W co grał repip w 2025 roku

repip is back rukwa! Gram i żyje!

Co roku pisałem moje “growe podsumowania” chyba z 10 lat trwał ten proces, aż nadszedł smutny rok 2023 w którym wpis zatytułowałem W co nie grał repip w 2023 roku. Dwie skończone gry przez Nacz.Os’a poczytnego portalu o giereczkach to wynik godny pożałowania. Rok 2024 to była taka bieda, że nawet wpisu nie napisałem, bo niby co miałbym tam napisać? Znów dwie gry z czego jedna na lajfie u Borsuka (Wario Land: The Shake Dimension (Wii) oraz Nikoderiko). No… dobrze nie było drodzy Państwo.

Mam taką zjebaną cechę, że co chwilę się pakuję w projekty zajmujące mega dużo czasu i niekoniecznie się kończące, jednym z takich jest RnG właśnie, drugim – mój kanał na youtube. To tam zbierając newsy co tydzień napotykałem co chwila giereczki nowe, ciekawe i indorzaste, przez co ich kupno wspiera takich ludzi jak ja – biorących się za łeb z projektami które z początku przerastają i konsumują masę czasu ;). Mnie interesują przede wszystkim indory przypominające mi gierki z ery PSX, DC czy pierwszego Xboxa, a takich wcale mało nie ma. No i tak oglądam trailery, pisze newsy i cholera, chęć mam znów do grania! Indyczy bulion płynie w mych żyłach od tamtej pory. Chciałoby się odpalić czarnulkę i pograć w SSX3, ale kurde pracując na PC mam go zawsze pod ręką, na Steam co chwile coś w promce za dychę, jak taki indorek trwa 4/6 godzin no to na takie coś mam czas. Tak więc te podsumowanie będzie inne pod tym względem, że nie będzie retro konsol, będzie Steam i indory! Piekło zamarzło!

Ptasia grypa na parę zaczęła się gdzieś tak w czerwcu, długo się opierałem, ale z pozoru niewinny racer za 2 dychy na premierę zmienił wszystko, nie blockbuster, nie gra dzieciństwa, góra średniak z wskazaniem na maksymalną przeciętność dokonał to czego nie dokonali inni przed nim – zainstalowałem Steam. Super Engine GT Turbo SPEC – gra o tytule wskazującym na nie wiadomo co, to w istocie prosta dosłownie i w przenośni gierka gdzie ścigamy się z widokiem z góry. Gierka zajmuje niecałe dwie godziny, czyli czas jaki mi pasuje na granie, była tania, Steam bez problemu wykrył mojego pada i mogłem przeprowadzić eksperyment – swoją pierwszą w życiu video recenzję. Taki crapik, a tak wiele zmienił! 

Super Engine GT Turbo SPEC – taki crapik, a tak wiele zmienił! 

Idąc za ciosem jeszcze tego samego miesiąca sięgnąłem po kolejną premierę, tym razem drobiowy duet w PaperKlay postanowił mi przypomnieć dlaczego zagrywałem się w platformery 3D. Utwór przewodni został stworzony przez tych samych wirtuozów, którzy pracowali nad muzyką do Banjo-Kazooie, a wśród głosów postaci jest człowiek, którego usłyszeliście w grach Sly Cooper, no kurde, fanowi gatunku wiele więcej nie potrzeba na zachętę. Tutaj poziom gry był już większy (cena też;) i było rewelacyjnie, niemal 5 godzin, choć nie brak minusów w tej grze to bawiłem się dobrze, po pełną opinię zapraszam poniżej z resztą pełno tu będzie linków, a co!

PaperKlay – Drobiowy duet na tropie skradzionych jaj!

Potem to już jakoś z górki poszło, z Borsukiem się ugadaliśmy że wbijam z Rolandem do niego na chatę i przechodzimy w co-opie we trzech pierwszego Traine – szpil rewelka, szczególnie jak się gra we trzech + czat do tego który u Borsa nigdy nie zawodzi, ubaw po pachy w wykonaniu ekipy FiT (czyli fajnie i tusto!) gwarantowany.

Trine + FiT ekipa (czyli fajnie i tusto!)

Znów Steam, tym razem odkrywam cudowny świat promek! Z okazji premiery dwójki obniżono ceny The House of the Dead: Remake do symbolicznej dyszki – prawie jak uczciwa cena! Zgnilaki goniłem po ekranie celowniczkiem na kilka sposobów, w tym w nowym trybie hordy gdzie jest ich więcej, było szybko, efektowanie i klimatycznie. Groteskowy cyrk na kołach, gdzie się ładuje ołów do worów z mięchem i krwią.

The House of the Dead: Remake, czyli dom zgnilców po remoncie

Jak tak wpadłem w indyki i promki, to szybko okazało się że jest okazja nadrobić całe lata nie grania w nowości i to w moim ulubionym gatunku, za paczkę fajek pobrałem z wszystkimi DLC najpierw New Super Lucky’s Tale, a potem restart przygód Kangurka Kao. No po dwuletnim poście platformery znów wchodzą aż miło! Przez tego obsranego Steam i jego promki, cebulą daje u mnie w mieszkaniu cały czas, a lista gier szybko puchnie.

New Super Lucky’s Tale, czyli Lisek ratuje magiczne krainy z półobrotu!

Potem stało się coś, czego w sumie nie doznałem wcześniej, otóż dostałem klucz od wydawcy by przedpremierowo pograć w Neon Inferno, na którego się napalałem od pierwszego zwiastuna. No takie niespodzianki to ja rozumiem! Niemal z marszu przeszedłem tego szpila 3 razy, co mi się nigdy nie zdarzało, rewelka szpil.

Neon Inferno – Neo Arcade w twoim domu!

Ostatni szpil z posmakiem cebuli to Pumpkin Jack, którego wciąż ogrywam, ale jest końcówka, więc możliwe że na ten rok się uda zakończyć. Jak tak sobie podsumowałem ten rok to wychodzi na to że zostanę szpecem od gierek na max. 6 godzin i dobrze mi z tym! Nie mam pojęcia jak będzie wyglądał mój growy rok 2026, ale możliwe że będzie po prostu kontynuacją obecnego bez większych zmian.

  1. PC – Super Engine GT Turbo SPEC – Czerwiec – ok. 2h – wyścigi
  2. PC – PaperKlay – Czerwiec – ok. 5h – platformer
  3. Xbox Series X – TRINE Enchanted Edition – Lipiec – ok. 5h – platformer
  4. PC – The House of the Dead: remake – Sierpień – 3,5h – rail schooter
  5. PC – New Super Lucky’s Tale – Wrzesień – 7h – platformer
  6. PC – Kangurek Kao (2022) – październik – ok 6h – platformer
  7. PC – Neon Inferno – listopad – ok 6h (w tym 3 przejścia) – run n gun
Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64 i wszystko co wyzwala adrenalinę! Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, DC, Xbox