Wyzwanie Retro Bingo na RnG: 3 edycja (update #3)

Retro Bingo 3

Ufff pora na kolejne podsumowanie! Jesień idzie to i calaków bingowicze wypatrują.

Urlopy niestety są już tylko wspomnieniem, choć u mnie raczej marzeniem bo kurna wiecznie tyram, może na złotą jesień coś niecoś… w każdym razie bingo grzeje nasze serduszka mocno, jak co miesiąc było grubo! Chyba każdy ma już szanse na calaka, będzie świetne podsumowanie.

Jak zwykle najpierw tabelka + zasady, potem jedziemy indywidualnie!


Wyzwanie Retro Bingo 3

ZASADY

  • zaczynamy grę od 15 czerwca 2020, zakończymy 15 grudnia 2020 (gry zaliczone wcześniej odpadają, napoczęte przed 15.06, a skończone po mogą być)
  • jedno pole = jedna gra, jedną grę liczysz raz. Wyjątek stanowią pola A5, C1, E2, E3 i E5, tutaj można wykorzystać gry użyte również do innych pól
  • trzeba mieć 5 pól w jednym rzędzie (pion, poziom, ukos) by uzyskać bingo
  • w przypadku zakreślenia już jednego pola, podobnie jak w krzyżówce zostaje ono „pełne” i możesz je wykorzystać przy robieniu innego bingo
  • twoje ostateczne ułożenie bingo zatwierdzasz wraz z końcem zabawy, do tej pory możesz dowolnie kombinować z umieszczaniem skończonych przez ciebie gier
  • w razie ogrywania kompilacji gier w której znajduje się więcej niż jeden szpil (np. Contra Anniversary Collection), każdy traktowany jest jako osobna gra
  • uczestnictwo kompletnie „for fun”, nie będziemy nikomu zaglądać do łóżka i żądać udowodnienia skończonych gier, sami też bierzemy w grze udział
  • mimo iż to strona retro, to nie ma nic złego w tym że przechodzisz jakąś nowość i ją dasz do bingo jeśli spełnia kryteria pola
  • w przypadku pola „BINGO CHALLANGE” możesz się posiłkować nie tylko tym co aktualnie zostało ograne przez bingowiczów, ale i w przeszłości. Podsumowanie pierwszej edycji znajduje się tutaj i tutaj, a drugiej tu
  • gdyby zasady wymagały doprecyzowania to rezerwujemy sobie prawo do ich modyfikacji

repip

Mimo iż nie mam jakoś dużo czasu na cokolwiek, w bingo mi poszło nieźle. Niemal w stylu godnym Napoleona uderzając strategicznie udało się ogrywając jedynie 3 gry zdobyć aż 6 kratek.

Do tej pory wpadło: B1 – MELOMAN – SSX3; B2 – TUBA GRA!; C3 – KOMENTATOR; C5 – BACK TO THE 90’s – WipEout; D1 – BINGO W KIESZENI Ape Escape P; D2 – LICENCJA NA GRANIE – THPS; D3 – NIGHT RIDER – Freekstyle; E3 – PILOT CZASU – Sturmwind.

A1 – W MORDE MU – no cóż, przybył do mnie z wizytą duszpasterską Ślepy, nieco się porobiliśmy nie ukrywam… no i postanowiliśmy ubić jakieś kafelki z bingo. Odpalony został legendarny Soul Calibur II i okładaliśmy się nieco. Dumny byłem szczególnie z wygranej (postacie wybrane losowo) Astarothem z jego Raphaelem. Jeśli ktoś nie grał to wyjaśnię, Raphael to napierdzielający w ślepo jak dziki szpadą szermierz z którym wymiata nawet 80cio letni ślepiec. Astaroth to góra mięśni… bardzo wolna i techniczna góra mięśni, która nie miała szans z szybkim szermierzem w tym stanie upojenia… a jednak wygrałem!

SCII legenda bez końca zawsze gotowa na imprezach!

A4 – CORONA-19 – wpadł mi Shox na PS2, który to jest rewelacyjny i godny polecenia z wszech miar. Jak się okazało zostałem tam królem szos, po uprzednim pokonaniu w nierównej walce króla Shoxa. Wyzwał mnie na pojedynek po wygraniu wszystkich turniejów, jeździł platynowym Porsche i startował przede mną przez co zawsze musiałem go gonić. Ale co tam, gnój został zdetronizowany, a ja zostałem nowym Królem Shoxem i dzierżę koronę co udokumentowałem!

o tym jak zostałem Królem Shoxem!

A5 – MOCARZ – w końcu i ja coś dorzuciłem do naszego HiScore Alley, w pewnym sensie za namową Gralingrada który to zachęcił do porównania czasów w Shox. Jak się okazało nie jestem takim piernikiem jak mi się wydawało. Choć mój rywal w dwóch rajdach mnie zmiażdżył, to cztery czasy wykręcone przeze mnie są godne „Mocarza” ;].

Shox: Rally Reinvented hi score

godne mocarza czasy w Shox już są w HiScore Alley

Po wszystkim jeszcze dołączyłem czasy do kolejnego szpila, XG3, czekam na śmiałków!

XG3 hiscore repip

B3 – BINGO CHALLANGE – w 2 edycji bingo Bukovsky zaliczył sobie jeden kafel grając w przeglądarkowego T-Rexa. Skoczny gad mnie zaintrygował po tym jak widziałem screeny w recenzji N od Lukegi i przypomniałem sobie o nim. Nie pobiłem wciąż rekordu Bukovskiego, ale jeszcze pogram kilka razy ;)

skoczny T-Rex też na coś się w końcu przydał

D1 – UBIJ GADA! – postanowiłem ubić dwie muchy na jednym ogniu, czy jakoś tak… gdy już graliśmy w Soul Calibura II oboje wybraliśmy Lizardmana. Ślepy sam w sobie jest już niezłym gadem, ale teraz to już na pewno się liczy! Nie dziwię się dlaczego nigdy nie braliśmy tej postaci… straszny syf, no ale czego nie robi się dla bingo po pijaku. Choć większość pojedynków wygrał Ślepy to i ja coś wygrałem ubijając przy tym gada.

rumble in the jungle!

E4 – HEAVEN or HELL – na czarnulce katuję XG3: Extreme G Racing, gra jest tak zbudowana że by przejść na wyższy poziom prędkości (i trudności) musisz zaliczyć ten niższy. Ogólnie są cztery takie poziomy 250G, 500G, 750G i 1000G. Ja obecnie ukończyłem 1000G i ozłociłem Pion 6, przebijam barierę dźwięku bardzo często, fenomenalny future racer! Zakreślam HELL

E5 – KULT PLASTIKU – w tym roku czarnulka obchodzi swoje 20 urodziny więc jest to dominujący sprzęt u mnie, w trakcie trwania bingo już mogę sobie ten kafelek odhaczyć za sprawą Freekstyle, Shox i XG3: Extreme G Racing, ale to nie moje ostatnie słowo! Jeszcze często czarny klocek będzie widoczny po prawej stronie fotek relacjonujących moje boje. Niech żyje PlayStation 2!


Borsuk

Urlop, wakacje, laba, wspaniałe życie nastolatka (tfu, czterdziestolatka), a tu nagle wrzesień i za oknem chlapa, deszczysko, w domu mokre psisko, a po urlopowym słońcu zostało tylko wspomnienie… Juchowo, co nie? Jednak od czego mamy gry video? Wkładasz płytę do napędu (ewentualnie kartridż, czy dyskietkę w dziurę stacji, w końcu to portal retro) i już przenosisz się do innego świata! Przeważnie pięknego i pełnego przygód, a że za rogiem czyhają jakieś potwory to tylko przysłowiowy pikuś. Nie ma co dygać Panie i Panowie, maszkary się skroi na plasterki!

Dobra, po przydługim wstępie sprawdzamy – co już w Bingo zrobiło Borsuczysko? W ciul, to może na końcu napiszę lepiej czego mi brak…

W SIERPNIU WPADŁO:

A5 – MOCARZ – czyli ustanów rekord w grze. VECTOR PATROL na VECTREX, czyli zdecydowanie najlepsza konwersja Moon Patrol. Kto oglądał Gramy na Gazie ten wie, że łatwo nie było, sama gra jest przednia i została uzupełniona o nowe muzyczki, ekrany przerywnikowe, zaś neonowa stylistyka wektorowej grafiki Vectrexa ubrana w kolorową nakładkę robi piorunujące wrażenie! Mój wynik to: 132 680 i gra została zapętlona na jednej „blaszce”. Udokumentował to Larek poniżej. Aha, na koniec dodam, że nasz czytelnik schizzm pobił mnie w Ksieżycowym Patrolu w wersji Arcade na PS4 w trybie High Score. Ta zniewaga krwi wymaga! Ostatnio był u mnie kuzyn na urlopie i zajmował Plejstejszyna non stop, więc stanę w konkury dopiero po weekendzie. Pozdrawiam schizzma i kuzyna Jacka.

Borsuk jedzie po rekord, a laski sikają po nogach! Ups, przepraszam, stare retrozgredy drapią się po jajkach w trakcie seansu…

C1 –  UBIJ GADA – ubiłem wielką jaszczurkę w SLAY THE SPIRE, czyli prześwietnej karciance roguelikowej na Xone. Wyszła także na PS4, Switch oraz PC i polecam ją każdemu bo wciąga na maksa! Schodzimy niby do lochu (a tak naprawdę wspinamy się po wieży), wybieramy drogę, walczymy talią kart z potworami (i bossami), kupujemy bądź zdobywamy po drodze ekwipunek (karty, artefakty, magiczne trunki), spotykamy także niespodzianki jakby wyjęte prosto z paragrafówki (w zależności od naszej decyzji możemy coś zyskać lub stracić). Normalnie karciany Dreszcz ze świetną walką i przemyślanym systemem kompletowania talii oraz pojedynków. Moim zdaniem najlepsza gra tego typu w jaką grałem (a grałem w Etherlords 1 i 2, Magic the Gathering od Microprose). Poniżej trailer, może znajdziecie na nim tę jaszczurkę, której wbiłem miecz w pysk, albo nawet inne smoki. Aha, mówiłem, że to rogal? Jak zginiemy to zaczynamy od początku, już trochę mądrzejsi w sprawie dobierania talii i planowania wędrówki. Trzy postacie do wyboru, masa atrakcji po drodze, mózg pracuje i myślimy nad strategią walki. SUPER SZPIL! Update: zabiłem niby ostatniego bossa (Przebudzony na końcu 3 piętra wieży), a po nim okazuje się, że jest do ubicia jeszcze serducho Iglicy, którą przemierzamy. Jednak by dostać się na czwarte piętro trzeba pokonać Przebudzonego trzema głównymi postaciami (jest także czwarta bonusowa). Każda postać ma inny zestaw kart, trochę inną mechanikę walki (specjalne zdolności), wiec z jednej strony fajowo, bo gra starczy na długo, a z drugiej trzeba jej naprawdę poświęcić dużo czasu. Zawalenie serducha iglicy ponoć jest bardzo trudne i trzeba mieć świetnie dobraną talię pełną mocnych combosów. Na razie odpuszczam granie na pożyczonym Xboxie One, bo raczej nie podołam, ale kupię sobie ten świetny szpil w cyfrze na PS4 i w wolnym czasie będę rozgrywał partyjkę lub dwie. Polecam!

Podchodziłem sceptycznie, ale powiem szczerze – to je dobreeeeeeeee! Zobaczymy jak będzie po dłuższym obcowaniu ze Slay the Spire.

