Publicystyka | Rozkminy o Final Fantasy IX

gomminiDziś tekst od freelancera. Jakiś czas temu razem z Borsukiem (no głównie Borsuk) zorganizowaliśmy konkurs. Zadanie polegało na napisaniu najciekawszego tekstu na temat: PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ! Na podstawie wybranego rpg’a drużynowego (single player) opisz współpracę pomiędzy postaciami. Napisz jaki wpływ na walki ma współdziałanie między jednostkami w drużynie i jak rzutuje to na odbiór postaci. Twoja najlepsza drużyna ever w oparciu o więzi fabularne i systemowe! Platforma i „rodzaj” RPG dowolny. Jako członek jury właśnie poniższy tekst zgłosiłem do wygranej, koniec końców zajął 2 miejsce i zmarnować się nie może. Szykujcie się na kawał solidnego tekstu przed lekturą którego ostrzegam – możliwe spoilery (drobne), oddaję głos Gomlinowi:


Co nazywamy potocznie drużyną? Drużyną nazywamy zespół ludzi zorganizowanych w celu pełnienia jakiś zadań (…)”. Dla mnie to jednak za mało. W związku z tym postanowiłem osobiście zdefiniować to pojęcie odnosząc się do gier, które powierzają Nam swoich bohaterów, a jednocześnie nie zapominając tego co czuję i co przeżywam, gdy zachodzi potrzeba utożsamiania się z konkretnymi postaciami.

Zespół ludzi zorganizowanych w celu pełnienia jakiś zadań – jest to pojęcie oprawione w sztywną ramę, a do tego bez głębi, czy jakichkolwiek więzi. Niestety bardzo wielu Twórców przy tworzeniu swych gier zapomina, że tak zdefiniowane pojęcie drużyny zabija całą przyjemność z grania. Ile razy dostajemy świetny system gry lub fabułę, ale postacie są puste, emocjonalnie powiązane ze sobą na siłę bądź z przypadku, który nie wnosi wiele do gry.

gom1

Moim zdaniem członkowie drużyny powinni mieć swoją historię – swoje radości, smutki i żale – które to mają swoje odbicie podczas przygody z grą. Członkowie, którzy nie zawsze mają wspólne poglądy, ale potrafią się zjednoczyć, wspierając się nawzajem  w chwilach słabości. Jeżeli zaś skupimy się na grach, to nie sposób jest też pominąć innych ważnych elementów bez których owa „drużyna” mimo wzajemnych relacji nie miałaby racji bytu. Mniej ważnym czynnikiem jest dobrze wykreowany świat, który będziemy przemierzać, jednak i ten będzie niczym jeżeli nie będzie mu towarzyszyć dobrze i ciekawie opowiedziana fabuła. O ile gorszy świat idzie przebyć ze zgrzytaniem zębów, tak nie będziemy mieli na to najmniejszych chęci jeżeli do tego fabuła będzie płytka. Na koniec chciałbym dodać jeszcze jeden bardzo ważny czynnik  – system walki. Jeżeli trafimy na grę z wyjątkowo topornym systemem, to mimo pozostałych zalet  w końcu staniemy w miejscu i odejdziemy od gry.

Swoje przemyślenia odnośnie danego tematu najlepiej jednak przedstawić na konkretnym przykładzie. A więc swoje głębsze pojęcie definicji drużyny chciałbym oprzeć na grze, którą pokochałem całym sercem – za fabułę, za baśniowy świat i za wykreowane postacie, które naprawdę łączy coś więcej niż sztuczny wybór potrzebnej ilości pionków niezbędnych do rozpoczęcia wyprawy. Taką grą jest Final Fantasy IX.

