kolegą z podstawówki) z wypiekami na twarzy, al...
RetroKieszeń #4 | Rockman&Forte: Mirai Kara n... Blue Bomber podczas swoich klasycznych przygód potykał się z najróżniejszymi przeciwnikami. Jednak dopiero przy okazji siódmej odsłony dane mu było sp...
Relacja | RETROnizacja First Edition – Pawło... Wycieńczony Borsuk wita wszystkich retromaniaków po tygodniowej rekonwalescencji! Tyle czasu właśnie potrzebowałem aby dojść do siebie po najbardziej ...