D4 MASZYNISTA – przejdź grę maszyną już posiadam, ale Repip płakał, że przeszedłem maszyną do zabijania (My Friend Pedro), a chodziło mu o maszynę sensu stricte. Proszę bardzo, żeby Kark nie robił scen, ani żadnych dram to odhaczamy tutaj SCRAMBLE na Vectrexa, które zapętliłem w larkowym programie Gramy na Gazie! Otrzyj łzy Naczelny Karku, maszynami to ja napierdalam jak nikt…

E3 – PILOT CZASU – zniszcz hordę kosmitów. Przelazłem HALO 2 ANNIVERSARY na Xone i kosmitów tam pokonałem legion, czy nawet dwa, przeważnie przedstawicieli wielorasowego Przymierza, a nawet pasożytniczego Potopu. Podsumowując – obcych w Halo 2 (jak w każdym zresztą) jest dostatek i to różnistych, kwadratowych i kulistych! Ten remaster, a raczej remake (nowa grafika przełączana w locie, całkiem nowe filmiki przerywnikowe, zaaranżowana na nowo ścieżka dźwiękowa) – na początku nie zachwycił mnie wcale, gdyż po ograniu pięknego Gears of War Ultimate to Halo 2 wygląda po prostu brzydko i jest toporne w sterowaniu. Jednak później wylały się z ekranu wielkie słoje miodu! Super, że drugi fajowy bohater pojawia się na scenie, czyli Arbiter od Obcych, jakże odmienny od Master Chiefa (miecz plus kamuflaż = rzeźnia!), grafika z planszy na planszę staje się coraz lepsza, zaczynamy jeździć fajowymi pojazdami (od latających po wielkie czołgi, wiec proszę nie marudzić, że tu nic nie pilotujemy…), no i fabuła jest tu najlepsza ze wszystkich części serii. Cudne wstawki filmowe, plus kapitalna muzyka i naprawdę duża objętość gry spowodowały, że zastanawiałem się, czy czasami to nie najlepsza cześć przygód Master Chiefa? I tak by było, gdyby nie koniec gry! Fabułę urwano nagle w połowie, tuż przed ważnymi wydarzeniami, a resztę poznajemy dopiero w Halo 3

Dla graczy, którzy ogrywali Halo 2 na premierę to pewnie była straszna wada (musieli czekać na kontynuacje aż do premiery Xboxa 360), ale teraz to w sumie zaleta. Dostaliśmy dwie świetne gry zamiast jednej, i cała kampania Halo 2 + 3 ryje ostro beretkę, głównie poprzez fakt, że głównymi złymi jest tu przerażający Potop (zarodnikowe pasożyty, zamieniające nosicieli w potwory oraz ożywiające martwych). Najlepsze Halosy wg Borsuka? Halo 3 (9+/10), Halo 2 (9/10), Halo 4 (8+/10), Halo Reach (8/10), Halo ODST (7+/10), Halo 1 (7/10 – dzisiaj trochę razi pustawy design lokacji) i dopiero na końcu najnowsze Halo 5. (7-/10) Ach, jaka w piątce jest zajebista grafika (fakt!) i jaki zajebisty ciemnoskóry bohater się tu pojawił! Uwierzcie – jakiś debil co pisał scenariusz, próbował zrobić z Master Chiefa zdrajcę i połowę gry kierujemy totalnie bezpłciowym ludzkim łowcą… I jeszcze większość bohaterów fabuły łyka ten kit o zdradzie Szefa Wszystkich Szefów jak kluski śląskie na niedzielnym obiedzie….

Halo: Master Chief Collection Trailer – ależ to jest składanka! Wszystkie Halo (oprócz Piątki) w jednym pakiecie! Do tego Halo 1 i 2 w dwóch wersjach każda: klasycznej i odrestaurowanej. Halo 3, 4, Reach i ODST (dwie ostatnie doszły po premierze) z podbitą rozdzielczością oraz ilością klatek na sekundę także wyglądają lepiej niźli na Xboxie 360. Brać i grać!

B3 – BINGO CHALLENGE, czyli przejdź grę, którą wcześniej przeszedł jakiś uczestnik bingo. W poprzedniej edycji bodajże Czarny Ivo skończył DARKSIDERS GENESIS, czyli spin off serii przedstawiający początek losów Jeźdźców Apokalipsy. Na pierwszy rzut oka gra wygląda jak najzwyklejszy action rpg z widokiem izometrycznym i możliwością kooperacji, gdyż wcielamy się tutaj w jednocześnie w Wojnę (walka mieczem) oraz Waśń (strzelanie z dwóch spluw). Oczywiście można współpracować online lub na podzielonym ekranie. Powiem szczerze, że pierwszy pustynny etap średnio mi się podobał i ciągle odbierałem ten tytuł jako izometryczny, ładny i klimatyczny, całkiem dobry, ale tylko action rpg / hack’n slash. Okazało się jednak, że to prawdziwie przygodowo-zręcznościowa gra pełna gębą! Walka? Kapitalna jak na izometryczną produkcję: Wojna walczy żelastwem poprzez zabójcze kombosy, ma umiejętność blokowania, kontratakowania, a nawet efektowne wykończenia! Normalnie jakby się z prawdziwego Darksiders urwał. Waśń to zupełnie inna bajka, strzela ze swoich giwer niczym w najlepszej strzelance na dwie gały za pomocą różnorodnej amunicji, oczywiście w walce wręcz też daje radę i posiada zabójcze finishery. O dziwo zawarto tu nawet cios tagowy przy zmianie postaci, wow! A co oprócz walki, bo w sumie wiele podobnych gier zadowala się tylko nią?

Bardzo klimatyczne intro do gry. I zarazem trailer. Takie wprowadzenia to ja rozumiem!

ZAGADKI! Normalnie i genialnie autorzy przypominają nimi starsze tytuły z przeszłości, gdzie zagadki i puzzle były prawdziwymi zagwozdkami umysłowymi, a nie przełączaniem dwóch wajch na krzyż. Do rozwiązywania problemów posłuży nam dodatkowy ekwipunek. Bomba pustki – która działa jak teleport (zarówno na nas jak i na przedmioty); ostrze do rzucania włączające przełączniki albo przenoszące ogień podpalający pochodnie; rękawica siły do niszczenia czerwonych kryształów oraz wybijania bohaterów wysoko w powietrze; iskra, która… Starczy, zagrajcie sobie i sprawdźcie! A teraz wyobraźcie sobie wieloetapowe zagadki korzystające z tych przedmiotów (a są takowe!), jestem w szoku, że w takim niby zwykłym indyku twórcy tak bardzo się postarali. A jak wyglądają elementy platformowe i eksploracja? Piknie jest! Postacie oprócz chodzenia skaczą, chwytają się gzymsów, mogą wspinać na filary, obracać na nich i przeskakiwać z jednych na drugie niczym Książę Persji. Po prostu miałem koparę na ziemi, kiedy zobaczyłem jak dużo różnych gatunków wciśnięto w izometryczną rozgrywkę!

