Recenzja + Solucja | Magia (Atari XL/XE)

Normalnie tego nie robię ale po tym co przeszedłem podczas ostatnich dwóch dni, postanowiłem napisać ‘małą’ recenzję pełną moich… emocji, które postanowiłem przelać dla was na papier. Grą, którą próbowałem przejść była Magia z 1993 roku, wydana przez firmę Mirage na Atari XL/XE. Ja już miałem styczności (za młodu jak i teraz) z tym wydawcą i ich grami, a ostatnio nawet przeszedłem jedną z ich produkcji pt. Caveman, która naprawdę mnie wciągnęła. W tych przygodach jaskiniowca grafika pozostawia dużo do życzenia, ale muzyką autorzy nadrobili straty, bo nawet nuciłem sobie ją pod nosem. Caveman to fajna gra, na której można dużo stracić dużo nerwów, no cóż ale to nie o tej grze chciałem napisać….


MAGIA, CZYLI LOGICZNIE – NIELOGICZNIE

Magia – piękna reedycja od Retronics, a w tle Ataryna autora.

Przed włączeniem gry, już wiedziałem że to będzie komnatówka i postanowiłem przeczytać historię naszego bohatera Alakhin’a, który podczas swoich wędrówek nie pamięta jak dotarł do tajemniczej krainy o nazwie Skyawar. Doszedł do niezbadanego zamku, którego nigdy wcześniej nie widział i na dodatek ten zamek nie miał nigdzie wejścia. Chwilę później najróżniejsze kataklizmy zaczęły szaleć i pojawiać się w okolicy, a mury zamku niespodziewanie się rozstąpiły. Alakhin wszedł do środka, a tam jakaś ponadczasowa moc chwyciła go i nagle stracił przytomność. Gdy się obudził był już… duchem! (Totalna magia, albo zaliczył zgon!). Anyways, idziemy dalej. Gdy Alakhin (…aka duszek Casper) dowiaduje się od Or Kirra, największego i najpotężniejszego z magów, że jeżeli nie dostarczy pierścienia i magicznych eliksirów do niego, to na zawsze będzie błądzić po świecie jako duch. Alakhin pomyślał że tak nie może być i podjął się wyzwania… W sumie to jak dla mnie ten ‘scenariusz / intro’ do gry jest okay i nawet byłem bardzo podjarany, zapowiadało się to wszystko fascynująco!

Wprowadzenie do przygody!

Wczytałem grę i zacząłem moją przygodę, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Grafika podobnie jak w Caveman ponownie nie jest najwyższych lotów. Zacząłem błądzić po zamku, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Widok na komnaty, po których się poruszamy jest izomeryczny (jak to mój brat Konrad aka Renton określił) i nie przypadł on nam za bardzo do gustu. Posiadam re-edycję tej gry z firmy Retronics, więc zasięgnąłem mapy. Chodzenie po zamku było proste jednakże próbowałem się obeznać z grą i umiejętnościami postaci. Komendy wywołuje się naciśnięciem przycisku ‘Fire’ i później poprzez wybór ‘Menu’, gdzie wybieramy komendę. Mamy 8 rozkazów do wyboru: NIC, IDŹ, WEŹ, DAJ, UŻYJ, ZBADAJ, OTWÓRZ, i ZOSTAW. Wybieramy komendę i potwierdzamy przyciskiem i duch będzie robił wydany rozkaz. Proste, tak jak w Klątwie od Rolanda Pantoły. Na dole ekranu po lewej stronie widnieje procent ukończenia gry (można też nacisnąć spację aby się tego dowiedzieć), a po prawej ile czasu się gramy już w grę, zaś naciśnięcie literki ‘P’ pokaże nam ekwipunek / kieszeń. Na szczęście żyć tu nie można stracić, gdyż jesteśmy duchem!

Powoli zacząłem znajdować przedmioty, które próbowałem użyć na ludziach, których spotkałem w zamku, m.in: nawiedzona staruszka, czy też rycerz. Nic nie działało i po 45 minutach wyłączyłem grę i wczytałem nowy plik na moim SIO2SD. Pomyślałem, że gra się źle wczytała i przez to nie mogłem nic zrobić z przedmiotami. Och jak ja się myliłem! Okazuje się, że spotkamy tam 7 różnych postaci: nawiedzona staruszka, Voldskir (wiking), Gohlfor (rycerz), Sandum Ol Zegh (łysy klucznik), Skiya Wir Atta (czarownica), Hexe Morgah (kobieta z kwiatem) i sam Orr Kirr. Ksywy w nawiasach pochodzą ode mnie, gdyż tak sobie ich sam nazwałem dla ułatwienia.

Magia to izometryczna komnatówka. Komendy akcji w lewym, górnym rogu.

Moim pierwszym spostrzeżeniem było to, że tylko staruszka miała jedynie imię, które tak naprawdę byłem w stanie wymówić bez pauzy zastanowienia. Jak już poddałem, w późniejszym czasie zacząłem dawać im ‘nicknames’, bo nie mogłem ich zapamiętać i w sumie to łatwiej mi było ich rozpoznawać. Te dziwne nazewnictwo tak bardzo namieszało mi w głowie, że po kolejnych 45 minutach wyłączyłem grę, gdyż było już późno w nocy, trzeba się w końcu wyspać, a nie łamać język i głowę nad fantazyjnymi imionami… Postanowiłem od nowa zacząć przygodę parę dni później, gdy nie będę musiał iść do pracy następnego dnia i dzięki Bogu że tak sobie to rozplanowałem! Pomyślałem: A teraz na świeżo, pełen werwy się za to zabiorę…

Po kolejnych 45 minutach, pierwsze co mi się udało zrobić (pic na wodę) było znalezienie ‘bicza’ i danie go łysemu klucznikowi, a mianowicie temu jegomościowi, co stał w drzwiach na przejściu w jednej z komnat. Wtedy dostałem moje pierwsze 10% ukończenia gry. Byłem super zadowolony, gdyż to potwierdziło, iż gra wczytała się dobrze! To że on wziął ten bicz to była monotonna praca, nie było przy tym jakiejkolwiek logiki i jak się później dowiedziałem z własnego doświadczenia z Magiąwiększość działań, które wykonuje gracz, aby przejść tą jest nielogicznych, nie mają one jakiegokolwiek sensu, ładu i składu! Po prostu gracz będzie musiał chodzić po komnatach całego zamku i próbować używać przedmiot za przedmiotem na danej osobie i zobaczyć czy ona go przyjmie. Jedynym wyznacznikiem czy prezent został przyjęty są procenty na dole ekranu lub też czasami okno w kieszeni ekwipunku otworzy się automatycznie i pokaże podarunek, który otrzymaliśmy w zamian za nasz prezent. Dojdziemy do tego później…

Oryginalna mapa do gry z edycji Retronics.

Drugim przedmiotem jakim udało mi się ‘sprzedać’ była ‘porcelanowa kula’, którą dałem czarownicy (i tylko dlatego tak ją nazwałem, bo jak już mówiłem, graficznie to trudno rozpoznać było, że to wiedźma!). W zamian otrzymałem ‘oko węża’ do mojego ekwipunku. Gdy pan łysy otrzymał swój ‘bicz’, to ustąpił nam drogi i przeniósł się do innej komnaty. Znalazłem ‘kociołek’, którego nie dało się wziąć i tak na oko, wrzuciłem ‘oko węża’ do garnca, aby zobaczyć czy zadziała? Zadziałało, lecz w zamian nic nie otrzymałem…. Pomyślałem więc, no to jedziemy z tym koksem i szukamy dalej! Po jakimś czasie znalazłem ‘but karła’, logicznie myślałem i zaniosłem go do wikinga, który jednak go nie przyjął. A więc pomyślałem, że to jest jedna z tych rzeczy, która nie będzie wcale potrzebna, jednakże po kolejnych zmaganiach wrzuciłem go do kociołka i co? I mój procent ukończenia gry wzrósł! Bardzo się ucieszyłem, ale znów zero logiki, czy jakiejkolwiek wskazówki nakierowującej mnie na taki ruch. Gramy dalej!

Znalazłem ‘sztylet’ i pomyślałem, że dam rycerzowi! Nie to zbyt logiczne, musiałem go dać wikingowi w zamian za co dał mi ‘robaka’. Byłem niedaleko kociołka, więc poszedłem tam ‘szybko’ i faktycznie, bez namyślania, z gracją, wrzuciłem go do gara i w zamian otrzymałem ‘Eliksir Snu’. Pomyślałem że ‘mój mistrz magii’ Orr Kirr potrzebował eliksirów więc uderzyłem z nadzieją, że ten go przyjmie. Musicie wziąć po uwagę, że kociołek znajduje się po przeciwnej stronie mapy więc to zajęło trochę czasu… Uff, w końcu, Orr Kirr przyjął eliksir. A więc działamy dalej! Lecz tym razem była już późna godzina, a miałem dopiero jakieś 35% ukończenia gry! Cholernie dużo czasu mi to zajęło, więc postanowiłem zostawić moje Atari włączone przez noc, tylko TV wyłączyłem, tak jak za dobrych starych czasów! Pewnie wy też tak robiliście wielokrotnie w dzieciństwie i rodzice kazali wam wtedy wyłączać odbiornik, by oszczędzić na prądzie…

Mapa do Magii i Dziennik Wyprawy autorstwa GrooBego! Prawdziwy retro gracz!

Nadszedł kolejny dzień i kolejne wyzwania! Postanowiłem rozrysować sobie mapę (pomimo że miałem mapę z Retronic’s), gdyż w Magii jest masa przedmiotów i chciałem mieć czystą ‘wizję’ gdzie one się znajdują, na wypadek gdyby gra stała się w końcu logiczna… No nic, trzeba sobie jakoś radzić. Jak za dawnych dobrych czasów, narysowałem sobie mapkę, która okazała się bardzo przydatna! Przeszedłem cały zamek i rozpisałem położenie wszystkich przedmiotów. Pomyślałem, że to będzie masakrycznym ułatwieniem… Nic z tych rzeczy! Znałem wszystkie przedmioty i miejsce ich spoczynku, ale na tym się skończyło…

Znalazłem klucz i próbowałem go dać każdemu. Kiedy łysy klucznik przeniósł się do innej komnaty, stał pod ścianą to pomyślałem, że jemu klucz nie będzie potrzebny, gdyż nie ma tu drzwi… Kolejny raz byłem w błędzie. Dałem mu klucz, a okno mojej kieszeni pokazało ‘flakonik’. Jak już dostałem coś od kogoś to muszę przecież tego gdzieś to użyć, co nie? Znalazłem  wcześniej ‘ognistą wodę’ i pewnie muszę ten flakonik wypełnić tą wodą i zgasić ‘piekielny płomień’ co stał mi na drodze. Niestety nic z tego nie zadziałało… Dla picu zaniosłem go z innymi rzeczami do kociołka, gdzie użyłem flakonik i w końcu dostałem ‘Eliksir Życia’. Łuuuhuu, zaraz pobiegłem z tą genialną nowiną do Orr’a i dałem mu go a on powiedział mi spieprzaj dziadu, czyli go nie chciał… Byłem bardzo niezadowolony i rozczarowany postawą Orr’a! Więc kiedy po drodze mijałem staruszkę, to pomyślałem: niech sobie pożyje dłużej i dałem jej ów eliksir, a ona mnie wynagrodziła flakonem ‘Wody Święconej’. No i teraz nie mogło być inaczej, ta woda musiała zgasić ten piekielny płomień! I się nie myliłem. Płomień zgasł, a ja odkryłem dodatkowe komnaty i w jednej z nich znalazłem ‘Magiczny Pierścień’ i dodatkowy ‘Pergamin’. Już widziałem jeden pergamin wcześniej, więc to by były w sumie dwa! Chyba muszą mieć jakieś zastosowanie? Wiedziałem, że widziane przeze mnie wcześniej 'Gęsie Pióro' będzie użyte z pergaminem, czyli zagadka była rozwiązana w głowie, teraz tylko ją wykonać!

Oj, napaćkana ta grafika oczojebnie!

Schodziłem się w juch! Och przepraszam, najpierw zaniosłem pierścień do Orr’a który sobie go założył i dalej czekał na rozwój wydarzeń. A więc znowu nachodziłem się co niemiara, po głowie chodził mi fakt, że tylko rycerz i kobieta z kwiatem nie mieli ze mną ‘deal’a’, a każda inna osoba w zamku miała ze mną jakieś konszachty. Schodziłem się ponownie w ciul (za przeproszeniem) i zanosiłem wiele podarków dla obydwojga. Cholera, nic nie chcieli?! Nic nie dawało mi jak na razie wskazówki co mogłoby ich zadowolić, a w grze jak już mówiłem przedmiotów jest zatrzęsienie! Nawet takich, które bardzo logicznie pasują do tych osób, logiczniej od tych fantów, które ostatecznie ich zadowoliły…

Dwa pergaminy i gęsie pióro siedziały mi w głowie, lecz nie wiedziałem jak ich użyć, bo samym piórem na pergaminie nie dało się pisać… W zamku wiszą portrety wszystkich osób, ale to nic mi nie mówiło, ani nie dawało żadnych wskazówek… Bodajże dwie komnaty od rycerza jest pomieszczenie z jego obrazem. I stanąłem przed nim i użyłem pergaminu i pióra, aby zobaczyć czy coś z tego będzie? I ku mojemu zdziwieniu dostałem ‘rysunek chłopca’. Pióro zostało w kieszeni i został mi jeszcze jeden niewykorzystany pergamin. Uderzyłem z tym rysunkiem do ‘kobiety z kwiatkiem’ i jej go dałem, a w zamian dostałem ‘Eliksir Czasu’. Kolejny raz szybko pośpieszyłem z tą nowiną do Orr’a, który w tym momencie trochę zzieleniał, chyba na mój widok, albo piksele zaczęły się przepalać na telewizorze przez zbyt długi czas rozgrywki? Dałem mu eliksir i go przyjął. Super! W tym momencie procent ukończenia miałem 75%. Wtedy już wiedziałem, że rycerz da mi ostatni eliksir.

Ten obraz pomoże mi rozwiązać tajemnicę zamku!

Znalazłem portret kobiety z kwiatem i pomyślałem, że to nie może być przecież takie proste ?! I… Niestety moje chęci kontynuowania przygody w tym momencie trochę się wyczerpały… Zrobiłem to samo, co przy portrecie rycerza, ale bez rezultatu! Długo się zastanawiałem i zacząłem krążyć po zamku w kółko i w kółko, próbując dać wszystkie przedmioty rycerzowi, kociołkowi i innym…. Rozrysowałem sobie nawet tabele wszystkich przedmiotów, aby spróbować użyć jednego z nich na drugim… Bez rezultatu. Trzy godziny później (po bardzo smacznej kolacji) siadłem najedzony i spokojnie, poszedłem do komnaty z obrazem kobiety. Postanowiłem wykonać te same czynności jeszcze raz, powoli, do skutku… Nie mogłem w to uwierzyć?! Otrzymałem ‘Rysunek Dziewczyny’… Musiałem coś wcześniej źle zrobić, czy mój stary joystick nie zadziałał w tamtym momencie poprawnie? Nie wiem, nie wiem do cholery co się stało?! Dobrze jednak, że się udało, gdyż połowa włosów z mojej głowy była wyrwana, zaś mózg ugotowany, a w moim notatniku plan gry wyglądał jakbym wybierał się na wojnę!

Zaniosłem to do rycerza i on dał mi ostatni ‘Eliksir Odwagi’, który z radością zaniosłem do Orr’a… I wtedy zobaczyłem zakończenie gry, które było dla mnie istnym plaskaczem w twarz! Zobaczyłem obraz Orr’a z palcem wskazującym (mam nadzieje że to był wskazujący), który przemówił do mnie: ‘TO DZIĘKI TOBIE OTRZYMAŁEM DAWNĄ POSTAĆ!’ I tyle… Zakończenie jest rozczarowujące, szczególnie że grze poświęciłem sporo godzin swojego życia!

Warto było?

PODSUMOWANIE

Moim skromnym zdaniem gra mogłaby być ciekawsza, gdyby była bardziej logiczna, gdyż błądzimy po zamku bez celu i jakiejkolwiek motywacji oraz wskazówek. Choćby nazwy postaci mogły naprowadzić gracza na jakiś ruch. Niestety większość gry jest oparta na tzw. fuksie, gdzie przyjmowanie przez postaci danych przedmiotów nie ma najmniejszego sensu. Niestety to ujmuje bardzo magii tej Magii i może z czasem zniechęcić gracz do dalszej przygody, nawet po 24 godzinach rozgrywki! Graficznie ta gra kuleje, komnaty są praktycznie takie same, mało różnorodne, gracz może dostać jednocześnie oczopląsu z ich wystroju, a także mieć wrażenie podobne do bohatera filmu Dzień Świstaka – wędrówka przez zamek to ciągle powtarzająca się identyczna komnata… Również chciałbym tu zaznaczyć, że widok izometryczny na pole akcji nie należy do takich jakie lubię.

Poruszanie się postacią jest monotonne i wolne. Podróż od kociołka do Orr Kirr’a to żmudna droga składająca się z 29 komnat! To również może zniechęcić i w końcu wielu graczy rzuci joyem w kąt! Postaci nie da się niestety w żaden sposób przyspieszyć. Sama postać może nieść ze sobą (mieć w kieszeni maksymalnie tylko cztery przedmioty), więc nie jest wskazane przypadkowe zbieranie rupieci. Zmusza to gracza do myślenia na największych obrotach mózgu, bo rozpracowanie tego – co kto ma dostać to jest naprawdę godne Indiany Jonesa, czy Sherlocka Holmesa.

Powodzenia graczu! Tył instrukcji z oryginału.

Muzyka? Z czasem musiałem wyłączyć głos w moim TV, bo stawała się drażniąca, monotonna, zupełnie nie jest barwna i w żadnym wypadku ‘catchy’, czyli wpadająca w ucho. Po prostu dla dobra wszystkich graczy, którzy zechcieli by Magię ukończyć polecam wyłączenie dźwięku w odbiornikach, lub puszczenie sobie innego podkładu muzycznego… Poziom trudności gry jest wysoki i to może przyciągać doświadczonych graczy. Osobiście, gdybym w tę grę nigdy nie grał, to na bank bym do niej siadł i spróbował, gdyż na pierwszy rzut oka zachęca i zanęca fajną przygodą w fantastycznych klimatach. Obecnie znam już wszystkie zagadki, więc ponowne granie nie ma sensu, ale dodam że dużo radości z ich rozwiązywania nie miałem… Nie były zbytnio logiczne, równie dobrze autorzy zamiast ‘bicza’ mogli dać ‘kielich’ łysemu klucznikowi, bo zarówno ten i ten nie mają tu sensu w zastosowaniu.

To jest moja osobista opinia, jestem wielkim fanem Małego Atari i nie zamierzałem fanów tej gry urazić w jakikolwiek sposób, jednakże trochę mnie ona zawiodła! To nie był relaks, wręcz czasami to była agonia, jednakże gra ma naprawdę duży potencjał i mogłaby być bardziej grywalna. Niestety Magia nigdy nie będzie Klątwą, którą bardzo lubię!

MAGIA (ATARI XL/XE)

Retrometr

Magia, wcale nie taka magiczna jak sugeruje tytuł, jednak gdyby poprawiono błędy mogłaby zauroczyć.

AUTOR: GrooBY

„Przetłumaczenie” na polski: Konrad aka Renton


Autor o sobie:

‘GrooBY’ wychował się na Atari 130XE i z tego powodu też jest zapalonym atarowcem, który skupia się głównie na graniu. Lubi: demoscenę, nowinki odnośnie Atari i wszelakie gry na Atari 8-bit. Podejmuje się przejścia wszystkiego jednakże w większości bez większego powodzenia. (Eee, tam marudzisz, ja widziałem ostatnio, że jesteś drugim człowiekiem na Ziemi, który przeszedł Kissin' Kousins i to nawet szybciej ode mnie! – Borsuk). Posiadane platformy: Atari 130XE (stock), Atari 800XL (Ultimate/VBXE/Stereo/Scart). Jeśli chodzi o programowanie niestety tu brak umiejętności, ale może w przyszłości, kto wie? Niestety na razie cierpię brak czasu jeśli chodzi o tę dziedzinę. Mój kanał YT znajdziecie tutaj.

PS. Zdjęcia dostarczył autor, screeny pochodzą z Atarimani oraz strony Fandala o Atari – a8.fandal.cz.