Recenzja | SSX Tricky (PlayStation 2, Xbox, GameCube)

SSX Tricky recenzja ps2 xbox gc

Czołgiem gazownicy! Jedziemy dalej z tematem EA Sports BiG, tym razem trzecia w kolejności wydanych pod tym szyldem giera – SSX Tricky.

Seria SSX jest fundamentem istnienia całego EA BiG, to od niej się wszystko zaczęło, to z nią ma największy związek ojciec tego całego przedsięwzięcia Steven Rechtschaffner i to ona zaliczyła najwięcej odsłon na koncie. Nic zatem dziwnego że w końcówce 2001 roku chłopaki poszli za ciosem i wydali kolejną część, tym razem również na kolejne dostępne platformy które się pojawiły w międzyczasie, czyli GC i Xbox. Niby nic dziwnego, a jednak coś tu jest nie tak, odpalając Tricky dopadło mnie pewne deja vu. Zanim przejdziemy do recenzji właściwej musimy sobie jedną rzecz wyjaśnić.


SSX a sprawa SSX Tricky

No cóż, jakby tu tak ten tego… SSX Tricky to w sumie SSX z takim jakbyśmy to dziś nazwali… pakietem DLC. Że co? No tak, pojawiają się tutaj wszystkie te same trasy, zawodnicy, tryby gry i z grubsza mechanika, czyli że co? Skok na kasę? Zależy od interpretacji. Z jednej strony twórcy odnoszą się do Tricky jako do „nowego sezonu”, jakby SSX był swoistą ligą, a w nowym sezonie to i owo się zmieniło, ale obiekty na których startuje liga są z grubsza te same. Do tego dochodzi fakt, że SSX był wydany tylko na PS2, Tricky wchodzi również w poczet tytułów na GameCube i Xboxa, więc teoretycznie trafia do graczy którzy nie mieli okazji śmigać po Aloha Ice Jam. Zanim jednak olejecie tekst i samą grę krzycząc „te pazerne EA to wszystko zdepcze i wydoi” pozwólcie, że wypunktuję po krotce co się zmieniło względem SSX.

„tacy sami… a ściana między nami!”

W Tricky doszły: dodatkowe postacie, dodatkowe trasy, dodatkowe ewolucje, „ficzer” jakim jest TRICKY, skórki dla postaci i ich relacje, wszystkie trasy zostały nieco przemodelowane, w trybie showoff dodano więcej możliwości, OST znacznie polepszono i dodano tzw. DVD content. Czyli jednak coś zmieniono, a o szczegółach tych zmian pogawędzimy w recenzji od następnego akapitu, 3,2,1 GO!


To rock A rhyme, that’s right On time
It’s Tricky is the title, here we go!

Może zacznijmy od anegdotki która krąży w okół powstania samej nazwy gry. Jak sam Steven Rechtschaffner podkreśla w wypowiedziach nazwa wpadła mu podczas jazdy samochodem do roboty. Słuchał ulubionych kawałków z przeszłości i nagle w głośnikach wybrzmiał RUN DMC – It’s Tricky. Steven doznał olśnienia w stylu „no kurna fakens to jest to! Nazwiemy to Tricky!”. Może i nieco kiczu jest w tej anegdocie, nawet jeśli jest ona czymś autentycznym (w co osobiście nie wątpię), mi się podoba takie podejście do wykonywanej pracy, jest w tym jakaś radosna spontaniczność, która przekładała się na same gry i dla której wracam do nich do dziś. Tricky to jednak nie tylko tytuł, to również drobne usprawnienie systemu ewolucji.