Dołóżcie do tego rozległe poziomy, świetny klimat, niezłą fabułę o konflikcie między demonami i aniołami, nastrojową i wpadającą w ucho muzykę, areny – na których możemy walczyć by zyskiwać dusze i rdzenie istot, „drzewko rozwoju” – w które wkładamy te rdzenie by podnieść statystyki herosów, pustkę będącą naszą bazą wypadową – w której znajdziemy złowrogi labirynt do przemierzenia, multum znajdziek wszelkiego rodzaju: klucze, upgrady zdrowia, gniewu, pancerzy… Ja ciebie nie pierniczę, autorom coś się chyba popieprzyło w łepetynach, gdyż takich gier się już dzisiaj nie robi… A wspomniałem o bossach, wielkich, dupnych, obrzydliwych nieraz i świetnie zaprojektowanych, albo o jeździe na koniu? Normalnie dałbym medal gdyby nie błędy techniczne, nieraz bohaterowie gdzieś się zaklinują, czasem poczciwy Xbox One nie nadąża za wydarzeniami na ekranie i się lekko dławi. Po niezłym, ale rozczarowującym Darksiders 3 dopiero Genesis wróciło mi nadzieję w tę serię! Podsumowując – chciałbym, żeby podążyła ona ścieżką wytyczoną właśnie przez tę odsłonę. Co za szpil! I do tego izometryk…

W tej zapowiedzi znajdziecie trochę rozgrywki. Proszę o wincyj takich rozbudowanych izometryków!

CO POZOSTAŁO DO SKOMPLETOWANIA?

A1 – W MORDĘ MU. Tutaj trzepnę z moim kumplem Szyszką jakąś partyjkę, czy dwie w Tekkena 7 albo Soul Calibura 6. Prościzna.

A2 – KOŚCIAN. Porzucamy kośćmi w Brzdęka z chrześniakiem Szymonem. Fajna planszówa, polecam!

A3 – 60 LAT SEGI. Myślę, że wartałoby zrecenzować Comix Zone na naszej witrynie i przejść po latach, gdyż zacny to szpil.

C5 – BACK TO THE 90’s. Przejście gry z lat 90-tych? Tu chyba wybiorę przygody czerwonego demona w prześwietnym Demon’s Crest na SNES’a. No i recenzja będzie od razu.

D1 – BINGO W KIESZENI. Hmm, pewnie coś na PSP, albo Game Boya Advance’a. Nie zdecydowałem jeszcze. Chyba, że uznacie Vectrexa za przenośną konsolę ;-).

D2 – LICENCJA NA GRANIE. Tu może wy coś polecicie? Najlepiej dobry szpil na podstawie jakiegoś filmu, tylko w klimatach horrorowych albo fantasy? Ooo, może Conan na Atari, albo jakiś Evil Dead na PS2? W adaptację Bonda to mi się grać nie chce…

Ojojoj, wzięło mnie na udane izometryki! Wasteland 3, ależ bym w to grał!

W sumie jakbym przycisnął to za miesiąc mogę mieć calaka, miszyn komplit! Jednak najprawdopodobniej do 20 września będę męczył jeszcze Xboxa One, gdyż dopiero wtedy oddaje go kumplowi. Dostarczył mi ten sprzęt masę świetnych hitów i powiem szczerze, że grałem tak dużo jak za starych dobrych szkolnych czasów! Wiecie, rozumiecie – trzeba przecież oddać konsolkę plus kończy mi się promocja na usługę Game Pass. Zaliczyłem na tym sprzecichu masę fajowych szpili, przeszedłem: Gears of War 5, Gears of War Ultimate, Halo 5, Halo 2 Anniversary, Ori 1 i 2, A Plague Tale – Innocence, Quantum Break, Re-Core, Ryse, Darksiders Genesis, Slay the Spire (no prawie przeszedłem), Blazing Chrome, Bloodstained, Streets of Rage 4, Panzer Dragoon Orta, My Friend Pedro. Pograłem trochę w Hellblade, Darksiders 3, Blair Witch Project. A jeżeli miałbym dalej Xboxa to w kolejce do ogrania czekają jeszcze takie tuzy jak Dead Cells, Metro Exoddus, Outer Worlds, najnowszy Wasteland 3 i jego poprzednie części (ależ bym w to grał, wspaniały izometryczny taktyczny rpg!), Red Dead Redemption 2, Resident Evil 7, Final Fantasy 7 Remake, Battletoads (o to może sobie jeszcze skończę, to jest na licencji filmowej, albo komiksowej, wie ktoś?). Jak widzicie grania co niemiara i powiem szczerze, jeżeli ktoś nie jest kolekcjonerem fizycznych wersji gier (a wierzcie mi, że do 95% z nich nigdy nie wrócicie) – usługa taka jak Xbox Game Pass cholernie mi się podoba. Płacisz abonament miesięczny i w sumie nie musisz kupować żadnych gier. Masz stały dostęp do 100 produkcji zarówno najnowszych hiciorów, jak i fajowych indorów. Dla mnie bomba, szkoda że tak późno to odkryłem, zaoszczędziłbym masę pieniędzy i nie rozbudowywał kolekcji gier, które teraz zbierają tylko kurz. Mądry Polak po szkodzie… Ode mnie na dzisiaj tyle, znów się rozpisałem, trzymta się!


WojT

Aaaaa! Niech ktoś zatrzyma tą karuzelę szaleństwa i niech ktoś spowoduje, że czas zatrzyma się choć na chwilę w miejscu, by móc trochę odżyć, odpocząć i nadgonić to bingo! Chłopy tu cisną tak, że hej. Ale ja jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. Ja jeszcze się tutaj muszę wykazać – tak mi rozkazali naczelni redaktorzy tego zacnego portalu i nie mogę być dziadem :) Gdzieś mi się zapodziała kartka z tym, co do tej pory pykłem, więc nie będę sobie tu przypominał, tylko pojadę z tym, co się udało w tym miesiącu ograć i zaliczyć.

B1 – MELOMAN – To nie było aż takie trudne wyzwanie. W związku z tym, że w zapowiedziach Borsuk nam przytachał info o mega kolekcji, edycji Turricanów, przypomniałem sobie jakiż ten szpil ma zajefajny soundtrack. Uwielbiam Chrisa Huelsbecka, a ścieżka do Turricana wyszła mu wyjątkowo. Obok muzy z Jim Powera, to jedna z najfajniejszych nutek. Co tu więcej pisać – jak ktoś nie słuchał tego soundtracka, to niech od razu sobie włączy jutuba i posłucha – albo lepiej, niech kliknie poniżej. Natomiast ci, co słuchali, to przecież wiedzą, że to miód na uszy. Słuchać! I śpiewać!

Czy jest ktoś, kto nie zna tej muzyki? Ktoś, kto nie lubi Chrisa Huelsbecka? Jeśli tak, to lepiej niech zamilknie…

C1 – UBIJ GADA – Tu długo nie wiedziałem co mam zrobić. Ale po tym, jak ukończyłem fajny szpil od Locomalito – Solar Gladiators – próbowałem go gdzieś umieścić w tym bingu. I nie wiedziałem gdzie. Nic mi nie pasowało. Aż później się przyjrzałem i spasowało tutaj! Jeden z przeciwników nazywa się Reptile of Eris. Czyli GAD jak nic! Zatem tą kratkę zaliczam tym właśnie tytułem. Nie wiem ile razy ubiłem akurat tego gada, ale mnóstwo. Ukończenie tej gry było nie lada wyzwaniem. Proponuję, by się ktoś zmierzył :)

Wiele razy ubiłem tego GADA. To Reptile of Eris – zaciekła, ale nie tak trudna przeciwniczka. Są w tej grze trudniejsze.

A4 – CORONA-19 – Nie wiem jak Wy, ale ja już rzygam całym tym Covidem i wirusem. Jakoś to będzie. A na zachętę zaatakowałem sobie ciekawy szpil – kolejny od Locomalito. A raczej wcześniejszy niż zaliczony wcześniej Solar Gladiators. Mianowicie wspaniałą platformówkę Maldita Castilla. Świetna gierka, która czerpie garściami z ukochanego a jednocześnie znienawidzonego przez mnie Ghost’n’Goblins. Ukończyłem ją po kilkunastu próbach, aczkolwiek nie udało mi się ze szczęśliwym zakończeniem. Zatem kiedyś jeszcze będę próbował – choć szukanie tych znajdziek nie jest łatwe – może po prostu posłużę się podpowiedzią z internetów. Polecam zagrać, jeśli ktoś jeszcze nie grał. A korona? Jest tam król, dla którego wykonujemy tą karkołomną misję. A, nie pochwaliłem się, że mam w planie zrecenzować obie gry od Locomalito. Czekajcie cierpliwie :)

Yes, my Lord… Yes, my King… Ale to było dobre, ale nie zaliczyłem dobrego zakończenia. Fajne filmiki są na Youtube ze speedrunami – NIGDY tak nie dam rady niestety :/ 

A5 – MOCARZ – Wpadła mi w ręce kolejna ciekawa gierka. Tym razem na moje ulubione Commodore 64. Gierka, która czerpie garściami, tym razem z innej mojej ulubionej gry – Giany Sisters. Mowa o dość świeżej produkcji, mianowicie Wormhole. Jakże miło spędziłem kilka godzin grając i ćwicząc sobie ten tytuł. Tak, ćwicząc, bo jest to kolejny tytuł, który zasługuje na speedruna. Próbowania jest tu od cholery, ale jestem już w dość zaawansowanym stadium – coś czuję, że za kilka miesięcy uda się :) Może nie będę jak Mexican Runner, który ma ponad 1500 filmów na swoim kanale – ale swoje perełki chcę mieć. Tutaj znowu tytuł, który zasługuje na reckę, więc też czekajcie :) A co tu dokumentuję? Ano wysoki wynik punktowy tym razem – niech ktoś podejmie rękawicę i się zmierzy. Zerknijcie na film – duża część to próba speedruna, a potem już tylko walka o wynik punktowy. Wynik umieściłem również na stronie z wynikami.

I to by było na tyle w tym miesiącu. Jutro (12.09) będziemy z Borsukiem na party Rewind w Cieszynie. Więc może coś się tam uda zaliczyć na Bingowe krateczki. Tymczasem – aloha i trzymajcie się.


Czarny Ivo

W tym numerze niestety słabizna, ale wierzę prawo paraboli. Pierwsze wydanie było słabe, potem było mocne, teraz znów spadek kondycji żeby zapewne w kolejnym znów spuścić bomby!! A co mi w ogóle stanęło na drodze do sukcesu. A był wyjazd w góry, więc raczej się zdobywało szczyty i piło piwko. Później wleciał Doom Eternal, który zjadł dużo czasu, a nawet nie mam go jak podciągnąć pod którąkolwiek kategorię. Do tego zwyczajnie czasem nie chce mi się grać i po pracy ucinam sobie drzemkę lub idę na siłownię co by się całkiem nie spasztecić ;-) Ale w sumie co was to obchodzi  Nie przynudzam dalej, oto odhaczone pola

[Ubija Gada!] Tutaj szybki banałek, bo dinozaur/smok to pierwszy boss w The Flintstones: Rescue of Dino and Hoppy. Tutaj po raz kolejny odkryłem radochę w uczestnictwie w Bingo, bo normalnie pewnie bym do tej gry nie sięgnął, a tak sobie ją odświeżyłem i przypomniałem jaka jest fajna. Przygrywają bardzo proste, ale chwytliwe, pocieszne melodie, a grafika oddaje realia serialu. Idąc za ciosem przeszedłem sobie jeszcze kilka plansz i kurde ta gra jest strasznie nierówna w poziomie trudności. Bo generalnie jest bardzo prosta, ale potrafi nagle wyskoczyć z wyzwaniem na czas, gdzie nie ma żadnego marginesu błędu. No normalnie twórcy co do milisekundy wyliczyli sobie co i jak trzeba zrobić. Oczywiście problemem nie jest wysoka poprzeczka sama w sobie, tylko bardziej fakt, że najpierw jesteśmy rozleniwiani banałami i nagle „bam!” ściana. Przydałaby się lepsza gradacja. Mimo to jak najbardziej gierkę polecam

[Licencja na Granie] WOW! Niespodziewanie po tylu latach od szczytu kariery, a nawet po latach od śmierci aktora powstała gra o jego przygodach! O kim mowa? Bud Spencer. Za młodu olimpijski pływak, później gwiazda włoskich komedii akcji wraz ze swym nieodłącznym kompanem Terenc’em Hill. W dzieciństwie uwielbiałem filmy z nim. Cały ich duet był dla mnie fabularnym odpowiednikiem przygód Asteriksa i Obeliksa. Więc jak się udał omawiany tu i ukończony Bud Spencer & Terence Hill: Slap and Beans? Ano niestety kiepsko. Co prawda na początku zachwyt jest wysoki, bo ten prosty beat’em up w 110% procentach oddaje klimat znany z filmów. Wszelkie ciosy, przeciwnicy, odgłosy, pikselowe odwzorowanie niektórych produkcji jest po prostu bezbłędne. Nawet pokuszono się o oryginalną muzykę m.in. skomponowaną przez Olivera Onions! No po prostu gratka dla każdego fana. No więc co jest nie tak? No niestety system walki jest ubogi i szybko się nudzi, a wręcz męczy. Twórcy musieli zdawać sobie z tego sprawę więc jest sporo mini gierek i kurna niestety zamiast relaksować są one upierdliwe i denerwujące wręcz. Do tego część jest niedopracowana pod kątem technicznym i chciałoby się je pominąć. Jedyna która się naprawdę udała to pojedynek bohaterów na konsumpcję piwa i kiełbasek. Produkcja tylko dla fanów i tylko na krótkie posiedzenia. Lepiej już samemu oddać się piwnemu szaleństwu z kiełbaskami.

[Ojro dej Wiedźminowi] Tutaj przeszedłem grę od polskiego studia – Terminator Resistance. Muszę przyznać, że jest to średnia gra, ale gratka dla fanów uniwersum. Czerpane jest tu wiele pomysłów z różnych innych gierk. A to dużo zbieractwa, rozwoju postaci, hackowania, otwierania zamków, trochę otwartej walki trochę skradania. Nic na co można tak naprawdę narzekać, ale też nic wybitnego. Gra się przyjemnie ale zachwyca oddanie klimatu pierwszych filmów. Czujemy tę beznadzieję sytuacji ruchu oporu, boimy się złowieszczych maszyn, które poruszają się dokładnie jak w filmie. Do tego jest naprawdę sporo cieszących smaczków. Nawet fabuła jest niezła i doskonale wplata się w historię jedynki i dwójki. Polecam

[I’ll be Back] W zeszłym roku, bodajże w listopadzie przeszedłem demo Ori and the Blind Forest. Gry nie kupiłem bo liczyłem na ogłoszenie wydania pudełkowego. Nic takiego nie miało miejsca, więc postanowiłem dłużej nie czekać i na promocji kupiłem pełny produkt. Na szczęście kupując pełną wersję mogłem kontynuować progres z dema więc można powiedzieć, że wróciłem do tej gry po dłuższym czasie. Zaliczone! Sama gra jest obłędna. Wykreowany świat, który pod oniryczną kotarą łączy baśń z koszmarem. Do tego „liniowa metroidvania” tzn. z jednej strony zawsze jest dokładne wskazanie gdzie i po co iść, ale po drodze jest zawsze mnóstwo opcjonalnych odnóg, które aż proszę się o eksplorację. Dużo znajdziek, drzewko umiejętności i srogi poziom trudności to tutaj do chleb powszedni. Całość to prawdziwe arcydzieło. Mimo napisów końcowych wciąż czekam na pudło

[Kult Plastiku] Poprzednim razem pisałem o MediEvil którego ukończyłem na PS4, dziś o Terminatorze, który również pyknął na PS4 i oprócz tego ukończyłem remake Resident Evil 3 również na PS4. Samo użeranie się z zombiakami nie dało mi żadnego pola ale jest to trzecia produkcja na tę samą konsolę więc o! Jest ;-) Mogę tylko dodać, że Capcomowi znów się udało i odwalił kawał dobrej roboty. Niestety zostawili mały margines i mogło być naprawdę doskonale, ale i tak jest bardzo dobrze. Szczególnie dobrze wyszła im projekcja samego Nemesisa. To już tyle na dziś. Obiecuję bomby następnym razem


Prezesowa

Pokój i dobro! Zaczęła się szkoła, więc nieco zwolniłam i nie udało mi się zrealizować planu wykreślania pięciu kafli co miesiąc, niemniej myślę, że i tak nie jest źle ;). Tym bardziej, że do końca jeszcze trochę zostało i będę dobierać gry już perfidnie pod kątem wymogów.

D1Bingo w kieszeni

Dorwałam na PSP serię takich małych gierek i jedną z nich była Zuma. Polega ona na tym, że na planszy pojawiają się różnokolorowe kulki, zaś naszym zadaniem jest zniszczenie ich wszystkich przez łączenie trzech takich samych kolorów. Gra z levelu na level staje się coraz trudniejsza, fakt, że dostajemy całkiem sporo niezłych power upów, jednak po przejściu poczułam niesamowitą ulgę, gdyż nie zliczę podejść do finałowego starcia. Polecam, dobra i do zrelaksowania się (wczesne etapy) i do realizacji masochistycznych upodobań (dalsze etapy).

A2Kościan

Od pewnego czasu próbuję wygospodarować sobie kilka chwil na skończenie recenzji dwóch planszówek, Mario Gamer oraz Mario Gamer Kart. Obie są wariacją słynnego Monopoly i choć kilka opcji to ewidentne przekombinowanie, gra się na tyle dobrze, że chce się do nich wracać. Tak więc właśnie te pozycje wrzucam jako kolejny kafelek.

E2Like a nerd boss

Przykro mi było ubijać koleżanki, ale bingo ważniejsze :p W recenzowanym na RnG Kick Master głównym antagonistą okazuje się kobieta. Babeczkę da się dość łatwo załatwić korzystając z magii zatrzymania czasu, jednak dojście na szczyt wieży, w której się znajduje, zabiera naprawdę sporo czasu i gdyby nie sentyment do tej gry z dzieciństwa, pewnie odpuściłabym jakieś sto razy. Przyznaję się bez bicia, że przeszłam na emulatorze z zapisywaniem, bez tego chyba musiałabym to zgłosić do kolejnej edycji.

E1Potępiony

Nie tak dawno za niecałe euro wyhaczyłam na moim kochanym Humble Bundle pierwszą część The Walking Dead. Uniwersum zombiaków to nie moje klimaty, lecz ta gra kupiła mnie wspaniałą historią z wyborami, które wpływały (miały wpływać) na rozwój rozgrywki. Nie chcę się całkiem rozwodzić nad tym, czemu ta gra jest w tej kategorii, gdyż byłby to ostry spoiler, niemniej polecam fanom wzruszających opowieści.


Gomlin

Eloszka RetroManiacy! 

Nynek kłania się nisko! W tym miesiącu mało grania, ale kilka pól wleciało, a jak! Bez zbędnych ceregieli jedziemy z koksem! 

A1 – Stoczyłem z kumplem ładnych parę meczów w Soul Calibura 6. Niestety mimo, że grałem Wieśkiem , to ja dostałem w mordę… po tym jak kolego śmignął do domu ja musiałem się na kimś odegrać. Podsunąłem Nynkowi pada i skopałem mu dupsko aż się kurzyło! Tak się buduje skilla! 

B2 – Pole idealne na coraz dłuższe wieczory. Na ruszt rzuciłem Gramy na Gazie#35. Następnie odpaliłem Arhona z nostalgicznym materiałem o Pegasusie , a na koniec wleciał NrGeek z jego serią To było grane – o świetnym fpsie Black. Kto nie widział (jest ktoś taki?), to oglądać! 

C2 – Przedstawiam mój główny rynek konsolowych gratów. Brakuje tu kilka moich sprzętów, ale nie wszystko by się tu zmieściło, a i tak jest ładny bajzel ^^ 

D2 – Wszyscy chyba wiedzą, że właśnie premierę ma Tony Hawks Pro Skater 1+2, na fali hajpu nie pozostało mi nic innego jak… nie kupować gry i ograć klasyczną dwójeczkę ! Jeżeli rimejk jest tak dobry jak opowiadają, to warto odłożyć hajs! 

D5 – Gra na medal z RnG wpadła aż miło! Jaka? A świetny MegaMan 2! W moim odczuciu najbardziej wymagająca i klimatyczna część, która przebiła jedynkę, idąc tym samym torem, ale wszystko robiła lepiej od części pierwszej! 

Ode mnie to wszystko! Mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu będę miał więcej szpili do opisania ; ) Do zobaczenia za tydzień, Nynek z Wami! 


KSH

A4 – CORONA 19 – Mówi Wam coś tytuł Samurai Warriors? Jest to seria gier firmy Koei Tecmo, która w swoim dorobku ma jeszcze bliźniaczy cykl Dynasty Warriors. Jak najprościej przedstawić obie serie? Połączcie akcję TPP, hack & slash z taktyką. Wyobraźcie sobie, że jesteście w samym środku pola bitwy. Wcielacie się w jednego z wielu japońskich dowódców. Dowodzicie razem z innymi oficerami swoim wojskiem. Tak właśnie wygląda Samurai Warriors 3 na konsolę Wii. Przypomina ona nieco grę strategiczną, jednak więcej jest w tym czystego slashera niż taktyki. Sami kierujemy jedynie swoim oficerem, a nasi żołnierze podążają za nami lub bronią określonych obszarów. Sam typ rozgrywki ma pewien schemat, który z każdą kolejną częścią się zbytnio nie zmienia. Najczęściej znamy całą mapę i wstępne ułożenie jednostek swoich jak i wroga. Cele są proste: pokonaj dowódcę/dowódców, eskortuj generała, nie pozwól by ktoś zwiał z pola bitwy itd. Wszystko wygląda łatwo w teorii – w praktyce jednak należy pamiętać, że istnieją również warunki porażki, które nie ograniczają się tylko do śmierci swojego dowódcy. Często trzeba pilnować innych oficerów, żeby nie polegli na polu chwały. I wreszcie, dlaczego koronowana głowa? Odpowiedź jest prosta. Imiona dowódców w każdej części inspirowane były prawdziwymi historycznymi postaciami, lub niekiedy bóstwami/demonami z japońskiej mitologii. Jednym z nich był najsłynniejszy pierwszy siogun Ieyasu z rodu Tokugawa. Władcy w Samurai Warriors mają charakter, wygląd, bronie, moce przypominające filmy fantasy, bądź anime. Oprócz Tokugawy biją się o terytoria tacy stratedzy jak: Nobunaga Oda, czy Hideyoshi Toyotomi. Dlaczego zdecydowałem się na zagranie w SW? Jest tam jedna ogromna zaleta tej serii i jej podobnych: <b> gra posiada tryb kooperacji i to w kampanii!</b> Także wspólnie z narzeczoną ogrywamy tytuł i mamy już ósmą historię za sobą. Podczas naszej gry można usłyszeć takie teksty jak: „Dobra, to ja jadę na dół bronić naszych” lub „zaraz mnie zabije…”, czy „to ja już do ciebie jadę!”. W trybie multi niczego bym nie zmienił. Jest splitscreen, czytelny interfejs zwłaszcza przy ulepszaniu przedmiotów. Nie mam się o co przyczepić. W singlu gra może trochę nużyć, zaś przy wspólnej kampanii jest dużo zabawniej. Dodatkowo postarali się o dobór kontrolera, w ten tytuł oprócz wiilota i gruszki można popykać na classic controlerze lub na padzie od Gamecuba! Aż szkoda, że nie ma takiej gry w realiach dajmy na to Tolkiena. Grałbym. Oprócz trzeciej części Samurai Warriors grałem również w dwójeczkę na ps2, lecz niewiele z niej pamiętam. Bardziej zapadły mi w pamięci Dynasty Warriors, którego to ogrywałem razem z kuzynem również w co-opie. 

A5 – MOCARZ – Moim dużym osiągnięciem było przejście całej trasy w grze  Super Hang-On na kontynencie Afryki. Niby najprostsza pustynna szosa, a ile miałem prób zanim ją wymasterowałem! Każdy kto grał w Hang-On od Segi wie, że do prostych wyścigówek nie należy. Polecam przejść samemu, żeby się o tym przekonać. Wynik opublikowałem na Hi Score Alley, mam cichą nadzieję że ktoś pokusi się o zdobycie lepszego wyniku lub w ogóle przejdzie inną trasę z tej gry. Jak tylko uzyskam lepsze osiągnięcie od razu zamienię kafelek  

B2 – TUBA GRA! – coraz rzadziej oglądam filmiki na youtube. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale tak właśnie u mnie jest. Znalazło się jednak miejsce dla retro gier. Oto moje zestawienie: 

 Kiedy już wpadam na Tubkę, lubię oglądać wszelakie topy na różne platformy. Często sobie wtedy przypominam o grach w które chciałem zagrać. Nie inaczej było w przypadku powyższego filmu. Akuratnie sprawdziłem które gry arcade lat ’80 zdaniem kanału wizzgamer są najlepsze. W jedną z nich ogrywam właśnie teraz: Super Hang-On. Jeśli chodzi o tego typu ścigałki jest to z pewnością debeściak. Może spokojnie dzielić sobie miejsce razem z OutRunem. 

W kolejnym filmie chciałem sprawdzić jak wygląda pewien demoniczny flipper na żywo. GORGAR, bo tak go nazwano, był to klasyk firmy Williams Electronics powstały w 1979 roku. Jako pierwszy pinball miał wbudowany syntezator dźwiękowy, który potrafił przemówić do gracza. Wykorzystywał tylko siedem słów (7 to liczba zła, przypadek?). Słowa były następujące: „Gorgar”, „speaks”, „beat”, „you”, „me”, „hurt”, „got”. Niewiele wyrazów, jednak kiedy połączy się pewne słowa ze sobą, można otrzymać całkiem ciekawe zdania: „ME GOT YOU!” (Ja złapać cię!), „ME HURT” (mnie zranić), „YOU HURT GORGAR” (Ty zranić Gorgar), „GORGAR SPEAKS” (Gorgar przemówić). Ponadto był to pierwszy flipper, który wykorzystywał magnes. Nie tak dawno ujrzałem tę maszynę w kolekcji pod tytułem: Pinball Hall of Fame: The Williams Collection. Od razu spodobał mi się diaboliczny wygląd flippera oraz jego rozmieszczenie bonusów na stole

Lubicie czasem obejrzeć sobie gameplaye bez zbędnej narracji? Obecnie jest mnóstwo filmików przedstawiających 100 gier w 10 minut. Wydawałoby się, że to ekstremalnie krótki czas, jednak emisja okazuje się na tyle wystarczająca, że patrząc nawet na parę sekund można wyhaczyć ciekawego szpila. W tym przypadku obejrzałem 100 gier na SNESa. Niestety autor tego filmu wyłączył możliwość pokazania go na innych stronach, więc by go zobaczyć musicie kliknąć TUTAJ. Kiedy jakaś gra z listy mnie zainteresuje jest wielce prawdopodobne, że w nią zagram. Co ciekawe na liście jest Mega Man X oraz Demon’s Crest które nie tak dawno przeszedłem na emulatorze SNESa i co najważniejsze – zasilają obecnie moje bing.

D2 – LICENCJA NA GRANIE –  Jest wiele świetnych gier na licencji filmów. Sporadycznie przez długi okres czasu zagrywałem się na PC w Star Wars: Knights of the Old Republic . W końcu udało mi się – ukończyłem grę pod koniec sierpnia z licznikiem prawie 30 godzin. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak twórcom udało się zrobić tak zawiłą grę fabularną, w której podejmujemy dziesiątki ważnych decyzji wpływających na resztę historii. Sam przyznam, że nie potrafiłem stanąć tylko po jednej stronie mocy. Fabuła jest najmocniejszą zaletą gry. W pewnym momencie zbierałem szczękę z biurka nie dowierzając w to co się dzieje na ekranie. Chętnie opowiedziałabym o losach mojej postaci, jednak nie będę Wam psuł zabawy. Jest to z pewnością RPG, którego warto przejść nawet kilkakrotnie, aby zobaczyć inne losy naszej drużyny. Wcześniej zanim przeszedłem ową produkcję uważałem, że lepszej gry od Jedi Knight II: Jedi Outcast ze świata Gwiezdnych Wojen nie ma. Teraz uważam, że KOTOR jest najlepszym RPG, a Jedi Outcast najlepszą grą akcji Star Wars jaka powstała. Następnym razem będę celował w Star Wars Rogue Leader: Rogue Squadron 2 na konsolę Gamecube i jestem niemal pewny, że mi się równie bardzo spodoba  

D3 – NIGHT RIDER – Jak już wcześniej pisałem dotarłem do mety w grze  Super Hang-On na emulatorze maszyn arcade. Pierwszy raz zagrałem w Hang-On na Sega Mega Drive. Od razu spodobały mi się te wyścigi choć na tamte czasy były dla mnie za trudne. Po paru latach odkryłem Super Hang-On na automaty, zaś porwała mnie dopiero całkiem niedawno. Do wyboru jest parę tras na czterech różnych kontynentach – Afryka, Azja, Ameryka Północna oraz Europa. Cztery trasy i cztery piosenki do wyboru. Bardzo podobne rozwiązanie jak w grze OutRun. Mnie głównie towarzyszył motyw: „Outride a Crisis”. Muzyka jest przyjemna, każdy utwór coś w sobie ma. A jeśli już jesteśmy przy muzyce, to kafelek Night Rider kojarzy mi się z utworem „Nightrider” zespołu Electric Light Orchestra, Ktoś zna? Oto refren: 

Hold on, nightrider baby, hold on you’re a nightrider! 

Riding the night, searching for what is gone, 

Never reaching the end, so you must travel on. 

I tym sposobem muszę zaliczyć więcej tras w Super Hang-On, bo panowie z ELO mnie do tego zachęcili ;) 


Przypominam że to nie jest impreza zamknięta i liczymy również na Wasze typy w komentarzach! Jak zwykle uruchomiłem po prawej stronie banner „Retro Bingo” którym na skróty dostaniecie się do najnowszego podsumowania (na mobilkach trzeba posmyrać na sam dół)

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox