NZBBK | Recenzja Gods

W POPRZEDNIM ODCINKU

„Borsuczy Rycerz” wypowiada wojnę Zapomnieniu ogarniającemu Graczy. Budzi ze snu starych i zapomnianych największych amigowych bohaterów, aby pomogli mu przeciwstawić się otchłani niepamięci! Razem z drużyną bardów oraz pierwszym „kapitanem” z odzysku Valdynem Lwie Serce z Lionheart’a wyruszają do mitologicznej Grecji w poszukiwaniu kolejnego zakurzonego wojaka. W tym czasie Zapomnienie także przygotowuje swoich „generałów” w tym największego starożytnego skurwola Karkosa, któremu może się przeciwstawić tylko ktoś dorównujący mu swoją legendą… Całość możecie przeczytać tu: LIONHEART

*******

Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze

Ten młody zdusi Centaury,

Piekłu ofiarę wydrze,

Do nieba pójdzie po laury!

hercHercules (Heracles) Fighting Cerberus – Boris Vallejo (1988)

Oczyściwszy się ze wszystkich grzechów przybył do miasta Tajnaros, gdzie było wejście do podziemia. Nie zwierzał się nikomu i nocą wśliznął się do zaklętej pieczary, która prowadziła do Hadesu. Zjawił się tak nagle, że na widok olbrzymiego męża z maczugą cienie, upiory i szkarady piekielne zaczęły uciekać. To mu dodało otuchy. Śmiało stanął przed Plutonem i powiedział, po co przychodzi. Bóg rozgniewał się i chciał uderzyć go berłem, ale Herakles prędko strzałę położył na cięciwie i dotkliwie zranił nieśmiertelnego. W podziemiu nie było lekarza, musiał więc Pluton pojechać na Olimp, gdzie medyk niebieski opatrzył mu ranę. Tymczasem bohater odszukał Cerbera, który ze strachu zaszył się w najciemniejszy kąt Tartaru. Psisko broniło się rozpaczliwie, lecz Herakles trzymał je mocno, aż wyprowadził na światło dzienne. Wtedy Cerber spokorniał i tylko wył żałośnie, nieprzyzwyczajony oddychać powietrzem ziemi. Eurysteus schował się do piwnicy, gdy mu dano znać, że Herakles niesie Cerbera. Kazał mu powiedzieć przez herolda, żeby psa puścił i sam sobie szedł precz, bo już ukończył wszystkich prac dwanaście. Uwolniony Cerber jednym susem znalazł się w Tartarze i ze skomleniem przywarł do nóg Plutona, jakby prosząc, żeby go więcej nie wypędzano na świat, gdzie pali się takie jaskrawe słońce.

 Jan Parandowski – „Mitologia” (1924)

PROLOG

 – Jesteśmy na miejscu! Valdynie gdzieś ty się schował?

– Cichaj Borsuku! Zwiad robię czy Karkosa gdzieś nie ma. Widzisz tą parę lwiątek co tam spółkują nad przepaścią?

– Widzę. Buhehe. Teraz widzę! Ty i Ilenka to wstydu nie macie. Tak przy ludziach…

– Cel uświęca środki! przynajmniej z Karkosem mamy spokój. Widzę, że do zamtuza poszedł. Dobę co najmniej go nie będzie!

– Pieprzony dupcyngiel ma wydolność… Dobra Bardy! Grać i zbudzić mi tu mojego kolejnego Kapitana! Ooo widzę Valdynie, że niezłe płuca ma Twoja kobitka… Kończ już i ubierz ją w końcu…

– Zazdrość dupę ściska?! A kogóż to Borsuczy Rycerzu chcesz zbudzić na tych greckich ruinach? Same zgliszcza tu ino…

– To pozostałości po Arkadii – Teatrze Bólu! Najgorszej z możliwych ścieżek zdrowia dla ówczesnych śmiałków. Pełnej bestii, potworów a nawet greccy bogowie się tutaj lubili przebierać za bossów! Widzisz te kości? To śmiałkowie, którzy chcieli ją przebyć…

– A po cholerę?