SSX Tricky recenzja ps2 xbox gc

szalone ewolucje + pasek tricky to udany update

Wcześniej czesząc tricki zapełniał ci się pasek po prawej stronie i mogłeś go zużyć w postaci boosta na trasie. Teraz niby działa tak samo, ale dochodzi nad owym paskiem napis „tricky”. Wbijając pasek boosta do oporu otrzymasz możliwość zrobienia specjalnej ewolucji, każda z postaci ma inne, a każda jest coraz bardziej odjechana. To tutaj pojawiają się znane z serii korkociągi w powietrzu i cuda na kiju uskuteczniane przez naszych lekkoduchów napompowanych adrenaliną. Teraz jesteś dodatkowo nagradzany za sztuczki powietrzne, za każdym udanym specjalnym trickiem podkreśli ci się jedna litera w słowie „tricky”, wbij wszystkie litery a otrzymasz nieskończoną możliwość korzystania z turbo w danym wyścigu!

SSX Tricky recenzja ps2 xbox gc

nowa ekipa wskakuje na stok bez kompleksów

Mówiąc o lekkoduchach napompowanych adrenaliną nie sposób nie wspomnieć o nowych barwnych postaciach jakie zagościły w tej odsłonie. Myślę że są fajne i charakterystyczne, a najlepszym z nich jest ikoniczny w stajni BiG Psymon, który zawita już na stałe do gier z tej serii, szkoda że często jako postać do odblokowania przez co nie możemy go brać od razu. Dochodzi też tutaj namiastka rywalizacji pomiędzy tą trupą ponieważ zaimplementowano coś na wzór systemu nemesis z Quantum Redshift. Otóż postacie mają swoje sympatie i antypatie, część z nich się lubi a część nie, są też osoby neutralne. W trakcie zmagań ich postawa ewoluuje w zależności od interakcji. W moim przypadku wskaźnik wrogości głównie wzrastał bo przy każdej okazji strzałem w pysk posyłałem wrogów w śnieg (znokautowanie gościa daje od razu pełny pasek boosta!). Nie do końca jestem pewien jakie to ma przełożenie na grę i zachowanie AI, ale zauważyłem że mój największy wróg mnie atakował na stoku i starał się za wszelką cenę ze mną wygrać, raz miałem sytuację w której mój przyjaciel chyba dał mi wygrać bo prowadził, ale na ostatnich metrach go wyprzedziłem. Nie jest to może tak widoczne jak w w/w Quantumie, gdzie nemesis nas gnoi przy każdej okazji, ale myślę że da się zauważyć drobne relacje. Niestety podobnie jak w QR przerywniki pomiędzy wyścigami ukazują nam maksymalnie drętwe dialogi, tutaj nie ma o czym gadać bo jest do dupy, ale nie tym na szczęście fan SSXów żyje…

SSX Tricky recenzja ps2 xbox gc

Tokyo Megaplex nadal zbyt dziwaczny, ale już bardziej grywalny

Ewolucje i postacie to nie wszystko, bo podobnie jak w oryginale interesują nas dwa główne tryby, a mianowicie World Circuit i Showoff. Uwielbiam ten pierwszy i musiałem zdobyć w nim złoto na każdym stoku. Tutaj znów małe porównanie, w oryginale mieliśmy 6 tras w wyścigach, tym razem jest ich 8. Wszystkie stoki z poprzedniej odsłony zostały zaimplementowane w nowym sezonie i pojawiają się również tutaj, ale w lekko zmienionej formie. Dodano na nich tu i ówdzie jakieś zmiany, w końcu lepiej się gra na słabym Tokyo Megaplex (nadal go nie lubię, ale tu jest dużo lepszy) no i jest Aloha Ice Jam! Choć jakoś dziwnie wydaje mi się że w oryginale był lepszy, ale nie potrafię uzasadnić dlaczego. Mimo wszystko zmiany na trasach są na plus, wydaje mi się że doszło więcej skrótów i nieco podbito grafikę. Z dwóch nowych tras jest już na wstępie wita nas Garibaldi, dostosowana do tego by ładnie zaprezentować grę nowym graczom, prosta technicznie i widowiskowa, ona rozpoczyna zmagania. Później jedziemy na 6 znanych wcześniej trasach i kończymy na Alasce! Nowa trasa wieńcząca sezon jest cholernie szybka i techniczna. Może nie jest szczególnie spektakularna, ale potrafi zmrozić krew w żyłach i trzeba się na niej skupić. Podobnie jak wcześniej każdą trasę musimy przejechać przynajmniej 3 razy bo mamy układ: kwalifikacje, półfinał, finał.

It’s tricky to rock a rhyme, to rock a rhyme that’s right on time

Po trybie wyścigowym zabrałem się za Showoff, którego mniej lubię (w snowboardach to nie to samo co np. na deskorolce), choć zawsze daję się skusić na przejście całego. W Tricky ten tryb dostaje wiatru w żagle, jako że jest to opcja dla lubiących robić ewolucje. Jesteś na trasie sam i musisz po prostu zdobyć jak najwięcej punktów, w czym pomogą ci porozmieszczane po planszy mnożniki. W jedynce właśnie tak to wyglądało, masz trasę z wyścigów + mnożniki i graj do woli. Tutaj w Showoff trasa się nieco zmienia, może nie pod względem „całościowym” czyli nie ingeruje się w bryłę zjazdu, ale dodawane są przeróżne rury po których możesz grindować na setki metrów. Dodali ich tu po prostu mnóstwo, tak więc zmiana tras+mnożniki+system Tricky = mega zmiana na plus w tym trybie! Dzięki temu gra się fajniej, ale i mam wrażenie że łatwiej było wyrwać medale, nie będę jednak z tego powodu narzekać. Nie narzekam również na to, że „koronna” trasa w tym trybie z oryginału – czyli Pipedream została wywalona z rozkładu i wsadzona jako bonus do freeride obok Untracked, który również w Tricky się znalazł. Podobnie jak Tokyo Megaplex została ona (Pipedream) poprawiona i jest lepsza, ale nadal zbyt słaba by się nią cieszyć, więc dobrze że Pipedream wyleciał.

Showoff w SSX Tricky wskakuje na wyższy level!

Wszystko to w ruchu wygląda bajecznie, jest kolorowo, efektownie, dynamicznie i płynnie. Grając w wersję na Xboxa jeden raz doznałem zauważalnego spadku płynności, gdy w 6 zawodników wyskoczyliśmy z rampy i zaczęliśmy robić ewolucje, wtedy nieco pochrupało, ale prócz tego nie mogę narzekać. Sporo zadziało się tutaj w sferze audio. Postacie otrzymały sporo wstawek mówionych podczas zjazdu i to nagranych profesjonalnie przez odpowiednio dobrane osoby, np. głosu Elise użycza sama Lucy Liu. W roli komentatora wchodzi do gry również Rahzel chyba najpopularniejszy do dziś beatboxer, który też trochę w mixach na OST się rozgościł. Gdy mowa o mixach, goście z EA Canada uwielbiają w swych OST dawać nieco zmieszane utwory toteż muzyka jaka tutaj gra to głównie praca DJ’ska, a wśród gości za konsoletą był Mix Master Mike z Beastie Boys! Oczywiście pojawiają się również wstawki z RUN DMC – It’s Tricky. Także impreza jest gruba, hajs w końcu popłynął, i mamy tutaj mocną rozgrzewkę przed tym co dla nas szykowano w trzeciej odsłonie. Osobiście uwielbiam też jedną rzecz może mało istotną, ale mam efekt Pawłowa na dźwięk gdy wychodzę na prowadzenie w stawce i jestem pierwszy, po prostu uwielbiam ten moment ;)

SSX Tricky recenzja ps2 xbox gc

Garibaldi wita gracza od samego początku efektownymi spadami

Skoro padło hasło „hajs się zgadza” to może przypominacie sobie recenzję SSX lub NBA Street w której w ciekawostkach była moja fotka tych gier pokazująca jak EA szczędziło na wydaniu i gry lądowały na krążkach CD. Tutaj mamy pierwszą w historii grę spod tego szyldu która została wydana na DVD, możliwe że zostało sporo miejsca na krążku skoro to wciąż dopakowana jedynka, możliwe że chcieli podkreślić takie wydanie, dlatego prócz gry właściwej możemy wybrać DVD Content. Czym on właściwie jest? To w wielkim skrócie wywiady z twórcami, małe rzucenie okiem za kulisy powstania gry, oraz OST do odsłuchania. Niby nic, ale dla takiego człowieka jak ja to czyste złoto i możliwość pogłębienia wiedzy oraz poczucia klimatu tamtych lat. Po prostu uwielbiam takie materiały i szkoda że nie były normą w innych grach.

It’s like that y’all, but we don’t quit
You keep on shock! ’cause this is it

No i nadszedł moment w którym pora podsumować kolejny odcinek mojego zmagania z dorobkiem EA BiG. Ocena nie jest jasna z uwagi na to, że mimo iż dostaliśmy dodatek na wypasie, to wciąż dodatek a nie zupełnie nową odsłonę. Gdybym był graczem, który za pełną sumę kupił i ograł SSX na premierę w 2000 roku, a rok później kupił za pełną sumę SSX Tricky to chyba jednak bym się zawiódł. Ale mamy rok 2020, obie gry kosztują ok 20 zeta, obie gry ograłem w ok. 6 godzin bez masterowania, więc nie mam takich dylematów.

SSX Tricky recenzja ps2 xbox gc

stare trasy po recyklingu wciąż dają kopa

Dosłownie wszystkie zmiany wyszły grze na dobre, dodatkowa zawartość się sprawdza, a grywalności jest nadal po pachy! Jeśli nie graliście w SSX, a chcecie spróbować tej klasyki, to w sumie możecie sobie darować oryginał  i od razu sięgnąć po Tricky. To wciąż nie jest opus magnum serii, SSX3 to jednak rzecz nie do pobicia, ale Tricky sprawdza się w praniu do dziś. Masa skrótów pozwala odkrywać te trasy na nowo nawet za 10 podejściem, fani ewolucji dostają multum opcji do wykorzystania, postacie jak Psymon dodają kolorytu, a pęd z jakim lecimy na złamanie karku jest niesamowity! Chce się grać i wygrywać, być coraz lepszym, odkryć kolejne alternatywne ścieżki i wyśrubować wynik, a przy tym dać w ryja pyskatej dziewce która do nas skakała przez wyścigiem. Polecam!

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Xbox/2020

3 słowa do gracza: bardziej wypasiona wersja oryginału. Poprawiono niemal wszystko co jest niewątpliwą zaletą, pod warunkiem że nie zjadłeś już zębów na pierwszym SSX’ie


Ciekawostki:

» ojcem serii SSX i EA BiG jak się dowiedzieliście był Steven Rechtschaffner i nie bez powodu to w jego głowie pojawiła się wizja taka a nie inna tej gry. Jak się okazuje ten człowiek jest pomysłodawcą dyscypliny jaką znacie pod nazwą boardercross, Snowcross lub Snowboard Cross! Od 2006 roku ta dziedzina jest wpisana w poczet zimowych igrzysk olimpijskich! A to wszystko dzięki „ojcowi SSXa”.

» Mamy w tym roku 20 lat od premiery PS2, mamy też i 20 lat od założenia EA Sports BiG, postanowiłem zatem „coś przedsięwziąć”. Nie wiem na ile mi się ta sztuka uda, ale będę chronologicznie przechodził i opisywał gry EA BiG na łamach RnG. Nie wiem jak przy tasiemcach pod koniec będę na to patrzył, biorę pod uwagę że NFL to sobie daruję. Ograniczę się tylko do 6 generacji, do prime time tego wydawcy, zacząłem od SSX i NBA Street, dziś SSX Tricky a kolejny będzie Sled Storm. Gdybyś czytelniku odkrył ten tekst kilka lat po premierze, to możesz sprawdzić jak mi poszło, drzwi zostawiam ci tutaj

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox