Relacja | Ironia – Sierpień 2018

Witam serdecznie na relacji z kolejnego retro zlotu. Na początku przepraszam, że tak długo musieliście czekać na ten raport, ale wiadomo czas wolny nie rośnie na drzewach, a ja i tak poświęcam go w 90% dla retro. Mój przyjaciel Larek tak szybko i świetnie zmontował ostatnie odcinki Gramy Na Gazie, że nie mogłem nie napisać do nich artykułów w pierwszej kolejności. No, ale do rzeczy. Tym razem wraz z moim kompanem w czasie wybraliśmy się na zlot miłośników mojego ukochanego mikrokomputera czyli Atari XL/XE. Aha – we wpisie pojawią się znane i lubiane atarowskie muzyczki celem uprzyjemnienia lektury, kto będzie chciał naciśnie przycisk PLAY.

Na rozruch proponuje największe przeboje Rob’a Hubbard’a na AtariXL/XE (przewińcie krótki wstęp!)

Oczywiście na spotkaniu zatytułowanym Ironia (od nicka gospodarza) organizowanym koło Góry Świętej Anny w urokliwej wiosce Wysoka pojawili się wielbiciele zarówno małych i dużych Ataryn i wszystkiego związanego z tymi komputerami. Wielu z tych podobnych do mnie retrowariatów znałem już wcześniej, ale tylko z wymiany poglądów na Atari Online czy innych stronach związanych z pierwszym posiadanym przeze mnie komputerkiem. Jako, że profesor Larek jest kierowcą naszego DeLorean’a to on wytycza nasze szlaki po wszelakich retroprzyjęciach i już miesiąc wcześniej zaplanował tam wypad. Dzień przed wyjazdem tradycyjnie byłem tak ucieszony faktem, że jadę na stricte atarowskie party, że nie mogłem usnąć i rano ledwo zwlekłem się z łóżka. Mój kompan przyjechał punktualnie, oczywiście wyposażony w tony sprzętu wszelakiego i wyruszyliśmy poznać miłośników Atari znanych mi do tej pory głównie z literek w internetach i ich dotychczasowej twórczości na ten komputer. Fajnie! W trakcie naszej podróży okazało się, że profesorek za długo programował ostatniej nocy kontynuację swojego przeboju i był mocno śpiący. Poprosił mnie, żebym poprowadził, na co ochoczo się zgodziłem. Nie było to dobrym pomysłem, gdyż trochę zarysowałem mu jego piękną brykę…

Grunt, że dojechane, ale w jakim stanie? Nieważne…

Larek trochę się zmartwił zdezelowaniem DeLorean’a, ale pocieszyłem go, że teraz w końcu może zgłosić swój samochód do wyścigów w Stunt Car Racer! Pomimo, że bardzo pragnął w nich uczestniczyć to martwił się, co powie żona na zadrapania, które pewnie wynikłyby z jazdy po kaskaderskich rampach. No, to masz brachu problem z głowy! Nie wiem dlaczego nie dał się przekonać do zaakceptowania takiego stanu rzeczy i lekko podenerwowany nakazał mi się przesiąść. Od razu odpalił wbudowany w samochód wehikuł czasu ustawiając rok docelowy naszej podróży na 1993. Przecież mieliśmy zobaczyć w akcji Atari Falcon! Wprowadził dodatkowe współrzędne priorytetu pierwszego zatrzymania w czasie do momentu naszej felernej przesiadki, będąc mądrzejszym nie oddał mi już kierownicy i na zlocie pojawiliśmy się niebitym wozem. W trakcie imprezy zauważyliśmy, że nasz samochód zamieniał się nieraz w zniszczony wrak przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Wysokiej, gdzie odbywała się gościna. Pewnie jakaś dysfunkcja czasoprzestrzeni, ale na razie nie zaprzątaliśmy sobie tym głów…