– Po Nieśmiertelność Valdynie! Najwspanialszą z nagród dla mitycznych herosów. Po Boskość!

– I pewnie jak to w bajkach bywało, nikomu się nie udało?

– Był jeden… Największy ówczesny bohater… Pół bóg, pół człowiek – Herkules! To po niego tu przybyliśmy…

– Szefie ogarnij się! Przecież Karkos już Herkulesa przerobił na zrazy!

– Dupesa nie Herkulesa! To kierwa popierdółka jakaś była! Prawdziwy Herkules leży tutaj, zapomniany przez wszystkich przez prawie ćwierć wieku! Eee, bardy co wy tam pitolicie bez ładu i składu? Grać mi tu nutę z przytupem, zagrzewającą do boju, a nie jakieś pogrzebowe zawodzenie! To nie stypa! Pamiętacie co tam Ślepy Strażnik o Teatrze Bólu śpiewał na biesiadach?

 *******

GODS

RENEGADE / BITMAP BROTHERS (1991)

AMIGA (2 DYSKI) / AMIGA CD32 (SKŁADANKA)

ATARI ST / PC-DOS / SNES / MDRV / NEC PC 98 / ACORN

PLATFORMER / AKCJA – PRZYGODA

godsminiWitam ponownie wszystkich RetroGraczy oraz RetroGraczki w kolejnym odcinku mojego mini-cyklu przypominającego Wam najlepsze amigowe (i nie tylko) „bohaterskie” gry (bo Borsuk twierdzi, że tu coś o grach pisze – Nacz. Os. Rep.)! Pamiętacie jeszcze jednego z najlepszych developerów 16-bitowej branży – Bitmapowych Braci? Jak nie jak tak! Obok Team 17, czy Factor 5 – największe tuzy przyjaciółkowego grania! Praktycznie każda z ich gier to było wydarzenie i to przez duże W. Któż z Was nie pamięta Speedball’i, Chaos Engine, czy Cadaver’a? Oprócz pokładów grywalności największą cechą charakterystyczną gier tworzonych przez Bitmap Brothers była dopieszczona i bardzo specyficzna, ale jednocześnie rozpoznawalna „metaliczna” oprawa graficzna. Wystarczył rzut okiem na wylewające się z ekranu światy i już serduszko się radowało – kolejna wielka gra od moich ulubionych autorów! I na dodatek umiejscowiona w mojej ulubionej greckiej mitologii! Z całym dobrodziejstwem inwentarza czyli: bogami, herosami, mitycznymi stworami pokroju harpii, minotaurów, czy tytanów –  dłuuuugo przed narodzinami sławnego Boga Wojny… Mój pierwszy kontakt z „Gods” nastąpił w stareńkim numerze „Amiga Action„, kiedy zerkając na listę największych growych hitów mój wzrok dosięgnął pierwszego miejsca z gatunku action-adventure. A na pierwszym miejscu rządzili i to nawet przez parę lat właśnie ONI:

BOGOWIE

Po zakupie ukochanej Amigi 500 plan był prosty: kupno czystych dyskietek, udanie się do sklepu nagrywającego „jeszcze” wtedy legalnie amigowe gry i granie do usrania w domu! Jak postanowiłem tak też uczyniłem i dokładnie tego samego dnia Amiga i opisywana przeze mnie gra wylądowały u mnie na biurku. O Bogowie! Ależ cierpiałem odrabiając jakieś bzdurne zadania domowe, a przyjaciółka stała zapakowana na podłodze i czekała aż ją rozbiorę! Katusze cierpiałem! Na biurku język polski zaś w głowie Gods, Prehistorik i Hudson Hawk, które nagrałem w „Dynamicu”… Dlatego chciałbym przeprosić Was wszystkich za błędy i styl, gdyż sami widzicie, że miłość do grania ograniczała mój rozwój intelektualny już od lat młodzieńczych… Ale może do rzeczy! Czymże są Ci „Bogowie”, że tak się nimi zachwycam? Ale zanim wejdziemy do naszego śmiertelnego labiryntu, oddajmy jeszcze na chwilę głos Borsuczemu Rycerzowi, bo słyszę, że coś tam marudzi pod nosem…

gods1

*******

– Borsuku! Jakieś cholerstwo się z piasku podnosi! Golem czy ki ….

– Brzdękać dalej bardy bez szkoły muzycznej! Żaden Golem – toż to hełm naszego Herkulesa! Głośniej orkiestra! Cały ten cholerny piach mi tu macie z ruin wykurzyć!

– Witaj Borsuczy Rycerzu…

– Witaj Herkulesie! Widzę, że mnie jeszcze pamiętasz?!

– Śmierdzisz tymi fajkami na kilometr kopciuchu… Dzięki za wykopki. Już myślałem, że wieczność tu spędzę… Ja, półbóg uwięziony pod złotym morzem pustyni… Bogowie nie są sprawiedliwi.. A któryż to rok mamy? Czuję się jakbym całą wieczność tu spędził…

– 2015 Herkuś. 24 bite lata tam leżałeś bidulko… Jak to się stało? Bitmapowi Bracia nawet o tobie zapomnieli?

– Najwyraźniej… Pamiętam tylko, że kolejny raz próbowałem przebyć Teatr Bólu i nagle wszystko się zawaliło… Myślałem, może Bracia zrobią drugą część moich przygód i mnie uwolnią? Może znowu będę dzielił i rządził wśród herosów Naszej Pani Amigi?

– Na razie to nie ma czym rządzić Herk… Amiga upadła, tylko nieliczni gracze o Niej pamiętają. Nieliczni niosą Ją w sercach. Króluje Zapomnienie i jego bohaterowie… Ja zbieram niedobitków i próbuję zbudzić Zapomnianych…

– Bohaterów? A kogoś już postawiłeś na nogi?

– Valdyna.

– Zwierzyniec budujesz, że Ci lew potrzebny? Żartuję, pozdrów go ode mnie, ale najpierw mi powiedz – dlaczego padło na mnie?

– Karkosa trza ubić.

– Karkosa? Eeee? To ja poproszę ten piach z powrotem! Ino żwawo! Słyszałem, że ten kark zaszlachtował wszystkich bogów Olimpu! Sam sobie go ubij Borsuku…

– Cykor?

– Herkules się niczego nie boi! Cholero jedna, a przynajmniej masz jakiś plan?

– Zwariowany ale mam! Karkos i Ty jesteście bogami przeca? Nieśmiertelnymi?

– Nie byłbym tego taki pewien w moim przypadku… To było tak dawno, że nawet nie pamiętam czy pokonałem wszystkie poziomy Arkadii? Czy mi się udało? Nie widzę żadnych oznak mojej boskości…

– Fujarka?

– Malutka jak u ciebie… Aż strach szczać przy Valdynie…

– Czyli wszystko jasne. Ogarniaj się Herkuś na szybko i biegusiem przez Teatrzyk do Karkosa. Tylko jako bóg masz jakiekolwiek szanse…

– Z tobą u boku Borsuczy Rycerzu to będzie przyjemność! Pamiętasz coś jeszcze? Ćwierć wieku minęło prawie…

– Szczerze? To niedużo. Ginęliśmy zawsze, gdzieś koło trzeciego poziomu. Ponoć Arkadia była źle zcrackowana! Potwory rodziły się nieustannie w ilościach hurtowych…

– Ha! Wiedziałem, że coś tu śmierdziało! Ciskałem mym orężem niczym stu łuczników w jednym ciele, ale kiedy bestii kupa i Herkules dupa!

– Czekaj, dzwonię do Fajrlajtów, niech dobrego cracka przyślą! Fajrlajty?! Dawać mi tu dobrego cracka do Teatru Bólu w „GODS-ach”! Ino żwawo!

– Borsuku zapchlony nie tak prędko! Zapomnianego towaru poszukujesz… Cennego.. Zaproponuj coś na wymianę…

– Może byście nerdy bęcki chciały, co?

– Twoja VIP-owska złota karta do Burdla Nimf Wiecznych Błon!

– Nie kierwa, NIGDY w życiu! Nie oddam!

– To sam sobie radź…

– Dobra już chciwcy, niech będzie! Tylko ani słowa mojej Chomiczej Żonie, że taką kartę miałem… Widzisz Herkuś ile ty mnie kosztujesz?

– Znasz to przysłowie Borsuku? Nie wyciągniesz jak nie wsadzisz! Odbezpieczyli dobrze już ten Teatr? Ruszamy?

– Taa, dostałem eskę. Wciskaj się w zbroję! Wchodzimy!

– Eskę? Mówisz do jakiegoś kalkulatora? O co tu chodzi?

– Później, Heniek, później… Teraz czas na wyzwanie!

*******

goods11

Na czym to ja skończyłem? Aha – patrząc na rozgrywkę jest to naprawdę konkretne danie złożone z: platformera, gry zręcznościowo-przygodowej oraz delikatnej szczypty strzelanki pokroju tytułów run’n gun (Metal Slug, Turrican). Z moich wcześniejszych wypocin już pewnie domyśliliście się, w kogo tym razem przyjdzie nam się wcielić. Tadam! W Herkulesa! Wiem, że w czasach Kratosa może nie jest to najbardziej ekscytujące przeżycie na świecie, ale te prawie 25 lat temu, dla nastolatka, który przeczytał całą „Mitologię” Parandowskiego (Ciekawe, jak u Was? Czytał kto?) było to naprawdę rajcujące doświadczenie. I właśnie stąd te elementy strzelankowe – Herkules, jak wiadomo, we władaniu bronią wszelaką ma stopień mistrzowski, ręka jego szybsza od rewolwerowca i silny niczym bizon w zalotach – stąd nie walczy chłopisko wręcz, tylko każdą bronią jaką znajdzie napiernicza z dystansu. Nie dość, że rzuca, włóczniami, toporami, gwiazdkami to dodatkowo po zebraniu kolejnego symbolu tej samej broni – multiplikuje ją. Dochodzi nawet do takich sytuacji, że siejemy śmierć za pomocą 3 włóczni, 2 magicznych pocisków i jednej błyskawicy jednocześnie – czyli  jak widzicie nastrzelać, a raczej narzucać w tej grze się trzeba i to sporo! Akcję gry oczywiście jak na czasy 16-bitowe i platformówkę przystało – widzimy z boku, Teatr Bólu jest reprezentowany przez wielopoziomowe lochy: pełne zarówno przedmiotów pomocniczych, skarbów, zagadek do rozwikłania – jak i z drugiej strony potworów (w ilościach ławicowych) i zmyślnych, śmiertelnych pułapek! Czyli prawie jak:

ROGALIK

Tylko taki zręcznościowy, z widokiem z boku i platformami, ekwipunkiem ograniczonym do czterech miejsc (a w rzeczywistości trzech – gdyż, ktoś niespełna rozumu wymyślił sobie, że w plecaku jedno miejsce musi być zawsze puste… Po co? Nie wiem…) No i pozbawiony najważniejszych elementów rpg – czyli wszelkich opisanych liczbami atrybutów pokroju siły, czy zręczności. Jeżeli ktoś nie wie o jakiego rogalika chodzi, to odpowiadam, że nie o tego z piekarni tylko o rodzaj gier – Roguelike – proste rpg, z widokiem z góry i grafiką głównie w postaci informacyjnej… Ale do sedna – jeżeli weźmiemy pod uwagę, że siłę naszego herosa odzwierciedla moc naszej broni, witalność zaś jest przedstawiona graficznie w formie słoju wypełnionego naszą krwią (mającą dziwny kolor), zręczność to nasze paluchy operujące dżojstikiem, a szczęście zostało zastąpione przez autorów adaptującym się do umiejętności gracza poziomem trudności (ilość potworów i ich jakość jest dopasowywana na bieżąco do rozgrywki – leszcze mają łatwiej, wymiatacze szybciej będą umierać…) – to mamy tutaj KAPITALNEGO rogalika! Wszystkie cechy charakterystyczne dla tego gatunku są tutaj jak najbardziej obecne, czyli:

BESTIARIUSZ – ojojoj, czego my tu nie mamy! Już na pierwszych etapach Teatru Bólu spotykamy: patykonogie dwunożne gadopłazy, goblinoidów o umięśnionych ramionach, paskudne harpie – wdzięcznie skrzeczące w czasie likwidacji, kamienne głowy plujące pociskami, ożywające kamienne gargulce, krasnoludopodbne mięśniaki okute w zbroje, obrzydliwe latające insekty, wielkie węże chowające się w starożytnych wazach i plujące jadem, zakapturzeni mnisi-zabójcy, masywne nosorożce bojowe, a nawet później jamochłonowe latające dziwadła, czy grzyby (te grzyby paradoksalnie wypadają tutaj na najbardziej normalne – Nacz.Os. Rep.). /Taaa szczególnie latające…/ Czyli jest różnorodnie! Zapomniałbym dodać, że w czasie swojej wędrówki możemy także natrafić na złodziejaszków, chętnie kradnących świecidełka w zasięgu ich wzroku – warto się zastanowić kiedy ubić takiego cholernika – może najpierw niech pozbiera niedostępne klejnoty? Oczywiście nie obędzie się także bez większych bestii do ubicia w postaci bossów umiejscowionych na końcu każdego ze światów: wielkiego, ale prostego w ukatrupieniu tytana Centuriona miotającego żelastwem, skrzydlatego Smoka zionącego ogniem, ale mającego słabość do klejnotów, przerośniętego Minotaura, co urwał się z greckiej torridy. Czyli podsumowując – palec pewnie rozboli Cię od „rzucania”, ale autorzy pięknie odrobili lekcję z różnorodności przeciwników!

ŻELASTWO – czyli bronie. Tutaj także Drogi Graczu nie ma powodów do narzekań. Twórcy zaszaleli i w czasie pogoni za boskością znajdziesz na drodze zarówno podstawowe narzędzia mordu jak: noże, gwiazdki, maczugi, włócznie i topory (młotki), oraz magiczne instrumenty zagłady: ogniste kule, kolczaste pociski samonaprowadzające, bomby czasowe oraz najsilniejsze z nich pioruny. Bronie podstawowe możesz dodatkowo upgradować – czy to w sklepie, czy poprzez znajdźkę i zwiększyć w ten sposób ilość wyrzucanych pocisków danego rodzaju od jednego do trzech maksymalnie. Czarodziejskie ustrojstwa zaś stanowią jakże miłe i śmiercionośne uzupełnienie naszego arsenału, gdyż są wyrzucane przez naszego śmiałka jednocześnie z podstawowymi! Aha i jak przystało na świetna grę akcji – każda broń różni się od siebie wielkością zadawanych obrażeń – od najsłabszych noży (1) do najmocniejszego pioruna (25). Żelastwo, jak widać kowale z Bitmap Brothers także wykuli nam tutaj spektakularne, a i nawet ziarenko magii dodali!

gods22

SKARBY, SEKRETY, ZAGADKI – esencja naszej przygody! Skarbów w Arkadii leży bogactwo – od wartościowych: jak mieszki złota, czy różnorakie klejnoty, za które możemy później nabyć upgrad’y i inne przedmioty, poprzez – lecznicze: wszelkiego rodzaju jedzenie i potiony regenerujące witalność albo nawet dodatkowe „życia” dla naszego protagonisty, aż po – przedmioty „questowe” (artefakty): kielichy, krzyże, magiczne kamienie – potrzebne do otwarcia specyficznych lokacji w danej miejscówce i postępu w dalszej przygodzie. Sekretów zaś tutaj jest tyle, że sam nawet ich nie ogarniam: losowych zależnych od stylu naszej gry (dodatkowe życia dla słabszych graczy), sekretów „warunkowych”, pojawiających się po spełnieniu określonych ukrytych warunków w grze (zabicie bossa bez utraty życia), a także sekretów opartych na rożnego rodzaju mechanizmach – od przełączników i wajch, poprzez płyty naciskowe, ruchome ściany czy ukryte elementy wystroju, które możemy aktywować. Często i gęsto przełączając jakiś przełącznik nie zdajemy sobie sprawy, że uruchomiliśmy już sekwencję wyzwalającą ukrytą skrzynkę bądź śmiertelną pułapkę i tylko od kolejności przełączania kolejnych wajch zależy jaką nagrodę otrzymamy… Kombinowania więc jest tutaj naprawdę sporo!

LOCHY, DRZWI i PUŁAPKI – Arkadia składa się z 4 światów głównych: Miasta, Świątyni, Labiryntu i Podziemi. Każdy z podstawowych światów jest podzielony na 3 dodatkowe poziomy oraz na walkę z finałowym szefem. Niech Was nie zwiedzie mała ilość poziomów, gdyż po początkowych nierozległych etapach przychodzą kolosalne, pełne rozgałęzień w pionie i poziomie, które musimy mapować sobie w locie w naszej głowie, aby nie zabłądzić. Jeżeli dodacie do tego multum drzwi i kluczy do tychże, oraz wspomniane wcześniej wajchy otwierających nowe drogi – to naprawdę Teatr Bólu jawi się przed nami jako prawdziwe wyzwanie. Żeby nie było za łatwo – tak naszprycowane pułapkami niczym Lance Armstrong dopingiem przed Tour de France! Morgenszterny wystrzeliwujące z podłogi, ukryte zapadnie, zgniatające ściany, kolczaste doły – nie martw się – będziesz tu ginął Herkulesie na wiele sposobów…

KUPIEC – każda porządna gra pseudo rpg, nie może się przecież obejść bez sklepu czy jakiegoś kupca, no nie? „Bogowie” oczywiście jak na świetnego platformera akcji udającego rogalika także mają swojego przekupę.  Po przejściu kilku poziomów majestatycznym krokiem wita nas przysłany przez greckie bóstwa handlarz, który oferuje nam w swoim sklepie wszelkie pomocne dobra. Oręż, upgrade’y do niego, jedzenie, butelczyny jak i magiczne cacuszka możemy nabyć za zebrane we wcześniejszych poziomach świecidełka i mieszki złota.
gods4

SMAKUJE?

Wspomniałem już we wstępie, że wystarczy jeden rzut oka na oprawę graficzną Gods i już wiemy, że to gra stworzona przez Bitmapowych Braci! Ja osobiście uwielbiam ich styl graficzny: kamienno-metaliczny, chłodny, ale dopieszczony w każdym szczególe, zajeżdżający delikatnie steam punkiem, z barczystymi mięsistymi postaciami. Pełen szczegółowych ozdobników, ornamentów, różnorodnych kafli, czy gobelinów na ścianach, z wielkim przywiązaniem grafików do detali przedstawianych przedmiotów i wrogów. Dla mnie bomba! Oczywiście scrolling mógłby być tutaj bardziej płynny – zdecydowanie nie jest to szczyt możliwości amigi… Najbardziej jednak daje się we znaki monotonia graficzna poziomów, ich małe zróżnicowanie, bo czymże się różni Świątynia od Labiryntu? Innym kolorem i gatunkiem kafelków, ozdobników, świeczników bądź innych elementów mitologicznego wystroju? Tylko? Pod koniec naszej przygody możemy już odczuwać delikatne znużenie podobnymi do siebie etapami… Oprawa dźwiękowa to w rzeczywistości jęki naszego zmęczonego podróżą bohatera, przeplatane szczękiem rzucanego oręża i jazgotem zarzynanych potworów. Najbardziej pożądanym przez Was jednak odgłosem w grze, będzie z pewnością metaliczny brzdęk upadających kosztowności. Tego jestem pewien… Ewentualnie przenikliwe skrzypienie starych wrót bądź nieużywanych od lat przełączników. Muzyki tutaj za dużo także nie usłyszycie z wyjątkiem przygotowanej przez Nation XII wpadającej zarówno w ucho jak i w głowę piosenki tytułowej.

