Subiektywne rankingi gier według Sikora, czyli przemyślenia nt. „TOP wszechczasów”

Ostatnio w mediach pojawia się bardzo wiele rankingów, różnego typu zestawień. Większość z nich ma buńczuśne tytuły typu „100 najlepszych gier na…„, „Gry wszechczasów na…„, „10 best games for… in 10 minutes” – zresztą Sami wiecie, jak to wygląda.  Jednak nie mogę nad tym przejść obojętnie, więc wypowiem moje trzy grosze, może w komentarzach pojawią się Wasze opinie?

Najpierw zacznijmy od trudnego słowa „ranking„.  Co ono tak naprawdę oznacza? Zacznijmy od definicji. Według Wielkiego Słownika Języka Polskiego: „kolejność osób, instytucji lub rzeczy ustalana na podstawie przyjętych wcześniej kryteriów oceniających.” I tu jest clue wszystkiego. W zasadniczej większości publikowanych rzeczy tego kryterium nie mamy. Więc skąd takie a nie inne zestawienia? Według mnie w większości są to tylko subiektywne oceny autorów filmów i wpisów, nie potwierdzone żadnymi badaniami, niezależnymi rankingami itp. Oczywiście zdarzają się w tym wszystkim wyjątki, prace poparte mniej lub bardziej obiektywnymi opiniami, będącymi wynikiem jakiś badań czy konkursów.

Sikor i jego spojrzenie na wszelakie topki

Co to wszystko oznacza? Tylko tyle (lub aż tyle), że bardzo często nie zgadzamy się z proponowanymi rankingami, niektóre są wręcz dla nas rażące. Oczywiście często nasze własne opinie na temat danego produktu (co trzeba zauważyć, takie rankingi nie są domeną wyłącznie gier czy filmów) nie muszą być spójne z ogólnie przyjętymi zasadami. Dlaczego zwracam na to uwagę? Głównie ze względu na to, że każda pojedyncza opinia, sugestia, werdykt jest zawsze subiektywna, czyli należy do autora opinii. Przykładów można mnożyć na pęczki, ale posłużę się sobą. Czytałem opis jakiejś gry 3D (akurat nie na naszej stronie, ale nie ma to większego znaczenia), gdzie autor wyjawiał swoje „achy” i „ochy” nad jej jakością, a dla mnie było to totalne dziadostwo. Z drugiej strony ja lubię gry tekstowe lub tekstowo-przygodowe, a dla kogoś innego tego typu rozgrywka może być totalnym nieporozumieniem. Czy to znaczy, że obaj się mylimy?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna i nie jest prosta. Jest to dobry temat na poważną pracę magisterską. Osobiście uważam, że forma wypowiedzi na temat danego produktu zawsze zależy od punktu widzenia i zawsze się będzie różnić w grupie. Każdy zupełnie inaczej odbiera walory graficzne, muzyczne czy też grywalność i jest to osobista cecha każdego gracza. Przypuszczalnie mogę stworzyć ranking „100 najlepszych gier na Atari według Sikora” – słowo klucz jest wytłuszczone i pochylone, nie mogę oceniać przez pryzmat wszystkich graczy. Ja na przykład lubię „Alley Cat” na Atari, ale znam osoby, które po prostu tej gry nie trawią i jestem w stanie to zrozumieć. Dlaczego więc mam komuś narzucać mój jedynie słuszny punkt widzenia?

Alley Cat atari

Alley Cat na Atari – Top gra wszechczasów? Zależy kto ocenia

Czy to znaczy, że takie rankingi nie mają sensu? Oczywiście, że nie. Takie rankingi są przydatne i potrzebne dla wyłowienia perełek z całej masy innych produktów. Jednak należy je robić rzetelnie (lub wyraźnie zaznaczać, że to jest nasz subiektywny punkt widzenia). Dobrym przykładem są tutaj konkursy – chociażby Fuji Cup na Atari, gdzie głosuje jury i publiczność. Gry otrzymują odpowiednią punktację i na podstawie głosów jakiejś grupy osób wyciągana jest średnia, która stawia grę na odpowiedniej pozycji w rankingu. Tyle tylko, że takie konkursy (także filmowe, na przykład „Oscary”) dają pogląd częściowy, dla danego roku, kategorii, itp.

A co z tak zwanymi „rankingami wszechczasów„, czy są od razu na pozycji spalonej? Nie, wręcz przeciwnie – są strony, na których cały czas można dawać opinie na temat gier (w naszym przypadku), jako atarowiec wspomnę tu na przykład o atarimanii czy stronie Abbuca (choć tam trzeba być zarejestrowanym i się nieco poprzebijać przez treść). Oczywiście, tutaj też pojawią się przekłamania – nie ukrywajmy, nowe gry będą się przebijać, niektórych starych „młodzież” nawet nie zauważy. Mimo wszystko taki ranking jest mniej podatny na chwilowe wahania niż konkursy.

Na zakończenie tego artykułu jeszcze jedna sprawa – wszechobecne AI. O ile samo korzystanie z modelu uważam za przydatne, o tyle jest mocno nadużywane (według mnie, jest to moja subiektywna opinia) do tworzenia wielu treści, czy sztucznych rankingów. I bardzo mnie razi słowo „inteligentny ranking”, „inteligentne zestawienie” itp, nałogowo wstawiane przez „autorów” opracowań. A dlaczego? Pamiętajmy AI (wbrew nazwie) nie ma nic wspólnego z inteligencją jako taką. Są to algorytmy (uczące się, ale algorytmy) które starają się rozwiązać zapytania w sposób sztuczny, wyuczony, często z wbudowanymi (z powodu samouczenia) błędami (przeprowadziłem swego czasu „dyskusję” z AI na mój temat (Sikor i Atari) i strasznie się algorytmy pogubiły i zapętliły, przecząc nawet same sobie, ale to nie jest temat tego artykułu). Pamiętajmy o tym korzystając z różnego rodzaju opisów, rankingów, zestawień itp.

Na dzisiaj tyle. Podzielcie się Swoimi rozważaniami na ten temat w komentarzach, proszę.

Sikor to atarowiec z krwi i kości. Miłośnik wszelakiego sprzętu Atari, filmów z Japońskim Godzillą oraz starego SF. Zasadniczo w opisach opiera się wyłącznie o sprzęt Atari, choć czasem nie pogardzi czym innym. Działa głównie na 8-bit, ale konsole nie są mu obce... lubi czasem popykać na maszynach Arcade, ale gry na PC go nie pociągają...