Heatwarped – pierwsze wrażenie (demo, PC)

Rok 2004 był chyba najlepszym rokiem w którym leciał hicior za hiciorem. W świecie gier debiutuje Far Cry, GTA: San Andreas (w wersji na PS2), World of Warcraft, Halo 2, Tekken 5, Pokemon FireRed / LeafGreen, FlatOut, a także i Half Life 2, uff no trochę tego było*. W kinach leciał Władca Pierścieni: Powrót króla, Shrek 2, Harry Potter i więzień Azkabanu, Mój brat niedźwiedź, Rogate ranczo, Iniemamocni, a na DVD wylądowali na pełnej prędkości Szybcy i Wściekli 2. I to właśnie dzięki temu ostatniej serii filmów (z czasów zanim wprowadzono elementy sci-fi) w świecie gier wideo zapanowała moda na świecące neonami tuningowane auta śmigające nocną porą po ulicach miasta. Najbardziej znanym i lubianym reprezentantem tego stylu jest seria Need For Speed od części siódmej do dziesiątej, czyli kolejno: Underground, Underground 2, Most Wanted i Carbon. Niestety na próżno ich szukać w sklepach online, gdyż licencje na utwory i autka dawno wygasły oraz nie zapowiada się aby te fajowe tytuły doczekały się remastera i ponownie były dostępne w sprzedaży (no może akurat z pierwszym Underground to w sumie nie szkoda, bo aż takim hiciorem to on nie był). Jednakże ni stąd, ni zowąd na Steamie pojawiła się zapowiedź gry, która gdyby nie prawa autorskie spokojnie mogłaby się nazywać Underground 3, a wraz z nią demo, więc nie trzeba było mnie dwa razy namawiać, by ściągnąć ponad 670 Megabajtowy pliczek na dysk – czyli akurat tyle co jedna płyta CD, oj sprytnie zagrane tak prawdę mówiąc.

Heatwarped Demo

Sealime – PC (20XX)

Wyścigowa

Zaledwie parę sekund po odpaleniu gry zawita na naszych ekranach efektowne intro pokazujące widoczki wiecznie nocnego miasta oraz gorące bryki pokazujące na co je będzie stać, gdy tylko przejdziemy do właściwej rozgrywki. Przy okazji pojawia się pierwszy minus gry, który dla mnie minusem nie jest – brak licencjonowanych wozów oraz utworów muzycznych. Dla jednych będzie to ogromna wada, ja zaś widzę w tym pozytyw – nie będę się musiał martwić, że za 10 lat gra zniknie z sprzedaży, bo się skończyła umowa na jakiegoś porszaka, audiaka, beemki, fordzika czy opela.

Niestety w demie mamy do wyboru jedno auto stylizowane na Mazdę MX8, ale w zamian mamy dostęp do sporego (jak na demo) zaplecza tuningowego. Sam tuning to mieszanka wszystkiego co najlepsze w Undergroundach, Most Wantedzie i Carbonie: możemy na naszą brykę nałożyć ile nam się zamarzy naklejek z podziałem na warstwy góra-dół, wybrać kolor i rodzaj świateł, dać fioletowego, bądź zielonego neona pod spodem, pomalować felgi a także wymienić spoiler, który co ciekawe ma wpływ na osiągi auta. Oczywiście poza wyglądem możemy, a właściwie trzeba pogrzebać nieco w silniku i dać mu turbodopalacz oraz obowiązkowe nitro co się odnawia za agresywną jazdę, to jest mijanie o włos i drifty. Jak w prawdziwym życiu wszystkie ulepszenia są dostępne za pieniążki, a te możemy zdobywać za ukończenie wyścigów, albo tak jak w NFS:U2 za zwiedzanie zakamarków otwartego miasta gry.

Na początku nasza bryka prezentuje się dość zwyczajnie

W demie dostępne są zaledwie 4 wyścigi – po jednym rodzaju dla każdego trybu, co jak na demo jest wynikiem dobrym. Po ich ukończeniu otrzymujemy informację jaką zdobyliśmy rangę. Gdy uda nam się zdobyć rangę „A” wtedy uzyskamy na dokładkę dostęp do jeszcze dwóch ultra ciężkich wyzwań. Podobnie jak w Undergroundzie 2, aby te eventy rozpocząć trzeba dotrzeć do kolorowej poświaty, a dodatkowo, tak samo jak w oryginale z 2004 roku możemy aktywować GPSa, to znaczy strzałkę, która nas pokieruje w którą uliczkę mamy skręcić by dotrzeć do celu.

Wśród dostępnych trybów mamy taką klasykę jak: jazda z okrążeniami, wyzwanie czasowe, drifty oraz wyścig po odcinku miasta bez okrążeń – czyli praktycznie wszystko to co w wielokrotnie wspominanej grze od EA. Brakuje tylko dragów** za którymi szczególnie nie przepadałem, a no i te niezbyt pasjonującej jazdy „ekstremalnej” po lotnisku.

Graficznie szpil prezentuje się jakby leżał na dysku te 20 lat, co znów dla jednym będzie plusem (np. dla mnie), a dla innych co oczekują ultra-mega-super realistycznej grafiki, gdzie widać z osobna każdą kropelkę deszczu, źdźbła trawy oraz każdy najmniejszy liść spadający z drzewa – minusem. W sumie podobny zabieg z upraszczaniem grafiki już miał miejsce w niedawno wydanym Old School Rally, który pod względem graficznym wiernie odwzorowuje kultowego Colina McRae Rally 2.0. No i dobrze, w ścigałkach najważniejsze jest uczucie prędkości, ciekawe trasy oraz dobry model jazdy.

Dla tych co nie przepadają za spoilerami mam złą wiadomość – mają pływ na statystyki wozu, choć na szczęście nie zdradzają zakończenia Waszego ulubionego filmu, bądź serialu

Skoro mowa o modelu jazdy, to ten jest prawie identyczny jak w sami wiecie jakiej grze. Auto skręca prawie identycznie, podczas zderzenia z innym autem pojazd zachowuje się podobnie, czyli trochę się obije i jedzie dalej, czyli daleko do realizmu, co dla mnie jest plusem. Nawet nie wiecie jak bardzo mi przeszkadzało w tych nowych Need for Speedach z okolic 2012, że każda kraksa musiała być „nagrodzona” ponad 5 sekundową sekwencją pokazującą jak to nasze auto zderzyło się ze słupkiem***. Przecie to jest NFS, nie Burnout! Dobra wracając do recenzji to przyznam, że w trybie driftowania potrzebowałem jedynie około 15 sekund by sobie przypomnieć i wczuć się w ten odmienny model jazdy. Tak, ci w co kiedykolwiek grali ósmego NFSa poczują się tu jak ryba w wodzie.

Jeżeli chodzi o muzykę, to ta w sumie jest jak na razie taka sobie, owszem miło się ją słucha, ale nie trafimy na takie bangery, który będziemy nucić zaraz po wyłączeniu gry. No ale nie zapominajmy, że to dopiero wczesna wersja gry, więc jeszcze sporo się może zmienić, miejmy nadzieję, że tylko na lepsze.

Jedynie do czego mogę się doczepić, to do stosunkowo wysokiego poziomu trudności spowodowany tak zwanym rubberbandingiem, praktycznie cały czas rywale będą siedzieć wam na ogonie. Z ciekawości ulepszyłem swój pojazd maksymalnie jak się da i sytuacja praktycznie bez zmian. Miejmy nadzieję, że w finalnej wersji będzie możliwość wyboru poziomu trudności, gdyż jak wiadomo jeden oczekuje od gry hardkorowego wyzwania, a drugi jako formę relaksu po ciężkim dniu w pracy.

Pod koniec dema auto śmiga tak szybko że wchodzi w prędkość nadświetlną

Twórcy tak wiernie odwzorowali każdy, choćby najmniejszy szczegół pod kątem grafiki, układu menu, wzornictwie na barierkach minimapce w dolnym rogu ekranu, okręgiem do startu wyścigów itp., że gdybyście odpalili obie gry obok siebie i kazaliście znajomemu lub znajomej wskazać które jest które, to by raczej tylko ci co znają Undergrounda 2 na pamięć mogli by odróżnić oba tytuły. Najważniejsze tylko żeby za bardzo nie przesadzili, żeby EA się do tego projektu nie doczepiło (tak jak Nintendo do Palworlda), chociaż w sumie ciekawa sprawa że gra zadebiutowała w momencie akurat kiedy Electronic Arts zostało wykupione przez Arabię Saudyjską.

Heatwarped w ruchu, daję filmik Lukegi, który jak zwykle przez skromność go nie daje ;) [Nacz.Os. Rep.]

Na chwilę obecną nieznana jest data wydania gry, więc na to wygląda, że będzie niestety trochę poczekać, ważne tylko, żeby tytuł nie został anulowany, co jest mało prawdopodobne, bo fani by autorowi / autorom nie darowali że taka świetny nostalgiczny powrót do przeszłości został zmarnowany.


* gry od Kalafior Games zadebiutowały dopiero rok później, widocznie autor wiedział, że jego hity mogą przyćmić inne znane tytuły AAA ;)
** czyli jedź -uderz w cokolwiek- restartuj
*** pamiętam, że w którejś odsłonie ostro przeholowali i dali pasek życia auta co malał po każdym kontakcie z radiowozem lub barierką, który odnawiało się w stacjach benzynowych, a jak pasek „zdrowia auta” spadł do zera to wtedy trzeba było cofnąć się do początku rozdziału i powtarzać te 3 – 4 wyścigi

O LukegaX 93 artykuły
Informatyk z zawodu i zamiłowania. Ulubione gatunki: platformówki, gun and run, FPSy, TPSy, wyścigowe, metroidvanie oraz cała reszta co jest szybka i dynamiczna - wiek gry nie ma znaczenia. Posiadane platformy: Commodore C64, Brick Game, Pegazus, PC