W środku Atari MEGA STE

Przywitaliśmy się z obecnymi już atarowcami, udaliśmy się na smaczne śniadanie do pobliskiej knajpki i pełni wigoru wróciliśmy na zlot. Tutaj zaczęliśmy od nagrywania kolejnego odcinka Gramy Na Gazie, z udziałem Bruce’a Lee, co było pomysłem mojego towarzysza i wyszło całkiem sprawnie. Dopiero po tym fakcie zaczęliśmy na poważnie integrować się z atarowską społecznością. Musze zaznaczyć, że na Ironii było obecnych wielu twórców atarowskich gier, dem, muzyczek, grafiki i szczerze to czasu by nie starczyło, żeby porozmawiać ze wszystkimi. Poza tym ja także miałem swoje priorytety co do spędzania tutaj czasu. Wiadomo, że królowały tu wyłącznie komputery Atari, głównie 8-bitowe 65 XE oraz 130 XE, a także 16-bitowe ST czy MEGA STE oraz 32-bitowe Falcony (Sokoły). Nieliczni wspierali się dodatkowo laptopami z uruchomionymi emulatorami. W związku z tym nie będę dzielił relacji na sprzęty, przy których spędzałem czas, lecz właśnie na najważniejszych tutaj – miłośników tych sprzętów, którzy tyle lat po ich premierze przywracają je do życia. Poprzez programowanie, tworzenie nowych gier, rysunków czy dźwięków. Oczywiście napisze o tych osobnikach, którym trułem dupsko, zaś na koniec przedstawię wyniku konkursów (kompotów), organizowanych na Ironii (konkurs growy i graficzny). Zacznijmy od pierwszej osoby, która serdecznie mnie powitała, sympatycznego i postawnego jegomościa o nicku…


SIKOR – CZŁOWIEK Z PASJĄ!

Atari 65 XE wraz z fikuśnym maleńkim ekranikiem, na którym szalał Sikor!

Niektórzy z was pewnie kojarzą Sikor’a – prawdziwego atarowca z krwi i kości – z jego komentarzy, które umieszcza na naszej stronie oraz z konkursu recenzenckiego, w którym znacząco reprezentował swój ulubiony komputer. Zawsze dorzuci pod moim wpisem jakąś ciekawostkę, którą pominąłem czy uzupełni informacje, bo wiedzę z zakresu Małego Atari i oprogramowania na niego ma bardzo dużą. Nic dziwnego, był przecież swego czasu wydawcą soft’u na ten komputer – SikorSoft. Jest także wielkim wielbicielem filmów z Godzillą w roli głównej, ale wróćmy do sedna. Przywitał mnie bardzo miło, normalnie jakbyśmy się wcześniej znali – wiedział, że jestem miłośnikiem retrogrania – i nie spoczął dopóki nie ograłem większości gier jakie współtworzył na 8-bitowego Malucha! Nawet nie chciał wypuścić mnie nieraz na dymka… Nie mam mu tego za złe, wręcz przeciwnie, gdyż w trakcie prezentacji swoich tytułów opowiadał o nich z taką pasją i błyskiem w oku, że widać było jak bardzo ważne w jego życiu jest Atari. Jakim wielkim hobby jest dla niego. Świetnie mi się go słuchało i pomimo faktu, że niektóre prezentowane gry – to były małe produkcje, napisane specjalnie na kompoty – to właśnie pasja z jaką je przedstawiał i historyjki z nimi związane – powodowały, że z przyjemnością grałem w nie wszystkie! Uwielbiam takich ludzi, którzy zarażają wszystkich wokoło swoją pozytywną energią. Zresztą trafił swój na swego i spędziłem przy jego Atari 65XE dobrych kilka godzin. Musicie też wiedzieć, że Sikor jest autorem gry, która mnie zniszczyła! Tak wytrawny gracz jak ja nie podołał…

Another Stupid Game (2013) – najtrudniejsza gra wszechczasów?

