
Raz na parę lat wypada coś napisać, bo w końcu Repip przestanie mi płacić. Nadarza się ku temu okazja, bo oto niedawno odbyła się impreza, która jest duchowym następcą opisywanej przeze mnie kilka razy Retronizacji. Jako, że jest to okrągła – czwarta już – edycja, a nie było jeszcze z niej relacji, to warto to nadrobić ;)
..:: RAM 4 – znowu zrobiliśmy to po swojemu ::..
Są takie imprezy, na które jedzie się po prostu „na party”. Są też takie, które z biegiem czasu zaczynają przypominać wielki rodzinny zlot ludzi mających dokładnie tego samego retro-świra we krwi. I właśnie takim wydarzeniem stał się RAM. Czwarta edycja Retro Amiga Meeting odbyła się w dniach 17-19.04 w dobrze już wszystkim znanym Domu Kultury w Pawłowicach i… no cóż. Było dokładnie tak, jak powinno być. Czyli tłoczno, głośno, klimatycznie, momentami absurdalnie i przede wszystkim – fantastycznie.

Tak było! Nie ściemniam!
..:: Piątek – rozstawianie gratów i pierwsze integracje ::..
Pierwsze osoby zaczęły zjeżdżać już od wczesnych godzin wieczornych. Klasycznie – zanim impreza ruszyła pełną parą, trzeba było ogarnąć całą techniczną machinę. Cios i X-Type praktycznie od wejścia walczyli z kablami, nagłośnieniem, stanowiskami turniejowymi i całym zestawem sprzętu potrzebnym do transmisji na YouTube oraz wyświetlania wszystkiego na big screenie.
I jak to zwykle bywa – zanim człowiek zdążył dobrze rozłożyć komputer, już obok stało pięć osób, oglądało sprzęt i zaczynała się godzinna rozmowa o tym, który joystick był najlepszy, dlaczego akurat ten monitor daje „najładniejszy obraz” i czy Amiga 1200 nadal jest królową świata.

Tydzień pakowania, 5 godzin rozstawiania i podłączania, 2 dni imprezy, 5 godzin rozłączania… a potem tydzień rozpakowywania. Cios i X-Type mają zawsze pełne ręce roboty :) Dzięki panowie za ogarnięcie sprzętu!
Piątek był bardzo integracyjny. Około 30 osób przewinęło się przez party place, a sala szybko zapełniła się najróżniejszym retro sprzętem. Były Amigi, konsole, CRT-ki, dziwne kontrolery, customowe konstrukcje i cała masa urządzeń, które normalny człowiek uznałby pewnie za elektrośmieci. My oczywiście patrzyliśmy na to wszystko jak na eksponaty muzealne najwyższej klasy.
Wieczorem odbyło się tradycyjne już impdisco prowadzone przez Ciosa. Retro muzyka, moduły z Amigi, klimaty scenowe i nocne wygibasy przy dźwiękach odpalanych z IMP-a autorstwa Juena – dokładnie taki klimat lubimy najbardziej. Impreza przeciągnęła się do bardzo późnych godzin nocnych, a właściwie bardziej porannych.
..:: Sobota – dzień właściwego szaleństwa ::..
Sobota wystartowała około 9 rano. Jedni dopiero się budzili, inni jeszcze nie poszli spać. Standard. Na miejscu zaczęły pojawiać się kolejne osoby – część nocowała w okolicy, część na party place, a Softiron z żoną poszli totalnie oldschoolowo i rozłożyli namiot w środku.
Do Borsuka i Szwagra, którzy byli już od piątku, dołączył Qurt odpowiedzialny za relację live z imprezy. Borsuk przeprowadzał wywiady z uczestnikami i trzeba przyznać, że jego obecność zrobiła świetną robotę promocyjną. Pojawiło się sporo nowych twarzy – między innymi widzowie jego kanału, którzy chcieli zobaczyć na własne oczy, jak wygląda taki retro chaos w praktyce.
Qurt i Borsuk zrobili relację z większej części imprezy – jest co oglądać :)
Ogromne podziękowania dla Borsuka i Qurta za nagłośnienie imprezy i transmisję. Naprawdę kawał dobrej roboty. No i oczywiście dla Szwagra, który – jak na legendę przystało – przywiózł własnej roboty smalec i wędliny. Klimat momentami przypominał bardziej biesiadę niż party komputerowe.
..:: Turnieje – emocje, krzyki i SWOS-owa wojna ::..
Około 10 rano (czyli zgodnie z retro-tradycją z niewielkim poślizgiem) wystartowały turnieje.
Na pierwszy ogień poszła Glypha na Apple – bardzo ciekawa i dość nietypowa pozycja. Turniej prowadził X-Type i trzeba przyznać, że gra wzbudziła sporo emocji.
Następnie odpaliliśmy Mario Kart 64, którym dowodził JakubH. Tu już było bardzo głośno, bardzo dynamicznie i bardzo „niefortunne przypadki” zaczęły decydować o wynikach.
Trzecim turniejem było Cruisin for a Bruisin na C64, które prowadził WojT. Oldschool pełną gębą.
Na sam koniec odbył się drużynowy DynaBlaster prowadzony przez Sordana. I chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że DynaBlaster w większym gronie nadal potrafi wywołać więcej emocji niż niejedna współczesna produkcja AAA. Sordan bardzo fajnie wymyślił całą rozgrywkę a zespoły w kolorowych czapeczkach świetnie się bawiły.
Zapowiadany turniej w kapsle niestety nie odbył się z braku czasu, ale spokojnie – zostaje przeniesiony na kolejną edycję. Cios zabrał tor z powrotem do domu i będzie sobie trenował, by nas wykosić w przyszłym roku.
..:: SWOS – król nadal może być tylko jeden ::..
Największe emocje tradycyjnie wzbudził jednak turniej w SWOS-a organizowany przez EMPI-ego. Jak zwykle zebrała się bardzo mocna ekipa maniaków tej gry. Dwie Amigi podłączone do rzutników, do tego trzecia z monitorem. Przy tym stanowisku jak zwykle zebrała się bardzo mocna ekipa maniaków tej gry. Na RAM 4 pojawili się nawet reprezentanci absolutnego topu – Bobbie oraz XFlea.
Wszyscy liczyli też na mocne występy Borsuka, Szwagra i Sordana, a same rozgrywki trwały długo i były naprawdę emocjonujące. Przy stanowisku SWOS-a praktycznie cały czas ktoś stał, komentował, kibicował albo próbował tłumaczyć, że „to nie tak miało wejść”.

Profesjonalne stanowiska do gry w piłkę kopaną… to już tradycja na RAM.
..:: High score i masa atrakcji dookoła ::..
Oprócz głównych turniejów działały również stanowiska high score. Nie były może oblężone jak SWOS, ale zgłoszeń trochę się pojawiło i rozdaliśmy również nagrody dla najlepszych wyników.
Po tabelę wyników we wszystkich turniejach, zapraszamy na naszą oficjalną stronę – klikoj!
Ale prawda jest taka, że na RAM-ie nawet bez turniejów cały czas coś się działo.
Był tradycyjny grill organizowany spontanicznie przez uczestników. Było grupowe zdjęcie. Było mnóstwo grania, śmiechu i rozmów o wszystkim – od elektroniki po scenę amigową sprzed 30 lat.
Kuba Słonka przywiózł ekspres do kawy i trzeba uczciwie powiedzieć – kawa ratowała życie wielu uczestnikom po piątkowym impdisco.
Na osobne wyróżnienie zasługuje MatekBuciol, który przytargał własną kuchenkę, gar bigosu i chleb, po czym praktycznie wykarmił pół imprezy. Bigos był absolutnie rewelacyjny i rozszedł się błyskawicznie. Matek oficjalnie zadeklarował już dostawy bigosu i fasolki po bretońsku na następną edycję, więc przyszłość RAM-u wygląda bezpiecznie.

Ten chłop wie, jak ugotować dobre jedzenie. Widać fach w ręku, partowicze dziękują za jedzonko!
Było też piwo uwarzone przez Madmana – bardzo dobre swoją drogą.
No i był też moment grozy, czyli wywrotka Blura na motorze. Na szczęście skończyło się tylko na mocnych obtarciach i całe zdarzenie nie zakończyło się niczym poważniejszym.
Pod koniec dnia dotarła jeszcze ekipa z Krakowa wracająca z Grawitacji – Roxi, Marduk i Pinokio. Dzięki temu sobotni wieczór zrobił się jeszcze bardziej tłoczny i impreza weszła na kolejny poziom integracji.
..:: Licytacja czerwonej Amigi ::..
Jednym z najważniejszych momentów imprezy była licytacja przygotowanej przez X-Type i Tomusia czerwonej Amigi 500.
Licytacja była naprawdę konkretna. Cena rosła szybko, emocji nie brakowało, a ostatecznie zwyciężył Renton kwotą 2200 zł.
Całość została przeznaczona na pomoc dla Żanety – dziewczyny Madmana.
Jeśli ktoś chciałby jeszcze wesprzeć zbiórkę, to zapraszam

Renton ma już chyba piętnastą Amigę, ale dopiero pierwszą czerwoną :)
..:: Nagrody, karaoke i nocne szaleństwa ::..
Wieczorem rozdaliśmy nagrody i dyplomy. Ogromne podziękowania dla sponsorów – rozdaliśmy zarówno rzeczy z poprzedniej edycji, jak i nowe fanty przygotowane na RAM 4. Na kolejną edycję sponsorów będziemy oczywiście znowu szukać. ;)
Po oficjalnej części rozpoczęły się muzyczne wygibasy, rozmowy, śpiewy i nawet sesja karaoke. Ostatnie osoby opuszczały party scenę około 4 nad ranem, więc można śmiało powiedzieć, że integracja udała się wzorowo.
..:: Niedziela – wielkie sprzątanie ::..
Niedzielny poranek oznaczał jedno – walkę z rzeczywistością i wielkie sprzątanie. Ogromne podziękowania dla wszystkich pomagających, między innymi dla:
- Sk00tera
- Yoshitaki
- Wozika
- orgranizatorów
- i wielu innych osób, które pomagały ogarnąć cały chaos po imprezie.

Jeśli po imprezie jest tyle worów, to znaczy, że party udane. Dobrze, że wprowadzono system kaucyjny – ktoś będzie mógł przeżyć kolejny tydzień po oddaniu butelek i puszek :)
..:: Specjalne podziękowania ::..
Nie sposób wymienić wszystkich uczestników, bo przez RAM 4 przewinęło się około 70 osób. Byli starzy wyjadacze, byli nowi uczestnicy, byli scenowcy, gracze, kolekcjonerzy, youtuberzy i ludzie, którzy po prostu chcieli spędzić świetny weekend w retro-klimacie.
Szczególne podziękowania dla:
- Quada – za mistrzowską naprawę mojego mikrofonu metodą „na kolanie”, hot airem i praktycznie po ciemku,
- Szwagra – za smalec i wędliny,
- MatekBuciola – za legendarny już bigos,
- Qurta – za wideorelację,
- Borsuka – za promocję imprezy i relację na kanale.
I oczywiście ogromne dzięki dla wszystkich uczestników. To właśnie ludzie tworzą klimat tej imprezy.
RAM 4 pokazał po raz kolejny, że retro ma się świetnie. Mnóstwo sprzętu, rozmów, śmiechu, grania i totalnie pozytywnej atmosfery. Dokładnie o to w tym chodzi.
No i najważniejsze – widzimy się za rok. Miejsce już zarezerwowane. Termin? Weekend przed majówką. Także szykujcie sprzęty, joysticki i zapas snu… bo znowu będzie grubo.