Zarys fabularny i przedstawienie bohaterów

Tak jak napomknąłem na początku, by móc zbudować prawdziwą drużynę należy każdego jej członka poznać od podszewki. Fabuła gry w zgrabny sposób tak powinna nas poprowadzić, aby powoli móc poznawać historię głównych bohaterów, z którymi przyjdzie nam spędzić nas cenny czas jaki poświęcamy na dany tytuł. FF IX nie odstaje od tej reguły i od początku przybliża nam pokrótce charakter i sylwetkę głównego bohatera:

Zidane Tribal (wiek: 16 lat, profesja:  złodziej)

Pierwsza główna postać całej historii jaką poznajemy na początku przygody. Będziemy mieć go w naszym teamie jako zawodnika obowiązkowego i z góry nam narzuconego. Młody złodziejaszek, błyskotliwy, pomysłowy, łatwo zaprzyjaźnia się ze spotykanymi w świecie postaciami. Członek grupy teatralnej Tantulus. Poznajemy go, gdy wraz z ekipą przybył do Aleksandrii dać występ teatralny przed Królową i publicznością. Ukrytym celem było porwanie księżniczki  Garnet. Jego główna umiejętność to okradanie przeciwników co nie raz i nie dwa przydaje się przy zdobywaniu ciekawych itemów z potworów.

Wiadomo, że w każdej grze któraś z postaci jest tą główną, którą sterujemy bądź mamy w swojej drużynie przez większość czasu. Podążając dalej fabuła od razu przedstawia Nam małego, niezdarnego – przez co bardzo zabawnego Viviego – dla mnie mnie bardzo tajemnicza i uczuciowa postać. Odniosłem wrażenie, że najbardziej samotna przez co obdarzyłem ją największą sympatią i jest to moja ulubiona postać.

gom2

Vivi Orniter (wiek: 9 lat, profesja: czarny mag)

Przesympatyczny i przezabawny mały czarny mag, który ma tendencje do potykania się Bóg wie o co. Praktycznie nic nie wie o swojej przeszłości zatem stara się jak może dowiedzieć czegoś więcej o sobie. Dostajemy nad nim kontrolę w początkowych minutach rozgrywki. Udajemy się nim na spektakl teatralny, gdzie łączy swój los z Zidanem, księżniczką i resztą ekipy.

Zidane i Vivi – dwie zupełnie obce sobie postacie, zmierzające w to samo miejsce – na pokaz teatralny przed Królową. Różne cele, różne powody – wspólne miejsce gdzie spotykają królewnę Garnet. Gra bardzo sprytnie splata historie naszych bohaterów tak, że nie czujemy by ich przypadkowe spotkanie było wstawione na mus „bo tak przewidział scenarzysta”.

Garnet Til Alexandros, Dagger (wiek: 16 lat, profesja: summoner/biały mag)

Klasyka w tego typu historiach – Księżniczka, którą trzeba uratować lub pomóc odzyskać jej „wolność”. Znana ze swej urody i dobroci serca następczyni tronu Aleksandrii. Nie podoba jej się jednak dotychczasowe życie i postanawia zbiec z zamku co doskonale łączy się z planami członków Tantulusa. Po opuszczeniu murów zamku zmienia dla niepoznaki imię na Dagger. Jedna z dwóch summonerek jakie możemy posiadać. Nie raz uratuje nam tyłek swoją białą magią.

I tutaj nawiązuje się pierwsza głęboka więź między bohaterami. Trzeba być ślepym, by nie widzieć jak twórcy pokazują Nam to pierwsze zauroczenie podczas spotkania księżniczki z Naszym głównym złodziejaszkiem. Vivi w tej trójce staje się bardzo lubiany i postrzegany trochę jak zagubione dziecko we mgle, przez co troszczą się o niego. Jak widać zatem gra już na samym początku buduje relacje o jakie trudno nieraz w teraźniejszych kasowych produkcjach. Jakże by to jednak wyglądało gdyby królewna nie miała rycerza, który jest gotów poświęcić życie i skoczyć za nią w ogień.

Adelbert Steiner (wiek: 33 lata, profesja: rycerz)

Blaszany złośnik i nerwus. Wydaje mi się, że chyba nikt nie jest w stanie poważnie patrzeć, gdy ten podskakuje w miejscu ze złości. Oddany królestwu a zwłaszcza księżniczce. Ma bzika na punkcie bezpieczeństwa księżniczki do tego stopnia, że gdy ta postanawia odlecieć z Zidane’em i jego ferajną, podąża za nią przez co dołącza do podróży. Twardy zawodnik którego warto mieć w drużynie.

Steiner to człowiek dojrzały i stanowczy – dla Garnet zrobi wszystko a Zidane’a uważa za gówniarza, który wtyka nos w nieswoje sprawy. Co ciekawe największym poważaniem i szacunkiem darzy małego niepozornego Viviego tytułując go „Master Vivi” – prawdopodobnie czarna magia ma niezwykły respekt u rycerza – co za tym idzie ten, który nią włada również.

Bardzo mi się podoba, że przed samym dołączeniem niektórych postaci do gry nie dostajemy wzmianki typu „o hej fajną macie drużynę – mogę dołączyć bo jestem niezły?” Historia gry jest tak ułożona, że unika takich sztampowych zagrań szerokim łukiem. Dobrym przykładem jest kolejna postać – Freya. Podczas pobytu w jednym z największych miast dziewiątej fantazji Zidane będąc w pubie – od tak spotyka dawną przyjaciółkę. Początkowo można pomyśleć, że to jedna z wielu barwnych postaci pobocznych, a jednak nie. Już na początku jest ukazana więź jaka łączy Zidane’a z Freyą podczas gdy ten przekręca celowo jej imię udając, że go nie pamięta. Takie niewinne przekomarzanie się buduje już pewien nastrój i nieznaną historię jaką trudno dostrzec w grach dzisiejszych.

Freya Crescent (wiek: 33 lata, profesja: smoczy rycerz)

Niezwykle ciekawa postać. Mądra i zawsze opanowana, dawna przyjaciółka Zidana. Jest smoczym rycerzem z królestwa Burmencji i poszukuje swojej zaginionej miłości. Dobry z niej żołnierz i zawsze walczy w słusznej sprawie, choć zdarzają jej się chwile zwątpienia we własne siły.

W tym momencie następuje dość spory skok fabularny, podczas którego Nasi bohaterowie poznają się coraz lepiej. Lądujemy w lokacji Qu’s Marsh, gdzie spotykamy kucharza… bądź kucharkę… nad wszystkich kucharzy. Quina to postać dziwna, skrywające w sobie pewne tajemnice, ale dla mnie świetny zawodnik do walk. Nie mając zbytnio co robić pragnie skosztować smaków jakie oferuje świat i rusza z nami w podróż.

Quina Quen (wiek: ???, profesja… kucharz! / niebieski mag)

Gdy pierwszy raz spotkałem ją… jego pomyślałem WTF (jak chyba każdy – Nacz. Os. Rep.)? Wygląd wyglądem, ale Quina to jest po prostu świetny wojownik.  Zamieszkuje bagna, a najwiekszym przysmakiem jego/jej są żaby. Jako, że jest niebieskim magiem przez co uczy się umiejętności wrogów, możliwości rozwoju tej postaci stają się niesamowite.

Nie pozostaje Nam nic innego jak ponownie wskoczyć w przyspieszacz czasu i momentalnie lądujemy u małej… a przepraszam. Tutaj kolejny raz twórcy przedstawiają Nam postać na długo zanim przyłączy się ona do naszej ferajny. Mowa oczywiście o Amarancie, którego poznajemy jako wysłannika złej Królowej, by podążał Naszym śladem… no w wiadomym celu ale o nim za chwilę – a więc jednak lądujemy u małej Eiko. Miłośniczka Moogli. Kapryśne dziecko mające swoje humory i dziecinnie zazdrosna o Zidane’a prawdopodobnie zdając sobie sprawę, że w tym wieku nie ma u niego szans.

gom4

Eiko Carol (wiek: 6 lat, profesja: summoner/biały mag)

Drugi biały mag i summoner w naszej drużynie. Chociaż posiada możliwość przyzwania zaledwie czterech Eidolonów śmiem nazwać ją summonerką, gdyż są bardzo przydatne i potrafią uratować życie w opałach (chwała Feniksowi!) Postać poznajemy podczas podróży w śmiesznej sytuacji – Zidane znajduję ją gdy zawisła na gałęzi. Mieszka ze swoimi ukochanymi Mooglami w wiosce Madain Sari.