ANOTHER STUPID GAME – bo o niej mowa to hardkorowa do bólu i chyba najtrudniejsza gra w jaką grałem w swoim długim borsuczym życiu. Dark Soulsy czy Time Pilot na Rapidusie wysiadają przy jej poziomie trudności. Najwidoczniej autor był bardzo kontent, że przeszedłem w niej niecałe dwie plansze, że to właśnie jego tytuł mnie pokonał :-). Jeżeli uświadomicie sobie, że jedna plansza w tej grze składa się z pojedynczego ekranu to wiecie już jak było trudno. W tym koszmarze Hansa Klossa (sterujemy postacią z tego atarowskiego hitu) zasuwamy w prawo i dysponując tylko umiejętnością skoków musimy dotrzeć do skraju ekranu, gdzie przechodzimy do następnego etapu. Po drodze atakują nas czołgi, pająki, latające owady i wszelakie inne pełzające, skaczące i latające przeszkadzajki. Jeden kontakt z jakimkolwiek wrogiem oznacza game over. Nie ma litości! Musimy obryć na blachę ruchy wszystkich przeciwników i wziąć pod uwagę dużą bezwładność i powolność skoków naszego gieroja i nieraz co do piksela czy minisekundy zaplanować sekwencję naszych ruchów. No, zaplanować, a wykonać to dwie rożne sprawy. Ucieszony Sikor z tryumfem w oczach pokazywał mi wszystkie plansze poza ostatnią, a ja próbowałem je przejść nie dając za wygraną. I pomimo, że to nie jest dobra gra, i autor zdaje sobie z tego sprawę, że przegiął grubo pałkę wręcz niemożliwym do ogarnięcia stopniem trudności – bawiliśmy się dobrze z bananami na ryjach. – Co ja nie dam rady?! – Buhahaha. No, pipipipi, ja pierdziu jak mam to przejść? Chyba cie tu pogrzało… Grę potraktować trzeba jako ciekawostkę i wtedy jako wyzwanie masochistyczne może sprawić nam przyjemność. Może jakiś konkurs z nagrodami na speedruna? Dodam, że do większości tytułów prezentowanych przez Sikora bardzo fajne muzyczki zrobił Miker, którego biblioteka utworów ponoć obsłuży wszystkie atarowskie produkcje do 2085 roku… Takie doszły mnie plotki o płodności autora – na szczęście ilość i jakość idą u niego w parze. Był on także obecny na zlocie, ale nie było czasu pogadać, może kiedyś…

UFO Hunt (2018) – strzelania z celowniczkiem kontra UFO.

UFO HUNT – to prosta strzelanina, w której naszym celownikiem będącym jednocześnie statkiem (przeszkadzajki odbierają mu energię), musimy strzelać w środek latającego po planszy kosmicznego talerza. Na początku nie zajarzyłem, o co kaman, ale Sikor wszystko cierpliwie mi wytłumaczył. Musimy omijać “gwiazdy” oraz dwa lasery, które przesuwają się po nocnym niebie. Za precyzyjne trafienie w centrum spodka otrzymujemy punkt. Typowa gra na zdobycie jak najlepszego wyniku punktowego napisana szybko przez autora na Grawitację. Na compo o tematyce UFO + woda. Woda wprawdzie obecna jest tylko na stronie tytułowej, ale wymogi konkursu spełniła. Nabiłem chyba ze 20 punktów. Szybki, prosty szpil.

Tajemniczy Zamek 2 (2011) – tekstowa przygodówka niczym paragrafówka.

TAJEMNICZY ZAMEK 2 – to już bardziej rozbudowana produkcja od poprzednich – przynajmniej tak mi się wydaje, bo daleko tam nie doszedłem. Chyba, że jest bardzo krótka – to może trochę zwiedziłem? Jest to tekstowa gra przygodowa umiejscowiona w tytułowym zamku, po którego komnatach wędrujemy, zbieramy przedmioty, otwieramy drzwi, wchodzimy w proste interakcje z otoczeniem czy postaciami. W obsłudze podobna do starych paragrafówek (Dreszcz, Goblin), ze statyczną grafiką w niektórych pomieszczeniach oraz klimatyczną muzyką Miker’a. Szkoda, że nie ma tu walki rozwiązanej w sposób taki jak w przytoczonych przeze mnie grach fantasolo, ani żadnych współczynników, gdyż dodałoby to tytułowi grywalności. Szkoda także, że po wyborze złej odpowiedzi w sytuacjach kryzysowych (czytaj walce z przeciwnikami) – giniemy od razu i musimy zaczynać od początku. Powłóczyłem się trochę po lokacjach twierdzy, ale najpierw ubił mnie diabeł Boruta, a później bodajże jakieś gnomy. Trzeba wiedzieć czym przekupić diabelstwo, zaś z broni to miałem tylko widelec – to wiecie – nie powalczyłem… Gra napisana na Grzybsoniadę i możliwe, że kiedyś do niej wrócę.

Ironia Keyboard (2018) – prosta gra edukacyjna do nauki pisania na klawiaturze.