Na razie macie przed oczami chyba co najmniej grę generacji? Widocznie nie na daremno tyle lat okupowała amigowe listy przebojów, ale jeśli mam być szczery, to nie jest aż tak różowo. Gra posiada pewne mankamenty, które spowodowały, że nie otrzymała ode mnie wykrzyknika przyznawanego przez R’n’G absolutnym killerom. Jakież to niedociągnięcia? Blokujący strzelanie i średnio wygodny ekwipunek – to największa z wad – aby wziąć artefakt należy się schylić i nacisnąć przycisk ataku (dlaczego samo kucnięcie nie powoduje zebrania przedmiotu z automatu?) – czyli w kuckach niestety nie powalczysz!  Dziwny facet z Herkulesa – z drabiny potrafi jedną ręką ciskać arsenałem, a klęczenia używa chyba tylko do modlitwy… Sporo krwi mogą nam popsuć także w czasie walki drzwi, drabiny czy przełączniki – bo gdy będziemy chcieli odskoczyć od wroga i zamiast precyzyjnego skosu wejdzie nam sama góra – postać zamiast skoczyć przystąpi do interakcji z otoczeniem. Powoduje to, że walka wymaga bardziej taktycznego podejścia od innych chodzonych platformerów-strzelanek, zaś grającym na „pałę” sukcesu nie wróżę… Poziom trudności z powodu swojej adaptacyjności też potrafi napsuć graczowi sporo krwi – wrzucając nieraz odpornego skurczybyka w nieoczekiwane miejsce, lub zwiększa ilość teleportujących się za plecy przeciwników. Czyli nie ciesz się Graczu, że przez pierwsze poziomy idzie Ci jak po maśle. Bogowie już w kolejnych poziomach szykują dla Ciebie niespodziankę…gods5

WYBORNIE!

Powyższe nietrafione składniki nie psują jednak smaku skomponowanego przez 16-bitowych mistrzów kuchni dania i dalej smakuje ono przepysznie! Wielka różnorodność rozgrywki łącząca w sobie tyle zróżnicowanych elementów (platformer, strzelanka, action-adventure, udawany „rogal” z widokiem z boku) połączona z ciągłym rozwojem arsenału naszej postaci, toną sekretów, znajdziek i zagadek oraz klimatycznie oddaną atmosferą mitologicznych budowli zamieszkanych przez hordy nieprzyjaznych bestii powoduje Drogi RetroGraczu, że mimo upływu prawie ćwierć wieku od premiery –  szczerze zachęcam do ponownego obudzenia Herkulesa po latach i spróbowania swoich umiejętności przetrwania w Teatrze Bólu!

CZAS NA ODPOCZYNEK?

– Uwaga ludziska! Jakieś truchło przypełzło! Zombie za drzewami. Na plasterki!

– Wstrzymaj ostrze Valdynie! To nie zgniłek, tylko nasz przyjaciel Herkuś troszku zakrwawiony…

– Zakrwawiony? Wygląda jakby hipopotamicę na „indianina” wychędożył…

– Schowaj miecz sierściuchu! Witaj Borsuku… Misja wykonana… Ledwom żyw…

– Opowiadaj Heniek co zaszło? Karkos zgładzony?

– Ginąłem tysiące razy! Co ja mówię! Setki tysięcy razy! Karkosssss sssskurwiel! Obcinał mi wszystkie członki po stokroć!

– Dosłownie wszystkie?

– Dosłownie! Ginąłem na wszystkie możliwe sposoby jakie znam i paru nowych też się nauczyłem… Najpierw szlachtował swoimi kosami. Dusił łańcuchami. Rozrywał rękoma, a później nawet końmi. Spalał mnie ogniem. Topił w bagnie, a nawet we własnym moczu… Magii Zeusa i Posejdona używał. Rozczłonkowywał na plasterki, smażył i zjadał. Pomysłowy kat z niego…

– Współczuje biedaku. Jak to wytrzymywałeś?

– Tak jak mówiłeś Borsuczy Rycerzu, odwracałem uwagę od swoich cierpień. Myślałem o swojej pięknej żonie Dejanirze kiedy ginąłem. O jej kuszących kształtach! Także o Naszej Pani Amidze i czasach jej świetności.. Pokonanie Karkosa było moim motorem napędowym i nie pozwoliło mi zwariować. Chociaż było blisko… Ale on nie wytrzymał pierwszy…

– Karkos zwariował? Zawsze był debil ostro szurnięty. Wiedziałem, że w końcu spuchnie… Jak żeś to uczynił?

– Kiedy zabijał mnie pierwszy raz i napawał się moją głową zatkniętą na pal, wychyliłem się zza skał i powiedziałem: – A kuku! Wkurwił się nie na żarty. Kolejna śmierć i znowu – A kuku! I powtórka. I kolejny raz. Ze trzy dni nie dał poznać nawet zaskoczenia po sobie… „- Bogów zabijałem!” – wrzeszczał – „Diabelskie pomioty! Tytanów na pęczki! Nie straszny mi jakiś wypierdek z przeszłości!” I kiedy tak darł się wniebogłosy po raz tysięczny – powiedziałem mu to…!

– Eee? Jakieś zaklęcie?

– Wzdęcie nie zaklęcie Valdynie! Powiedziałeś mu Herkuś dokładnie to co kazałem?

– Dokładnie Borsuku tak jak mi mówiłeś, zakrzyknąłem –  Karkosie! Pozdrów żonę! – Oniemiał… Ale zabił mnie znowu, i znowu, i znowu. Bolało, ale czekałem śmiejąc się w duchu i mówiąc przed każdą śmiercią: pozdrów żonę, pozdrów żonę, pozdrów żonę… Obserwowałem jak zaczyna wariować…

– I?

– I dziś rano z uśmiechem na ustach obudziłem go sącząc do ucha: – Pozdrów żonę! Dodając: Rogaczu!

– Pękł?

– Pękł… Odciął łańcuchy i ostrza. Płakał. Przepraszał, ze ją zabił. Później cieszył się jednak, że niewiernej się należało… Nie wiedziałem Borsuku, że takie demony przeszłości go prześladują… W pewnym momencie zrobiło mi się go zwyczajnie po ludzku żal. Wręczył mi swoje ostrza i odszedł mówiąc coś o pustelni, odkupieniu win, odrzuceniu kontraktu na sequele. I że to wszystko pierdoli i przechodzi do Nintendo bo tam nie ma przemocy i seksu…

– Nintendo powiadasz? No to będzie z Marianem i Linkiem na ryby chodził, a z Yoshim sweterki plótł na drutach… No to mamy chłopa z głowy. Heniek, Mój ty bohaterze! Ninny to wiekowa ekipa… O nich też zapominają powoli… Oni są na wpół retro i nowocześni zarazem. Neutralni. Teraz Heniu połóż się spać wygodnie i daj odpocząć tej zaoranej bliznami kupie mięśni. Dla mitologicznych stworów i tak jesteś już bogiem, pójdą za tobą w ogień! Odpocznij, a nasze służki zagrają ci coś co ukoi twe rany. „Into the Wonderful”!

–  Borsuczy Rycerzu! Boski Herkulesie! Kapitanie Valdynie! Mord! Pułapka! Zasadzka!

– Łap oddech zwiadowco! Spokojnie. A teraz migiem opowiadaj!

– Japońscy zabójcy! Chłopy za dziwki przebrane! W zamtuzie! Wojaki nasze poszły na rżnięcie… a tu ich zarżnęli!

RetrometrGW NASTĘPNYM ODCINKU

— LEANDER —

PS.1 – Blind Guardian z utworem „Theatre of Pain” zgodził się u mnie wystąpić po przegranym zakładzie z Naczelnym czyli z Repipem. Skurkojad zrobił więcej pompek niż cała banda metali razem wzięta…

PS.2 – Boris Vallejo został przez nas zaproszony na Zlot PPE.PL, z którego akty będzie na bieżąco malował i umieszczał w swoim nowym albumie „Zróżnicowanie mięśni piwnych wśród graczy”

PS3. – STEROWANIE:

PRAWO, LEWO – marsz Herkulesem. FIRE – rzut bronią. SKOSY GÓRNE – skoki. W czasie skoku GÓRA – chwycenie drabiny w locie. GÓRA – wspinanie po drabinie, interakcja z otoczeniem. GÓRA + FIRE – otwieranie drzwi, przełączanie przełączników. DÓŁ – schylanie (nie można atakować). DÓŁ + FIRE – zbieranie artefaktów.

O RetroBorsuk 105 artykułów
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.