Sprzęt – Recenzja Video | Atari Jaguar – hit czy kit?

Jaguar Atari

W dzisiejszym wpisie rzucimy okiem na pierwszą w historii 64-bitową konsolę do gier czyli uwielbianego przez kolekcjonerów kociaka – Atari Jaguar. Najpierw przedstawimy wam mocno entuzjastyczny wpis i film video dotyczący tej konsoli autorstwa nowego80Retro, z perspektywy uradowanego kolekcjonera. Później przedstawię swój, mocno krytyczny pogląd na ten bardzo ciekawy system, jednakże z punktu widzenia rozczarowanego gracza. Zapraszamy do lektury i podzielenia się opiniami na temat Jaguara. Oboje uwielbiamy firmę Atari – jednakże nie przeszkadza to nam mieć odrębnego punktu widzenia na pewne sprawy. Głównym daniem wpisu jest oczywiście najnowszy filmik video naszego zgreda, do którego obejrzenia zachęcam. Wszystkich, którzy mieli do czynienia z tą konsolą zapraszam do komentarzy i wyrażenia swojej opinii. Hit czy kit? (Borsuk)


URADOWANY KOLEKCJONER

Pad od Jaguara z personalizowaną wkładką z gry Doom.

Dekada lat osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych to w przypadku mojej osoby tylko i wyłącznie komputery osobiste. Nigdy nie ciągnęło mnie do konsol gier video, poza jednym szczególnym przypadkiem, który opiszę poniżej. Na łamach gazety komputerowej Top Secret na przełomie 93/94 roku ukazał się artykuł poświęcony Atari Jaguar, który hucznie został ogłoszony pierwszą 64 bitową platformą, oraz najmocniejszym sprzętem na rynku. Jako czternastolatek, posiadacz jeszcze 8-bitowego Atari 130XE – opisywany sprzęt wydawał się bajeczny pod względem możliwości.

Nietypowa wtyczka Pada przypominająca klasyczny DP9.

Niecały rok temu udało mi się spełnić moje marzenie, kupiłem w dość przystępnej cenie wersję PAL Jaguara wraz z dwoma kartridżami. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że zakochałem się w tym sprzęcie od pierwszego dotknięcia. Konsola jest bardzo estetyczna, ergonomiczna, a zastosowane pady po prostu idealne dla mnie. Możliwość użycia personalizowanych wkładek do padów to bardzo fajny i oryginalny pomysł.

Jedno z dwóch gniazd  podłączenia pada.

Konsola była produkowana w Stanach Zjednoczonych w fabrykach pod nadzorem IBM w latach dziewięćdziesiątych. Wyprodukowano około 250 tysięcy egzemplarzy. Błędy sprzedażowe Atari Corporation mocno ograniczyły liczbę tytułów wydanych na ten sprzęt. Systemy deweloperskie kosztowały majątek, wiele firm zapowiadających tytuły na ten system, ostatecznie nie zdecydowały się na wydanie gier właśnie ze względu na koszty produkcji. Pojemność kartridża wynosiła zaledwie 6 MB, nowe konsole które pojawiały się na rynku w połowie lat 90-tych, wyposażone były już w czytniki CD, które miały pojemność do 700 MB i znacznie mniejszy koszt wytworzenia. Sama nakładka CD do Jaguara pojawiła się zbyt późno i była zbyt droga.

Gniazda wejść Jaguara, m. in. do podłączenia dedykowanego przewodu SCART.

Nie zmienia to faktu że konsola jest bardzo grywalna, bardzo przyjemnie się z nią obcuje. Atari Jaguar wyposażony jest w dwa 32 bitowe procesory “Tom” i “Jerry” które działają na 64 bitowej szynie danych (więcej szczegółów w materiale video). Procesorem zarządzającym tymi układami jest Motorola MC68000 znana z Atari ST czy pierwszych Amig. Jaguar wyposażony jest w 2 MB pamięci RAM oraz szybką magistralę o przepustowości 106,4 MB/s. Wydawane tytuły na tą platformę to hity z Atari ST, Amigi czy PC. Nie brakowało również tytułów stworzonych specjalnie tylko na tą konsolę. Z perspektywy użytkownika retro, jest to jedna z niewielu platform która “dalej żyje”. Prężnie działa demo scena, powstają nowe tytuły jak również język programowania BASIC. Zapraszam do obejrzenia materiału video, który przygotowałem. Jest to spojrzenie na ten “system” z perspektywy dzisiejszego użytkownika retro sprzętu.

VIDEO RECENZJA

Filmik przedstawiający w akcji i opisujący Atari Jaguar.

nowy80Retro


ZAWIEDZIONY GRACZ

Kilka klasycznych hitów na “Kociaka”

Podobnie do mojego młodszego kolegi, kiedy za młodu widziałem reklamy Jaguara w polskiej growej prasie byłem zachwycony. Z wypiekami na twarzy czytałem jego specyfikację oraz późniejsze recenzje i wyobrażenie o tym sprzęcie miałem takie jakby nadchodził prawdziwy mesjasz domowego grania. Niestety, a może jednak na szczęście, podobnie jak u nowego890Retro, wtedy nie wszedłem w posiadanie Kociaka. Jednakże pamiętając jakie wrażenie wywarła na mnie ta konsola za młodu – jedne z pierwszych moich funduszy przeznaczonych na powrót do retro grania przeznaczyłem właśnie na ostatnią konsolę firmy Atari. Jestem jej posiadaczem już dosyć długi kawałek czasu i muszę powiedzieć jedno. Robi ona świetne wrażenie, ale głównie na odwiedzających mnie konsolowcach, jako biały kruk kolekcjonerski! Piękny Jaguar pręży się rozleniwiony (bo na nim nie gram) na półce za szybą i rozdziawia gęby miłośnikom retro konsol. – Ja pieeeerdziu! Masz Jag’a! – to często pierwsze słowa gości jakie słysze przy odwiedzinach mojej skromnej nory.

Żeby nie było! Jaguar jest. Tempest 2000 także. River Raid i tyłeczek obecne!

Nie będę tutaj wnikał czy moje kochane Atari oszukało graczy i zamiast prawdziwych 64 bitów w każdym aspekcie – dostarczyło im jedynie 64 bitowy procesor graficzny o nazwie Tom*,  który  jest wspomagany 32-bitowym procesorem dźwięku o nazwie Jerry i na mocy tego pierwszego oparło kampanię reklamową bestyjki. Niestety, nawet jeżeli te podzespoły miały robić wrażenie to zdecydowanie ograniczyło je serce czy dusza samego systemu – poczciwa Motorola 68000, która była już z nami od lat, czy to w kochanej Przyjaciółce, czy w lubianym Megadrive. No właśnie – w sprzętach 16-bitowych, które powoli odchodziły do lamusa, a Jaguar miał przecież dostarczyć nową jakość. Przynajmniej tak był szumnie reklamowany swego czasu przez Atari. 

Czy dostarczył? Ocenię z perspektywy gier, które wychodziły na ten system, bo przecież miał być konsolą do gier, do tego najnowocześniejszą na rynku. Wydawałoby się, że developerzy powinni upichcić na niej najsmaczniejsze dania, najbardziej grywalne hity, porażające oprawą graficzną, a co przygotowali? Głównie odgrzewane kotlety. Nie zrozumcie mnie źle kochani Atarowcy, sam jestem jednym z was, ale muszę spojrzeć tutaj zupełnie obiektywnie. Sam pomysł, aby w 1993 roku – kiedy miała miejsce premiera konsoli w Stanach Zjednoczonych – atakować rynek z konsolą, której nośnikiem miały być 6 megabajtowe kartridże był bardzo chybiony! Dlatego większość fajnych tytułów na Jagura to konwersje z przeszłości, głównie tej 16-bitowej. Oczywiście nie brakuje wśród nich wielce grywalnych tytułów, ale chyba nie po to gracze wydają kupę szmalu na nowy sprzęt, aby grać na nim w gry z poprzednich generacji konsol? Zresztą popatrzcie: International Sensible Soccer, Pinball Fantasies, Flashback, Syndicate, Theme Park, Pitfall The Mayan Adventure, Double Dragon V, Dragon – The Bruce Lee Story, NBA JAM Tournament Edition – to wręcz kapitalne klasyki – ale wszystkie one zachwycały już nas na Amidze, Super Nintendo czy PC. Gracze pragnęli czegoś nowego, nowych marek, nowych exclusivów obecnych tylko na Jaguara, które spowodują, że będą zbierać szczękę z podłogi i pędem opróżniać portfel z pieniędzy.

Pitfall The Mayan Adventure to bardzo przyjemny platformer, ale to konwersja 16-bitowej gry.

Nowa konsola w tamtych czasach, aby odnieść sukces na rynku musiała przede wszystkim dostarczyć graczom nowe marki na wyłączność w takich popularnych gatunkach gier jak: strzelaniny z naciskiem na fpp (wszystkich ogarnęła Doom’omania), bijatyki, wyścigi oraz oczywiście platformery. I w pewnym momencie dla posiadaczy Jaguara zapaliło się światełko w tunelu. Pojawiły się bardzo udane konwersje Wolfensteina 3D oraz Doom’a, a oprócz tego cudownie rozpalający wyobraźnię i zbierający świetne recenzje Alien vs Predator. Z wyścigów dostarczono nam na wyłączność udaną wariację Mario Kart pod tytułem Atari Karts, zaś pośród platformówek zadebiutowała bajecznie prezentująca się pierwsza cześć przygód Raymana (multiplatforma) oraz reklamowana na hit, a będąca średniakiem kontynuacja przygód Bubsy’ego. W przypadku bijatyk developerzy zawiedli całkowicie, pomimo że wzorowali się na królującym wówczas w salonach gier Mortal Kombat. Należy ich jednak pochwalić, że próbowali… Dwie dosyć udziwnione gry Ultra Vortek i Kasumi Ninja nie przysporzyły sobie aplauzu recenzentów ani miłośników tego gatunku. Ta pierwsza jest ponoć jeszcze całkiem zjadliwa (oceny od 4/10 do 7/10), zaś ta druga określana jednym z najgorszym mordobić w historii i szczerze to nie spotkałem się jeszcze z jej pozytywną recenzją. Pomimo, że na filmach i screenach prezentuje się ona całkiem dobrze – znokautowało ją fatalne sterowanie. Niestety na światełku nadziei tylko się skończyło…

Kasumi Ninja – po zobaczeniu screenów dawał nadzieję na dobrego klona Mortal Kombat…

Przeglądając ubogą listę oficjalnych gier, które wydano na ten system, znajdziemy na niej tylko około 50 pozycji, z których według mnie prawdziwymi killerami, exclusive’ami powodującymi ślinotok pozostają wspomniany przeze mnie wcześniej Alien vs Predator oraz wyborne odświeżenie klasyka z automatów w postaci Tempest 2000. Tego drugiego oczywiście zakupiłem wraz z moim kociakiem, gdyż uwielbiam oryginał. To jednak tytuł specyficzny, dosyć niszowy – raczej dla hardkorowych wyjadaczy. Było to zdecydowanie zbyt mało dla ówczesnych graczy, którzy oczekiwali nowej jakość w grach, szczególnie głodni byli tytułów przedstawionych w trzecim wymiarze. Niestety osadzone w trójwymiarowych światach gry były oparte w większości na grafice wektorowej i w żaden sposób nie powodowały u grającego uczucia obcowania z ultra nowoczesną konsolą do gier.  Zero efektu wow… Z ciepłym przyjęciem spotkał się symulator wielkiego robota w klimatach science fiction Iron Soldier 1 i 2 czy podniebny shooter Cybermorph. Jednakże pojawiały się także takie “wynalazki” jak strzelanina czołgiem w cyberprzestrzeni zatytułowana I-War, lub nawet poduszkowcem Hover Strike czy naprawdę beznadziejne wyścigi Club Drive. Biorąc pod uwagę jakie gry w rok po premierze Jaguar’a dostarczyła konkurencja to ogarnia mnie tylko uśmiech politowania…

Iron Soldier 2 to dobra gra, ale taka grafika nikogo nie rzucała na kolana…

Właśnie konkurencja w postaci wydanych w 1994 roku w Japonii: PSX’a oraz Segi Saturn, konsol przecież 32-bitowych uświadomiła graczom, że ten reklamowany jako 64-bitowy Jaguar nie jest wcale dominującym drapieżnikiem na rynku elektronicznej rozrywki. Dostępne chwile po premierze tych systemów takie wielkie hity jak Tekken, Wipeout, Ridge Racer, Warhawk, Panzer Dragoon czy Virtua Fighter pokazały jak powinny wyglądać nowoczesne trójwymiarowe gry na najnowsze konsole. Wielce grywalne, szybkie i zarazem bardzo płynne, pełne nowoczesnych efektów świetlnych i ładnych tekstur spowodowały, że nikt nie chciał już patrzeć na brzydotę jaguarowych, głównie wektorowych światów. Klienci zagłosowali portfelem i nawet wprowadzenie do sprzedaży przez Atari czytnika CD do Jaguara nie uratowało jego sprzedaży. Tylko około 250 tysięcy sprzedanych egzemplarzy tej niby ultra hi-tech konsoli to jedna z największych porażek firmy Atari w jej długoletniej historii i całkiem możliwe, że gwóźdź do trumny dla tego pioniera elektronicznej rozrywki. Tutaj jednak niech wypowiedzą się w komentarzach może atarowscy historycy – czy Jaguar zabił Atari? Czy był tylko jednym z wielu powodów upadku tej zasłużonej dla naszej branży firmy?

Gdyby Jaguar miał więcej takich hitów jak Alien vs Predator…

Z mojej perspektywy, zarówno atarowca, ale przede wszystkim gracza, który na różnorakich systemach zagrywa się w gry praktycznie od początku istnienia naszej branży – Jaguar ma niewiele ciekawego do zaoferowania. Przynajmniej pod względem swojej biblioteki tytułów. Większość ciekawych i grywalnych gier ograłem już wcześniej na 16-bitach lub PC, i naprawdę znajduję w jego grotece tylko kilka rodzynków, które łechcą moje podniebienie. Wiadomo Tempest 2000, Alien vs Predator, najlepsza konwersja Raidena – znanego z salonów gier wybornego shmup’a czy bardzo dobra edycja Raymana. Jednak te dwie ostatnie w minimalnie gorszych wersjach mam na Playstation 1, więc po co mi je kupować? Pograłbym jeszcze chętnie w Defendera 2000 oraz w jego bardzo dobry klon Protectora (produkcja niezależna) – ale to gry typowo dla takiego retro fana jak ja, nie wykorzystujące w żadnym stopniu mocy konsoli. Zresztą popatrzcie na filmik poniżej, gdzie zobaczycie 30 gier na Jaguara – w wielu przypadkach będziecie mieć deja vu…

Ponoć najlepsze 30 gier na Jaguara? A ile tu wybornych tytułów na wyłączność? Mało…

Cieszę się, że prężni twórcy atarowskiej sceny gier niezależnych nie dają umrzeć temu sprzętowi i co pewien czas wydają na niego nowe produkcje. Często dużo lepsze od licencjonowanych “hitów” z przeszłości. Na szczególną uwagę wśród nich zasługują przede wszystkim takie wielkie przeboje jak: BattleSphere – kosmiczna strzelanina/symulator wzorowana na Star Raiders, czy kolejna gra akcji 3D zatytułowana SkyHammer czerpiąca garściami z innego klasyka – G-Police. Do tego wychodzi na niego dużo gier dwuwymiarowych pokroju fajnej platformówki Downfall, o której pisałem w relacji z Ironii czy reedycji amigowych (i nie tylko) klasyków: Soccer Kid, Another World, Gauntlet II, Xenon 2 Megablast, Solomon’s Key czy International Karate +. Dla zrobionych kiedyś w konia jaguarowców to bardzo fajnie, że mogą pograć w te nieśmiertelne przeboje.

Jeżeli ktoś lubi klasykę to na Jaguara znajdzie reedycje hitów z przeszłości. Xenon 2 i jego świetne wydanie.

Trochę żal mi tej konsoli bo świetnie prezentuje się w kolekcji – ma bardzo ciekawy i niespotykany wygląd przyciągający oko. Wielgachny kontroler na początku, kiedy go ujrzymy pierwszy raz – robi świetne wrażenie, jednak kiedy pogramy nim dłużej, wcale nie jest wielce wygodny dla naszych rąk. Trzymałem w dłoniach zdecydowanie lepsze konstrukcje jak i zdecydowanie gorsze, na przykład pady od Amigi CD32… Dla mnie rozbudowa jaguarowego pada o klawisze funkcyjne to tylko ciekawostka niepotrzebnie powiększająca gabaryty kontrolera… Przejdę teraz do podsumowania, bo mój dopisek miał być tutaj tylko dodatkiem do filmu nowego80Retro – jak oceniam Atari Jaguar? Z perspektywy historycznej, finansowej i rozminięcia się obietnic twórców z efektem końcowym jaki otrzymaliśmy – jedna z największych porażek w historii konsol do grania. Biorąc pod uwagę, że Sony Playstation jest tylko o rok młodsze – tym bardziej dogłębnie uświadamiamy sobie fakt, jak odważne było Atari atakując rynek Jaguarem w 1993 roku… Widocznie lubili wyrzucać pieniądze w błoto.

Raiden na Jaga to najlepsza konwersja mojego ulubionego shmup’a. Jak kiedyś będę miał za dużo pieniędzy to sobie kupię…

Nie polecam tej konsoli posiadaczom wielu innych systemów, gdyż większość gier z jego groteki bezproblemowo znajdą na innych, często dużo słabszych sprzętach. Dla kogo jest to więc konsola? Głównie dla kolekcjonerów, gdyż wielu uważa ją za białego kruka, chociaż widzę na allegro, że jej cena jest jeszcze na poziomie akceptowalnym. Dla retro-graczy lubujących się w dwuwymiarowej grafice i jednocześnie klasyce – także może dać trochę radości, ale prawdziwych i bardzo dobrych zarazem exclusivów jest tutaj jak na lekarstwo. Oczywiście dla miłośników wszystkiego z logo Atari to pewnie zakup obowiązkowy. Ja kupiłem ją dla czterech gier na krzyż i pocieszam się, że był to udany zakup… Mam nadzieję, że najwięksi fanboje atarowscy nie zlinczują mnie za ten tekst, ale przecież oni dobrze wiedzą jakim sentymentem darzę tę firmę. Z Jaguarem wspomnień za młodu nie miałem żadnych, a nostalgii i retro zabawy znajduje więcej na wielu innych konsolach czy komputerach. A wy jak oceniacie bohatera naszego dzisiejszego wpisu? Do dyskusji w komentarzach zapraszam zarówno wielbicieli tego sprzętu jak i tych, których rozczarował.

RetroBorsuk


* Odwieczna zagadka – ile tak naprawdę bitów ma Jaguar? Według Atari – 64, a jak jest naprawdę? Hmmm, pytanie godne sfinksa…

O nowy80Retro 41 artykułów
Redaktor filmowiec (dużo nagrywa, mało pisze) Ulubione gatunki: symulatory, strategie, trochę RPG Posiadane platformy: Atari 7800, Atari 130XE, Atari 800XL, Atari MegaSTE, Atari TT, Atari Jaguar, Atari Lynx, Amiga 4000D, Amiga 2000, Amiga CD32, Amstrad CPC 6128, Commodore64.