I po raz ostatni już przeskakujemy między fabułą, by pozyskać wspomnianego już Amaranta. Wysłąny w konkretnym celu przez złą Królową konsekwentnie wypełnia swoje polecenie chcąc odciąć Nam drogę do poznania dalszej historii gry. W końcu dochodzi do pojedynku Amaranta z Zidane’em, wynik oczywiście zależy od naszych zdolności. Po przegranej walce rozgoryczony klęską prosi Nas by go wykończyć, ale Nasza grupa jednogłośnie jest ku temu przeciwna i nie ma takiej opcji. Po darowanym życiu zapewne ma do przemyślenia kilka kwestii. To moralne wbory dobrej bądź złej strony postaci na które nie mamy wpływu jakie ukazuje Nam gra.

Amarant Coral (wiek: nieznany, profesja: ninja)

Zawsze chętny do walki, ale inni są dla niego kulą u nogi. Arogancki i niezbyt miły, aczkolwiek umie zadbać o „swoich”. Dostaje zlecenie od złej królowej by powstrzymać Zidana i jego drużynę, lecz gdy dochodzi do spotkania – suma summarum gościu wskakuje do naszej drużyny. Jeżeli chodzi o jego umiejętności to jest dość zbalansowaną postacią – ataki/podleczanie.

I tym oto sposobem dojechaliśmy do końcówki przedstawionych postaci głównych jakimi Nam przyjdzie kierować. Ósemka bohaterów o różnych profesjach, o różnych charakterach i celach życiowych. Los splątał sprytnie ich losy tak, że wszystko trzyma się kupy (kupo!), że aż chce się liznąć każdą ścianę w celu poznania dogłębnych informacji o historii i przeszłości każdego z osobna.

Mało tego gra oferuje mnogość innych postaci, które naprawdę trzymają poziom równy tym, których dostajemy do rąk własnych. Blank, Marcus, Beatrix (Slitzkin! – Nacz.Os. Rep.) i wiele wiele innych to naprawdę ciekawe postacie, które osobiście chciałbym bliżej poznać i również móc mieć w swojej drużynie.

SYSTEM WALKI

Tak jak wspomniałem we wstępie system walki jaki twórcy Nam serwują w danym tytule ma bardzo duże znaczenie, który konsekwentnie ułatwia i umożliwia Nam poznanie kolejnych niezwykle ważnych aspektów, jakie są niezbędne do przyjemnego i soczystego zebrania wymarzonego teamu. Od samego początku tytuł pokazuje nam krótki i przejrzysty samouczek bitewny.

Komendy jakie możemy wydać poszczególnym postaciom różnią się w zależności od ich profesji. Zwykle Atak oraz Item to podstawowy wybór. Atak mówi sam za siebie, zaś Item to możliwość używania zebranych przedmiotów podczas gry, użyjemy ich aby przywrócić sobie życie, manę bądź uleczyć zatrutą osobę. Reszta to zdolności przypasowane do poszczególnych postaci, np. możliwość kradzieży potworowi przedmiotu jeśli jakiś posiada lub użycie białej, bądź czarnej magii.

Prosta mechanika walki  opiera się na oczekiwaniu na daną turę każdej postaci z osobna. Po kilku porządnych godzinach gry, docenimy możliwość naładowania paska tury przez wszystkie postacie – co pozwala nam na żonglowanie tym, która postać ma atakować pierwsza. W późniejszym czasie posiadając już różne klasy postaci w naszej drużynie pozwala to na wypracowanie sobie odpowiedniej strategii na dany typ przeciwnika, poprzez osłabianie go czarami ofensywnymi, czy wcześniejsze zabezpieczenie naszych postaci poprzez czary defensywne.

Każda z postaci posiada specjalny pasek transu, który zapełnia się wraz z przyjmowanymi atakami od przeciwników. W grze stan jest tłumaczony jako taki stan silnych emocji. Zmniejsza się on każdorazowo, gdy wykorzystamy atak specjalny jaki się uaktywnia podczas niego. Unikalny trans posiada każda z głównych postaci jaką nam się zdarzy kierować podczas walk. Jego możliwości również zależą od danej profesji postaci. Warto go sobie zachować na bossów danych obszarów z którymi zdarzy nam się walczyć. Dzięki możliwości wymiany postaci podczas treningów (w zależności od miejsca fabularnego w jakim się znajdujemy) możemy większość z nich przygotować tak aby trans uaktywnił się właśnie podczas walk z silniejszymi przeciwnikami – jest to tylko ziarenko piasku strategii jakie można obrać i sobie wyrobić podczas przebywania w świecie gry.

Jeżeli chodzi zaś o rozwój postaci to levele zdobywamy poprzez zabijanie potworów. Oprócz expa dostajemy również punkty AP. Tu sprawa wygląda następująco: każda z postaci może nosić ekwipunek, który jest dopasowany do jej klasy. Niektóre przedmioty mają specjalne umiejętności pasywne, których mogą się nauczyć nasi bohaterowie. Punkty AP potrzebne są by móc wymasterować daną umiejętność i by ta po zmianie ekwipunku została na stale przypisana do postaci.

Kolejną sprawą jest wykorzystywanie tych umiejętności, a te wiążą się z poziomem naszej postaci. Każdy poziom zwiększa ilość, jak ja to nazywam tzw diamencików jakie są wymagane do aktywowania danej umiejętności

gom6

Oczywiście ilość diamentów nie rośnie w nieskończoność, nawet na maksymalnym poziomie postaci nie jest taka sama jak ilość wymaganych diamentów przez wszystkie odkryte zdolności. Przed walką z większym bossem lub treningiem taktycznie rozdajemy diamenty wybierając te zdolności, które na danym etapie gry uznamy za niezbędne.

Jeżeli o ekwipunek chodzi to każda klasa ma odpowiednio dopasowane bronie, zbroje itp. zdarza się oczywiście, że jeden pierścień pasuje do większości postaci. Każdy przedmiot podnosi konkretne statystyki (siła, szybkość) przy czym jednocześnie potrafi obniżyć inne o kilka punktów. Oprócz tego, że dany przedmiot potrafi nauczyć naszą postać danej umiejętności to niektóre przedmioty tylko podczas ich wyposażenia potrafią Nam dać np odporność przed odpowiednimi czarami, czy statusami co w przypadku niektórych jest bardzo potrzebne podczas walki. Oczywiście przedmioty ekwipunku dają również możliwości nauczenia się czarów jak i samej możliwości przyzwania przez białego maga Eidiolonów – czyli bestii zadających duże obrażenia

Mój Dream Team

Opisałem już system walki, przedstawiłem zarys historii wraz z postaciami głównymi a teraz czas przejścia do meritum całego bloga – po zapoznaniu się z powyższymi informacjami – mój wybór Drużyny. Werbuję zarówno jako mój ulubiony układ w grze jak i z powodu przywiązania do danej postaci oraz utożsamiania się z bohaterem. Oczywiście zwracam też uwagę na strategię i taktykę jaką można danym składem zastosować. Wchodzą w to walki poboczne jako przyjemność z prowadzenia tak wybornej drużyny jak i walka z najpotężniejszym przeciwnikiem w grze (Ozmą).

Domyślam się też, że inne osoby mają swoje osobiste drużyny marzeń skompletowane po jednej, dwie postaci z kilku gier. Sam osobiście liznąłem niejednego RPG-a. Chociażby inne Fajnale posiadające świetne i niezapomniane postacie, dlaczego ja się skupiam na jednej grze? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu urok tej gry sprawił, że utożsamiłem się z większością postaci jakie prezentuje. Każda z nich jest niepowtarzalna i uważam, że naprawdę warto dać im szansę i jak najbardziej zasługują, by znaleźć się w wymarzonej drużynie każdego fana rpg-ów.

Ale do rzeczy – tworząc swój DreamTeam w FF IX wiele osób może być poirytowanych tym, że Zidane jest postacią wymaganą praktycznie w każdej większej walce (o ile fabuła nie decyduje inaczej). Ja akurat jestem jedną z tych osób, która sobie bardzo ceni jego umiejętności jak i lubię jego charakter – więc absolutnie mi to nie przeszkadza i z pełną świadomością znajduje się jako postać obowiązkowo zwerbowana.

Oto jak i dlaczego wygląda moja drużyna:

Zidane -nie jestem maniakiem zbierania dosłownie wszystkiego co w grze możliwe, ale potwory (a zwłaszcza co więksi bossowie) potrafią w sobie skrywać wyjątkowo cenne itemki, których nie da się zdobyć w całej grze. Stąd jego obecność jest dla mnie wyjątkowo ważna z tego punktu widzenia. Duża ilość życia pozwala mu również przetrwać silne ataki, a doprowadzony do Transu potrafi nieźle złoić skórę co większym bydlakom.

Związek emocjonalny, a właściwie utożsamienie się z tą postacią jest niezwykły. I chociaż jak wspomniałem, najbliżej jest mi do Vivi’ego tak z Zidane’em przeżywa się większość przedstawionej Nam historii, najwięcej zwrotów akcji i zaskakujących sytuacji. Jeden z momentów, którego chyba nigdy nie zapomnę to, gdy osłabiony, bez sił i wiary podąża ścieżką. Na owej ścieżce napotyka wielu wrogów, ale przyjaciele go nie opuszczają, poświęcają się i pomagają mimo odpychania przez niego pomocy. Nie dają odporu chociaż nerwowo tłumaczy, że wszystko stracone i nic nie ma sensu. To taka swego rodzaju trauma – która ma swoje odbicie w Naszym rzeczywistym świecie. Ból, utrata kogoś bliskiego, choroba, sytuacja bez wyjścia – przyjaciół poznaje się w biedzie i to w najgorszej sytuacji oraz w najgorzym dołku to oni potrafią wyciągnąć do Nas pomocną dłoń. Ja osobiście coś o tym już wiem i doceniam to jak twórcy umiejętnie takie przesłanie umieścili w grze.

Vivi – jak tylko pamiętam w żadnej grze rpg nie wyobrażam sobie potyczek bez czarnego maga. Typowo mała ilość życia, ale za to potężne ataki magiczne – zwłaszcza po dobrym rozwinięciu postaci. Oprócz samej siły rażenia różnorodność ataków, które mają bardzo ważne znaczenie w grze, gdyż potwory są odporne na ogień-wrażliwe na lód i na odwrót, a Vivi jest w stanie zadać odpowiednie obrażenia praktycznie większości dzięki swojej liście czarów. W transie podczas walki podwójna magia, czyli dwukrotnie rzucony czar pod rząd z większymi obrażeniami to dla mnie jeden z najpotężniejszych transów. Do dziś pamiętam, gdy przechodziłem pierwszy raz grę i darłem się na całego Firaggga! I jeszcze raz!

gom5

Jeżeli chodzi o samo przyzwyczajenie do postaci to samo to, że magia (zwłaszcza czarna) ciekawiły mnie w fantastyce najbardziej. Jego cichy i niepozorny charakter, różnego rodzaju potknięcia potrafią rozśmieszyć prostym plaskiem twarzą na glebę.  Postać tajemnicza, gdzie widzimy tylko same oczy – od zawsze gdy gram starałem się zajrzeć w jego wnętrze i doszukać się czegoś nowego. I mimo swojej niezdarności – ten ciapek naprawdę zasługuje na miano Master Vivi.

Steiner – pod kątem sytemu walki jest to postać niezbędna z racji posiadania już w drużynie Viviego. Silny rycerz z dużą ilością życia i swoimi mocnymi atakami podczas transu staje się killerem w połączeniu z Vivim. Magia miecza to bardzo silne uderzenie liczące sobie procentowo level i siłę Steinera i wybrany czar Viviego. Jak dokładnie się to procentowo przedstawia nie wiem, ale jest naprawdę nieźle. Mając Viviego nie wyobrażam sobie nie mieć Steinera i tego nie wykorzystać – zwłaszcza, że w trudnych sytuacjach na pewno nie padnie Nam od razu – to silne powody przekonujące mnie do wyboru właśnie jego.

Jeżeli chodzi o samą postać to z pozoru poirytowany rycerzyk latający za królewną. Jego podskakiwanie jest zabawne, ale najbardziej mnie ruszał właśnie szacunek do samego Viviego. Wiem, że to tylko gra a ktoś powie, że przeżywam ale to blog o grach, a naszą pasją są gry więc.. Takie rzeczy się dla mnie liczą. Steiner świadom młodego wieku małego maga jest pod wrażeniem jego siły, odwagi i dojrzałości. Samo opanowanie zaklęć musiało być zapewne trudnym wyzwaniem dla niego. Ten szacunek i tą więź naprawdę widać przez całą Naszą wędrówkę. Nie jest tego za mało i nie jest tego nachalnie dużo – twórcy idealnie wyważyli w grze więzi postaci.

Quina -co? Quina? Kiedyś powiedział mi kumpel. To coś bierzesz do drużyny, a biały mag ? A leczenie postaci? Rzeczywiście decyzja o rezygnacji z białego maga i typowego podleczania dzięki czarom podczas walki jest dość dziwnym posunięciem. Aczkolwiek mawiał tak człowiek, który Quiny nigdy nie wytrenował. Ja widziałem w tej postaci ogromny potencjał. I tak chociażby niepozorna zabawa w łapanie żab miała swój procentowy stosunek do ataku Frog Drop. Wystarczyło trochę poświęcenia i złapanie 99 żab, odpowiedni lv i Quina jako pierwszy zawodnik chyba zadawał mi obrażenia 9999. W ogóle cała gama czarów z Blue Magic to istna mieszanka strategicznych podejść do przeciwnika jak choćby LV5 Deatch, gdzie potwór mający lv podzielny przez 5 padał po strzale. Nie jestem tutaj w stanie opisywać wszystkiego bo cały blog by mi zajęło opisanie korzyści płynących z tej magii. Dodam tylko, że świetna była też opcja Eat po transie gdzie można było się nauczyć nowego ataku po zjedzeniu potworka (oczywiście nie każdego). No i oczywiście Mighty Guard – czar wręcz nieoceniony. Brak białego maga wcale nie jest taki oczywisty przeglądając wszystkie umiejętności Quiny.

gom3

Oczywiście każda z postaci ma swoje unikalne właściwości, dzięki którym walczy się nią przyjemnie i na pstryknięcie palca mógłbym wyznaczyć mój drugi team opisując każdą z umiejętności dającą mi przewagę w walkach. To wszystko dlatego, że FF IX jest grą niezwykle wyważoną i niezależnie od wybranej drużyny każdy w pewien sposób uzupełnia każdego i lepiej lub gorzej ale w każdym składzie idzie tu sobie poradzić – co jest dużym plusem dla osób, które nie wybierają drużyny z uwagi na umiejętności, a właśnie z uwagi na przywiązanie do poszczególnych bohaterów.

Podsumowanie

Serio ? Ktoś dotrwał do podsumowania ? No chyba, że po chwili przeskoczyliście na sam koniec :P (ja niestety korekty nanoszę i chyba już 3 raz czytam… – Nacz.Os. Rep). Podsumowując – dzisiaj za temat wziąłem sobie głębsze wyjaśnienie czym dla mnie jest „drużyna”, którą się zbiera by wyruszyć w historię przedstawioną Nam w grze. Dla mnie i zapewne dla wielu graczy to właśnie jest piękne, gdy krok po kroku poznajemy postacie przy świetnie zaserwowanej Nam fabule. Za to uwielbiam gry RPG, gdzie po poznaniu wszystkich głównych postaci mamy możliwość wybrania tych postaci, które nam najbardziej pasują zarówno taktycznie jak i ze względu na charakter. Uwielbiam utożsamiać się z postaciami, wybrać te mi najbliższe i w miarę możliwości to nimi ruszyć na największe starcia jakie stawia przede mną gra. I kiedy widzę takie sformułowanie „zespół ludzi zorganizowanych w celu pełnienia jakiś zadań” – walę pięścią w stół mówiąc głośno NIE!

Tak! Wreszcie kończę i pozdrawiam wszystkich grających w RPGi, zbierających swoją drużynę marzeń z takich, czy innych powodów – a każdy powód jest tego wart.