IRONIA KEYBOARD – tą grę / program edukacyjny Sikor kodował właśnie na Ironii i kiedy się poznaliśmy jeszcze wprowadzał do niej poprawki. Akurat nadałem się na testera i pograłem kilka partii. W trakcie rozgrywki z nieba spadają litery i zanim dosięgną dołu ekranu musimy nacisnąć odpowiadający im klawisz na klawiaturze. Wtedy z tyłu pokazuje się jedna linia logo Ironii i naszym celem jest odsłonięcie całego logotypu. Mamy dwa tryby rozgrywki: standardowy – powoli spadające litery oraz mistrzowski – szybko zasuwające! Wiadomo, że próbowałem na mistrzu, ale gry nie ukończyłem… Przyjemna gra edukacyjna dla najmłodszych i pewnie taki był jej cel powstania – aby zaznajamiać Sikora Juniora z klawierką od Ataryny. Najlepsze dwie gry zostawiłem jednak sobie na koniec. Gry o pięknych kobietach, więc takie jakie lubię najbardziej! Pierwsza z nich…

Kobieta Zmienną Jest (2017) – ponętna gra na spostrzegawczość.

KOBIETA ZMIENNĄ JEST – to prosta gra na spostrzegawczość, w której musimy znaleźć różnice pomiędzy dwoma pozornie jednakowymi obrazkami. W sumie nie byłoby to wielce zajmujące, ani nowatorskie jednakże oprawa graficzna podbiła tutaj grywalnosć! A w szczególności ponętne panie i ich pozy, w których się tam prezentują. Zresztą popatrzcie na obrazek powyżej. Mój kursor nieustannie najeżdżał na jędrne pośladki ich posiadaczki, nie zaś na różnice w obrazkach. – Piwo, piwo – podpowiadał mi autor! – Daj spokój z tym piwem, jak tu taka pupa! Chociaż w grze występowały także bardziej ubrane panie, ale o nich zapomniałem szybko. Podobało mi się, ale jeszcze lepszą produkcją było…

TQBJ (2018) – w takie oczko to ja muszę zagrać w domu!

TEENAGE QUEEN BLACK JACKto karciana gra w Oczko z namiętną i roznegliżowaną pikselową pięknością, którą Sikor poderwał prosto z Amigi (Teenage Queen to fajny amigowy strip poker). Widzimy karty jakie posiadamy na swojej ręce oraz naszej partnerki i poprzez umiejętną grę ściągamy z niej elementy garderoby. Dobieramy karty i przebijamy jej stan posiadania lub czekamy, aż damulka będzie miała furę i podziwiamy jej bardzo smakowite kształty. Oprawa graficzna tytułu na tyle mi się spodobała (obrazki przyjemnie skonwertowane do możliwości małobitowego Atari, a na rysunkach tez jest na co popatrzeć), że z niekłamaną przyjemnością przeszedłem ją całą. Sikorku zrób jeszcze edycję tej gry z pokerem, bo nie ukrywajmy, że to bardziej skomplikowana gra do Black Jack’a, dołóż parę stopni trudności i mamy mały hit! Przynajmniej dla mnie. Zresztą przypomnijcie sobie te pasztety co gościły w atarowskich rozbieranych pokerach i docenicie wtedy kociaka z Teenage Queen.

Na koniec raportu z biesiady z Sikorem, żeby nie rozdmuchiwać znowu relacji do stada pędzących bizonów dodam, że zaprezentowano mi jeszcze następujące tytuły. Caveblaster – proste jednak bardzo trudne wyścigi samochodzikiem w jaskiniach wykonane bodajże w trybie tekstowym, Unity Games  – zestaw minigier (prosta strzelanka, chyba wariacja na temat węża i arkanoida z tego co pamiętam), ASCII Girl – wyginająca ciało panienka zbudowana z literek oraz demo pokazujące ulubionego zwierzaczka gospodarza czyli Godzillę. Możliwe, że o czymś zapomniałem, ale nie martwię się tym bo z pewnością Sikor przywróci mi pamięć w komentarzach. Było bardzo miło i polubiłem tego przesiąkniętego na wskroś Małym Atari jegomościa! Dla odmiany przejdźmy teraz w klimaty największego Atari czyli Sokoła (Falcona).


KROLL – MISTRZ SOKOLNICTWA

Piękny i zadbany oraz dobrze wyposażony Sokół z hodowli Kroll’a.

Bardzo lubię Atari Falcon, gdyż jest to najbardziej tajemniczy dla mnie z komputerów tej firmy – oprócz zlotów nigdy nie miałem z nim większej styczności. Ucieszyłem się widząc, że jeden uczestników zlotu przytargał to cacuszko ze sobą. Ten 32-bitowy komputer będący następcą serii ST/STE w dniu premiery w 1992 roku porażał możliwościami multimedialnymi, specjalistycznym oprogramowaniem, no i oczywiście ceną. Zawsze ciekawiło mnie jak sprawdza się w mojej dziedzinie, czyli po prostu w graniu. Z tym już nie jest tak różowo i stricte ekskluzywnych tytułów na Sokoła jest niewiele. Na szczęście właściciel tego pięknego i bardzo zadbanego ptaszyska był wyposażony w dysk twardy z wielką groteką tytułów na Atari ST oraz Jaguara więc na nudę nie można było narzekać.

Kroll, bo o nim mowa, okazał się także wyśmienitym gawędziarzem i ze swadą opowiedział mi wyśmienitą historię swojej hodowli tych pięknych ptaków. W trakcie kilkugodzinnych pogaduch dowiedziałem się między innymi o genezie jego ksywy (oczywiście film Pasikowskiego), o tym, że jest zastępcą redaktora naczelnego czasopisma Atari Fan, które jest wydawane po dziś dzień. Pierwszy Falcon, którego zakupił kosztował 23 miliony złotych! (moja Amiga 500 na początku lat 90-tych kosztowała 5 milionów – to macie skalę porównawczą jak drogi był to komputer). Sympatyczny był fakt, że posiada tego pierwszego Sokoła po dziś dzień i pomimo, że w pewnym momencie odmówił mu posłuszeństwa przywrócił go do życia z pomocą innych krajowych i europejskich miłośników tego komputera. Kroll jest posiadaczem największej ilości softu na Falcona oraz najprawdopodobniej na Atari ST w Polsce, który udostępnia innym miłośnikom tego komputera w naszym kraju. Do tej pory posiada kontakty z wieloma zaprzyjaźnionymi sokolnikami z innych krajów europejskich i ciągle bardzo aktywnie działa na retro scenie tego komputera. Kolejny człowiek ze wspaniałym hobby i całkowicie mu oddany – myślę, że bez cienia wątpliwości mogę go nazwać jednym z największych polskich sokolników! Dowiedziałem się także o zupełnie nieznanych mi szwajcarskich komputerach Hades (rozbudowane Atari ST lub TT w obudowach tower używane do profesjonalnego DTP), które nabył za przysłowiową złotówkę od pewnej likwidującej się firmy poligraficznej. Dobrze, jednak przejdźmy do mięska czyli – w co rżnęliśmy na Sokole?

Downfall (2012) – niepozorna, ale bardzo wciągająca gra!

DOWNFALL – kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, wydała mi się nie wartą uwagi popierdółkowatą grą, jednakże po pierwszym zagraniu stwierdziłem, że wciąga jak odkurzacz! To prosta platfórmówka, w której naszym chłopkiem schodzimy w głąb studni po losowo generowanych platformach, z których upadek w przepaść oznacza dla nas koniec rozgrywki. Wraz z głębokością naszego zejścia platformy przyspieszają i są coraz rzadziej rozmieszczone. Zbieramy bonusy punktowe oraz losowo pojawiające się power-up’y (na przykład plecak odrzutowy aktywowany przyciskiem fire), które ułatwiają dalszą rozgrywkę. Jest to typowa gra na żyłowanie najlepszych wyników i idealnie właśnie sprawdza się na wszelkich imprezach i zlotach. Zrobiliśmy sobie nawet miniturniej z Kroll’em i Iratą4 i pomimo mojego pierwszego kontaktu z tym tytułem wykręciłem całkiem dobry rezultat w okolicy 5 400 punktów. Irata4 jednak nie dał za wygraną i już po kilkunastu minutach pobił mój rekord swoim hardkorowym wynikiem w okolicach 9 000 punktów Wow! Świetna, na pierwszy rzut oka bardzo niepozorna gra z bardzo dobrą ścieżką dźwiękową.

Bardzo dobra konwersja mojego faworyta z automatów – Moon Patrol (1987) – na Duże Atari.

MOON PATROL – to jeden z tych nieśmiertelnych tytułów rodem z salonów gier, które na zawsze zostaną w mojej pamięci. Uwielbiam tą jeżdżoną strzelaninę i nawet popełniłem swego czasu jej recenzję na łamach Retro Na Gazie. Będąc posiadaczem Amigi zawsze zazdrościłem właścicielom Atari ST świetnej konwersji tego nieśmiertelnego przeboju i będąc na Ironii skorzystałem z okazji, aby przypomnieć sobie po latach tą edycję księżycowego łazika. Cóż mogę powiedzieć? Bardzo dobra i dosyć trudna. Pod względem oprawy graficznej lepsza nawet od pierwowzoru z automatów arcade. Najprawdopodobniej najlepsza domowa wersja tej gry! Tak się napaliłem na Moon Patrol, że włączam zaraz moją zakurzoną PS4 i kupuje w sklepie reedycje oryginału wydaną 22 czerwca w ramach Arcade Archives. Polecam – wierna pierwowzorowi w 100%.

Harlequin (1992) – bardzo przyjemny platformer z gęstym klimatem.

HARLEQUIN – ta wydana w 1992 roku przez Gremlin Graphics platformówka z elementami action-adventure i strzelaniny (tutaj nasz bohater strzela sercami!) zawsze mi się podobała. Urzekał mnie w niej dosyć smutny, jakby z koszmaru sennego klimat całości, mroczne barwy w początkowych poziomach, wymyślnie zaprojektowani przeciwnicy oraz klimatyczna muzyka. Zbierała ona bardzo dobre recenzje w branżowej prasie jednakże GURU MEDITATION nigdy nie pozwalało mi jej ukończyć. Namówiłem więc Kroll’a na włączenie mi tego zapomnianego tytułu. Wersja na Atari ST pod względem rozgrywki jest praktycznie identyczna, jednakże ona sama prezentowana jest w mniejszym okienku niż na Przyjaciółce. Szkoda. Nie przeszkodziło mi to jednak spędzić z nią kilka miłych chwil i nawet przedarłem się do wnętrza wieży zegarowej czyli do drugiego etapu. Skakanie po platformach, walka z wrogami, przełączanie przełączników, używanie znalezionych przedmiotów. W mojej ocenie Harlequin to co najmniej dobra gra. Muszę się jej przyjrzeć bliżej w moim amigowym cyklu na RnG.

Jajcarz w swojej wiosce na Atari ST – Fantasy World Dizzy (1991)

FANTASY WORLD DIZZY – to jedna z tych łatwiejszych części przygód Jajcarza, którą udało mi się skończyć na Przyjaciółce. Z ciekawością więc patrzyłem jak Kroll pogrywa sobie w konwersję. Gra jest identyczna jak na Amisi, ciągle całkiem grywalna i ładnie się prezentuje. Oczywiście to jedna z wcześniejszych przygód Dizzy’ego (trzecia w kolejności) i później wyszły zdecydowanie lepsze pozycje w tej serii (Fantastic Adventure Dizzy czy Crystal Kingdom Dizzy) ale śmiało można powiedzieć, że jajo po tylu latach ciągle jest smaczne i nie śmierdzi zbukiem.

Raiden – porównanie prawdopodobnie najlepszej konwersji na Jaguara z Playstation 1

RAIDEN – jedna z najlepszych klasycznych strzelanin pionowych w historii. Ten wyborny shmup wertykalny w klimatach science fiction to dla mnie przykład gry idealnej. Klasyczna rozgrywka, świetny system power-upów, szczegółowa grafika, wielcy bossowie i ludzki poziom trudności, a nie żaden bullet hell. Kocham tą grę i zagrywałem się zarówno w jej oryginał na automatach arcade jak i w bardzo dobrą edycję na Playstation 1 (Raiden Project zawierający dwie części). Jako, że Kroll posiadał na dysku swojego Falcona także gry wydane na konsolę Atari Jaguar bardzo się ucieszyłem, gdyż w końcu chciałem zobaczyć w akcji ponoć najlepszą wersję tego killera. Niestety nie było mi to dane, gdyż mój gospodarz nie posiadał JagPada niezbędnego do wystartowania gry… Popatrzyliśmy w smutku na ekran startowy i tyle. Załączam wam do obejrzenia filmik porównujący dwie moim zdaniem najlepsze edycje tej gry na domowe konsole i po zerknięciu stwierdzam, że chyba Jaguar tutaj wygrywa. Nie martw się Kroll, jeszcze nadrobimy ogrywanie Raiden’a. Dobra, teraz przygotujcie się na podróż przez gry wypełnione stolcem, sraczką, śmierdzącym gównem i innym kałem – czyli ostra jazda bez trzymanki przez umysł jednego z atarowskich twórców gier! Nie zalewam…


MGR INŻ. RAFAŁ I DEFEKACJA

A przygrywał będzie mistrzunio Adam Gilmore (Draconus i inne hity)

Wielkie dupy zaczęły srać z nieba! – gra pod tytułem Wybierak do stolca! (2013) – Atari XL/XE

Zanim poznałem mgr.inż. Rafała zastanawiałem się, co też musi siedzieć w głowie człowiekowi, w którego grach nieustannie przewijają się tak bliskie wszystkim zagadnienia jak: defekacja, stolec, sranie, dupy, różniste ludzkie gruczoły, rzyganie, chlanie, łamanie tematów tabu? Wszystko to ubarwione pierwszorzędnymi historyjkami będącymi wstępniakami do jego gier, które czyta się z przyjemnością i wybuchami salw śmiechu. Wiecie, że lubię zwariowane opowiastki – więc tutaj autor trafił w mój gust idealnie. Co do fascynacji kupami to już nie do końca jest mój konik, ale jestem otwarty na wszystko… Po zapoznaniu okazało się, że to równy gość i fascynacja wszelakim wydalaniem kału u niego nie występuje – to tylko zwariowane poczucie humoru i oryginalne podejście do własnej twórczości. Po prostu Rafał traktuje programowanie jako zabawę i chce, żeby jego proste gry rozbawiły graczy przede wszystkim. Trzeba zaznaczyć, że zawsze są one także bardzo pomysłowe. Spenetrowałem jego twórczość dogłębnie i myślę, że był zadowolony, jakkolwiek to zabrzmi. Zacznijmy od gry, z której ekranem tytułowym możecie zaznajomić się powyżej.

Dwójka bohaterów, tytułowy wybierak i kosmiczne dupy!

WYBIERAK DO STOLCA – dwójka największych wioskowych głupków, a jednocześnie nie znających strachu bohaterów wyrusza na spotkanie z przeznaczeniem! Uzbrojeni w hydrauliczny wybierak do stolca muszą wyczyścić z gówna kosmiczne odbyty, które próbują zasrać całą okolicę! No panowie, gra z takimi założeniami nie może być słaba! Naszymi herosami i jednocześnie wybierakiem sterujemy dżojem poruszając w lewo i w prawo, a za pomocą przycisku fire podnosimy nasze czyścidełko, którym musimy zbierać niewydalone jeszcze przez tyłki z kosmosu gówno. Inaczej utopimy się w kale… Masakracja jakby powiedział Szpakowski. Przeszkadzają nam tutaj dodatkowo latające czaszki oraz zielone pierdy. Pychota.

Środkowa cześć trylogii o przygodach naszego biednego, schorowanego pupila. (2014) – Atari XL/XE

BIEDNY PIES ANTONI 2 – CHORY ODBYT – nasz kochany piesek dostał sraczki i brudzi nam cały salon! Zaraz mają przyjść goście, a niesamowity smród zabija piękny zapach pieczonej kaczuszki, zaś nasze panele wcześniej nie były wcale brązowe… Ściera w łapę i sprzątamy! Musimy się uwijać zanim brunatno brązowa wydzielina z tyłka naszego pupila pokryje większą powierzchnię pokoju. Buhehehe. Grubo! Gra jest częścią dosyć zwariowanej trylogii.

Pojechane po całości! Gruczoł Grubasa w akcji (2012) – Atari XL/XE

GRUCZOŁ GRUBASA – spojrzyjcie na film i co ja mogę więcej dodać? Grubas najprawdopodobniej po przedawkowaniu bimbru zaczyna wypluwać swoje gruczoły oraz zostaje zaatakowany przez czaszki najeźdźców z innego wymiaru. Za pomocą swojego brzucha niczym paletką w arkanoidzie musi tak odbijać gruczoł, aby ten zniszczył prześladujący nas czerep. Celem jest rozwalenie wszystkich dwudziestu paskudnych czaszek. Niestety jeżeli spaślak, źle wyceluje i trafi sam siebie – płacze z bólu i kolejna złośliwa czacha powiększa kolekcję pozostałą do zniszczenia. W tą grę na zlocie nie grałem, ale ogrywałem ja u siebie w domu i nie mogłem się powstrzymać, aby jej w tym wpisie nie umieścić. Magister inżynier jedzie po całości!

Wytyczne Rybne (2016) – prawie zwyczajne puzzle.

WYTYCZNE RYBNE – to jedna z najnormalniejszych gier autora, zbliżona z założeniami do puzzli. Przed rozgrywką zapamiętujemy z jakich dokładnie segmentów (trzy strefy – głowa, tułów, ogon) składa się nasza zmutowana ryba, a później w jak najszybszym czasie musimy ją odtworzyć. Wszystko fajnie, tylko te ryby chyba z Czernobyla! Z głową psa, uśmiechami, fallusami, grzybami po bokach, wypustkami, szynkopodobnymi zgrubieniami. Materdyjo i znajdź tu właściwy łeb czy ogon?!

Zwęglaj Olimpijczyka (2018) – tu jest dopiero rozgrywka!

ZWĘGLAJ OLIMPIJCZYKA – to dopiero pomysł na grę! Sterujemy zniczem olimpijskim i musimy zwęglić pojawiające się u góry ekranu szkielety najsławniejszych w historii olimpijczyków. Podpalamy bidulków od dołu i kiedy zaczynają wypływać z nich krople tłuszczu musimy ich unikać, gdyż mogą zgasić całkowicie lub częściowo nasz płomień. Kiedy zwęglimy drania doszczętnie jego szkielet ląduje w olimpijskim basenie. Prawda, że pomysłowa rozgrywka? Całkiem dobrze mi szło w tą żartobliwą gierkę i zapytałem autora, co będzie jeżeli zapełnię cały basen zwłokami sportowców?  – Nie wiem, nie przewidywałem, że ktoś tyle wytrzyma…

Duszpasterz Jan Rzygoń (2016) – opus magnum autora.

DUSZPASTERZ JAN RZYGOŃ. Słuchajcie, żebyście nie myśleli, że autor stoi tylko za małymi jajcarskimi grami – to udowodnił on w 2015 roku, że potrafi zrobić świetną i wielką grę, która zdobyła tytuł najlepszej gry roku 2015 w głosowaniu na Atari Online. Przygody tytułowego duszpasterza to jajcarska fabularnie, ogromna pod względem obszaru i bardzo grywalna – komnatowa gra przygodowa. Zasuwamy tytułowym księdzem, który wpadł w nadprzyrodzone tarapaty po ostatniej libacji, po wielu różnorodnych i klimatycznych miejscówkach, spotykamy wielu npc-ów (w tym demony czy inne paskudztwa), zbieramy przedmioty. Występuje tutaj menu kontekstowe,  za pomocą którego możemy prowadzić dialogi, badać przedmioty, i wykonywać różnorodne inne czynności. Postać porusza się bardzo dynamicznie, a całość okraszona jest klimatyczną muzyką oraz świetną, zabawną historyjką. Chciałem ją kiedyś opisać dla naszej witryny, ale ogrom świata mnie przeraził. Świetna gra! Żeby dopełnić obraz całości twórczości mgr inż. Rafała – należy jeszcze wspomnieć o fajnej grze logicznej:

Pomysłowa gra logiczna – Tensor Trzaskowskiego (2017)

TENSOR TRZASKOWSKIEGO – o której pisałem wcześniej w relacji z lutowego SACP’a, więc zacytuję: “Jest to gra, w której musimy pozbierać wszelkie klejnoty, diamenty, czy inne znajdźki z danej pieczary celem przedostania się do kolejnego etapu. Ciekawostką jest fakt, że nie sterujemy tu postacią tylko obracamy planszą, i w ten sposób musimy tak pokierować bohaterem, aby ten zebrał wszystkie przedmioty i dostał się do wyjścia. To co było przed chwilą podłogą, po obróceniu ekranu robi się ścianą lub sufitem, zaś prawa grawitacji działają zarówno na bohatera jak i wszelkie obiekty na ekranie. Bardzo fajny pomysł na grę, prosta i czytelna grafika oraz duże poczucie humoru w niej zawarte to niezaprzeczalne plusy tej kolejnej dobrej rodzimej produkcji. Na początku nie mogłem się jednak przyzwyczaić do nagłego przesuwu ekranu przy obrocie komnaty, beż żadnego scrollingu, co powodowało moją dezorientację. Poczułem się jednak bardzo zaciekawiony i przeszedłem kilka etapów”. Na koniec przeglądu zwariowanej twórczości Rafała, dodam, że z przyjemnością kiedyś napiszę recenzję tej ostatniej produkcji, bo do przejścia Duszpasterza Jana Rzygonia to pewnie mi życia nie starczy. Chyba, że jakiś atarowiec zrecenzuje dla nas zwariowane przygody kaznodziei? Przejdźmy teraz do kolejnego z autorów gier, którzy pojawili się na zlocie, czyli zapraszam na drugą stronę.

O RetroBorsuk 229 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.