Indycza Ferma | Super House of Dead Ninjas, Cartman’s Authoritah, Splasher

Zapraszamy do kolejnego odcinka Indyczej Fermy! Dzisiaj nasz współpracownik LukegaX przedstawi fajowe, niezależne platformówki. Ciekawe jakie indory wyhodował na fermie?

Powiem wam, że dwa z tych indyków wyglądają naprawdę smakowicie! Chrupałbym szczególnie drób przebrany za ninję oraz za naukowca, strzelającego płynami! Ale o co chodzi?


SUPER HOUSE OF DEAD NINJAS

Megadev (2013)

PC

platformówka / roguelike

Pewnie nie raz każdy miał ochotę na coś szybkiego – film z szybką akcją, szybkie jedzenie, szybką i dynamiczną muzykę, szybkie wozy, szybkie gry nastawione na akcję… Niektórzy lubią także szybkie dziewczyny! Wracając jednak do tematu gier to pierwsze skojarzenie z produkcjami, w których liczy się prędkość to zdecydowanie seria platformerów Sonic the Hedgehog albo future racery w stylu Wipeout czy Powerdrome, bądź omawiany przeze mnie jakiś czas temu shmup Torus Trooper. Jednak tym razem przyjrzymy się pewnej platformówce od studia Megadev o przygodach pewnego wojownika z kataną w dłoni!

SHoDN jest kontynuacją przeglądarkowej gry pod tytułem House of Dead Ninjas, w której to wcielamy się w wojownika ninja który to ma za zadanie zejść na sam dół tytułowego domu, naszpikowanego pułapkami i przeciwnikami jak dom Kevina co w domu sam siedział… Podczas pokonywania losowo generowanych kolejnych pięter – a jest ich aż 350 – na naszej drodze spotkamy zarówno różnorodnych przeciwników jak i ostre narzędzia do ich krojenia. Najważniejszy jednak jest ciągle upływający licznik czasu – jeżeli dobije do wartości zerowej, wtedy w pogoń za naszym herosem rusza bardzo szybko, dosyć trudny do ominięcia zabójca – z którym to kontakt pozbawia nas jednego z 7 żyć.  Tak więc podczas gry trzeba balansować pomiędzy szybkim progresem w dół, a spokojnym i taktycznym omijaniu i eliminowaniu przeszkód – co do rzeczy łatwych nie należy… Jeżeli ubijemy kilku przeciwników w krótkim przedziale czasu dostaniemy w nagrodę bonus tymczasowej nieśmiertelności, więc warto czasem się spieszyć.

Omijając pułapki nie raz będziemy się czuć jak Indiana Jones.

Podczas rozgrywki trafimy także na literki rodem z Bubble Bobble – za zebranie kompletu uzyskujemy dostęp do sekretnego etapu, więc warto nieco pozwiedzać pomimo braku czasu. Tak więc widzicie cały czas będziecie rozdarci pomiędzy powolną eksploracją, a szybki spadaniem. Co pewien czas czeka nas pojedynek z bossem wymagający obrania odpowiedniej taktyki. Jako że gramy jak ninją to nie jesteśmy bezbronni – początkowo jesteśmy wyposażeni jedynie w standardową katanę, shurikeny oraz bomby. Nic nie stoi na przeszkodzie aby wyposażyć naszego zabójcę w inne śmiercionośne narzędzia i ulepszenia (na przykład powiększony pasek życia). Wystarczy je tylko odblokować wykonując wszelakie wyzwania w stylu: pokonaj określoną ilość przeciwników, pokonaj bossa specyficzną bronią , pokonaj daną liczbę wrogów jednym atakiem, zejdź 50 pięter w dół bez użycia jakiejkolwiek broni i tym podobne. Dodatkowo gra wyposażona jest w edytor poziomów, którymi możemy się podzielić z innymi graczami za pośrednictwem steamowskiego warsztatu. Możemy także rozegrać etapy skonstruowane przez kogoś.

Jeden z pierwszych bossów – jedynym sposób by go zaatakować jest czerwony punkt z tyłu.

PLUSY:

– szybkie tempo rozgrywki,

– losowo generowane poziomy,

– masa  przedmiotów, power-upów i innych opcji do odblokowania,

– dwa poziomy trudności – średnio trudny i bardzo trudny,

MINUSY:

– dla niektórych zbyt wysoki poziom trudności,

– z czasem zaczyna być nieco powtarzalna.

PODSUMOWANIE

Super House of Dead Ninjas oferuje masę szybkiej i dynamicznej zabawy dzięki wysokiemu tempu rozgrywki oraz zaimplementowanym elementom losowym. Praktycznie każda wyprawa to inna gra. Jednakże z czasem zaczyna doskwierać nam rutyna, tak więc tytuł jest wart ogrania, z dawkowanymi przerwami pomiędzy kolejnymi partiami, a jeszcze lepiej sprawdza się jako odskocznia od dużych i czasochłonnych tytułów. Polecam sprawdzić w wolnej chwili!

Trailer gry – dzieje się! 

Retrometr

Szybko i wściekle!

PODOBNE TYTUŁY: ICE TOWER / SPELUNKY / DOWNWELL


CARTMAN’S AUTHORITAH

Mega Derek (2000)

PC

platformówka / run and gun

South Park – prześmiewczy serial dla widzów dorosłych, który już od ponad 21 lat gości na ekranach naszych odbiorników. Opowiadający o przygodach czwórki chłopców w miasteczku South Park, przeżywających dosyć nietypowe przygody i poruszający niejednokrotnie bardzo kontrowersyjne tematy. Serial doczekał się wielu growych adaptacji – od niedawno powstałych RPGów: Kijek Prawdy i The Fractured But Whole, po FPS od Acclaim, ścigałkę w stylu Mario Kart, tytuły na telefony komórkowe oraz wszelakie gry w mniejszym bądź większym stopniu z nim powiązane.

Tym razem przyjrzymy się fanowskiej, darmowej pozycji, nie raz wrzucanej na wszelakie płyty z czasopism o tematyce growej, w której wcielamy się w jednego z głównych bohaterów serialu – czyli Erica Cartmana, który postawił zaatakować mieszkańców tytułowego miasteczka. A dlaczego? Pewnie tylko autor gry o tym wie, ale z drugiej strony Cartman nigdy nie należał do stabilnych psychicznie. Zresztą, ktoś z tego serialu należał? Tytuł ten jest przedstawicielem typowej prostej platformówki ze zbieraniem znajdziek – w tym przypadku chrupków Cheesy Poofs, które po zebraniu setki dają dodatkowe życie oraz drinków energetyczny odnawiających zdrowie. Naszym zadaniem jest dotarcie do danego końca planszy (jest ich łącznie osiem), a także zabicie wszystkiego co się rusza, w tym dwóch bossów. Taka southparkowa masakra po całości!

Niech was nie zwiedzie kolorowa grafika – to nie jest gra dla dzieci. Miotacz ognia w akcji.

W kwestii arsenału to twórcy zaoferowali nam takie narzędzia zagłady jak: karabin maszynowy, miotacz ognia, rakietnicę, a także przepotężne urządzenie o nazwie V-Chip (kto oglądał kinówkę z 1999 roku ten wie o co kaman) do generowania samonaprowadzających piorunów z nieskończoną amunicją. Na szczęście ta ostatnia broń pojawia się dopiero pod koniec gry, bo inaczej by było za łatwo… Tak więc jest w czym wybierać! Oprawa wizualna tego tytułu nie należy do szczególnie wybitnych, w końcu mamy tu do czynienia z pozycją darmową i do tego z 2000 roku, a co do dźwięków to muzyki tam nie uświadczycie, no z wyjątkiem jednego fragmentu po ukończeniu gry. Nieraz usłyszymy tylko jakiś cytat z pierwszych sezonów tego serialu.

PLUSY:

– tytuł dostępny za darmo,

– masa przeciwników do pokonania,

– ukryte sekretne poziomy bonusowe,

MINUSY:

– krótka

– brak opcji zapisu,

– prosta w strukturze i mechanice.

Masakra karabinem maszynowym w zimowy, piękny dzień…

PODSUMOWANIE

Czy darmowe przygody mieszkańców South Park są warte uwagi? Moim zdaniem tak, nawet jeżeli nie jesteś zaznajommy z serialem, zważywszy że jest to tytuł w pełni darmowy. Biorąc pod uwagę, że nie należy on do szczególnie długich – dostajecie około półgodzinną, odstresowującą i niewymagającą myślenia rozgrywkę. Dla chętnych i miłośników tej kreskówki – tytuł jest dostępny do ściągnięcia na stronie autora.

Retrometr

Dobry tytuł na odstresowanie się po ciężkim dniu.

PODOBNE TYTUŁY: GLACE / BLIP & BLOP: BALLS OF STEEL


SPLASHER

Splashteam (2017)

PC, PS4, XONE, Switch

platformówka / logiczna

Istnieje wiele typów platformówek, jedne stawiają na eksplorację świata, inne na zbieranie wszelakich znajdziek, a jeszcze inne na bezbłędne przeskakiwanie pomiędzy platformami. Szeroko rozpoznawalnym reprezentantem tego ostatniego typu jest seria Meat Boy – wyjątkowo trudne i wymagające produkcje, w których to kierując mięsnym chłopcem przeskakujemy pomiędzy kolcami, dziurami, piłami tarczowymi i innymi śmiercionośnymi pułapkami – po to by uratować naszą ukochaną porwaną przez okrutnego złego. Zapewne spytacie się – dlaczego właśnie wspomniałem o tej grze, gdy recenzowany jest inny tytuł? Otóż dlatego, że Splasher na pierwszy rzut oka wygląda na klon mięsnego chłopca, jednakże omawiana prze ze mnie gra jest dużo bardziej rozbudowana i ciekawsza. Tam etapy głównie polegają na omijaniu tysięcy przeszkód, tutaj dochodzi jeszcze możliwość wystrzeliwania przez naszego bohatera różnistych cieczy. Wspólny element łączący oba tytuły to możliwość odbijania się od ścian.

Nieraz będzie trzeba pomyśleć z której umiejętności skorzystać. Nasz mikry heros stoi na czerwonej platformie, jakby kto pytał.

Naszym zadaniem jest dotrzeć do końca etapu  w jednym kawałku zbierając złoty płyn i przy okazji ratując jak najwięcej uwięzionych naukowców w laboratorium Inkorp. Tradycyjnie jak to w fabułach takich gier, przejętym przez złego naukowca o imieniu Docteur w niewiadomym, ale pewnikiem niecnym celu. Na początku rozgrywki poznając mechanikę Splashera będziemy jedynie skakać po platformach pokrytych specjalnym, różnokolorowym płynem, by potem w dalszych etapach gry móc samemu oblewać powierzchnię planszy wielobarwną cieczą o fajnych właściwościach. Będziemy mogli także zmywać inne płyny za pomocą najzwyklejszej wody (pewnie ze spirytusem…) – więc oprócz skocznych nóg, trzeba się wykazać sprawnym pomyślunkiem. Do dyspozycji mamy następujące płyny, które będziemy wystrzeliwać z naszego podręcznego działka:

– niebieski – działaniem przypominającym wodę, wystrzeliwuje naszego bohatera w danym kierunku niczym fontanna, zmywa inne kolory oraz atakuje niektórych wrogów,

– różowy – przykleja wszystko niczym klej, spowalniając ruchy naszej postaci (przeciwników też), jednym z zastosowań tego płynu jest chodzenie po dowolnych ścianach, nawet po suficie!,

– żółty – ma natomiast właściwości odbijające, dzięki czemu będziemy mogli dotrzeć do trudno dostępnych miejsc, oraz spychać przeciwników w przepaście.

Zagadka na ominięcie laserów – wystarczy tylko wystrzelić płyn w koło zębate, by przesunąć górną platformę…

Gra dosłownie w każdym etapie oferuje coś nowego: a to wprowadzenie nowego koloru mazi, a to ucieczkę przed podnoszącym się morzem kwasu, a to jakąś ciekawą zagadkę logiczną opartą ma mechanice gry lub fizyce cieczy, albo zabawę w omijanie laserów i innych pułapek niczym Ethan Hunt z Mission Impossible. W przeciwieństwie do Meat Boya poziom trudności nie jest aż tak wygórowany, przez co po wielu próbach, ucząc się na popełnionych błędach dotrzemy do końca gry by zmierzyć się z finałowym bossem. Po ukończeniu tytułu możemy dodatkowo spróbować swoich sił w jednym z trzech trybów speedruna – by porównać swój czas z innymi graczami na tabeli rekordów.

PLUSY:

– ogromna różnorodność poziomów!,

– przyjemne sterowanie,

– zbalansowany poziom trudności w przeciwieństwie do gier tego typu,

– nowatorska i pomysłowa (płyny i ich zastosowanie)

MINUSY:

– brak kontynuacji.

PODSUMOWANIE

Splasher dosłownie cały czas bombarduje nową zawartością oraz zapewnia taką miodność, że nawet na chwilę nie pozwoli nam się znudzić. Jeden z najlepszych nowych niezależnych platformerów 2D na rynku. Brać w ciemno!

Ładnie, kolorowo, pomysłowo, zabawnie. Cały Splasher! Trailer gry.

Retrometr

Więc chodź pomaluj ten świat – na żółto i na różowo!

PODOBNE TYTUŁY: MEAT BOY / SUPER MEAT BOY / CELESTE


PS. I to tyle na tę chwilę, w kolejnej Indyczej Fermie, pokażę wam pewnego świetnego, zapomnianego retro platformera z kurą w roli głównej!

Autor: LukegaX