Magiel #2 | Retrogranie – rozrywka nie dla każdego?

MagielPo raz kolejny zbieramy się w wspólnym gronie, by zbadać temat nurtujący ludzkość od wieków. Mamy też sprawdzone przez ludzkość metody by rozmowa ta była ciekawsza i płynniejsza (słowo klucz)… Borsuk jako starszyzna otwieraj flache, a Daaku jako najmłodszy leci po zapoje. Dzisiejszy temat brzmi: Retrogranie – rozrywka nie dla każdego?

Na każdym kroku chwalimy stare gry i sprzęty. Pada przy tym dużo górnolotnych słów jak „pasja”, „gry z duszą” i ogólnie kiedyś to było lepiej. Ja jednak nie przesadzałbym z takim hurraoptymizmem bo kiedyś to moim zdaniem było inaczej, a nie dla każdego oznacza to automatycznie lepiej. Nostalgiczne klapki na oczach bywają złudne. Zapodajemy kawałek odcinka i lecimy:

Iron Maiden – Wasted Years

RepipRepip: Zacznijmy może od „konstrukcji” samych gier dawnych lat. Zaczynając od tych najwcześniejszych przychodzi mi na myśl od razu jedno – brak savów. Pegasusy, Komodorki, Atarynki, czy nawet Amigi nie posiadają po prostu zapisu stanu gry (przychodzi mi też do głowy Forsaken z PSX’a!). Trzeba ją przejść „na raz” jeżeli dodamy do tego często poziom trudności typu „skurwiel”, czyli masz max 3 życia, każdy najmniejszy kolec i pocisk przeciwnika oznacza zgon, wymaga się od Ciebie skoków co do piksela to wybaczcie, ale to cholera zaczyna być frustrujące, a nie rozrywkowe!

MediEvil recenzja PSXDo tego sterowanie, są gry w których sterowania się po prostu trzeba uczyć, nie ma, że łapiesz pada i grasz. Taki klasyczny Tomb Raider – no cholera mimo możliwości użycia gałek analogowych chyba nie ma człowieka na ziemi kto by ich użył, tam musisz się nauczyć pewnych zachowań krzyżakiem i koniec kropka nie przejdziesz bez tego! Prawie wszystkie gry Capcomu z PSX’a i wczesnego PS2 to poroniony schemat w którym postać obracasz wokół własnej osi wskazując kierunek, a potem dopiero idziesz. Mój ukochany MediEvil też nie jest bez wad. Przyznaję się bez bicia, że grając ostatnio w Borsuczej Norze na DC w Shenmue olałem tego klasyka ciepłym moczem bo sterowanie tam to już w ogóle przegięcie, nie mam na to ochoty. No właśnie skoro ja jako wprawiony w starych szpilach gracz nie miałem na to ochoty, to czy 20latek grający na wypasionym PC, PS4, X1 będzie zadowolony grając w ten (co by nie mówić) symbol przełomowych gier, który jest na pierwszych pozycjach prawie każdej topki gier wszechczasów, a ja go po prostu zlewam? Kolejny do odpowiedzi!

Czarny IvoCzarny Ivo: Hehe, myślę że w przypadku retro grania piłka jest krótka. Albo ktoś czuje bluesa albo nie. To tak jak chyba z kinem niemym. Ktoś jest w stanie oglądać filmy w dwóch kolorach, a inny może tylko 3D HD w 48 klatkach. Retro granie bierze swoje źródło głównie z nostalgii. Ktoś w to kiedyś grał, oswoił się z tym i chce powrotu do tamtych lat. Ja głównie zbieram i wracam do gier 8 i 16 bitowych i o ile rozumiem, że w tych pierwszych może odrzucić grafika, no bo jakieś rozpikselowane postacie i generalnie gówno widać, ale od 16 bitów grafika 2D wydaje mi się już być totalnie nieśmiertelna. Do tego w tych produkcjach sterowanie zawsze będzie idealne, bo proste. Krzyżak od ruchów i 2 przyciski do przeważnie skoku i ataku. Czasem zdarzają się wyjątki, że ktoś przedobrzył i niektóre ruchy są nieintuicyjne. Jeśli chodzi o generację wyżej to myślę, że może być gorzej. Sam pamiętam, że jak miałem chyba jakieś 16 – 18lat, chciałem wrócić do Legacy of Kain Soul Reaver. Było to więc jakieś 4-6 lat od ukończenia tej gry w okolicach jej premiery. Grafika w ówczesnym czasie była oceniana w granicach 9tek i 10tek, a ja jak to włączyłem to myślałem, że się zrzygam. Kurna tak mnie od tego oczy rozbolały, że po jakiś 5-10 min. męki wyłączyłem. Potem coś się we mnie zmieniło, bo po kolejnych paru latach młócenia w gry 8-16 bitowe na emulatorach, znów dałem Razielowi szansę i grafika tym razem zachwyciła mnie znów jak gdy miałem 12 lat. Myślę, że zdolność gry w produkcje retro przychodzi naturalnie bądź wcale. Dziś gracze są raczej rozpieszczani mnóstwem nachalnych podpowiedzi w grach i niskim poziomem trudności, że przejście na stare produkcje musi być wynikiem naprawdę szalenie dobrego smaku do gier;-).Donkey Kong Country SNES recenzja

Wracając do sterowania to, jak wspomniałem, w grach 8 i 16 bitów nie ma problemu. Problem pojawia się przy 5 i 6 generacji moim zdaniem. Świat stawiał pierwsze kroki w 3D i było z tym naprawdę różnie. O ile jestem w stanie bez stęknięcia przejść Resident Evil 2 (bo się na nim wychowałem), tak jestem w stanie zrozumieć, że kogoś cholernie wnerwi to ciągłe obracanie postaci. Jednak z drugiej strony potwornie męczyłem się przy Mario 64. Ukończyłem grę i dała mi masę frajdy, ale sterowanie w pełnym trójwymiarowym świecie straszliwie mnie momentami frustrowało. Latanie było totalnie nie do zniesienia. W 6 generacji było już dużo lepiej. Metody sterowania się wyklarowały i pod koniec generacji były już takie gry jak God of War, w których wszystko było już idealnie. Hmmm to chyba tyle co mogę powiedzieć odnośnie sterowania.

Keczup avatarKeczup: Sterowanie w grach z ery ośmiu bitów, czy tam szesnastu oczywiście było intuicyjne w swej prostocie, ale często w tych grach serwowane były zagrania, które potrafiły uprzykrzyć życie i raczej też podnieść poziom trudności danego tytułu. Z tamtego okresu nie zapomnę skoków z delikatnym poślizgiem, w który wchodził nasz „chłopek” po wylądowaniu na ziemi, czy tzw. sztywnego skoku, gdzie po wybiciu po skosie mogliśmy jedynie zmienić zwrot postaci, ale już nie mogliśmy wrócić do pozycji wyjściowej. Hehe, chyba nie zagmatwałem tego. Przy wspomnianych skokach wymierzonych co do piksela, czy odrzuceniu naszej postaci przy dotknięciu przeciwnika (nie raz w przepaść, bo akurat była blisko – kuźwa pechuś) nierzadko bardzo wyprowadzało mnie to z równowagi, co dla joya, czy pada niekoniecznie dobrze się kończyło.

Jeśli chodzi o prowadzenie postaci nazwijmy to na modłę „Residentowską”, nigdy mi ona nie przeszkadzała. Łatwo przyzwyczajałem się do tego sterowania i wyrabiałem sobie wprawę w bieganiu po łukach. Choć muszę przyznać, że obecnie troszkę zaczyna mnie to wqurwiać – gdy biegnę, a postać na zakręcie nie wydala i jeb leci w „ścianę”. Pełne 3D jest ok, ale musi być spełniony jeden warunek. Kamera musi dość precyzyjnie pokazywać widok, bo gdy zaczyna wariować w newralgicznych momentach, to kwieciste wiązanki lecą na lewo i prawo.

MrokuMroku: Jak to repip ładnie ujął: „kiedyś gry były inne, co nie znaczy, że lepsze”. Kiedy wracam do niektórych tytułów z ery 8-bitowców – są to zazwyczaj bardzo krótkie powroty, które kwituję słowami – „nie ma kuźwa opcji, żebym wysiedział przy tym ani sekundy dłużej„. Jest kilka gier z epoki NES-a, które nadal cenię, ale jednak bardziej odnajduję się w 16 – bitowcach. Jest to ta gałąź retro-drzewa, na której najbardziej lubię przesiadywać. Tytuły z tego okresu miały wygodne sterowanie, miłą dla oka (i odporną na upływ czasu) grafikę, były ogromnie grywalne, no i 16 – bitowce posiadały bardzo pokaźną bibliotekę.GODS AmigaJeżeli miałbym wprowadzać świeżaka w arkana retro gier, to najpewniej zacząłbym od SNES-a, Genesis i reszty. Spowodowane jest to najmniejszym prawdopodobieństwem „odbicia się od tematu„. Niewykluczone, że świeżak zacznie kopać głębiej w poszukiwaniu bardziej oldskulowych tytułów, ale równie dobrze może tego nie zrobić. Problemem może być znalezienie nowych zainteresowanych tematem retro. Ujmując bardziej dosadnie to co napisał Ivo – dzisiejsze gry traktują grającego jak debila. Niektóre z udogodnień są faktycznie wygodne i potrzebne jak np. wskazywanie celu na dużej mapie, gdzie dojście do niego nie jest wcale takie proste, czy oczywiste. Niestety twórcy zaczęli przeginać w drugą stronę i dzisiaj tendencja ułatwiania idzie już poza granicę absurdu. Za przykład niech posłuży jeden z nowych tytułów, w którym cel został mi ukazany na mapie, mimo że znajdował się dosłownie komnatę dalej w liniowym, do bólu, dungeonie. Taaaa, bankowo bym go przegapił…

Tego typu kwiatków jest cała masa i wyrastają ciągle nowe. Jak kogoś rozleniwisz, to ten ktoś przestanie szukać wyzwań. Dlatego wydaje mi się, że retro nadal pozostanie niszą dla pasjonatów i poszukiwaczy wyzwań lub ewentualnie archeologów kopiących w poszukiwaniu początków swoich ulubionych serii.

RepipRepip: Odwieczna sprawa grafiki, nie od dziś się mówi, że 2D starzeje się lepiej niż 3D. 2D 16bitowe jest malownicze, szczegółowe i żywe, a pierwsze gry w 3D to zlepki brył bardzo prosto ciosanych. Ja gry z PSXa lubię, ale podejrzewam, że jak ktoś pierwszy raz zobaczy „klockowate” ręce Clouda z Finala VII, czy „stożki” Lary z TR to parsknie śmiechem. Do tego często lokacje były albo jednolitymi bryłami, albo bryłami z nałożonymi teksturami, które straszyły ząbkami jak się do nich podeszło. Często też z początku panowania 32bit lokacja wyglądała tak, że „podłoga” i elementy na niej były w miarę ok, ale horyzont i niebo to czarna otchłań, czasem posiadająca skromną bitmapę w oddali. Myślę, że możemy wyróżnić dwa progi wejścia – dla grafiki 2D to 16 bit (Amiga, SNES, SMD, AtariST), dla 3D to już generacja PS2, GC, Xbox, DC.Commodore 64 kasetyTyle o grach, a co z sprzętem? To nie jest tak, że sobie zaczniesz grać na retrosprzęcie z marszu. W mikrokompach typu Commodore 64 trzeba znać komendy do wgrywania, posiadać magnetofon z ustawioną głowicą, ostatnio jako laik w kwestii Amigi dostałem od Borsuka A500 – nie wiedziałem, że tam jakiś modulator jest potrzebny na linii A500-TV. Połamane joysticki to też temat powszechnie znany, są bardzo wrażliwe. Na nowszych konsolach też nie ma eldorado. Gry do zapisu potrzebują kart pamięci, to nie nieograniczony dysk twardy, czy chmura. To kawałek plastiku z baterią, który posiada kilkanaście bloków pamięci i absurdalne ceny. Padają już też lasery, ludzie bardzo często wtedy piracili do oporu zajeżdżając je ile wlezie. Trzeba szukać zamienników i je zwyczajnie w świecie wymienić (ja już w PSX i PS2 wymieniałem, a pewnie czeka mnie wymiana w Wii).

MrokuMroku: Nigdy nie fetyszyzowałem sprzętu, na którym miałem okazję grać, bo pozbywałem i pozbywam się ich na bieżąco. Jeżeli coś jest zbyt archaiczne w obsłudze, to zwyczajnie szukam nowszego zamiennika. Niestety ilość takich zamienników jest ograniczona. Fajnie gdyby przykład ZX Spectrum Vega został rozwinięty w przypadku innych systemów. Prosta konsolka z 1000 gier podłączona do TV przez HDMI (teraz ma odbyć się zbiórka na wersję handheldową) – dla mnie idealne rozwiązanie. Sam niedawno wszedłem w posiadanie handhelda sygnowanego przez Segę, będącego 16 – bitową, mini-Segą Genesis. Jest jeszcze VC na Wii U i 3DS-a, gdzie można wygodnie ograć stare klasyki. Wydaje mi się, że taka forma jest zdecydowanie ciekawsza dla nowych retromaniaków. Kiedyś zabawa w przewijanie kaset na C64 była całkiem zabawna, ale dzisiaj szkoda mi już na to czasu i nerwów.

RetroBorsukRetroBorsuk: Widzę, że znowu impreza rozkręca się beze mnie. Nieładnie, Panowie, nieładnie.

Co do sloganu – kiedyś gry były lepsze i bla, bla, bla – kojarzy mi się od raz z kolejnym – NIE BĄDŹ JAK TWÓJ STARY! Gier wtedy jak i teraz jest tak niezmierzona liczba, że każdy znajdzie coś dla siebie, a marudzenie poniektórych, że kiedyś było lepiej, bierze się właśnie z nostalgii. Graliśmy w te gry w czasie naszej młodości, z którą oczywiście mamy najlepsze wspomnienia – pierwsze (s)ekscesy, miłości, imprezy i pierwsze gry oraz sprzęty na których graliśmy w tych czasach pozostaną najbardziej ukochane. I oczywiście, jak kto ma koło 40 – dochodzi jeszcze ODKRYWANIE NIEZNANEGO – czyli 8-bitowe początki branży, które wydawały się wręcz magiczne. Więc cholercia nic dziwnego, że twierdzimy, że KIEDYŚ BYŁO LEPIEJ! – sami byliśmy piękni i młodzi, i kondycja lepsza – więc musiało być lepiej hehe… Chcecie znać moje zdanie? Kiedyś było ZAJEBIŚCIE i MAGICZNIE, teraz gry nam SPOWSZEDNIAŁY, ALE I TAK JEST FAJNIE!

8 Bitowe Czasy – wydaje mi się, żeby w pełni cieszyć się z RetroGrania w kilo-bajtowe hity trzeba było po prostu to samemu PRZEŻYĆ. Kto posiadał Atarynę, Komodę, czy Gumiaka z rozrzewnieniem wróci do tego sprzętu, gdyż przeważnie był to pierwszy domowy komputer. Aż się łezka w oku kręci! Kto zaś nigdy nie obcował z pikselami – zdecydowanie go odrzuci… 8-bitowe oraz wczesno-automatowe gry mimo surowości grafiki mają niezaprzeczalne atuty – przeważnie natychmiastowość i intuicyjność oraz prostota zasad. Oczywiście trafią się komnatowe molochy po pincet ekranów, ale często, gęsto zarówno gry arcade jak i w 8-bitówki można grać z marszu, w krótkich sesjach – ma tą niewątpliwą zaletę. W 16 bitach było podobnie, z tym, że grafika osiągnęła poziom jak to ujął Ivo – nieśmiertelny – czyli nie odrzuca, a nawet może się dzisiaj cholernie podobać! Sterowanie jeszcze lepsze niż na poprzedniej generacji (więcej przycisków na padach), pojawiają się savy, kody, hasła… Dla mnie najlepsza RetroEra obok wizjonerskich 8bitów. Jeżeli ktoś miałby zainteresować się Retro – to właśnie tutaj znajdzie najbardziej idiotoodporne sprzęty – Snesa/Megadrive/Amigę – czyli wsadź cartridge/dyskietkę i graj! Reszta Cie nie interesuje i żadnych komend z klawierki… Wsadzasz grę, podpinasz joya/pada i jedziesz!

Lionheart AmigaMacie rację, że 3D starzeje się szybciej i brzydziej, czego przykładem jest wiele gier ery PSX-a. Mnie nie odrzucają wyglądem (no, ale mnie to mało rzeczy odrzuca), częściej niestety powolnością działania lub spierniczonym sterowaniem vide Resident Evil, który dla mnie jest wyznacznikiem kretyńskiego sterowania i interfejsu (ekwipunek!) – a mimo to skończyłem wiele części… Ale pamiętacie jak 3D wchodziło? CHŁONĘLIŚMY TO! W dzisiejszych czasach i dużych przekątnych LCD gry na PS1, a nawet nieraz PS2 wymagają nabycia kineskopa, aby nie odrzucać małolatów. Na CRT wszystko jest HD jak to mawia mój znajomy!

Co do magnetofonów, stacji dyskietek – ja wysiadłem i przelazłem na karty SD. Z braku czasu, zalatania i wygody. Ale wiem, że Ci co lubią i pamiętają o tych osprzętach i używają ich do tej pory. Od siebie dodam, że dysponuje dwoma homo-sapiensami do badań siły oddziaływania retro. Jeden osobnik lat 12 (chrześniak) – niereformowalny. Oprawa gier z Wii to już dla niego żal… A w RetroRemaki jakieś (Double Dragon Neon) zagra ze mną jedynie jak jest opcja na dwóch graczy. Ale to młode i głupie jeszcze hehe. Drugi przedmiot badań – 25 letnia chomiczyca – miała kontakt z Atari 8-bit w życiu (dzięki starszemu bratu) i kiedy dorwali w swoje łapy razem z nim właśnie – Atari 800XL jakieś dwa lata temu – spokojnie mogłem iść do kumpli, napić się wódki, wrócić i nikt nie zauważył… Aha zapomniałem, że nie pije…

W przyszłości zamiast starych Nesów, Snesów i innych pojawią się właśnie sprzęty w stylu Retrode 2 (http://www.retrode.org/) – czyli poręczne, dwa w jednym (Snes i Mdrv) i z HDMI. Przenośne wersje tychże sprzętów jak wspomina Mroku o Speccy Vega, lub polecane do emulacji konsolotablety z mocą potrafiącą ujarzmić nawet Dreamcast’a i wyjściem HDMI mini oraz fizycznymi przyciskami.

Podsumowując – przeważnie działa to tak – grałeś na tych RetroSprzętach z przyjemnością do nich wrócisz! Nie grałeś, a chciałbyś zobaczyć z czym to się je? Zacznij od 16 bitów i najlepiej od razu w wersjach z różnymi Umilaczami (przejściówki na nowe pady, czytniki kart SD itp.).

Keczup avatarKeczup: Z racji, że od dość dłuższego czasu zauważyłem, że jestem wygodnicki, to obecnie nie byłbym w stanie babrać się ze śrubokrętem i nastawiać głowicy w datasette, a nie daj boże przy wgrywaniu coś by „tąpło” i gra by wmuliła. Jestem chyba już za stary na takie zabawy i z otwartymi rękoma przyjął bym wszelkie ułatwiacze (ehh Komoda kurzy się na strychu). Podobnie jest ze sprzętem – jak gry lubię kolekcjonować, tak właśnie hardware’u nie, bo raz że zajmuje mi miejsce na półce, a dwa nie lubię srać się z kablami, przełączaniem tego i tamtego. Dlatego też jestem zwolennikiem wstecznej kompatybilności – wolę mieć jeden sprzęt umożliwiający odpalenie mi gier z kilku generacji niż trzymać każdy z nich osobno. Wspomniane przez Borsuka Retrode 2 to właśnie idealne jak dla mnie rozwiązanie. I myślę, że nie tylko dla mnie.

Karty pamięci jestem jeszcze w stanie przełknąć, bo są knify umożliwiające przenoszenie stanów na PC, ale obecnie nie dałbym rady pograć w szpile bez możliwości zapisu, takie na raz. Za dużo nerwów. Padający laser? Kurde chyba tylko raz w życiu zdarzyło mi się, że konsola wyzionęła ducha z tego powodu, ale wówczas wymieniłem ja na nowszy model. Dzisiaj pewnie skorzystałbym z ze wspomnianych ułatwiaczy – karty SD, pendrivy, rzadziej emulatory. Możliwości są i chwała za to. Co do małolatów i retrogrania to już raczej kwestia indywidualna, znam młokosów, którzy ochoczo grają w stare gry i tu chyba niespodzianki nie będzie – najczęściej jest to era 16-bit (SNES), ale z drugiej strony są też stare konie, wychowane na komodach, czy atarynach, którzy jedynie z rozrzewnieniem patrzą w tamten okres.

RepipRepip: Siląc się na podsumowanie z mojej strony pkt. 1 Gry. To nie jest tak, że kiedyś było lepiej, było inaczej, jeśli nie jesteś wychowany na 8 bitach to na początek… lepiej olej i zajmij się 16bit, jak nie grałeś za czasów szaraka w gry 3D to też olej i ograj hiciory z np. czarnuli, gdzie grafika i sterowanie w środowisku 3D jest na bardzo dobrym poziomie i nie ma bariery wejścia walącej w łeb. Na RnG recenzując tytuł staramy się zwracać uwagę na to co „jest”, a nie tylko co „było” więc warto brać sobie do serca to, że autor obniża ocenę za np. sterowanie, to nie zamach na „kult”, to nieubłagany czas. Choć z drugiej strony demonizować też nie można, np. aż tyle gier zwalonego sterowania nie ma, na PSX/PS2 da się magazynować savy na PC, gry z 8bitów posiadają dziś trainery pozwalające na bezstresowe granie (np. nieskończone ammo). Reasumując – mało jest przypadków beznadziejnych, ale trzeba do nich odpowiednio podejść.Nora RetroBorsuka UmilaczePunkt 2. Sprzet. Jak wcześniej pisałem nastawianie głowicy, czy wklepywanie komend to dziś żadna przyjemność (choć poznałem już maniaków, którzy „tylko tejpy” – pozdrawiam serdecznie ekipę z 8bit party) i nawet ja, człowiek wychowany na Komodzie, kochający te zlepki pikseli nie bawię się w to. Jak wspomniał Mroku i Borsuk jest szereg nowych urządzeń do których ładujesz pliki i odpalasz na HDTV. Mimo wszystko ja mam tutaj pewne obiekcje i najzwyczajniej w świecie po takie sprzęty bym w życiu chyba nie sięgnął – wale to, kawałek plastiku z skonfigurowanym na miarę emulatorem to nie to samo. Co w takim wypadku? Nie chcesz bawić się dyskietkami w Amidze, a po nowe emulatoro-konwentoro-cuda też nie sięgniesz? Przychodzi tu z pomocą osprzęt wspomagający na miarę naszych czasów. Nie ważne czy to konsola, czy mikrokomp na bank masz do niej gadżet, który umożliwia granie na oryginalnym sprzęcie z plików w szybki i wygodny sposób. Część z nich będziemy opisywać na łamach RnG, dla przykładu do Atarynek jest Sio2SD, dla Segi Mega Drive – EverDrive, Amiga to Gotek, GameBoye to SuperCardSD itp. itd. Piękne połączenie nowoczesności z klasyką – w to mi graj, to moja opcja i do niej zachęcam (chodzi mi o 8 i 16 bit, gdzie nośnik, czyli kasety i dyskietki często już nie działają, lub carty z konsol mają „padnięte” baterie do podtrzymania savów). Tym akcentem też mój wywód kończę bo zapoja się kończy, a Daaku jak po nią poszedł tak nie wrócił…

Czarny IvoCzarny Ivo: Ja dodam od siebie jeszcze, że niestety ale nie dałbym rady dziś z nastawianiem głowicy i z komendami. Po pierwsze nie wychowałem się na starych kompach i styczność z nimi miałem sporadyczną u kolegi. Zaczynałem od Pegasusa i zostałem przy konsolach, bo cenię sobie wygodę. Wkładam kartridż/płytę i gram. W sumie to nowe konsole robią się bardzo staroszkolne, bo wkładasz płytę i czekasz godzinę na aktualizację, a potem na patcha:D. Myślę, że jakbym przywrócił do życia moją Amigę to bym zainwestował w ten czytnik SD. Wydaje mi się, że to trzeba mieć żyłkę majsterkowicza, niekoniecznie gracza (można mieć obydwie), żeby ktoś chciał się w to bawić.

RetroBorsukRetroBorsuk: Najmłodszy leci do sklepu! Czyli kto? Keczup? Weź halba! (chłopie dzwonie po taxe, już 3 godziny mi tu bredzisz, wszyscy dawno pojechali, jeszcze mi tapczan zapaskudzisz! – Nacz. Os. Rep)

PS. Fotki pochodzą z różnych materiałów publikowanych na RnG oraz materiałów promocyjnych danych sprzętów.
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox